Bannery górne

A+ A A-

T+A E-Serie Power Plant Balanced

T+A E-Serie Power Plant Balanced

Niemiecka firma to przykład triumfu wiedzy i inżynierskiego podejścia do tematu nad projektami opartymi wyłącznie na testach odsłuchowych i opowieściami o zbawiennym wpływie magicznych kryształów na brzmienie. Załoga T+A od lat konsekwentnie realizuje swoje pomysły na sprzęt audio, czego dowodem i ukoronowaniem było wprowadzenie do sprzedaży najnowszych urządzeń z topowej serii High Voltage. Do odtwarzacza i wzmacniacza zintegrowanego dołączyło naraz kilka modeli umożliwiających rozbudowanie zestawu stereo nawet do sześciu czy siedmiu potężnych klocków. Samym procesem wzmocnienia sygnału w najbardziej rozbudowanym układzie może zajmować się aż pięć urządzeń - przedwzmacniacz, dwie końcówki mocy pracujące w trybie mono i dwa dedykowane im zasilacze. Flagowy system T+A to prawdziwy pokaz siły, którego możliwości można było podziwiać na kilku dużych wystawach, a także w salonie polskiego dystrybutora w Warszawie. W ofercie manufaktury z Herford można jednak znaleźć także o wiele bardziej przystępne cenowo produkty.

Niemcy nie schodzą do poziomu plastikowych samograjów, więc na amplitunery za dwa tysiące złotych nie mamy co liczyć. Każdy model musi także spełniać pewne minimalne wymagania dotyczące między innymi parametrów, brzmienia, niezawodności i precyzji wykonania. Można to tłumaczyć tak - chcielibyśmy, aby każdy meloman mógł znaleźć w naszym katalogu coś dla siebie, ale kiepskich, awaryjnych i paskudnych urządzeń produkować nie będziemy. Jeżeli oczekujemy wysokiej jakości, ale jeszcze nie chcemy pakować się w rejony hi-endowe, oczywistym wyborem będą modele z serii E i R. Ta ostatnia wychodzi obecnie z produkcji, ku niezadowoleniu klientów zresztą, więc zostaje nam seria E, a w niej trzy klocki - jednoczęściowy system Music Receiver, odtwarzacz Music Player Balanced i wzmacniacz zintegrowany Power Plant Balanced. Ten ostatni trafił właśnie do naszego testu.

T+A E-Serie Power Plant Balanced

Wygląd i funkcjonalność

Opisywana wersja jest najnowszą generacją wzmacniacza, który zasadniczo pozostaje w sprzedaży od kilku ładnych lat. Oprócz pierwszego wcielenia tej konstrukcji w sprzedaży znajdowała się także przez jakiś czas wersja druga, aż wreszcie niemieccy inżynierowie zdecydowali się na wprowadzenie nieco poważniejszych zmian i dodanie analogowych wejść zbalansowanych. Wszystkie gniazda niezbalansowane przesunięto o kilka milimetrów w górę, a zamiast dwóch rzędów otworów wentylacyjnych, nad terminalami głośnikowymi wykonano trzy. Mimo zagęszczenia gniazd, panuje tu bezbłędny porządek. Wszystko jest jednak utrzymane w klasycznym stylu, a wszystkie złącza są stuprocentowo analogowe. Nie znajdziemy więc jakichkolwiek cyfrowych gniazd koaksjalnych lub optycznych, a tym bardziej wejścia USB czy anteny Wi-Fi. Takie atrakcje przewidziano w dwóch pozostałych modelach z serii E. Dokupując do integry chociażby odtwarzacz Music Player Balanced, otrzymujemy system gotowy na odtwarzanie muzyki z różnych źródeł i nośników, od płyt kompaktowych po pliki zgromadzone na dysku lub w chmurze. Power Plant Balanced pozostaje natomiast czystej krwi wzmacniaczem.

