Blindead 23 - Deuterium
- Kategoria: Metal
- Karol Otkała

Gdybym miał stworzyć zestawienie dziesięciu najlepszych polskich albumów metalowych nagranych w tym milenium, "Affliction XXIX II MXMVI" byłby jednym z moich pierwszych wyborów. Trzecie wydawnictwo Blindead to prawdopodobnie najlepsza rzecz, jaka przydarzyła się polskiemu post-metalowi. To właśnie od tego krążka rozpocząłem swoją przygodę z zespołem. Dopiero później cofnąłem się do dwóch poprzednich albumów, a następnie z dużymi oczekiwaniami wypatrywałem premier "Absence" i "Ascension". Oba te krążki uwielbiam, choć trzeba przyznać, że była to już trochę inna muzyka. Później oczywiście kręciłem jeszcze nosem przy "Niewiośnie", ale po latach przyswoiłem i ten album. Przez długi czas czekałem więc na następcę, który może nie tyle odtworzyłby dawną formułę, ile przypomniałby, za co wielu słuchaczy pokochało Blindead w jego najbardziej dusznej, monumentalnej i post-metalowej odsłonie. Zamiast tego w 2022 roku ogłoszono zakończenie działalności zespołu.
W jego miejsce bardzo szybko powstał Blindead 23 - projekt w mocno zmienionym składzie, ale z powracającym Patrykiem Zwolińskim, którego obecność automatycznie uruchomiła u fanów konkretne skojarzenia i oczekiwania. Jeszcze w tym samym roku ukazał się pierwszy utwór - "Towards The Dark". Na pierwsze dłuższe wydawnictwo trzeba było czekać dwa lata. EP-ka "Vanished" zebrała dobre i bardzo dobre opinie, jednak trudno było oprzeć się wrażeniu, że 26 minut muzyki to raczej sygnał niż pełna wypowiedź. Teraz, po kolejnych dwóch latach, zespół prezentuje "Deuterium" - siedem utworów i 54 minuty materiału, który można już traktować jako pierwszy pełnoprawny rozdział nowej historii.
Otwierający album "Immersion I" rozpoczyna się długim, ponad dwuminutowym instrumentalnym intrem. Przez kolejną minutę zespół prowadzi nas jeszcze trochę na manowce, bo pojawia się ciężar, ale też elementy elektroniki, jakby Blindead 23 chciał najpierw sprawdzić, czy słuchacz rzeczywiście pamięta wszystkie etapy tej opowieści. Później dostajemy już styl, który doskonale znamy i lubimy z trzech pierwszych wydawnictw. Chociaż... po kilkudziesięciu kolejnych sekundach pojawia się czysty wokal i na moment można poczuć się jak w czasach "Absence". Ale tylko na moment, bo zaraz ponownie wracamy w rejony początkowej twórczości zespołu. Blindead 23 żongluje atmosferą przez prawie osiem minut, płynnie przechodząc między ciężarem, przestrzenią, napięciem i melodyjną melancholią. Okazuje się, że tyle wystarczy, by u fana zespołu wywołać szybsze bicie serca.
W podobnym stanie utrzymuje nas "Immersion II", również będący emocjonalnym rollercoasterem, który odwołuje się do tego, co wielu słuchaczom towarzyszyło podczas obcowania z pierwszymi pięcioma albumami poprzedniego projektu. Nie jest to jednak prosta rekonstrukcja dawnych patentów, raczej świadome korzystanie z języka, który zespół kiedyś współtworzył, a dziś próbuje opowiedzieć nim coś nowego. W przypadku tego utworu szczególnie warto zwrócić uwagę na świetne zwolnienie, przechodzące w delikatniejszą, wręcz post-rockową, instrumentalną część. Całość kończy się czterominutowym ambientem opartym na klawiszach. Ten fragment pozwala słuchaczowi odetchnąć po emocjach, jakie mogą wywołać obie części "Immersion", ale nie jest zwykłym przerywnikiem. To raczej celowe rozrzedzenie atmosfery, moment zawieszenia, w którym ciężar zostaje zastąpiony przestrzenią.
