Meze 109 PRO
- Kategoria: Słuchawki i wzmacniacze słuchawkowe
- Tomasz Karasiński

Jeszcze kilkanaście lat temu słuchawki za około 3000-4000 zł uchodziły za produkt ekskluzywny, graniczący niemal z ekstrawagancją. Rynek był wówczas bardziej przewidywalny - w segmencie hi-end rządziły znane, mogące pochwalić się wieloletnim doświadczeniem firmy, a najbardziej wyczynowe, egzotyczne konstrukcje kosztowały w granicach kilku tysięcy złotych i były pokazywane głównie na wystawach, bardziej jako atrakcja i ciekawostka niż propozycja do rozważenia. Kto poza garstką totalnych szaleńców mógłby być zainteresowany kupnem takich nauszników? Dziś ta granica została przesunięta kilkukrotnie, a sprzęt, który kiedyś postrzegany był jako topowy, to dziś co najwyżej klasa średnia. Wybór jest dziś ogromny - od wyrobów "starej gwardii", takich jak Beyerdynamic T5 v3, Audio-Technica ATH-ADX3000 czy Sennheiser HD 660S2, przez dojrzałe modele planarne, jak chociażby Audeze LCD-2 Classic, aż po sprzęt nowej fali europejskich producentów. Jednym z nich jest Meze Audio - rumuńska marka, która zaledwie dekadę temu zaczynała swoją przygodę od prostych modeli dynamicznych, a dziś nie tylko konkuruje z gigantami, ale sama staje się punktem odniesienia.
Nie da się ukryć, że manufaktura założona przez Antonio Meze poczyniła ogromne postępy. Jej sukces zapoczątkowała premiera niedrogich, ale pięknych i ciekawie zbudowanych nauszników 99 Classics (które, co ciekawe, wciąż kosztują mniej więcej tyle, ile trzeba było zapłacić za nie dziesięć lat temu - 1299 zł). Obecnie, kiedy marka jest wymieniana jako jeden z liderów w segmencie hi-end, nikogo nie dziwią już ceny rzędu ośmiu i pół (Liric, Poet), trzynastu (Empyrean II) czy siedemnastu tysięcy złotych (Elite). Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że najtańsze nie są wcale 99 Classics, ale 99 Neo, wycenione na 849 zł. Spory rozstrzał, prawda? W tej mocno zróżnicowanej kolekcji 109 PRO to model wyjątkowy. Choć wizualnie nawiązuje do 99 Classics, w rzeczywistości jest od niego zupełnie inny - bardziej zaawansowany technicznie, wykonany z większym rozmachem i przede wszystkim jest to konstrukcja otwarta. To pierwsze słuchawki dynamiczne tej marki w pełni przeznaczone do użytku stacjonarnego. Zdaniem producenta oferują dźwięk nie tylko muzykalny, ale też rozdzielczy, przestrzenny i zaskakująco wyrafinowany.
109 PRO to także słuchawki, które pojawiają się w niezwykle interesującym momencie ewolucji rynku. Z jednej strony obserwujemy coraz większe zainteresowanie sprzętem mobilnym, z drugiej - renesans audio stacjonarnego, który coraz częściej objawia się w powrocie do klasycznych źródeł, lampowych wzmacniaczy i domowych "stacji odsłuchowych". Meze 109 PRO idealnie wpisują się w ten trend - ze względu na przyjazne parametry nie wymagają potężnego piecyka, ale - przynajmniej według konstruktorów - potrafią się odwdzięczyć pięknym dźwiękiem. Co więcej, ich konstrukcja i estetyka sugerują, że mamy do czynienia nie z kolejnym użytkowym modelem, ale z produktem, który ma budzić emocje - także wizualne i dotykowe. 109 PRO to nie tylko alternatywa dla sprzętu japońskiego czy niemieckiego. To także odpowiedź na potrzeby rynku europejskiego, który coraz częściej szuka urządzeń łączących technologię z estetyką, ergonomią i trwałością. Rumuńska firma zdaje się to rozumieć lepiej niż niejeden znany producent. Nie chodzi tu wyłącznie o "ładne drewno" i modne retro-akcenty, ale o całościową spójność projektu - od koncepcji akustycznej przez materiały aż po "kulturę użytkowania" (możliwość wymiany każdego elementu słuchawek na nowy). Czy to faktycznie propozycja dla wymagającego audiofila, czy może jedynie żerowanie na rynkowych trendach i nostalgii klientów bez rzeczywistego progresu brzmieniowego?


