Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Amphion Helium 510

Amphion Helium 510

Założona w 1998 roku firma Amphion od samego początku projektuje oraz konstruuje kolumny głośnikowe wyróżniające się czymś, czego brakuje wielu dostępnym na rynku konstrukcjom - niezwykle niską wrażliwością na niedoskonałości akustyki pomieszczenia odsłuchowego. Dzięki przemyślanym rozwiązaniom technicznym kolumny tej marki potrafią wypełnić dowolną przestrzeń wysokiej jakości dźwiękiem, a przynajmniej tak twierdzą fińscy konstruktorzy, ich zagraniczni przedstawiciele, zadowoleni klienci i instalatorzy. Nie wspominając o dziesiątkach muzyków i realizatorów dźwięku, którzy w swojej pracy korzystają z profesjonalnych monitorów Amphiona i akurat nie przejmują się ani akustyką swojego studia, ani estetyką sprzętu ustawionego na konsolecie, ale cenią sobie głośniki manufaktury z Kuopio za rzetelność, przejrzystość i prawdomówność. Założyciel firmy, Anssi Hyvönen, z pewnością ma wiele powodów do dumy, ale nawet rosnąca liczba pozytywnych recenzji i prestiżowych wyróżnień nie zachęciła go do porzucenia pierwotnych założeń, odejścia od sprawdzonych wzorców i, wybaczcie mi szczerość, trzepania kasy na zamożnych audiofilach, którzy często nie mają zielonego pojęcia o sprawach technicznych, nie wiedzą jaka jest różnica między pasmem przenoszenia a impedancją, a do wybitnych, referencyjnych nagrań zaliczają płaskie, trzeszczące, niemożebnie kartonowe płyty The Beatles z 1967 roku. Finowie od wielu, wielu lat robią swoje, rzadko wprowadzając większe zmiany w katalogu i rozsądnie wyceniając swoje produkty. Ich głośniki wydają się być kwintesencją prostoty i audiofilskiego minimalizmu, lecz kryją w sobie tajemnice, dzięki którym sprawdzają się w wielu pokojach i systemach. Jedną z największych ciekawostek związanych z Amphionem jest lokalizacja fabryki. Nie jest to ani nowoczesna hala produkcyjna położona w jednej z przemysłowych dzielnic wielkiego miasta, ani maleńki zakład stolarski z tradycjami, lecz nieczynna stacja benzynowa na przedmieściach Kuopio, przy drodze numer 533. Niepozorny budynek z zardzewiałym zadaszeniem nad zlikwidowanymi dystrybutorami paliwa został wyposażony we wszystkie maszyny potrzebne do produkcji zestawów głośnikowych. Nieopodal znajduje się wielkie centrum handlowe, a po drugiej stronie, za sosnowym lasem - jezioro. Jedno z ponad stu osiemdziesięciu tysięcy w Finlandii.

