Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Mission QX-2

Mission QX-2

Melomani szukający niedrogich, ale porządnych zestawów głośnikowych nie mają dziś powodów do narzekania. Wprawdzie nie wszystkie modele dostępne na rynku potrafią wybić się ponad poziom budżetówki, a rzadko która firma swoimi produktami robi taką furorę, jaką niegdyś potrafiły wywołać kolumny Avance'a czy Eltaxa, wybór i tak jest przeogromny. Boston Acoustics, ELAC, Focal, Heco, Indiana Line, Jamo, JBL, Magnat, Melodika, Monitor Audio, Pylon Audio, Q Acoustics, Tannoy - z całą pewnością jest w czym wybierać. Jedną z firm, które chyba od zawsze oferowały przystępne cenowo głośniki z audiofilskimi aspiracjami jest też Mission. Brytyjska marka powstała w 1977 roku i od początku inwestowała w nowe technologie, co potwierdziły już pierwsze wprowadzone na rynek kolumny. Konstrukcja oznaczona symbolem 770 jako pierwsza na świecie wykorzystywała głośnik wykonany z polipropylenu. W zaprezentowanym rok później modelu 700 wprowadzono odwrócony układ przetworników, który firma stosuje po dziś dzień. Kolejne dekady upłynęły firmie na ciągłym rozwoju, ze szczególnym naciskiem na stosowanie bardziej zaawansowanych materiałów. Dziś marka należąca do grupy IAG (obok takich producentów, jak Audiolab, Castle, Luxman, Wharfedale czy Quad) wciąż koncentruje się na produkcji zestawów głośnikowych. W jej ofercie znajdziemy aż pięć serii kolumn (LX, QX, MX, SX i VX), całą linię subwooferów aktywnych (MS), a także linię dopasowanych podstawek (Stancette) i głośnik bezprzewodowy Aero.

Najnowsza gama QX ma być zwieńczeniem czterdziestu lat doświadczenia brytyjskiej firmy w branży audio. Tworzą ją dwa modele podstawkowe, trzy wolnostojące i dwa głośniki zaprojektowane z myślą o systemach kina domowego - centralny i surround. W kolumnach podstawkowych oraz głośniku efektowym projektanci zastosowali konstrukcję IDG (Inverted Driver Geometry). Tweeter jest tutaj umieszczony poniżej przetwornika niskotonowego. Jak twierdzi producent, odwrócona konfiguracja wyrównuje długość toru, jaki pokonują fale dźwiękowe ze wszystkich obsługiwanych zakresów pasma odtwarzania przed dotarciem do uszu słuchacza, co ma gwarantować idealne wyrównanie czasowe dźwięku. Mission jest jedną z niewielu manufaktur stosujących to rozwiązanie. Większość producentów decyduje się raczej na pochylenie obudów do tyłu lub wprowadzanie tego typu korekt na drodze elektronicznej. Pomijając oczywiście tych, którzy fazowym wyrównaniem dźwięku z poszczególnych przetworników niespecjalnie się interesują, a już na pewno nie w zestawach z pierwszych stron katalogu. To jednak nie jedyny szczegół definiujący modele z serii QX. Kiedy zapoznałem się z informacjami prasowymi na ich temat, moją uwagę przykuło znacznie więcej elementów, których normalnie szukalibyśmy w droższych kolumnach. Ciekawe głośniki, wysokiej klasy komponenty i bardzo ładne, dopracowane obudowy zakończone z dwóch stron aluminiowymi płytami. Najmniejsze QX-1 wyceniono na 1998 zł za parę. Oczko wyższe monitory QX-2 kosztują natomiast 2498 zł i to właśnie one trafiły do naszego testu.

