Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Pathos Classic Remix

Pathos Classic Remix

Kiedy dostaję do przetestowania sprzęt wyprodukowany we Włoszech, to przygoda z nim od samego początku zapowiada się co najmniej dobrze. A wzmacniacz Pathosa w moich rękach nie znalazł się przypadkiem. Redakcja doskonale wiedziała do kogo zadzwonić w tej sprawie. Lubię rzeczy niebanalne i odważne, choć tutaj Classic Remix i tak prezentuje się dość powściągliwie jak na urządzenia tej marki. Z pewnością trudno zarzucić mu brak wszechstronności. Nazwa modelu najprawdopodobniej ma oznaczać scalenie dwóch równoległych światów. Zakładam, że Classic Remix ma łączyć siłę tradycji stereo ze współczesnymi wodotryskami. Pathos nie jest firmą, która przez kilkadziesiąt lat pracowała na swoją renomę - jej początki sięgają zaledwie połowy lat 90. Mimo to, każdy oczytany amator sprzętu z wyżej półki zna markę z Vicenzy. Najbardziej znanym i rozpoznawalnym modelem włoskiej firmy jest zintegrowany wzmacniacz Twin Towers. Piecyk ten zapisał się w historii dzięki dwóm pionowym radiatorom, które skrywały tranzystory wyjściowe. Stąd też wzięła się jego nazwa - bloki z radiatorami rzeczywiście wyglądały jak dwie bliźniacze wieże. Dodatkowo wzmacniacz miał boczki wykonane z litego drewna, wypolerowaną na błysk górną część obudowy i wyeksponowane cztery spore kondensatory filtrujące. Jak wiadomo, w kwestii wzornictwa Włosi nie mają żadnych zahamowań. Zarówno model sprzed lat, jak i współczesny Classic Remix mają bardzo ważną wspólną cechę - oba są wzmacniaczami hybrydowymi. Rozwiązanie to nie jest szczególnie popularne, co oczywiście dodatkowo podnosi apetyt i pobudza wyobraźnię każdego audiofila.

Wzmacniacze hybrydowe kojarzę przede wszystkim z nieistniejącą już marką Counterpoint. Firma pochodziła z USA, a świat otrzymał ich pierwsze urządzenia pod koniec lat 70. Układy łączące lampę i tranzystor w jednym pudełku wykorzystywała również brytyjska marka Musical Fidelity, a dziś takie piecyki można znaleźć między innymi w katalogu Jolidy, Unisona i Vincenta. Pathos również lubuje się w tego typu konstrukcjach - oprócz testowanego modelu w ofercie włoskiej firmy można znaleźć co najmniej kilka hybrydowych wzmacniaczy i źródeł. Panuje wśród nich podział na konstrukcje klasyczne oraz te, które wykorzystują firmowy system InPol. Testowany model ma nawet swój odpowiednik wykonany w tej technologii - InPol Remix. To po prostu inny sposób implementacji układu hybrydowego, z którego Włosi są bardzo dumni. Fakt, że utrzymują w katalogu całą linię klasycznych hybryd świadczy o tym, że dbają również o klientów wyznających zdrowy, audiofilski tradycjonalizm. Połączenie tranzystorowej końcówki mocy z lampowym przedwzmacniaczem brzmi dobrze nawet bez odsłuchu. Być może właśnie ono jest rozwiązaniem, które sklei wszystkie dobre cechy wzmacniaczy lampowych i półprzewodnikowych. Czy zaprezentowany trzy lata temu w Monachium Classic Remix okaże się być wzorem hybrydy, czy tylko ładną zabawką?