Audio-Technica ATH-AP2000Ti

Audio-Technica ATH-AP2000Ti

W ostatnich latach Audio-Technica wyjątkowo zaciekle i agresywnie atakuje rynek słuchawek. Tempa wprowadzania nowych modeli i różnorodności rozbudowywanego w ten sposób, a przecież budowanego nie od dziś katalogu mogą jej pozazdrościć nawet tacy giganci, jak Sennheiser czy JBL. Zadziwia mnie nie tylko upór japońskich konstruktorów, ale także chęć dotarcia do szerokiego grona odbiorców. Melomani szukający nauszników lub dokanałówek do smartfona mogą spędzić na stronie Audio-Techniki długie godziny zanim uda im się zawęzić krąg poszukiwań do trzech modeli, które mogłyby spełnić ich oczekiwania. Spore pole manewru mają także audiofile przekonani o tym, że najwyższą jakość dźwięku gwarantują tylko klasyczne modele przewodowe, najlepiej z jakimś porządnym przetwornikiem lub wzmacniaczem słuchawkowym. Gdzieś między tymi światami znajduje się jeszcze grupa modeli, które mogą pracować zarówno w trybie bezprzewodowym, jak i przewodowym - i to za pomocą kabla USB, a więc z pominięciem analogowego wyjścia w komputerze. Aktualna oferta japońskiej firmy jest tak przepastna, że nie sposób jej zgłębić. Przykład? Wejdźcie na stronę sieci sklepów Top Hi-Fi & Video Design i wybierzcie zakładkę ze słuchawkami Bluetooth. Otrzymacie listę produktów trzynastu różnych marek. Yamaha - 1, Master & Dynamic - 6, Pioneer - 7, Bowers & Wilkins - 10, Koss - 12, Sennheiser - 13. Audio-Technica? 42. Czterdzieści dwa! Oczywiście, wyszukiwarka może na przykład pokazać ten sam model w różnych kolorach, ale tak samo jest w przypadku innych marek, którym nie udało się dobić nawet do połowy tej liczby. Japończycy wpadli w szał, a efekt jest taki, że już kompletnie nie wiem, którym z ich nowych modeli powinienem się zainteresować. Ponieważ jednak mocno zapadł mi w pamięć odsłuch flagowych nauszników ATH-ADX5000, zacząłem się zastanawiać, czy podobnego efektu nie udałoby się uzyskać za nieco mniejsze pieniądze. Wieść głosi, że takim "tańszym odpowiednikiem" ATH-ADX5000 jest wprowadzony w drugiej połowie ubiegłego roku model ATH-AP2000Ti - ciekawe, nafaszerowane egzotycznymi materiałami, stricte audiofilskie słuchawki, które w odróżnieniu od wspomnianego flagowca otrzymały zamknięte muszle. A skoro nie kosztują 10999, lecz 6599 zł, postanowiłem dać im szansę.

Linn Selekt DSM

Linn Selekt DSM

Linn to jeden z producentów, którzy w skomplikowanym świecie hi-endowego sprzętu audio zdołali wydzielić sobie własną przestrzeń i od wielu, wielu lat funkcjonują w niej bez oglądania się na innych. Szkoccy inżynierowie pozostają wierni pomysłom, które w pierwszej chwili mogą wydawać się oryginalne lub nawet ekscentryczne, ale działają. Szczególnie wtedy, gdy zaakceptujemy ich kilka i zgodzimy się na to, aby wprowadzać firmową filozofię w życie całymi pakietami - od źródła przez amplifikację aż po zestawy głośnikowe. Podobnie jak Naim, Cyrus i kilku innych brytyjskich specjalistów od audiofilskiej elektroniki, Linn zawsze układał swoją ofertę tak, aby zachęcać melomanów do myślenia systemowego - aby zakup pojedynczego urządzenia nie był końcem, lecz początkiem pewnej drogi. Oczywiście, nikt nikogo do niczego nie zmuszał. Szkoci nie mieli w zwyczaju montowania nietypowych gniazd utrudniających lub uniemożliwiających połączenie ich sprzętu z produktami konkurencyjnych marek ani nie blokowali klientów w żaden inny sposób. Zwykle działała tutaj sama świadomość, że w dowolnym momencie możemy ulepszyć swoją wieżę poprzez poddanie któregoś z klocków fabrycznemu upgrade'owi lub dołożenie do zestawu kolejnego pudełka, które zrobi dla nas coś dobrego. Modułowa budowa systemów Linna została wprowadzona już w pierwszym, legendarnym gramofonie tej marki i stała się normą dla wszystkich kolejnych projektów. Dzięki niej klienci mogą budować swoje systemy długofalowo, w sposób przemyślany i - mimo stosunkowo wysokich cen - jak najbardziej opłacalny. Mogłoby się wydawać, że firma, której pierwszym dostępnym komercyjnie produktem był gramofon, będzie broniła wszystkich konserwatywnych pomysłów, a w epoce plików i streamingu okopie się w obozie winylowo-cedekowym, ale tutaj zaskoczenie - Linn był jednym z pierwszych producentów urządzeń audio, którzy całkowicie usunęli ze swojej oferty odtwarzacze CD. W podjęciu tej decyzji pomógł odtwarzacz sieciowy Klimax DS, opracowany z myślą o odtwarzaniu plików w jakości studyjnej. Szkoci twierdzą, że model ten gwarantował jakość dźwięku nieosiągalną dla klasycznych maszyn przystosowanych do obsługi fizycznych nośników. Trzynaście lat temu taka deklaracja wystarczyła, aby zaszokować świat hi-endu i zachęcić wiernych fanów marki do przesiadki na nowe źródło. Dziś plikowa rewolucja jest faktem dokonanym. Do pełni szczęścia brakuje nam już chyba tylko serwisów streamingowych oferujących muzykę w formacie DSD. Sprzęt audio pasujący do tego świata musi nie tylko dobrze grać, ale także łączyć się ze wszystkim, co sobie wymyślimy, elegancko się prezentować i nie zajmować zbyt wiele miejsca. Najlepiej byłoby, gdyby całą filozofię Linna dało się zamknąć w jednym pudełku, które można rozbudować nie zwiększając rozmiarów obudowy. I oto jest - przed nami Selekt DSM.

