Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Dynaudio Music 7

Dynaudio Music 7

Dynaudio to jedna z najbardziej audiofilskich i darzonych największym szacunkiem firm specjalizujących się w produkcji głośników i szeroko pojętych zestawów głośnikowych. Duńska manufaktura od dawna wykonuje wszystkie komponenty potrzebne do budowy kolumn we własnym zakresie, dzięki czemu jej inżynierowie mogą lepiej dopasować do siebie kolejne elementy takiej układanki. Firma w dużym stopniu pozostaje też niezależna od dostaw z zewnątrz, a gdyby tylko chciała, mogłaby sprzedawać przetworniki wielu innym producentom kolumn. Uchodzą one bowiem za jedne z najlepszych, jakie można dostać w danym przedziale cenowym. Sama marka jest bardzo lubiana. Nie wykonuje gwałtownych ruchów, nie wymienia katalogu raz na pół roku, ale stabilnie rozwija swoje produkty, z generacji na generację wprowadzając do nich nowoczesne rozwiązania i odświeżając wzornictwo. Dynaudio prężnie działa na rynku profesjonalnym, dostarczając znakomite studyjne monitory i subwoofery. Ma też spore doświadczenie w produkcji głośników i gotowych systemów car-audio, a także zestawów instalacyjnych. Jeśli chodzi o kolumny dla melomanów, w katalogu znajdziemy niemal wszystko, od monitorów za dwa tysiące złotych z małym kawałkiem aż po potężne, hi-endowe podłogówki Evidence Master, których para kosztuje prawie 400000 zł. Firma stosunkowo wcześnie weszła też w temat audiofilskich zestawów bezprzewodowych. Mogła tutaj wykorzystać między innymi doświadczenie w produkcji aktywnych monitorów studyjnych. Kolumny z serii Xeo cieszą się sporym zainteresowaniem klientów, jednak nie można powiedzieć, aby była to realna konkurencja dla popularnych głośników sieciowych z funkcjonalnością multiroom. Ta narodziła się oficjalnie pod koniec ubiegłego roku, kiedy to Duńczycy wprowadzili do sprzedaży zupełnie nowe głośniki bezprzewodowe z serii Music.

Wystarczy rzut oka na te nowoczesne, obszyte kolorowym materiałem diamenciki, aby przekonać się, że dla firmy wyspecjalizowanej w produkcji klasycznych, audiofilskich kolumn musiało to być duże wyzwanie. Ciekawą formę może jednak stworzyć każdy, kto zdecyduje się na współpracę z utalentowanym projektantem, a seria Music miała być wyjątkowa pod wieloma względami. Inżynierowie Dynaudio chcieli wykorzystać w niej całą swoją wiedzę z zakresu akustyki, wsadzić do środka wysokiej klasy przetworniki zbudowane w taki sam sposób, jak te montowane w poważnych kolumnach do użytku domowego i profesjonalnego, a całość uzupełnić technologiami i funkcjami, jakich nie mają żadne inne głośniki sieciowe. To się nazywa plan! Pomysł był rzeczywiście bardzo dobry, ale premiera nowych głośników odwlekała się w czasie. Sam po raz pierwszy zobaczyłem je na ubiegłorocznej wystawie Audio Video Show. Zaprezentowano je w osobnym, zaciemnionym i całkowicie cichym pokoju. Firma chciała chyba narobić klientom apetytu. Słusznie, bo który audiofil nie chciałby mieć bezprzewodowego głośnika od Dynaudio, nawet do sypialni czy gabinetu? Dopracowanie nowej serii, szczególnie od strony software'owej, okazało się jednak trudniejsze, niż pierwotnie przewidywano. Rynkową premierę głośników opóźniły nawet nie tyle kwestie techniczne, co formalne. Chodzi przede wszystkim o certyfikat zgodności z systemem Spotify Connect. Podobno chętnych jest tak dużo, że trzeba odstać swoje w kolejce. Duńczycy zdecydowali się więc na kolejny odważny ruch. Ponieważ głośniki już czekały w magazynach na końcowy "shipping" do sklepów, w końcu się w nich pojawiły, a firma zaczęła prostować pierwotne deklaracje o obsłudze serwisu Spotify wraz z jego dodatkowymi funkcjami. Wiem to, bo sam otrzymałem maila z prośbą o usunięcie informacji o obsłudze Spotify Connect z artykułów opublikowanych na podstawie wcześniejszych informacji prasowych. Tak czy inaczej, głośniki są już dostępne w sprzedaży i podobno - zgodnie z przewidywaniami - cieszą się dużym zainteresowaniem melomanów.