Mission QX-2

Wygląd i funkcjonalność

Jak na dzisiejsze realia, ni to całkowita budżetówka, ni też klasa średnia. Coś pomiędzy. A przynajmniej tak myślałem do momentu, gdy zaprzyjaźniony posłaniec przekazał mi karton z monitorami. Spodziewałem się, że paczka będzie znacznie lżejsza. Przecież w zestawach za podobne pieniądze rzadko kto stosuje gruby MDF, wewnętrzne wzmocnienia, maty bitumiczne, przetworniki z dużymi magnesami i inne elementy składające się na wysoką masę. Podobnie, jak wielu innych dziedzinach naszego życia, producenci idą raczej w stronę upraszczania procesu produkcyjnego. Kiedy ostatnio widzieliście w samochodzie elementy tapicerki łączone śrubami? Prawie wszystko to plastik utrzymywany na miejscu przez, również plastikowe, spinki i zatrzaski. W niedrogich zestawach głośnikowych normą stają się obudowy wykonane z cienkich płyt, które łączą tak naprawdę dwie rzeczy - klej i okleina. Tak, tak... Myśleliście, że brak widocznych łączeń na bocznych krawędziach jest oznaką dbałości o szczegóły? W niektórych przypadkach tak, jednak w świecie cięcia kosztów, obudowa kolumny nie różni się specjalnie od szuflady z ozdobnym frontem i wypełnieniem z wełny poliestrowej. Jak się okazało, oddany w moje ręce karton ważył ponad 19 kg. Nie jest to jeszcze rekord świata, ale pamiętajmy, że mamy do czynienia ze średniej wielkości zestawami podstawkowymi za niecałe dwa i pół tysiąca złotych. W tej cenie takie rzeczy zdarzają się raczej rzadko, żeby nie powiedzieć - wcale. Nie chcę powiedzieć, że każdy kilogram zbliża nas do wysokiej jakości wykonania i brzmienia, bo sama masa jeszcze niczego nie gwarantuje. Przyznacie jednak, że cięższy sprzęt od razu budzi zaufanie i daje nadzieję, że nie kupiliśmy produktu, którego projektanci po długiej batalii z księgowym musieli zamienić 15-milimetrowe płyty na 12-milimetrowe.

Obiecujące pierwsze wrażenia potwierdziły się, kiedy wyjąłem monitory z kartonu i zacząłem dokładnie im się przyglądać. QX-2 są spore, ale całkiem zgrabne. W oczy rzucają się przede wszystkim pięknie wykończone, aluminiowe panele na górze i na dole. To faktycznie metal, o czym przekonacie się, kiedy uchylicie okno i przyłożycie dłoń do zimnej powierzchni górnej płyty. Szczerze mówiąc, nie pamiętam kiedy ostatnio spotkałem się z takim rozwiązaniem w przystępnych cenowo kolumnach. Pozostałe ścianki wykończono drewnopodobną okleiną dostępną w kilku kolorach - czarnym, białym, różanym i orzechowym. W opisywanym modelu pracują dwa głośniki - 15-cm woofer z wklęsłą, sferyczną membraną wykonaną z mieszaniny celulozy i włókna akrylowego oraz 38-mm tekstylny, pierścieniowy tweeter. Szczegóły techniczne zachowam na później, jednak nawet z zewnątrz widać, że oba przetworniki są całkiem zaawansowane. Dzięki nacięciu w kołnierzu wysokotonowca, obie jednostki można było maksymalnie zbliżyć do siebie. Co ciekawe, we wszystkich podłogówkach z tej serii, obudowa tweetera jest przycięta z dwóch stron. Niejedna firma miałaby to w nosie, umieszczając kolejne woofery niżej, jednak inżynierowie Missiona konsekwentnie trzymali się planu - mimo, że oznacza to konieczność produkowania kopułki w dwóch wersjach, co z pewnością delikatnie odbija się na kosztach całego procesu. Trzeba jednak wspomnieć, że umieszczenie gwizdka pod głośnikiem nisko-średniotonowym jest dość oryginalnym zabiegiem. Gdybyśmy chcieli bezwzględnie kierować się zasadą mówiącą, że podczas odsłuchu tweetery powinny znaleźć się na wysokości naszych uszu, powinniśmy zaopatrzyć się w podstawki o wysokości co najmniej 70 cm lub... Niskie siedzisko. Brytyjczycy chyba nie podzielają tego poglądu, bo nawet ich własne podstawki (dedykowane wprawdzie modelom z serii LX, MX, SX i VX) mierzą tylko 56,8 cm.

