Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Pathos Logos MKII

Pathos Logos MKII

Gdybym miał wytypować najlepszego włoskiego producenta sprzętu audio, o miejsce na podium walczyłyby trzy firmy - Sonus Faber, Unison Research i Pathos. Myślę, że do takiego wyboru doprowadziłoby skreślanie marek, które wydają się mniej ważne dla tego kraju. Musiałbym robić to z bólem serca, bo włoska aparatura grająca prawie zawsze ma w sobie "to coś". Synthesis robi piękne wzmacniacze lampowe, Audio Analogue prezentuje od jakiegoś czasu bardzo wysoki poziom, Gold Note dostarcza ciekawą elektronikę i piorunująco piękne gramofony, Chario stawia na klasyczne zestawy głośnikowe i bardzo dobrze na tym wychodzi, Diapason to mistrzowska stolarka i muzykalność, Audia potrafi zmiażdżyć mocą i jakością dźwięku, a bardzo oryginalny sprzęt produkują też takie firmy, jak Albedo, Zingali, Nime Audiodesign, Diesis Audio, Viva i Opera. Dla mnie włoskie hi-fi to muzykalny dźwięk, oryginalne wzornictwo, wysokiej jakości materiały i ciekawe rozwiązania techniczne i muszę przyznać, że rzadko która firma łączy w swoich produktach wszystkie te cechy tak dobrze, jak Pathos. Jego katalog to prawdziwa kolekcja audiofilskich cukiereczków. Zbiór urządzeń, z których żadne nie jest zwyczajnym pudełkiem z przyciskami, gniazdami i wnętrzem wyglądającym tak, jak u wielu innych producentów. Kiedy przedstawiciel nowego dystrybutora tej marki poinformował mnie, że możemy otrzymać do testu Pathosa, odpisałem po prostu "OK". Nie pytałem którego. Wiedziałem, że z każdym będę miał dużo zabawy. Kilka dni później przyjechało do nas duże pudełko z napisem "Logos MKII". Pobawimy się zatem ulepszoną wersją integry, którą wielu uważa za najbardziej atrakcyjne i wszechstronne urządzenie w ofercie firmy z Vicenzy.

Pathosa założyli w 1994 roku Gaetano Zanini, Giannini Boritano oraz Paolo Andriolo. Historia zaczęła trochę przypadkowo. Pewnego dnia Gianni opracował nowy obwód wzmacniacza. Aby w pełni wykorzystać możliwości nowego rozwiązania, poprosił dwóch przyjaciół o pomoc w zbadaniu jego możliwości. W rezultacie powstał prototyp, który swoje miejsce znalazł w sklepie ze sprzętem hi-fi należącym do Gaetano. Pozwoliło to porównać wzmacniacz innymi, funkcjonującymi już na rynku urządzeniami. Jak można się domyślić, panowie byli zachwyceni wynalazkiem Gianniego. Mieli wprawdzie wiele wątpliwości natury technicznej i ekonomicznej, ale uznali, że pomysł jest zbyt dobry, by odłożyć go na półkę. Owym wynalazkiem był układ InPol (Inseguitore a Pompa Lineare), chroniony dziś światowym patentem. Rozwiązanie pozwala zwiększyć teoretyczną moc wyjściową wzmacniacza pracującego w klasie A z 25 do 50 procent, przy zachowaniu niskiej impedancji wyjściowej. Wyglądem zewnętrznym urządzeń Pathosa zajął się Paolo, natomiast Gaetano skupił się na opanowaniu procesów produkcyjnych. Ich celem było zaprzeczenie popularnemu w tamtych czasach powiedzeniu - "im gorzej wygląda, tym lepiej gra".

Trzej przyjaciele z Vicenzy postanowili udowodnić, że sprzęt audio może spełniać wszystkie nasze zachcianki - pięknie grać i tak samo się prezentować. O ich sukcesie świadczy chociażby fakt, że już dwukrotnie musieli przenosić fabrykę do większego budynku, co pozwalało jednocześnie zwiększyć ilość produkowanych urządzeń i podnieść jakość ich wykonania. Obecna fabryka Pathosa jest pięć razy większa od tej, w której Gaetano, Giannini i Paolo zaczynali swoją przygodę. Zakład podzielono na konkretne sekcje. Jeden dział odpowiedzialny jest na przykład za obróbkę drewna, a inny za elementy metalowe. Do każdego urządzenia dodawana jest karta produktu zawierająca opis procesu jego powstawania i wyniki pomiarów końcowych. Druga kopia dokumentu jest przechowywana w fabryce. Na karcie zapisywana jest też cała historia urządzenia, w tym przeprowadzone naprawy serwisowe. Włosi starają się, aby ich produkty nie tylko przyciągały wzrok, ale też były tak niezawodne, jak na hi-endowy sprzęt przystało.