Wygląd i funkcjonalność
109 PRO to słuchawki, które od razu wywołują "efekt wow" - nie tyle swoją ekstrawagancją, co klasą i konsekwencją projektu. Wykorzystanie naturalnego drewna orzechowego jako materiału na muszle nie szokuje już tak jak kiedyś, w epoce dominacji plastiku, ale to nie zmienia faktu, że sprzęt prezentuje się bombowo. Co więcej, obecność drewnianych elementów nie jest wyłącznie zabiegiem estetycznym - ma znaczenie funkcjonalne i akustyczne. Jak twierdzą rumuńscy konstruktorzy, drewno o wysokiej gęstości zapewnia odpowiednią sztywność i tłumienie rezonansów, jednocześnie nadając konstrukcji lekkość wizualną. Kształt muszli - lekko wydłużony i elegancko profilowany - idealnie wpisuje się w klasyczne wzorce, ale niejako dla kontrastu wnętrze pokryto czarną siatką wzmocnioną rozchodzącymi się promieniście poprzeczkami. Dodajmy do tego czarne elementy konstrukcyjne i detale w kolorze miedzi, a otrzymamy nieprzeciętnie ładne i oryginalne nauszniki.
TEST: Meze 99 Classics
Już w momencie wprowadzenia na rynek modelu 99 Classics ekipa Antonio Meze wiedziała, że wygląd to nie wszystko. Słuchawki muszą także budzić zaufanie swoją konstrukcją, a następnie oczarować słuchacza swym brzmieniem. Ten ostatni etap jeszcze przed nami, ale jeśli chodzi o jakość wykonania, 109 PRO zasługują na wiele ciepłych słów. Osoby znające 99 Classics od razu zauważą, że opisywany model jest cięższy. 260 a 375 gramów to jednak spora różnica, a przecież mamy tu do czynienia z konstrukcją otwartą. Gdyby firma wprowadziła kiedyś zamkniętą wersję 109 PRO, być może granica 400 gramów zostałaby przekroczona. Materiały użyte w konstrukcji słuchawek są naprawdę świetne. Drewno zostało pokryte delikatną warstwą lakieru, która chroni je przed wilgocią i zabrudzeniami, ale nie kryje jego naturalnej faktury ani koloru. Wszystkie elementy metalowe są frezowane i poddane anodowaniu, a to oznacza wysoką odporność na zarysowania i utlenianie. Połączenia między częściami są pewne, nic się nie ugina ani nie skrzypi.
109 PRO sprawiają wrażenie nauszników zaprojektowanych na lata. Biorąc pod uwagę fakt, że rumuńska manufaktura miała już sporo czasu na poprawienie ewentualnych mankamentów, a klienci oceniają jej sprzęt wyjątkowo pozytywnie, zapewne tak właśnie jest. A gdyby coś poszło nie tak? Spokojnie. "Ponieważ nasze dzisiejsze wybory mogą mieć ogromny wpływ na świat jutra, projektujemy produkty, które są trwałe. Wierzymy, że dłuższa żywotność produktu oznacza mniejszy ślad węglowy. Zgodnie z tą filozofią model 109 PRO można w razie potrzeby demontować i serwisować w nieskończoność, co pozwala na wydłużenie żywotności produktu ponad wszelkie ograniczenia." - informuje Meze Audio. Wychodzi na to, że nawet jeśli nasze słuchawki będą użytkowane wyjątkowo intensywnie, w razie potrzeby będziemy mogli je dosłownie odbudować, wymieniając zniszczone lub zużyte elementy na nowe. Wielu klientów nie będzie miała takiej potrzeby nigdy. Ci, którzy korzystają ze słuchawek niemal codziennie, po pewnym czasie pomyślą o wymianie padów (nowe kosztują 285 zł) i pałąka (145 zł). Dobrze jednak wiedzieć, że jesteśmy kryci nawet w takiej sytuacji, gdybyśmy się zagapili i w pośpiechu uderzyli słuchawkami o drzwi windy lub zgnietli ich pałąk (co wcale nie jest łatwe, mimo że te dwie poprzeczki sprawiają wrażenie delikatnych). Wystarczy udać się do serwisu lub zamówić części u producenta i samodzielnie odkręcić kilka małych śrubek.
