Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Auralic zamyka działalność ze skutkiem natychmiastowym - prawda, plotka czy głupi żart?

  • Kategoria: Felietony
  • Tomasz Karasiński

Auralic zamyka działalność ze skutkiem natychmiastowym - prawda, plotka czy głupi żart?

W branży audio zwykło się mówić, że jednym z największych komplementów wobec sprzętu jest cisza - całkowity brak szumu, czarne tło, idealna otchłań, z której wyłania się muzyka. Ale cisza, jaka zapadła wokół Auralica, nie jest ani pożądana, ani piękna. Jest dziwna, niewygodna i tajemnicza. Firma, która przez kilkanaście lat była na ustach całego świata hi-fi, nagle po prostu zamilkła. Bez bez pożegnania i właściwie bez żadnych wyjaśnień. Firmowe forum nie działa, na stronie internetowej nie pojawiają się żadne nowe informacje, a z powielanych w sieci doniesień, bazujących rzekomo na przeciekach od dystrybutorów, wynika, że to nie przypadek. Część branżowych portali w tonie zaskoczenia i lekkiej sensacji donosi, że Auralic zaprzestał działalności ze skutkiem natychmiastowym. Szok! Ale zaraz, zaraz... Czy to definitywny koniec jednego z największych graczy w segmencie audiofilskich streamerów? Czy te zaskakujące doniesienia to potwierdzone info? A może jednak firma ma chwilowe trudności, ale nie ma zamiaru wycofywać się z rynku, a już na pewno nie w tak nagły i tajemniczy sposób?

Kiedy dotarły do mnie wieści o tych turbulencjach, byłem lekko zaskoczony. Przecież jeszcze niedawno testowałem streamer Vega S1 z zasilaczem PSU S1 i nic nie wskazywało na to, aby Auralic znajdował się na skraju wytrzymałości. Kiedy na początku tego roku firma ogłosiła premierę flagowego modelu Aquila X3, którego cena w wersji bazowej miała wynieść 64 500 zł, od razu skontaktowałem się z dystrybutorem i zgłosiłem chęć wypożyczenia go do testu. Manufaktura borykająca się z problemami finansowymi raczej nie wyskakiwałaby z tak zaawansowanym, ultra hi-endowym źródłem. Problem w tym, że od tamtego momentu upłynęło już kilka ładnych miesięcy, a flagowego modelu jak nie było, tak nie ma. Jeśli dobrze pamiętam, miał pojawić się w sprzedaży na przełomie marca i kwietnia. Potem - w maju, tuż po High Endzie w Monachium. Następnie usłyszałem, że prawdopodobnie będzie dostępny w sierpniu. Teraz pojawia się pytanie, czy to tylko skutek nawarstwiających się opóźnień lub braku części, czy należy się szykować, że premiery tego urządzenia nie doczekamy się nigdy?

Aby zrozumieć, o czym tak naprawdę mówimy, musimy wrócić do początków działalności Auralica. Firma ta miała stanowić dowód, że nowe technologie i audiofilskie ideały da się pogodzić. Jej założyciel, Xuanqian Wang, pojawił się na scenie w 2009 roku, kiedy streaming dopiero raczkował, a pliki hi-res były domeną zapaleńców. W krótkim czasie udało mu się zdobyć zaufanie i serca entuzjastów, którzy dotąd sceptycznie patrzyli na cyfrowe źródła. Vega - pierwszy przetwornik cyfrowo-analogowy Auralica - błyskawicznie zdobył renomę jako urządzenie, które łączy audiofilską jakość z nowoczesną funkcjonalnością. Potem przyszedł Aries - streamer, który sprawił, że cały świat hi-fi zaczął traktować tę kategorię poważnie. Dla wielu audiofilów to właśnie Aries był pierwszym urządzeniem, które pokazało, że "muzyka z plików" może brzmieć równie dobrze, a czasem lepiej niż płyty CD.

