Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Sennheiser HD 630VB

Sennheiser HD 630VB

[English version] Słuchawkowy świat Sennheisera to nic innego, jak 70 lat pogoni za króliczkiem. Historia nauszników noszących to logo, a właściwie - nazwisko założyciela marki - na dobre zaczyna się w roku 1968, kiedy to rynek zrewolucjonizowały pierwsze na świecie słuchawki otwarte - HD 414. Tylko do końca 1969 roku sprzedano ich ponad sto tysięcy par, a do dnia dzisiejszego - ponad dziesięć milionów. Kolejnym krokiem milowym dla niemieckich inżynierów było wprowadzenie jednobiegunowych słuchawek elektrostatycznych w roku 1977. Mowa o modelu 2000, który w pewnym sensie stał się protoplastą jednego z najlepszych zestawów słuchawkowych na świecie - zaprezentowanych w 1991 roku elektrostatycznych słuchawek Orpheus HE 90/HEV 90. Jeśli chodzi o sprzęt domowy i osobisty, firma od kilku lat skupia się na dizajnerskiej serii Momentum i miejskiej Urbanite, od czasu do czasu wprowadzając nowości w segmencie konstrukcji bezprzewodowych lub dokanałowych. Audiofilskie nauszniki Sennheisera to przede wszystkim kultowe już HD 600 i ich ulepszona wersja HD 650, a także wypuszczone na rynek nieco później HD 700 i HD 800 piastujące zaszczytne stanowisko modelu flagowego. Wszystkie mają jedną wspólną cechę, która historycznie prowadzi nas aż do modelu HD 414 - są to słuchawki otwarte, tylko i wyłącznie.

Być może po udanych eksperymentach z seriami Urbanite i Momentum, ktoś w firmie podrapał się w głowę i stwierdził - zaraz, zaraz, a właściwie to dlaczego nie robimy stricte audiofilskich słuchawek zamkniętych? Dlaczego ludzie stawiający na wysoką jakość dźwięku mają być pozbawieni komfortu oddzielenia się od świata, hałasu, zwierząt, sąsiadów, współlokatorów lub warczącego komputera? No i drugi problem - dlaczego nie mają jak zabrać swoich słuchawek w podróż lub chociażby do pracy? Tak właśnie narodziły się HD 630VB, a przynajmniej tak można sobie to wyobrazić. To pierwsze w historii firmy słuchawki zamknięte mające oferować bardzo wysoką jakość brzmienia, a jakby tego było mało, wyposażono je w jeden ciekawy gadżet - pokrętło do regulacji ilości niskich tonów. Czy taka mieszanka okaże się tak kusząca, jak mogłoby się wydawać?

Sennheiser HD 630VB

Wygląd i funkcjonalność

Słuchawki otrzymujemy w twardym kartonie wyłożonym gąbką, w której to umieszczono duży, twardy pokrowiec zamykany na suwak. Do tego typu atrakcji zdążyliśmy się już przyzwyczaić testując słuchawki z serii Momentum, choć tutaj ów pokrowiec jest o wiele większy i wydaje się być jeszcze bardziej odporny na niespodzianki życia codziennego. Domyślam się, że w takim zabezpieczeniu słuchawki moglibyśmy spokojnie zrzucić na ziemię z pierwszego piętra i nic wielkiego by im się nie stało, ale nie próbowałem tego ponieważ do pierwszej sprowadzonej do Polski pary HD 630VB ustawiła się już długa kolejka recenzentów. Same słuchawki przechowujemy w pozycji złożonej - końcówki pałąka składają się do środka pod kątem prostym. Mimo to całość wraz z ochronnym "kejsem" zajmuje trochę miejsca i to raczej tak na plecak, niż walizkę na laptopa. Kiedy wsadziłem taki pakunek do swojej, wyglądała jakby była w ciąży. Ale nic to, bo pokrowiec idealnie nadaje się nawet do przechowywania słuchawek w domu. Nie potrzebujemy więc żadnych sztucznych głów ani innych wynalazków, które w razie niezapowiedzianej wizyty dzielnicowego mogą z miejsca zafundować właścicielowi słuchawek 48-godzinny pobyt w państwowym hotelu.

