Darkthrone - Pre-Historic Metal
- Kategoria: Metal
- Karol Otkała

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wielokrotnie próbowałem podejść do twórczości Darkthrone. Wszystkie te próby prędzej czy później kończyły się niepowodzeniem. Aż do zeszłego roku. W końcu zaskoczyło - i to do tego stopnia, że dyskografia Norwegów niemal za jednym zamachem wylądowała u mnie na półce. To chyba kolejny dowód na to, że z wiekiem zmienia się gust, ale też zmienia się sposób słuchania muzyki. Coś, co kiedyś wydawało się odpychające, chaotyczne albo po prostu nie dla mnie, nagle zaczęło układać się w bardzo spójną całość. Ogrom tego materiału sprawia, że do dziś odkrywam w muzyce Darkthrone nowe smaczki. Pozwala to również spojrzeć świeżym okiem na nowy album - pierwszy, na który świadomie czekałem i który zamówiłem w preorderze. To zupełnie inne doświadczenie niż nadrabianie zaległości z wieloletnim opóźnieniem. Tym razem nie sięgałem po kolejny punkt w dyskografii, ale po płytę, której premiera faktycznie była dla mnie wydarzeniem.
Czas oczekiwania umilały dwie rzeczy - zapowiedź krążka w postaci utworu tytułowego oraz śledzenie toczącej się od ponad 30 lat dyskusji zwolenników i przeciwników tego, co dzieje się w muzyce Darkthrone. Bo w przypadku tego zespołu samo słuchanie nowych płyt to tylko część zabawy. Drugą jest obserwowanie, jak bardzo każda kolejna odsłona potrafi rozgrzać spór o to, czym Darkthrone było, czym powinno być i czy w ogóle powinno kogokolwiek obchodzić, czego oczekują od niego słuchacze.
"Pre-Historic Metal" bardzo mocno podkręcił mój apetyt na nowe wydawnictwo. Już od pierwszych dźwięków bucha tu klimatem złotej ery metalu z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Sporo w tym Motörhead - do tego stopnia, że przy pierwszym przesłuchaniu można niemal oczekiwać, że za mikrofonem za chwilę pojawi się Lemmy. W pewnym momencie utwór przyspiesza i robi się zdecydowanie bardziej blackmetalowo. Ogromną rolę odgrywa produkcja, dzięki której całość brzmi surowo i "piwnicznie". Oczywiście nie do tego stopnia co "A Blaze in the Northern Sky" czy "Transilvanian Hunger", ale ten charakter jest wyraźnie wyczuwalny. To nie jest brzmienie pozbawione kontroli, lecz świadomie przybrudzone, szorstkie i ustawione dokładnie tam, gdzie powinno być.
Wśród fanów od lat ścierają się dwa obozy. Jeden twierdzi, że Darkthrone skończył się na "Panzerfaust", a wszystko późniejsze nie powinno w ogóle powstać. Drugi podchodzi do tematu znacznie luźniej i dostrzega w późniejszej twórczości Norwegów sporo dobrego. Tymczasem Fenriz i Nocturno Culto zdają się zupełnie nie przejmować tym "sporem". Nie patrzą na to, co dzieje się poza ich leśnym, norweskim światem. Od "Panzerfaust" nagrali kilkanaście kolejnych albumów - zawsze w takim stylu, na jaki mieli akurat ochotę, bez oglądania się na trendy, oczekiwania i opinie tych, którzy najchętniej zatrzymaliby ich w roku 1995.
Takie podejście wydaje się znacznie rozsądniejsze niż brnięcie w ślepy zaułek i powielanie dawnych klasyków w momencie, gdy muzycy nie czują już tego klimatu. Dzięki temu dostajemy sporo ciekawego materiału, a Darkthrone regularnie - mniej więcej co dwa lata - dorzuca kolejne wydawnictwa. Jedne są lepsze, inne słabsze, ale wszystkie sprawiają wrażenie płyt nagrywanych z wewnętrznej potrzeby, a nie z obowiązku podtrzymywania legendy. "Pre-Historic Metal" dołącza do post-panzerfaustowego katalogu i plasuje się raczej w jego górnej połowie.
