Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Audio-Technica ATH-M60x

Audio-Technica ATH-M60x

W katalogach dużych producentów sprzętu audio są produkty, których rola staje się oczywista już po kilku sekundach. Wystarczy spojrzeć na nazwę, cenę, konstrukcję i miejsce w ofercie, aby mniej więcej wiedzieć, z czym mamy do czynienia. Model podstawowy, model ambitniejszy, bezprzewodowa wersja czegoś znanego, tańszy wariant flagowca, następca bestsellera, produkt rocznicowy albo odpowiedź na bardzo konkretny trend. Audio-Technica również daje nam wyraźne wskazówki, abyśmy wiedzieli, jak czytać jej ofertę. Najnowsze słuchawki ATH-M60x zdają się jednak wymykać temu prostemu porządkowi. Niby należą do jednej z najbardziej rozpoznawalnych rodzin słuchawek studyjnych na rynku, niby korzystają z technicznego zaplecza kojarzonego z kultowymi ATH-M50x, niby oznaczenie sugeruje logiczny krok gdzieś między M50x a M70x, a jednak po bliższym poznaniu okazuje się, że to zupełnie osobny pomysł. Nie lepsze M50x. Nie mniejsze M70x. Nie model przejściowy, który wypełnia lukę w cenniku. Wygląda to raczej na próbę przeniesienia charakteru serii M do świata, w którym liczą się kompaktowość, szybkość obsługi, niewielka masa i praca w warunkach mniej wygodnych niż domowy fotel czy spokojne stanowisko odsłuchowe. Z jednej strony producent otwarcie informuje, że w ATH-M60x zastosowano te same przetworniki, co w modelu ATH-M50x, z drugiej zaś wzmocniona konstrukcja, wymienne pady wypełnione pianką z efektem pamięci kształtu, a nawet firmowe zdjęcia sugerują, że to właśnie "sześćdziesiątki" powinniśmy wpisać na swoją listę, szukając wytrzymałych, pewnych, sprawdzonych słuchawek za niewielkie pieniądze.

Beyerdynamic DT 30 IE

Beyerdynamic DT 30 IE

Beyerdynamic to jedna z tych marek, o których trudno pisać bez należnego jej szacunku, ale coraz trudniej robić to bez poczucia pewnego rozżalenia czy wręcz zwątpienia. Szacunku - bo mówimy o firmie zasłużonej, z ogromnym dorobkiem, silną tożsamością i wieloma modelami, które w świecie słuchawek osiągnęły status niemal pomnikowy. Rozżalenia - bo przez długi czas można było odnieść wrażenie, że Niemcy pilnują własnej legendy i odcinają od niej kupony zamiast aktywnie walczyć o nowe terytoria. Niby wszystko się zgadza - jest historia, jest rzemiosło, jest marka o potężnym dorobku, są produkty, które od dekad funkcjonują w studiach nagraniowych, rozgłośniach i domach ludzi naprawdę zainteresowanych dźwiękiem. A jednak gdzieś po drodze zaczęło brakować poczucia, że to właśnie Beyerdynamic nadaje dziś ton. Rynek słuchawek odjechał w ciągu ostatnich kilkunastu lat bardzo daleko, rozwijając się w kilku kierunkach jednocześnie. Jedni producenci obrali kurs na hi-end, drudzy postawili na modele bezprzewodowe, inni na słuchawki planarne, a jeszcze inni na zaawansowane technicznie, luksusowe IEM-y. Kto wygrał? W zasadzie każdy, kto wykazuje się wzmożoną aktywnością, bo rynek rozwinął się do tego stopnia, że trudno popełnić błąd i trafić w próżnię. Beyerdynamic mógł obrać dowolną ścieżkę rozwoju, ale postanowił grać bezpiecznie i robić swoje, jakby każda zmiana na rynku miała być tylko chwilowym trendem. W rezultacie firma wciąż jest kojarzona głównie z modelami DT 770 PRO, DT 880 PRO i DT 990 PRO, czyli słuchawkami zasłużonymi, uwielbianymi, nadal szalenie sensownymi, ale jednak należącymi do innej epoki. Odnoszę wrażenie, że niedawno ktoś w Heilbronn to zauważył i postanowił powoli, małymi krokami wyjść ze stagnacji - przypomnieć wszystkim, że Beyerdynamic to nie tylko kawał historii, ale firma, która może nas jeszcze zaskoczyć. Kiedy nadarzyła się okazja, postanowiłem więc przetestować jej najnowsze dzieło - zaprojektowane z myślą o profesjonalistach dokanałówki DT 30 IE.

