Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Sennheiser IE 40 PRO

Sennheiser IE 40 PRO

Elektronika stworzona z myślą o profesjonalistach kusi audiofilów od dawna. Czasami nawet na tyle skutecznie, że poszczególne urządzenia przebijają się w nieco zmienionej formie na rynek amatorski. Nierzadko sami ich konstruktorzy są zaskoczeni pozytywnymi opiniami ludzi, którzy teoretycznie potrzebują tylko czegoś do słuchania muzyki w biurze, ewentualnie na spacerze lub w podróży. Czemu mieliby być zainteresowani sprzętem zaprojektowanym z myślą o wykonywaniu konkretnej pracy? Wystarczy jednak spojrzeć na problem trochę szerzej, aby zdać sobie sprawę z tego, że wszystko, co profesjonalne, sportowe, wojskowe lub ekskluzywne jest generalnie postrzegane jako lepsze. Ludzie na ulicy nie oglądają się za zwykłymi samochodami, które kupuje się po to, by spaliły jak najmniej benzyny i pomieściły pięcioosobową rodzinę, ale za usportowionym autem z ryczącym wydechem, obniżonym zawieszeniem i milionem plakietek "RS", "M" lub "Type R" - już tak. Komputer stacjonarny lub laptop może być bardzo fajny, ale będzie jeszcze fajniejszy jeśli producent wyraźnie zaznaczy, że został stworzony z myślą o grafikach komputerowych, programistach, a nawet graczach startujących w różnego rodzaju turniejach. Oczywiście w sklepie nie trzeba nikomu udowadniać, że faktycznie będziemy wykorzystywać taki komputer do pracy. Możemy nawet grać na nim w pasjansa, ale niewątpliwie dobrze jest wiedzieć, że nasz sprzęt potrafi o wiele, wiele więcej. Audiofile także uwielbiają profesjonalne zabawki. Nawet ci, którzy nie grają na żadnym instrumencie, nigdy nie stali na scenie i nie wiedzą jak wygląda studio nagraniowe. Wystarczy zobaczyć jakimi hasłami i obrazkami kuszą ich niektórzy producenci wzmacniaczy albo zestawów głośnikowych. Hi-endowe kolumny stojące za ogromną konsoletą? Końcówki mocy z kondensatorami spełniającymi standardy militarne? Po co to normalnemu melomanowi, który chce po prostu posłuchać muzyki? To proste - "profesjonalne" czasami naprawdę znaczy "lepsze". Czy jednak sprawdzi się to w przypadku słuchawek dokanałowych?

Ostatnie komentarze

  • Paweł

    Czy podczas testów wymienialiście może gumki w tych słuchawkach? Pytam, bo jestem posiadaczem RHA MA750. I cóż z tego, że posiadają one bogaty zestaw gumek wraz z piankami Comply, jak to dziadostwo tak się trzyma, że próba ich zdjęcia kończy się ich fizycznym zniszczeniem, a ryzykujemy także zniszcz...
    0
Zobacz inne komentarze

