Jeszcze kilka lat temu sprawa wydawała się przesądzona. Słuchawki przewodowe miały pozostać domeną audiofilów, muzyków i ludzi, którzy z jakiegoś powodu nie chcą pogodzić się z postępem, podczas gdy cała reszta świata miała przejść na Bluetooth i już nigdy nie oglądać się za siebie. Trudno było z tym dyskutować. Kabel zawsze był najbardziej irytującym elementem słuchawek - zahaczał o ubranie, plątał się w kieszeni, potrafił wyciągnąć pchełkę z ucha, a kiedy telefon zaczął pełnić rolę głównego źródła muzyki, dochodził jeszcze problem kompatybilności pilota na kablu z danym systemem operacyjnym. Wystarczyło raz pobiegać z przewodowymi dokanałówkami, aby brak tego ograniczenia zaczął jawić się jako oczywista przyszłość. Kiedy pojawiły się pierwsze naprawdę wygodne TWS-y, nikogo nie trzeba było już przekonywać. Wyjmujemy słuchawki z etui, wkładamy do uszu, muzyka gra, a telefon może zostać tam, gdzie był. Żadnego rozplątywania, żadnego przewodu pod kurtką, żadnej wtyczki. Kabel zaczął przypominać pozostałość z czasów, kiedy telefony miały fizyczne klawiatury, muzykę przenosiło się w formie plików między komputerem a odtwarzaczem, a aparat fotograficzny był osobnym urządzeniem, które zabierało się na wakacje razem z ładowarką i zapasem kart pamięci. Tymczasem w ubiegłym roku stało się coś dziwnego - sprzedaż słuchawek przewodowych zaczęła rosnąć! Co więcej, w tym roku gwałtownie przyspiesza. A przecież mamy audiofilskie kodeki, coraz lepsze akumulatory, multipointy i szereg innych argumentów, które powinny sprawić, że nikt nie zacznie na serio myśleć o powrocie do kabla. Niejeden zdziadziały miłośnik sprzętu hi-fi powie, że to tylko chwilowa moda. Ot, młodzi melomani i hipsterzy postanowili znów czymś się wyróżnić i teraz chcą, aby na szyi dyndał im cienki przewód, którego i tak nie mają do czego podłączyć. Ale nie. Trend jest bardzo wyraźny, a im głębiej wgryziemy się w temat, tym ciekawiej się robi.
W pełni zgadzam się z autorem. W słuchawkach bezprzewodowych brak kabla i ewentualnie ANC, jeśli ktoś z tego korzysta, to jedyne dwa plusy. Cała reszta to minusy. Wygląd, materiały, dopasowanie, gubienie połączenia, konieczność ładowania, awaryjność, brak podstawowych części typu pady, mam wymieniać...
Od kilku lat mam wrażenie, że czarna płyta przestała być nośnikiem muzyki, a zaczęła pełnić mniej więcej tę samą funkcję co rower typu ostre koło, ekspres kolbowy i broda przystrzyżona tak pieczołowicie, żeby wyglądała na nieprzystrzyżoną. Winyl jest czymś, co po prostu trzeba mieć. Najlepiej całą kolekcję. I choć nie jest to wymagane, można nawet kupić gramofon. Jeszcze lepiej, jeśli jest ładny, drewniany i stoi na komodzie obok monstery, świecy zapachowej i albumu o architekturze skandynawskiej, którego nikt nigdy nie otworzył. Wtedy wiadomo, że muzyka jest dla nas ważna. Każdy, kto nas odwiedzi, będzie miał wrażenie, że spędzamy wolny czas, chłonąc analogowy dźwięk z charakterystycznymi trzaskami, czytając książki i popijając prawdziwą japońską matchę. A że równie dobrze możemy na telewizorze puścić koncert nagrany telefonem, przeglądać głupie rolki i jeść paskudne, zimne frytki, w których składzie jest wszystko, włącznie z wołowiną, to już inna historia. Skromna kolekcja winyli na regale w stylu retro ratuje sytuację i mówi, kim naprawdę jesteśmy - ludźmi ceniącymi sobie slow life, kontakt z prawdziwą muzyką, analogowe brzmienie, przyjemne rytuały towarzyszące odsłuchowi, ale też świadomymi konsumentami, którzy inwestują w limitowane wydania i wspierają artystów, a nie wytwórnie, korporacje i serwisy strumieniowe płacące twórcom marne grosze. Tiaaa...