Same słuchawki również są niezłym hełmofonem. Mimo zapewnień producenta o ich mobilności, nie wiem czy wyszedłbym na miasto mając coś takiego na głowie. HD 630VB są duże i stosunkowo ciężkie, ale za to - piekielnie dobrze wykonane. Prawie wszystkie elementy konstrukcyjne to metal, włącznie z masywnymi końcówkami pałąka i zawiasami. Co więcej, już podczas pierwszej przymiarki okazało się, że są bardzo wygodne i skutecznie tłumią dźwięki otoczenia, czym zyskały sobie moją wstępną przychylność. Jeżeli nawet producent trochę się pospieszył z zapewnieniami, że słuchawki te nadają się do słuchania muzyki na spacerze, to już w kwestii jakości wykonania i komfortu jego zapewnienia okazały się prawdziwe.

HD 630VB mają jeszcze jednego asa w rękawie. Jest nim szeroko pojęta funkcjonalność. Słuchawki wyposażono w jeden mocny i gruby przewód wchodzący do prawej muszli. Nie znajdziemy na nim pilota z trzema przyciskami, a jedynie niewielkie, plastikowe zgrubienie, w którym kryje się mikrofon. Wyboru platformy sprzętowej (iOS lub Android) dokonujemy za pomocą hebelka ulokowanego tuż obok wejścia kabla do nausznika. Sterowanie odbywa się natomiast za pośrednictwem przycisków na porywie prawej muszli. Jest tutaj jeszcze jeden bajer - zewnętrzne pokrętło służące do regulacji natężenia niskich tonów. Obrotowy kontroler pokryto drobnymi wyżłobieniami, co skojarzyło mi się z talerzami DJ-skich gramofonów. Tak czy inaczej, jeśli zechcemy zwiększyć lub zmniejszyć zawartość basu w naszej muzyce, możemy zrobić to jednym ruchem dłoni. Jeśli natomiast zechcemy przewieźć nasze słuchawki bez ochronnego pokrowca, muszle można złożyć na płasko. I w takim układzie nawet moja laptopowa walizka nie wyglądała już jakby czekała na rozwiązanie.

Kiedy niemiecka firma zapowiedziała premierę HD 630VB, audiofilska społeczność podzieliła się na dwa obozy. Jedni uznali, że Sennheiser niepotrzebnie eksperymentuje próbując zrobić jakąś hybrydę HD 600 i Urbanite'ów XL. Z kolei zwolennicy tego pomysłu uznali, że wygląda to bardzo zachęcająco, a HD 630VB mogą stać się jedną z najbardziej uniwersalnych konstrukcji ostatnich lat, jeśli oczywiście ich brzmienie okaże się wystarczająco dobre. Ja jakoś nie mogłem wyrobić sobie zdania na podstawie zdjęć, ale po krótkim kontakcie z tymi słuchawkami przyłączam się do drugiego obozu. Podoba mi się nie tylko koncepcja audiofilskich słuchawek zamkniętych, ale także ogólna prostota i naprawdę niemiecka jakość wykonania tego modelu. Niektórzy twierdzą, że HD 630VB są zwyczajnie brzydkie. Ja chyba nie potrafię tego ocenić - ich wzornictwo ani mnie nie zachwyca, ani nie razi. Lubię natomiast przedmioty, które wyglądają tak, jakby miały przetrwać pięćdziesiąt lat, a te słuchawki z pewnością do takich należą. A przynajmniej sprawiają takie wrażenie. Czas sprawdzić, co pokażą w teście odsłuchowym.

Sennheiser HD 630VB

Brzmienie

Słuchawki niemieckiej firmy już od dłuższego czasu mnie nie zawodzą. Oczywiście dla fanów marki nie będzie to żadne odkrycie, ale nie zawsze było tak różowo. Sennheiser nie jest może jednym z producentów, którym zdarzały się poważne wpadki, bo takich raczej nie pamiętam, ale jeszcze kilka lat temu trafiały się modele nieco słabsze - po prostu nie tak dobre, jak te, które dziś owiane są już legendą. Tymczasem od momentu wprowadzenia na rynek flagowych HD 800 nie zetknąłem się ze słuchawkami, którym postawiłbym choćby czwórkę z plusem zamiast piątki. Nie wiem czy coś konkretnego stało się wtedy w Wedemark, ale gdzieś od tego momentu inżynierowie Sennheisera po prostu nie miewają gorszych dni. Co do HD 800 byłem pewien, że się uda, ale potem były też mniejsze i tańsze, a moim zdaniem równie wyjątkowe HD 700, potem Momentum i Momentum On-Ear, Urbanite i Urbanite XL... Kiedy dostałem do przetestowania te ostatnie, miałem cichą nadzieję, że to będzie to, że tym razem Sennheiser przegiął z optymizmem i da nam słuchawki może i fajne, stylowe, wytrzymałe, ale grające zdecydowanie słabiej. I co? Urbanite XL okazały się na tyle dobre, że teraz polecam je wszystkim znajomym szukającym słuchawek do 1000 zł. No więc jak myślicie, jak HD 630VB wypadły w odsłuchu? Tak, zgadliście. Praktycznie bezbłędnie.