Pro-Ject T1

Pro-Ject T1

Gdyby piętnaście lat temu ktoś namawiał mnie, bym rzucił wszystko, czym wówczas się zajmowałem i otworzył fabrykę gramofonów, uznałbym go za niegroźnego wariata i grzecznie dał mu do zrozumienia, aby szukał podobnych sobie pomyleńców gdzie indziej. W tamtych czasach temat winyli i gramofonów praktycznie nie istniał. Podtrzymywali go przy życiu prawdziwi entuzjaści, kolekcjonerzy i audiofile dyskutujący o wyższości jednych hi-endowych wkładek nad innymi. Niewielkie, specyficzne i na dodatek dość hermetyczne środowisko. Klub pasjonatów, którzy nawet przez innych audiofilów byli traktowani z rezerwą. Jeżeli coś w ogóle ich obchodziło, były to ramiona, przedwzmacniacze korekcyjne, wkładki i akcesoria z najwyższej półki. Aby do nich dotrzeć, trzeba było mieć potężną wiedzę i doświadczenie, nie mówiąc już o zapleczu technicznym i finansowym. Produkcja tańszych gramofonów też mijała się z celem. Dostęp do płyt - nawet w porównaniu z tym, co obserwujemy dzisiaj - był mocno utrudniony. Misja samobójcza. A teraz wyobraźcie sobie, że ktoś bierze się za to trzydzieści lat temu, kiedy płyty kompaktowe wchodziły w okres największego rozkwitu, a nośniki analogowe uważano za coś, co należało czym prędzej wynieść na strych lub po prostu spalić. Właśnie w tamtych, jeszcze trudniejszych dla czarnych krążków czasach, produkcją gramofonów zainteresował się Heinz Lichtenegger - młody, pełen entuzjazmu Austriak, którego pewnego dnia przywiało do wielkiej fabryki urządzeń elektronicznych Tesla w byłej Czechosłowacji. Wytwarzała ona między innymi telewizory, odbiorniki radiowe, tranzystory, układy scalone, ekrany, głośniki, magnetofony i nagrywarki kasetowe. Czesi produkowali także całkiem niezłe gramofony, jednak już wtedy było wiadomo, że przyszłość należy do cedeków. Lichtenegger, prywatnie ogromny miłośnik winyli, nie mógł się z tym pogodzić. Myśl o tym, że potężna fabryka gramofonów zostanie zamknięta, a jej wyposażenie prawdopodobnie skończy gdzieś na skupie złomu, nie dawała mu spokoju. W końcu postawił wszystko na jedną kartę i przejął fabrykę SEV w miejscowości Litovel nieopodal Ołomuńca. Podobnie, jak producent lamp elektronowych - JJ Electronic - była to jedna z części potężnego koncernu, której przy wsparciu lokalnych działaczy i prywatnych właścicieli udało się oddzielić od Tesli i powoli postawić na nogi. Tak w 1991 roku narodził się Pro-Ject.

Koss Porta Pro Wireless

Koss Porta Pro Wireless

Koss Porta Pro to w świecie słuchawek prawdziwy ewenement. Produkt absolutnie kultowy. Żywa legenda. Ciężko uwierzyć, by jakikolwiek meloman lub audiofil nie kojarzył tej nazwy i nigdy w życiu nie widział charakterystycznych, kompaktowych nauszników ze srebrnym pałąkiem i niebieskimi obudowami przetworników. Ta niezwykle prosta, ale pod wieloma względami także niepowtarzalna konstrukcja jest jednym z najbardziej ponadczasowych produktów w historii sprzętu audio w ogóle. Słuchawki, które można dziś kupić w jednym z autoryzowanych salonów Kossa, niczym nie różnią się od tych, które wprowadzono na rynek 35 lat temu. W przeciwieństwie do monitorów BBC, nowych vintage'owych kolumn JBL-a lub oldschoolowych, lampowych końcówek mocy McIntosha, tutaj nie wprowadzano nowych głośników, nie ulepszano obudów i gniazd ani nie odbudowywano niczego na podstawie szkiców znalezionych na strychu. Oryginalne słuchawki nigdy nie zostały bowiem wycofane z produkcji, a jedynymi udziwnieniami, jakie pojawiały się na przestrzeni lat były niestandardowe wersje kolorystyczne - czerwone, złote, beżowe, zielone, białe... Na tym jednak nie wprowadzono istotnych zmian w ich konstrukcji. Amerykanie oparli się tej pokusie uznając, że Porta Pro jest produktem skończonym i nie wymagającym poprawek. Być może również dlatego produkowane od 1984 roku słuchawki stały się wzorem, do którego siłą rzeczy porównuje się wszystkie inne nauszniki zaprojektowane z myślą o współpracy ze sprzętem przenośnym. Zmieniło się jednak coś innego. Dziś rzadko kto podłącza słuchawki do kieszonkowego kaseciaka. Muzyki - a już w szczególności poza domem - słuchamy teraz głównie ze smartfona. A ponieważ niemal wszystko możemy już połączyć bezprzewodowo, przyszła pora na ważne udoskonalenie. Porty Pro straciły kabel! No, może nie do końca, ale dla fanów tych słuchawek wprowadzenie modelu z dopiskiem "Wireless" było niczym przesiadka z dymiącego diesla na auto elektryczne. Firma zachowała klasyczny kształt kultowych nauszników, ale jednocześnie zadbała o to, aby po Porty Pro mogli sięgnąć młodzi ludzie, dla których słuchawki przewodowe to przeżytek - nie ważne jak dobre i legendarne by nie były. Wbrew pozorom, wprowadzenie wersji bezprzewodowej oznacza także szereg innych zmian.