Ze strony producenta dowiemy się, że testowany model został zaprojektowany w jednym celu - ma wzmacniać dostarczony sygnał w taki sposób, aby możliwe było wysterowanie nawet najbardziej wymagających kolumn. Power Plant Balanced ma być prawdziwą, domową elektrownią. Kiedy wyjmowałem go z kartonu i kładłem na górnej półce stolika, zacząłem traktować te deklaracje poważnie. Niemiecka integra waży swoje i wygląda naprawdę dostojnie. Początkowo myślałem, że obudowa jest trochę szersza, niż standardowe 43-44 cm, ale było to tylko złudzenie. Być może wywołał je nietypowy kształt urządzenia, które nie jest typowym pudełkiem osadzonym na trzech lub czterech gumowych nóżkach, ale czymś, co z boku przypomina gąsienice czołgu, a na blacie opiera się na dwóch poprzecznych listwach podklejonych pianką. Większą część obudowy wykonano ze szczotkowanego aluminium. Do wyboru mamy kilka wariantów kolorystycznych, w tym jednolitą wersję czarną lub srebrną oraz dwie mieszanki, w których panele boczne mają inny kolor, niż część wewnętrzna. Jeżeli zamówimy na przykład widoczną na zdjęciach wersję czarną, a po jakimś czasie system trochę nam się opatrzy, boczki będzie można bowiem dokupić osobno i wymienić nawet samodzielnie. Nie powinno to być ani specjalnie trudne ani kosztowne ponieważ są to jedne z niewielu elementów wykonanych z tworzywa sztucznego. Nietypowym rozwiązaniem, które zadowoli estetów i architektów wnętrz jest górna pokrywa zachodząca delikatnie na tylną ściankę. Taki kilkucentymetrowy daszek zasłania wszystkie gniazda i wystające z urządzenia kable, dzięki czemu klocki z serii E ustawione na przykład na stylowej komodzie lub stoliku pod telewizorem będą prezentować się nieskazitelnie.

Jeśli chodzi o komfort użytkowania, Power Plant Balanced jest całkowicie intuicyjny. Po podłączeniu kabli i przełączenia głównego włącznika sieciowego zlokalizowanego nad gniazdem IEC, pozostaje nam wybudzić wzmacniacz z trybu czuwania, wybrać odpowiednie źródło i ustawić rozsądny poziom głośności. Nie trzeba odblokowywać funkcji wyciszenia, aktywować wyjść głośnikowych, łączyć przedwzmacniacza z końcówką mocy za pomocą specjalnego przycisku ani wykonywać żadnych innych skomplikowanych zabiegów. T+A jawi się jako urządzenie audiofilskie i minimalistyczne, jednak na jego przednim panelu znajdziemy kilka bonusów takich, jak sprytnie zakamuflowane pokrętła regulacji barwy i balansu (trzeba je nacisnąć, aby wyskoczyły z obudowy) czy tryb Loudness, który ostatnio widziałem chyba parę ładnych lat temu. Puryści mogą też ominąć wszelkie regulacje. Użytkownik ma do dyspozycji również 3,5-mm gniazdo słuchawkowe oraz duże pokrętło regulacji głośności. Niektórzy na pewno woleliby ujrzeć w tym miejscu dwa przyciski, jednak niemieccy konstruktorzy zdecydowali się na klasyczne i moim zdaniem wygodniejsze rozwiązanie.

Wady? Z użytkowego punktu widzenia najbardziej oczywistą jest brak pilota zdalnego sterowania w zestawie. Wynika to jednak z przyjętej przez firmę koncepcji systemowej. Producent wychodzi z założenia, że większość audiofilów, którzy zdecydują się na Power Planta, zakupi też lub przynajmniej weźmie pod uwagę dołożenie do niego Music Playera. W komplecie z odtwarzaczem dostaniemy wówczas zdalne sterowanie, a po połączeniu obu klocków specjalnie przygotowaną do tego magistralą E-link, otrzymamy także możliwość obsługi wzmacniacza za pomocą pilota. Jeżeli natomiast chcemy kupić sam wzmacniacz, możemy do niego dokupić pilota FM100 w zestawie z zewnętrznym czujnikiem podczerwieni, co kosztuje 690 zł. Ale cóż, Power Plant Balanced to po prostu wzmacniacz, a nie wzmacniacz zmiksowany z jakimś innym urządzeniem. Jeżeli za kilka lat będziemy słuchać muzyki z telewizorów poprzez audiofilskie aplikacje i kable HDMI, inżynierowie z T+A prawdopodobnie wprowadzą takie funkcje w kolejnych generacjach odtwarzaczy z serii E lub zaprezentują nowe urządzenia do tego przeznaczone.