Wróćmy jednak do najważniejszego pytania - co takiego ma nam do zaoferowania seria Music? Abstrahując od tego, że są to po prostu bardzo fajne głośniki sieciowe od jednego z największych specjalistów w tej branży, chodzi przede wszystkim o ogólny poziom ich zaawansowania technicznego. Duńczycy bez fałszywej skromności twierdzą, że seria Music to po prostu najbardziej inteligentny sprzętu do nagłośnienia domowego na świecie. Oprócz bardzo starannej konstrukcji, porządnych materiałów, oryginalnej koncepcji stylistycznej, a także głośników własnego projektu i produkcji, inżynierowie Dynaudio wyposażyli wszystkie cztery modele w rozwiązanie, które automatycznie dopasowuje dźwięk do warunków zewnętrznych. Music dysponuje dwoma zintegrowanymi systemami dokonującymi pomiarów z wbudowanych mikrofonów w czasie rzeczywistym. NoiseAdapt odpowiada za dobór głośności i charakteru dźwięku w zależności od hałasu tła, a RoomAdapt bada gdzie w pomieszczeniu ustawiono głośnik i jak "wygląda" akustyka wokół niego. Wewnętrzny procesor analizuje dane z obydwu funkcji, dokonuje obliczeń, a następnie optymalizuje brzmienie urządzenia w czasie rzeczywistym. Słychać to zwłaszcza, gdy przenosimy je do pomieszczenia o zupełnie innych warunkach z włączoną kalibracją. Słuchacz ma się zrelaksować, a skomplikowanymi zagadnieniami technicznymi zajmie się wbudowana elektronika. Brzmi super, ale jak to wygląda w praktyce? Postanowiliśmy to sprawdzić na przykładzie flagowego modelu Music 7.

Dynaudio Music 7

Wygląd i funkcjonalność

Jedynka, trójka, piątka, siódemka - prawie jak w oryginalnej gamie samochodów pewnej niemieckiej firmy. I bardzo dobrze, bo zewnętrzne gabaryty poszczególnych modeli doskonale do tego nazewnictwa pasują. Music 1 to niewielki głośnik sieciowy, który można uznać za bezpośredniego rywala Sonosa Play:1, Denona HEOS 1 HS2 czy Yamahy MusicCast 20. Music 3 to jego większy odpowiednik, dający prawdopodobnie brzmienie o większej swobodzie dynamicznej i głębszym basie. Music 5 może być traktowany jako duży głośnik do nagłośnienia sporego pomieszczenia lub nawet coś, co zastąpi nam soundbar w domowym systemie rozrywkowym, a to dzięki wejściu optycznemu do podłączenia konsoli lub dekodera. Ale jeżeli kusi nas taka opcja, prawdopodobnie pomyślimy już o największym modelu Music 7, który jest naprawdę potężny, a do tego ma na wyposażeniu gniazdo HDMI z kanałem zwrotnym audio (ARC). Mimo sporych rozmiarów i masy niemal 8 kg, urządzenie jest bardzo, ale to bardzo eleganckie. Obudowa wraz z materiałowymi maskownicami wygląda jakby została przycięta za pomocą lasera lub samurajskiego miecza. Ostre krawędzie przypominają mi trochę przenośne odtwarzacze marki Astell&Kern. Jakość wykonania bez wątpienia wpisuje się w poziom najlepszych głośników tego typu, jakie można dostać na naszym rynku. Szczególnie trafne wydaje się porównanie z modelem Vifa Copenhagen 2.0. I nie chodzi wcale o kraj pochodzenia ani użycie materiałowych maskownic dostępnych w różnych wersjach kolorystycznych, ale o spinający to wszystko metalowy panel biegnący wokół całej bryły. Na jego górnej powierzchni znajdziemy szereg podświetlanych na biało przycisków, natomiast z boku zamontowano dwa gniazda - USB i analogowe wejście 3,5 mm. Konstruktorzy zapewne uznali, że te złącza mogą być często używane i ulokowali je w najlepszym możliwym miejscu. Nie musimy na nie patrzeć, ale jeśli zechcemy z któregoś skorzystać, nie trzeba będzie też odsuwać głośnika i zaglądać na zaplecze. Sprytne.

