Bannery górne

A+ A A-

Primare I32 + MM-30

Primare I32 + MM-30

Skandynawowie coraz mocniej zaznaczają swoją obecność w świecie wysokiej klasy sprzętu audio. O ile w produkcji zestawów głośnikowych prym wiedzie Dania, a od jakiegoś czasu także Finlandia, o tyle Szwedzi i Norwegowie skupili się najwyraźniej na elektronice i akcesoriach. Wszystko zależy oczywiście od tego, jak obecność konkretnych marek wpływa na rynek w danym kraju, ale u nas sprawa jest prosta - Primare, Hegel i Electrocompaniet to trzy marki najlepiej kojarzone z audiofilskim sprzętem z mroźnej północy. Pozostali gracze, jak chociażby Copland, Bladelius, Densen czy Gryphon, tak dużych wpływów nad Wisłą już nie mają. Co więcej, producenci, którym najwyraźniej od wielu lat dobrze się powodzi, są jednocześnie tymi, którzy najszybciej dokonują ważnych postępów technicznych. Electrocompaniet w pewnym momencie postawił na odtwarzacze wieloformatowe, Hegel wybrał świat przetworników, które montuje także w swoich integrach, natomiast Szwedzi z Primare poszli w kierunku streamingu, jednocześnie kończąc prace nad własną technologią wzmacniaczy pracujących w klasie D. No bo któż inny miałby chętniej penetrować ten temat, jeśli nie oni?

Szwedzi są tak zakręceni na punkcie ekologii, że doprowadzili swój system recyclingu do perfekcji i muszą skupować śmieci od swoich sąsiadów. Wszystko po to, by wykorzystać je jako paliwo w alternatywnych procesach wytwarzania energii. Niektórzy pomyślą, że wzmacniacz pochodzący z tamtych stron będzie pewnie jakimś tekturowym pudełkiem z baterią słoneczną wmontowaną w pokrywę, ale nie. Inżynierowie Primare pozostają wierni formom wypracowanym dawno temu. Charakterystyczne obudowy z wysuniętymi do przodu płytami frontowymi nie zestarzały się ani trochę. W nowych urządzeniach zmieniają się ewentualnie pozycje przycisków, rosną wyświetlacze lub dodawane są jakieś nowe gniazdka, jednak wszystko odbywa się w ramach tej samej estetyki. Dlatego modele oferowane obecnie powinny idealnie pasować nawet do tych sprzed kilkunastu lat. Nie zmieniają się piękne, metalowe pokrętła i eleganckie nóżki, natomiast od czasu do czasu poważnym modyfikacjom podlega to, co najważniejsze - zawarta wewnątrz elektronika. Opisywany model I32 to najlepszy wzmacniacz zintegrowany w ofercie szwedzkiej firmy. Niektórych może to dziwić, bo kosztuje dokładnie 9990 zł. Nie są to małe pieniądze, ale w porównaniu z konkurencją, nawet tą wspomnianą wyżej - betka! Hegel H300 kosztuje 19900 zł, Electrocompaniet ECI-5 mkII - 14800 zł, a ECI-6 DS (z przetwornikiem i streamerem na pokładzie) to aż 21800 zł. Powiecie - no tak, ale I32 to tylko wzmacniacz, który nie ma ani wbudowanego DAC-a ani odtwarzacza sieciowego. I tu niespodzianka, bo jest to jeden z modeli, do którego można dołożyć opcjonalny moduł MM-30 przejmujący obie te funkcje. Całość kosztuje wtedy 16480 zł. I właśnie w takiej wersji wzmacniacz trafił do naszego testu.