T+A E-Serie Power Plant Balanced

Brzmienie

Pierwszego Power Planta testowałem kilka ładnych lat temu na zupełnie innym systemie, więc absolutnie nie powinienem porównywać tych wrażeń z odsłuchem opisywanego modelu, jednak pewne ogólne wnioski zapamiętałem dość dobrze. Tamten wzmacniacz grał ze wszech miar poprawnie, ale trochę beznamiętnie. Robił wrażenie przede wszystkim neutralnością, dynamiką i przejrzystością. W tym przypadku jest podobnie, ale niemieccy konstruktorzy w ciągu tych kilku lat najwyraźniej delikatnie podrasowali całą konstrukcję i wydobyli z niej coś, czego w pierwszej wersji mi brakowało - charakter. Power Plant Balanced pozostał wzmacniaczem rozdzielczym i pełnym energii. Jestem przekonany, że zdecydowana większość audiofilów po włączeniu go w swój system zwróciłaby uwagę przede wszystkim na jego moc, rozdzielczość i znakomite zrównoważenie pasma, jednak ja szybko przeszedłem nad tym do porządku dziennego i znalazłem coś jeszcze - płynność, spójność i muzykalność. Można powiedzieć, że niemiecki piec porusza się w ramach firmowej estetyki. Jego brzmienie jest bardzo bezpośrednie, dobrze poukładane i porządne, ale na szczęście nie oznacza to bezkrytycznego strzelania w słuchacza pociskami z decybeli. Przy całej swojej przejrzystości, dźwięk nie jest sztucznie poszatkowany. Wręcz przeciwnie - jest bardzo harmonijny i jednorodny. Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się, skąd bierze się ten efekt. Na pewno nie z ocieplenia, bo pod tym względem Power Plant Balanced zachowuje niemalże wzorową neutralność. Niemiecki wzmacniacz nie ma też tendencji do zaokrąglania krawędzi dźwięków i wygładzania konturów na siłę. Jeśli coś ma gruchnąć, to gruchnie, co przenosi się także na skalę mikro - wszystkie detale są wyraziste i czytelne. W jaki sposób udało się zatem połączyć tak wyczynową - jak na ten przedział cenowy - dynamikę i przejrzystość z płynnością i niemalże lampową muzykalnością? Nie mam pojęcia, ale bardzo mi się to podoba.

Power Plant Balanced to wzmacniacz, który potrafi dać mnóstwo radości ze słuchania, a jednocześnie jest jak szwajcarski scyzoryk, w którym można znaleźć coś na każdą okazję. Może w tym momencie odczytuję z jego brzmienia już zbyt wiele, ale tak daleko posunięta uniwersalność w połączeniu z brutalną mocą i odrobiną przyjemnego zabarwienia daje naprawdę duże możliwości, jeśli chodzi o katowanie sprzętu różnorodną muzyką. W ścieżkach dźwiękowych wyłowiłem więc fantastyczny, nisko schodzący i dobrze kontrolowany bas, a także szeroką, wciągającą przestrzeń. W kameralnych nagraniach mogłem skupić się na wokalach i drobnych smaczkach przebijającym się z drugiego czy nawet trzeciego planu. W muzyce elektronicznej po raz kolejny dała o sobie znać znakomita rozdzielczość wzmacniacza i jego gotowość do podejmowania się nawet bardzo skomplikowanych zadań dynamicznych. Power Plant Balanced potrafi posłać kaloryczne impulsy do głośników praktycznie ze startu stojącego, dosłownie strząsnąć kurz z membran, po czym błyskawicznie sprowadzić je do stanu wyjściowego. Wygląda to mniej więcej tak, jakby Arjen Robben wykonywał rzut wolny, a bronił go Manuel Neuer - piłka w jednej chwili uzyskuje prędkość 200 km/h i tak samo się zatrzymuje. Jednocześnie wszystko odbywa się w sposób naturalny i nie wysilony. Taka moc sama z siebie potrafi wywołać duże emocje i niemiecki wzmacniacz jest tego świetnym przykładem. Oprócz samej jakości dźwięku, cieszy też konsekwencja, z jaką T+A realizuje swoją wizję brzmienia i sprzętu hi-fi jako takiego. Jeżeli mieliście okazję posłuchać topowego systemu z serii HV, szybko zorientujecie się, że Power Plant Balanced zmierza w tym samym kierunku. Na pewno jakościowo jeszcze nie jest to nawet zbliżony poziom, ale szkoła brzmienia jest dokładnie identyczna. Chociaż z drugiej strony wielu audiofilów uzna, że ten skromny wzmacniacz oferuje 90% tamtych wrażeń za 20% ceny i nie będzie to wcale taka naciągana diagnoza.