Pod względem ergonomii Meze 109 PRO plasują się w ścisłej czołówce słuchawek otwartych w tym przedziale cenowym. Są lekkie, świetnie leżą na głowie, nie generują punktowego nacisku, mają przewiewne, miłe w dotyku poduszki i nie wymagają specjalnego traktowania. Trudno znaleźć w tej kategorii coś wygodniejszego. Nawet niektóre znacznie droższe konstrukcje potrafią nie oferować tak wysokiego komfortu. Wbrew temu, co sugeruje wygląd, projektanci nie próbowali na siłę tworzyć produktu efektownego, lecz skupili się na rzeczach istotnych - jakości materiałów, precyzji spasowania i wygodzie użytkowania. Metalowy pałąk jest połączony z samoregulującym się paskiem z syntetycznej skóry, które doskonale dopasowuje się do głowy. System ten znany jest choćby z modeli Audio-Techniki, ale w wydaniu Meze zyskuje wyjątkową płynność działania. Nic nie trzeba regulować ręcznie - słuchawki po prostu same układają się na głowie. Rozkład siły docisku sprawia, że 109 PRO można nosić godzinami bez jakiegokolwiek zmęczenia. Szczególne uznanie należy się poduszkom. Zastosowany tu welur to materiał wyselekcjonowany nie tylko pod kątem komfortu, ale również właściwości akustycznych. Ma dobrą przepuszczalność powietrza, co zmniejsza efekt pocenia, a jednocześnie nie tłumi wysokich częstotliwości. Poduszki są dość głębokie, a ich wewnętrzna średnica pozwala ułożyć ucho wewnątrz muszli w sposób niemal całkowicie naturalny - nic nie dotyka ucha, nic nie uwiera, nie powoduje dyskomfortu nawet po kilku godzinach.
Wbrew temu, co sugeruje wygląd, projektanci nie próbowali na siłę tworzyć produktu efektownego, lecz skupili się na rzeczach istotnych - jakości materiałów, precyzji spasowania i wygodzie użytkowania. Nic nie trzeba regulować ręcznie - słuchawki po prostu same układają się na głowie.Minusy? Brak wersji kolorystycznych - w tak dizajnerskim sprzęcie powinniśmy mieć jakiś wybór, jednak rozumiem też, że dla producenta oznacza to dodatkowe komplikacje, a to w konsekwencji wiązałoby się z delikatnym podniesieniem ceny. Słabe tłumienie dźwięków otoczenia, a właściwie jego brak, to w przypadku takiej konstrukcji oczywistość, więc wspominam o tym tylko z dziennikarskiego obowiązku. A co poza tym? Długo o tym myślałem i tak naprawdę nie mam zastrzeżeń. Ktoś powie, że wolałby pady wykończone innym materiałem, zawsze znajdzie się też ktoś, dla kogo nauszniki będą za małe, za duże, za głębokie, za płaskie, za lekkie, za ciężkie i tak dalej. Jedynym problemem jest więc konkurencja, bo wybór jest ogromny. Wiele osób obok 109 PRO będzie przyglądać się słuchawkom z innego przedziału cenowego albo innej kategorii. Sennheiser HD 490 PRO Plus to kusząca propozycja, Audio-Technica ATH-AD2000X - pewniak, w dodatku oferowany teraz w promocyjnej cenie, Focal Hadenys wyglądają obiecująco i pewnie nie zawiodą oczekiwań audiofilów, nie wspominając już o tym, że za podobne pieniądze możemy dostać słuchawki planarne, takie jak Audeze LCD-2 Classic czy HiFiMAN HE600. Tylko czy będą one lepsze, gorsze, inne, czy z grubsza takie same? Nie wiem. Śmiem twierdzić, że różnice wynikające z innej konstrukcji przetworników w ostatnich latach mocno się zatarły, w związku z czym kluczową sprawą jest charakter brzmienia. W tych okolicznościach 109 PRO pozostają wyjątkowe, ponieważ w tej cenie trudno jest znaleźć słuchawki grające tak naturalnie, płynnie i przyjemnie, a jednocześnie dbające o to, aby każdy inny aspekt prezentacji był utrzymany na odpowiednio wysokim poziomie. A czy odpowiadają za to przetworniki dynamiczne, czy "planary", powoli staje się kwestią drugorzędną.