W tamtym czasie Auralic wyróżniał się kilkoma cechami. Po pierwsze - odważnym podejściem do oprogramowania. Kiedy inni producenci traktowali aplikacje sterujące jak przykry obowiązek, Auralic zbudował własny ekosystem Lightning DS, który pozwalał użytkownikom w prosty sposób zarządzać muzyką, integrować biblioteki, korzystać ze streamingu i cieszyć się stabilnością, o jakiej konkurencja mogła tylko marzyć. Po drugie - technologią. Firma opracowała własne rozwiązania eliminujące jitter, izolujące zakłócenia czy optymalizujące przesył danych. Po trzecie - bezpośrednią relacją z klientami. Forum Auralica stało się jednym z najbardziej żywych miejsc w sieci, gdzie sam CEO odpowiadał na pytania, słuchał uwag, a czasem nawet wdrażał je w kolejnych aktualizacjach. To była nowa jakość w branży, gdzie zazwyczaj komunikacja przypominała bardziej ogłoszenia parafialne niż autentyczny dialog. Nie dziwi więc, że o Auralicu mówiono z entuzjazmem. Sprzęt tej marki trafiał na okładki pism branżowych, zdobywał nagrody i rekomendacje, a na wystawach hi-endowej aparatury prawie każda firma, która chciała "grać z plików", zaczynała budowę swojego systemu od źródła Auralica. Wydawało się, że marka ma przed sobą świetlaną przyszłość. A jednak dziś jesteśmy w punkcie, w którym tak naprawdę nie do końca wiadomo, na czym stoimy.

Sygnały ostrzegawcze pojawiały się już od dawna, choć nie wszyscy chcieli je dostrzegać. Choć nikt tego oficjalnie nie przyznaje, z biegiem czasu firmie wyrosła po prostu silna konkurencja. Gdy Auralic zaczynał, streamerów hi-fi praktycznie nie było. Dziś każdy poważniejszy producent ma takie urządzenie w katalogu - od high-endowych marek jak Lumin czy dCS po bardziej mainstreamowych graczy jak Cambridge Audio, NAD, FiiO, Silent Angel czy EverSolo. Do tego dochodzą urządzenia wielofunkcyjne - wzmacniacze ze streamerem, soundbary, a nawet głośniki aktywne, które dla przeciętnego użytkownika spełniają tę samą rolę. Auralic wciąż pokazywał nowe urządzenia - Vega G2, Aries G1, Altair... Ale w kuluarach zaczęły pojawiać się głosy, że sprzedaż nie idzie tak dobrze jak dawniej.

Problemem stały się też ceny. Kiedyś streamer za dziesięć tysięcy złotych wydawał się luksusem, a za dwadzieścia i więcej - czystym wariactwem. Dziś takie kwoty nikogo nie dziwią, ale kiedy popularne marki oferują urządzenia grające "wystarczająco dobrze" i obsługujące wszystkie serwisy, uzasadnienie takiej kwoty stało się trudniejsze. Odpowiedzią Auralica miała być seria S1. Dla fanów marki jej wprowadzenie było wręcz zaskakującym posunięciem. Nagle okazało się, że można dostać 90% tego, co oferowały urządzenia z serii G1, w mniejszej obudowie i za połowę ceny. Ta sama funkcjonalność, ten sam system operacyjny i - do pewnego stopnia - te same wnętrzności, a zamiast 16999 zł (Vega G1) płaciliśmy 8995 zł. Wydawało mi się, że Auralic chce w ten sposób pozyskać nowych klientów, obniżyć "próg wejścia" i wprowadzić alternatywę dla osób, które planowały kupić streamer za 4000-6000 zł. Wystarczy bowiem dorzucić jeszcze trochę, aby stać się właścicielem sprzętu z zupełnie innej półki. I może ten ruch faktycznie nie był głupi, ale wszystko wskazuje na to, że zbyt długo z nim zwlekano.

Kolejny cios przyszedł z zupełnie innej strony - polityki handlowej. Amerykańskie cła na elektronikę z Chin uderzyły w Auralica boleśnie. To właśnie rynek USA był dla firmy najważniejszy, a tu nagle eksport stał się praktycznie nieopłacalny. Sprzedaż spadła podobno nawet o 80 procent, a tego nie wytrzymałaby żadna średniej wielkości firma. Kiedy w marcu 2025 roku Xuanqian Wang zrezygnował ze stanowiska prezesa, wielu zaczęło podejrzewać, że coś jest na rzeczy. Oficjalnie mówił o chęci skupienia się na innych projektach, takich jak wyścigi samochodowe. Podobno pan Wang zaangażował się również w inne przedsięwzięcia i rozwija kilka startupów. Tak czy inaczej, trudno nie wiązać jego decyzji z pogarszającą się sytuacją Auralica.