Album w żaden sposób nie przynosi rewolucji - trudno tu mówić nawet o wyraźnej ewolucji. Darkthrone konsekwentnie podąża ścieżką obraną kilkanaście lat temu. Co więc sprawia, że słucha się tego tak dobrze, mimo że w teorii dostajemy "więcej tego samego"? Przede wszystkim jakość materiału. "Pre-Historic Metal" to osiem utworów trwających łącznie 41 minut - czas idealnie wyważony, który nie pozwala na znużenie. Płyta kończy się dokładnie wtedy, gdy powinna, zanim jej formuła zdąży się wypalić.
Przy kilku minutach więcej znużenie mogłoby się pojawić, zwłaszcza że album utrzymany jest głównie w średnich tempach i nie oferuje ogromnej różnorodności. Ta pojawia się jednak w utworze tytułowym, który momentami wyraźnie przyspiesza. Na tle całości wyróżnia się także instrumentalny, spokojniejszy "So I Marched To The Sunken Empire", szybsze "Eat Eat Eat Your Pride", ponownie ociekające klimatem Motörhead, oraz "The Dry Wheels Of Hell", gdzie zespół kilkukrotnie bawi się tempem. Nie są to może gwałtowne zwroty akcji, ale wystarczają, by całość nie zamieniła się w jednostajny marsz przez dobrze znane patenty.
Reszta materiału to bardzo zgrabna mieszanka heavy, doom i thrash metalu z black’n’rollem. Poza wspomnianym Motörhead bez trudu można wychwycić również wpływy Mercyful Fate - już na samym początku, bo riff z "They Found One Of My Graves" wyraźnie nawiązuje do otwarcia "Don’t Break The Oath". Sam utwór należy do najciekawszych fragmentów albumu. Doomowym riffem atakuje słuchacza "Siberian Thaw" - kolejny mocny punkt płyty. To najdłuższy numer na krążku, ale zupełnie się tego nie odczuwa, bo mniej więcej w połowie gwałtownie skręca w spokojniejszy, instrumentalny klimat. Całość uzupełniają jeszcze "Deeply Rooted" i "Eon 4", które nie przewracają albumu do góry nogami, ale dobrze domykają jego charakter - prosty, surowy, ciężki i zakorzeniony w metalowej klasyce.
Jaki więc jest "Pre-Historic Metal"? Z pewnością dorzuci argumentów obu stronom sporu. Sceptycy raczej nie zmienią zdania - to nie jest piwniczny black metal nawiązujący do klasyki lat 90. "Entuzjaści" natomiast bez problemu odnajdą się w nowym materiale i szybko wyłapią utwory, do których będą chcieli wracać. Darkthrone nie próbuje nikogo przekonywać, że wraca do korzeni, ani udowadniać, że potrafi jeszcze zaskoczyć. Zamiast tego robi dokładnie to, co od dawna wychodzi mu najlepiej - miesza stare metalowe fascynacje z własnym, bardzo rozpoznawalnym sposobem grania. Dla mnie - słuchacza stojącego trochę z boku tego wszystkiego - to po prostu kolejny bardzo dobry album Darkthrone, garściami czerpiący z klasyki różnych odmian metalu. Od pewnego czasu niemal bezkrytycznie podchodzę do twórczości duetu i podobnie będzie z "Pre-Historic Metal". Nie dlatego, że jest to płyta przełomowa albo szczególnie zaskakująca, lecz dlatego, że świetnie działa w ramach świata, który Fenriz i Nocturno Culto konsekwentnie budują po swojemu. Jeśli utrzymają ten poziom, mogą nagrywać nawet do setki - mój regał na płyty spokojnie to zniesie.
Artysta: Darkthrone
Tytuł: Pre-Historic Metal
Wytwórnia: Peaceville
Rok wydania: 2026
Gatunek: Metal
Czas trwania: 41:00
Ocena muzyki![]()
Ocena wydania![]()












Komentarze