Prosty gramofon dla początkujących - Wilson Benesch Greenwich
- Kategoria: Newsy sprzętowe
- Tomasz Karasiński

Wilson Benesch zapowiada premierę gramofonu Greenwich, czyli najniższego, podstawowego modelu w serii GMT. W przypadku tej marki słowo "podstawowy" trzeba jednak traktować ostrożnie, bo mówimy o konstrukcji wycenionej na niespełna sto tysięcy euro. Greenwich nie jest prostszą, wyraźnie okrojoną odmianą flagowego gramofonu GMT One, lecz punktem wejścia do całego systemu analogowego Wilsona Benescha. Producent zaprojektował tę platformę tak, aby użytkownik mógł rozpocząć od modelu Greenwich, a później rozwijać system w stronę wyższych wersji Prime Meridian i GMT One bez wymiany najważniejszego elementu napędowego. Wspólnym fundamentem całej serii pozostaje układ Alpha-Omega, obejmujący bezpośredni napęd Omega Direct Drive oraz sterownik silnika Alpha Drive.
Wilson Benesch należy do firm, które od lat budują swoją pozycję nie tylko na brzmieniu, ale również na własnej inżynierii materiałowej. Brytyjski producent chętnie korzysta z włókna węglowego, złożonych struktur mechanicznych, zaawansowanych systemów tłumienia drgań i własnych rozwiązań konstrukcyjnych. W gramofonach z platformy GMT ta filozofia została przeniesiona na cały analogowy ekosystem. Nie chodzi tu wyłącznie o talerz, silnik, ramię i wkładkę traktowane jako osobne elementy, lecz o system, w którym sposób prowadzenia napędu, łożyskowanie, tłumienie, izolacja, podstawa, ramię i opcjonalne dodatki mają tworzyć spójną całość. Najważniejszym elementem gramofonu jest opatentowywany silnik Omega Direct Drive. To 15-calowa, bezżłobkowa jednostka synchroniczna, wykorzystująca architekturę, którą producent opisuje jako circumjacent radial force. Za tą dość specjalistyczną nazwą kryje się pomysł na wytworzenie możliwie równomiernego pola elektromagnetycznego pomiędzy stojanem i wirnikiem.

Wilson Benesch podkreśla, że nie chodzi tutaj o klasyczny napęd bezpośredni, w którym układ kontrolny musi stale korygować pracę silnika, aby utrzymać właściwą prędkość obrotową. Omega ma od początku pracować w sposób naturalnie synchroniczny, bez konieczności rozbudowanego nadrabiania błędów za pomocą pętli sprzężenia zwrotnego. W teorii powinno to ograniczać mikroodchylenia prędkości, które w odtwarzaniu analogowym mogą wpływać na stabilność barwy, poczucie rytmu i precyzję wybrzmień. Ciekawym aspektem tego napędu jest bardzo niski moment obrotowy i praca przy częstotliwości podstawowej 4 Hz. Według Wilsona Benescha takie rozwiązanie pozwala umieścić zachowanie silnika poniżej progu słyszalności i poza zakresem, w którym typowo pojawiają się artefakty kojarzone z kołysaniem dźwięku, niestabilnością stroju i subtelnymi zmianami tempa. W gramofonie tej klasy nie chodzi już tylko o to, aby talerz obracał się z właściwą średnią prędkością. Równie ważne jest to, czy ta prędkość jest absolutnie stabilna w bardzo krótkich odcinkach czasu, bo nawet niewielkie wahania mogą wpływać na sposób, w jaki odbieramy fortepian, długie wybrzmienia, puls basu albo ogólną płynność nagrania.

Równie istotny jest sposób, w jaki silnik współpracuje z łożyskiem. W konstrukcji Omega Direct Drive napęd ma nie przenosić sił bocznych na zespół łożyska, dzięki czemu pracuje ono wyłącznie pod obciążeniem osiowym. To ważna różnica względem wielu tradycyjnych układów napędu bezpośredniego, w których boczne siły mogą zwiększać tarcie, generować mikrowibracje i wprowadzać dodatkowy szum mechaniczny. Wilson Benesch dąży do tego, aby łożysko w Greenwich pracowało w możliwie idealnych warunkach, bez zbędnego obciążenia i bez energii, która mogłaby przedostawać się do talerza, ramienia i wkładki. W świecie gramofonów high-end takie detale mają ogromne znaczenie, ponieważ układ odczytuje mikroskopijne ruchy igły w rowku płyty, a każdy rodzaj drgania niezwiązany z samą muzyką może zostać potraktowany jak część sygnału.

Drugą połową platformy Alpha-Omega jest Alpha Drive, czyli zewnętrzny sterownik silnika. To kwarcowo stabilizowany, trójfazowy kontroler pracujący w klasie A, którego zadaniem jest dostarczanie precyzyjnie regulowanego prądu do synchronicznego silnika. Producent podkreśla, że takie rozwiązanie ma zapewnić długoterminową stabilność obrotów bez wprowadzania zakłóceń przełączających i szumu elektrycznego, z którymi mogą być kojarzone bardziej konwencjonalne systemy sterowania napędem. W praktyce Wilson Benesch traktuje zasilanie i kontrolę silnika jako równie ważne elementy jak mechanikę talerza czy łożyska. Jeżeli napęd ma działać cicho, płynnie i powtarzalnie, nie wystarczy dobry silnik - potrzebny jest także układ, który będzie go zasilał w możliwie najczystszy i najbardziej stabilny sposób.

Greenwich został pomyślany jako część większego systemu. W ramach platformy GMT może współpracować z ramieniem Graviton Ti, wkładką Tessellate Ti, stolikiem R1 Carbon Rack oraz opcjonalnym systemem regulacji VTA. W takiej konfiguracji gramofon staje się podstawą kompletnego toru analogowego Greenwich System, w którym Wilson Benesch rozszerza własną filozofię materiałową i mechaniczną także na elementy towarzyszące. Nie jest to więc gramofon w klasycznym rozumieniu, do którego użytkownik po prostu dobiera dowolne ramię, wkładkę i stolik. Brytyjski producent proponuje raczej skalowalną platformę, w której poszczególne elementy można rozwijać, a kolejne poziomy serii GMT różnią się przede wszystkim stopniem zaawansowania struktury, tłumienia i izolacji, przy zachowaniu tej samej architektury napędu. W obrębie serii zmieniają się rozwiązania mechaniczne, sposób kontroli drgań i elementy strukturalne, natomiast wspólnym rdzeniem pozostaje napęd Alpha-Omega. To odróżnia nową platformę od prostszej hierarchii produktowej, w której tańszy gramofon jest po prostu mniej zaawansowaną wersją droższego. Wilson Benesch chce raczej, aby Greenwich był początkiem tej samej architektury, a nie jej uproszczoną imitacją. Wilson Benesch Greenwich Turntable będzie dostępny w Wielkiej Brytanii w cenie 82 000 funtów, w Europie gramofon wyceniono na 98 000 euro, a w Stanach Zjednoczonych na 130 000 dolarów.

Źródło: Wilson Benesch


















Komentarze