Primare I32 + MM-30

Primare I32 + MM-30

Wygląd i funkcjonalność

Niektórzy pewnie będą na mnie źli za ten wstęp, ale mam na to niezawodną wymówkę - nie wygłaszam swojej opinii, a jedynie przytaczam fakty. Klienci szukający wszechstronnego, nowoczesnego wzmacniacza zapewne też sobie to wszystko przeliczą, co sprytni Szwedzi zapewne już przewidzieli. Trzeba przyznać, że pomysł opierający się na możliwości rozszerzenia funkcjonalności wzmacniacza czy przedwzmacniacza za pomocą specjalnej karty nie jest głupi. Ponieważ montaż MM-30 nie wymaga nawet wizyty w serwisie, możemy na początek kupić sam wzmacniacz, a dopiero potem wyposażyć go w moduł multimedialny, albo jeszcze coś innego. Może Primare wprowadzi w podobnej formie na przykład audiofilski phono stage albo coś, na co jeszcze nie jesteśmy gotowi - metodę odtwarzania muzyki, która może stanie się modna dopiero za pięć czy dziesięć lat. Jedno jest pewne - I32 nie jest urządzeniem przeznaczonym do wyrzucenia na śmietnik wraz z plastikowym dekoderem czy konsolą. To wzmacniacz, który ma szansę przetrwać znacznie, znacznie dłużej.

Może spodziewacie się, że tak zaawansowane urządzenie, będące w istocie trzema lub nawet czterema klockami w jednej obudowie, będzie trudne w podłączeniu i instalacji. Nic bardziej mylnego. Szwedzi zadbali o to, aby I32 z modułem MM-30 nie zachowywał się jak mieszanka elementów przeniesionych żywcem z jakichś innych modeli i połączonych ze sobą byle jak. Po wyjęciu integry z pudełka i ustawieniu jej na górnej półce stolika, musiałem tylko podłączyć kable głośnikowe oraz zasilający, wkręcić antenkę Wi-Fi, wprowadzić hasło sieci i już mogłem przystąpić do wygrzewania, a także skorzystać z aplikacji Primare App, którą miałem już zainstalowaną na iPhonie po teście systemu PRE60 + A60. Pilota zdalnego sterowania nawet nie wyjmowałem z opakowania - uczyniliśmy to dopiero podczas sesji zdjęciowej. Aplikacja pozwala kontrolować głośność, źródło dźwięku i kilka innych przydatnych funkcji, a przede wszystkim - zarządzać odtwarzaniem muzyki zgromadzonej na urządzeniach podłączonych do naszej sieci. Jeżeli więc macie sporą kolekcję plików na komputerze, do szczęścia wystarczy Wam smartfon lub tablet z systemem iOS lub Android. Aplikacja tak naprawdę zarządza już wszystkim.

Możliwość odtwarzania muzyki z sieci to nie wszystko, co dostajemy wraz z modułem MM-30. Na pokładzie mamy radio DAB/FM, jedno cyfrowe wejście koaksjalne i trzy optyczne, dwa gniazda USB (jedno typu A do podłączenia pendrive'a lub odtwarzacza przenośnego, drugie typu B do podłączenia komputera), a także standardowe gniazdo sieciowe RJ-45 (gdyby ktoś preferował połączenie kablowe) i jedno cyfrowe wyjście koaksjalne (jeżeli w przyszłości przyjdzie Wam do głowy dorzucić do zestawu lepszy przetwornik i wykorzystać I32 z modułem MM-30 jedynie w roli centrum sterowania). Co więcej, mamy też łączność Bluetooth z aptX, dzięki czemu bezprzewodowo możemy słuchać nie tylko plików (sam już przestałem je gromadzić chyba kilka lat temu i uzupełniam kolekcję tylko sporadycznie), ale też muzyki z aplikacji serwisów streamingowych takich, jak WiMP czy Spotify.