Pathos Logos MKII

Pathos Logos MKII

Wygląd i funkcjonalność

Jeszcze niedawno Pathos koncentrował się na urządzeniach ze średniej i wyższej półki. Audiofilów szczególnie interesowały takie urządzenia, jak Classic One, Logos i oczywiście kultowy TT. W ostatnich latach włoscy inżynierowie rozszerzyli swoją ofertę w dwóch kierunkach. Poszukiwaczom tańszych wzmacniaczy i mniejszych klocków do różnych zastosowań zaproponowali takie modele, jak Classic Remix, AmpliD, In The Groove czy Converto. Dla miłośników rozwiązań bezkompromisowych stworzono z kolei hi-endowe końcówki mocy Adrenalin i InPower, przedwzmacniacz Synapse, integry InPol Heritage i Kratos, a także bezkompromisowy serwer Musiteca. Każdy z tak odważnych projektów może się oczywiście okazać ślepą uliczką. Nie wspominając już o tym, że urządzenia wykonane we Włoszech kosztują, a te z najwyższej półki kosztują słono. Dlatego wydaje mi się, że większość audiofilów wciąż będzie interesować się tym, co Pathos umie robić najlepiej - wzmacniaczami Classic One MKIII (10999 zł), Classic Remix (12999 zł) i Logos MKII (19999 zł). Wszystkie należą do serii klocków zbudowanych w klasyczny sposób, bez użycia technologii InPol. Włosi przyznają, że nie każdemu pasuje brzmienie układów wykorzystujących to rozwiązanie, dlatego melomani preferujący klasyczne hybrydy wciąż mają i będą mieli w czym wybierać. Czym różnią się trzy przywołane przeze mnie modele? Classic One MKIII to bardzo oryginalna integra w wąskiej, ale głębokiej obudowie. Pod względem stylistycznym to prawdziwa bomba. Drewno, chrom, czarny akryl, lampy, czerwone kondensatory, rzucający się w oczy radiator i wystający z obudowy transformator, a do tego gniazda głośnikowe wyprowadzone na górną ściankę. To wzmacniacz, do którego nie podłączycie brzydkich kabli. Po prostu nie wypada. Classic Remix to futurystyczny klocek wyglądający jak malutki sejf z wystającymi lampami i radiatorami ukształtowanymi tak, aby tworzyły logo producenta. Ma identyczną moc, jak Classic One MKIII (70 W na kanał przy 8 Ω), ale można do niego włożyć przetwornik cyfrowo-analogowy. Logos MKII to już trochę inna rozmowa. Potężna integra oddaje 110 W na kanał przy 8 Ω, ma wbudowany przetwornik z trzema wejściami cyfrowymi, analogowe wejścia RCA i XLR, a do tego wygląda... Taaak, wygląda po prostu nieziemsko. I waży 28 kg. Co tu dużo ukrywać - to kawał pięknego wzmacniacza.

Po wyjęciu włoskiej hybrydy z opakowania aż nie wiadomo którym elementom chcielibyśmy przyjrzeć się w pierwszej kolejności. Ciekawych akcentów jest tu aż za dużo, co dla niektórych audiofilów może nawet stanowić pewien problem. Logos MKII jest bardzo charakterystyczny i mimo, że wszyscy mieliśmy już szansę oswoić się z tą formą, jak również z innymi przebojowymi pomysłami ekipy z Vicenzy, jest to po prostu wielki, stylistyczny cios między oczy. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś na jego widok powiedział "no nie wiem, nie mam zdania, wszystko mi jedno". To raczej sprzęt z gatunku "kochaj albo rzuć". Jedno z urządzeń, które według mnie mogłoby stanąć w muzeum sztuki nowoczesnej. Z uwagi na to, że przerzuciłem w życiu kilka ton najróżniejszych wzmacniaczy, te najbardziej oryginalne zwykle mi się podobają. Logos MKII też, aczkolwiek moim ideałem byłby chyba taki Logos 75%. Doceniam pomysłowość włoskich projektantów, ale taka ekstrawagancja ma swoje minusy. Każdy element opisywanej integry jest ciekawy i zastanawiam się tylko czy najlepszą z możliwych opcji nie byłoby zderzenie Logosa MKII z takim, no nie wiem... Heglem H360? Coplandem CTA 405-A? Nie będę jednak kontynuował tych rozważań, bo nie ma to najmniejszego sensu. Jedni uznają, że jest to jeden z najpiękniejszych wzmacniaczy dostępnych na naszym rynku, inni natomiast powiedzą, że woleliby coś skromniejszego. Logos MKII z pewnością byłby tańszy, gdyby Włosi umieścili go w zwykłej, kanciastej obudowie bez żadnych wodotrysków. Łatwiej byłoby też utrzymać go w czystości i dobrać źródło, które nie będzie przy nim wyglądało jak sprzęt z innej planety. Ale czy wtedy byłby taki, hmm... Fajny?