Jeżeli podczas oględzin Power Planta zastanawiałem się, czy aby jego konstruktorzy obrali właściwą drogę pozbawiając go różnego rodzaju udogodnień, przetworników, antenek i wyświetlaczy, to po odsłuchu muszę przyznać im rację. Wzmacniacz, który nie zajmuje się obróbką sygnału, ściąganiem aktualizacji i szukaniem sygnału sieci bezprzewodowej, wciąż pozostaje urządzeniem godnym uwagi, a jeśli potrafi napędzić kolumny w tak bezkompromisowy sposób i oferuje tak wysoką jakość brzmienia, staje się obiektem w pełni zasługującym na zaszczytne miano serca systemu audio. Podobnie, jak samochód, który nie ma dużego bagażnika, nawigacji satelitarnej ani czterostrefowej klimatyzacji, ale za to ma potężny silnik, precyzyjny układ kierowniczy i zawieszenie dające czystą radość z jazdy. Wysoka moc w połączeniu z innymi przemyślanymi elementami nadaje mu charakter. Tak samo jest w przypadku opisywanego wzmacniacza. Power Plant Balanced to taka mała, udomowiona bestia i zarazem sprzęt o wysokim współczynniku długoterminowej satysfakcji. Taki dźwięk po prostu nie ma prawa się znudzić.

T+A E-Serie Power Plant Balanced

Budowa i parametry

Power Plant Balanced to wzmacniacz zintegrowany należący do serii E - jednej z najbardziej popularnych w ofercie niemieckiej firmy. Cechą charakterystyczną tych urządzeń są obudowy o ciekawej konstrukcji, z możliwością wyboru jednej z czterech wersji kolorystycznych - czarnej, srebrnej lub mieszanej - z czarnym środkiem i srebrnymi boczkami, lub odwrotnie. Prywatnie najbardziej podoba mi się jednak pełna wersja srebrna, ale co kto lubi. Otwarcie pokrywy wymaga jedynie odkręcenia dwóch śrub po bokach i trzech blokujących wkrętów na tylnej ściance. Miejsce łączenia aluminiowej pokrywy z panelem frontowym sprytnie zamaskowano, wykonując w tej pierwszej kilka delikatnych wcięć. Podczas rozkręcania obudowa po prostu "rozstępuje" się w miejscu jednego z nich. Znakomitą większość układów elektronicznych zgromadzono w pobliżu tylnego panelu wzmacniacza. Trzeba przyznać, ze panuje tu iście niemiecki porządek - z lewej strony mamy płytkę obsługującą wejścia analogowe, stąd sygnał trafia do modułu przedwzmacniacza zlokalizowanego tuż za gałką potencjometru, następnie wracamy do centralnie umieszczonej płytki z modułem końcówki mocy, odprowadzającej ciepło do metalowej podstawy wzmacniacza, a po prawej stronie zlokalizowano sekcję zasilania, również zmontowaną na jednej płytce i połączoną z dużym transformatorem toroidalnym. Wszystkie elementy noszą firmowe oznaczenia i naklejki z podpisami pracowników, którzy przeprowadzili kontrolę jakości danego podzespołu. Patrząc na parametry opisywanego wzmacniacza staje się jasne, że intencją producenta było stworzenie prawdziwej elektrowni. Power Plant Balanced oddaje 140 W na kanał przy ośmiu omach i 250 W przy czterech. To już zakres mocy pozwalający myśleć o podłączeniu do wzmacniacza nawet trudnych do wysterowania kolumn, włącznie z magnetostatami i innymi wynalazkami. Wrażenie robi także pasmo przenoszenia, które przy standardowej odchyłce +/- 3 dB zaczyna się przy 1 Hz i rozciąga aż do 60 kHz.