Audio-Technica AT-LPW40WN

Audio-Technica AT-LPW40WN

Wbrew przewidywaniom tajemniczych analityków wieszczących rychły koniec winylowego szału, po kilku latach doskonałej koniunktury wciąż nic nie wskazuje na to, by "chwilowa moda" na czarne płyty i gramofony miała się skończyć. W każdym kraju wygląda to wprawdzie trochę inaczej, ale obecnie nie ma już żadnych wątpliwości, że najcięższe lata ten format ma dawno za sobą. A przecież od końcówki lat osiemdziesiątych, kiedy płyty kompaktowe zaczęły definitywnie przejmować rynek, winyle nie miały łatwego życia. Podtrzymywali je tylko tradycjonaliści, entuzjaści, kolekcjonerzy i... Audiofile, dla których cyfrowy dźwięk zwyczajnie nie mógł się równać z analogową płynnością, barwą, przestrzenią i dynamiką. Kiedy pałeczkę zaczęły przejmować pliki i serwisy streamingowe, wydawało się, że tym samym kończy się epoka nośników cyfrowych. A tu proszę, sprzedaż winyli i gramofonów szybuje w górę! Dziwne? Zagadkowe? Niezrozumiałe? Moim zdaniem nie do końca. Owszem, ze znanych metod zapisu i reprodukcji muzyki cyfrowej, chyba nic nie może się równać z gęstymi plikami DSD, ale ich dostępność wciąż jest problematyczna. Wystarczy wypisać na kartce dziesięć swoich ulubionych albumów i sprawdzić czy gdzieś da się je kupić w formie plików DSD64, o lepszej jakości nie wspominając. Miłośnicy klasyki, jazzu i "audiofilskiego plumkania" mają trochę łatwiej, ale pozostali będą mieli szczęście, jeśli uda im się znaleźć z tej dziesiątki dwie lub trzy płyty. Najwygodniejszy jest streaming. Wystarczy dostęp do sieci, abyśmy mogli cieszyć się milionami tytułów z telefonu, komputera lub hi-endowego streamera. Tu jednak dopiero od niedawna możemy liczyć na naprawdę wysoką jakość dźwięku, a i to oczywiście nie w przypadku każdego jednego wydawnictwa. A jeżeli dojdziemy do wniosku, że chcemy mieć w domu własną kolekcję płyt i jakieś urządzenie do ich odtwarzania? Co jeśli nie mamy żadnego "bagażu", żadnych gromadzonych latami zbiorów i możemy po prostu wybrać jedną drogę, którą zechcemy pójść? Dla wielu melomanów postawionych przed takim wyborem, odpowiedź jest oczywista - winyle! Są czadowe, mają duże okładki, dają poczucie fizycznego kontaktu z muzyką, a do tego mogą zapewnić nam niezwykłe, analogowe brzmienie. A przynajmniej tak mówią ci wąsaci audiofile...