Gdybym miał się czepiać, nie do końca rozumiem, skąd w nazwie tego modelu wziął się dopisek "PRO". Słuchawki są kierowane do audiofilów, a nie profesjonalistów. Fakt, podobnie jak wiele innych modeli tej marki dostarczane są w dużym, ozdobnym pudełku. Praktycznym dodatkiem jest usztywniany futerał z pianki EVA, który mimo że nie jest twardą walizką typu "pelican case", zapewnia wystarczającą ochronę do codziennego transportu. W zestawie znajdziemy dwa wysokiej jakości przewody - krótszy, 1,5-metrowy do odsłuchu przy biurku lub z urządzeniami przenośnymi, oraz dłuższy - 3-metrowy - do klasycznego systemu stacjonarnego. Oba zakończone są wtykiem 3,5 mm z adapterem 6,3 mm. Przewody nie są szczególnie sztywne ani ciężkie, są stosunkowo odporne na efekt mikrofonowania (przenoszenie wibracji i odgłosów ocierania się o ubrania na słuchawki), a do tego są na tyle sprężyste i gładkie, że praktycznie się nie plączą. Użytkownicy mogą też wymienić przewody na inne. Sęk w tym, że ani w wyposażeniu dodatkowym, ani w konstrukcji samych słuchawek nie widzę nic, co miałoby odwoływać się do "PRO". Ba! Prześledziłem nawet materiały producenta w poszukiwaniu jakiejkolwiek wzmianki na ten temat i nie znalazłem absolutnie nic. Myślałem, że być może firma będzie argumentowała, że model ten jest przystosowany do wielogodzinnych odsłuchów, a jego brzmienie jest liniowe, neutralne i rozdzielcze, dlatego też powinien spodobać się zawodowcom. Zdjęcia wykonane podczas sesji nagraniowych albo pracy przy masteringu? Pudło. Wychodzi na to, że 109 PRO to domowe, audiofilskie, w stu procentach "cywilne" słuchawki. A może to ich dźwięk jest utrzymany w surowym, studyjnym klimacie? Przekonajmy się!

Brzmienie
Pierwszy odsłuch 109 PRO może być nieco zaskakujący dla osób, które nigdy wcześniej nie miały styczności ze słuchawkami tej marki, za na twarzach jej fanów pojawi się szeroki uśmiech. Tak, to kolejne nauszniki rumuńskiej manufaktury, które z jednej strony potrafią oddać uderzenie i rytm muzyki, dostarczyć nam mnóstwo istotnych szczegółów, ale przede wszystkim grają naturalnie, płynnie, barwnie i "po ludzku". To brzmienie nie eksploduje efektami specjalnymi ani nie szokuje dziwnymi zagrywkami w stylu uwypuklania konkretnych fragmentów pasma. Przeciwnie - od samego początku słychać, że to dźwięk celowo stonowany, ułożony, zrównoważony tonalnie i bardzo dopracowany jeśli chodzi o strukturę, sztukę znalezienia optymalnego balansu między wszystkimi kluczowymi składnikami prezentacji. Wszystko jedno, czy analizujemy brzmienie niedrogich 99 Classics, czy hi-endowych Empyreanów, czy plasujących się w klasie średniej 109 PRO, poziom jakościowy może być inny, ale przepis na sukces pozostaje ten sam - Meze nie stawia wszystkiego na jedną kartę, ale dąży do uzyskania dojrzałej harmonii między wszystkimi elementami tej dźwiękowej mieszanki, polewając dźwięk cieniutką warstwą pysznego sosu w postaci organicznej, przyjemnie ciepłej barwy.