Harman Kardon Fly ANC

Harman Kardon Fly ANC

Moda na bezprzewodowe słuchawki wybuchła wraz z upowszechnieniem się smartfonów. Przez kilka lat na tym rynku działo się naprawdę sporo. Producenci elektroniki musieli nie tylko opanować nowe rozwiązania techniczne, ale także zastanowić się na jakie modele postawić i jakich środków użyć, aby wysunąć się na prowadzenie. Projektanci mieli mnóstwo pomysłów. Każde nowe nauszniki miały być przełomowe. Z okazji ich premiery organizowano konferencje prasowe, podczas których prezentowano zuchwałe plany podbicia słuchawkowego świata i kilku okolicznych galaktyk. Było gęsto. Czasami trochę żenująco, ale ciekawie. Teraz testowanie bezprzewodowych słuchawek kojarzy mi się ze straszną, ale to straszną nudą. Naprawdę. Wszystkie są robione pod takiego samego klienta. Wszystkie wyglądają podobnie, mają podobne funkcje i podobne opakowania wzorowane na pudełkach Apple'a - czarno-białe, z prostym zdjęciem i opisami wydrukowanymi minimalistyczną, wąską czcionką. Odnoszę wrażenie, że ze wszystkich ciekawych kształtów, typów i rozmiarów zostały już tylko dwie opcje - zamknięte nauszniki ze składanymi muszlami, obsługą wirtualnych asystentów i aktywną redukcją hałasu oraz "czru łajerlesy" w ładującym pudełeczku. Każdy inny typ słuchawek bezprzewodowych jest traktowany jak kuriozum. Producenci wręcz boją się wychlić z czymś nowym. A jednak produkty opatrzone logiem Harman Kardon zawsze były trochę inne - bardziej dopracowane, dojrzałe i dopieszczone. Teoretycznie blisko spokrewnione z głośnikami i słuchawkami JBL-a, ale z JBL-em i Harmanem jest jak z Toyotą i Lexusem - niby to jeden koncern, a jednak w dostarczanym klientom produktach różnic jest więcej niż podobieństw. Może to samo zobaczymy w słuchawkach Fly ANC?