Audiolab D9

Audiolab D9

Audiolab jest i dla wielu miłośników sprzętu stereo chyba już zawsze będzie specjalistą od wzmacniaczy. Jest to zrozumiałe nie tylko przez wzgląd na historię marki, ale także jej dzisiejszy katalog, w którym pierwszoplanową rolę grają integry, wzmacniacze sieciowe, przedwzmacniacze i końcówki mocy. Sęk w tym, że brytyjska marka raz po raz poszerzała swoją ofertę, proponując nam na przykład odtwarzacze płyt kompaktowych, kieszonkowe przetworniki lub wysokiej klasy streamery. Jak to bywa z eksperymentami, jedne okazały się udane, inne dość szybko zakończono. Gdybyśmy jednak mieli wskazać dziedzinę, w której Audiolabowi naprawdę się powiodło i która udowodniła, że firma może poradzić sobie w innym segmencie, a nawet stanąć na czele peletonu, byłyby to przetworniki. W ostatnich latach coś ewidentnie przycichło. Audiolab dostarczał nam kolejne wzmacniacze, pokazał serie 7000 i 9000, wprowadził pierwszy pełnowymiarowy odtwarzacz strumieniowy, a DAC-ów nadal nie było. W ubiegłym roku, kiedy już część fanów marki przestała się łudzić, że ten moment kiedykolwiek nastąpi, firma zaprezentowała dwa nowe modele - D7 i D9. Zdjęcia, parametry, wyposażenie, specyfikacje, a nawet ceny - wszystko się zgadzało. Było dokładnie tak, jak moglibyśmy sobie wymarzyć. Dwa nowoczesne urządzenia zostały zaprojektowane zarówno z myślą o użytkownikach desktopowych, jak i miłośnikach klasycznych systemów hi-fi, a jednocześnie przejmują rolę duchowych spadkobierców niezwykle uznanej serii M-DAC, która zdobyła serca audiofilów na całym świecie. Czy brytyjska manufaktura faktycznie dała nam to, czego od dawna brakowało w jej katalogu? Czy D7 i D9 wytrzymają starcie z innymi przetwornikami, których w tym przedziale cenowym nie brakuje? Postanowiłem to sprawdzić, biorąc do testu droższy model - D9.