Patrząc na zdjęcia, niektórzy pewnie zaczną się zastanawiać jak wygląda obsługa tak kosmicznego wzmacniacza. Okazuje się, że nie jest to nic skomplikowanego. Główny włącznik sieciowy umieszczono z tyłu. Ma postać małego, metalowego hebelka. Należy dodać, że wszystkie gniazda na tylnym panelu mają bardzo czytelne oznaczenia, co w tak niebanalnych urządzeniach nie zdarza się często. Z przodu umieszczono natomiast dwa przyciski bez żadnych opisów. Co więcej, oba wylądowały z prawej strony drewnianego klocka, łamiąc idealną symetrię frontu. Pierwszy to standby, drugi odpowiada natomiast za wybór źródła. Opis aktywnego wejścia pojawia się na małym, czerwonym wyświetlaczu wklejonym w srebrny potencjometr. Kiedy ustawimy żądane źródło, po chwili na wyświetlaczu zobaczymy aktualny poziom głośności. To dobrze, bo samo pokrętło nie posiada żadnych oznaczeń. Co więcej, nie obraca się dookoła. Kiedy przekręcimy je w prawo lub w lewo, szybko poczujemy punkt oporowy - dokładnie po obróceniu gałki o 30 stopni. Kiedy ją puścimy, sama wróci do położenia zerowego. Pathos bardzo lubi to rozwiązanie, jednak według mnie jest ono mało intuicyjne. Można się przyzwyczaić, ale jeżeli jakiś magazyn stworzy listę najbardziej przekombinowanych potencjometrów w branży audio, ten z pewnością ma szansę załapać się do pierwszej dziesiątki. Na szczęście zawsze pozostaje nam pilot, który ma formę poręcznego klocuszka z drewna (z wierzchu) i stali nierdzewnej (od spodu), ze złotymi przyciskami. Dlaczego złotymi? A dlaczego nie? Skoro lampy można obudować lustrzanymi panelami zbiegającymi się do tyłu, w pokrywie wykonać okrągłe otwory wentylacyjne zasłonięte metalowymi siateczkami, a z radiatorów zrobić litery układające się w nazwę firmy... Bardziej zastanawia mnie brak opisów. Przycisków jest sześć. Gdyby wszystko miało być logicznie, górny powinien być włącznikiem, kolejne dwa służyłyby do wyboru źródła, dalej głośność w górę i w dół, a na końcu szybkie wyciszenie. No i zonk. Pierwsze dwa to regulacja głośności, trzeci od góry to szybkie wyciszenie, kolejny zmienia źródło, piąty służy do regulacji jasności wyświetlacza, a ostatni to standby. Świeżo upieczony właściciel Logosa MKII musi to po prostu zapamiętać.

Wszystkie gniazda, włącznie z terminalami głośnikowymi, są bardzo audiofilskie i rozstawione na rozsądną odległość. Włosi musieli wiedzieć, że niejeden właściciel Logosa MKII będzie bawił się grubymi i sztywnymi kablami. Z kwestii typowo użytkowych spodobało mi się precyzyjne działanie potencjometru oraz fakt, że pilot działał nawet wtedy, gdy "strzelałem" nim za siebie. Wbrew pozorom, Pathos jest wzmacniaczem, z którym dobrze się żyje.