Pathos Classic Remix

Wygląd i funkcjonalność

Cóż, nie sposób przejść obok niego obojętnie. Nawet jeżeli zobaczy go ktoś, kto zupełnie nie interesuje się sprzętem audio, i tak zwróci na niego uwagę. Classic Remix nie jest pełnowymiarowym urządzeniem. Zamiast standardowych 43-44 centymetrów szerokości ma jedynie 28. Niektórzy twierdzą, że rozmiar nie ma znaczenia, bo liczy się przede wszystkim zastosowana technologia. Gdyby Pathos był "normalny", pewnie straciłby swoją zgrabną bryłę. Pomimo stosunkowo niedużych gabarytów, wzmacniacz nie jest lekki. Z początku pomyślałem, że ktoś pomylił pudełka, bo choć z zewnątrz włoska integra nie wygląda na szczególnie muskularną, to waży blisko 15 kilogramów.

Włoski styl lubi rozpieszczać. Potrafi być jednocześnie stonowany i nonszalancki, skromny i błyskotliwy, stylowy i nowoczesny. Wystarczy spojrzeć na znane marki włoskich ubrań czy samochodów. Ich kształty i połączenie materiałów mają przyciągać oko i kusić nasze zmysły. Włosi od wieków są mistrzami rękodzieła i w tym przypadku widać to jak na dłoni. Pierwszą rzeczą, która przykuwa wzrok w Pathosie są boczne radiatory. Mają kształt trójwymiarowego napisu układającego się w firmowe logo. Wygląda to nieziemsko. Pathos zastosował ten sam motyw w kilku innych urządzeniach, w tym we flagowej integrze Heritage, która jest jednym z urządzeń wykorzystujących tajemniczą technologię InPol. Classic Remix jest dwukolorowy - radiatory mają kolor szary, zaś środek wzmacniacza jest czarny. Nie ma jednak problemu z zamówieniem innej wersji kolorystycznej - w sieci można znaleźć zdjęcia tego modelu z wnętrzem wykończonym egzotycznym fornirem, a nawet lakierowanym na biało lub czerwono. Muszę przyznać, że w wersji metalowo-drewnianej totalnie się zakochałem. Niezależnie od wybranego koloru wewnętrznej części obudowy, radiatory, obudowy lamp i pokrętło regulacji głośności pozostają srebrne.

Front wzmacniacza pozbawiony jest zbędnych manipulatorów, poza tym jednym. Potencjometr oczywiście nie wygląda jak zwykła gałka w każdym innym wzmacniaczu. Jest dopełnieniem nietuzinkowego stylu tego urządzenia. Dalej mamy dyskretny, czerwony wyświetlacz, który informuje nas nie tylko o aktualnym poziomie głośności, ale również o zmianach źródła. Informacja o używanym wejściu jest o tyle istotna, że producent zrobił nam małego psikusa i nie oznaczył funkcji poszczególnych przycisków na pilocie. W tym przypadku musimy zdać się na logikę, bo guzików na eleganckim sterowniku jest zaledwie kilka. Na przedniej ściance wzmacniacza znajdziemy również dwa ukryte przyciski odpowiadające za włączenie i wyłączenie urządzenia, selektor wejść, port USB oraz gniazdo słuchawkowe 6,3 mm. Producent zapewnia, że nie jest to zwykła dziurka dodawana dla zasady, ale pełnowartościowy wzmacniacz słuchawkowy. Sprawdziłem - jest w porządku, chociaż nie jestem wielbicielem siedzenia ze słuchawkami na głowie. Moje Beyerdynamiki DT 1990 Pro były wysterowane dobrze i zagrały wyrównanym, pełnym dźwiękiem.