Fajnie, a jak to wszystko działa w praktyce? Myślę, że zdecydowanie najwygodniejszą opcją będzie jednak słuchanie plików zgromadzonych na komputerze lub dysku sieciowym - w tym przypadku rzeczywiście sterujemy całą swoją muzyką, trzymając w dłoni jedynie telefon. Opcja numer dwa to jak dla mnie podłączenie komputera do gniazda USB. W ten sposób od razu dostajemy możliwość słuchania muzyki nie tylko z plików czy aplikacji streamingowych, ale także YouTube'a, SoundClouda czy innych magicznych miejsc, w których często to sami artyści udostępniają swoje najnowsze albumy. Bluetooth? Przyznam, że bardzo się ucieszyłem, że I32 z kartą MM-30 będzie miał taką opcję, ponieważ jestem ogromnym fanem słuchania muzyki z aplikacji serwisów streamingowych i nie rozumiem, dlaczego na rynku jest dziesięć tysięcy głośniczków wielkości puszki piwa, które spokojnie mogę podłączyć do swojego telefonu, a audiofilskiego wzmacniacza za dziesięć tysięcy złotych - zazwyczaj nie mogę. Dlatego ochoczo zabrałem się do parowania iPhone'a z Primarem, co wymagało przykręcenia drugiej antenki do gniazda na tylnym panelu. Muzyka popłynęła z głośników, więc już zupełnie ukontentowany zagłębiłem się w fotelu.

Drugiego dnia wygrzewania naszła mnie myśl aby sprawdzić dostępność aktualizacji oprogramowania. Owszem, nowy soft był dostępny, więc po zatwierdzeniu operacji I32 szybko zaczął pobierać nową wersję. Po restarcie wzmacniacz przełączył się na inne źródło, więc postanowiłem za pomocą pokrętła wybrać Bluetooth, ale ku mojemu zdziwieniu, źródła o tej nazwie już nie było. Pomyślałem, że to pewnie jakieś przeoczenie programistów, które szybciutko zostanie załatane, jednak w międzyczasie przedstawiciel polskiego dystrybutora przywiózł do testu kolumny, które niebawem zobaczycie, a ja przy okazji wspomniałem o problemie z łącznością przez Bluetooth. Reakcja była błyskawiczna - po chwili zadzwonił do mnie pracownik najlepiej znający techniczne zawiłości szwedzkich urządzeń i poprosił mnie o wykręcenie karty MM-30 i sprawdzenie, czy coś się nie obluzowało w transporcie. I wiecie co? Miał rację - najwyraźniej gdzieś na drodze z Cieszyna do Warszawy poluzował się przewód z drugiej strony gniazdka anteny Bluetooth. Wystarczyło nawet palcami dokręcić przytrzymującą go śrubkę, wsunąć kartę z powrotem do środka, włączyć wzmacniacz i gotowe - Bluetooth znów śmigał, jak marzenie. Podejrzewam, że zamawiając I32 w komplecie z MM-30, lepiej jednak poprosić o wysłanie paczek osobno i dopiero w domu zamontować sobie kartę we wzmacniaczu. Operacja jest zresztą bajecznie prosta - wystarczy odkręcić dwie śrubki, wsunąć kartę po prowadnicach umieszczonych po bokach slotu, następnie delikatnie "zakliknąć" na miejscu i zablokować wspomnianymi śrubkami. Urządzenie natychmiast rozpoznaje nowe funkcje. Bajka! A tak na marginesie, jeśli każdy klient może liczyć na taki support (a podejrzewam, że tak), to naprawdę nie ma się o co martwić, nawet z tak skomplikowanymi urządzeniami. Lepsze wsparcie mają chyba tylko właściciele Lexusów.