Ciekawy detal kryje się również wewnątrz bass-reflexu. Umieszczono tu mocno naprężoną siateczkę, która zapobiega dostaniu się przypadkowych przedmiotów do wnętrza obudowy. Kiedy konstruktorzy myślą o takich rzeczach, mimowolnie zaczynamy się zastanawiać czy zadbali o każdy szczegół także w kwestii brzmienia.

QX-2 to monitory, które nie tylko cieszą oko i dają nadzieję na brzmienie wysokiej próby. Są też zaskakująco dobrze wykonane, o czym świadczy dbałość producenta o pozornie mało istotne szczegóły. Aby aluminiowe podstawy nie porysowały się zaraz po wyjęciu kolumn z pudełka lub, co gorsza, nie zniszczyły mebli, na których część użytkowników je ustawi, od spodu przyklejono do nich silikonowe nóżki. Przetworniki możemy z kolei zabezpieczyć przed potencjalnym niebezpieczeństwem w bardzo prosty sposób - montując eleganckie maskownice utrzymywane na miejscu za pomocą magnesów. Ich kształt dokładnie pokrywa się z koszami głośników, dzięki czemu kolumny prezentują się elegancko. Z tyłu znajdziemy pojedyncze, szeroko rozstawione gniazda zamknięte w niewielkim, na szczęście stosunkowo płytkim profilu oraz ciekawy, mocno wydłużony i łagodnie wyprofilowany wylot tunelu rezonansowego. Jego krawędzie pokryto podłużnymi wgłębieniami, co nawiązuje do pierścienia otaczającego głośnik niskotonowy. Możliwe, że takie rozwiązanie wspomaga przepływ powietrza, jednak nie doszukiwałbym się w tym jakichś kosmicznych technologii (choć niejedna firma wokół tak prostych elementów potrafi zrobić mnóstwo zamieszania). Ciekawy detal kryje się również wewnątrz bass-reflexu. Umieszczono tu mocno naprężoną siateczkę, która zapobiega dostaniu się przypadkowych przedmiotów do wnętrza obudowy. Z pewnością docenią to rodzice, których pociechy wprost uwielbiają gmerać w takich miejscach i sprawdzać co się stanie, kiedy przez taki otwór wrzucą do środka urwaną głowę plastikowej lalki lub skórkę od chleba. Wielu producentów kolumn ma takie rzeczy w nosie. Przecież dzieci należy pilnować, a gumowe odbojniki można kupić w każdym supermarkecie budowlanym. A jednak kiedy konstruktorzy myślą o takich rzeczach, mimowolnie zaczynamy się zastanawiać czy zadbali o każdy szczegół także w kwestii brzmienia. Sprawdźmy!

Mission QX-2

Brzmienie

Zestawy tej marki zawsze kojarzyły mi się z naturalnym, lekko uspokojonym dźwiękiem o przyjemnym, papierowym zabarwieniu. Monitory dodawały do tego zaskakująco głęboki bas i ciekawą przestrzeń z wyraźnie zaznaczoną głębią. Modelom podłogowym oczywiście również niczego nie brakowało, jednak kiedy niewielkie głośniki podstawkowe wydobywają z siebie tak duży i zdrowy dźwięk, robimy wielkie oczy i zastanawiamy się jak to możliwe. I to w przypadku kolumn za tysiąc czy dwa tysiące złotych... Ten element zaskoczenia wykorzystywali nawet dystrybutorzy i dealerzy prezentujący możliwości Missionów na wystawach. Obok znacznie większych i droższych podłogówek umieszczali budżetowe monitory tej marki, stawiając na nich karteczkę z napisem "tak, to my gramy". Wielu gości, nie wierząc w to, co słyszą, zaglądało za sprzęt, a tam - faktycznie - kable głośnikowe podpięte tylko do tych maleńkich i śmiesznie tanich podstawkowców. Przed rozpoczęciem odsłuchów, zastanawiałem się czy QX-2 też będą umiały wywołać uśmiech na mojej twarzy. Byłem przekonany, że tak. W końcu mamy do czynienia z monitorami, które nie są znów takie filigranowe, a i w kategoriach cenowych wychodzą ponad poziom totalnej budżetówki. Nie pomyliłem się. Testowane zestawy pokazały duży, pełnopasmowy dźwięk oparty na głębokim basie, z mocnym, fizycznie odczuwalnym atakiem. Całość znakomicie równoważyły czyste i szczegółowe wysokie tony. Po pięciu minutach słuchania wiedziałem, że jest dobrze.

