Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Marantz HD-DAC1

Marantz HD-DAC1

[English version] Marantz to jedna z firm, której udało się wejść w temat kina domowego, amplitunerów i nowoczesnych streamerów, a jednocześnie zachować audiofilskie korzenie i pewną aurę ekskluzywności. Wydaje się, że firma znalazła receptę na to, jak prawidłowo balansować pomiędzy światem najnowszych technologii a tym, co sprawdzone, klasyczne i tak bardzo lubiane przez miłośników wysokiej jakości brzmienia. Jeżeli interesujecie się sprzętem z minionych epok i lajkujecie profile o tematyce vintage audio, z pewnością natknęliście się tam na całe mnóstwo urządzeń Marantza - piękne wzmacniacze, tunery z podświetlaną skalą i oscyloskopami, odtwarzacze płyt kompaktowych z masywnymi szufladami i zaawansowaną optyką, a wszystko to w obudowach z metalu, drewna i szkła. Nic dziwnego, że w czasach wszechobecnego plastiku moda na sprzęt retro wróciła, jednocześnie przywracając sprzęt stereofoniczny na właściwe miejsce.

W dużej mierze to właśnie za sprawą stylistycznego powrotu do korzeni, wielu klientów zdało sobie sprawę z tego, że do słuchania muzyki potrzebne są dwie kolumny, a nie dwa tuziny głośników i trzy subwoofery. Co jednak stanie się, gdy do takiej stylowej skrzynki wrzucimy najnowsze układy elektroniczne? Powiedzmy przetwornik z kilkoma wejściami cyfrowymi i wzmacniacz słuchawkowy? Ano wyjdzie nam coś takiego, jak HD-DAC1 - jedno z najbardziej oczekiwanych urządzeń, jakie ujrzały światło dzienne w tym roku. Prototyp widzieliśmy po raz pierwszy na wystawie High End w Monachium i już wtedy wzbudził on żywe zainteresowanie zwiedzających oraz dziennikarzy z całego świata. Teraz w nasze ręce trafił jeden z pierwszych egzemplarzy produkcyjnych. Ponieważ do naszej redakcji trafił w pierwszej kolejności, na jego przetestowanie mieliśmy nieco ponad tydzień czasu. Dlatego też od razu zabraliśmy się do roboty. Czy HD-DAC1 gra tak dobrze, jak wygląda? Zaraz się przekonamy!

Marantz HD-DAC1

Wygląd i funkcjonalność

Na temat wzornictwa można by pisać albo krótko, albo też bardzo długo. Wybierzmy zatem pierwszą wersję - HD-DAC1 jest oszałamiająco piękny. Nie wiem czy to za sprawą stylistyki nawiązującej do stylu retro, polerowanych boczków czy może samych proporcji obudowy. Nie znam jednak osoby, której najnowsze dziecko Marantza by się nie spodobało. Co więcej, HD-DAC1 nawiązuje do modeli ze złotej ery sprzętu audio nie tylko swoim wyglądem zewnętrznym, ale także masą i solidnością wykonania. Zrozumiałem to już podczas wyjmowania wzmacniacza z pudełka. Wiele tego typu urządzeń wystarczy chwycić lekko po bokach i przenieść na biurko, aby bezpiecznie zdjąć z nich folię lub piankę. Może trochę głupio się przyznać, ale czasami trzymam te klocuszki jedną ręką. W tym przypadku raczej by się to nie udało. A jest to tym bardziej godne podkreślenia, że HD-DAC1 jest zasadniczo wzmacniaczem słuchawkowym wyposażonym w przetwornik cyfrowo-analogowy, nie zaś potężną końcówką mocy przeznaczoną do zasilania hi-endowych kolumn. Teoretycznie mogłaby to być plastikowa puszka zawierająca kilka płytek z elektroniką i transformator wielkości paczki zapałek. Ale nie - tutaj na pewno jest tego wszystkiego więcej. Nie wspominając już o samej obudowie z pięknym, szampańskim frontem i detalami takimi, jak wyświetlacz zamknięty w okrągłym okienku lub cztery, solidne nóżki dzięki którym urządzenie nie ślizga się nawet na szklanych blatach.