Stwierdzenie, że nowe Sennheisery mają opanowane pewne podstawowe kwestie takie, jak dynamika, neutralna barwa czy odpowiednia przejrzystość zajęło mi trzy minuty. Może to i zabrzmi brutalnie dla osób, które potrzebują przesłuchać co najmniej kilka kawałków aby wyrobić sobie zdanie na temat konkretnego urządzenia, ale ludziom zajmującym się tym profesjonalnie naprawdę nie powinno to zająć dłużej. Gwarantuję że każdy doświadczony recenzent lub sprzedawca sprzętu audio już po trzech minutach słuchania będzie w stanie stwierdzić, że HD 630VB to bez wątpienia dobre słuchawki. Jak dobre - to już trzeba sprawdzić dokładniej. Mnie na samym początku zaczęła zastanawiać sprawa, do której w normalnych warunkach podszedłbym równie szybko, a mianowicie równowaga tonalna. W przypadku większości testowanych słuchawek po przesłuchaniu kilku dobrze znanych mi utworów jestem już w stanie dość precyzyjnie opisać ilość i jakość niskich, średnich i wysokich tonów oraz wzajemne relacje między nimi. Tutaj szybko zorientowałem się, że średnica i góra pasma są ze sobą sklejone idealnie, jednak co z basem? Jak go ocenić, kiedy wszystko tak naprawdę zależy od pokrętła na prawym nauszniku? Przede wszystkim zastanawiałem się jaką ilość niskich tonów ustawić i jak duży jest zakres tej regulacji.

Po dłuższym odsłuchu stwierdziłem, że tutaj producent dokonał najmądrzejszego z możliwych wyborów. W pozycji maksymalnej niskie tony są delikatnie podbite, lekko dopalone, ale jeszcze nie wpadają w buczenie, natomiast w ustawieniu minimalnym bas przypomina to, co można usłyszeć z dobrych monitorów w obudowie zamkniętej - nie znika, jest ciągle obecny, ale ma po prostu mniejszą masę, za to jest nawet lepiej kontrolowany. Gdybym miał to przełożyć na świat kolumn, poruszamy się w zakresie od niewielkich monitorów do trójdrożnych podłogówek z lekko dopalonym dołem. Piękno całego rozwiązania polega na tym, że tak naprawdę żadnej z tych sytuacji nie można nazwać zupełnie nienaturalną czy nieaudiofilską. Oba skrajne ustawienia mieszczą się w granicach jakiejś tam normy, i na niektórych nagraniach bez obaw, a nawet z korzyścią dla przyjemności słuchania możemy dojść do samego końca, natomiast ponieważ regulacja jest całkowicie płynna, możemy także wybrać położenie bliskie środka i wówczas na całej szerokości pasma dostaniemy dźwięk idealnie liniowy, bez podkolorowań, dziur czy sztucznych podbić.

Oczywiście można się zastanawiać, czy takie rozwiązanie jest zgodne z ideą hi-fi - wysokiej wierności. Przecież kręcąc pierścieniem na nauszniku siłą rzeczy zmieniamy sygnał docierający do słuchawek, a więc zakładamy muzyce jakiś filtr tuż przed tym, jak trafi ona do naszych uszu. Fakt, jednak takie myślenie to czysta teoria. W praktyce meloman nieustannie zderza się z nagraniami, których realizacja nie jest perfekcyjna. Czasami to nawet mało powiedziane. Znam ludzi, którzy przy każdej wymianie kolumn czy wzmacniacza przeprowadzają czystki w swojej kolekcji, eliminując płyty, które na nowym sprzęcie brzmią po prostu źle. Dokąd prowadzi taka taktyka? Do słuchania pięciu idealnie zrealizowanych samplerów na krzyż? Dlatego wydaje mi się, że rozwiązanie Sennheisera to całkiem mądry kompromis między możliwością jakiegoś tam wpływania na charakter brzmienia a grzebaniem w paśmie przy każdym nowym utworze. Ja po dwóch godzinach słuchania doskonale wiedziałem już, gdzie leży umowne "zero" dla mojej konfiguracji sprzętowej, więc na takim ustawieniu słuchałem przez 90% czasu, a tylko okazjonalnie, na płytach które naprawdę wymagały jakiejś korekcji, przekręcałem pokrętło na maksa w jedną lub drugą stronę.