Pathos to kawał wzmacniacza, co jednak nie przeszkadza w jego codziennym użytkowaniu. Trzeba jedynie przygotować dla niego jakieś reprezentacyjne miejsce. Wizualnie i tak zdominuje cały system, nawet jeśli pracuje w nim wypasiony gramofon. Abyśmy nie uszkodzili sobie wzmacniacza lub stolika już pierwszego dnia, producent wymyślił ciekawe rozwiązanie ułatwiające wyjęcie ciężkiego klocka z opakowania. Wewnątrz znajduje się bowiem dodatkowy element wykonany z bardzo sztywnego kartonu. Wystarczy chwycić za wycięte w nim rączki i unieść zawartość do góry. Patent godny naśladowania. Kiedy integra stanie już na swoim miejscu, na pewne rzeczy trzeba będzie uważać. Radiatory w niektórych miejscach są tak ostre, że można porządnie przerysować sobie rękę. Z kolei tylną ściankę wykonano z akrylu, więc kabli lepiej nie podłączać "na czuja". Może się to skończyć głębokimi rysami. Do dyspozycji, oprócz wejść analogowych, mamy trzy wejścia cyfrowe - dwa koaksjalne i jedno USB typu B. Na stronie producenta znajdziemy odpowiednie sterowniki. Wbudowany DAC poradzi sobie z sygnałem PCM w jakości do 24 bit/192 kHz. Do dyspozycji mamy też dwa wejścia XLR, z których na pewno warto skorzystać, jeśli akurat ma się taką możliwość. Wszystkie gniazda, włącznie z terminalami głośnikowymi, są bardzo audiofilskie i rozstawione na rozsądną odległość. Włosi musieli wiedzieć, że niejeden właściciel Logosa MKII będzie bawił się grubymi i sztywnymi kablami. Z kwestii typowo użytkowych spodobało mi się precyzyjne działanie potencjometru oraz fakt, że pilot działał nawet wtedy, gdy "strzelałem" nim za siebie. Wbrew pozorom, Pathos jest wzmacniaczem, z którym dobrze się żyje. No, chyba że lubimy pedantyczną czystość. Polerowanie tych wszystkich połączeń i zakamarków obudowy może być nieco uciążliwe. Szkoda, że konstruktorzy nie przewidzieli chociaż jednego wejścia optycznego. Wcale nie dla audiofilów chcących wyciągnąć ze swojego sprzętu jak najwięcej, ale dla wszystkich, którzy pytają o możliwość podłączenia systemu stereo do telewizora, dekodera lub konsoli. No bo czemu mieliby oglądać filmy z kiepskim dźwiękiem z telewizora, kiedy obok stoją kolumny w cenie małego samochodu? Tutaj trzeba będzie to zadanie przerzucić na jakieś zewnętrzne urządzenie. Dzięki obecności wejść cyfrowych, na początek można kupić nawet coś w rodzaju Auralica Aries Mini lub Bluesounda Node 2, ale Logos MKII zasługuje na źródło ze zdecydowanie wyższej półki.

Pathos Logos MKII

Brzmienie

Niektórzy audiofile twierdzą, że brzydki sprzęt gra lepiej. Powiedzenie, do którego na swojej stronie internetowej odnoszą się nawet założyciele Pathosa, nie wzięło się znikąd. Tak na logikę, jeżeli producent nie wydał zbyt wiele pieniędzy na projekt plastyczny i luksusowe materiały, które nie grają, prawdopodobnie przeznaczył większość dostępnych środków na elementy mające bezpośredni wpływ na brzmienie. Faktycznie, w wielu przypadkach się to sprawdza, ale nie we wszystkich. Równie dobrze możemy przecież dostać urządzenie, które wygląda kiepsko, a do tego wcale nie wyróżnia się na tle konkurencji w kwestii dźwięku. Zależność między wrażeniami wizualnymi a odsłuchowymi przestaje odgrywać jakąkolwiek rolę tylko w ślepych testach, ale nie znam nikogo, kto wybrałby dla siebie sprzęt w taki sposób. Jesteśmy wzrokowcami i nie ma co tego ukrywać. Pewnymi rzeczami łatwo jednak się zasugerować, a czasami dźwięk nijak nie pasuje do tego, co sobie wyobrażaliśmy patrząc na dane urządzenie. Przyglądając się Pathosowi, wyobrażałem sobie połączenie lampowego ciepła z tranzystorowym uderzeniem. Nie na podstawie drewnianych bibelotów, a raczej przez pryzmat tego, co zobaczyłem w środku. Pod ekstrawagancką obudową kryje się bowiem dość klasyczny, ale pięknie zrealizowany wzmacniacz hybrydowy, którego żadna część nie została potraktowana po macoszemu. Dodatkowo, włoska integra waży swoje i nawet bez wyeksponowanych lamp robiłaby wrażenie swoimi gabarytami i wysoką jakością wykonania. Mówiąc wprost, takich wzmacniaczy nie robią ludzie, którzy nie wiedzą co kręci audiofilów. Wiedzą, i to doskonale. Jak się okazuje, przekłada się to także na brzmienie.