Zacznijmy od tego, że poza starymi tłoczeniami już niewznawianymi, praktycznie 100% materiału z ostatnich 20-30 lat, który trafia na winyl to nagrania zarejestrowane cyfrowo. Kiedyś guru fanów czarnej płyty - Michael Framer zwymyślał tych, którzy twierdzili, że nawet Mobile Fidelity i inne specjalis...
Na pewne rzeczy w życiu czeka się tak długo, że człowiek zaczyna wątpić, czy w ogóle dożyje ich spełnienia. Jedni latami wypatrują nowej płyty ulubionego zespołu, inni odliczają dni do kolejnego sezonu ukochanego serialu, a audiofile? Cóż, oni od niemal dekady czekali, aż Spotify wreszcie wprowadzi streaming w bezstratnej jakości. Z biegiem lat zaczęły powstawać o tym żarty i memy - że szybciej doczekamy się emerytury, końca świata albo reaktywacji The Beatles w oryginalnym składzie. Tymczasem platforma jakby nic sobie z tego nie robiła. Wypuszczała kolejne aktualizacje aplikacji, rozwijała podcasty i audiobooki, a obietnica jakości lossless wisiała w powietrzu. I kiedy już wielu zdążyło machnąć ręką, zapomnieć o sprawie i przesiąść się na inne serwisy, nagle się doczekaliśmy. Funkcja została uruchomiona, w sieci zawrzało, ale od razu pojawiły się pytania - czy to faktycznie spełnienie marzeń, czy tylko połowiczny sukces? Obok radości natychmiast zaczęły spływać pierwsze raporty o problemach, brakiem możliwości włączenia najlepszej jakości dźwięku na niektórych urządzeniach, regionalnych blokadach i... dziwnym brzmieniu. Wątpliwości namnożyło się tyle, że na niektórych grupach dyskusyjnych nie rozmawia się o niczym innym. Jedni użytkownicy cieszą się i korzystają. Inni natomiast zastanawiają się, czy po tylu latach warto znów się przesiadać, czy ich sprzęt hi-fi jest gotowy na taką zmianę, a także czy lossless w wydaniu Spotify jest prawdziwy, czy tylko "udawany". Jak jest naprawdę?
Bardzo trafny tekst, zgrabnie podsumowujący obecną sytuację - tak naprawdę wszystkich - streamingów. Nadal nie rozumiem fascynacji Spotify’em oprócz tego, że można słuchać z reklamami za darmo i że był pierwszy na rynku. Tak poza tym, nie widzę plusów, a te "jaja" z jakością lossless brzmią trochę j...
W branży audio zwykło się mówić, że jednym z największych komplementów wobec sprzętu jest cisza - całkowity brak szumu, czarne tło, idealna otchłań, z której wyłania się muzyka. Ale cisza, jaka zapadła wokół Auralica, nie jest ani pożądana, ani piękna. Jest dziwna, niewygodna i tajemnicza. Firma, która przez kilkanaście lat była na ustach całego świata hi-fi, nagle po prostu zamilkła. Bez bez pożegnania i właściwie bez żadnych wyjaśnień. Firmowe forum nie działa, na stronie internetowej nie pojawiają się żadne nowe informacje, a z powielanych w sieci doniesień, bazujących rzekomo na przeciekach od dystrybutorów, wynika, że to nie przypadek. Część branżowych portali w tonie zaskoczenia i lekkiej sensacji donosi, że Auralic zaprzestał działalności ze skutkiem natychmiastowym. Szok! Ale zaraz, zaraz... Czy to definitywny koniec jednego z największych graczy w segmencie audiofilskich streamerów? Czy te zaskakujące doniesienia to potwierdzone info? A może jednak firma ma chwilowe trudności, ale nie ma zamiaru wycofywać się z rynku, a już na pewno nie w tak nagły i tajemniczy sposób?