Onkyo A-9130

Onkyo A-9130

Onkyo to japońska firma będąca jednym z prawdziwych gigantów na rynku elektroniki audio. Jej początki sięgają 1946 roku, kiedy to powołano do życia przedsiębiorstwo o nazwie Osaka Denki Onkyo. Dobrze poinformowanym audiofilom być może obiło się o uszy coś podobnego, ale od razu uprzedzam, że w tamtych czasach manufaktura z Osaki nie miała jeszcze nic wspólnego z założoną w 1910 roku firmą Nippon Denki Onkyo, znaną dziś jako Denon. Okres powojenny musiał być dobrym momentem na podejmowanie prób podboju świata nie za pomocą karabinów, okrętów, samolotów i chorej ideologii, ale ciężkiej pracy, nowoczesnych technologii i budowania własnej potęgi gospodarczej. Japonia miała wkrótce stać się jednym z niekwestionowanych liderów na tym polu, w czym spory udział miała właśnie branża elektroniczna. Jeszcze zanim klienci na całym świecie zaczęli masowo kupować japońskie samochody czy obiektywy, do europejskich i amerykańskich domów wparowały odbiorniki radiowe, wzmacniacze, gramofony i magnetofony z Kraju Kwitnącej Wiśni. Wystarczy rozejrzeć się na forach i grupach zrzeszających fanów sprzętu stereo z lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Sansui, Pioneer, JVC, Yamaha, Marantz, Technics, Denon, Onkyo, Kenwood, Nakamichi, Luxman, Sony, Toshiba, Akai, Sharp, Hitachi... Przed tą inwazją dosłownie nie dało się uciec. I choć Europa miała takie firmy, jak Philips, Grundig czy Siemens, a w Polsce królowały urządzenia Unitry, Diory i Foniki, do dziś rynek sprzętu audio, szczególnie jeśli chodzi o komponenty budżetowe, jest totalnie zdominowany przez Japończyków.

Ostatnie komentarze

  • 1piotr13

    W teście była również mowa o kolumnach Audiovector QR5, których osobny test na Waszej stronie już kiedyś przeczytałem. Mam zamiar je kupić i będę je napędzał Denonem PMA-1600NE i w związku z tym chciałbym się dowiedzieć jakiego okablowania kolumn używaliście podczas tamtego testu lub jakie ewentualn...
    0
Zobacz inne komentarze

Jean-Marie Reynaud Lucia

Jean-Marie Reynaud Lucia

Miłośnicy wysokiej klasy sprzętu grającego i audiofile uważnie śledzący sytuację na rynku z pewnością nie mogą narzekać na nudę. W ostatnich latach sytuacja jest bardzo dynamiczna, a coraz większa liczba producentów próbujących wykroić swój kawałek tortu sprawia, że pojawia się coraz więcej interesujących, oryginalnych, a nawet kontrowersyjnych urządzeń. Ogromna większość konstruktorów kolumn, wzmacniaczy, streamerów lub gramofonów próbuje wprawdzie dotrzeć do możliwie najszerszego grona odbiorców, co sprawia, że brzmienie tych klocków jest bardzo neutralne, bezpieczne i skrojone według tego samego wzorca, jednak tuż pod grubą warstwą uniwersalnych samograjów kryje się równie głęboka, a może nawet jeszcze głębsza jaskinia z prawdziwie odjechanymi konstrukcjami. Na tak nasyconym i zróżnicowanym rynku, znalezienie na przykład dziwnych, vintage'owych kolumn wzorowanych na monitorach sprzed czterdziestu lat lub lampowego wzmacniacza o niskiej mocy i rozkosznie ciepłym brzmieniu nie jest żadnym problemem. Na sklepowych półkach stoją i kurzą się setki takich wynalazków. Wydaje mi się, że niejeden meloman chciałby wymienić swoje zwyczajne kolumny i swój typowy wzmacniacz na coś ciekawszego, jednak największą barierą do przeskoczenia nie jest wcale lęk przed zbyt odważnym brzmieniem ani mniej rozpoznawalne logo, ale cena takiego sprzętu. Najczęściej mówimy bowiem o urządzeniach budowanych ręcznie przez prawdziwych zapaleńców, w małych ilościach, we własnej fabryce, z dostarczanych na zamówienie komponentów. Nie jest to masówka składana w błyskawicznym tempie przez roboty. A to niestety sprawia, że prawdziwie audiofilska elektronika z charakterem jest albo droga, albo koszmarnie droga. Pasjonaci marzą o kolumnach z głośnikami koncentrycznymi, wzmacniaczach ze wskaźnikami wychyłowymi i gramofonach z talerzem i ramieniem na pływającym zawieszeniu, ale rzeczywistość jest brutalna i szybko sprowadza wielu z nich na ziemię. A jednak... Czasami udaje się znaleźć coś, co teoretycznie nie powinno istnieć. Wzmacniacz lampowy w przystępnej cenie, ciekawe kolumny zbudowane przez debiutującą na rynku firmę albo przetwornik, którym producent kojarzony raczej z hi-endowymi urządzeniami próbuje dotrzeć do mniej zamożnych klientów. Na pierwszy rzut oka jest to wręcz podejrzane. Manufaktura specjalizująca się w budowaniu kolumn ze średniej i wyższej półki wyskakuje z monitorami plasującymi się tuż powyżej popularnej masówki. Czy gdzieś tu jest haczyk? A może to swego rodzaju test i próba udowodnienia, że za niewiele większe pieniądze można już kupić sprzęt znacznie wyższej jakości? Tak właśnie pomyślałem, gdy do naszej redakcji dotarły monitory Jean-Marie Reynaud Lucia.