Unison Research uPhono+

Unison Research uPhono+

Na łamach StereoLife staramy się nie komentować wydarzeń niezwiązanych ze sprzętem stereo. Nie poruszamy kwestii politycznych, nie powtarzamy fake newsów ani nie zmieniamy loga kilkadziesiąt razy w roku, aby pokazać poparcie dla ekologów, maturzystów, lekarzy, piłkarzy lub raperów. Nie od tego jesteśmy. Koronawirusa także mamy już serdecznie dosyć, jednak jest to jeden z tych tematów, od których naprawdę ciężko uciec. Pandemia szybko zaczęła zmieniać nasze życie, a z rynku audio płynęły różne, czasami zupełnie sprzeczne sygnały. Niektóre firmy już na wczesnym etapie epidemii pozamykały swoje siedziby i przestawiły się na działania online, co w niektórych przypadkach wyszło całkiem nieźle. Część dystrybutorów po pewnym czasie zaczęła donosić o rosnącej sprzedaży, wprowadzając środki bezpieczeństwa w swoich sklepach. W ostatnim czasie w Warszawie uruchomiono dwa nowe salony i jeden outlet ze sprzętem hi-fi. Jeśli więc chodzi o nasze rodzime poletko, naprawdę nie jest źle. Na świecie, jak można się było domyślać, wygląda to bardzo różnie. Pod koniec lutego odwołano zaplanowaną na maj wystawę High End. Od tego czasu z kalendarza wykreślono wiele podobnych imprez. Część fabryk pozamykano do odwołania, a terminy dostaw zmieniano tyle razy, że wciąż nie wiadomo która zmiana będzie tą ostatnią. Jedną z pierwszych manufaktur, w którą uderzył koronawirus był Unison Research. Fabryka zlokalizowana na obrzeżach Treviso znalazła się w "czerwonej strefie". Na początku marca Włosi informowali o związanych z tym faktem utrudnieniach, ale starali się pracować normalnie i całkiem dobrze im to wychodziło. W końcu nie mówimy o gigantycznej fabryce zatrudniającej tysiące ludzi, ale rodzinnej firmie, pod którą każdego dnia pojawia się może dwadzieścia samochodów, a technicy montujący wzmacniacze nigdy nie pracowali jeden obok drugiego i nie stukali się łokciami. Niestety, dwa miesiące później odszedł Giovanni Nasta - założyciel firmy Opera, która połączyła się z Unisonem pod skrzydłami jednej spółki i pod dachem jednego budynku. Ogromna strata. Mam nadzieję, że jego brak nie będzie wiązał się z jakąś rewolucją w firmie, o którą tak dbał. Jestem pewien, że Włosi - teraz zapewne pod dowództwem syna Giovanniego, Bartolomeo - poradzą sobie ze wszystkimi przeciwnościami losu. Gdybyśmy jednak mieli kiedyś dzielić historię Unisona na "czasy przed" i "czasy po", ostatnim urządzeniem starej ery będzie jego najnowsze dzieło - przedwzmacniacz gramofonowy uPhono+.

Ostatnie komentarze

  • Kuba

    Panie redaktorze, bardzo ciekawa recenzja, przecząca pohukiwaniom o sponsorowanych recenzjach lejących lukier na każde badziewie. Ale do rzeczy. Wiele razy wyrażał Pan uznanie dla Clearaudio. Czy miał Pan okazję zapoznać się z Nano Phono Headphone v2? Sprzęt podobny do recenzowanego, chociaż tańszy ...
    1
Zobacz inne komentarze

Tivoli Audio Music System Home

Tivoli Audio Music System Home

Jesteśmy wzrokowcami. Choćbyśmy nie wiem jak starali się od tego uciec, zwyczajnie się nie da. Naukowcy twierdzą, że nawet 80% informacji dociera do naszego mózgu dzięki zmysłowi wzroku. Mechanizmy, które pierwotnie miały uchronić nas przed dzikimi zwierzętami lub innymi zagrożeniami i pozwolić naszym przodkom skutecznie polować, teraz wykorzystujemy do bezpiecznego poruszania się po mieście oraz błyskawicznej oceny wszystkiego, co pojawi się w naszym otoczeniu. Biologiczna aparatura wideo - choć nie tak doskonała, jak u niektórych zwierząt - działa naprawdę błyskawicznie. Na co dzień się nad tym nie zastanawiamy, ale robimy to odruchowo, niemal całkowicie bezwiednie. Bardzo ciekawy eksperyment przeprowadzili na przykład Nalini Ambady i Robert Rosenthal z Uniwersytetu Harvarda. Chcąc przekonać się, jak studenci odbierają swoich profesorów, pokazali grupie osób spoza uczelni 10-sekundowe filmy nagrane podczas różnych wykładów, oczywiście bez głosu. Ankietowani odpowiedzieli na szereg pytań i każdemu z wykładowców przyznali oceny w różnych kategoriach. Jednych odebrali jako doświadczonych, dobrze przygotowanych i sympatycznych, a innych - przykładowo - jako nerwowych, rozkojarzonych lub nastawionych do studentów wrogo. Następnie długość filmów skrócono do 5 sekund. Obserwacje osób biorących udział w eksperymencie ani trochę się nie zmieniły. Ambady i Rosenthal poszli więc po bandzie i zostawili badanym tylko 2 sekundy na ocenę danego wykładowcy. Wyniki nie uległy zmianie - obserwacje i oceny ankietowanych były właściwie identyczne. Choć pierwsze wrażenie nie musi być zgodne z rzeczywistością, na jego podświadome wygenerowanie potrzeba nam mniej więcej tyle czasu, ile trwa przełknięcie śliny. W ten sposób oceniamy nie tylko ludzi, ale także przedmioty. Zjawisko to wykorzystują specjaliści od tak zwanego marketingu sensorycznego, który ma na celu wywołać pożądane decyzje zakupowe konsumenta i nasilić jego emocjonalne przywiązanie do danej marki. Liczą się oczywiście wszystkie zmysły, jednak zdaniem ekspertów tylko wzrok może oddziaływać na aż siedmiu płaszczyznach - od oświetlenia i wystroju wnętrza przez opakowanie aż po wygląd samego produktu. Dla niektórych to przerażające, dla innych - zupełnie naturalne.