Pod tą piękną i masywną skórą czai się jednak na wskroś nowoczesne urządzenie, o czym można się przekonać spoglądając na tylną ściankę. Mamy tu przede wszystkim cztery wejścia cyfrowe - dwa optyczne, jedno koaksjalne i jedno USB typu B, pojedyncze wejście analogowe w formie gniazda 3,5 mm, złącza dla zdalnego sterowania (HD-DAC1 ma własnego pilota) oraz dwa, piękne wyjścia analogowe w formie porządnych i szeroko rozstawionych gniazd RCA. Pierwsze wyjście ma stały poziom, dzięki czemu sygnał możemy wyprowadzić na przykład do wzmacniacza zintegrowanego lub amplitunera napędzającego kolumny, natomiast druga para gniazd jest regulowana, a więc HD-DAC1 może współpracować bezpośrednio z końcówką mocy lub kolumnami aktywnymi. Coś mi się widzi, że dedykowany piecyk o nazwie, dajmy na to - HD-AMP1 - jest już w końcowej fazie testów. Ale to tylko moje zgadywanki bazujące na tym, co robią inni producenci. Z tyłu znajdziemy jeszcze dwubolcowe gniazdo zasilające i miedziane śrubki, tak charakterystyczne dla wysokich modeli Marantza. Z przodu mamy oczywiście dwa duże pokrętła - selektor źródeł i potencjometr siły głosu. Oprócz tego znajdziemy tu tylko włącznik, szerokie gniazdo USB typu A, wyjście słuchawkowe 6,3 mm i przycisk konfiguracyjny, który daje dostęp do bardzo prostego menu. Możemy w nim ustawić jeden z trzech poziomów wzmocnienia (co docenią posiadacze słuchawek o bardzo zróżnicowanym zapotrzebowaniu na prąd), przyciemnić lub wyłączyć wyświetlacz, a także włączyć lub wyłączyć funkcję auto-off. Podczas normalnej pracy okienko pokazuje nam aktywne wejście oraz częstotliwość próbkowania dostarczanego sygnału. Bardzo fajny, a jednocześnie elegancki bajer.

Jeśli chodzi o szybkość podłączenia i konfiguracji, urządzenia tego typu dzielą się na dwie kategorie. Pierwsza to sprzęt, który po wetknięciu kabli do odpowiednich dziurek jest praktycznie od razu gotowy do pracy. Jest to niewątpliwie fajne, ale zazwyczaj nie pozwala na wykorzystanie wszystkich zalet wbudowanego przetwornika i odtwarzanie na przykład plików wysokiej rozdzielczości. Druga grupa to urządzenia wymagające instalacji sterownika i poświęcenia kilku lub kilkunastu minut na przeklikanie wszystkich ustawień w komputerze. Na pewno wymaga to cierpliwości, ale pozwala uzyskać znacznie lepsze rezultaty. HD-DAC1 należy do tej drugiej grupy. Po wpięciu kabla USB do komputera zobaczymy tylko komunikat informujący o tym, że nie udało się zainstalować urządzenia. Aby to zrobić, musimy pobrać sterowniki ze strony producenta. Ponieważ testowaliśmy Marantza jako pierwsi, w momencie podłączania DAC-a do redakcyjnego systemu owe sterowniki nie były jeszcze dostępne, jednak przedstawiciel polskiego dystrybutora zareagował błyskawicznie - skontaktował się z centralą i otrzymał odpowiedź, że możemy ściągnąć i zainstalować sterowniki przeznaczone dla modelu NA-11S1. Swoją drogą, to bardzo interesujące, że polecono nam użycie software'u od streamera kosztującego trzy razy tyle, co testowany przetwornik. Czyżby sekcja DAC-a i wejść cyfrowych była bardzo podobna? Co by nie mówić, świadczyłoby to bardzo dobrze o jakości części zastosowanych w opisywanym klocku.

Instalację oprogramowania i konfigurację sprzętu polecam przeprowadzić zgodnie z obszernymi instrukcjami opublikowanymi przez producenta jako PC Audio Whitepaper. Nie będę zagłębiał się w szczegóły, ale można tu ustawić bardzo różne parametry, włącznie z ASIO i WASAPI. Są także screeny opisujące prawidłowe ustawienia programów takich, jak jRiver Media Center czy Audirvana Player dla uzyskania jak najlepszych rezultatów brzmieniowych. Jeżeli jesteście prawdziwymi plikowymi geekami, będziecie mieli z tym sporo zabawy, ale efekt powinien być warty zachodu. Możecie również wybrać opcję pośrednią - zainstalować sterowniki i od razu przejść do słuchania, a zabawę z okienkami zostawić sobie na później. W takim wypadku HD-DAC1 powinien być gotowy do użytku w kilka minut po wyjęciu z pudełka. Co ciekawe, w swojej dokumentacji Marantz zwraca uwagę na jakość i długość kabli cyfrowych, zdecydowanie rekomendując klientom zakup porządnych i dobrze ekranowanych przewodów, a nawet założenie rdzeni ferrytowych na kable ethernetowe. To chyba na wypadek, gdyby ktoś wpadł na pomysł podłączenia DAC-a do komputera pięciometrowym kablem od drukarki, bo przecież "kable nie grajo".