Audio-Technica ATH-ANC900BT

Audio-Technica ATH-ANC900BT

Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że audiofile patrzą na świat sprzętu elektronicznego nieco inaczej, przez pryzmat swojego hobby. Niektórym wydaje się, że dla każdego melomana zainteresowanego kupnem słuchawek priorytetem powinna być jakość brzmienia, a więc i wszystkie elementy, które mają na nią największy wpływ - przetworniki, obudowy, a nawet przewody, najlepiej z jak najczystszej miedzi lub monokrystalicznego srebra. Gdyby zdeklarowany miłośnik wysokiej klasy nauszników otrzymał możliwość upgrade'u swoich ulubionych słuchawek i musiał wybrać między grubszym, bardziej komfortowym pałąkiem a nowocześniejszymi magnesami neodymowymi poprawiającymi dynamikę, przejrzystość i czytelność niskich tonów, bez namysłu wybrałby drugą opcję. Ale nie wszyscy są audiofilami, a nawet osoby należące do tej grupy zdają sobie sprawę, że czasami trzeba dać sobie spokój z tym pajacowaniem i żyć jak normalny człowiek - narzekania na jakość systemu audio w służbowym samochodzie i wyciągania audiofilskiego DAP-a w autobusie, pociągu lub samolocie. Nawet jeśli dźwięk jest dla nas najważniejszy, nikt nie mówi, że musi tak być zawsze i wszędzie. Słuchawki bezprzewodowe to z definicji średni pomysł. Dla audiofilów. Wszyscy inni ludzie uważają natomiast, że to świetna sprawa. Z kieszeni nie wystają nam przewody, nauszniki w mgnieniu oka łączą się ze smartfonem, tabletem lub laptopem, a jeśli wybierzemy jeden z lepiej wyposażonych modeli, dostaniemy szereg funkcji, które przewodowym słuchawkom są i prawdopodobnie jeszcze długo będą obce - sterowanie dotykowe, system aktywnej redukcji szumów, korektor odpalany za pomocą aplikacji czy kompatybilność z asystentem głosowym.

