Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Pylon Audio Coral 25

Pylon Audio Coral 25

Nie ma chyba w świecie audio osoby, która nie zna albo po prostu nie zetknęła się z firmą Pylon Audio. Proszę nawet nie żartować, bo nie uwierzę, że istnieje ktoś, kto interesuje się sprzętem hi-fi i zwraca uwagę na segment głośnikowy, a słysząc tę nazwę robi dziwną minę i wzrusza ramionami. Produktów manufaktury z Jarocina nie sposób nie zauważyć, bo napisano o nich więcej, niż zajmuje objętościowo "Trylogia" Sienkiewicza. To oczywiście żart, ale recenzji tych zestawów głośnikowych jest już bardzo dużo, a prywatnych opinii na ich temat - jeszcze więcej. Kiedy marka Pylon Audio powstawała w 2011 roku jako rodzinny biznes, nikt nie przypuszczał, że rozwinie się tak szybko, a już za pięć lat będzie dziarsko wpychać się na salony światowego hi-fi. W ciągu dwóch lat od założenia firmy udało się przenieść hale produkcyjne z Przyborek koło Wrześni do wspomnianego Jarocina. Rok 2014 przyniósł kolejną zmianę - park maszynowy rozbudowano o możliwość produkcji obudów w okleinie naturalnej. W tym samym roku Pylon postarał się o nowe centrum obróbcze, dzięki czemu mógł zwiększyć wydajność produkcji. Potem już poszło z górki. Zaczęły pojawiać się coraz szersze plany pozyskiwania zagranicznych klientów, a pozycja firmy w Polsce umacniała się dzięki dobrym produktom i przemyślanej strategii wspinania się na coraz wyższy poziom. Ostatnie dwa lata działalności to nic innego, jak niebywały sukces komercyjny. Zainteresowanie polskimi kolumnami było tak duże, że chwilami przerastało możliwości fabryki. To naprawdę robi wrażenie.

W ciągu całej dotychczasowej działalności Pylon wypuścił aż trzynaście linii kolumn. Dzięki świetnie przyjętym liniom Pearl, Sapphire i Diamond firma stworzyła swoisty fundament, dzięki któremu zaczęła uderzać w jeszcze wyższe rejony cenowe. Katalog ozdabiany jest kolejnymi nagrodami i nie bez kozery, bo praktycznie wszystkie modele charakteryzują się znakomitym stosunkiem jakości do ceny. Obecnie trzy najwyższe serie - Sapphire, Diamond oraz Emerald - są nastawione na eksplorację rynku hi-fi, a cała reszta to segment budżetowy. W krótkim czasie firma poczyniła także ukłon w stronę kinomanów, wprowadzając do swojej oferty głośniki satelitarne i centralne. Do tego doszło rozszerzenie środka tabeli o linie Opal i Onyx. Aż trudno uwierzyć, że tyle mogło zdarzyć się w ciągu ostatnich dwóch lub trzech lat, prawda? Ekspansja firmy robi wrażenie, ale czy rzeczywiście można tak długo podtrzymywać świetną passę? Szczerze mówiąc, przed testem modelu Coral 25 będącego absolutną nowością w ofercie jarocińskiej firmy, nie pomyślałem jak trudno będzie mi się przyjrzeć tej konstrukcji całkowicie trzeźwym okiem. Presja była odczuwalna, bo gdziekolwiek w prasie audio nie pojawiał się dotychczas reprezentant jarocińskiej firmy, prawie zawsze wzbudzał zachwyt. Opinie zadowolonych nabywców też dają do myślenia. No bo branża branżą, ale jeśli faktycznie tylu odbiorców wybrało głośniki Pylona, to nie może być w tym żadnej ściemy. Jak więc wypadnie Coral 25 na tle swoich poprzedników? To prawdziwa zagwozdka, bo w dole oferty jest i tak strasznie gęsto, a to rodzi pytanie czy kolejny model jest rzeczywiście potrzebny. Możliwe, że któraś z budżetowych serii niedługo wypadnie z oferty, robiąc trochę luzu dla nowszych linii. To wszystko jednak zaledwie moje domysły.