Marantz HD-DAC1

Brzmienie

HD-DAC1 to bardzo audiofilskie zwierzę. W jego brzmieniu od początku można było zidentyfikować kilka priorytetów. Przede wszystkim japoński przetwornik stara się jak najbardziej zbliżyć do ideału wysokiej wierności. Mamy więc do czynienia z urządzeniem, które nie słodzi i nie przynudza, ale mówi całą prawdę o słuchawkach i nagraniach, a nawet idzie o kilka kroków dalej. Jeśli podłączycie go u siebie, zainstalujecie sterowniki i włączycie tak zwane cokolwiek na czas wygrzewania, dostaniecie już przedsmak tego, co można z tym pięknym klockiem osiągnąć. Jestem przekonany, że w połączeniu z dobrymi słuchawkami wielu audiofilów już w tym momencie zacznie się w Marantzu zakochiwać, ale polecam na tym etapie powstrzymać zachwyty do momentu, kiedy popracujecie kilka dni nad kablami i zasilaniem, a także - co jest bardzo ważne w przypadku tak zaawansowanych przetworników - ustawieniami software'owymi. W ten sposób krok po kroku możemy zbliżać się coraz bardziej do prawdziwego obrazu naszej ulubionej muzyki, a system na naszych oczach zaczyna grać coraz bardziej dynamicznie, klarownie i realistycznie.

Sytuacja była bardzo podobna, jak podczas testu Hegla HD12 - przetwornik od razu dał mi do zrozumienia, że jest poważnym zawodnikiem, który wymaga użycia odpowiednio dobrego sprzętu towarzyszącego i nie będzie się pieścił z nagraniami, których realizatorów wzięto z łapanki. Marantz nie pastwi się nad słuchawkami, ale z pewnością pokazuje wszystkie ich wady i zalety. Podłączając nauszniki za kilkaset złotych możemy się więc spodziewać, że poznamy znacznie więcej tych pierwszych. Wystarczy jednak wskoczyć na poziom Sennheiserów Urbanite XL lub Beyerdynamiców DT 990 PRO, aby cieszyć się naprawdę dobrym dźwiękiem. Oczywiście najbardziej wskazane byłoby wskoczenie na półkę hi-endową, jednak radziłbym zachować pewną ostrożność w doborze nauszników, nawet jeśli zamierzacie na nie przeznaczyć kilka tysięcy złotych. Wśród słuchawek z tej półki prym wiodą bowiem modele nastawione na dynamikę i przejrzystość, a to dokładnie te same cechy, na które stawia HD-DAC1. Z Sennheiserami HD 700 można już uzyskać coś w rodzaju szkła powiększającego, które pozwala nam skanować nagrania w najdrobniejszych detalach, a to na dłuższą metę nie każdemu pasuje. Ale oczywiście to jest cała magia słuchawek - za stosunkowo niewielkie pieniądze możemy kupić nawet kilka par bardzo dobrych nauszników i zmieniać je w zależności od nastroju lub odtwarzanej muzyki. Dysponując wzmacniaczem tak uniwersalnym, jak HD-DAC1 można sobie pozwolić na rozmaite eksperymenty. Gdybym miał wymarzyć sobie idealną sytuację, pewnie położyłbym obok marantza Sennheisery HD 700 lub HD 800 do skanowania nagrań i coś w rodzaju Beyerdynamiców T70 do spokojniejszych, długodystansowych odsłuchów.