Pylon Audio Jade 10

Pylon Audio Jade 10

Polska - jednym kojarzy się z górami, jeziorami i lasami, burzliwą historią, pięknymi miastami, pierogami, kiełbasą i gołąbkami, dla innych jest natomiast krajem nowoczesnym, przedsiębiorczym, pełnym energii i ludzi, którzy po latach nadrabiania zaległości nie chcą już nikomu niczego udowadniać, tylko robią swoje - budują firmy, inwestują, projektują i wchodzą na rynki, które jeszcze trzy dekady temu wydawały się zupełnie poza zasięgiem. Widać to w nowych technologiach, przemyśle, usługach, designie, a także w dziedzinach znacznie bardziej niszowych, takich jak sprzęt audio. Choć może się to wydawać zaskakujące, działa tu ponad setka producentów rozmaitych urządzeń, akcesoriów i komponentów - od dużych, coraz bardziej rozpoznawalnych marek, po maleńkie, specjalistyczne, czasami wręcz jednoosobowe manufaktury budujące dziwne kolumny, wzmacniacze, kable, listwy zasilające, podstawki, izolatory i przedmioty, których przeznaczenie trzeba tłumaczyć nawet ludziom interesującym się tym tematem od lat. Niektóre z tych firm już dawno przestały być ciekawostką dla lokalnych patriotów i stały się pełnoprawnymi uczestnikami międzynarodowej gry. Wzmacniacze lampowe Fezz Audio, gramofony J.Sikora i Muarah, przetworniki i urządzenia cyfrowe Myteka, ekscentryczne konstrukcje Lampizatora, kable Albedo i Audiomica Laboratory, akcesoria sieciowe JCAT, listwy i kondycjonery Enerra oraz Gigawatta - to tylko najłatwiejsze do przywołania przykłady. Jeśli zaś chodzi o zestawy głośnikowe, niekwestionowanym liderem jest Pylon Audio.

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy. HD 414, HD 580, HD 600, HD 650, HD 800, Orpheus, a do ostatnich hitów z pewnością można zaliczyć HD 660S2 i stosunkowo świeże HD 490 PRO. To nie są po prostu kolejne symbole w katalogu, ale punkty odniesienia, do których prędzej czy później wraca każdy, kto interesuje się słuchawkami trochę poważniej niż na zasadzie "byle grały i miały wytrzymały akumulator". Sennheiser ma jednak pewien sekret, którego świadomi są tylko wkręceni w temat profesjonaliści i audiofile - zdecydowanie preferuje konstrukcje otwarte. Najsłynniejsze, najbardziej kochane i najczęściej wspominane modele tej firmy nie izolowały słuchacza od otoczenia. Zupełnie jakby konstruktorzy Sennheisera chcieli powiedzieć, że choć zamknięcie muzyki w ciasnym pudełku jest technicznie możliwe, nie jest korzystne z punktu widzenia jakości brzmienia. Oczywiście Sennheiser produkował też słuchawki zamknięte. Nie można udawać, że nie było HD 25, HD 280 PRO, HD 380 PRO, Momentum czy wielu innych modeli, z których część zdobyła bardzo mocną pozycję w studiach, radiu, na scenie albo w codziennym użytkowaniu. Rzecz w tym, że kiedy myśli się o Sennheiserze jako o firmie, która wyznacza standardy brzmienia, przed oczami najczęściej stają konstrukcje otwarte. HD 600 i ich pochodne przez lata były czymś w rodzaju audiofilskiego wzorca metra z Sèvres. HD 800 pokazały, jak daleko można przesunąć granice przestrzeni i przejrzystości w dużych słuchawkach dynamicznych. HD 490 PRO, które całkiem niedawno namieszały na rynku, też są otwarte. Zamknięte Sennheisery pełniły bardziej konkretne role. Były stworzone do pracy, do izolacji, dla DJ-a, dla realizatora - kogoś, kto nie może pozwolić sobie na "przeciek" do mikrofonu. Robiły to, co powinny, nie odstawały od konkurencji ani nie zbierały negatywnych opinii. Były dobre, ale trudno pozbyć się myśli, że brakowało w nich tego błysku, przekonania i poczucia, że oto firma po raz kolejny pokazuje, jak powinny brzmieć słuchawki. Przypadek?