Jeśli mam być szczery, takiego brzmienia nie ma się ochoty rozkładać na części pierwsze, ale z braku lepszego pomysłu na dalszy ciąg recenzji postanowiłem zrobić "spacer po paśmie". Bas w tych słuchawkach nie narzuca się, nie dudni, nie stara się występować w roli gwiazdy wieczoru, ale jest wyraźnie obecny - pełny, okrągły, sprężysty. Taki fundament pozostaje stabilny, a jeszcze bardziej spodobała mi się jego gęstość i mięsistość. 109 PRO nie schodzą ekstremalnie nisko, ale też nigdy nie sprawiają wrażenia, jakby ich brzmienie było obcięte czy ograniczone. Najkrócej można by było powiedzieć, że ilość i charakter niskich tonów są proporcjonalne do całej reszty. Bas nie wypycha się przed resztę pasma, ale też nie chowa się, kiedy pojawia się potrzeba mocniejszego uderzenia. To dół o raczej miękkiej charakterystyce, bardziej zbudowany na masie niż konturze, co świetnie sprawdza się w muzyce akustycznej, klasycznej, filmowej i jazzie. W elektronice może czasami brakować mu szybkości i brutalnego kopnięcia, ale nadrabia to muzykalnością i barwą.
Średnica to - czego po słuchawkach tej marki należało się spodziewać - absolutny majstersztyk. Gwarantuję, że szybko przestaniecie myśleć o skrajach pasma, bo to właśnie w zakresie średnich częstotliwości rozgrywa się główny spektakl i to tutaj opisywane słuchawki pokazują pełnię swojego kunsztu. Wokale są gładkie, pełne, intymne i nasycone. Sukces 109 PRO nie ogranicza się jednak tylko do barwy. Średnica ujawnia mnóstwo informacji, w związku z czym brzmienie jest czytelne i przekonujące. Łatwo wyłapać każdy oddech, szmer, odgłosy smyczków, szarpania strun czy pracy mechanizmów fortepianu. Gdybym miał przełożyć te wrażenia na głośniki, powiedziałbym, że rumuńskie słuchawki idą w kierunku monitorów takich firm jak ATC, Graham Audio czy Spendor. Czy jest ciepło? Owszem, ale po pierwsze ekipa Antonio Meze wie, że z niczym nie można przesadzić, a po drugie rozdzielczość stoi na tak wysokim poziomie, że nawet przeciwnikom "ingerowania w przekaz" ciężko będzie narzekać. Z całą pewnością nie ma tu suchego, technicznego dystansu ani podbarwień - to brzmienie na wskroś naturalne, eleganckie i angażujące. Średnica nie jest wypchnięta, ale za każdym razem, gdy pojawia się na pierwszym planie, przykuwa naszą uwagę z wdziękiem i kulturą.