Ostatnie komentarze

  • Boguś

    Musiałbym upaść na łokcie, żeby za te pieniądze kupować coś takiego. W tej (lub niższej) cenie mamy PianoCrafty z większą nawet funkcjonalnością i (niewątpliwie) lepszym dźwiękiem... Ale to dobrze,że są takie dziwności, bo mogą być ekskluzywnym prezentem na przykład dla osób, które właśnie kupiły wy...
    3
Zobacz inne komentarze

SA Saxo 5

SA Saxo 5

W wielu dziedzinach naszego życia panuje zgoda co do kierunku, w którym należy podążać. Telewizory mają być większe, cieńsze i bardziej wszechstronne. Samochody - bogato wyposażone, wygodne i ekonomiczne. Laptopy - mocniejsze, lżejsze, szybsze, bardziej wytrzymałe i na tyle eleganckie, aby można było pokazać się z nimi w modnej kawiarni. Żaden producent telewizorów nie wyskoczy z informacją, że modele zaplanowane na przyszły rok będą mniejsze i grubsze, a do tego zostaną pozbawione sporej części przydatnych funkcji. Żaden producent samochodów nie będzie chwalił się tym, że jego rynkowy hit po liftingu będzie miał mniej miejsca w kabinie, a spalanie znacząco wzrośnie. Żaden specjalista od laptopów nie powie, że procesory muszą być wolniejsze, bo produkowane obecnie modele pracują zdecydowanie za szybko. Jeśli chodzi o sprzęt audio, trendy wyznaczają głównie urządzenia sieciowe i bezprzewodowe. Nowe amplitunery muszą zapewniać dostęp do popularnych serwisów streamingowych, a słuchawki i małe głośniki przenośne - wspierać wszystkie najnowsze technologie, z asystentami głosowymi na czele. Jeżeli jednak zapomnimy o tematach, które są w modzie, spojrzymy na sprawę z punktu widzenia audiofila i przyjrzymy się konkretnym elementom systemu stereo, sprawy zaczną się komplikować. No bo jaki ma być idealny wzmacniacz? Jedni twierdzą, że powinna to być potężna integra dysponująca mocą 250 W na kanał, natomiast inni uważają, że do pełni szczęścia potrzebna jest co najwyżej 15-watowa lampa, najlepiej single-ended. Kable? Jedni robią grube i ciężkie węże, przy których ogrodowy szlauch to śmiech na sali, a inni - delikatne, cienkie, lekkie, często przezroczyste tasiemki wykonane z nieprawdopodobną precyzją. Zestawy głośnikowe mogą mieć dwa metry wysokości i wykorzystywać dwa tuziny przetworników, ale wiele audiofilskich kolumn to minimalistyczne konstrukcje, których konstruktorzy zamiast na ilość, postawili na jakość. Ponieważ podążanie tą drogą przynosi zaskakująco dobre rezultaty, niektórzy melomani wybierają sprzęt audio tak, jak żywność lub kosmetyki - biorąc nie te, które coś szczególnego mają, ale te, których skład jest najkrótszy. Niektórzy twierdzą, że w segmencie hi-endowego audio owszem można się pobawić w ten cały minimalizm, ale z mniejszym budżetem prawdopodobnie się to nie uda. Kupimy mniej, dostaniemy mniej i na tym się skończy. Hmm... Jesteście pewni?