Ze wszystkich słuchawek Sennheisera, HD 630VB chyba najbardziej przypominają mi HD 650. HD 600 i HD 700 grają jaśniej i bardziej bezkompromisowo, natomiast HD 800 to jeszcze inna liga, zupełnie odmienny świat. Pomijam już fakt, jak bardzo odbiór muzyki zmienia się przez to, że mamy do czynienia z konstrukcją zamkniętą. HD 630VB nie są jeszcze na tyle skuteczne w tłumieniu hałasu aby zupełnie oddzielić nas od otoczenia, co akurat bardzo mi się spodobało bo mimo wszystko nie lubię klaustrofobicznej próżni i wrażenia, że dwa metry dalej może zacząć się walić świat, a ja niczego nie zauważę. Tutaj jesteśmy w dużym stopniu odcięci od hałasów, ale jeśli będziemy słuchać muzyki z normalnym poziomem głośności, na pewno zauważymy, że ktoś na przykład coś do nas mówi albo dzwoni nam telefon. Jakie to ma przełożenie na dźwięk? Ano takie, że żaden fragment pasma nie musi być podkreślony abyśmy doskonale słyszeli rozmaite detale. Mam wrażenie, że lekkie rozjaśnienie otwartych modeli niemieckiej firmy jest albo stuprocentowo przemyślanym działaniem albo po prostu swego rodzaju ciekawym skutkiem ubocznym zastosowanej technologii. Nie uwierzę jednak, że Sennheiserowi takie brzmienie wyszło przez przypadek. Inżynierowie tej firmy wiedzą zbyt wiele o elektronice i psychoakustyce aby wystawić takie kwestie na pastwę losu. Ponieważ po założeniu HD 630VB na głowę automatycznie mamy wrażenie większego spokoju i możemy lepiej skupić się na dochodzących do nas dźwiękach, uwypuklanie wysokich tonów nie jest konieczne. To z kolei prowadzi do kolejnej zalety tych słuchawek jaką jest zdolność do zapewnienia nam komfortu podczas długotrwałych odsłuchów. Przy całej swojej dynamice i nienagannej rozdzielczości, HD 630VB nie męczą. Po prostu nie mają takich tendencji. Wolą pokazywać muzykę w sposób naturalny i prawdziwy, ale też przyjemny. Nie ma to nic wspólnego z ingerencją w barwę. Jeśli już, to raczej z pewnego rodzaju gładkością i kulturą obchodzenia się z dźwiękami.

No i wreszcie jedna z ich największych zalet - przestrzeń. HD 630VB są pod tym względem zdecydowanie jednymi z najlepszych słuchawek zamkniętych, z jakimi miałem okazję się zmierzyć. Nie chodzi nawet o to, że ich przestrzeń jest wyjątkowo obszerna czy spektakularna, bo choć na niektórych nagraniach potrafi zaskoczyć, to do hi-endowych ortodynamików jeszcze daleka droga. Wyjątkowo spodobała mi się natomiast swoboda, z jaką Sennheisery malują dźwięki w naszej głowie, a konkretnie to, że nie wpychają ich na siłę do środka czaszki. To niestety dość częsta przypadłość słuchawek zamkniętych, której HD 630VB są kompletnie pozbawione. Tutaj dźwięki potrafią nawet pojawić się poza naszą głową, więc po jakimś czasie można zapomnieć, że siedzimy w nausznikach, a poczuć się raczej jakbyśmy zajęli miejsce między kolumnami, bardzo blisko linii bazy. Jest przy tym powietrze, separacja, duży luz - wszystko, czego do szczęścia potrzeba.