W 1997 roku grupa Radiohead wydała album "OK Computer". Płyta zaskoczyła nie tylko wiernych fanów angielskiego zespołu, ale wszystkich, którzy mieli okazję jej posłuchać. Porusza bowiem temat technologii, alienacji i niepokojów społecznych w szybko zmieniającym się świecie. Album jest interpretowany jako komentarz na temat dehumanizującego wpływu technologii na nasze funkcjonowanie i zagrożeń, które po blisko trzech dekadach wciąż brzmią zaskakująco trafnie. Teksty, śpiewane często monotonnym, zmęczonym głosem, przewidują ponurą, nieuniknioną przyszłość, w której ludzie zatracą się w wirtualnym świecie. Pokazują przejście od urządzeń, które nam pomagają, do całkowitego uzależnienia od cyfrowego świata. Album znany jest z niekonwencjonalnych technik produkcji i brzmienia, które dodatkowo wzmacnia poczucie niepokoju i dezorientacji. Często wracam do tej płyty, jednak później, kiedy jestem zajęty codziennymi sprawami, algorytm serwisu streamingowego wybiera kolejne podpowiedzi, a ja mam wrażenie, jakbym właśnie przeniósł się do świata opisanego przez Radiohead. Po kwadransie mam déjà vu - wszystko brzmi znajomo, podobnie, jakby zostało ułożone według tego samego wzorca. Rozwijam playlistę i nie kojarzę ani jednego wykonawcy. I wtedy pojawia się pytanie, które jeszcze kilka lat temu brzmiałoby jak science fiction - czy to grają ludzie, czy słyszę produkty wytworzone przez algorytmy, biblioteki dźwięków i firmy, których nazwy nic nikomu nie mówią, za to wiedzą o nas więcej, niż moglibyśmy sobie wyobrazić w najgorszych koszmarach? Jeśli streaming miał odkrywać przed nami nowe światy, to czemu tak często kończymy w jednym korytarzu, gdzie z głośników monotonnie cieknie to samo, tylko pod inną nazwą? Czy to tylko niewinna zabawa napędzana przez generatory piosenek, które w trzydzieści sekund ulepiają "lo-fi na koncentrację" albo "alt-rock z nutą melancholii", czy cały ekosystem, który nauczył się produkować dźwięk hurtowo i wpychać go w nasze nawyki szybciej niż zdążymy zastanowić się, kto tak naprawdę gra?
Polacy dołożyli do tego smutnego trendu swoją cegiełkę, bo firma ElevenLabs zaprezentowała niedawno swój generator AI "muzyki". Trzymam się od tego jak najdalej.
Z muzyką i sprzętem grającym jestem związany od zawsze, a wszystko za sprawą prowadzonego przez mojego ojca sklepu z płytami i komponentami stereo. Przez nasz dom przewinęły się setki wzmacniaczy, magnetofonów, odtwarzaczy CD, gramofonów, tunerów, kolumn głośnikowych, albumów, koncertów i boxów płytowych z najróżniejszych epok. Każdego dnia obcowałem z rozmaitym sprzętem muzycznym, nic więc dziwnego, że wraz z wiekiem i kształtowaniem się moich upodobań zmieniały się również zestawy audio, na których słuchałem muzyki. Sukcesywnie ulepszałem każdy z nich, wymieniając poszczególne elementy na lepsze. Zadanie to było tym łatwiejsze, że miałem stały dostęp do różnorakich urządzeń i mogłem eksperymentować. Jeżeli coś mi się spodobało, zaczynałem odkładać na to pieniądze.