Logos MKII gra dokładnie tak, jak wygląda. Jego dźwięk jest duży i piękny. Jeżeli w opisie wrażeń odsłuchowych musiałbym się zmieścić w dwóch zdaniach, dokładnie w tym miejscu bym skończył. Resztę musielibyście odkryć sami, do czego zresztą serdecznie zachęcam, bo już po kilkunastu minutach byłem pewien, że włoski wzmacniacz jest jednym z najlepszych urządzeń, jakie w tym roku zagościły w moim systemie. Ostatnio coś takiego słyszałem w wydaniu serbskiego lampowca Auris Audio Fortissimo. Pathos robi piorunujące wrażenie, choć z pewnością nie jest to wzmacniacz nastawiony na efekt pięciu minut. Jego dźwięk jest nie tylko zbudowany z iście amerykańskim rozmachem, ale też naturalnie ciepły, spójny, dynamiczny, przejrzysty, muzykalny i fantastycznie przestrzenny. Jest dosłownie naładowany elementami, które same w sobie stanowiłyby nie lada atrakcję. Tutaj występują naraz i nie kłócą się ze sobą. Sam nie wiem co zrobiło na mnie największe wrażenie. Chyba... Tak, stereofonia. Logos MKII zbudował w pokoju ścianę dźwięku z taką swobodą i pewnością siebie, jakby kolumny nie miały w tej kwestii nic do gadania. Jego przestrzeń była nie tylko ogromna, ale też precyzyjna. Te cechy rzadko idą ze sobą w parze, a ich połączenie daje wprost spektakularne efekty. Chwilami czułem się tak, jakby stały przede mną dwie pary kolumn - elektrostaty generujące obszerną, stadionową scenę z lekkim pogłosem i monitory dające precyzyjny, poukładany dźwięk z wyraźnym pierwszym planem. Oczywiście trochę przesadzam, ale żeby takie rzeczy działy się za sprawą wzmacniacza? Choć test odsłuchowy dopiero się rozkręcał, ja byłem już kupiony.

Logos MKII od samego początku grał tak, jakby chciał zapewnić mnie o swojej wysokiej uniwersalności, prezentując brzmienie dobrze zrównoważone i łatwe do zaakceptowania. Nigdy nie przekroczył granicy dobrego smaku. Ani przez chwilę nie musiałem zastanawiać się czy rzetelnie wywiązuje się ze swojej roboty, a to, co mi pokazuje jest prawdziwe i namacalne. Z drugiej strony jest to wzmacniacz, który aż kusi, byśmy w jego dźwięku odkrywali elementy, jakich nie słyszy się często. Nawet w urządzeniach za niecałe dwadzieścia tysięcy złotych. Niskie tony w jego wydaniu są potężne i mięsiste. Mają subwooferową głębię i potrafią bez najmniejszego problemu utrzymać odpowiednie natężenie i wypełnienie tak długo, jak sytuacja tego wymaga. W niektórych nagraniach usłyszałem rzeczy, jakie zwykle odkrywam tylko testując bardzo dobre słuchawki. Jeśli chodzi o szybkość, w porządku - słyszałem w życiu wzmacniacze z bardziej zwartym, punktowym basem kopiącym słuchacza po brzuchu, ale Pathos też potrafi ucinać wybrzmienia w odpowiednim momencie bez dziwnego utwardzania i odchudzania dźwięku. Bardzo mi się to podobało. W zakresie średnich i wysokich tonów kontrolę nad sytuacją zaczynają przejmować lampy. Logos MKII nie ucieka od ocieplenia i zagęszczenia dźwięku związanego z zastosowaniem tej technologii. Wręcz przeciwnie - czyni z nich kolejny element, na którym możemy zawiesić ucho. O tym, że wokale nabierają urzekającej barwy na pewno nie trzeba przekonywać żadnego audiofila, ale lampowe ciepło w połączeniu z doskonałą mikrodynamiką i przejrzystością potrafi przenieść całe pasmo w inny wymiar. Nagle staje się obojętne czy w nagraniu zaraz pojawi się gitara elektryczna, fortepian czy może masa elektronicznych brudów.