Porozmawiajmy więc o sprawach typowo technicznych. Główny panel z gniazdami znajduje się tak naprawdę pod podstawą głośnika. Podobnie, jak w kilku innych konstrukcjach, schowano go tak, aby użytkownik mógł wyprowadzić kable na zewnątrz przez niewielką szczelinę. Grube przewody nie wchodzą w grę, ale chyba też nikt nie będzie chciał stosować tu audiofilskich interkonektów. Do dyspozycji mamy cyfrowe wejście optyczne, gniazdo HDMI i oczywiście gniazdo zasilające w formie standardowej "ósemki". W zestawie znajdziemy kabel, którego sprężystość budzi skojarzenia z przewodami do sprzętu Apple'a. Może jednak nie przetrze się lub nie złamie tak szybko, jak ten w ładowarkach do iPhone'a. Obecność gniazda HDMI sugeruje, że producent na serio wziął możliwość wykorzystania głośnika w roli soundbara. Świadczy o tym także dołączony do kompletu pilot. Skromny, minimalistyczny, ale pozwalający szybko wyregulować głośność, kiedy wieczorny film lub ulubiony serial nagle przerwie nam reklama niemieckiego dyskontu z tym kretyńskim "ram pam pam pam". Szkoda, że nie przewidziano gniazda LAN. Producent prawdopodobnie doszedł do wniosku (słusznego zresztą), że niewielu użytkowników z takiego połączenia skorzysta. Z punktu widzenia audiofila szczególnie zainteresowały mnie głośniki i tutaj spore zaskoczenie, bo ze zdemontowaną maskownicą Music 7 wygląda podejrzanie prosto. W odróżnieniu od Naima Muso Qb, który przetworniki i membrany bierne ma w każdym możliwym miejscu, tutaj widzimy sześć głośników rozmieszczonych w bardzo logiczny sposób. Dwa woofery zamontowano na środku, tak aby można było zastosować jednostki z największymi membranami. Po bokach, w trójkątnych "skrzydłach" znalazły się natomiast głośniki średniotonowe i wysokotonowe. Tak, aby oba kanały wylądowały w jak największej odległości od siebie. Widać, że konstruktorom zależało na połączeniu mocnego basu i sensownej przestrzeni. Music 7 wygląda jak dwa sklejone ze sobą trójdrożne monitory albo hi-endowy głośnik centralny.