Pylon Audio to poważny gracz, a kierując kolejny produkt do mniej zamożnych klientów udowadnia, że pamięta o swoich korzeniach i nie zamierza całkowicie przerzucać się na kolumny z wysokiej półki. Sam też jestem daleki od tego, by dobry dźwięk zarezerwowany był wyłącznie dla wybranych. Melomani szukający rozsądnie wycenionych głośników mogą zacząć się zastanawiać czym Coral 25 będzie się różnił od zbliżonych rozmiarowo modeli Pearl 25 czy Sapphire 25. Obudowy, przetworniki, wykończenie? Tutaj firma od razu zaskakuje, bo główną nowością w przypadku nowych Pylonów ma być sposób dotarcia do klientów. Jak podaje oficjalna strona firmy, model ten będzie oferowany wyłącznie w jednej z dużych sieci supermarketów RTV/AGD. Odważna decyzja. Żeby postawić nacisk na sprzęt kierowany na, wydawałoby się, mało przyjazny gruntu dla melomanów, trzeba solidnie zbadać rynek. Audiofile przyzwyczaili się przecież, że dobry dźwięk mogą znaleźć tylko w specjalistycznych salonach audio, a nie w wielkich sieciach sprzedaży. W momencie, gdy klienci zaczęli się tego uczyć i szukać swojego brzmienia, Coral 25 zacznie machać do nich z marketowej wystawki. Kuriozum? Z jednej strony dobrze by było dać fajny produkt ludziom, którzy nie są zainteresowani całym tym szumem związanym z branżą audio. Z drugiej jednak firma, która bryluje coraz mocniej w ambitnym hi-fi, podejmuje spore ryzyko umieszczając swoje logo w elektronicznym supermarkecie. Dodajmy, że jest to logo kojarzące się z energiczną firmą chętnie biorącą udział w wszelakich imprezach dla audiofilów, gdzie toczą się dyskusje na temat wyższości plików nad płytami albo plusów stosowania bi-wiringu. Czy klient popularnej sieci handlowej zwraca na to uwagę? Czy to jednak świadomy zabieg, mający po prostu rozszerzyć zasięg głośników Pylona? Być może, jak to miało często miejsce w niedalekiej przeszłości, jest to jedna z tych kluczowych decyzji dzięki którym firma dostanie kolejnego kopa. W końcu w bardzo podobny sposób zaczęła się prawdziwa kariera Pro-Jecta - firmy, która zaopatruje w gramofony prawie cały świat. O tym, czy decyzja marketingowców polskiej firmy jest słuszna czy nietrafiona, przekonamy się dopiero za jakiś czas, a póki co przyjrzyjmy się testowanym kolumnom.

Pylon Audio Coral 25

Wygląd i funkcjonalność

Widok samochodu firmy kurierskiej uświadomił mi, że zegar zaczął tykać. Prosto z redakcji, po sesji zdjęciowej, kolumny bezpiecznie trafiły pod wskazany adres. Szybko rozpakowałem kartony i wziąłem się do roboty. W odróżnieniu od innych budżetowych modeli tej firmy, Corale 25 mają w zestawie maskownice oraz kolce, a nie - jak to ma miejsce nawet w droższych Sapphire'ach - tylko mufy do ich wkręcenia. To duży plus, bo jednak głośnik wygląda bardziej elegancko, ale i nie każdy ma ochotę dopłacać za tak oczywiste akcesoria. Gdy pozbyłem się folii i styropianów z pierwszej kolumny, postawiłem ją na środku pokoju aby jeszcze przed podłączeniem kabli obejrzeć obudowę z każdej strony. W sumie aż nie wiedziałem co powiedzieć i zastanawiałem się tylko dlaczego zdjęcia zamieszczone na oficjalnej stronie Pylona tak mocno wypaczają istotę tego produktu. Moim zdaniem Corale wyglądają na nich strasznie nijako, a w rzeczywistości to naprawdę ładne głośniki. Naprzeciwko mojego fotela wylądowała para w wybarwieniu wenge. Jak zapowiada Pylon, dostępne są jeszcze dwa wykończenia - czerń oraz orzech. Widać tutaj istotną zmianę w stosunku do droższych linii, bowiem zrezygnowano z wysokiego połysku oraz możliwości zamówienia kolumn w dowolnym kolorze z palety RAL. To jednak zrozumiałe, bo skoro nowy model będzie sprzedawany w dużej sieci handlowej, to oferta musi mieścić się w konkretnych ramach.