Wady? Niektórzy pewnie będą narzekać, że po słuchawkach za te pieniądze można się spodziewać jeszcze lepszej przejrzystości lub niżej schodzącego basu. Jeżeli chcecie dostać dźwiękową żyletę, polecam chociażby HD 700, które teraz kosztują 2069 zł, a jeżeli lubicie pełny, tłusty bas, do głowy przychodzą mi na przykład topowe Sony MDR-Z7 za 2510 zł. Warto jednak pamiętać, że tamte słuchawki są nakierowane na pewne obszary, podczas gdy HD 630VB starają się ogarnąć wszystkie aspekty brzmienia i wychodzi im to naprawdę dobrze. Na pewno uda się więc za podobne pieniądze znaleźć słuchawki z lepszym tym lub bardziej pokaźnym tamtym, ale czy będą równie uniwersalne jak HD 630VB, tego już pewny nie jestem. Mnie osobiście ich brzmienie przekonało, więc tutaj czepiał się nie będę. Właściwie jedyne, co odrobinę mi w nich przeszkadzało to fakt doprowadzenia przewodu do prawego nausznika (jakoś tak człowiek przyzwyczaił się, żeby prowadzić tę uprząż po lewej) oraz dający się czasami we znaki efekt mikrofonowy. Potarcie przewodu nawet przy samym wtyku jest od razu słyszalne w prawej słuchawce. W domu mi to nie przeszkadza, natomiast jeśli ktoś rzeczywiście chce zabierać te słuchawki na spacer, powinien wziąć pod uwagę ten drobiazg. Jednych to denerwuje, innych zupełnie nie, więc wspominam o tym z dziennikarskiego obowiązku. Bardzo spodobało mi się natomiast umiejscowienie przycisków na muszli - kiedy unosimy prawą dłoń do ucha, palce wskazujący i środkowy są automatycznie gotowe aby zrobić odpowiednio ciszej i głośniej. Tutaj niemieccy inżynierowie naprawdę pomyśleli i zamiast walnąć przyciski od linijki, dostosowali swój produkt do budowy ludzkiej dłoni. Ktokolwiek to wymyślił, ma u mnie dużego Herrenhausena.

Sennheiser HD 630VB

Budowa i parametry

Sennheiser HD 630VB to audiofilskie, wokółuszne słuchawki zamknięte wyposażone w opcję regulacji natężenia niskich tonów (+/- 5 dB przy częstotliwości 50 Hz). Na prawym nauszniku umieszczono również przyciski pozwalające na sterowanie smartfonem lub tabletem. Wyboru platformy sprzętowej dokonujemy za pomocą niewielkiego, dwupozycyjnego przełącznika hebelkowego - i (Apple)/G (Galaxy czyli Android). Wzmacniany i dość gruby kabel o długości 1,2 m wyposażono w mikrofon, dzięki czemu HD 630VB mogą być wykorzystywane jako pełnoprawny zestaw słuchawkowy do prowadzenia rozmów telefonicznych. Producent nie podaje informacji dotyczących zastosowanych wewnątrz przetworników, ale rozmiar samych muszli sugeruje, że nie są to 30-mm membranki - raczej coś poważniejszego. Pasmo przenoszenia rozciąga się od 10 Hz do 42 kHz. Słuchawki charakteryzują się bardzo przyjaznymi parametrami, dzięki czemu bez obaw można podłączyć do nich nawet smartfon lub tablet - impedancja wynosząca 23 Ω i skuteczność dochodząca do 114 dB to żaden problem nawet dla stosunkowo słabego wzmacniacza. Wysoka jakość materiałów użytych do budowy HD 630VB znajduje odzwierciedlenie w ich masie - bez kabla nauszniki ważą dokładnie 400 g. Jak na klasyczne słuchawki dynamiczne, całkiem sporo.

Sennheiser HD 630VB

Konfiguracja

Asus Zenbook UX31A, Marantz HD-DAC1, Naim CD5 XS, OPPO HA-2, T+A E-Serie Power Plant Balanced, iPhone 5S, iPad Air 2, Asus Nexus 7.

Werdykt

Kolejne wyjątkowo udane słuchawki Sennheisera. To się już zaczyna robić nudne...

Dane techniczne

Typ słuchawek: dynamiczne, wokółuszne, zamknięte
Pasmo przenoszenia: 10 Hz - 42 kHz
Skuteczność: 114 dB
Impedancja: 23 Ω
Zniekształcenia: <0,08%
Nacisk na głowę: 5,5 - 6,8 N
Długość kabla: 1,2 m (wtyk 3,5 mm)
Sterowanie: iOS, Android
Masa: 400 g
Cena: 2189 zł

Sprzęt do testu dostarczyła firma Aplauz.