Pathos przez każdą muzykę potrafi przeprowadzić nas jak doświadczony przewodnik. Chyba nie ma dla niego nudnych nagrań. Poradził sobie nawet z ostrzejszymi klimatami, choć postawiony przed niełatwymi wyborami zawsze decydował się uchronić mnie przed ekstremalnie jazgotliwymi dźwiękami. Tak, jakby chciał powiedzieć muzykom i realizatorom "panowie, w porządku, mój klient może usłyszeć co tam nawywijaliście, ale dla bezpieczeństwa z tych najgorszych fragmentów zdejmiemy 15% głośności". Podczas testów używam różnych nagrań, od tych najbardziej audiofilskich po takie, które... Żeby nie być niemiłym powiem, że mają swój własny, specyficzny charakter. "Californication" Red Hot Chilli Peppers to chyba dość ekstremalny przypadek, podobnie jak "St. Anger" Metalliki. Na niektórych urządzeniach (zwykle tych nastawionych na maksymalną rozdzielczość i selektywność) są absolutnie niesłuchalne. "Bar La Curva/Plamy na słońcu" grupy Kazik na Żywo to przykład płyty średnio-wysokotonowej, która mimo wszystko ma pewien klimat. Niezwykle ciekawie potrafi wypaść "Nothing Fails" Madonny z albumu "American Life" W tym jednym kawałku jest tak wiele różnych elementów. Nie zawsze przyjemnych i nie zawsze naturalnych. Najpierw można zachwycić się głębokim basem i brzmieniem gitary, jednak dalej pojawiają się zgrzyty, przemiksowany wokal, a nawet wysokotonowe piski przypominające empetrójkowe naleciałości. Dziwactwo, ale potrafi wiele powiedzieć o testowanym sprzęcie. Logos MKII spisał się dzielnie. Wprawdzie w tych najbardziej agresywnych momentach znów założył wysokim tonom maleńką kontrę, ale nie miałem poczucia jakby muzyka przechodziła przez filtr. Włoska hybryda robi dokładnie tyle, abyśmy każdego utworu i każdej płyty mogli wysłuchać do końca. Jeśli zaś chodzi o jazz, klasykę i szeroko rozumianą muzykę akustyczną, co tu dużo ukrywać - poezja. Naturalne ciepło, energia, spójność, klarowność, namacalność, potężny bas i trójwymiarowa przestrzeń. Znajdziecie tu wszystko, czego można oczekiwać od hi-endowego wzmacniacza.

Słyszałem w życiu wzmacniacze za trzydzieści, czterdzieści i pięćdziesiąt tysięcy złotych, które ze starcia z Pathosem wyszłyby na tarczy. Niektóre były owszem bardzo dobre, ale niewiele tak naprawdę zapadło mi w pamięć. Dzisiaj zupełnie nie robi mi różnicy czy istnieją, czy nie istnieją. Nie tęsknię za nimi, bo w trakcie odsłuchu między nimi a mną nie wytworzyła się żadna więź. Nie było emocji. Posłuchałem, oceniłem i wróciłem do swoich codziennych zajęć. Natomiast Logosa MKII naprawdę chciałbym zostawić sobie na dłużej i mam przeczucie, że po tym teście jeszcze niejedno urządzenie Pathosa zagości na moim stoliku.

Na koniec pozwoliłem sobie sprawdzić możliwości wbudowanego przetwornika i mogę powiedzieć, że jest co najmniej dobrze. Nie wiem czy w przypadku tego modelu jakość brzmienia na wejściach cyfrowych będzie dla kogokolwiek czynnikiem decydującym, ale skoro już producent coś takiego oferuje, dobrze wiedzieć, że nie jest to układ paskudnej jakości, dodany tylko po to, aby na papierze Logos MKII jawił się jako urządzenie na wskroś nowoczesne. Podstawą jest jednak wzmacniacz, który w mojej ocenie oferuje dźwięk stuprocentowo audiofilski i wykraczający ponad to, czego spodziewalibyśmy się patrząc na cenę. Nie chcę przez to powiedzieć, że jest tani, ale słyszałem w życiu wzmacniacze za trzydzieści, czterdzieści i pięćdziesiąt tysięcy złotych, które ze starcia z Pathosem wyszłyby na tarczy. Niektóre były owszem bardzo dobre, ale niewiele tak naprawdę zapadło mi w pamięć. Dzisiaj zupełnie nie robi mi różnicy czy istnieją, czy nie istnieją. Nie tęsknię za nimi, bo w trakcie odsłuchu między nimi a mną nie wytworzyła się żadna więź. Nie było emocji. Posłuchałem, oceniłem i wróciłem do swoich codziennych zajęć. Natomiast Logosa MKII naprawdę chciałbym zostawić sobie na dłużej i mam przeczucie, że po tym teście jeszcze niejedno urządzenie Pathosa zagości na moim stoliku. Służbowo lub prywatnie. Minusy? Jeśli chodzi o brzmienie, widzę tylko dwa. Pierwszy jest dość oczywisty - nie jest to urządzenie dla audiofilów dążących do maksymalnej przezroczystości i wyrównywania pasma laserem. Włoska hybryda wyraźnie skręca w stronę przyjemnego ciepła, choć moim zdaniem jest daleka od przesady. Drugi maleńki minus to wyczuwalne spłaszczenie brzmienia przy bardzo niskich poziomach głośności. Zaznaczam, że chodzi o sytuację charakterystyczną dla odsłuchu w godzinach wieczornych lub nocnych, kiedy z troski o dobre relacje z domownikami lub sąsiadami trzymamy się jednocyfrowych poziomów głośności. Na pewno w jakimś stopniu będzie to także zależało od podłączonych kolumn, ale w moim przypadku dźwięk naprawdę ożywał po przekroczeniu 15-20 na wyświetlaczu. Logos MKII zachęca do głośniejszego grania, a wierzcie mi, że potrafi, oj potrafi... Kiedy słuchałem Wielkiego Poloneza Es-dur Chopina na 50-tce, miałem wrażenie jakby wielki fortepian wjechał w mój dom niczym rozpędzona ciężarówka, ciągnąc za sobą całą orkiestrę. Jak huknęło, to nie było czego zbierać. Szczerze mówiąc, dawno się tak dobrze nie bawiłem. Ech... No i tak to już bywa z włoskim sprzętem - nawet jak miało być o minusach, skończyło się na plusach. Ale nic na to nie poradzę. Jeśli będziecie mieli kiedyś przyjemność posłuchać tej integry, szybko to zrozumiecie.