O ile jednak pod nowoczesną, dizajnerską maskownicą kryją się audiofilskie przetworniki w całkiem klasycznym układzie (co bardzo mnie ucieszyło), w kwestii oprogramowania i funkcji mających podłoże typowo "cyfrowe" konstruktorzy mocno zaszaleli. Instalacja głośnika jest bajecznie prosta. Po jego uruchomieniu należy pobrać i odpalić na swoim smartfonie aplikację Dynaudio Music, utworzyć konto użytkownika, przytrzymać na górnym panelu urządzenia przycisk z ikoną łączności sieciowej i patrzeć jak system wprowadza nas do całkiem nowego świata... Podczas naszego megatestu pobrałem chyba kilkanaście tego typu aplikacji, ale żadna nie zaskoczyła mnie tak, jak Dynaudio Music. System na początku nie wyświetla kolejnych ekranów, ale prowadzi z nami "rozmowę", zupełnie jak na facebookowym czacie. Kiedy wszystko jest już połączone i ustawione, aplikacja pyta jakich wykonawców lubimy najbardziej. Kiedy wybierzemy z listy kilku artystów, aplikacja pokaże nam dostępne albumy, które mogą nam się spodobać i będzie dalej badać nasz muzyczny gust. Jest tylko jeden problem - wszystko to jest połączone z zasobami serwisu TIDAL, więc bez ważnej subskrypcji posłuchamy co najwyżej radia internetowego. Domyślam się jednak, że opłacenie abonamentu nie będzie wielkim problemem dla nabywcy takiego głośnika. Bez wątpienia firma powinna jednak zadbać o możliwość odtwarzania muzyki z innych źródeł, takich jak Spotify czy Deezer, nie mówiąc już o mniej popularnych usługach streamingowych. Wydaje mi się, że aplikacja Dynaudio Music miała nawet w ten sposób działać. Cały interfejs jest bowiem skonstruowany tak, aby użytkownik miał się przejmować tylko muzyką, a nie tym z jakiego źródła jest ona w danej chwili czerpana. Mam nadzieję, że się to uda, bo pod wieloma względami ta apka wygląda jakby pochodziła z niedalekiej przyszłości. Nawet equalizer wygląda pomysłowo i nowocześnie. Teoretycznie nie powinniśmy go używać, bo dopasowaniem brzmienia do akustyki pomieszczenia i warunków w nim panujących mają się zająć funkcje NoiseAdapt i RoomAdapt. Rozumiem, że działa to podobnie, jak słuchawkowe systemy aktywnej redukcji hałasu. Wbudowane mikrofony słuchają jaka jest "odpowiedź" pokoju, a procesor DSP na bieżąco wprowadza korekty w dźwięku. Oprócz tego do dyspozycji mamy trzy tryby brzmienia dla muzyki, filmów i mowy (na przykład do oglądania telewizyjnych wiadomości).

Głośnik jest po prostu piękny, a jeżeli nawet trochę nam się opatrzy albo zechcemy przenieść go do innego pokoju, wystarczy, że zamówimy maskownice w innym kolorze. Ich zmiana to kwestia dwóch minut i tutaj Dynaudio ma istotną przewagę nad Vifą, którą kupujemy jako nierozbieralną całość, w dodatku z metalowym uchwytem pasującym do wybranego materiału.