Corale 25 to solidnie wyglądające kolumny, mające dość lekką linię frontu, dzięki czemu wyglądają bardzo przyjemnie i elegancko. Nawet ich twórcy słusznie zauważają, że tanie kolumny wcale nie muszą być brzydkie. To nic, że w istocie mamy przed sobą dość zwyczajne, ładnie wykończone skrzynki. Chodzi o to, że obudowy zostały wykonane wręcz wzorcowo. Są odpowiednio ciężkie i sztywne, ich geometria jest idealna, podobnie jak łączenia okleiny, a i do detali ktoś mocno się przyłożył. Pylony po prostu przyciągają uwagę, a z maskownicami wyglądają odrobinę tajemniczo. Prezentują się raczej jak kolumny jednej z firm działających na rynku audio od wielu, wielu lat, a nie produkt zaprojektowany i wykonany przez młodą, rodzinną firmę. Największy paradoks tego modelu polega na tym, że nie widać w nim za grosz taniości! Może jedynie magnesy maskownic mogłyby trzymać mocniej, ale tak naprawdę im dłużej patrzymy na te głośniki, tym mocniej zapominamy, że kosztowały tylko 1699 zł za parę.

Nie zapominajmy jednak, że kolumny to nie tylko fajne meble, ale przede wszystkim sprzęt mający dostarczać nam radości ze słuchania ulubionej muzyki. W ładnie wyprofilowanym froncie znalazły się więc dwa głośniki nisko-średniotonowe i kopułkowy tweeter. Tutaj znów dobra wiadomość, bo nie są to standardowe przetworniki montowane w wielu innych zestawach, ale własne przetworniki jarocińskiej firmy. Woofery noszą oznaczenie PSW 18.8 CS/A. To te same, które stosowano już wcześniej w serii Opal. Wysokie tony odtwarza natomiast zupełnie nowa, miękka kopułka PST T-80/8V o średnicy 25 mm. Obudowy wykonano z płyty MDF o dużej gęstości. Całości dopełniają porządne terminale z tyłu oraz dość spory otwór bass-reflex. Naprawdę nie umiem się do czegoś przyczepić, a jeśli już miałbym, byłoby to po prostu szukanie wad na siłę. Że śrubki mocujące głośniki wyglądają dość zwyczajnie, a maskownice od spodu nie są tak atrakcyjne, jak po właściwej, widocznej stronie? Takie rzeczy widuje się nawet w kolumnach za dziesięć tysięcy złotych i więcej. Tylko niektórym producentom chce się popracować nad takimi detalami, ale trzeba za to słono zapłacić. Jestem przekonany, że wielu klientów nawet porównując Corale 25 z kolumnami z wyższej półki, nie zauważy większych różnic. Mimo to, można odnieść wrażenie, że zestawy te nie zostały stworzone aby bić się z konkurencją, ale by po prostu dać swoim właścicielom przyjemny dźwięk.