Pathos Logos MKII

Budowa i parametry

Pathos Logos MKII to hybrydowy, w pełni zbalansowany wzmacniacz zintegrowany o zerowym sprzężeniu zwrotnym i wysokiej mocy (110 W na kanał przy 8 Ω i 220 W na kanał przy 4 Ω). W sekcji przedwzmacniacza projektanci zastosowali lampy ECC88, do których dociera zbalansowany sygnał, co pozwala w pełni wykorzystać zalety zbalansowanych źródeł, takich jak Pathos Digit lub Pathos Endorphin. Układ regulacji głośności oparto na sterowanej cyfrowo drabince rezystorowej Burr-Brown PGA2310, a wyboru wejścia dokonujemy za pomocą miniaturowego przekaźnika opracowanego pierwotnie dla zastosowań profesjonalnych w branży telekomunikacyjnej. Stopień wejściowy zbudowano na bazie dwóch lamp 6922 Electro-Harmonixa. Stopień końcowy pracujący w klasie A/B jest konstrukcją dual-mono z mocno spolaryzowanymi tranzystorami MOS-FET i przewymiarowanym zasilaczem gwarantującym solidną rezerwę prądu. Wnętrze podzielono na kilka wyraźnych sekcji. Lampy zamontowano na ceramicznych podstawkach wmontowanych w drewnianą płytkę łączącą się z dużym elementem otaczającym potencjometr. Największą płytkę zamontowano z tyłu, tuż przy gniazdach. Znajdziemy tu również układ przetwornika cyfrowo-analogowego. Pod spodem czai się potężny transformator i równie imponujące, czerwone kondensatory marki Itelcond. Końcówki mocy przytwierdzono do radiatorów w pozycji pionowej. Producent informuje, że wersja MKII wprowadziła wiele udoskonaleń, jak podwyższone napięcie anodowej polaryzacji lamp, stabilizowane zasilanie lampowego przedwzmacniacza i inny rozkład kondensatorów elektrolitycznych wzdłuż ścieżki sygnałowej, szczególnie w pobliżu każdego tranzystorów. Jeśli chodzi o parametry, warto zwrócić uwagę na pasmo przenoszenia rozciągające się od 5 Hz do 140 kHz i to z odchyłką 0,5 dB. Zniekształcenia przy 1 W wynoszą 0,02%, zaś przy 110 W dochodzą do 0,2%. To i tak bardzo dobry wynik jak na hybrydę. Podobnie, jak stosunek sygnału do szumu, który według producenta nie spada poniżej 90 dB.

Werdykt

Piękny wzmacniacz o cudownym brzmieniu. Czy można chcieć czegoś więcej? Na pewno znajdą się melomani, którym jego wzornictwo nie przypadnie do gustu. Muzykalne, delikatne ocieplone brzmienie prawdopodobnie też nie sprawdzi się w każdym jednym systemie. Ale jeżeli szukacie kompletnego, dopracowanego, hi-endowego wzmacniacza gwarantującego długie godziny wciągających odsłuchów, Logos MKII musi znaleźć się na Waszej liście kandydatów do sprawdzenia. Dwadzieścia tysięcy złotych to kupa pieniędzy, ale Pathos wygląda i gra tak, jakby kosztował jeszcze więcej. Dla wielu audiofilów taki wzmacniacz to prawdziwe spełnienie marzeń, a dobrze wiemy, że w tej sytuacji jego cena mogłaby mieć na końcu jeszcze jedno zero.