W pierwszych miesiącach 2025 roku Auralic funkcjonował normalnie, ale sygnały alarmowe były już widoczne - coraz mniejsza aktywność w mediach społecznościowych, opóźnienia w dostawach, brak nowych premier. Decydujący moment nadszedł we wrześniu. I tu pojawia się dość zagadkowy element. Auralic miał bowiem ogłosić zakończenie działalności, tyle że sama firma nie wydała takiego komunikatu. Doniesienia te zostały opublikowane przez kilka portali branżowych, a następnie były powielane i dziś trudno jest ustalić, kto "wyrwał się" z tą wiadomością pierwszy. Wiadomość rozeszła się szybko, ponieważ jej treść była dla audiofilów sensacyjna. Oto Auralic zaprzestaje działalności handlowej ze skutkiem natychmiastowym z powodu drastycznego spadku sprzedaży. Oprócz polityki celnej USA jako źródła problemów wymienione miały zostać wzmożona konkurencja ze strony tańszych produktów streamingowych oraz trudna sytuacja gospodarcza na świecie. Tyle tylko, że to wciąż nieoficjalna, niepotwierdzona wiadomość, która pojawiła się niczym grom z jasnego nieba. Ile jest w niej prawdy?

Najwięcej oliwy do ognia dolało wyłączenie firmowego forum. Miejsce tętniące życiem i będące wzorem bezpośredniej komunikacji producenta z użytkownikami, zgasło bez ostrzeżenia. Niektórzy klienci zaczęli się martwić, czy nie stracą wsparcia i dostępu do aktualizacji oprogramowania. Najgorsze jest to, że firma nie wydała do tej pory żadnego oficjalnego oświadczenia. Można by było albo zdementować krążące po sieci plotki, albo je potwierdzić i rozwiać wątpliwości, albo - ten wariant wydaje się w tym momencie najbliższy stanu faktycznego - szczerze napisać, że ze względu na wojnę celną i szereg innych czynników firma przechodzi trudności, ale pracuje nad rozwiązaniem tego problemu i na razie nie zamierza schodzić ze sceny. Ponieważ jednak takiej informacji nie ma, plotki żyją własnym życiem. Nie wiadomo, co z serwisem. Nie wiadomo, czy ktoś przejmie prawa do marki. Nie wiadomo właściwie nic. Czy ktoś za chwilę przejmie tę markę, dając jej nowe życie? Co mają zrobić użytkownicy i wierni fani, którzy podobnie jak ja czekali na kolejne klocki Auralica?

Kolejny wątek całej historii ma wymiar czysto biznesowy. Krążą pogłoski, że własność intelektualna Auralica jest dostępna do kupienia za dwa miliony dolarów. Faktycznie, jeśli firma wpadła w tarapaty, najlepszym rozwiązaniem mogłoby być znalezienie nabywcy praw własności intelektualnej i kontynuacja technologii marki pod tym samym lub innym szyldem. To jednak wciąż tylko domysły, oparte na powtarzanych w sieci nieoficjalnych doniesieniach. Nie ma sygnałów, by ktoś był takim zakupem zainteresowany. Osobiście zgaduję, że Auralic musiał prowadzić poszukiwania takiego inwestora już wcześniej, po cichu. Gdyby udało się go znaleźć, pewnego dnia zapewne zobaczylibyśmy komunikat prasowy o uroczystym przejęciu marki przez duży, międzynarodowy koncern albo producenta hi-endowych wzmacniaczy, który nie radził sobie ze streamingiem i postanowił kupić Auralica tylko po to, aby przepakować jego klocki w nowe obudowy i "wciągnąć" je do swojego katalogu. Skoro do tego nie doszło, albo nikt nie był taką inwestycją zainteresowany, albo historia została wymyślona lub przynajmniej mocno podkoloryzowana. No bo, wiecie - dwa miliony dolarów to sporo pieniędzy, jeśli zamierzacie wydać je na płyty albo kable do swojego systemu stereo, ale jeśli chodzi o możliwość przejęcia tak znanej, cieszącej się uznaniem klientów marki, kwota ta jest podejrzanie niska. Czy przypadkiem nie jest to informacja kompletnie wyssana z palca? A może - jak zasugerował mi jeden z rozmówców - chodzi o to, że wraz z firmą trzeba kupić jej długi?