FiiO FT7

FiiO FT7

Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne zaczynają od przenośnych wzmacniaczy, odtwarzaczy, przetworników, dokanałówek, małych urządzeń biurkowych i akcesoriów, a dopiero po latach dochodzą do wniosku, że skoro zbudowały już techniczne zaplecze, doświadczenie produkcyjne i zaufanie użytkowników, mogą spróbować sił w czymś znacznie trudniejszym. FiiO należy do tej drugiej grupy. Marka założona w 2007 roku w Kantonie przez długi czas była kojarzona przede wszystkim z urządzeniami przenośnymi i biurkowymi, które pozornie wydawały się ze sobą niepowiązane, ale miały jedną wspólną cechę - charakteryzowały się wyjątkowo korzystną relacją jakości do ceny. Nie zawsze były najpiękniejsze, nie zawsze najbardziej luksusowe, ale zwykle dawały użytkownikowi poczucie, że za naprawdę niewielkie pieniądze dostał coś przemyślanego, nowoczesnego i kompletnego. W ostatnich latach FiiO zaczęło jednak coraz śmielej wychodzić poza tę bezpieczną strefę. Oferta rozrosła się do rozmiarów, które jeszcze dekadę temu trudno byłoby sobie wyobrazić. Obejmuje odtwarzacze przenośne, streamery, przetworniki, wzmacniacze słuchawkowe, dokanałówki, słuchawki Bluetooth i pełnowymiarowe modele wokółuszne. W tym ostatnim segmencie chiński producent nie miał oczywiście takiego bagażu historii jak Sennheiser, Beyerdynamic, Audeze czy HiFiMAN, ale miał coś innego - świeżość, zaplecze produkcyjne i gotowość do agresywnej gry cenowej. Modele FT1, FT3 i FT5 pokazały, że FiiO traktuje ten temat poważnie, ale dopiero FT7 można uznać za prawdziwy sprawdzian dojrzałości. To nie jest kolejny "rozsądny" model, ale obecny flagowiec pełnowymiarowych słuchawek FiiO - otwarty model planarny z autorskimi przetwornikami, drewnianymi grillami, bogatym wyposażeniem i ceną, która stawia go w samym środku jednego z najciekawszych, ale też najbardziej bezlitosnych segmentów rynku.

Ostatnie komentarze

  • Bogdan

    Byłem w MP3 Store na odsłuchu nastawiony, że chyba je kupię. Można by je wziąć dla samego wyglądu... śliczne są. Fakt - ten pomarańczowy kapsel tam nie pasuje, ale poza tym są świetne I dobrze leżą na głowie. Niestety brzmieniem mnie nie zachwyciły. Miałem wrażenie, że słucham bardziej czegoś w rodz...
    0
Zobacz inne komentarze

Advance Paris A12 Apex

Advance Paris A12 Apex

Advance Paris nie jest marką nową, choć przez długi czas funkcjonowała na rynku trochę obok głównego nurtu audiofilskich rozmów. Firma wystartowała w 1995 roku jako Advance Acoustic. Początkowo oferowała zestawy głośnikowe projektowane we Francji, jednak po kilku latach zmieniła kierunek, przenosząc swoje zainteresowanie w kierunku elektroniki. Prace rozpoczęto w 2002 roku, a dwa lata później na rynku zadebiutował pierwszy wzmacniacz zintegrowany. Operacja musiała być dobrze przemyślana, ponieważ już wtedy pojawił się szereg elementów, które do dziś rozpoznajemy w produktach tej marki - lampy, wskaźniki wychyłowe, porządne zasilanie, bogate wyposażenie oraz specyficzne połączenie typowej dla wielu chińskich marek solidności wykonania obudowy z marketingiem odwołującym się do francuskiej elegancji. Nazwa Advance Paris pojawiła się w 2013 roku jako bardziej prestiżowa seria produktów, ale z czasem przejęła rolę głównej marki. Dziś firma działa na wielu rynkach i choć oferuje też inne urządzenia, wciąż jest kojarzona przede wszystkim ze wzmacniaczami, czego symbolem stało się jej nowe logo, w które wkomponowano wskaźnik wychyłowy. Seria Apex została przygotowana jako jubileuszowa linia z okazji 30-lecia firmy. W jej skład weszły wzmacniacze A8 Apex, A10 Apex, A12 Apex oraz odtwarzacz ACD Apex. Skromnie, ale z drugiej strony taka konsekwencja zasługuje na uznanie. Ponieważ na łamach naszego magazynu nigdy jeszcze nie testowaliśmy sprzętu tej marki, postanowiłem przyjrzeć się flagowemu piecykowi z serii Apex - A12.