Czy komplet I32 + MM-30 to wzmacniacz przyszłości? Z punktu widzenia audiofila przerzucającego rozmaite urządzenia, z których większość nie ma nawet połowy tych funkcji, odpowiedź jest jasna - zdecydowanie tak. Znam wielu melomanów, a nawet kilku doświadczonych audiofilów uważających się za profesjonalistów, dla których kontakt z tym urządzeniem byłby prawdopodobnie dużym szokiem. Podejrzewam, że w swojej daleko posuniętej ignorancji uznaliby go za zwykły wzmacniacz, który ma "jakieś tam coś z antenkami" dające możliwość słuchania muzyki z "tych takich ebuków". Natomiast dla normalnego, w miarę rozwiniętego człowieka, Primare to nie wzmacniacz przyszłości, ale teraźniejszości. Dla kogoś, kto ze smartfona korzysta już nałogowo (ja się do tego przyznaję), kto ma w domu komputer pracujący praktycznie 24 godziny na dobę (też), kto za pomocą iPada zasuwa sobie rolety w salonie i ustawia klimatyzację (to jeszcze robię manualnie), urządzenie o tak potężnej funkcjonalności nie będzie niczym dziwnym. Wydaje mi się, że za dwa-trzy lata sprzęt audio bez tak rozbudowanych opcji sieciowych będzie przez wielu klientów uważany za mocno przestarzały i bezużyteczny. Nie mówię, że nagle wszystkie wzmacniacze będą musiały mieć takie wbudowane streamery sterowane za pomocą aplikacji, bo przecież plikowo-sieciowa rewolucja już dziś idzie pełną parą, a ludzie wciąż lubią gramofony, cedeki, wzmacniacze lampowe i magnetofony. Natomiast dla kogoś, kto już od kilku lat żyje w świecie smartfonów, streamerów i hybrydowych samochodów, I32 z modułem MM-30 będzie urządzeniem jak najbardziej na czasie, a nie kolejnym drogim dinozaurem.

Minusy? Dla mnie największym było rozłączanie się aplikacji z urządzeniem po jakimś czasie. Jeśli nie słuchamy muzyki przez kilka godzin lub wyjdziemy z domu na jakiś czas, po powrocie aplikacja sterująca prawdopodobnie nie znajdzie MM-30 i jedynym lekarstwem na to jest restart urządzenia. Może projektanci chcieli w ten sposób delikatnie dać użytkownikom do zrozumienia, że nawet tak nieznaczne ilości energii elektrycznej trzeba oszczędzać i wyłączać wzmacniacz po zakończonym odsłuchu? Cóż, kiedyś Szwedzi umieszczali wyłączniki w podstawie swoich wzmacniaczy, co było wyraźnym sygnałem aby zostawiać je pod prądem, a teraz na przednim panelu mamy przycisk trybu czuwania, który załącza jakiś tuzin przekaźników. Po serii dość głośnych kliknięć, I32 jest znów gotowy do pracy, a aplikacja ponownie się z nim łączy. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Drugim minusem jest moim zdaniem kolor obudowy, a konkretnie różnica pomiędzy panelem frontowym a pokrywą w wersji srebrnej. Przerabiałem to już wcześniej i nie mam pojęcia dlaczego Primare nie zmieni koloru lakieru, którym pokryta jest większa cześć obudowy. Oczywiście na stronie producenta znajdziecie zdjęcia, na których całość jest utrzymana w mroźnej, srebrnej tonacji (prawdopodobnie efekt desaturacji przy obróbce), jednak w rzeczywistości przednia ścianka ma delikatnie złotawy odcień, natomiast pokrywa jest lekko zielonkawa. Rozwiązanie jest genialnie proste - trzeba brać wersję czarną, w której tego problemu nie ma, a srebrne przyciski i pokrętła wyglądają jeszcze lepiej.