Jeśli chodzi o ustawienie, z danych producenta wynika, że te 2,5-drożne podłogówki najlepiej poczują się w pomieszczeniach o powierzchni od 19 do 36 metrów kwadratowych, chociaż moim zdaniem przy odpowiednim ustawieniu i wytłumieniu można nawet pomyśleć o zainstalowaniu ich w nieco mniejszym pokoju. Na dywanach i wykładzinach warto skorzystać z fabrycznych kolców. Posiadacze parkietów lub paneli nie muszą się o nic obawiać ponieważ w zestawie dołączono specjalne podkładki, dzięki którym podłoga pozostanie nienaruszona. Warto jednak wcześniej znaleźć optymalną pozycję dla kolumn, stawiając je chociażby na samoprzylepnych podkładkach filcowych, a dopiero potem wkręcić kolce i położyć pod nimi metalowe krążki. Przy częstych zmianach położenia, taka konstrukcja potrafi się szybko rozjechać i wtedy rysa na podłodze gwarantowana, bo każda z kolumn waży 16 kg. Tak naprawdę każdą operację związaną z przesuwaniem kolumn na kolcach z podkładkami warto przeprowadzać albo bardzo ostrożnie albo w asyście drugiej osoby, która będzie kontrolowała czy aby żadna z podkładek nie wyskoczyła. W przypadku Corali 25 kluczowy będzie dystans od tylnej ściany, a także kąt dogięcia. W moim przypadku najlepiej sprawdziła się opcja z głośnikami skręconymi lekko w kierunku pozycji odsłuchowej.

Pylon Audio Coral 25

Brzmienie

Kiedy kolumny stanęły już na miejscu, przyszedł czas na podłączenie. Podpiąłem je do swojego systemu, któremu jeszcze daleko do hi-endu, ale w tym przypadku to dobrze, bo mogłem podjąć próbę wcielenia się w rolę potencjalnego nabywcy Corali 25. Człowieka, który prawdopodobnie najpierw kupi głośniki, a później będzie dobierać do nich elektronikę lub ewentualnie przez jakiś czas pozostanie przy posiadanym już wzmacniaczu. Ponieważ para dostarczona do testu była zupełnie świeża, przeznaczyłem trzy dni na wygrzewanie. Pylony grały na średnim poziomie głośności przez prawie 30 godzin, a ja starałem się nie zwracać na nie uwagi. W tym czasie mogłem skupić się na wyglądzie, jakości wykonania i ogólnym wizerunku tych głośników. W tym miejscu dodam, że nie jest to moje pierwsze spotkanie z zestawami polskiej firmy. W niedalekiej przeszłości miałem już okazję obcować z kilkoma modelami Pylona. Przesłuchałem prawie całą gamę produktów i pamiętam, że najskuteczniej w głowie zadomowiły się modele Diamond 28, Sapphire 31 SLE oraz Pearl 25. Dwa pierwsze powaliły mnie swoim rozmachem, energią i sceną. Z kolei Pearle 25 były zupełnie inne. Ich dźwięk był "chudszy", jakby celowo adresowano go do zupełnie innej grupy odbiorców. Co ważne, w żadnym z opisywanych przypadków nie było mowy o jakichś poważnych mankamentach, zarówno pod względem technicznym, jak i brzmieniowym. Te zestawy były po prostu inne i nastawione na odmienne potrzeby. Jednak do tej pory żadnych kolumn Pylona nie miałem okazji przetestować w warunkach domowych, kiedy mógłbym słuchać ich od rana do wieczora. Zarówno w stanie bezwzględnego skupienia, jak i wtedy, gdy dany głośnik służyłby jako tło codziennych czynności. Okazja zdarzyła się dopiero teraz. Wiadomo, że prywatna sala odsłuchowa to komfort, na jaki mogą sobie pozwolić tylko nieliczni, więc warunków z salonu siłą rzeczy nie dałem rady powtórzyć. Ale też nie ma co rozpaczać, bo budżetowe kolumny muszą zagrać dobrze w każdym normalnym salonie, a w prawdziwym życiu ich naturalnym środowiskiem są niewielkie, mocno umeblowane pokoje. Zapowiadało się więc ciekawe doświadczenie.