W brzmieniu Marantza można zidentyfikować coś, co z pewnością bardzo dobrze znają posiadacze wysokich modeli tej marki, a także porządnych klocków Arcama. To swego rodzaju lekkość objawiająca się także jako szybkość reakcji na impulsy na całej szerokości pasma. Nie ma to nic wspólnego z zachwianiem równowagi tonalnej. Chodzi bardziej o powietrze między dźwiękami i poczucie ogromnej swobody. Nawet w najbardziej skomplikowanych nagraniach elektronicznych, w których człowiek z trudem nadąża za przebiegiem zdarzeń, HD-DAC1 zachowywał zimny spokój zawodowca. Zupełnie jakby chciał nam dać do zrozumienia, że poradziłby sobie nawet z dziesięciokrotnie większym natłokiem dźwięków. W jego brzmieniu nic się nie rozjeżdżało ani nie zamazywało. Basowe tąpnięcia w najmniejszym stopniu nie wpływały na rozdzielczość średnich i wysokich tonów. Zupełnie jakby każda część pasma i każdy jeden dźwięk, jaki pojawiał się w słuchawkach miał przydzielony swój własny tor audio. Co ciekawe, muzyka nie nabiera przez to nerwowego charakteru. Wręcz przeciwnie. Słysząc więcej, możemy się bardziej zrelaksować, a nasz mózg nie szuka dźwięków, które gdzieś tam powinny być. Nie musi, bo zawsze tam są. Dla mnie największą zaletą Marantza jest jednak przestrzeń. Nawet korzystając z Beyerów DT 990 PRO, które nie są ani słuchawkami hi-endowymi ani też wyjątkowo ekspresyjnymi w dziedzinie stereofonii, kilka razy zdejmowałem hełmofon z głowy i sprawdzałem, czy aby nie włączyły się stojące z boku kolumny. Tak napowietrzonego i trójwymiarowego dźwięku nie słyszałem już dawno.

Sytuacja ta powtórzyła się, kiedy podłączyłem opisywany przetwornik do dużego systemu. Jego brzmienie przypominało mi to, co zaprezentował Primare DAC30. A to jeden z najlepszych przetworników, jakie u siebie gościłem. HD-DAC1 sprawdził się zarówno jako źródło podłączone do systemu Naima z serii XS, jak i przedwzmacniacz współpracujący z końcówką mocy Primare A60. Nie był aż tak dobry, jak trzykrotnie droższy PRE60, ale naprawdę niczego mi w tym dźwięku nie brakowało.

Tak naprawdę jedynym ograniczeniem dla Marantza jest jakość sprzętu towarzyszącego, konfiguracja oprogramowania oraz akcesoria takie, jak kable USB i sieciówki. Wierzcie lub nie, ale HD-DAC1 zareagował nawet na zmianę kabla zasilającego, więc po kilku próbach przestałem się z nim szczypać i wpiąłem Cardasa Clear Beyond. Jeśli natomiast chodzi o słuchawki i oprogramowanie, wszystko będzie zależało od szczęśliwego właściciela tego urządzenia. Wierzę jednak, że nabywcy takiego DAC-a będą dobrze wiedzieli, co z nim zrobić, lub przynajmniej będą chcieli poświęcić kilka minut na zapoznanie się z firmowymi instrukcjami i wprowadzenie ich w życie. Efekty, jakie można dzięki temu uzyskać, są naprawdę warte zachodu.

Marantz HD-DAC1

Budowa i parametry

Od momentu wyjęcia Marantza z pudełka było wiadomo, że mamy do czynienia z bardzo solidnym urządzeniem, jednak w pełni przekonacie się o tym dopiero, gdy zajrzycie mu pod maskę. A nie jest to proste, ponieważ dostanie się do wnętrza wymaga sporego sprytu i precyzji. Operację należy rozpocząć z tyłu, odkręcając trzy miedziane śrubki mocujące górną pokrywę. Ta jednak nie ruszy się ani o milimetr, więc w dalszej kolejności musimy zdemontować ozdobne boczki. Każdy z tych błyszczących paneli utrzymują na miejscu czarne śruby, do których dostaniemy się po odwróceniu przetwornika do góry nogami. Boczki delikatnie odchylamy i przesuwamy w kierunku przedniej ścianki. Powinny wówczas elegancko "odkliknąć" i odsłonić cztery dodatkowe śrubki (po dwie z każdej strony) utrzymujące na miejscu górną pokrywę. Teraz wystarczy tylko odsunąć ją do tyłu i delikatnie unieść i voila - wnętrzności Marantza mamy podane jak na tacy. No, może nie do końca...