Pathos Logos MKII

Dane techniczne

Moc wyjściowa: 2 x 110 W/8 Ω, 2 x 220 W/4 Ω,
Wejścia analogowe: 5 x RCA, 2 x XLR
Wejścia cyfrowe: 2 x koaksjalne, 1 x USB (B)
Wyjścia analogowe: 1 x pre-out, 1 x sub-out
Pasmo przenoszenia: 5 Hz - 140 kHz
Stosunek sygnał/szum: >90 dB
Zniekształcenia: 0,02% (1 W), 0,2% (110 W)
Współczynnik tłumienia: 360
Wymiary (W/S/G): 17/43/42 cm
Masa: 28 kg
Cena: 19999 zł

Sprzęt do testu dostarczyła sieć salonów Top Hi-Fi & Video Design. W artykule wykorzystano zdjęcia wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga3RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo14

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy6

Nagroda
sl-highend


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Nowe testy

Poprzedni Następny
Melodika Purple Rain

Melodika Purple Rain

Czasami mam wrażenie, że żyjemy w czasach, których hasłem przewodnim jest "więcej". Widać to nie tylko w telewizji czy podczas sobotnich zakupów w supermarkecie, ale nawet w tak cichym i...

Pathos Logos MKII

Pathos Logos MKII

Gdybym miał wytypować najlepszego włoskiego producenta sprzętu audio, o miejsce na podium walczyłyby trzy firmy - Sonus Faber, Unison Research i Pathos. Myślę, że do takiego wyboru doprowadziłoby skreślanie marek,...

Unison Research Unico Primo

Unison Research Unico Primo

Unison Research to nie tylko znany na całym świecie specjalista od wzmacniaczy lampowych, ale także jeden z najlepiej rozpoznawalnych włoskich producentów sprzętu audio w ogóle. Manufaktura założona w 1987 roku...

Komentarze

Pablo
Z czasów stuprocentowo białej sekcji rytmicznej polecam występ z Monterey - pierwszy amerykański koncert Experience z słynnym podpaleniem gitary ;) Ale ciekawy ...
Paweł Kłodnicki
Zgadzam się w zupełności, że w Polsce zbytnio pomija się taki właśnie obraz Hendrixa ;) Dlatego mam zamiar zrecenzować przynajmniej jeszcze jedną, a może nawet ...
Slawo
Nie znam się na głośnikach. Po Pana recenzji kupiłem i jestem zachwycony. Dzięki!
Bartek
Od ponad roku posiadam MD2R i głośnikowe MDSC25, system NAD C326 BEE, Onkyo NS-6130 i DALI Zensor 5. Porównywaliśmy z kolegą, który ma kable Van den Hul The Wav...

Bannery boczne

Płyty

Newsy

Fostex TH909

Fostex TH909

Fostex wprowadza do sprzedaży nowy, flagowy model bazujący na zamkniętych słuchawkach TH900mk2. Producent zapewnia, że zachowując oryginalną charakterystykę dźwięku, udało...

Nowości ze świata

  • RHA has confirmed the launch of its first true wireless earbuds, the TrueConnect. The earphone is engineered for industry-leading sound and call quality with 25-hour battery life and IPX5 rating. These impressive credentials ensure that the TrueConnect delivers incredible audio...

  • When Audiolab launched the iconic 8000A in 1983, it swiftly became Britain's favourite 'step-up' from the budget amps of the time. Its crisp ergonomics, high-quality engineering, useful range of facilities and excellent all-round sound won it a legion of fans,...

  • Kudos Audio unveiled a brand new member of its flagship Titan series of loudspeakers. Previewed at the 2018 Bristol Sound & Vision Show, the Titan 505 is a standmount model designed to deliver stunning, top-of-range performance to a wider reach...

Prezentacje

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Polski sprzęt audio - to hasło przeciętnemu obywatelowi naszego kraju kojarzy się ze wzmacniaczami, kolumnami głośnikowymi i gramofonami sprzed kilku dekad. Większość z nas wyobraża sobie piękne wieże Unitry, Diory czy Radmora, kultowe Altusy lub gramofony takie, jak Daniel, Adam czy Bernard. Jeżeli myślicie, że to wszystko relikty minionego systemu,...

Poradniki

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

To pytanie zadają sobie praktycznie wszyscy audiofile. Początkujący miłośnicy dobrego brzmienia muszą znaleźć na nie odpowiedź podczas kupna pierwszego poważnego...

Dyskografie

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Korzenie szwedzkiego zespołu Witchcraft sięgają 2000 roku. Wtedy właśnie Magnus Pelander - gitarzysta grupy Norrsken - postanowił oddać hołd swoim...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Sony TA-N7B

Sony TA-N7B

Szukając informacji o starym sprzęcie który nie dość, że dobrze grał kiedyś, to na dodatek nie stracił tej opinii do...

Partnerzy StereoLife

Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!

Słownik

Poprzedni Następny

Trioda

Jest to najprostszy i jednocześnie najstarszy rodzaj lampy elektronowej, a jednocześnie najbardziej audiofilski (a przynajmniej wielu tak uważa). Trioda umożliwia sterowanie przepływem elektronów z katody do anody poprzez zmianę napięcia...

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.