Zdjęcia: Małgorzata Karasińska, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy6

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy6

Tłumienie hałasu
Poziomy6

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-rekomendacja

 


 

Komentarze (1)

  • kornik

    Polski dystrybutor Sennheisera przekazał mi dziś informację prosto z centrali. Okazało się, że opisywane słuchawki były jeszcze wersją prototypową, a producent w porę dostrzegł problemy z mikrofonującym przewodem i w wersji produkcyjnej kabel będzie już inny. Ech, nawet jak człowiek już znajdzie jakąś wadę testowanego produktu, to muszą mu wytrącić argument z ręki;-)

    1

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Polecany film

Nowe testy

Poprzedni Następny
FiiO M7

FiiO M7

Świat odtwarzaczy przenośnych to w pewnym sensie takie państwo w państwie. Coraz częściej zajmują się nimi firmy o bardzo wąskiej specjalizacji, a grono mocno wkręconych i obeznanych w temacie użytkowników...

ISOL-8 MiniSub Axis

ISOL-8 MiniSub Axis

Akcesoria zasilające to dla wielu audiofilów niezbadane terytorium. Niektórzy otwarcie deklarują, że nie wierzą w działanie profesjonalnych rozgałęziaczy i kondycjonerów, w związku z czym nawet nie podejmują prób przekonania się...

JBL Boombox

JBL Boombox

Pamiętacie lata dziewięćdziesiąte i furorę, jaką w tym czasie zrobiły na świecie tak zwane boomboxy? Przenośne radiomagnetofony wyposażone w możliwie największe, czasami odłączane głośniki i rączkę do przenoszenia były idealnym...

Komentarze

Borus
Hegel to chiński śmieć i szkoda na niego czasu. Także koledze radzę zakupić porządny system.
Daniellos
Dziękuję za test i proszę o jeszcze. Serdecznie pozdrawiam i życzę samych sukcesów.
Tomasz
I takie właśnie kolumienki kupię, bo od tego czytania i wertowania już mam mętlik w głowie. Fajny artykuł. Pozdrawiam z Torunia!
lol
To może być rewolucja. I zdrowie dla nas, bo jak wiadomo ucho ludzkie nie jest dostosowane do odbierania źródła dźwięku w bezpośredniej bliskości. Wszelkie słuc...

Bannery boczne

Płyty

Newsy

Letnie nowości Egg-Shella

Letnie nowości Egg-Shella

Polski producent wzmacniaczy lampowych marki Egg-Shell poinformował właśnie o zmianach i nowościach w swojej ofercie. Przy okazji wprowadzenia szeregu modyfikacji...

Nowości ze świata

  • Watching the development of companies representing the audio industry can be very interesting. With time, you can make predictions of certain trends, and after many years check whether they turned out to be true. Today's review is not just another...

  • Naim has previewed three new network players, which includes the ND 555, the first 500 series product in 12 years. The flagship ND 555 is joined by the new NDX 2 and ND 5 XS 2. Naim says it has...

  • Cambridge Audio celebrates its 50th anniversary with the introduction of Edge, a flagship hi-fi system that introduces a new standard for sound and design from the company. The new series builds on Cambridge Audio's driving principles of creating products that...

Prezentacje

Muzyka dla pokoleń - Bryston

Muzyka dla pokoleń - Bryston

Przeglądając strony internetowe i katalogi firm zajmujących się produkcją audiofilskiego sprzętu, prawie zawsze zaglądam do zakładek opisujących ich historię i filozofię. Dziś podobno już niewielu ludzi zwraca na to uwagę, ale prawdziwi hobbyści na pewno interesują się wszystkim, co wiąże się ze sprzętem hi-fi. Sęk w tym, że nie każda...

Poradniki

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Jeżeli zapytacie audiofilów który element systemu audio ma największy wpływ na ostateczny rezultat brzmieniowy, dziewięciu na dziesięciu powie, że są...

Dyskografie

Budgie - Zapomniany gatunek

Budgie - Zapomniany gatunek

Deski skrzypiały pod nogami, kiedy wchodził na strych. Strach jednak tłumiła fascynacja nowym, nieznanym wcześniej miejscem. Spróchniałe schody nie miały...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Popularne testy

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Sony EL-7

Sony EL-7

Muszę przyznać, że nigdy nie byłem wielkim fanem kaset magnetofonowych ani magnetofonów. Patrząc na nie odczuwam oczywiście pewną nostalgię i...

Partnerzy StereoLife

Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.