Czas na tradycyjną sekcję plusów i minusów. Do tych pierwszych należy zaliczyć przede wszystkim bardzo wysoką jakość wykonania. Głośnik jest po prostu piękny, a jeżeli nawet trochę nam się opatrzy albo zechcemy przenieść go do innego pokoju, wystarczy, że zamówimy maskownice w innym kolorze. Ich zmiana to kwestia dwóch minut i tutaj Dynaudio ma istotną przewagę nad Vifą, którą kupujemy jako nierozbieralną całość, w dodatku z metalowym uchwytem pasującym do wybranego materiału. Oprócz łączności Wi-Fi i kilku wejść, na pokładzie mamy także Bluetooth i AirPlay, co zwiększa funkcjonalność głośnika (szczególnie gdy zechcemy skorzystać z innego serwisu streamingowego). Możliwości rozwoju też mamy spore, bo seria Music została zaprojektowana jako system multiroom. Co więcej, na stronie producenta znalazłem informację, że jak najbardziej możliwe jest połączenie dwóch urządzeń w system stereo. Może "siódemka" nie jest do tego idealnym kandydatem (to bardziej soundbar niż głośnik do zestawu dwukanałowego), ale z "jedynką" i "trójką" chętnie bym spróbował. Może dwa egzemplarze Music 1 lub Music 3 byłyby rozsądną alternatywą dla opisywanego modelu gdyby zupełnie nie zależało nam na połączeniu takiego systemu z telewizorem lub odtwarzaczem Blu-ray. Spodobało mi się też to, że Dynaudio od razu oferuje klientom uchwyt ścienny dopasowany do modeli Music 5 i Music 7. Metalowy wieszak kosztuje 399 zł, a jego ramiona pasują do gwintów w podstawie głośnika. Systemy NoiseAdapt i RoomAdapt są bardzo ciekawe, chociaż nie do końca rozumiem dlaczego każdy z nich pracuje w czasie rzeczywistym. Producentowi chodziło zapewne o idealną korekcję dźwięku w każdym momencie, ale przecież nikt nie będzie nosił takiego głośnika po całym pokoju. Moim zdaniem wystarczyłby jakiś prosty, pojedynczy pomiar, najlepiej z możliwością podejrzenia jego wyników. Tymczasem tutaj mamy do wyboru tylko dwie pozycje - albo włączamy, albo wyłączamy. Z dwoma systemami w pozycji włączonej otrzymamy brzmienie bardziej "monitorowe". Procesor wyłapuje panoszący się bas i prowadzi dźwięk równo, chciałoby się powiedzieć "przy nodze". Minusy? Oczywiście pierwszym jest obsługa tylko jednego serwisu streamingowego. Ograniczenie to da się obejść chociażby przez AirPlay, ale chyba nie takie było założenie ludzi, którzy napisali firmową aplikację. Ta jest bardzo nowoczesna i oryginalna, ale wydaje mi się, że nie jest jeszcze tym, czym mogłaby być. Obstawiam, że w perspektywie najbliższych miesięcy wypuszczane będą aktualizacje wprowadzające kolejne funkcje. Przydałaby się chociażby opcja szybkiego dostępu do udostępnionych w sieci plików. Do tych z dysku sieciowego nie udało mi się dobrać. Udało się natomiast z pendrive'a. Po wetknięciu go do gniazda USB, głośnik natychmiast rozpoczął odtwarzanie i spokojnie "łyknął" nawet 24-bitowe pliki FLAC. Szkoda, że z poziomu aplikacji nie miałem nad tym procesem żadnej kontroli. System jakby zupełnie nie był świadomy, że coś gra. Duńskim inżynierom udało się dopracować kwestie hardware'owe, ale software wymaga wprowadzenia poprawek, co pewnie wkrótce nastąpi. Będę kibicował, bo wygląda to bardzo obiecująco.

Dynaudio Music 7

Brzmienie

Długo zastanawiałem się które brzmienie mam opisać. To z wyłączonymi systemami korekcyjnymi, to z pełnym arsenałem dostępnych technologii czy może ostatnią konfigurację, do której doszedłem po kilku dłuższych odsłuchach? Postaram się w kilku zdaniach opisać wszystkie, ale końcowe oceny będą dotyczyły ustawienia, które najbardziej mi się podobało. Skoro jedną z największych zalet duńskiego głośnika jest wbudowany system korekcyjny, grzechem byłoby nie wziąć go pod uwagę, a przynajmniej nie wypróbować. Zacząłem jednak od odsłuchu z wyzerowanymi paskami i w takim układzie Music 7 pokazał potężny dźwięk zbudowany z iście amerykańskim rozmachem. Od pierwszych sekund dawał mi do zrozumienia, że w żadnym materiale muzycznym nie zabraknie mi zasięgu w zakresie niskich tonów. Co tu dużo mówić - bas był naprawdę spektakularny, choć też ewidentnie podbity. Być może takie brzmienie sprawdziłoby się gdybym ustawił głośnik na środku salonu, jak na udostępnionych przez producenta zdjęciach. Ponieważ jednak głośnik wylądował na stoliku pod telewizorem, choćbym przesuwał go jak najdalej od ściany, niskie tony i tak dawały o sobie znać.