Na początku kolumny dostały ode mnie trochę luzu. Pozostałem przy stonowanym odsłuchu, by powoli wgryźć się w ich barwę. Zakładany okres wygrzewania minął, więc i moje uszy zaczęły zwracać uwagę na coś więcej, niż tylko walory estetyczne. Poczciwy NAD 310 pracował swoim tempem, ale dało się wychwycić, że angielskie ocieplenie zdaje się służyć temu połączeniu. Kolejne godziny pierwszego dnia minęły raczej jako przedłużenie okresu ochronnego, ale sam nie wiem czym było to spowodowane. Chyba nie odczuwałem potrzeby by odkręcać potencjometr w prawo, bo odsłuch był bardzo przyjemny. Powiedziałbym nawet, że w pewnym stopniu kojący. Pylony w stonowanym graniu okazały się niesamowicie kulturalne i - co ważne - szczegółowe. Zacząłem zmieniać płyty, a przy prawie każdym kolejnym krążku pojawiał się ciepły, swobodny dźwięk z bardzo dobrze zaznaczonym basem. Scena stereofoniczna była dobrze ukształtowana, chociaż podskórnie czuje się, że Coral 25 woli zagrać odrobinkę głośniej i wtedy może dopiero pokazać jej pełne oblicze. Kiedy w końcu głośniki dostały więcej pary, pojawił się pierwszy uśmiech na mojej twarzy.

Energia, jakiej mogą pozazdrościć nawet większe i droższe konstrukcje. Wyraźny i mocny bas, który podkreśla, a nie zamazuje. Bardzo zgrabnie podana średnica i czyste wokale. Gdy tylko zaserwujemy tym kolumnom więcej mocy, od razu zaczynają grać chętniej. Nie pojawia się tutaj tak częsty w budżetowych konstrukcjach bałagan, ale niesamowita energia i chęć grania. Żadnej nudy, złośliwości czy marazmu. Dopiero gdy gałka przekroczyła godzinę dwunastą, Pylony pokazały prawdziwy pazur. Nie bez powodu producent podaje, że te podłogówki nagłośnią nawet salon o powierzchni 36 metrów, bo nawet w średniej wielkości pomieszczeniu otrzymujemy bardzo duży, głęboki i przestrzenny dźwięk. A jeśli nasz wzmacniacz ma trochę więcej watów, to ręczę, że ten głośnik poradzi sobie nawet z sobotnią imprezą i to do samego rana. Wiele zmienia też ustawienie odległości od ściany, szczególnie jeśli chodzi o gęstość i intensywność basu. U mnie było to około 25-30 cm, ponieważ na inną konfigurację nie pozwalało mi miejsce. Warto jednak trochę z tym pokombinować aby znaleźć optymalny wariant. Do tego dochodzi kwestia realizacji płyt, bo jedna okaże się strasznie napompowana, a w drugiej niskich tonów będziemy musieli poszukać. Wszystko zależy od konkretnego przypadku, naszych warunków i preferencji, ale jedna rzecz na pewno będzie się rzucała w ucho zawsze - energiczny, sprawny i dynamiczny dźwięk. Instrumenty są rysowane grubą kreską, więc dokładnie wiemy gdzie znajduje się basista, gdzie pracuje gitara, w którym momencie wchodzi wokal, a nad całością z tyłu czuwa zestaw perkusyjny. Wiem, że niektórzy audiofile powiedzą, że takie rzeczy naprawdę potrafią odtworzyć dopiero hi-endowe głośniki, a w kolumnach tej klasy możemy mieć co najwyżej wrażenie poprawnego odwzorowania proporcji i przestrzeni. Ale dla mnie Corale 25 oferują w tej materii tak wiele, że nie będę celowo temperował swoich wrażeń żeby wyjść na mądrzejszego. Tak, na pewno ekstremalnie drogie głośniki oferują jeszcze lepszą przestrzeń, ale jeśli kolumny za 1699 zł w połączeniu z poczciwym, budżetowym wzmacniaczem potrafią wyczarować takie brzmienie, to nie widzę potrzeby naginania rzeczywistości.