QX-2 z pewnością należą do tych monitorów, które nie boją się starcia z zestawami podłogowymi. Piszę to bez żadnych ukrytych wyrzutów czy podtekstów. Nie mam na myśli tego, że testowane kolumny starają się grać jak większe modele wolnostojące i do pewnego stopnia im to wychodzi, za co należy pogłaskać je po główce. Z 15-cm przetworników konstruktorom udało się wydobyć wyjątkowo głęboki i mięsisty bas, który nie został wyciągnięty na siłę przy dużym udziale bass-relfexów, nie urywa się w jednym miejscu ani nie oszukuje nas, próbując nieco wyższymi częstotliwościami nadrobić brak tych niższych. Jest po prostu dobry. Jeżeli już miałbym się do czegoś przyczepić, powiedziałbym, że QX-2 czasami potrafią się zbyt mocno "rozbujać", a co za tym idzie - w wyjątkowo efektownych popisach basistów mogą się pogubić. Jeżeli wypiszecie na kartce listę życzeń odnośnie niskich tonów i na pierwszym miejscu znajdzie się słowo "szybki", musicie wiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze, Missiony w takiej sytuacji sprawdzą się tylko z bardzo wydajnym wzmacniaczem, zdolnym perfekcyjnie zapanować nad ich membranami, a po drugie, cóż - możecie się uważać za wyjątkowych, wręcz ekscentrycznych melomanów. Twórcy tych kolumn prawdopodobnie z rozmysłem przehandlowali odrobinę kontroli w zamian za większy zasięg i moc basowych uderzeń. W 90% nagrań sprawdza się to znakomicie, dając nam poczucie obcowania z prawdziwie pełnopasmowym, pozbawionym kompleksów dźwiękiem, natomiast w 10% najszybszych i najbardziej wymagających kawałków trzeba się pogodzić z tym, że w niektórych momentach niskie tony zaczną się zamazywać. Na szczęście nie na tyle, aby nie dało się takiej muzyki słuchać. Świadczy to o tym, że QX-2 powinny być traktowane poważnie. Solidne, dobrze dociążone podstawki to praktycznie obowiązek. Ze względu na dmuchający do tyłu tunel rezonansowy, dystans od ściany powinien moim zdaniem wynieść minimum 40-50 cm. Po spełnieniu tych warunków, w trzydziestometrowym salonie niskie tony i tak potrafiły solidnie przyłoić. Nie ma żartów. To tylko dwudrożne monitory, ale jeśli w myślach dorysujecie sobie do nich "resztę" skrzynek i drugi głośnik nisko-średniotonowy, będziecie mieli chyba bardziej wiarygodne wyobrażenie na temat ich brzmienia.

Starsze zestawy tej marki grały dużym, ale nieco stonowanym i wygładzonym dźwiękiem. Można było to powiedzieć nie tylko o modelach budżetowych, takich jak M31, ale też tych nieco droższych, jak chociażby 781 (choć te potrafiły tchnąć więcej życia w zakres średnich i wysokich tonów). QX-2 wyłamują się z tego schematu. Góra pasma jest tutaj bardzo wyrazista. Od początku było dla mnie jasne, że została postawiona w roli przeciwwagi dla mocnego i gęstego basu. Dzięki temu brzmienie ma w sobie sporo blasku, może nawet z tendencją do wyostrzania. Na przejrzystość i stanowczość tego zakresu na pewno nie sposób narzekać. Jeśli lubicie brzmienie, w którym niczego nie trzeba doszukiwać się na siłę, wychylając głowę w kierunku głośników, powinniście być zadowoleni. Przyczepić można się natomiast - podobnie, jak w wielu innych kolumnach za te pieniądze - do lekkiego osuszenia wysokich tonów. Obiektywnie na pewno mogłyby być bardziej aksamitne, zróżnicowane i zwiewne. Innymi słowy - dokładniej wypolerowane. W tym przedziale cenowym ciężko jest jednak znaleźć zestawy oferujące ten poziom rozdzielczości bez żadnych, choćby najmniejszych efektów ubocznych. Głośniki, których wysokie tony wydają się bardziej kulturalne, zwykle grają po prostu ciemniej, nie dając słuchaczom takiego wglądu w to, co dzieje się na płycie. QX-2 idą w stronę brzmienia wyrazistego, co - nie ukrywam - było dla mnie niemałym zaskoczeniem.