Włączyłem więc pierwszy z układów korekcyjnych - RoomAdapt. W ciągu paru sekund głośnik zrobił dokładnie to, czego potrzebowałem. Przywołał bas do porządku, wyrównał pasmo i sprawił, że dźwięk nabrał ogłady, a jednocześnie stał się bardziej czytelny i naturalny. To o tyle ważne, że zaimprowizowana przeze mnie sytuacja będzie się powtarzać w domach wielu, wielu użytkowników. Jeżeli ktoś potrzebuje tylko małego głośnika do biura lub sypialni, pewnie wybierze mniejszą "jedynkę" lub co najwyżej "trójkę". Ale "siódemka" to praktycznie duży soundbar, który na 90% wyląduje właśnie w takim miejscu - pod telewizorem lub na ścianie. Test systemu RoomAdapt wypadł więcej niż zadowalająco. Music 7 jest więc jednym z niewielu tego typu urządzeń, które za dotknięciem jednego przycisku naprawią wiele błędów wynikających z trudnego ustawienia. Drugi z dostępnych systemów - NoiseAdapt - posunął sprawy jeszcze dalej. Jego działanie porównałbym do zastąpienia normalnych kolumn w systemie stereo studyjnymi monitorami bliskiego pola. Music 7 dał priorytet średnim i wysokim tonom, wypychając dźwięk nieco do przodu i poprawiając jego przejrzystość. Brzmienie było bardzo wyraziste, choć wciąż można było wyłapać w nim pewne cechy charakterystyczne dla kolumn Dynaudio. Leciutkie zagęszczenie przełomu niskich i średnich tonów, odrobinę przyjemnej dla ucha barwy, a do tego oczywiście bardzo dobrą rozdzielczość w zakresie wyższych częstotliwości. Trzeba jednak przyznać, że z działającymi systemami RoomAdapt i NoiseAdapt otrzymujemy dźwięk, który pod pewnymi względami można by było nazwać bezkompromisowym. Nie wiem czy którykolwiek z modeli biorących udział w naszym megateście byłby w stanie dorównać duńskiemu głośnikowi pod względem ogólnej wyrazistości i dosłowności brzmienia. Chyba nie.

Music 7 to prawdziwy głośnik ze stajni Dynaudio. Ma w sobie wszystko, za co audiofile uwielbiają kolumny tej marki. Oczywiście nie jest to jeszcze poziom hi-endowy, ale jeżeli wiecie jak grają wyższe modele manufaktury ze Skanderborg, odnajdziecie ten charakter w opisywanym głośniku.