Wnętrze jest bowiem po brzegi wypełnione elektroniką. Płytki poukładane są piętrowo, poziomo, pionowo i jak sobie kto życzy. Ponieważ zasilanie powierzono ciężkiemu transformatorowi zamkniętemu w ekranującej puszce oraz baterii kondensatorów umieszczonych na dolnym poziomie, całość wygląda trochę jak skrzyżowanie dobrego, audiofilskiego wzmacniacza z bardzo wypasionym amplitunerem. Oczywiście wszystko to w wersji lekko zmniejszonej. Regulacja głośności odbywa się całkowicie analogowo. Zajmuje się tym zmotoryzowany, błękitny potencjometr Alpsa. Sercem przetwornika jest natomiast kość CS4398 pozwalająca na obsługę sygnałów o parametrach 24 bit/192 kHz oraz DSD 2,8 MHz i 5,6 MHz. Przetwornik wyposażono w układ niwelujący zniekształcenia jitter oraz podwójny zegar taktujący, zwiększający precyzję odtwarzania dźwięku. Dzięki modułom HDAM-SA2, urządzenie ma mieć wystarczający zapas mocy, aby wysterować nauszniki o impedancji przekraczającej nawet 600 omów. Do typowych nauszników o impedancji na poziomie 32 omów, HD-DAC1 może posłać 800 mW. A to naprawdę sporo.

Konfiguracja

Naim CD5 XS, Cardas Clear Light, Beyerdynamic DT 990 PRO, Sennheiser Urbanite XL, Jabra Revo, Beyerdynamic T70, B&W P5, Sennheiser HD 700, Audeze LCD-XC, Enerr AC Point One, Enerr Holograph, Cardas Clear Beyond, Ostoja T1.

Marantz HD-DAC1

Werdykt

Patrząc na Marantza można pomyśleć, że japońscy inżynierowie zaprojektowali śliczną obudowę, a następnie wszczepili do niej kilka elementów zapożyczonych z innych urządzeń. Z tyłu damy troszkę bebechów z hi-endowego streamera, a z przodu z kolei wciśniemy miniaturową wersję jednego z naszych wzmacniaczy, do tego kilka ozdobników oraz gniazdo słuchawkowe i na pewno wyjdzie nam coś fajnego. Po kilku dniach słuchania mam jednak wrażenie, że HD-DAC1 od początku był czymś więcej - bezkompromisowym wzmacniaczem słuchawkowym wyposażonym w hi-endowy przetwornik i przedwzmacniacz otwierający drogę do budowy pełnowymiarowego systemu. Jeśli tak, to zdecydowanie się udało. Cena? Powiem wprost - patrząc na zdjęcia, parametry i wyposażenie byłem przekonany, że Marantz będzie kosztował 5000-6000 zł. Brzmieniowo również wkomponowałby się w tę półkę. 3295 zł za takie urządzenie to okazja, z której aż głupio nie skorzystać. Tyle w tym temacie.

Dane techniczne

Wejścia cyfrowe: 2 x optyczne, koaksjalne, USB B, USB A
Wejścia analogowe: 3,5 mm
Wyjścia analogowe: RCA (fixed), RCA (variable)
Przetwornik: 24-bitowy
Gniazdo słuchawkowe: 6,3 mm
Pasmo przenoszenia: 2 Hz - 20 kHz
Stosunek sygnał/szum: 106 dB
Zniekształcenia: <0,0012%
Wymiary (W/S/G): 9/25/29 cm
Masa: 5 kg
Cena: 3295 zł

Sprzęt do testu dostarczyła firma Horn Distribution.

Zdjęcia: Małgorzata Filo, Marantz.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga5RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy8

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy6

Muzykalność
Poziomy6

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy8

Nagroda
sl-rekomendacja

 


 

Komentarze (5)

  • kris_k

    Ja i Marantz nigdy się za bardzo nie lubiliśmy. I chyba się to nie zmieni - z tego co czytam, to nadal górna część pasma jest dominantą w brzmieniu... A już miałem nadzieję, bo wizualnie te klocki bardzo mi leżą...

    0
  • kornik

    No raczej nie jest to miękkie i ciepłe granie. Góra jest lekko rozjaśniona i napowietrzona, ale na szczęście jakość nadąża za ilością. Ja na przykład zdecydowanie wolę takie podejście, niż kiedy pasmo jest równiutkie, ale wysokie tony i tak brzmią tępo i sucho. Tutaj jest na tyle fajnie, że nawet w moich ulubionych DT 990 PRO słuchało mi się dobrze, a wiadomo, że te słuchawki eksponują skraje pasma. Jeśli Marantz zdał ten egzamin, to wydaje mi się, że prawdopodobieństwo wpadki jest minimalne. A jeśli ktoś lubi lampowe ciepło, pozostaje Lab12 HPA;-)

    0
  • Darek

    No dobrze, ale co z słuchawkami typu Audeze gdzie zaleca sie moc na poziomie 3-4 watów. I co ze słuchawkami Pandora Hope VI których oporność wynosi 8 ohm?