Największy problem mam ze średnicą i przestrzenią. Gdybym rozkładał dźwięk testowanych kolumn na części pierwsze, w obu rubrykach mógłbym wpisać "jest" i to by było na tyle. Wszystko, co dzieje się między basem a wysokimi tonami, QX-2 prezentują z zadziwiającym wręcz dystansem, jakby chciały w tym przedziale częstotliwości zachować wzorową neutralność. Zagrać liniowo, rzetelnie, bez dodawania czegokolwiek od siebie. Dla wielu melomanów będzie to ogromny plus. Kto wie, czy nie największy ze wszystkich, jakie można przypisać opisywanym monitorom. Inni powiedzą, że przy tak mocnym basie i wyrazistej górze pasma, w średnicy powinno dziać się zdecydowanie więcej. Ja chyba nie potrafię rozstrzygnąć tego dylematu, choć skłaniam się ku pierwszej opcji. Jeśli zaś chodzi o przestrzeń, jest prawidłowo, choć bez wodotrysków. Nie widzę tu ani powodów do zachwytu, ani do narzekania. W odpowiednim ustawieniu Missiony potrafią zbudować całkiem ciekawą głębię. Nie są to jednak głośniki obdarzone zdolnością natychmiastowego znikania z pokoju i przesuwania jego ścian. Ale cóż, aby doświadczyć takich atrakcji, trzeba przeznaczyć na kolumny trochę więcej grosza.

Choć testowane głośniki mają swój charakter, szybko dają się polubić. Potrafią zainteresować nas muzyką, wciągnąć w słuchanie, a nawet trochę podkręcić atmosferę. Na szczęście, bez jakichś straszliwych konsekwencji.

QX-2 to zestawy, które w odpowiedniej konfiguracji, przy odrobinie wysiłku włożonego chociażby w ustawienie, potrafią dać bardzo dużo frajdy ze słuchania. Myślę, że jest to ich największa zaleta. Minusy? Wspominałem o nich wyżej, ale wiecie co jest najciekawsze? Właściwie wszystkie są nierozerwalnie związane z plusami. To, że w wymagającej muzyce basowe impulsy potrafią się przeciągać wynika z tego, że konstruktorzy wyciągnęli z tych monitorów głębię i potęgę, jakiej nie powstydziłyby się większe i droższe kolumny podłogowe. Wyostrzona góra pasma przez jednych zostanie potraktowana jako wada, natomiast inni zaakceptują ją jako element związany z bardzo dobrą przejrzystością i ogólną świeżością dźwięku. Neutralny zakres średnich tonów i prawidłową, może nawet zbyt "poprawną politycznie" stereofonię można natomiast potraktować jako coś, co czyni brzmienie bardziej uniwersalnym i zbliża je do oryginału. Dlatego też, choć na pewno testowane głośniki mają swój charakter, szybko dają się polubić. Potrafią zainteresować nas muzyką, wciągnąć w słuchanie, a nawet trochę podkręcić atmosferę. Na szczęście, bez jakichś straszliwych konsekwencji. Co więcej, sprawdzają się nie tylko podczas słuchania muzyki, ale także wtedy, gdy zechcemy wykorzystać swój sprzęt do nagłośnienia filmów i gier. Bez problemu nagłośnią też większe pomieszczenie, co wielu podobnym monitorom nijak nie wychodzi. W przypadku problemów ze zbyt mocnym basem, sugerowałbym sięgnąć po najprostsze możliwe rozwiązanie czyli mniejszy model QX-1. Do małych pokoi może to być lepszy wybór, a zaoszczędzone w ten sposób 500 zł będzie można dołożyć do wzmacniacza lub źródła.