Jaka była ostateczna konfiguracja, do której doszedłem po odsłuchach z wykorzystaniem zróżnicowanej gatunkowo i jakościowo muzyki? Cóż, po dłuższym zastanowieniu podziękowałem systemowi NoiseAdapt. Zostawiłem jednak aktywny RoomAdapt i, co będzie pewnie dość zaskakujące, zmieniłem w ustawieniach tryb Music na Movie, który na dłuższą metę bardziej mi odpowiadał. Producenci głośników zwykle dają nam do wyboru kilkanaście opcji, ale najgorsze jest to, że wybrana pozycja zwykle jeszcze bardziej uwydatnia charakter danego materiału lub gatunku muzycznego, zamiast pracować w zupełnie odwrotny sposób i zbliżać nas do naturalnego, prawidłowo wyważonego dźwięku. Wychodzi na to, że muzyki klasycznej trzeba słuchać w trybie przeznaczonym dla hip-hopu i odwrotnie. Duńczycy byli mądrzejsi, bo w trybie "kinowym" dostałem lepiej kontrolowany bas i odrobinę wyraźniejszą średnicę. Kombinowałem tak, aby uzyskać liniowe i neutralne brzmienie i chyba mi się udało. Muzyki słuchało się z przyjemnością, a nagłośnienie podczas wieczornych seansów - bajka. Najważniejsze jest to, że Music 7 to prawdziwy głośnik ze stajni Dynaudio. Ma w sobie wszystko, za co audiofile uwielbiają kolumny tej marki. Oczywiście nie jest to jeszcze poziom hi-endowy, ale jeżeli wiecie jak grają wyższe modele manufaktury ze Skanderborg, odnajdziecie ten charakter w opisywanym głośniku. Głęboki, sprężysty i odpowiednio mięsisty bas? Jest. Przyjemna średnica polana cienką warstwą miodu? Jest. Czysta góra bez widocznych szwów i chamskiego wyostrzenia? Jest. Tak naprawdę do pełni szczęścia brakowało mi tylko szerszej sceny stereofonicznej. Wiadomo - z jednoczęściowego głośnika nie da się uzyskać cudownych, trójwymiarowych efektów, choćby nawet tweetery były oddalone od siebie o dobre 70-80 cm. Wbrew temu, czego się spodziewałem, Music 7 nie próbuje wygenerować wokół siebie dodatkowej aury dźwiękowej. Cyfrowa obróbka sygnału prawie w ogóle nie oddziałuje na przestrzeń. Możliwe, że rozwiązaniem byłby zakup dwóch mniejszych głośników i połączenie ich w parę stereo albo - do czego seria Music została stworzona - stopniowe rozszerzanie systemu o kolejne głośniki pracujące także w innych pomieszczeniach. Chętnie wypróbowałbym kiedyś większą zgraję tych kolorowych diamencików, bo Music 7 - mimo kilku niedociągnięć software'owych - zostawił po sobie bardzo dobre wrażenie.

Dynaudio Music 7

Budowa i parametry

Dynaudio Music 7 to flagowy model z serii głośników sieciowych lub - jak nazywa je producent - inteligentnych, bezprzewodowych systemów muzycznych. Oprócz łączności Wi-Fi, Bluetooth i AirPlay, urządzenie wyposażono w cyfrowe wejście optyczne, HDMI i USB oraz analogowe wejście 3,5 mm. Opisywany model wyposażono w dwa 12,5-cm głośniki niskotonowe z membranami MSP (polimer z domieszką krzemianu magnezu), dwa przetworniki średniotonowe o przekątnej 7,5 cm i dwie miękkie kopułki wysokotonowe o średnicy 2,5 cm. Woofery pracują w obudowie wentylowanej. Wąski wylot tunelu rezonansowego znajduje się nad szczeliną służącą do wyprowadzenia kabli. Moduły średnio-wysokotonowe są prawdopodobnie całkowicie odizolowane od sekcji basowej. Każdy z głośników jest napędzany wzmacniaczem o mocy 50 W. Najciekawszym rozwiązaniem jest korekcja akustyki i charakterystyki częstotliwościowej odbywająca się w czasie rzeczywistym na podstawie pomiaru z mikrofonów umieszczonych w samym głośniku. Jak informuje producent, system wykorzystuje najnowocześniejsze cyfrowe przetwarzanie sygnału wykrywające miejsce, w którym został umieszczony. Głośnik automatycznie optymalizuje swoją wydajność, aby dostosowuje się do warunków panujących w otoczeniu, nawet podczas chwilowej zmiany jego pozycji. Wszystko po to, aby muzyka zawsze brzmiała czysto i nie była zagłuszana przez przypadkowe dźwięki. Darmowa aplikacja Dynaudio Music do pobrania na systemy iOS i Android zapewnia użytkownikowi łatwą konfigurację na zasadzie pytań i odpowiedzi. Dzięki niej można także skonfigurować do sześciu osobnych modeli Music w systemie multiroom. Głośnik poradzi sobie z plikami FLAC, WAV, AIFF, ALAC, MP3, AAC o granicznych parametrach 24 bit/96 kHz. Wszystkie modele z serii Music dostępne są w czterech wersjach kolorystycznych i wykończone materiałem wykonanym przez uznanego, duńskiego producenta tkanin - firmę Gabriel. W tym momencie dostępne są dwa odcienie szarości, a także wersja czerwona i ciemnoniebieska. Jeśli chodzi o parametry, producent podaje jeszcze pasmo przenoszenia (40 Hz - 20 kHz), zniekształcenia (< 0,3%) oraz zużycie energii (maksymalnie 100 W podczas pracy i 0,5 W w trybie czuwania).