Góra pasma została potraktowana z ogromną kulturą. Nie ma tu śladów agresji czy ostrości. Podobnie jak w przypadku niskich tonów mamy więc do czynienia z sytuacją, w której priorytetem jest nie tyle jakość wybranego fragmentu pasma, rozpatrywana w oderwaniu od reszty, ale właśnie jego płynne z ową resztą połączenie. W pewnym momencie zacząłem się nawet zastanawiać, czy to nie jest tak, że konstruktorzy Meze Audio spokojnie mogliby wyciągnąć więcej zarówno z niskich, jak i wysokich tonów, ale świadomie z tego zrezygnowali i cofnęli się o pół kroku, aby gwiazdą przedstawienia była średnica. Jeśli tak, to podjęli może ciut ryzykowną, ale słuszną decyzję, co zaczynamy doceniać podczas dłuższych sesji odsłuchowych. Wysokie tony są wystarczająco wyraźne i dobrze doświetlone, ale nie wychodzą przed szereg. Góra pasma zachowuje przejrzystość i czystość, ale nie wbija się w uszy. Jest słodka, lekko zaokrąglona, czasami nawet nieco wygładzona, co sprawia, że długie odsłuchy nie męczą, a wręcz zachęcają do zanurzenia się w kolejnych utworach. To nie jest brzmienie dla tych, którzy szukają laboratoryjnej analityczności - raczej dla tych, którzy cenią sobie harmonię, płynność i klimat.
109 PRO są zadziwiająco uniwersalne gatunkowo. Świetnie odnajdują się w jazzie, muzyce klasycznej, filmowej, elektronice, ale też w popie, a nawet lekkim rocku. Nie są słuchawkami rockowymi z natury - brakuje im tej charakterystycznej twardości i bezpośredniości - ale z odpowiednią elektroniką potrafią zagrać dość energicznie.Co poza tym? Mocnym punktem 109 PRO jest bez wątpienia przestrzeń. Mimo że to słuchawki otwarte, ich prezentacja nie idzie w stronę nadmiernego rozciągnięcia czy sztucznych efektów 3D. Scena jest szeroka, ale dobrze zorganizowana, z wyraźnym środkiem i stabilnymi źródłami pozornymi. Głębokość jest wystarczająca, aby różnicować plany. To przestrzeń "naturalna" - taka, która nie prowokuje do rozbijania dźwięków na atomy, ale też nie zamienia całości w jedną mglistą kulę. Z Meze 109 PRO można śledzić źródła z dużą precyzją, ale bez obsesyjnego analizowania. Muzyka po prostu "dzieje się" wokół słuchacza. Dynamika? Tutaj 109 PRO momentami potrafią zaskoczyć, ale w porównaniu z niektórymi rywalami raczej nie spowodują "opadu szczęki". Tempo utworów jest zachowane, ale może być delikatnie złagodzone. W kategoriach ogólnych "sto dziewiątki" grają bardzo dojrzale - bliżej im do eleganckiego wzmacniacza lampowego niż do tranzystorowego potwora o klinicznym charakterze. Co istotne, 109 PRO są zadziwiająco uniwersalne gatunkowo. Świetnie odnajdują się w jazzie, muzyce klasycznej, filmowej, elektronice, ale też w popie, a nawet lekkim rocku. Nie są słuchawkami rockowymi z natury - brakuje im tej charakterystycznej twardości i bezpośredniości - ale z odpowiednią elektroniką potrafią zagrać dość energicznie.
Kluczem do uwolnienia pełni możliwości opisywanych słuchawek jest z pewnością dobrze dobrany system. Nie wiem, ilu użytkowników zdecyduje się zainwestować w przetwornik lub wzmacniacz słuchawkowy dwa lub trzy razy tyle, ile kosztują same nauszniki, ale gdyby tak się zdarzyło, jestem pewien, że - o ile nie będzie to sprzęt grający przesadnie ciepło i przytulnie - efekt będzie warty grzechu. Podczas testu 109 PRO grały najpierw podłączone bezpośrednio do Auralica Vega G1, potem podłączyłem je do Marantza HD-DAC1, a następnie ów przetwornik wspomógł wzmacniacz Chord Alto. Działo się. Nie żeby z samym Marantzem Meze grały na pół gwizdka, ale Chord udowodnił, że można wyciągnąć z nich jeszcze więcej. Gdyby decyzja należała do mnie, szukałbym dla rumuńskich nauszników partnera grającego neutralnie i dynamicznie - z "wyzerowaną" barwą (bo delikatne ocieplenie 109 PRO bardzo mi pasuje) i dużym zapasem mocy (aby dźwięk nie był nudny, w dłuższej perspektywie nie zlewał się w kleistą papkę). Jeżeli jednak marzycie o kojących doznaniach spod znaku lampy i czarnej płyty - droga wolna. Może niektórych zaskoczę, ale dążenie do takiego dźwięku, jaki podoba się słuchaczowi - nawet jeśli nie jest zgodny z ideą hi-fi - to nie jest grzech i nie ma na to żadnych paragrafów. Można co najwyżej dostać mandat za przekroczenie piękności.