JBL Club 950 NC

JBL Club 950 NC

W ostatnich latach JBL zapracował sobie na miano najbardziej znanego producenta przenośnego sprzętu audio. Gdyby spytać kogokolwiek o pierwsze skojarzenie w tym temacie, mielibyśmy wielką szansę na to, że usłyszymy nazwę właśnie tego amerykańskiego producenta. Pomijając bogatą historię amerykańskiej firmy, na ten sukces zapracowało właściwie kilkanaście przenośnych głośników i słuchawek bezprzewodowych wykorzystywanych przez olbrzymią grupę docelową jako odbiornik muzyki puszczanej z telefonu. Z pewnością swoje pięć groszy dorzucił tutaj bardzo dynamiczny rozwój serwisów streamingowych i dostępność sprzętu JBL-a, bo w elektronicznych supermarketach można kupić nie tylko najprostsze i najtańsze modele głośników tej marki. Jest tylko jeden problem - nie zawsze możemy pozwolić sobie na to, by muzykę puszczać głośno. Z pomocą przychodzą, jak zawsze, różnego rodzaju słuchawki - od dousznych kablowych po nauszne bezprzewodowe. Amerykanie szybko i - trzeba to powiedzieć - niezwykle agresywnie weszli na ten rynek, oferując szeroki wachlarz produktów, od sportowych dokanałówek po duże, eleganckie nauszniki wykorzystujące najnowsze technologie. Zarówno bogate portfolio, jak i rozsądnie skalkulowane ceny świadczą o tym, że JBL chce dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, co niekoniecznie musi obejmować również "społeczność audiofilską". Ale czy to się ze sobą gryzie? Chyba nie. A już na pewno jeśli chodzi o bezprzewodowe nauszniki, które będą towarzyszyć nam zarówno w domu, jak i poza nim.

Qln Prestige One

Qln Prestige One

Średnio kilka razy w miesiącu dostaję propozycję przetestowania jakiegoś nowego urządzenia. Większość z tych maili i telefonów można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to typowy spam, który przychodzi nawet nie wiadomo skąd. Prawdopodobnie z dalekowschodnich fabryk produkujących wszystko od soundbarów po złote kondensatory. Druga to maile rozsyłane przez młodych i energicznych pracowników agencji reklamowych, którym wydaje się, że na wieść o możliwości otrzymania jednego z pierwszych sampli jakichś tam bezprzewodowych słuchawek powinienem dosłownie posikać się ze szczęścia. Trzecia grupa to producenci i dystrybutorzy, którzy o audiofilskim sprzęcie nie mają zielonego pojęcia. Zwykle oferują coś mocno średniego, co jednak ich zdaniem jest absolutnie przełomowe. Desperacko próbują wprowadzić na rynek wzmacniacze, kable lub kondycjonery zasilające klasy śmietnikowej. Z oczywistych względów na większość tego typu wiadomości odpisuję jednym zdaniem, a na niektóre nie odpowiadam w ogóle, co może i jest niekulturalne, ale niektóre z tych maili też do eleganckich nie należą. Być może coś ważnego mnie omija. Być może jedną na dziesięć takich rzeczy warto byłoby się zainteresować. Gdybyśmy jednak brali do testów cały ten badziew, nie miałbym czasu na urządzenia, które wydają mi się milion razy bardziej interesujące i które, dzięki uprzejmości wielu fantastycznych ludzi działających w branży audio, mogę mieć pod drzwiami następnego dnia. Może to zabrzmi brutalnie, ale nowy Chord, nowe Sennheisery i nowe Cardasy kręcą mnie bardziej niż wzmacniacz słuchawkowy marki Fidelice Precision, nauszniki Austrian Audio czy kable Black Cat. I jestem przekonany, że zgodzi się z tym większość audiofilów. Niełatwo mnie przekonać do przetestowania czegoś, czego nie znam lub o czym nie słyszałem zbyt wiele. Zdanie mogę zmienić jeśli jest to produkt nowej marki założonej przez ludzi z dużym doświadczeniem (Fyne Audio, Soul Note, My Monitors), jeśli będzie to coś naprawdę intrygującego (1ARC, Soundgil, Sound Project) lub jeśli z propozycją testu zgłosi się do mnie dystrybutor znany ze ściągania do naszego kraju dziwnych, mało znanych, ale pięknych i wartościowych urządzeń. Jednym z nich bydgoski Audio-Connect. Dobry gust trzech przyjaciół, którzy założyli ten salon jest dla mnie sprawą niepodważalną. Nie interesuje mnie nawet jak będzie się nazywało ich nowe znalezisko, gdzie będzie produkowane i czy akurat będą to kolumny, wzmacniacze czy kable zasilające. Może to być nawet lampowa integra z Łotwy albo przetwornik cyfrowo-analogowy z Korei Południowej. Jeśli mam taką możliwość, biorę. Poznajcie zatem monitory Qln Prestige One.