Wytchnienie odnajdziemy też w najkrótszym utworze z albumu. "Wither" w całości zaśpiewany jest "na czysto" i brzmi jak zagubiona kompozycja z czasów "Absence" i "Ascension". Utwór bardzo mocno gra na emocjach i sentymencie związanym z tamtymi dwoma albumami, ale nie traktuję tego jako zarzutu, lecz jako atut. To bardzo dobre wydawnictwa, z którymi spędziłem setki godzin i do których systematycznie wracam. "Wither" nie próbuje wygrać albumu ciężarem ani rozbudowaną dramaturgią. Działa inaczej - bliżej, ciszej, bardziej intymnie. I właśnie dlatego stanowi ważny punkt całej płyty, pokazując, że Blindead 23 nie zamierza ograniczać się wyłącznie do odtwarzania najbardziej masywnej strony swojego muzycznego dziedzictwa.
Na cięższe tory wracamy w "Worst Laid Plans", który konstrukcyjnie przypomina "Immersion II". Tu również mamy gwałtowne wyhamowanie w połowie utworu, jednak nie sprawia ono wrażenia prostego powtórzenia. Zespół ponownie buduje napięcie na kontrastach, ale robi to z dużym wyczuciem dramaturgii. Po wspomnianym zwolnieniu kompozycja świetnie się rozwija i utrzymuje słuchacza w gęstym, sugestywnym klimacie aż do ostatnich sekund. To jeden z tych momentów, w których "Deuterium" najdobitniej pokazuje, że Blindead 23 potrafi łączyć ciężar z narracyjnością, nie sprowadzając muzyki do samego natężenia dźwięku.
Utwór tytułowy mieliśmy okazję poznać już w lutym. "Deuterium" jest kolejnym przedstawicielem wypadkowej twórczości poprzedniego Blindead, choć jednocześnie nie brzmi jak utwór napisany wyłącznie po to, by zadowolić dawnych fanów. Zaskoczeniem jest dla mnie obecność na krążku "Towards The Dark", który powstał i został zaprezentowany słuchaczom w 2022 roku. To bardzo dobry numer, ale stylistycznie trochę odstaje od reszty, prezentując bardziej alternatywną i progresywną odsłonę zespołu. Można go potraktować jako ślad wcześniejszego etapu poszukiwań, a może nawet dowód na to, że materiał na ten album dojrzewał przez kilka lat, zanim przybrał ostateczny kształt.
Pierwsze sekundy zamykającego album "You Are The Universe" traktuję jako swoisty ukłon w stronę "Niewiosny". Sam utwór bardzo szybko kieruje jednak słuchacza w stronę czasów "Affliction". Nie w sensie prostego cytatu, lecz atmosfery - tego charakterystycznego połączenia ciężaru, mroku, narastającego napięcia i emocjonalnej intensywności, której w polskim metalu trudno szukać gdzie indziej. Po jego ostatnich dźwiękach mogę stwierdzić jako fan, że warto było czekać. Niby to inny projekt i mocno przebudowany skład, ale charakterystyczny klimat pozostał. A ja za tym klimatem zwyczajnie tęskniłem. Brakowało mi go od czasu "Ascension", czyli od dziesięciu lat.
Takie nastawienie ma oczywiście wpływ na mój bardzo pozytywny odbiór "Deuterium". Nie zamierzam udawać, że podchodzę do tej płyty jak ktoś, kto nigdy wcześniej nie słyszał Blindead i nie ma wobec tej nazwy żadnych emocjonalnych zobowiązań. Mam je, i to bardzo konkretne. Zdaję sobie jednak sprawę, że nowy album Blindead 23 nie każdemu podejdzie, nawet ludziom, którzy cenią wszystko, co zostało nagrane pod poprzednim szyldem. Dla jednych będzie to powrót do świata, za którym tęsknili. Dla innych - płyta zawieszona między dawną tożsamością a nowym otwarciem, które jeszcze nie odcięło się od własnej przeszłości.
Pod tym względem najłatwiej będą mieli zespołowi szalikowcy oraz osoby, które twórczości Blindead wcześniej nie znały. Ci pierwsi prawdopodobnie przyjmą "Deuterium" z ulgą, a może nawet z poczuciem odzyskania czegoś ważnego. Ci drudzy, wolni od porównań i oczekiwań, będą mogli skupić się po prostu na samej muzyce. A ta stoi na bardzo wysokim poziomie. "Deuterium" to dojrzały, przemyślany i świetnie poprowadzony materiał, który z dużym prawdopodobieństwem pojawi się w wielu rocznych podsumowaniach najlepszych polskich albumów gitarowych.
Artysta: Blindead 23
Tytuł: Deuterium
Wytwórnia: Peaceville
Rok wydania: 2026
Gatunek: Metal, Post Metal
Czas trwania: 53:43
Ocena muzyki![]()
Ocena wydania![]()












Komentarze