Budowa i parametry
Meze 109 PRO to otwarte, dynamiczne słuchawki wokółuszne. Ich najbardziej charakterystycznym elementem są muszle wykonane z litego drewna orzechowego. Producent deklaruje, że drewno pozyskiwane jest z naturalnie obumarłych drzew, co nie tylko buduje wizerunek marki odpowiedzialnej ekologicznie, ale też zapewnia materiał o optymalnej wilgotności i strukturze włókien. Muszle nie są pokryte warstwą lakieru, dzięki czemu są dodatkowo chronione, ale zachowują naturalny wygląd. Firma podkreśla, że drewno pełni tu funkcję akustyczną, a nie tylko estetyczną - jego właściwości rezonansowe mają wpływ na tonalność i nasycenie dźwięku.
Przetworniki dynamiczne o średnicy 50 mm to kolejny wyróżnik - nie ze względu na samą wielkość, lecz na zastosowaną technologię. Kopułka wykonana z kompozytu celulozowego wzmocnionego włóknem węglowym ma być bardziej wytrzymała niż konwencjonalne alternatywy stosowane w przetwornikach dynamicznych, a jednocześnie lekka, co pomaga redukować rezonanse. Dodatkowo zawieszenie membrany (torus) wykonano z półkrystalicznego polimeru pokrytego warstwą berylu o grubości 22 mikronów i nacięto pod kątem 45,5°, aby zoptymalizować jego elastyczność i kontrolę. Cewka została wykonana z miedzi i zamontowana na karkasie ze stopu miedzi i cynku. Membrana jest umieszczona w precyzyjnej aluminiowej ramie wraz z magnesem neodymowym. Rama, wykonana metodą obróbki CNC, charakteryzuje się doskonałą sztywnością, wytrzymałością i stabilnością termiczną, co pozwala zachować płaskość powierzchni. Użycie neodymowych magnesów to standard w tej klasie, ale wykonanie i integracja przetwornika sugerują, że Meze przywiązało dużą wagę do precyzji i spójności produkcyjnej. Ciekawy jest także sposób osadzenia przetworników w muszlach. Firma twierdzi, że umieściła przetwornik pod kątem i w odpowiedniej odległości od ucha, kierując się zasadami antropometrii, aby uzyskać idealne dopasowanie anatomiczne. Antropometria - mądrze brzmiące słowo, zapamiętać na przyszłość!
Rama nośna słuchawek to klasyczny projekt Meze z podwójnym pałąkiem. Składa się z elastycznej metalowej obręczy i samodopasowującej się opaski, która rozkłada nacisk równomiernie na całej powierzchni głowy. Mechanizm regulacji działa bezstopniowo i jest niemal identyczny z tym, który znamy z modeli 99 Classics i 105 AER - co oznacza, że użytkownicy wcześniejszych modeli poczują się tu jak w domu. Maskownice przetworników to element, który przyciąga wzrok. Czarna siateczka z industrialnym "pająkiem" przyciąga wzrok nie mniej skutecznie niż drewniane obręcze. Przewiewna konstrukcja tego elementu pozwala zdaniem konstruktorów uzyskać bardziej otwartą i bezpośrednią prezentację. Masa słuchawek to około 375 gramów. 109 PRO nie są więc ultralekkie, ale dzięki dobrze rozłożonemu ciężarowi nie męczą nawet przy dłuższych odsłuchach. Impedancja na poziomie 40 Ω i skuteczność 112 dB pozwalają na bezproblemową współpracę z większością źródeł i wzmacniaczy - zarówno mobilnych, jak i stacjonarnych.