Tył urządzenia nie jest już taki minimalistyczny. Jest tu wszystko, co zaspokoi pragnienia każdego wielbiciela kabelków i mnogości podłączeń. Przyłącza głośnikowe są świetnej jakości. Bez problemu podłączymy do nich wtyki bananowe oraz widełki. Następne wyjście jest bardzo ważne - to pre-out. Dzięki niemu do Pathosa można podłączyć zewnętrzną końcówkę mocy, aktywny subwoofer, bądź wykorzystać go jako przedwzmacniacz liniowy. Dalej mamy cztery wejścia analogowe, a pod nimi znajdują się wejścia cyfrowe dla sekcji DAC-a. Przetwornik cyfrowo-analogowy nie jest jednak standardowym wyposażeniem tego wzmacniacza. Jest opcją, którą możemy wybrać za dodatkową dopłatą. Do wyboru mamy dwa moduły - HiDAC lub HiDAC EVO. Pierwsza wersja nie obsługuje portów USB ani wejścia Ethernet, druga - już tak. Tym samym nasz Classic Remix może mieć możliwość strumieniowania muzyki z sieci, również za pośrednictwem systemu AirPlay. Mój egzemplarz testowy był wersją podstawową, pozbawioną dodatkowych opcji. Trudno mi zatem napisać coś sensownego na ich temat, a szkoda, bo producent deklaruje, że moduły przetwornika mają możliwość odtwarzania nawet sygnałów DSD128. Na samym dole akrylowej płytki tworzącej tylny panel znajdziemy gniazdo zasilające z głównym włącznikiem oraz wejścia symetryczne. Z całą pewnością warto z nich skorzystać jeżeli nasze źródło będzie miało na pokładzie XLR-y.

Na koniec - lampy. To jedyny widoczny z zewnątrz element elektroniczny - wszystkie inne komponenty włącznie z tranzystorami i kondensatorami szczelnie zamknięto wewnątrz obudowy. Tak, może to brzmieć dziwnie, ale nie w przypadku urządzeń Pathosa czy Unisona - obie firmy do perfekcji opanowały wykorzystanie takich części w roli dodatkowych ozdób. W testowanym modelu stopień przedwzmacniacza został oparty na dwóch podwójnych triodach 6922 marki Electro-Harmonix. Na pewno nie są to złe lampy, ale wiadomo, że łatwy dostęp do nich otwiera nam drogę do eksperymentów. A pole do popisu jest duże ponieważ zamiennikami dla 6922 są typowe ECC88, E88CC, 6DJ8 czy 6N23P. Lampowy przedwzmacniacz zawsze pozostawia otwartą furtkę na zmianę charakteru brzmienia, a ponieważ bańki zabezpieczone są tylko prostymi, aluminiowymi ekranami, ich ewentualna wymiana nie powinna sprawić nam żadnego kłopotu.

Pathos Classic Remix

Brzmienie

Z uwagi na specyficzną konstrukcję wzmacniacza, jego właściwą barwę usłyszymy najwcześniej po 30 minutach od włączenia. Tym samym jego rzetelna ocena będzie wymagała dłuższego odsłuchu. Nie piszę tego dlatego, że przeczytałem kilka mądrych zdań w instrukcji obsługi. Każda lampa potrzebuje nieco czasu. Pathos nie miał lekkiego startu. Jego przygoda zaczęła się od konfiguracji z podstawkowymi kolumnami Dynaudio Special 25. To trudny temat dla wzmacniacza o mocy mniejszej, niż 100 W na kanał. Moim punktem odniesienia co do możliwości tych kolumn jest konfiguracja z końcówką mocy Abyssound ASX-1000. Jest to wzmacniacz, który najlepiej przenosić we dwie osoby. Pathos przy pierwszym podejściu pokazał piękną średnicę oraz rozdzielcze, bardzo szlachetne wysokie tony. Niestety basu, który generują dwa bardzo wymagające 20-centymetrowe głośniki nie opanował tak dobrze, jak bezwzględny, tranzystorowy piec. Ale tego należało się spodziewać. Duńskie monitory postanowiłem więc odstawić na bok i podłączyć coś łatwiejszego. Włoski wzmacniacz został sparowany z moimi Grahamami LS5/9. Mimo, iż nie grzeszą one skutecznością, to dzięki stabilnemu przebiegowi impedancji są łaskawe dla wzmacniaczy. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, Włoch się otworzył i nabrał wiatru w żagle. Od razu potwierdziło się, że optymalnym partnerem dla tego wzmacniacza będą kolumny ze skutecznością od 88 dB w górę i opornością nie mniejszą, niż 6 omów. Bas z polipropylenowych membran był szybki i zwinny. Nie brakowało mu nasycenia i zróżnicowania. Fenomenalnie wypadł album "Spectrum" wybitnego perkusisty Billy'ego Cobhama. Rytmiczność i sprężystość basu - bez zastrzeżeń.