Sytuacja wydaje się przykra, bowiem Auralic przez lata był przykładem tego, jak niezależna firma może wprowadzać technologie, które inspirują gigantów. Czy nagle może stać się ostrzeżeniem, jak łatwo można wpaść w tarapaty, jeśli zabraknie kapitału, planu awaryjnego i transparentnej komunikacji? Wiele na to wskazuje, ale zróbmy teraz mały eksperyment - zapomnijmy o plotkach i przyjrzyjmy się faktom. A te, przynajmniej w tym momencie, wcale nie są tak szokujące i pesymistyczne. Xuanqian Wang opuścił stanowisko prezesa, ale z tego, co mi wiadomo, pozostaje współwłaścicielem firmy. Ponadto powód jego rezygnacji - konieczność zajęcia się innymi projektami - może wcale nie być naciągany. Facet ma łeb na karku, jest przedsiębiorczy i podobno uwielbia wszystko, co jest związane z szeroko rozumianą inżynierią, a w Chinach tacy ludzie nie mogą narzekać na brak zajęć. Gdyby flagowy model Aquila X3 był już dostępny w sprzedaży, pewnie moglibyśmy powiedzieć, że Auralic osiągnął w tej dziedzinie wszystko, otarł się o szklany sufit. Z biznesowego punktu widzenia jedynym rozsądnym kierunkiem dla firmy jest albo rozszerzanie oferty o wzmacniacze, końcówki mocy, zestawy głośnikowe i akcesoria, albo ostrożne wprowadzanie coraz tańszych urządzeń. Jeśli nie oddziaływałoby to negatywnie na wizerunek marki jako producenta hi-endowej aparatury, można by było nawet dojść do małych "boxów" za 2000-4000 zł. Projektowanie takiego sprzętu nie jest jednak takim wyzwaniem jak stworzenie jednego z najlepszych, jeśli nie najlepszego streamera na świecie. Takim "downsizingiem" spokojnie mogą zająć się młodsi inżynierowie.

Aby dowiedzieć się, co w trawie piszczy, skontaktowałem się z polskim dystrybutorem Auralica, a przebieg tej rozmowy zaskoczył mnie tak samo jak informacja o rychłym końcu tej marki. Jego reakcja była mniej więcej taka, jakby dwudziesty raz w tym tygodniu usłyszał ten sam żart. W porządku - nikt nie zaprzecza, że firma dostała zadyszki, co faktycznie miało być spowodowane wysokimi cłami i spadkiem sprzedaży w USA, ale nie jest pewne (a raczej wydaje się mocno wątpliwe), czy wcześniej trafiało tam aż 80% wszystkich wyprodukowanych urządzeń Auralica. Statystyki najprawdopodobniej spadły, ale kurs dolara miał w jakimś stopniu zrekompensować tę różnice. Najprawdopodobniej ceny w USA zostaną podniesione, ale mówi się o różnicy rzędu 15%. To nie brzmi jak koniec świata. Co z firmowym forum? Dlaczego wyparowało? Tego na razie nie udało mi się ustalić, więc można snuć domysły. Może firma doszła do wniosku, że niczemu to już nie służy, a ewentualne problemy klientów powinny być rozwiązywane przez dystrybutorów i dealerów? W końcu prowadzenie takiego forum nie jest jakimś świętym obowiązkiem każdego szanującego się producenta. Marki premium raczej tego unikają, stawiając na szkolenie swoich przedstawicieli "w terenie". W takim razie co z przekładaną już któryś raz premierą flagowego modelu Aquila X3? Usłyszałem, że firma wciąż czeka na kilka zamówionych dawno temu podzespołów, a najnowsze doniesienia mówią o tym, że topowy streamer pojawi się na rynku pod koniec tego roku.