Podczas testu przerzuciłem zestaw płyt, których słuchałem wiele razy na różnych systemach. Z kolejnych albumów wyciągnąłem utwory zarówno dynamiczne, ostre, z absorbującym instrumentarium, jak i liryczne melodie, aksamit dla ucha. Po długim czasie odsłuchów, po wielu godzinach wsłuchiwania się w różne gatunki muzyczne mogę stwierdzić, że Corale 25 są adresowane do melomanów, którzy cenią sobie sprężystość basu, przestrzeń i spójność, ale z naciskiem na dół pasma. W żadnym wypadku nie są to dudniące niskie tony czy rozłażący się bez ładu i składu złowieszczy pomruk. Owszem - są momenty, kiedy tak po prostu być musi, ale zwróciłbym tutaj uwagę na kwestię wzmacniacza. Jeśli znajdziemy taki, który z basem radzi sobie bardzo dobrze, jednocześnie pozwalając mu na kontrolowane harce, to Pylony posłużą nam długo. Sam postawiłem się w roli klienta, który dopiero kupił te kolumny, a zmianę elektroniki traktuje jako kwestię przyszłościową. Na moją konfigurację sprzętową złego słowa nie mogę powiedzieć, bo NAD 310 radził sobie świetnie, przy czym najlepiej szło mu w normalnych, codziennych odsłuchach na średnich poziomach głośności. Do długotrwałego naparzania niestety już trochę brakowało mu pary, więc zwyczajnie go oszczędzałem. Za to Corale 25 na każde odkręcenie potencjometru w prawo reagowały bardzo dobrze, więc jeśli będziecie mieli możliwość sięgnięcia po mocniejszy wzmacniacz, oferujący powiedzmy 80-100 W przy 4 Ω, na pewno przekonacie się o czym mówię.

Minusy? Mimo całej swojej energii, Corale 25 nie są głośnikami ekstremalnie szybkimi. Wyczynowe nagrania wymagające błyskawicznej reakcji na impulsy mogą obnażyć ich niedoskonałości. Kolumny oczywiście zagrają, ale efekt może nie być aż tak dobry, jak moglibyśmy się spodziewać po uprzednim przerzuceniu płyt, które nie zmuszają głośników do takiej gimnastyki. To chyba jedyny element, w którym Pylony mnie nie przekonały, chociaż z drugiej strony w przypadku takiego produktu nie jest to priorytet. Wszak mamy do czynienia z produktem dla szerokiego grona słuchaczy, a nie wyselekcjonowanej grupy fanów jakiegoś gatunku muzycznego. Zamiast tnących riffów i podwójnej stopy perkusyjnej, lepiej włączyć soczysty jazz, lekki rock lub jakikolwiek dobrze zrealizowany materiał mający swój basowy feeling. Zabójczo wypadają kawałki z dobrą separacją instrumentów i nieduże składy akustyczne. Chwilami również wysokie tony mogą robić się trochę za jasne, szczególnie w odniesieniu do mięsistego dołu, ale nie zdarzało się to na tyle często, bym musiał się zaniepokoić. Być może był to również wynik gorszej realizacji niektórych płyt. To ciekawostka, bo zwykle na jakość nagrań bardziej wyczulone są te droższe, audiofilskie kolumny. Wychodzi na to, że Corale 25 też są audiofilskie, tylko znacznie tańsze.