Test został rozpoczęty o możliwości dynamicznych wzmacniacza. Jako materiał posłużyła mi głownie muzyka filmowa, którą bardzo dobrze znam. "Mad Max Fury Road", "Tron Legacy", "Interstellar" Hansa Zimmera... Ścieżki dźwiękowe charakteryzują się dużym zróżnicowaniem i nieprzewidywalnymi skokami dynamiki. Są sporym wyzwaniem dla każdego systemu. Niewielki Classic Remix co prawda nie pokazał takiej mocy, jakiej moglibyśmy oczekiwać od audiofilskiego odpowiednika umięśnionego kulturysty, ale z całą pewnością nie zabrakło mu pary i niezłego podparcia w niskich rejestrach. Często gwoździem mojego programu odsłuchowego jest stara jak świat płyta "John Mayall and The Bluesbreakers with Eric Clapton". Nie jest to specjalnie trudny materiał, jednak gdy system jest dobrze zestawiony, nasze stopy mimowolnie podrygują w rytmy wygrywane przez mistrzów gitary. Tak też było w tym przypadku, co automatycznie przełamuje mit mówiący, że lampy w przedwzmacniaczu tylko spowalniają brzmienie. Nic podobnego - tutaj rytmika jest zachowana, a żadna muzyka nie traci swoich energetycznych właściwości.

Po sesji z mocniejszym materiałem wyczułem, że najmocniejszą stroną Pathosa jest średnica. Nie jest jednoznaczna - z jednej strony potrafi oczarować spokojem i płynnością, a z drugiej zaskoczyć trójwymiarowością. Ta część pasma jest także uprzywilejowana, co pokazuje znakomicie zrealizowany album "Blackstar" Davida Bowie. Utwór "Lazarus" zaczyna się mocna stopą, a po kilkunastu sekundach pojawia się fenomenalny wokal. Płynność i równowaga tonalna stoją na najwyższym poziomie. Znakomita stereofonia z przesterowanymi gitarami w tle kreuje wielowymiarową przestrzeń. Tego utworu można słuchać raz po raz. A skoro jesteśmy już przy ocenie przestrzeni, to było by grzechem pominięcie niezwykle intymnego albumu Nicka Cave'a. Nad "Skeleton Tree" spędziłem wiele godzin. Płyta nie jest łatwa przy pierwszym podejściu. Przy kolejnych odtworzeniach potrafi wprowadzić w trans. W słabo oświetlonym pomieszczeniu, późno wieczorem lokalizacja kolumn stawała się coraz trudniejsza do ustalenia. Głos Cave'a wydobywał się dokładnie z naprzeciwka. Środek absolutny. Reszta instrumentów była trudna do zlokalizowania. Dźwięki przelewały się z lewej do prawej strony i na odwrót.

Wysokie tony Pathosa są łagodne. Lampową charakterystykę wyczujemy tutaj bez trudu. Dźwięk nie jest stłumiony ani przygaszony. Trudno go określić jako mało analityczny, jest raczej naturalny - pozbawiony ostrości. Jeżeli nasze kolumny wyposażone są w wysokiej klasy tweeter, to na pewno usłyszymy co tak naprawdę potrafi. Żeńskie wokale są namacalne, ale nie drażniące, jak w przypadku wielu wzmacniaczy tranzystorowych. Najnowsza płyta Nory Jones "Day Breaks" utwierdziła mnie w przekonaniu, że każda płyta z dobrze nagranym wokalem potrafi zachwycić. Świetnie wypadła również Katie Melua z albumem "In Winter". Koniecznie trzeba posłuchać krótkiego utworu "The Little Swallow". Chór buduje w nim kapitalną przestrzeń.