Graham Audio LS5/9

Graham Audio LS5/9

Testowanie sprzętu stereo to całkiem ciekawe zajęcie. Choć nie polega wyłącznie na słuchaniu urządzeń, które chciałoby się mieć w domu na co dzień, uwielbiam chwile, kiedy mogę poświęcić się wyłącznie swojemu hobby. Lubię opisywać sprzęt, który ma coś ciekawego do zaoferowania i realizuje wizję swoich twórców. Ponad wszystko cenię sobie także kontakt z ludźmi, którzy mogą być skrajnie różni, ale mają wspólną pasję, która sprawia, że nie liczy się dla nich nic innego. W audiofilskim środowisku można spotkać prawników, lekarzy, informatyków, muzyków, handlowców, elektroników, księgowych, nauczycieli, fizyków, biologów, tłumaczy, aktorów, pilotów, kucharzy, mechaników, architektów i ogrodników. Nie ma żadnej reguły i żadnego dominującego trendu. Wiek, płeć, wyznanie, poglądy polityczne, kolor skóry? Żadna z tych rzeczy nie kłóci się z zamiłowaniem do wysokiej klasy dźwięku. Mimo to, każdy audiofil postrzega swój brzmieniowy ideał nieco inaczej. Dlaczego tak się dzieje? Istnieje wiele teorii mówiących, że nasze preferencje w tym względzie zależą na przykład od języka, jakim się posługujemy albo budowy i kształtu naszych uszu. Jeśli chodzi o sprzęt, nie sposób nie wziąć pod uwagę tak oczywistych czynników, jak najczęściej słuchana muzyka, rozmiar i akustyka pokoju odsłuchowego lub coś, czego nie da się przewidzieć - nasz indywidualny, dźwiękowy smak. A ten często wyrabia się z czasem i nabywanym doświadczeniem. Mówi się, że do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć. Niektórzy odnajdują spełnienie w brzmieniu najnowocześniejszej elektroniki - wydajnych wzmacniaczy, cyfrowych procesorów dźwięku i przetworników pozwalających na odtwarzanie ekstremalnie gęstych plików. Jednak są i tacy, dla których nic nie może się równać z najlepszymi konstrukcjami z lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Tylko jak je zdobyć? Cofnąć się w czasie? Ależ nie trzeba! Dzięki prawdziwym pasjonatom i powracającej modzie na sprzęt retro, można dostać je praktycznie od ręki. Stare, ale nowe. Wyglądające jak cudownie odnalezione na strychu, ale pachnące fabryką. Czy jesteście gotowi na spotkanie z legendą?

Ostatnie komentarze

  • AM

    Za każdym razem słucham tych głośników przy okazji wizyty u znajomego i nie mogę się uwolnić od tak normalnego dźwięku. Grają pięknie i nie ważne czy mają pasmo do 100 czy 20 kHz. Ważne, że świetnie się ich słucha, niemęcząco, godzinami.... Niczego im nie brakuje!
    0
Zobacz inne komentarze

Audio-Technica ATH-A1000Z

Audio-Technica ATH-A1000Z

Audio-Technica to japońska firma specjalizująca się w produkcji sprzętu wymagającego niesamowitej precyzji i zaawansowanej technologii - słuchawek, mikrofonów i wkładek gramofonowych. Manufaktura założona w 1962 roku przez Hideo Matsushitę szybko zaczęła walczyć o pozycję lidera w projektowaniu innowacyjnych urządzeń pracujących zarówno na początku, jak i na końcu tego skomplikowanego, dźwiękowego łańcucha. Dziś za charakterystycznym logiem kryje się tak naprawdę globalna grupa firm, zajmujących się projektowaniem, produkcją, marketingiem i dystrybucją sprzętu audio, od zaawansowanych mikrofonów, słuchawek i wkładek gramofonowych aż po systemy bezprzewodowe, miksery oraz różnej maści urządzenia do zastosowań profesjonalnych i amatorskich. Audio-Technica dostarcza sprzęt dla wielu nadawców i studiów nagraniowych oraz obiektów rządowych. Z jej mikrofonów korzysta także wielu znanych artystów i zespołów, takich jak Justin Timberlake, Linkin Park, Metallica, Kiss, Skid Row, Puddle of Mudd czy Killswitch Engage. Zdecydowali się na nie także twórcy telewizyjnego programu Big Brother oraz organizatorzy wysokiej rangi wydarzeń sportowych, w tym Pucharu Świata, Super Bowl, a także letnich olimpiad w Pekinie (2008), Atenach (2004), Sydney (2000) i Atlancie (1996) oraz zimowych igrzysk w Turynie (2006) i Salt Lake City (2002). Główna siedziba firmy mieści się w Tokio, a dokładniej w dzielnicy Shinjuku, jednak Audio-Technica posiada również biuro w mieście Machida i fabrykę zlokalizowaną po drugiej stronie Pacyfiku - w Akron w stanie Ohio. Jakby tego było mało, aż cztery oddziały firmy znajdują się w Europie - w Leeds, Wiesbaden, Paryżu i Budapeszcie. Ot, globalizacja.