Jeden z mądrzejszych tekstów, jakie ostatnio czytałem. Sam się ostatnio złapałem, że po kupnie słuchawek z których jestem zadowolony, poszukuję kolejnych. Co gorsza, zacząłem dostosowywać muzykę do słuchawek, których w danej chwili używam. Chyba nie o to chodzi. Dlatego spasowałem. Czasem lepiej pos...
Wreszcie stało się to, co zdaniem wielu audiofilów stać się musiało, a może nawet nastąpiło to odrobinę za późno. Serwis strumieniowy TIDAL poinformował swoich użytkowników o "nadchodzących zmianach w formatach audio", a treść zamieszczonego na stronie serwisu komunikatu jest w gruncie rzeczy bardzo prosta - TIDAL "wychodzi" z formatów MQA i 360 Reality Audio. Zmiany mają wejść w życie 24 lipca. Na potrzeby dźwięku stereofonicznego formatem wybranym i wspieranym przez serwis teraz, a także w przyszłości będzie FLAC, natomiast w przypadku dźwięku przestrzennego będzie to Dolby Atmos.
Jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci świata hi-endowego sprzętu audio, konstruktor znany jako pionier wysokiej klasy technologii od wczesnych lat siedemdziesiątych, Mark Levinson, w gorzkich słowach skrytykował rynek luksusowej aparatury hi-fi i kierunek, w którym jego zdaniem branża ta zdaje się podążać. W wywiadzie dla youtube'owego kanału Audiophile Junkie Levinson podzielił się wieloma swoimi przemyśleniami, a także frustracją związaną z tym, co postrzega jako "praktyki mafijne". Powiecie, że swój chłop i polać mu? Nie tak szybko...
Trudno nie uznać tej wypowiedzi za hipokryzję, skoro sam przyczynia się do takiego kształtowania struktury cenowej rynku. Warto przypomnieć, że w latach 90-tych (czyli jeszcze przed sprzedażą firmy Harmanowi) Mark Levinson projektował także tańsze (choć nie tanie) urządzenia pod marką Proceed. One r...
W świecie, w którym poszukiwanie idealnych wrażeń dźwiękowych osiągnęło wyżyny, pojawił się rewolucyjny pomysł, który podbija serca i portfele audiofilów na całym świecie - komory odsłuchowe o zerowej grawitacji. Ta awangardowa koncepcja, okrzyknięta "nieważkim doświadczeniem dźwiękowym", szturmem podbiła społeczność audiofilów, obiecując słuchową podróż dosłownie nie z tego świata. Początki komór odsłuchowych o zerowej grawitacji sięgają ekscentrycznego miliardera, Sir Treble'a Cleffingtona IV, który po doświadczeniu wszystkiego, od igieł gramofonowych ze skały księżycowej po audiofilskie diamentowe środki do usuwania woskowiny z uszu, zaczął tęsknić za czymś więcej. Pewnej nocy, gdy unosił się w swoim zbiorniku deprywacji sensorycznej, doznał olśnienia - "A co, jeśli jedyną rzeczą powstrzymującą czystość dźwięku, jest w rzeczywistości sama grawitacja?".
Świat naszych szczekających i merdających ogonami przyjaciół uwolnił swoje niezrównane zdolności słuchowe na scenie high-end audio. Na rynku nasyconym ludzkimi opiniami, psy wyłoniły się jako ostateczni koneserzy dźwięku, zbierając pochwały za ich niezrównane ucho do szczegółów i znacznie szerszy niż u nas zakres rejestrowanych częstotliwości. Wszystko zaczęło się od Bustera, 5-letniego Golden Retrievera z Seattle. Podczas gdy inne psy były zajęte gonieniem piłek tenisowych, Buster był bardziej zainteresowany balladami z gramofonu swojego właściciela, Jeffa. "Za każdym razem, gdy włączałem album »Bark Side...«, przepraszam, »Dark Side of the Moon«, Buster się podnosił." - mówi Jeff. "Na początku myślałem, że po prostu wspomina swoją szczenięcą miłość, ale potem zdałem sobie sprawę, że włuchuje się w wysokie tony, kontemplując dźwięki trójkąta".