Jeżeli miałbym w kilku słowach opisać charakter tego wzmacniacza, to miał bym zagwozdkę. Jest zróżnicowany i zaskakujący, angażujący i swobodny. Być może jest to zasługa lampowego przedwzmacniacza - analogowego serca urządzenia, które nadaje wyrafinowanych krągłości jego barwie. Ale to na pewno nie koniec historii. Szczerze mówiąc, po zakończeniu pierwszych odsłuchów miałem ochotę jeszcze wrócić do Pathosa, ale niestety, musiałem odesłać go dystrybutorowi. Gdybym otrzymał go ponownie, z przyjemnością przerobiłbym na nim jeszcze więcej ulubionych płyt i być może byłbym w stanie dokładniej zdiagnozować skąd bierze się magia tego urządzenia. Na koniec drobna uwaga - podczas sesji odsłuchowych używałem równolegle kabli XLR i RCA. Połączenie symetryczne gwarantuje jednak lepszą dynamikę. Dźwięk jest bardziej konturowy i punktowy. W mocniejszych numerach, jak na przykład na ostatnim albumie Metalliki, różnicę można wyczuć z zamkniętymi oczami. Klasyczne połączenie kablami RCA jest po prostu spokojniejsze, choć wzmacniacz i tu nie gubi szczegółów i motoryki. Nie pozostaje nic innego, jak przeprowadzić własny test, do czego serdecznie zachęcam.

Pathos Classic Remix

Budowa i parametry

Pathos Classic Remix to hybrydowy wzmacniacz zintegrowany będący firmowym przepisem na klasyczną, audiofilską hybrydę zbudowaną bez wykorzystania firmowego systemu InPol. Wnętrze wzmacniacza zostało zagospodarowane po brzegi, co nie dziwi z uwagi na obudowę o niestandardowych wymiarach. Konstruktorom udało się jednak zachować przy tym niebanalny porządek. Końcówka mocy została zbudowana na dwóch wzmacniaczach pracujących w mostku. Układ pracuje w klasie AB i wedle zapewnień producenta oddaje moc 70 W na kanał przy obciążeniu 8 Ω. W przedwzmacniaczu pracują dwie lampy 6922 (ECC88). Transformator sieciowy znajduje się pod główną płytką, dzięki czemu jest dodatkowo odsunięty od sekcji przedwzmacniacza. We wzmacniaczu nie znajdziemy klasycznego, analogowego potencjometru odpowiedzialnego za regulację poziomu wzmocnienia. Duże pokrętło z przodu w istocie steruje tylko dwoma układami Burr Brown PGA2310. Zakres regulacji jest bardzo precyzyjny - to aż 180 szczebli liczonych co 0,5 dB. Przyznam, że na początku odsłuchów, w ramach próby mocy doszedłem do poziomu 120 i bałem się lecieć dalej. Jak się później okazało - można i to bez problemu. Co ciekawe, nawet po kilku godzinach pracy radiatory wzmacniacza nie nagrzewały się jak szalone. Były ciepłe, ale nie sądzę, aby ich temperatura przekraczała 40-45 stopni Celsjusza. Z ciekawszych danych technicznych warto wspomnieć o stosunku sygnału do szumu przekraczającym 100 dB oraz paśmie przenoszenia, które według producenta zaczyna się już przy 1,5 Hz i sięga 200 kHz, a warto dodać, że liczby te podawane są przy spadku zaledwie 0,5 dB. Dla hybrydy to świetny wynik, podobnie jak zniekształcenia na poziomie 0,025% przy pełnej mocy wyjściowej. Warto wspomnieć również o wyjściu słuchawkowym oferującym moc 1,6 W przy 32 Ω.

Konfiguracja

Dynaudio Special 25, Graham Audio LS5/9, Mytek Manhattan, Bryston BDP-2, Soul Note SD300, Technics SP-25, Ayon CD2, Oyaide Tunami II, Oyaide Tunami Terzo v2, Purist Audio Design Aqueous Aureus, Purist Audio Design Musaeus, Ortofon Reference SPK-200, Cardas Clear Light, ISOL-8 PowerLine, Furutech FP-314Ag, Nordost Vishnu.