HiDiamond Top Bronze

HiDiamond Top Bronze

Kable audio to jeden z tych tematów, przy których emocje potrafią pojawić się szybciej niż rozsądek. Wystarczy rzucić hasło, a po chwili można mieć przy stole dwa obozy, z których jeden będzie przekonywał, że przewody są pełnoprawnym elementem systemu, drugi natomiast uzna całą sprawę za audiofilską mitologię, w najlepszym razie za estetycznie opakowany dodatek. Problem polega na tym, że obie strony często mają trochę racji i jednocześnie obie potrafią mocno przesadzić. Jeżeli czyjś system składa się z odziedziczonych po dziadku Altusów 75, streamera wielkości paczki chusteczek i jednego z najtańszych wzmacniaczy dostępnych na rynku, nic dziwnego, że zmiana kabli nie wywraca jego świata do góry nogami. Złotousi też lubią koloryzować. Do tego stopnia, że czytając niektóre relacje z odsłuchów, odnoszę wrażenie, że komuś odjechał peron, a może i cały dworzec. Niezależnie od tego, o jakim przedziale cenowym mówimy, zachęcam do zachowania zdrowego rozsądku. Kabel nie nadrobi braków wzmacniacza, nie naprawi źle dobranych kolumn i nie zamieni przeciętnego systemu w synergiczny zestaw godny szczytów hi-endu. Z drugiej strony każdy, kto w kwestii samego sprzętu doszedł do zadowalającego poziomu, korzysta z niego każdego dnia i zna jego brzmienie jak własną kieszeń, wie, że okablowanie potrafi przesunąć pewne akcenty, uporządkować przekaz, zamaskować drobne niedoskonałości albo przeciwnie - wyciągnąć na wierzch cechy, które wcześniej pozostawały ukryte. I wcale nie są to czary. Każdy przewód, czy tego chcemy, czy nie, jest elementem systemu. Ma swoją rezystancję, pojemność, indukcyjność, geometrię, ekranowanie, złącza, odporność mechaniczną i podatność na zakłócenia. To nie są pojęcia wymyślone przez dział marketingu, tylko fizyczne właściwości, które da się zmierzyć, a następnie sprawdzić, czy ich suma ma jakiekolwiek znaczenie w odsłuchu. Właśnie dlatego znacznie ciekawsze od kabli opisywanych wyłącznie językiem "wiary" są te, za którymi stoi określona technologia i powtarzalny proces produkcji. Do tej grupy należą kable marki HiDiamond.

Denon Home 600

Denon Home 600

Są takie segmenty rynku audio, które przez długi czas wydają się rozwijać tylko pozornie. Pojawiają się nowe modele, zmieniają się aplikacje, dochodzą kolejne usługi streamingowe, producenci uczą się lepiej opakowywać wszystko w modne słowa o stylu życia, prostocie i nowoczesnym domu, ale sam rdzeń produktu pozostaje właściwie taki sam. Bo co tu właściwie wymyślać? Czy klienci tego wymagają? Czy czekają na jakieś istotne usprawnienia, których nie załatwi aktualizacja oprogramowania? Głośnik sieciowy ma być wygodny, ma dobrze wyglądać, ma grać przyjemnie i nie wymagać od użytkownika żadnej wiedzy. Wyjmujemy go z pudełka, podłączamy do prądu, instalujemy na swoim telefonie firmową aplikację, krok po kroku wykonujemy sugerowane przez nią czynności i gotowe. Denon przez lata poruszał się po tym terenie ostrożnie. Z jednej strony miał już platformę HEOS i ogromne doświadczenie w integrowaniu tradycyjnego sprzętu hi-fi z funkcjami sieciowymi, a z drugiej nie chciał rozmywać własnej tożsamości w świecie urządzeń, które często są bardziej gadżetem niż sprzętem audio. Właśnie dlatego seria Home od początku sprawiała wrażenie projektu nieco bardziej ambitnego niż wiele konkurencyjnych linii głośników. Nie chodziło tylko o to, aby zbudować kilka ładnych głośników do salonu, kuchni i sypialni. Chodziło o stworzenie systemu, który będzie spójny z amplitunerami kina domowego, wzmacniaczami sieciowymi i całą logiką domowej instalacji Denona.