Kilkanaście lat temu temat przesyłania i poprawiania dźwięku z komputera wydawał się znacznie prostszy niż dzisiaj. Większość laptopów miała przeciętne wyjścia słuchawkowe, telefony wyposażano jeszcze w gniazda 3,5 mm, a...
Kojarzycie tę markę? Choć nie słynie ona z produkcji pięknych gramofonów, potężnych kolumn ani wzmacniaczy lampowych, jestem przekonany, że większość osób - nawet tych o specyficznych zainteresowaniach - odpowie twierdząco....
Moda na sprzęt stylizowany na urządzenia sprzed kilku dekad trwa już na tyle długo, że właściwie przestała być modą. Początkowo można było traktować ją jako krótkotrwałą odpowiedź na zmęczenie minimalizmem,...
Bannery boczne
Komentarze
Tadeusz
Właśnie słucham nabytku 1572mk2 i nie mogę potwierdzić negatywnych opinii. Bas jest OK, średnica całkiem wyraźna czytelna, przestrzeń dobra. Pliki 176 kHz na PC...
I "reCYAN" się ukazał. Jestem w trakcie pierwszego słuchania. Zespół na szczęście nie zrobił rewolucji. Delikatnie zmieniona aranżacja i o 30 lat starszy wokal....
Spokojnie - jeśli ten trend naprawdę przybierze na sile, producenci słuchawek szybko sobie przypomną, jak to się kiedyś robiło. Jest jednak więcej niż pewne, że...
Zawracanie Wisły kijem. Jestem fanem słuchawek na kablu natomiast nie wyobrażam sobie powrotu do outdoorowego używania słuchawek na kablu. Przy dzisiejszym brak...
W pełni zgadzam się z autorem. W słuchawkach bezprzewodowych brak kabla i ewentualnie ANC, jeśli ktoś z tego korzysta, to jedyne dwa plusy. Cała reszta to minus...
Osoby czytające StereoLife trochę dłużej doskonale wiedzą, że jestem "mastodonowym ortodoksem" - wszystkie albumy do "Crack The Skye" włącznie uwielbiam...
Jeszcze kilkanaście lat temu typowy system stereo potrzebował właściwie dwóch rodzajów przewodów - interkonektu między źródłem a wzmacniaczem oraz kabli...
Z badań i raportów dotyczących udziału poszczególnych nośników i platform w rynku muzycznym wynika, że pliki i serwisy streamingowe wyprzedzają konkurencję o kilka okrążeń. Temat nośników fizycznych wydaje się zamknięty i nawet ogarniająca cały świat moda na winyle i gramofony nie jest w stanie odwrócić losów tej wojny. O ile...
Digital audio has come a long way in recent years. There was a time when all you needed was a computer, a modest collection of files on a hard drive and a DAC connected over USB. Today, we have music...
Some audio products come around so predictably that you could almost use them to mark the passing of time. A new smartphone every year. A new DAC every couple of years. An amplifier gets refreshed every three, usually gaining a...
For years, KEF has been steadily developing the concept of a complete stereo system contained within a pair of active speakers. The history of this part of the company's lineup goes back much further than the rise of music streaming....
Przeglądając strony internetowe i katalogi firm zajmujących się produkcją audiofilskiego sprzętu, prawie zawsze zaglądam do zakładek opisujących ich historię i filozofię. Dziś podobno już niewielu ludzi zwraca na to uwagę, ale prawdziwi hobbyści na pewno interesują się wszystkim, co wiąże się ze sprzętem hi-fi. Sęk w tym, że nie każda...