Primare I32 + MM-30

Brzmienie

Po kilku dniach wygrzewania szwedzkiego wzmacniacza postanowiłem przystąpić do krytycznego odsłuchu. Aby jednak test był w miarę sprawiedliwy, zrezygnowałem z funkcji oferowanych przez moduł MM-30 i początkowo oceniałem I32 tylko jako wzmacniacz podłączony do moich stałych źródeł dźwięku - odtwarzacza Naim CD5 XS i komputera z kartą ESI Juli@. Wrażenia po odsłuchu z płyt kompaktowych już po kilku kawałkach stały się dość oczywiste - I32 to bardzo neutralne, audiofilskie zwierzę. Jeżeli nie szukacie jakichś nieziemskich wrażeń zahaczających wręcz o wynaturzenia, a preferujecie dojrzałe podejście do tematu i muzyczną uniwersalność, polubicie ten wzmacniacz w ciągu kilku minut. Jego dążenie do idealnej przezroczystości słychać na każdym kroku - zarówno w sferze równowagi tonalnej, jak i temperatury barwowej. Właściwie ciężko tutaj mówić o jakichś konkretnych preferencjach czy nalotach. Ten dźwięk nie jest ani lampowy, ani tranzystorowy. Dyskutowałbym też gdyby ktoś nazwał go cyfrowym, bo to określenie kojarzy mi się z suchością i brakiem jakichkolwiek ludzkich pierwiastków w muzyce, a tutaj definitywnie jest jakieś wypełnienie i organiczny kleik między dźwiękami. W odróżnieniu od starszych wzmacniaczy tej marki (I21 i I31), które stawiały na dynamikę i przejrzystość, zostawiając niewiele miejsca na ciepło i analogową gładkość, I32 gra o wiele łagodniej, przyjemniej. Nie chcę przez to powiedzieć, że ogólny charakter dźwięku jest spowolniony, bo Primare nie ma tendencji zamulających. Należałoby raczej uznać, że to integry poprzedniej generacji prezentowały brzmienie lekko schłodzone i rozjaśnione, a tutaj sytuacja jest bliższa całkowitej neutralności.

Z punktu widzenia recenzenta sytuacja jest lekko nieciekawa, bo właściwie trudno jest się na czymkolwiek zawiesić. Wzmacniacz robi to, co do niego należy - wzmacnia. Jeżeli dodaje coś od siebie, to bardzo niewiele. W jakikolwiek obszar brzmienia byśmy się nie wpatrywali - sposób prezentacji niskich tonów, przejrzystość, przestrzeń czy dynamikę - szybko dojdziemy do wniosku, że jest po prostu dobrze. Bas nie jest ani szybki i twardy, ani głęboki i zwalisty. Po prostu jest - membrany wooferów poruszają się energicznie i zwinnie, jednak bez naleciałości charakterystycznych dla urządzeń z niższej półki. To samo powtarza się w zakresie średnich i wysokich tonów. Wokale mają w sobie trochę przyjemnego ciepła, natomiast góra pasma to powtórka z dolnego skraju pasma - po prostu jest.

Niektórzy zapewne zaczną pytać, czy tak daleko posunięta neutralność brzmieniowa jest czymś, co na dłuższą metę się opłaci. To jednak zależy od indywidualnych potrzeb i naszego nastawienia do muzyki oraz kompletowania sprzętu audio w ogóle. Ludzie słuchający jednego gatunku muzycznego będą szukali raczej sprzętu, który w tym konkretnym repertuarze ich zachwyci, natomiast powstaje pytanie - co z resztą? Często zdarza się, że jedna płyta brzmi na danym systemie fantastycznie, a inna - beznadziejnie. Z I32 takie sytuacje raczej nam nie grożą. Jest to urządzenie w znacznej mierze odporne na humory realizatorów nagrań i samych muzyków. Wydaje się, że szczególnie leży mu jazz, wszelkiego rodzaju chillout i lżejsza elektronika, jednak jeśli zechcecie potraktować go metalem lub jakąś przytłaczającą ścieżką dźwiękową - nie ma najmniejszego problemu. Primare zachowuje duży luz i spokój zawodowca w każdym repertuarze. Przeszukując zasoby serwisów streamingowych dotarłem do kilkukrotnie zremiksowanej elektroniki z gatunku tych cięższych brzmień, a I32 łykał wszystko bez zająknięcia. Zupełnie jakbyśmy stali po przeciwnych stronach siatki na korcie tenisowym, ja serwując najmocniej jak potrafię, a on - odbijając moje piłki, jednocześnie przeglądając Facebooka na telefonie. Melomanom posiadającym ogromne, płytowe zbiory i pożerającym muzykę w każdej formie, takie granie może się bardzo spodobać.