Rotel CD11 + A11

Rotel CD11 + A11

Gdybym w późnych latach dziewięćdziesiątych wynalazł wehikuł czasu i przeniósł się dwadzieścia lat później, prawdopodobnie doszedłbym do wniosku, że w wielu dziedzinach naszego życia sprawy mocno się skomplikowały. Naturalnie, świat poszedł do przodu, w związku z czym mamy dziś możliwości, których wtedy nie mieliśmy, ale prosta czynność, jaką był wybór sprzętu hi-fi, urosła do rangi łamigłówki na kilka długich wieczorów. Dwie dekady temu, klient wchodzący do salonu z audiofilską aparaturą mógł opuścić go właściwie tylko z systemem stereo złożonym ze wzmacniacza, odtwarzacza płyt kompaktowych i dwóch kolumn. W najgorszym wypadku, przy bardzo napiętym budżecie, sprzedawca poleciłby mu miniwieżę, zbudowaną zasadniczo w ten sam sposób, ale znacznie mniejszą i tańszą. Jeżeli trafiło się na pomocnego i doświadczonego specjalistę, wystarczyło powiedzieć mu co nieco o naszym pokoju odsłuchowym, słuchanej muzyce i dźwięku, jaki nam się podoba. A dziś? To dopiero początek zabawy. Mówiąc, że "chcielibyśmy kupić jakiś sprzęt grający", zostaniemy przysypani lawiną pytań. Jaki miałby to być sprzęt? Pojedynczy głośnik, soundbar z subwooferem, system stereo, pełne kino domowe, a może instalacja multiroom? No i pierwsza, najważniejsza kwestia - z czego słuchamy muzyki. Z plików, serwisów streamingowych, komputera, smartfona, a może z tak modnych ostatnio winyli? A może ze wszystkiego po trochu? Kolejne pytanie - co jeszcze chcielibyśmy do tego systemu podłączyć. W grę wchodzą przecież dodatkowe źródła cyfrowe, takie jak telewizor, konsola czy dekoder. Ech... Nie wiedzieliśmy i nie docenialiśmy tego, jakie to wszystko było kiedyś proste!

Polecany film

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser IE 40 PRO

Sennheiser IE 40 PRO

Elektronika stworzona z myślą o profesjonalistach kusi audiofilów od dawna. Czasami nawet na tyle skutecznie, że poszczególne urządzenia przebijają się w nieco zmienionej formie na rynek amatorski. Nierzadko sami ich...

Pro-Ject T1

Pro-Ject T1

Gdyby piętnaście lat temu ktoś namawiał mnie, bym rzucił wszystko, czym wówczas się zajmowałem i otworzył fabrykę gramofonów, uznałbym go za niegroźnego wariata i grzecznie dał mu do zrozumienia, aby...

Koss Porta Pro Wireless

Koss Porta Pro Wireless

Koss Porta Pro to w świecie słuchawek prawdziwy ewenement. Produkt absolutnie kultowy. Żywa legenda. Ciężko uwierzyć, by jakikolwiek meloman lub audiofil nie kojarzył tej nazwy i nigdy w życiu nie...