Pylon Audio Coral 25

Budowa i parametry

Najnowszy projekt jarocińskiej firmy to solidnie wyglądająca kolumna głośnikowa zbudowana z płyt MDF o dużej gęstości, dodatkowo wzmocniona dwoma poprzecznymi wieńcami. Jej linia jest zgrabna i ma w sobie duży pierwiastek elegancji, co odróżnia ją od konkurencji, mając oczywiście na uwadze stosunek jakości do ceny. Front zdobi połyskujące, umieszczone na dole logo, dwie czarne membrany firmowych głośników średnio-niskotonowych PSW 18.8 CS/A i miękka kopułka o symbolu PST T-80/8V. Obudowy są wentylowane, czego dowód w postaci sporego tunelu rezonansowego znajdziemy z tyłu. Pod nim umieszczono pojedyncze terminale gotowe do wpięcia zarówno końcówek bananowych, a także widełek lub gołych kabli. Zwrotnice wykonano w technice montażu bezpośredniego. Producent zapewnia, że użyto wyłącznie kondensatorów polipropylenowych, a rozmieszczenie cewek zostało optymalnie wyznaczone pod kątem minimalizacji ich oddziaływania na siebie. Corale 25 charakteryzują się impedancją nominalną na poziomie 4 Ω, a pasmo przenoszenia podawane przez producenta mieści się w zakresie 35 Hz - 20 kHz. 2,5-drożna konstrukcja osiąga efektywność 88 dB, a jej moc nominalna wynosi 80 W, przy maksymalnej 150 W. W zestawie znajdziemy zarówno kolce, jak i podkładki pod nie. Producent dodaje również maskownice, które są całkiem estetyczne, a przede wszystkim zabezpieczą membrany przed ciekawskimi dziećmi lub zwierzętami domowymi. Testowany model dostępny jest w trzech wariantach kolorystycznych - wenge, orzechowym oraz czarnym. Produkt objęty jest 3-letnią gwarancją z opcją przedłużenia na kolejny rok po rejestracji.

Konfiguracja

NAD 310, Marantz CD5004, QED Qunex 2, Sonic Link Aero.

Pylon Audio Coral 25

Werdykt

Wydawać by się mogło, że Pylon Audio po kilku tłustych latach w końcu złapie zadyszkę i wypuści na rynek pierwsze nijakie lub po prostu słabe kolumny. Ale nic z tego. Jarocińska firma znów zaskakuje - zarówno tym, że trzyma poziom i znakomity stosunek jakości do ceny, jak i tym, że tak ciekawą konstrukcję kieruje do masowego odbiorcy w popularnej sieci handlowej. Firma idzie drogą wyznaczoną przez serie Pearl i Opal, dając klientom dobry dźwięk za nieduże pieniądze. Tu naprawdę nie ma się czego wstydzić i w kontekście ceny aż głupio jest wskazywać wady tego produktu. Szeroka scena, mocny bas i wysoka kultura grania. Ekipa inżynierów z Jarocina od jakiegoś czasu pracuje nad tym, aby nawet mniej zamożni melomani mogli cieszyć się takimi atrakcjami w swoich domach. Corale 25 dały mi dużo frajdy, a jest to coś, o czym wielu producentów zapomina w niekończącym się wyścigu o laury pierwszeństwa. Zdaję sobie sprawę, że pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie ominąć i doskonale wiem, że są na rynku lepsze, droższe i bardziej audiofilskie kolumny. Trzeba jednak pamiętać, że nie każdy ma tak elastyczny budżet, a wielu ludzi zwyczajnie nie czuje potrzeby posiadania większego, doskonalszego i bardziej zaawansowanego technicznie sprzętu. Wydaje mi się, że założyciele firmy Pylon Audio dawno już to zauważyli i właśnie na takich odbiorcach budują swój kapitał. Brawo po raz kolejny!

Dane techniczne

Rodzaj kolumn: podłogowe, 2,5-drożne, wentylowane
Efektywność: 88 dB
Impedancja: 4 Ω
Pasmo przenoszenia: 35 Hz - 20 kHz
Wymiary (W/S/G): 98/21,5/29,5 cm
Masa: 16 kg (sztuka)
Cena: 1699 zł (para)

Sprzęt do testu dostarczyła firma Pylon Audio.