Konfiguracja

Audium Comp 5, Equilibrium Ether Hybrid, Pylon Audio Sapphire 31, PMC Twenty 26, Naim CD5 XS, Cardas Clear Light, Albedo Geo, Enerr AC Point One, Enerr Symbol Hybrid, Cardas Clear Beyond.

T+A E-Serie Power Plant Balanced

Werdykt

Power Plant Balanced dotarł do nas jako kolejny sprzęt do przetestowania, z którym byliśmy gotowi rozstać się po dwóch lub trzech tygodniach. Jego brzmienie okazało się jednak tak przekonujące i uniwersalne, że wykorzystaliśmy go do przeprowadzenia jeszcze jednego testu, a później kolejnego i kolejnego... Znakomicie nam się na nim pracowało, a po skończonych odsłuchach wciąż słuchaliśmy go tak normalnie, dla przyjemności. Musiało więc stać się to, co nieuniknione - pomysł, narada i decyzja... Wzmacniacz zostanie w naszej redakcji na dłużej i będzie pracował w głównym systemie odniesienia. Jeżeli szukacie integry w cenie nawet do 15000 zł, posłuchajcie go koniecznie. Możliwe, że wyjdzie z tego dłuższa przygoda.

Dane techniczne

Moc wyjściowa: 2 x 140 W/8 Ω, 2 x 250 W/4 Ω
Wejścia analogowe: 5 x RCA, 2 x XLR
Wyjścia analogowe: tape-out, pre-out
Wyjście słuchawkowe: 3,5 mm
Pasmo przenoszenia: 1 Hz - 60 kHz
Zniekształcenia: <0,005%
Separacja kanałów: >80 dB
Wymiary (W/S/G): 12/44/39 cm
Masa: 13 kg
Cena: 10490 zł

Sprzęt do testu dostarczył salon Hi-Ton Home of Perfection.

Zdjęcia: Małgorzata Filo, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy8

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy5

Cena
Poziomy6

Nagroda
sl-wyborredakcji


Biorą udział w konwersacji

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Bannery dolne

Wyszukiwarka

Nowe testy

Poprzedni Następny
Moon Neo ACE

Moon Neo ACE

Dawno temu utarł się pogląd, że miarą zaawansowania w audiofilskim hobby jest posiadanie sprzętu podzielonego na jak największą ilość komponentów. I nie chodzi tu o zróżnicowanie źródeł dźwięku, tylko o...

Klipsch Heresy III 70th Anniversary Edition

Klipsch Heresy III 70th Anniversary Edition

Możemy się śmiać z Amerykanów, że ich cały kraj jest młodszy niż pierwsza lepsza kamienica na rynku jednego z europejskich miast, ale może właśnie dlatego szanują oni swoją historię jak...

Sennheiser HD 4.40 BT

Sennheiser HD 4.40 BT

Sennheiser to bez wątpienia jedna z firm bez których trudno byłoby sobie wyobrazić funkcjonowanie rynku audio. W świecie słuchawek i mikrofonów to prawdziwy gigant, z którym naprawdę trudno jest rywalizować....

Bannery boczne

Komentarze

Mamy nadzieję, że już niebawem. Zapisaliśmy się już na pierwsze sztuki, które będą dostępne do wypożyczenia. Na razie mamy jeszcze sporo testów na ukończeniu, a...
Grzegorz
To kiedy test Naim Uniti Atom na StereoLife? :)
Wojtek
Witam wszystkich. Niedawno kupiłem opisywane kolumny w zestawie z amplitunerem Pioneer SX-N30DAB. Grają u mnie w pokoju o powierzchni 20 m2. Na Opale zdecydował...