Werdykt
Meze 109 PRO to słuchawki, które celują w konkretnego odbiorcę - świadomego, wymagającego, szukającego nie tylko sprzętu, ale też czegoś, co dokładnie trafi w jego własne preferencje estetyczne i brzmieniowe. To nauszniki dla tych, którzy słuchają różnorodnej muzyki i nie chcą zmieniać słuchawek co pół godziny. Dla tych, którzy potrafią docenić ich elegancję i dbałość producenta o detale. Dla użytkowników ceniących komfort i jakość wykonania na równi z dźwiękiem. Dla audiofilów szukających otwartych słuchawek dynamicznych, które nie brzmią klinicznie, ale oferują wciągające, plastyczne brzmienie. W swoim charakterze 109 PRO są eleganckie, zrównoważone i muzykalne - nie epatują efektami, oferując dobrze poukładany, organiczny przekaz, który docenimy podczas długich wieczorów z ulubionymi nagraniami. Nie ulega wątpliwości, że są też niezwykle oryginalne, więc jeśli używacie słuchawek otwartych w pracy, podczas spacerów lub w podróży (co nie jest takie głupie, chociażby ze względu na świadomość otoczenia) albo po prostu chcecie cieszyć się pięknym, wyjątkowym sprzętem za każdym razem, gdy bierzecie go do ręki - trafiliście pod właściwy adres. 109 PRO są znacznie lepsze niż kultowe 99 Classics, ale nie kosztują sześć, osiem czy dwanaście tysięcy złotych. Ich cena wynosi dokładnie 3399 zł, co moim zdaniem jest mega fajną propozycją. Dostajemy świetne, dopracowane, luksusowe nauszniki, nie wchodząc w obszar dyskutowania o wyższości srebrnych kabli nad miedzianymi lub odwrotnie. Dla wielu melomanów będzie to właśnie ta złota proporcja, której długo szukali. W pełni zasłużona rekomendacja.

Dane techniczne
Typ słuchawek: otwarte, wokółuszne, dynamiczne
Pasmo przenoszenia: 5 Hz - 30 kHz
Przetworniki: 50 mm
Impedancja: 40 Ω
Skuteczność: 112 dB
Zniekształcenia: < 0,1% przy 1 kHz
Przewód: 1,8 m (wtyk 3,5 mm + adapter na 6,3 mm)
Masa: 375 g
Cena: 3399 zł
Konfiguracja
Audiovector QR5, Equilibrium Nano, Unison Research Triode 25, Hegel H20, Auralic Aries G1, Auralic Vega G1, Marantz HD-DAC1, Clearaudio Concept, Cambridge Audio CP2, Cardas Clear Reflection, Tellurium Q Ultra Blue II, Albedo Geo, KBL Sound Red Corona, Enerr One 6S DCB, Enerr Tablette 6S, Enerr Transcenda Ultimate, Fidata HFU2, Melodika Purple Rain, Sennheiser HD 600, Beyerdynamic DT 990 PRO, Beyerdynamic DT 770 PRO, Meze 99 Classics, Bowers & Wilkins PX5, Pro-Ject Wallmount It 1, Custom Design RS 202, Silent Angel N8, Vicoustic VicWallpaper VMT, Vicoustic ViCloud VMT.
Równowaga tonalna![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Dynamika![]()
Rozdzielczość![]()
Barwa dźwięku![]()
Szybkość![]()
Spójność![]()
Muzykalność![]()
Szerokość sceny stereo![]()
Jakość wykonania![]()
Funkcjonalność![]()
Tłumienie hałasu![]()
Cena![]()
Nagroda


















Komentarze (2)