Mission QX-2

Budowa i parametry

Mission QX-2 to dwudrożny monitor zamknięty w obudowie wentylowanej o objętości 13,5 litra. W porównaniu z najmniejszym modelem z tej serii, zastosowano tu nieco większy, 15-cm głośnik nisko-średniotonowy DiaDrive z membraną kompozytową. Sferyczny element drgający wykonany z masy celulozowej i włókien akrylowych odznacza się ponadprzeciętną sztywnością. Membranę wzmacnia sztywna, stożkowa sub-membrana, która dzięki dużej powierzchni styku z cewką ma zapewniać szybszą reakcję na impulsy. Resor przetwornika niskotonowego oraz wkręty mocujące głośnik do obudowy ukryte są za specjalnym wieńcem przypominającym rozetę. Jego ożebrowanie ma pomagać w eliminowaniu niedoskonałości charakterystycznych dla otwartych kolumn głośnikowych. W zapewnieniu wysokiej czułości pomaga ponadwymiarowy system magnetyczny przetwornika. Wysokimi tonami zajmuje się opracowany od podstaw głośnik wysokotonowy. W jego konstrukcji projektanci zastosowali tekstylną membranę o kształcie wielopierścieniowym. Rozwiązanie to ma zapewniać optymalną sztywność na maksymalnej powierzchni drgającej. Tweeter wyposażono w podwójną, tylną komorę wygaszającą rezonanse. Zamknięte w niej powietrze jest sprężane przez tylną stronę membrany, co pozwala skutecznie redukować niepożądane zjawiska rezonansowe przy zachowaniu szerokiego pasma przenoszenia.

Charakterystyczną cechą kolumn z serii QX jest odwrócenie tradycyjnego układu przetworników. W przypadku QX-2 wydaje się, że kolumny stoją "do góry nogami", bowiem tweeter znajduje się poniżej jednostki odpowiadającej za odtwarzanie basu i zakresu średniotonowego. Mission używa tu określenia IDG (Inverted Driver Geometry) twierdząc, że rozwiązanie to ma na celu wyrównanie długość toru, jaki muszą pokonać fale dźwiękowe, aby finalnie zbiegały się na wysokości uszu użytkownika. Znaczący udział w uzyskaniu naturalnego, spójnego brzmienia ma oczywiście także zwrotnica, w której konstrukcji zastosowano między innymi kondensatory polipropylenowe oraz cewki z laminowanym żelaznym rdzeniem, umieszczone na płytce drukowanej, celem uniknięcia oddziaływania pola magnetycznego. Aby maksymalnie ograniczyć ryzyko powstawania rezonansów, na górze i na dole obudów projektanci umieścili aluminiowe płyty. Nadają one modelom z serii QX atrakcyjny wygląd, a dodatkowa masa redukuje rezonans ścian bocznych, eliminując podkolorowanie brzmienia. Elementem wyróżniającym wszystkie konstrukcje z serii QX są także zaokrąglone krawędzie obudów. Półkolisty, łukowaty kształt wygładza dyfrakcję generowaną przez przetworniki, poprawiając skuteczność w odtwarzaniu dźwięku.

Jeśli chodzi o parametry, testowane monitory na pierwszy rzut oka prezentują się zupełnie standardowo. Warto jednak zajrzeć na stronę producenta lub przestudiować instrukcję obsługi ponieważ można tu znaleźć dane dokładniejsze, niż te umieszczane zazwyczaj na stronach sklepów i w opisach na witrynie dystrybutora. Szczególnie zainteresowała mnie impedancja, którą we wszystkich modelach z tej serii producent określa jako "8 Ω Compatible". Co to właściwie znaczy? Prawdopodobnie jest to coś w rodzaju zapewnienia, że QX-y będą poprawnie współpracowały ze wzmacniaczami i amplitunerami obsługującymi wyłącznie kolumny ośmioomowe. Na szczęście w parametrach każdego modelu Mission podaje też impedancję minimalną, która dla QX-2 wynosi 3,6 Ω. Należałoby zatem potraktować je jako zestawy nominalnie czteroomowe. Nie mam pojęcia dlaczego producent zdecydował się na taką osobliwą nomenklaturę. Domyślam się, że chodziło o uspokojenie klientów, którzy mogliby się przestraszyć kolumn o impedancji 4 Ω. W pozostałych rubrykach nie ma już podobnych udziwnień. Testowane monitory charakteryzują się 88-dB skutecznością, ich pasmo przenoszenia zawiera się w przedziale 44 Hz - 24 kHz, a częstotliwość podziału ustalono na 2,2 kHz.