Czyli co? Auralic działa? Z naszego punktu widzenia wszystko wskazuje na to, że tak. Polski dystrybutor działa normalnie i składa kolejne zamówienia. Auralic je potwierdza i wskazuje przewidywany termin dostawy. Nie ma też żadnych informacji, jakoby w najbliższym czasie firma miała wstrzymać wydawanie kolejnych aktualizacji oprogramowania, nie mówiąc już o zakończeniu działalności. Fakt, od pewnego czasu Chińczycy szukają inwestora i specjalnie się z tym nie kryją, ale sprzęt się sprzedaje, dostawy przychodzą, więc powtarzane w sieci plotki wydają się co najmniej przesadzone. Firma po prostu działa, a dopóki będzie działać, dopóty klienci nie zostaną na lodzie. Okej - zapytacie - a co z serwisem? Otóż centrum serwisowe Auralica znajduje się w USA i w razie poważniejszych problemów dystrybutor po prostu wysyła tam sprzęt, aby został naprawiony. Jakiś czas temu taki punkt prowadzono również w Niemczech, więc tu faktycznie nastąpiła niekorzystna dla nas zmiana, ale oznacza to tylko tyle, że trzeba będzie zapłacić więcej za wysyłkę urządzenia w obie strony. Co więcej, celowo wspomniałem o poważniejszych problemach, ponieważ sprzęt Auralica jest uznawany za pancerny, usterki zdarzają się bardzo rzadko, a te wymagające wysłania sprzętu za ocean to podobno pojedyncze zdarzenia (i niestety często chodzi o uszkodzenia wynikające z winy użytkownika). Inne naprawy dystrybutor wykonuje na miejscu, w Polsce, ponieważ zaopatrzył się w części zamienne. Gdyby więc nasz streamer wymagał wymiany wyświetlacza lub jakiejś płytki, której demontaż zajmuje pięć minut, jest wielce prawdopodobne, że załatwimy to w Warszawie i nie będziemy musieli nawet czekać na kolejną dostawę z Chin. I nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miało się to zmienić, a już na pewno nie wygląda to tak, że we wrześniu Auralic "wyciągnął wtyczkę" i zostawił wszystkich na lodzie. Owszem, w obu tych historiach są pewne punkty wspólne, ale generalnie między tym, co usłyszałem od dystrybutora, a tym, o czym donoszą niektóre branżowe magazyny, jest przepaść większa niż Kanion Huajiang.

Czy na tym koniec opowieści? Absolutnie nie. Nawet jeśli afera jest rozdmuchana, nikt nie zaprzecza, że Auralic nie jest już tak silny jak kiedyś. Nie dość, że dotkliwie odczuł skutki wojny celnej, to jeszcze wyrasta mu coraz silniejsza konkurencja. Nie mam tu na myśli wyłącznie marek specjalizujących się w produkcji streamerów i przetworników, ale także firmy, które długo omijały ten temat, dochodząc do momentu, kiedy nie dało się dłużej go unikać. Dziesięć lat temu audiofilskie streamery stanowiły osobną kategorię produktów, funkcjonowały niejako na uboczu. Niektórzy audiofile budowali system z komponentów jednej firmy, aby wszystko do siebie pasowało, ale kiedy przychodziło do zakupu odtwarzacza strumieniowego, ich "dostawca" nie miał im nic do zaoferowania, w związku z czym kupowali Auralica, Lumina albo odtwarzacz innej szanowanej firmy, która nie bała się streamingu i nie czekała, aż ta "moda" minie - Marantza, Naima, Atolla, T+A, Cyrusa, NAD-a, Brystona i tak dalej. Obecnie takich "opornych" jest coraz mniej. Jeśli w katalogu danej marki brakuje streamera lub wzmacniacza strumieniowego, jest to spory problem. Okej, może nie dla producenta lampowców za dziesiątki tysięcy dolarów, ale nacisk rynku jest tak silny, że nawet konserwatyści się ugięli. Nie trzeba w tym celu projektować własnego urządzenia, aplikacji i całego ekosystemu. Wystarczy dogadać się z doświadczonym partnerem, czego doskonałym przykładem jest Audiolab 9000N, stworzony we współpracy z Luminem. Auralic chyba też mógłby "podzielić się" swoją technologią z kilkoma dużymi graczami i wszyscy by na tym skorzystali.