Zdjęcia: Marcin Jaworski, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga5Rownowaga5Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy8

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy5

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo03

Jakość wykonania
Poziomy8

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy8

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze (3)

  • grzegorz2806

    Jak to faktycznie jest z produktem firmy Pylon Audio? Jestem na etapie szukanie nagłośnienia dla mojego wzmacniacza Pioneer A-30-K do którego aktualnie mam podłączone kolumny firmy Technics model SB- EH60. Szukam zestawu do około 2000 zł. Czytam fora, testy, chodzę po studiach ze sprzętem Hi-Fi i prawie wszędzie słyszę że model Pearl 25 jest bezkonkurencyjny w tym przedziale cenowym nawet lepszy od droższych modeli innych firm np. DALI Zensor 5, JBL Studio 280. Fakt z drugiej strony produkt polski chwali się że potrafimy zrobić dobry produkt w zalewie produktów dalekowschodnich. Kupując dany produkt raczej nie kupujemy go na chwilę jak w przypadku kolumn, zakup ma cieszyć i dawać radość ze słuchania muzyki i być spełnieniem tego czego szukaliśmy. Widziałem produkt Pearl 25 wcale jego wykonanie nie jest takie dobre widać braki w spasowaniu elementów (okleina), brak w komplecie maskownic i kolców to już przesada a jak grają to się przekonam wybieram się na odsłuch. Moje pytanie czy nie jest to raczej tak aby zaistnieć na rynku trzeba się jak najszerzej promować a kto tego nie zrobi najlepiej jak fora lub sprzedawca który będzie namawiał do kupna danego produktu w natłoku produktów na rynku. Pozdrawiam. Bardzo wyczerpujące testy. Pylon Audio Pearl 25 a może Pylon Audio Coral 25, co lepiej zagra?

    0
  • stereolife

    Skoro wybiera się Pan na odsłuch, to pewnie sam Pan napisze co lepiej grało i co się Panu podobało. Nie będziemy niczego sugerować, ale proponujemy również porównać sobie jakość wykonania kolumn w tej samej cenie. Do kwoty 2000-3000 zł za parę takich mimo wszystko sporych kolumn, raczej zawsze znajdzie Pan jakieś niedoskonałości, a naszym zdaniem Pylon Audio robi jedne z najładniejszych i najlepiej wykonanych zestawów jeśli chodzi o budżetówkę. Naturalnie ta jakość nie wszystkich zadowala, więc są kolumny za 6000, 15000 albo 200000 zł za parę. Gdyby kolumny za 1699 zł były perfekcyjne, może byłoby fajnie, ale świat tak nie działa;-)

    0
  • ulafsen

    Witam. Odnośnie kolumn Pylon Coral, w ofercie są modele Opal 20 i Opal 23, zbliżone cenowo i chyba brzmieniowo. Więc chce się zapytać co zyskuje się kupując Corale jeśli są podobnie oceniane Opale w obu wersjach, również w Państwa testach. Mnie z wyglądu Coral bardzo pasuje. Minus na który Pan zwrócił uwagę szybkość. Mam małą zagwozdkę bo do tej pory szybkość kojarzyłem z dynamiką a jak się dowiedziałem z testu w Coralach różnią się one. Moje braki w wiedzy. Czy mógłby Pan przybliżyć zależność między dynamiką kolumn a szybkością choćby na podstawie tych kolumn? Pozdrawiam.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Bannery boczne

Komentarze

Tomez
W 1985 roku kosztował w UK 159 funtów.
Krzysztof Książek
Z Krzysztofem znamy się długo. Zawsze uważałem, że jest to człowiek wspaniały, rozsądny, potrafiący doradzić, ale przede wszystkim jest wybitnym specjalistą od ...
Kriskris
Słuchałem tych monitorków kilka tygodni temu, podpięte pod Gato Audio AMP-150. Grały świetnie, zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie i zdecydowałem się na kupno. Ni...

Cytaty

HarukiMurakami.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.