Pathos Classic Remix

Werdykt

Podobno Classic Remix powstał z miłości do muzyki. Może to mało wyszukane hasło, ale prawdziwe. Pathos oferuje ciepłą barwę, idealną na wiele godzin delektowania się muzyką. Wykorzystanie wszystkich jego zalet zależy od dopasowania kolumn, źródła i odpowiednich kabli. Nie ma obaw przed srebrnymi drutami, mogą w fajny sposób doświetlić wysokie rejestry. Ten wzmacniacz nie jest mistrzem szybkości, ale też z nikim się nie ściga. Podrasowanej dynamiki i krystalicznej detaliczności również nie ma co tutaj szukać. Tu jest muzyka. Żywa i naturalna - taka, jaką została stworzona. Classic Remix z pewnością nie jest tylko kolejnym wzmacniaczem w ofercie włoskiej firmy ani pozycją, która ma wypełnić jakąś lukę. To świetny, kompletny wzmacniacz, z którego przy odrobinie szczęścia możemy wyczarować własny, indywidualny styl. Może pozostać klasycznym urządzeniem do którego podłączymy źródło w postaci gramofonu czy odtwarzacza płyt kompaktowych, albo stać się odbiorcą sygnałów cyfrowych czy materiału z sieci. Jeżeli wymyślimy sobie jakiś szalony kolor, być może Włosi spełnią nasze marzenie. Podobno są gotowi na różne fanaberie. Jeżeli zatem szukacie analogowego brzmienia z kapitalną średnicą, to Classic Remix na pewno Was nie zawiedzie. Jeżeli jednak macie wymagające kolumny, w które trzeba wpakować sporo watów, ale chcielibyście zachować charyzmę tego piecyka, sprawdźcie potężnego Logosa. To już jest kawał wzmacniacza, który bez większego kłopotu odnajdzie się w towarzystwie prądożernych kolumn. Nie narzekałbym jednak, gdyby i Classic Remix pozostał ze mną na dłużej. Pasuje mi jego dźwięk, a forma cieszy oko. Czy można chcieć czegoś więcej?

Pathos Classic Remix

Dane techniczne

Moc wyjściowa: 70 W/8 Ω
Stopień wyjściowy: tranzystorowy, klasa AB
Sekcja przedwzmacniacza: 2x 6922 (ECC88)
Pasmo przenoszenia: 1,5 Hz - 200 kHz
Zniekształcenia: 0,025%
Stosunek sygnał/szum: >100 dB
Czułość wejściowa: 500 mV
Impedancja wejściowa: 47 kΩ
Maksymalny pobór mocy: 250 W
Wejścia analogowe: 1 x XLR, 4 x RCA
Opcjonalne wejścia cyfrowe: USB B, koaksjalne, optyczne, RJ45, 2 x USB A
Wyjścia: pre-out (RCA), słuchawkowe (6,3 mm)
Moc wyjściowa dla słuchawek: 1,6 W/32 Ω
Wymiary (W/S/G): 17/28/37 cm
Masa: 14 kg
Cena: 11900 zł

Sprzęt do testu dostarczył salon Premium Sound.

Zdjęcia: Pathos Acoustics, Marcin Jaworski, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy6

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo1

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo14

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy6

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Bannery boczne

Komentarze

Kriskris
Słuchałem tych monitorków kilka tygodni temu, podpięte pod Gato Audio AMP-150. Grały świetnie, zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie i zdecydowałem się na kupno. Ni...
Włodek
Witam serdecznie. Dzięki za ciekawą recenzję. Właśnie czekam na nowiutkie Pearle 27 i Yamahę R-N602. Mam gorącą prośbę o podpowiedź jakimi kablami połączyć zest...
1piotr13
Dobry pomysł z tymi siateczkami na głośnikach. Przyda się na pewno jak ktoś ma w domu małe dzieci:)

Cytaty

CarlosRuizZafon.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.