Audiomica Laboratory Consequence

Audiomica Laboratory Consequence

Ten moment przychodzi w życiu każdego audiofila. Kiedy pokombinujemy z kolumnami, wzmacniaczami i źródłami, a nasz system zaczyna grać naprawdę dobrze, zadajemy sobie pytanie, czy nie powinniśmy zainteresować się kablami. Jedni twierdzą, że jak najbardziej, inni zaś śmieją się, twierdząc, że "trzeba było uważać na fizyce w podstawówce". Istnieje tylko jeden sposób, aby się przekonać - spróbować i ocenić samemu. Jeżeli nie słyszymy różnicy, istnieją tylko trzy logiczne wytłumaczenia. Pierwsze - nasz zestaw jest jeszcze zbyt słaby, aby pokazać takie niuanse albo wypożyczone do odsłuchu przewody mimo ładniejszych wtyczek niewiele różnią się od tych, których używamy na co dzień. Drugie - nasz słuch nie jest aż tak czuły, jak nam się wydawało i to, co dla innych jest "przepaścią", dla nas praktycznie nie istnieje. Trzecie - kable nie mają żadnego wpływu na brzmienie, a poprawiają jedynie samopoczucie właściciela i stan konta producenta. Wielu ludzi życzyłoby sobie, aby właśnie taki był wynik ich eksperymentów. Zaoszczędziliby mnóstwo czasu, energii i pieniędzy. Niestety jest też druga opcja - różnice są na tyle wyraźne, że drążymy temat dalej i wypożyczamy do odsłuchu kolejne przewody, próbując dobrać optymalny zestaw. Najpierw następuje faza "rozsądna" - kupujemy coś lepszego w miejsce zwykłych drutów. Z czasem jednak okazuje się, że za stolikiem mamy obrazek przypominający obrady polskiego parlamentu - cztery marki, pięć serii, różne długości, różne charaktery, jeden model zupełnie od czapy i jeden, który miał być tym "docelowym", ale jednak nim nie jest. Jeden przewód wprowadza do brzmienia odrobinę ciepła, drugi wyrównuje górę, trzeci dobrze zgrał się z naszym poprzednim wzmacniaczem i został na swoim miejscu, bo nie mieliśmy pod ręką nic lepszego. Oczywiście dramatu nie ma, bo sprzęt działa i nawet jakoś gra, ale zaczynamy mieć wrażenie, że wciąż nie funkcjonuje jako całość, tylko zbiór kompromisów. W tym momencie pojawia się kolejna myśl - a może by tak oddać całą tę plątaninę węży w dobre ręce i zastąpić ją kablami jednej serii - dopasowanymi nie tylko do naszego zestawu, ale też do siebie nawzajem?

Ostatnie komentarze

  • Krzysztof

    Miałem kiedyś jedne z tańszych kabli Audiomiki, głośnikowe Dolomit Reference i interkonekt Rhod Reference. Bardzo miło je wspominam, wspaniale dogadywały się z Audiolabem 8000A i B&W 703 (S1). Chociaż dziś mam zupełnie inny system, po przeczytaniu tego testu mam ochotę spróbować ponownie.
    0
Zobacz inne komentarze

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Audio-Technica ATH-M60x

Audio-Technica ATH-M60x

W katalogach dużych producentów sprzętu audio są produkty, których rola staje się oczywista już po kilku sekundach. Wystarczy spojrzeć na nazwę, cenę, konstrukcję i miejsce w ofercie, aby mniej więcej...