Bannery boczne

Komentarze

Krzysztof
@Krystian - Szanowny Kolego, argument dotyczący ceny czyjegoś toru jest kompromitujący. Mnie nie "wydaje się", ja jestem pewien, że - oprócz znajomości tematu -...
Tomek
Generalnie producenci powoli odchodzą w sprzęcie najwyższej klasy od dysków wirujących wbudowanych w urządzenie. Po pierwsze wibracje, po drugie duże zakłócenia...
Krystian
@Marcin - Serio, kupiłeś go i czujesz się zrobiony na szaro? Bo coś mi się wydaje, że cały Twój system kosztuje ułamek ceny tego Aurendera i narzekasz tylko żeb...

Płyty

Suicidal Angels - Years Of Aggression

Suicidal Angels - Years Of Aggression

Jakiś czas temu trafiłem w sieci na opinię przepełnioną obawami o thrash metal. Co się stanie, gdy najwięksi przejdą na...

Newsy

Aurender A30

Aurender A30

Polski dystrybutor urządzeń marki Aurender poinformował o wprowadzeniu do sprzedaży nowego odtwarzacza plików o nazwie A30. Urządzenie to jest nie...

Tech Corner

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Czy to w domowym zaciszu, na koncercie, podczas pracy w studiu czy w samochodzie - wzmacniacz jest jednym z kluczowych elementów każdego systemu stereo. Czym właściwie jest? Najprościej można powiedzieć, że jest to układ elektroniczny, którego zadaniem jest wytworzenie na wyjściu sygnału analogowego będącego wzmocnioną kopią sygnału podanego na wejście....

Nowości ze świata

  • Remaining committed to Sonus Faber's mission of creating an immersive and realistic listening experience and eager to enhance the Voice of Sonus Faber, company's engineers have pushed the limits of their existing technical knowledge to bring to life a new...

  • Bowers & Wilkins, the leading global performance audio brand known for its innovative technology, today introduces the Formation Suite of wireless audio products for whole-home sound without compromise. The product suite seamlessly blends high-fidelity performance with convenience, redefining the industry...

  • Marantz announced the M-CR612 compact network CD receiver. The feature-rich mini system is ideal for passionate listeners looking for a simple solution without sacrificing the beautiful soundstage and imaging typical of Marantz components. The M-CR612 offers streaming capabilities with HEOS,...

Prezentacje

Bez szumów, bez kabli, bez kompromisów - Sennheiser

Bez szumów, bez kabli, bez kompromisów - Sennheiser

Czy znasz firmę Sennheiser? Na to pytanie twierdząco odpowie niemal każdy, kto interesuje się szeroko pojętym sprzętem audio. DJ, prezenter radiowy, producent muzyczny, artysta, gwiazda estrady, kierownik sceny, zapalony gracz, audiofil, a nawet zwyczajny słuchacz mający chrapkę na porządne słuchawki jednej z prestiżowych marek - wszyscy oni prawdopodobnie choć raz...

Poradniki

Krótka historia słuchawek

Krótka historia słuchawek

Słuchawki, ach słuchawki... Większości melomanów towarzyszą już od wczesnego dzieciństwa, a w dzisiejszych czasach są czymś tak oczywistym, że nie...

Listy

Galerie

50 hitów wystawy High End 2019

50 hitów wystawy High End 2019

W ubiegły weekend w Monachium odbyła się najważniejsza wystawa sprzętu audio w Europie. Impreza organizowana przez High End Society przyciąga...

Popularne testy

Dyskografie

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Sony STR 7055A

Sony STR 7055A

Amplituner stereofoniczny STR 7055A to jeden z większych komercyjnych hitów w historii japońskiej firmy, przynajmniej jeśli chodzi o rynek sprzętu...

Cytaty

TheodorFontane.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.