Werdykt

Mission tradycyjnie oferuje nam udane monitory o zaskakująco dużym dźwięku. Ogólna jakość ich wykonania oraz dbałość producenta o szczegóły to w tej cenie mały ewenement. Wiele firm mogłoby, bez fałszywej nieśmiałości, wycenić takie zestawy na trzy i pół, może cztery tysiące złotych za parę i nikt złego słowa by nie powiedział. W końcu mają ładne obudowy z aluminiowymi panelami, kilka ciekawych technologii i nowoczesne przetworniki, jakich nie znajdziemy w zestawach innych marek. QX-2 są porządne, ciężkie i bardzo eleganckie. W kategoriach brzmieniowych mamy do czynienia z oryginalną mieszanką głębokiego basu, przejrzystej góry pasma, neutralnej średnicy, niezłej dynamiki i poprawnej stereofonii. Efektowna kompozycja. Aby wyeksponować jej zalety i ukryć mankamenty, trzeba będzie zadbać o dobór sprzętu towarzyszącego - wzmacniacza, źródła, podstawek, a nawet okablowania. Warto jednak spróbować, bo QX-2 potrafią dać sporo frajdy za przyzwoite pieniądze.

Mission QX-2

Dane techniczne

Rodzaj kolumn: podstawkowe, dwudrożne, wentylowane
Efektywność: 88 dB
Impedancja: 8 Ω (minimum 3,6 Ω)
Pasmo przenoszenia: 44 Hz - 24 kHz (+/- 3 dB)
Częstotliwość podziału: 2,2 kHz
Objętość obudowy: 13,5 L
Wymiary (W/S/G): 32/22/30,5 cm
Masa: 8,8 kg (sztuka)
Cena: 2498 zł (para)

Konfiguracja

Fezz Audio Silver Luna, Unison Research Triode 25, Marantz ND8006, Astell&Kern AK70, Equilibrium Tune 33 Light, Enerr Tablette 6S, Enerr Symbol Hybrid.

Sprzęt do testu dostarczyła sieć salonów Top Hi-Fi & Video Design. W artykule wykorzystano zdjęcia dostarczone przez firmę Mission i wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga3Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga5RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy5

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo1

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy7


Komentarze (2)

  • Slawomir Buczynski

    "Co ciekawe, we wszystkich podłogówkach z tej serii, obudowa tweetera jest przycięta z dwóch stron. Niejedna firma miałaby to w nosie, umieszczając kolejne woofery niżej, jednak inżynierowie Missiona konsekwentnie trzymali się planu - mimo, że oznacza to konieczność produkowania kopułki w dwóch wersjach, co z pewnością delikatnie odbija się na kosztach całego procesu." Kopułki we wszystkich kolumnach są jednakowo przycięte, ale w monitorach zastosowano plastikowe maskownice przycięte z jednej strony (patrz przekrój poglądowy).

    0
  • Jakub

    Wydaje się, że dobrym dopełnieniem tych Missionów mógłby być NAD C338. Czy to faktycznie dobry trop czy źle kombinuję?

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Bannery boczne

Komentarze

Tomez
W 1985 roku kosztował w UK 159 funtów.
Krzysztof Książek
Z Krzysztofem znamy się długo. Zawsze uważałem, że jest to człowiek wspaniały, rozsądny, potrafiący doradzić, ale przede wszystkim jest wybitnym specjalistą od ...
Kriskris
Słuchałem tych monitorków kilka tygodni temu, podpięte pod Gato Audio AMP-150. Grały świetnie, zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie i zdecydowałem się na kupno. Ni...

Cytaty

AndromedaRomanoLax.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.