Beyerdynamic DT 30 IE

Beyerdynamic DT 30 IE

Beyerdynamic to jedna z tych marek, o których trudno pisać bez należnego jej szacunku, ale coraz trudniej robić to bez poczucia pewnego rozżalenia czy wręcz zwątpienia. Szacunku - bo mówimy...

Audiolab D9

Audiolab D9

Audiolab jest i dla wielu miłośników sprzętu stereo chyba już zawsze będzie specjalistą od wzmacniaczy. Jest to zrozumiałe nie tylko przez wzgląd na historię marki, ale także jej dzisiejszy katalog,...

Bannery boczne

Komentarze

Obywatel GC
Ach, tak, lubię, kiedy firmy kradną obudowy lub elementy designu od siebie. Wcale nie widać, że to oryginalnie były Bowersy & Wilkinsy.
Piotrek
@Artur - A co to są te "sztywne pasma efektywnego podziału dźwięku"?
badacz rynku
Strasznie niektórych odwłok piecze, że ktoś produkuje i ktoś kupuje taki sprzęt.
Bartosz
Wymiana padów nie jest trudna. Poniżej film instruktażowy: https://www.youtube.com/shorts/w9KRM98GKAo
Dariusz
Zbędne wydawanie kasy, ale kto zabroni bogatemu, no nie?

Płyty

All Them Witches - House Of Mirrors

All Them Witches - House Of Mirrors

Mniej więcej rok temu przestałem wierzyć, że usłyszymy jeszcze nową muzykę od All Them Witches. Może nie dlatego, że zespół...

Newsy

Tech Corner

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Czym powinien kierować się miłośnik sprzętu audio przy wyborze wzmacniacza? Gdyby na tak postawione pytanie można było udzielić prostej i zwięzłej odpowiedzi, pewnie nikt nie zawracałby sobie głowy testami i odsłuchami. Przyjmijmy jednak, że mamy już pewne rozeznanie w temacie, a z długiej listy dostępnych na rynku modeli chcemy wybrać...

Nowości ze świata

  • Monitor Audio has introduced the Radius Series 4G, a new generation of one of its best-known compact loudspeaker ranges. The idea behind the series is straightforward but still highly relevant - to offer proper hi-fi performance from speakers small enough...

  • Ruark Audio has introduced two new products that fit neatly into the current move toward hi-fi systems combining several once-separate worlds - physical media, streaming, furniture-like design and a more integrated approach to home audio. The British company, which celebrates...

  • Cambridge Audio is expanding its Evo series, a range of all-in-one systems designed for listeners who want a real hi-fi setup without building a traditional stack of separate components. This approach has become one of the most interesting directions in...

Prezentacje

Muzyka dla pokoleń - Bryston

Muzyka dla pokoleń - Bryston

Przeglądając strony internetowe i katalogi firm zajmujących się produkcją audiofilskiego sprzętu, prawie zawsze zaglądam do zakładek opisujących ich historię i filozofię. Dziś podobno już niewielu ludzi zwraca na to uwagę, ale prawdziwi hobbyści na pewno interesują się wszystkim, co wiąże się ze sprzętem hi-fi. Sęk w tym, że nie każda...

Poradniki

Listy

Galerie

Popularne testy

Dyskografie

Dirge - Metalowy collage

Dirge - Metalowy collage

Dirge to po angielsku lament, zawodzenie, elegia, pieśń żałobna. Jest to również nazwa francuskiej grupy założonej w 1994 roku, niedaleko...

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Nakamichi TX-1000

Nakamichi TX-1000

Japońska firma znana przede wszystkim z produkcji bardzo dobrych magnetofonów kasetowych swego czasu zaznaczyła także swoją obecność na rynku gramofonów...

Cytaty

FriedrichNietzsche.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.