Domyślam się, że mimo ogromnej wszechstronności, I32 będzie miał zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników, bo nie każdemu takie równe, dojrzałe granie musi się podobać. Ja słyszę w jego brzmieniu wiele elementów, które poznałem już podczas testu hi-endowego kompletu PRE60 + A60. Tamten zestaw dla wielu audiofilów stanowi punkt odniesienia - to elektronika, na której spokojnie można się już zatrzymać. Oczywiście trudno żeby wzmacniacz za dziesięć tysięcy dorównywał jakościowo sześciokrotnie droższej dzielonce, jednak ogólna filozofia kreowania dźwięku jest identyczna. Co więcej - dokładając kolejne sześć i pół tysiąca możemy zmienić ten wzmacniacz w prawdziwe centrum dowodzenia obsługujące praktycznie każde źródło, może z wyjątkiem gramofonu bez własnego phono stage'a. W takiej konfiguracji słuchałem go przez kolejnych kilka dni i muszę powiedzieć, że w komplecie z kartą MM-30 szwedzka integra ma jeszcze większy sens, niż w wydaniu solowym. Mało tego - po takich doświadczeniach trudno jest brać pod uwagę zakup wzmacniacza bez tego rozszerzenia, albo przynajmniej bez planowania takiego upgrade'u w przyszłości. Idąc jeszcze dalej, gdybym dopiero zaczynał kompletowanie sprzętu stereo, bardzo możliwe, że postawiłbym na stoliku taki właśnie kombajn, a dopiero potem dobierał do niego kolumny, kable i akcesoria tak, aby uzyskać interesujące mnie brzmienie. Z tak uniwersalną maszyną można pójść właściwie w dowolnym kierunku. A w jakim - to już będzie zależało tylko od nas.

Primare I32 + MM-30

Budowa i parametry

I32 to droższy z dwóch wzmacniaczy zintegrowanych dostępnych w aktualnej ofercie firmy Primare. W stosunku do produkowanego wcześniej modelu I31 jest to zupełnie nowa konstrukcja, w której zamiast klasycznych układów pracujących w klasie A/B mamy moduły UFPD (Ultra Fast Power Device) będące firmową adaptacją klasy D. Z punktu widzenia parametrów elektronicznych, korzyści są spore - dostajemy 120 W na kanał przy ośmiu omach i aż 230 W przy czterech, przy czym zużycie energii przy normalnej pracy ma się według producenta utrzymywać na poziomie 31 W. Nie pytajcie, w jaki sposób się to dzieje, bo nie mam zielonego pojęcia. Z pozostałych liczb ujętych w tabeli danych technicznych moją uwagę zwróciło też pasmo przenoszenia. Primare podaje tu przedział 10 Hz - 20 kHz, co w klasycznym wzmacniaczu tranzystorowym nie byłoby takim imponującym wynikiem, ale przy spadku rzędu 3 dB. Powyższe wartości uzyskano natomiast przy -0,5 dB, a to już robi wrażenie. Oczywiście wciąż uważam, że wielkiego związku z jakością brzmienia to nie ma, ale jeśli ktoś twierdzi, że klasa D nie ma żadnych zalet, to nie - najwyraźniej ma i to co najmniej kilka. Wewnątrz nie ma oczywiście wielkich i ciężkich transformatorów, ale gdyby były, na pierwszy rzut oka mógłbym stwierdzić, że mamy do czynienia z porządnym, tradycyjnym piecem. Nad płytką obsługującą wejścia zostawiono trochę miejsca na montaż karty MM-30, która do standardowych możliwości integry dodaje funkcję streamera, przetwornika czy odbiornika Bluetooth z aptX. Z informacji producenta wynika, że tylko wejścia optyczne są ograniczone do 96 kHz - pozostałe pozwolą na transmisję sygnału w jakości do 192 kHz.

Primare I32 + MM-30

Konfiguracja

Audium Comp 5, Pylon Audio Sapphire 31, Naim CD5 XS, Cardas Clear Light, Albedo Geo, Enerr AC Point One, Enerr Symbol Hybrid, Cardas Clear Beyond.