    0
  • revelatorr

    To trzeba zapytać łosi co kupują takie słuchawki:D

    0
  • alan

    Najprostsza konstrukcja jaka może być, jedna kostka przetwornika, wolałbym by to było na Burr Brown. Jeden transformator, nie wiadomo jak zrealizowano zasilanie. Potencjometr jak w popularnym sprzęcie, więc tłumienie przesłuchu raczej mierne. Nie wiadomo co w wzmacniaczu sterującym słuchawki. Dobrze by było by to były tranzystory MOS-FET. Nie podaje się w ogóle podstawowych parametrów, szybkość narostu, zniekształcenia TIM, przesunięcie fazy, tłumienie przesłuchu między kanałami itd.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Polecany film

Nowe testy

Poprzedni Następny
FiiO M7

FiiO M7

Świat odtwarzaczy przenośnych to w pewnym sensie takie państwo w państwie. Coraz częściej zajmują się nimi firmy o bardzo wąskiej specjalizacji, a grono mocno wkręconych i obeznanych w temacie użytkowników...

ISOL-8 MiniSub Axis

ISOL-8 MiniSub Axis

Akcesoria zasilające to dla wielu audiofilów niezbadane terytorium. Niektórzy otwarcie deklarują, że nie wierzą w działanie profesjonalnych rozgałęziaczy i kondycjonerów, w związku z czym nawet nie podejmują prób przekonania się...

JBL Boombox

JBL Boombox

Pamiętacie lata dziewięćdziesiąte i furorę, jaką w tym czasie zrobiły na świecie tak zwane boomboxy? Przenośne radiomagnetofony wyposażone w możliwie największe, czasami odłączane głośniki i rączkę do przenoszenia były idealnym...

Komentarze

Borus
Hegel to chiński śmieć i szkoda na niego czasu. Także koledze radzę zakupić porządny system.
Daniellos
Dziękuję za test i proszę o jeszcze. Serdecznie pozdrawiam i życzę samych sukcesów.
Tomasz
I takie właśnie kolumienki kupię, bo od tego czytania i wertowania już mam mętlik w głowie. Fajny artykuł. Pozdrawiam z Torunia!
lol
To może być rewolucja. I zdrowie dla nas, bo jak wiadomo ucho ludzkie nie jest dostosowane do odbierania źródła dźwięku w bezpośredniej bliskości. Wszelkie słuc...

Bannery boczne

Płyty

Newsy

Letnie nowości Egg-Shella

Letnie nowości Egg-Shella

Polski producent wzmacniaczy lampowych marki Egg-Shell poinformował właśnie o zmianach i nowościach w swojej ofercie. Przy okazji wprowadzenia szeregu modyfikacji...

Nowości ze świata

  • Watching the development of companies representing the audio industry can be very interesting. With time, you can make predictions of certain trends, and after many years check whether they turned out to be true. Today's review is not just another...

  • Naim has previewed three new network players, which includes the ND 555, the first 500 series product in 12 years. The flagship ND 555 is joined by the new NDX 2 and ND 5 XS 2. Naim says it has...

  • Cambridge Audio celebrates its 50th anniversary with the introduction of Edge, a flagship hi-fi system that introduces a new standard for sound and design from the company. The new series builds on Cambridge Audio's driving principles of creating products that...

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Poradniki

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Jeżeli zapytacie audiofilów który element systemu audio ma największy wpływ na ostateczny rezultat brzmieniowy, dziewięciu na dziesięciu powie, że są...

Dyskografie

Budgie - Zapomniany gatunek

Budgie - Zapomniany gatunek

Deski skrzypiały pod nogami, kiedy wchodził na strych. Strach jednak tłumiła fascynacja nowym, nieznanym wcześniej miejscem. Spróchniałe schody nie miały...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Popularne testy

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Sony MDS-101

Sony MDS-101

Spośród wielu nośników audio, które przewinęły się przez lata historii jest jeden, który mimo swoich niewątpliwych zalet osiągnął spektakularną klapę....

Partnerzy StereoLife

Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.