Dzień dobry. Z dużym zaciekawieniem przeczytałem na Państwa stronie test kabli zasilających Enerr Transcenda Ultimate i mam do Państwa pytanie. Posiadam listwę Enerr Performer z dedykowanym kablem Performer HC i przymierzam się…
Szanowna Redakcjo, pozwalam sobie do Państwa napisać w następującej sprawie. Otóż aktualnie słucham muzyki na zestawie złożonym z kolumn Pylon Audio Diamond 28, wzmacniacza Haiku Audio Sol 2 i odtwarzacza Arcam CD…
Dzień dobry. Zwracam się do Państwa z prośbą o poradę, w nadziei, że poruszona przeze mnie kwestia jest już przez Redakcję StereoLife dobrze przetestowana. Ostatnio w moim systemie pojawiła się końcówka mocy…
Dzień dobry. Proszę o poradę dotyczącą wymiany wzmacniacza w systemie składającym się z kolumn Audio Physic Tempo VI, wzmacniacza Baltlab Epoca 1v3, odtwarzacza Linn Ikemi, kompletu kabli Nordost Red Dawn i Neel…
Szanowna Redakcjo, wraz z najlepszymi życzeniami przesyłam prośbę o poradę. Mój system powstawał przez wiele lat. Obecny zestaw to wzmacniacz Accuphase E-800, odtwarzacz DP-600, streamer Rose RS250, kolumny Avalon Idea, okablowanie Zavfino…
Szanowna Redakcjo, jakiś czas temu wymieniając stary system kina domowego na nieco budżetowe, ale całkiem przyjemnie grające stereo postawiłem na kombinację wzmacniacza NAD C388 i kolumn Audiovector QR3. Niejako z rozpędu kupiłem…
Szanowna Redakcjo, szukam wysokiej klasy monitorów do zaadaptowanego akustycznie pomieszczenia o powierzchni 12 m². Zainteresowałem się monitorami Equlibrium Nano, ale niestety okazało się, że z trzech wyprodukowanych par dwie pracują u Państwa…
Szanowna Redakcjo, pozwalam sobie zwrócić się do Państwa z kilku powodów - po pierwsze na łamach Państwa magazynu znalazłem recenzję wzmacniacza, który posiadam (zdecydowałem się nań po lekturze owego artykułu i jestem…
Dzień dobry. Potrzebuję Państwa porady. Od jakiegoś czasu przymierzam się do zmiany swoich kolumn głośnikowych Tonsil Siesta. Im bardziej zagłębiam się w temat, tym wiem mniej - taki paradoks. W poszukiwaniu ciekawych…
Podobnie, jak amatorzy motoryzacji mogą wymieniać marki samochodów z Niemiec, Francji, Włoch czy Japonii, tak i miłośnicy sprzętu grającego przykładają dużą wagę do kraju pochodzenia kolumn czy wzmacniaczy. Audiofilowi nie jest to…
Jeśli chodzi o przystępną cenowo elektronikę audio, wszelkiego rodzaju wzmacniacze, amplitunery, odtwarzacze i zestawy kina domowego, Onkyo jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i darzonych największym zaufaniem marek na naszym rynku. Jej ekspansja…
Jarocin kojarzy się melomanom z reaktywowanym niedawno festiwalem muzyki rockowej, jednak ma też szansę stać się stolicą niedrogich zestawów głośnikowych. Może nawet czymś w rodzaju nowej Wrześni, swoją drogą położonej całkiem niedaleko.…
Ostatnio na łamach naszego magazynu testowaliśmy sporo urządzeń adresowanych do audiofilów, więc dziś zejdziemy trochę na ziemię i sprawdzimy możliwości sieciowego amplitunera stereo zbudowanego z myślą o melomanach, którzy cenią sobie zarówno…
Pylon Audio to dość niecodzienne zjawisko. Wiele firm zajmujących się produkcją niedrogich zestawów głośnikowych o audiofilskim zacięciu to hobbystyczne, niemalże garażowe manufaktury. Są one w stanie podjąć rywalizację ze znanymi na całym…