Ostatnie komentarze

  • Artur

    Skandynawskie firmy może dużo chcą za swoje produkty, ale klasa wykonania i brzmienia jest zawsze taka, że mucha nie siada. Gato Audio, Gryphon, Densen, Buchardt Audio, GamuT, Vitus Audio - zawsze jest dobrze, a czasami jest przecudownie. Taki napis, jaki widać na jednym ze zdjęć (nad gniazdami) to ...
    0
Zobacz inne komentarze

Sennheiser Momentum True Wireless 2

Sennheiser Momentum True Wireless 2

Miłośnicy wysokiej klasy sprzętu audio przyzwyczaili się, że w tej branży rzadko kiedy można mówić o przełomowych pomysłach i rozwiązaniach technicznych. Jeśli nawet coś takiego się pojawia, musi się w pewnym sensie zestarzeć, dojrzeć, nabrać rozpędu. Choć z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się to nieprawdopodobne, nawet do płyt kompaktowych audiofile podchodzili jak pies do jeża. Uważali, że digitalizacja muzyki nie przyniesie nic dobrego, a brzmienie pierwszych dostępnych na rynku odtwarzaczy uznali za rozczarowujące. Według nich było ono sztuczne, twarde, techniczne i bezduszne. Co ciekawe, kilkadziesiąt lat później wielu z nich zaczęło bronić srebrnych krążków przed inwazją gęstych plików i serwisów strumieniowych, tym razem twierdząc, że cedeki brzmią bardziej naturalnie, prognozując przy tymz jakimi problemami będą zmagać się posiadacze streamerów. Że będą pozbawieni emocji towarzyszących kupowaniu płyt, wyjmowaniu ich z folii i wąchaniu umieszczonej w środku książeczki... Że staną się uzależnieni od dostawcy Internetu, a przecież fizycznym nośnikom Internet do niczego niepotrzebny... Że artysta, wytwórnia lub właściciel danego serwisu będą mogli w dowolnej chwili usunąć wybrane tytułu z bazy i nic nie będzie można na to poradzić... Odrobina racji w tym jest, jednak czytając podobne komentarze trudno oprzeć się wrażeniu, że audiofil to taki człowiek, któremu w kwestii odtwarzania muzyki po prostu nie sposób dogodzić. Z punktu widzenia osobnika spoza tego grona - niegroźny wariat. Dla producenta sprzętu grającego - w szczególności takiego, z którego mają korzystać dziesiątki tysięcy ludzi - audiofil jest natomiast kimś takim, jak klient, który przychodzi do restauracji, choć od rana boli go brzuch. Jest głodny, ale zły. Na nic nie ma ochoty. Wszystko jest jego zdaniem paskudne. Ostatecznie zamawia wodę i narzeka, że zbyt ciepła, zbyt zimna albo zbyt gazowana. Specjaliści od elektroniki - podobnie, jak właściciele restauracji - wiedzą, że opinii takiego pacjenta nie należy brać sobie do serca. Pomarudzi sobie i pójdzie do apteki. W tym czasie zamówienie złoży jednak dwudziestu innych klientów, którym jedno danie smakuje bardziej, drugie może trochę mniej, ale generalnie są zadowoleni. Uśmiechają się, chwalą, dziękują i wracają. Co więcej, są otwarci na nowe pomysły szefa kuchni. Chcą być bogatsi o nowe doświadczenia, a niektórzy nawet lubią pochwalić się, że już byli, już próbowali i już wiedzą jak smakuje na przykład ramen z jajkami, chili i limonką albo bezglutenowy sorbet ananasowy.

