Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Warbringer - Woe to the Vanquished

Warbringer - Woe to the Vanquished

Pierwszy kwartał tego roku był bardzo udany dla fanów thrashu. Najpierw zaatakowała stara gwardia i premiery miały nowe albumy Kreatora i Overkill. Oba spotkały się z pozytywnym odbiorem słuchaczy i krytyki. Chwilę później do głosu doszła tak zwana "nowa fala" - premierowy materiał wypuścili między innymi Power Trip, Havok czy właśnie Warbringer. Spośród wyżej wymienionych to właśnie Warbringer może się pochwalić największym doświadczeniem. Na muzycznej scenie, podobnie jak Havok, grupa istnieje od 2004 roku, jednak na koncie ma jeden album więcej i "Voe to the Vanquished" jest jej piątym wydawnictwem. Jak do tej pory, zespół grał raczej w drugiej lidze, czy może mniej krzywdząco - w młodzieżowej Ekstraklasie. Czy nowy krążek zmienia coś w tej kwestii?

Zacznijmy od największego minusa "Voe to the Vanquished" - czasu trwania. Fakt faktem, album kończy się w okolicach 41 minuty ale, 1/4 tego czasu zabiera "When The Guns Fell Silent" zamykający krążek. Na pozostałe 7 utworów pozostaje zatem niecałe pół godziny. W teorii nie jest to mało, ale w praktyce już tak - zwłaszcza biorąc pod uwagę zbliżające się plusy tego wydawnictwa. Pierwszą z brzegu zaletą piątego albumu w dorobku Warbringera może być ciężar. Przez większość z tych 40 minut album wgniata w fotel. Z tak wielką agresją i brutalnością zespół chyba jeszcze nie grał. Oczywiście zdarzają się lżejsze momenty, ale są one po chwili niwelowane fragmentami ocierającymi się o black czy death metal. Już zapowiadające album "Silhouettes" i "Shellfire" (czy w mniejszym stopniu "Remain Violent") zwiastowały, że będzie ciężko. Ale nie spodziewałem się, że aż tak. Do tego dochodzi naprawdę niesamowite tempo krążka. Przez większość czasu galopujemy tu w iście slayerowym rytmie z najlepszych lat.

Kolejna zaleta? Proszę bardzo - jakość nagranego materiału. Zazwyczaj przed premierą albumu zespół raczy słuchaczy najlepszym jego fragmentem. Czasem coś pójdzie nie tak i na pożarcie fanom rzucany jest jakiś potworek. W zasadzie jest w tym jakaś logika, bo słuchając całego materiału można być później miło zaskoczonym. W przypadku "Woe to the Vanquished" jest problem tego typu, że w zasadzie zespół mógł wypuścić do sieci każdy z ośmiu utworów. No, może oprócz kobyłki "When The Guns Fell Silent". Album jest niesamowicie równy i dodatkowo nieziemsko nośny. Na pewno świetnie sprawdzi się na koncertach. Przy albumowych zapowiedziach czy utworze tytułowym noga sama chodzi w rytm muzyki.

Na "Woe to the Vanquished" mamy też "Divinity Of Flesh", który po blackowo-deathowym wstępie staje się wyraźnym ukłonem w stronę lat 80. Po części podobna sytuacja ma miejsce w przypadku monumentalnego "When The Guns Fell Silent", w przypadku którego te 11 minut nie jest jakoś specjalnie odczuwalne. Warto również zwrócić uwagę na świetną formę wokalną Johna Kevilla. Facet potrafi się wydrzeć, zaśpiewać czysto, agresywnie, emocjonalnie i na wysokich rejestrach (tu przypomina trochę Joeya Belladonnę). Hetfield pewnie słucha tego z zazdrością.

Warbringer nagrał album świetny, najlepszy w swojej dotychczasowej karierze. Praktycznie wszystko się tu zgadza - ciężar, agresja, tempo, solówki, poziom kompozycyjny i wokalny. "Woe to the Vanquished" sprawia, że zespół "wjeżdża z buta" na thrashowe salony i miażdży konkurencję. Z tegorocznych wydawnictw jedynie Overkill nagrał album na porównywalnym poziomie, ale pierwsze kilkanaście przesłuchań "Woe to the Vanquished" sprawiło mi większą frajdę, niż "The Grinding Wheel", a to o czymś świadczy. Ciekawe jak Warbringer zniesie próbę czasu.

Artysta: Warbringer
Tytuł: Woe to the Vanquished
Wytwórnia: Napalm Records
Rok wydania: 2017
Gatunek: Thrash Metal
Czas trwania: 40:59

Ocena muzyki
Poziomy7

Nagroda
sl-rekomendacja

Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Bannery boczne

Komentarze

Tomez
W 1985 roku kosztował w UK 159 funtów.
Krzysztof Książek
Z Krzysztofem znamy się długo. Zawsze uważałem, że jest to człowiek wspaniały, rozsądny, potrafiący doradzić, ale przede wszystkim jest wybitnym specjalistą od ...
Kriskris
Słuchałem tych monitorków kilka tygodni temu, podpięte pod Gato Audio AMP-150. Grały świetnie, zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie i zdecydowałem się na kupno. Ni...

Cytaty

SakaguchiAngo.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.