Primare I32 + MM-30

Werdykt

Primare I32 to urządzenie, które wbrew pozorom trudno ocenić. Z jednej strony uważam, że z kartą MM-30 jest to rewelacyjny, multimedialny kombajn. Za sprawą tego rozszerzenia, audiofilski wzmacniacz staje się nagle cyfrowym centrum rozrywki, na dodatek wciąż w kompaktowej, eleganckiej obudowie. Gdyby ktoś powiedział mi, że pewnej nocy jakieś elfy podmienią mój prywatny system na ten jeden klocek, i że będę musiał używać go powiedzmy przez kilka najbliższych lat, naprawdę nie byłbym nieszczęśliwy. Z drugiej strony pod względem brzmienia, jako wzmacniacz, I32 jest zbyt grzeczny. Czasami chciałoby się, aby pokazał pazur i dał czadu, nawet kosztem neutralności. I32 pozostaje wierny idei hi-fi. Jest neutralny do bólu. Dla poszukiwaczy prawdy o muzyce - strzał w dziesiątkę.

Dane techniczne

Moc wyjściowa: 2 x 120 W/8 Ω, 2 x 230 W/4 Ω
Wejścia analogowe: 3 x RCA, 2 x XLR
Wyjścia analogowe: tape-out, pre-out
Pasmo przenoszenia: 10 Hz - 20 kHz (-0,5 dB)
Zniekształcenia: <0,05%
Stosunek sygnał/szum: 100 dB
Wymiary (W/S/G): 10,6/43/42 cm
Masa: 11 kg
Cena: 9990 zł (I32) + 6490 (MM-30)

Sprzęt do testu dostarczyła firma Voice.

Zdjęcia: Małgorzata Filo, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy6

Rozdzielczość
Poziomy6

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy6

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo1

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy8

Cena
Poziomy6


Biorą udział w konwersacji

  • W kwestii obudowy, to można zamówić wersję z front panelem tytanowym, natomiast górna pokrywa może być czarna i odwrotnie. Istnieje taka możliwość personalizacji Primare. Warto dodać, że flagowe 60-tki posiadają tytanowo-czarny panel frontowy.

  • Jak jest z radiem FM? Na stronie Primare w przypadku opisu MM30 jest opisane że FM/DAB niedostępne?
    Są jakieś różne edycje modułu MM30 z i bez radia FM/DAB?
    Czy DAB jest starą wersja DAB czy DAB+ działającą w Polsce?

  • To chyba trzeba by było zapytać dystrybutora lub producenta - do naszego testu trafiła wersja, w której ta antenka odpowiadała za łączność Bluetooth, ale wydaje mi się, że można ten slot zamienić właśnie na tuner FM/DAB. Oficjalnie MM30 nie występuje w różnych wersjach, ale z tego co wiem, konstrukcja ta troszeczkę zmieniała się w czasie i na przykład Bluetooth jest dostępny tak naprawdę od niedawna. Proponowałbym wysłać zapytanie do dystrybutora - tam będą dokładnie wiedzieli, czy te funkcje są zamienne, czy też można je jakoś połączyć.

  • Primare MM30 nie daje możliwości obsługi FM/DAB, ani DAB+, pozostaje radio internetowe.

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Polecany film

Bannery dolne

Wyszukiwarka

Nowe testy

Poprzedni Następny
Mark Levinson No 585

Mark Levinson No 585

Świat ekstremalnego sprzętu audio rządzi się swoimi prawami. Kiedy normalni ludzie słuchają muzyki na miniwieżach, głośnikach bezprzewodowych lub słuchawkach kupionych za trzy dniówki, hi-endowcy wydają dziesiątki tysięcy złotych na kondycjonery,...

iFi Audio iOne Nano

iFi Audio iOne Nano

iFi Audio jest specyficzną firmą, wyróżniającą się na tle innych producentów sprzętu grającego. Prawie wszystkie jej urządzenia są bardzo małe lub wręcz miniaturowe, a do tego charakteryzują się wysoką jakością...