Polecany film

Nowe testy

Poprzedni Następny
Amphion Helium 510

Amphion Helium 510

Założona w 1998 roku firma Amphion od samego początku projektuje oraz konstruuje kolumny głośnikowe wyróżniające się czymś, czego brakuje wielu dostępnym na rynku konstrukcjom - niezwykle niską wrażliwością na niedoskonałości...

Audio-Technica ATH-AP2000Ti

Audio-Technica ATH-AP2000Ti

W ostatnich latach Audio-Technica wyjątkowo zaciekle i agresywnie atakuje rynek słuchawek. Tempa wprowadzania nowych modeli i różnorodności rozbudowywanego w ten sposób, a przecież budowanego nie od dziś katalogu mogą jej...

Linn Selekt DSM

Linn Selekt DSM

Linn to jeden z producentów, którzy w skomplikowanym świecie hi-endowego sprzętu audio zdołali wydzielić sobie własną przestrzeń i od wielu, wielu lat funkcjonują w niej bez oglądania się na innych....

Bannery boczne

Komentarze

Damian
Czy do kolumn Tannoy Mercury 7.4 ten wzmacniacz nie będzie za słaby?
MB
Nie ma regulacji barwy.
A.S.
Mam kolumny aktywne i nie mam problemu z kablami głośnikowymi i dopasowaniem wzmacniacza.

Płyty

Kazik - Zaraza

Kazik - Zaraza

Chyba żaden polski album na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat nie miał tak dobrej promocji. W całej tej sytuacji najśmieszniejsze jest...

Newsy

Thorens TD 103 A

Thorens TD 103 A

Thorens przyspiesza przekształcanie swojej gamy produktowej i prezentuje najnowszy gramofon TD 103 A. Model ten jest całkowicie przeprojektowanym, automatycznym gramofonem,...

Tech Corner

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Wielu audiofilów, a także niektórych ludzi mających niewielkie pojęcie na temat sprzętu stereo, fascynuje temat kabli używanych do łączenia zestawów głośnikowych ze wzmacniaczem, wzmacniacza z odtwarzaczem, a nawet tych odpowiadających za dostarczenie prądu do naszych urządzeń. Zanim jednak zagłębimy się w dywagacje na temat wyższości srebra nad miedzią czy sensu...

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Poradniki

Jak podłączyć komputer do systemu audio

Jak podłączyć komputer do systemu audio

Dziesięć lat temu słuchanie muzyki z komputera uchodziło w audiofilskim środowisku za tanią rozrywkę przeznaczoną raczej dla ludzi nie interesujących...

Listy

Galerie

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i...

Popularne testy

Dyskografie

Budgie - Zapomniany gatunek

Budgie - Zapomniany gatunek

Deski skrzypiały pod nogami, kiedy wchodził na strych. Strach jednak tłumiła fascynacja nowym, nieznanym wcześniej miejscem. Spróchniałe schody nie miały...

Wywiady

Mads Klifoth - Audiovector

Mads Klifoth - Audiovector

Audiovector to jedna z firm, których kariera na polskim rynku wyraźnie przyspieszyła w ciągu kilku ostatnich lat. Teoretycznie nic nie...

Popularne artykuły

Vintage

Denon PMA-850

Denon PMA-850

W porównaniu z różnymi staroświeckimi cudeńkami prezentowanymi przez nas w tym dziale, Denon PMA-850 prezentuje się całkiem nowocześnie. Ciekawy zabieg...

Cytaty

JonathanDavis.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.