Werdykt

Music 7 to już nie tylko głośnik sieciowy, ale także wysokiej klasy soundbar, który tak samo dobrze sprawdzi się podczas słuchania muzyki, jak i nagłaśniania filmowych seansów, koncertów na żywo, a nawet zwykłych programów telewizyjnych. Duńczycy stworzyli piękne i nowoczesne, a także dość duże urządzenie, które potrafi wygenerować odpowiednio potężny dźwięk. Na szczęście do kompletu dodali też aplikację wyposażoną w zestaw narzędzi, które świetnie radzą sobie z kontrolowaniem takiego głośnika i z łatwością dopasują jego brzmienie do każdych warunków. Co jednak najbardziej mnie cieszy, Music 7 to Dynaudio pełną gębą. Przeszczepienie firmowych technologii i charakterystycznego brzmienia do jednoczęściowego, dizajnerskiego głośnika wydawało się być zadaniem co najmniej trudnym, żeby nie powiedzieć - karkołomnym. A jednak się udało! Znalazłem tu wszystko, za co audiofile kochają kolumny tej marki. Oczywiście nie w tak ekstremalnej formie, jak w wydaniu flagowych zestawów Evidence Master, ale filozofia została zachowana. Duńczykom pozostało już tylko pilnować, aby firmowa aplikacja jak najszybciej się rozwijała, a w przyszłości być może dodać do rodziny coś w rodzaju stylowego subwoofera lub streamera. Zapewniono mnie jednak, że prace nad oprogramowaniem trwają i wkrótce wszyscy użytkownicy głośników z serii Music będą mogli cieszyć się ich pełną funkcjonalnością. Trzymam kciuki, bo już w tym momencie wygląda to bardzo zachęcająco.

Dynaudio Music 7

Dane techniczne

Łączność: Wi-Fi, Bluetooth, AirPlay
Wejścia: 3,5 mm, cyfrowe optyczne, USB, HDMI (ARC)
Głośniki: 2 x 25 mm, 2 x 75 mm, 2 x 125 mm
Moc wzmacniacza: 6 x 50 W
Pasmo przenoszenia: 40 Hz - 20 kHz
Zniekształcenia: < 0,3%
Zużycie energii: 100 W (max), 0,5 W (standby)
Wymiary (W/S/G): 20,1/81,9/18,5 cm
Masa: 7,7 kg
Cena: 4290 zł

Konfiguracja

iPhone SE, Astell&Kern AK70, Asus Zenbook UX31A.

Sprzęt do testu dostarczyła firma Nautilus. W artykule wykorzystano zdjęcia dostarczone przez firmę Dynaudio.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy7

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy6


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Bannery boczne

Komentarze

Zenobi
A ja kupiłem cały dzielony system Marantza, bo chciałem. I do kina i do stereo. MM7025, MM7055, MM8077, AV7703 (wymieniam na AV8805), NA7004, CD6006, DV4003, UD...
MIR
Jakiś namiar na ten serwis?
Rav
Naprawę paska bez problemu załatwisz w serwisie prowadzonym przez pana Kołodzieja w Gorzowie Wielkopolskim. Z klapką może być gorzej.
stereolife
Dziękujemy za obszerny i bardzo ciekawy komentarz. Do tematu zapewne jeszcze nie raz wrócimy, ale w tym przypadku zależało nam na stworzeniu czytelnego przewodn...
Tomasz
Warto dodać, że prąd spoczynkowy w klasie A jest stały tylko w przypadku braku sygnału muzycznego. Jeśli podamy sygnał na wejście wzmacniacza, prąd spoczynkowy ...

Cytaty

LudwikJerzyKern.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.