Tannoy Revolution XT 6F

Tannoy Revolution XT 6F

W świecie głośników Tannoy to prawdziwa legenda. Jego historia zaczęła się w 1926 roku i od początku była związana z elektroniką. Firma znana wówczas jako Tulsemere Manufacturing Company specjalizowała się...

Komentarze

MirekM
Nigdy jakoś z Bowiem nie było mi po drodze. Po usłyszeniu jakiegoś kawałka w Trójce, musiałem kupić płytę. Natychmiast.
Przesłuchaj jeszcze kilka razy - zmienisz zdanie;)

Bannery boczne

Ostatnie aktywności

  • KrzychL
    KrzychL zaktualizował swój profil
  • Na wstępie chciałem zastrzec, że będę się powtarzał, bo podobną opinię wyraziłem przy okazji innego wątku :) Dla jasności chciałbym przypomnieć, że bardzo ważne jest właściwe ustawienie kolumn w pomieszczeniu (nawet najlepsze mogą nie spełnić oczekiwań).
    Preferuję rozwiązania z bierną (pasywną) membraną bo wspiera to właśnie dolne skraje pasma. Moje typy (w zależności od funduszy) to:
    - Polk Audio T50,
    - Definitive Technology BP-8040ST.
    Zaletą pierwszych jest bardzo atrakcyjna cena, bardzo przyzwoita charakterystyka i ... dostęp do "świeżych" recenzji użytkowników na konkurencyjnym forum.
    Druga pozycja to znacznie droższe rozwiązanie, ale warto wiedzieć, że na rynku europejskiego można dostać za nieco niższą cenę. Ich zaletą jest oczywiście dobra charakterystyka, ale głównie zwraca uwagę konstrukcja aktywno-pasywna. Oczywiście część aktywna wspiera dolne skraje pasma toteż mamy do dyspozycji pasmo począwszy od 25 Hz (!).. i to nie jedyna ich szczególna cecha (pozostawiam do rozpoznania :) ).
    Sam posiadam skromniejsze rozwiązanie tj. SM55 i mogę potwierdzić wybitność niskich skrajów pasma.
    Na koniec chcę zwrócić uwagę na dwa istotne elementy:
    - warto samodzielnie odsłuchać wybranych kolumn,
    - z drugiej strony kolumny pokażą swoją pełną wartość dopiero po "wygrzaniu".

Newsy

Focal Utopia III Evo

Focal Utopia III Evo

Uwierzycie, że od momentu wprowadzenia na rynek flagowej serii Utopia III minęło już prawie dziesięć lat? W świecie komputerów, telewizorów...

Płyty

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone...

Poradniki

Jak złożyć system stereo w siedmiu prostych krokach

Na łamach naszego portalu publikowaliśmy już poradniki dotyczące rzeczy dość podstawowych, jak i tych bardziej skomplikowanych. Doradzaliśmy jak wybierać słuchawki,...

Galerie

40 premier wystawy High End 2017

40 premier wystawy High End 2017

Mimo ogromnego ruchu na rynkach dalekowschodnich i rosnącej popularności innych wystaw sprzętu audio na całym świecie, imprezą wyznaczającą trendy w...

Vintage

Sony WM-GX788

Do tej pory w dziale Vintage jeszcze nie pojawił się tekst mówiący o urządzeniu kończącym pewną erę. Pisaliśmy o pierwszym...

Popularne testy

Popularne artykuły

Partnerzy StereoLife

The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Subiektywny Dziennik Muzyczny
Blog prowadzony przez Rafała Garszczyńskiego - redaktora miesięcznika JazzPRESS i RadioJAZZ, którego recenzje pojawiają się również w naszym portalu. Ogromna ilość płyt jazzowych, a podobno to wcale nie wszystko, może jakiś ułamek tego, co Rafałowi udało się przesłuchać i opisać. Biblia jazzu!
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza - bank informacji o nowościach muzycznych, okraszonych opisami, ciekawostkami i próbami ocenienia jakości. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.

Ta strona używa plików cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej dowiesz się tutaj.