Normandia, region leżący w północno-zachodniej części Francji, to nie tylko piękno przyrody, to też bogata historia. Obszar ten słynie przede wszystkim z jabłek i wszelkich ich przetworów (cydr i calvados), owoców morza,…
Sennheiser to bez wątpienia jedna z firm bez których trudno byłoby sobie wyobrazić funkcjonowanie rynku audio. W świecie słuchawek i mikrofonów to prawdziwy gigant, z którym naprawdę trudno jest rywalizować. Niemcy współpracują…
Lubimy odkrywać nowe marki i produkty, zarówno jeśli chodzi o urządzenia audiofilskie, jak i te bardziej popularne. Jest to w pewnym sensie przygoda, bo wszyscy wiedzą, czego można się spodziewać po kolejnych…
Wzmacniacze zintegrowane wyposażone w moduł przetwornika cyfrowo-analogowego, phono stage czy nawet funkcje streamingowe są chyba najbardziej chodliwym towarem na rynku audio zaraz po słuchawkach i głośnikach bezprzewodowych. Nie ma w tym nic…
Chyba nikt w branży audio nie ma wątpliwości, że renesans płyt analogowych to coś więcej, niż chwilowa moda. Jedni mówią, że to tylko powracający po latach sentyment, inni upatrują wyższości płyt analogowych…
Podobno w sprzęcie audio najważniejsze jest brzmienie, ale nie oszukujmy się - nawet zatwardziałym audiofilom zdarza się kupować oczami, albo przynajmniej na podstawie wyglądu zewnętrznego wybierać kandydatów do odsłuchu. Jakie elementy najbardziej…
Do napisania krótkiego tekstu o bodajże najlepszym produkcie polskiej, socjalistycznej myśli technicznej skłoniła mnie lektura testu wzmacniacza Unitra Edward. Ostatnimi czasy modne stało się rewitalizowanie starych polskich marek audio. Pod ich szyldami…
Marantz to jedna z tych firm, które powinien znać każdy miłośnik muzyki i dobrego brzmienia. Jeden z wielkich graczy, którym na przestrzeni lat udało się zachować swój wizerunek i opowiadać swoją historię…
Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i namacalna, dzięki czemu pozwala lepiej zrelaksować się podczas słuchania i dokładniej zrozumieć…
Czy smoki żyją tylko w legendach? Niekoniecznie. Niektóre smoki stają się legendami. Tak właśnie było z magnetofonem Nakamichi Dragon, przez wielu uznawanym za najlepszy kasetowy player wszech czasów. Dlaczego akurat ten magnetofon…
Poprzedni artykuł, w którym pisałem o amplitunerze kwadrofonicznym Sansui QRX-9001 wywołał spore poruszenie na StereoLife'owym Facebooku. Czytając pojawiające się tam wpisy naszych czytelników zauważyłem, że wielu wspomina o polskim urządzeniu tego typu,…
Tomasz Rogula jest założycielem firmy Zeta Zero i studiów nagraniowych TR Studios. Osobom, które kojarzą jedno lub drugie przedsięwzięcie w zasadzie powinno to wystarczyć, jednak - jak się domyślamy - przeważająca część…
Polski sprzęt audio - to hasło przeciętnemu obywatelowi naszego kraju kojarzy się ze wzmacniaczami, kolumnami głośnikowymi i gramofonami sprzed kilku dekad. Większość z nas wyobraża sobie piękne wieże Unitry, Diory czy Radmora,…
AMT to typ przetwornika elektroakustycznego, którego konstrukcja przypomina głośniki wstęgowe. W odróżnieniu od klasycznych wstęg poruszających się w polu magnetycznym do przodu i do tyłu, tutaj membrana jest ukształtowana w...
Cytaty
Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.
Marcin