Płyty

Lorde - Melodrama

Lorde - Melodrama

Młodość musi się wyszumieć. Temu dość oklepanemu wyrażeniu zdaje się hołdować na swojej drugiej płycie Ella Marija Lani Yelich O'Connor,...

Newsy

Sony NW-ZX300

Sony NW-ZX300

Walkman ma się świetnie, co widać na przykładzie najnowszego modelu Sony z serii ZX. Nowy odtwarzacz przenośny japońskiej firmy jest...

Nowości ze świata

  • Combining Japanese craftsmanship and leading-edge audio engineering, Audio-Technica's new ATH-ADX5000 open-back headphones represent a new reference in home audio listening. The flagship model in the acclaimed Air Dynamic series, these over-ear headphones enable audiophiles to experience faithful reproduction of their...

  • Sennheiser is launching an enhanced version of one of its highest-performing earphone models. Created for the discerning music enthusiast, the new IE 80 S offers a brilliant lifelike sound with outstanding sonic accuracy and clarity. With a unique sound customization...

  • From the very beginning, Hidizs AP200 was defined as a breakthrough product in all kinds of aspects. Stainless steel one-piece structure by CNC processing is one of them. Carefully chosen stainless steel blocks are clamped to machining brackets. CNC machine...

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Ostatnie aktywności

  • Pjiterek
    Pjiterek właśnie zarejestrował/a się na stronie
  • Largierek
    Largierek właśnie zarejestrował/a się na stronie
  • KrzychL
    KrzychL zaktualizował swój profil

Poradniki

Jak złożyć system stereo w siedmiu prostych krokach

Jak złożyć system stereo w siedmiu prostych krokach

Na łamach naszego portalu publikowaliśmy już poradniki dotyczące rzeczy dość podstawowych, jak i tych bardziej skomplikowanych. Doradzaliśmy jak wybierać słuchawki,...

Dyskografie

Jethro Tull - Muzyka pachnąca lasem

Jethro Tull - Muzyka pachnąca lasem

Dziś już nie powstanie taki zespół jak Jethro Tull. Dlaczego? Bo czasy już nie te. Czasy, które z miejsca spłaszczają...

Galerie

15 premier wystawy IFA 2017

15 premier wystawy IFA 2017

Wakacje oficjalnie dobiegły końca, a u naszych zachodnich sąsiadów zakończyła się jedna z największych wystaw elektroniki użytkowej. IFA to prawdziwe...

Wywiady

Siegfried Amft - T+A

Siegfried Amft - T+A

[English version] Mówi się, że w skomplikowanym i specyficznym świecie sprzętu audio liczą się nie tylko marki i produkty, ale...

Popularne artykuły

Vintage

Sony WM-GX788

Sony WM-GX788

Do tej pory w dziale Vintage jeszcze nie pojawił się tekst mówiący o urządzeniu kończącym pewną erę. Pisaliśmy o pierwszym...

Partnerzy StereoLife

Subiektywny Dziennik Muzyczny
Blog prowadzony przez Rafała Garszczyńskiego - redaktora miesięcznika JazzPRESS i RadioJAZZ, którego recenzje pojawiają się również w naszym portalu. Ogromna ilość płyt jazzowych, a podobno to wcale nie wszystko, może jakiś ułamek tego, co Rafałowi udało się przesłuchać i opisać. Biblia jazzu!
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza - bank informacji o nowościach muzycznych, okraszonych opisami, ciekawostkami i próbami ocenienia jakości. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.

Słownik

Poprzedni Następny

DAB

Digital Audio Broadcasting - system radiofonii cyfrowej opracowany w Europie w celu zastąpienia radia analogowego. Pierwsze transmisje rozpoczęto w 1995 roku, jednak w wielu krajach (w tym w Polsce) system...

Ta strona używa plików cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej dowiesz się tutaj.