Czy historia Auralica to jednostkowy przypadek, czy może początek nowego trendu? Branża hi-fi w ostatnich latach mocno się zmienia. Streaming wywrócił stolik, smartfony i słuchawki bezprzewodowe zawładnęły masowym rynkiem, a hi-end powoli traci aurę ekskluzywności. Wielu producentów walczy o przetrwanie w niszy, którą coraz trudniej utrzymać. Do tego dochodzi globalna niepewność - rosnące koszty transportu, wojny handlowe, inflacja i konkurencja ze strony tanich urządzeń z Chin, które może nie są cudowne, ale okazują się wystarczająco dobre dla przeciętnego słuchacza. Jak się okazało, Auralic nie zaprzestał działalności z dnia na dzień. Najprawdopodobniej przechodzi trochę gorszy okres i zaciska pasa, ale jego podstawowym błędem jest brak skutecznej komunikacji. Niezależnie od tego, czy firmie powodzi się tak jak dawniej, czy może notuje spadek sprzedaży i musi zastanowić się nad dalszymi krokami, wszyscy zainteresowani - a przede wszystkim klienci, którzy wyłożyli na sprzęt tej marki niemałe pieniądze - powinni wiedzieć, co tak naprawdę się dzieje i czego mogą się spodziewać, zamiast bazować na plotkach, które z każdym kolejnym "przedrukiem" stają się bardziej sensacyjne. Nikomu nie jest to potrzebne, a pożar można było zgasić, zanim się rozprzestrzenił. No, chyba że Xuanqian Wang wypoczywa w Nowej Zelandii albo na wyspach Raja Ampat, a tylko on ma hasło admina do firmowej strony i fanpage'a na Facebooku.

Cała ta historia po raz kolejny dowodzi, że nie warto wierzyć plotkom, a już na pewno nie powinno się chłonąć ich bezkrytycznie. Niestety, stanowi też sygnał ostrzegawczy dla całej branży. Rozmawiając na ten temat ze znajomymi, usłyszałem jedno - taki los może spotkać wielu producentów sprzętu hi-fi, tylko z wiadomych względów nikt o tym nie rozpowiada. Podobno niektóre marki już od dłuższego czasu balansują na krawędzi, choć starają się tego nie pokazywać. Różnica polega na tym, kto ma na tyle silne fundamenty - dystrybucję, rozpoznawalną markę, lojalnych klientów - żeby przetrwać. Ale nawet to nie daje gwarancji sukcesu. Każda taka historia staje się symbolem kruchości świata, w którym technologia zmienia się szybciej niż przyzwyczajenia melomanów, a polityczne decyzje w odległych stolicach mogą z dnia na dzień przekreślić lata pracy inżynierów. A może właśnie to powinniśmy zapamiętać? Żaden sprzęt nie jest wieczny, a jeśli chcemy cieszyć się muzyką, powinniśmy to robić tu i teraz. Ja już rozgrzewam lampy, aktualizuję playlistę i włączam swojego Auralica. Działa! Uff...

Komentarze (12)

Pokaż wcześniejsze komentarze
  • Michal

    Problemem już nie jest samo urządzenie, co jego oprogramowanie. Przypomina mi to sytuację z samolotami F35, z którymi satelitarnie można zrobić "turn off" w headquarters, podobno. Lub Onkyo, które upadło, a obiecanki sasanki, że umożliwimy naszym klientom uzyskanie tej i tej funkcji w następnym update. Za stary jestem na obiecanki. Wzmacniacz bez oprogramowania, magnetofon kasetowy, głośniki będą funkcjonować pół wieku. Streamer - "turn off", program do odtwarzania - "turn off", gdzie przy zakupie informacja: "Producent gwarantuje darmowe wsparcie programowe przez okres 50 lat." Niepokojące, biorąc pod uwagę poniesioną cenę.

    2
  • Piotr

    A może coraz więcej osób zaczęło zauważać, że sprzęt który dostarcza zera i jedynki do przetwornika DAC wnosi do brzmienia tak naprawdę bardzo niewiele? A funkcjonalność urządzenia za kilkadziesiąt tysięcy nie różni się już dzisiaj od tej w taniutkim transporcie WiiM? A nawet jeśli ma na pokładzie rzekomo genialny DAC, to połączenie taniutkiego streamera z jakimś chińskim produktem za 1000 zł daje rezultat niewiele gorszy:) Wiem, wkładam kij w mrowisko, oberwie mi się. Być może słusznie. Ale ja naprawdę dużo słuchałem różnych sprzętów. Mam kilkoro "zakręconych" znajomych, robiliśmy długie sesje na ich cudownych sprzętach. Rezultaty bywały bardzo różne i wiele razy przekonywałem się że inne komponenty zestawu mają znaczenie o rzędy wielkości większe niż transport czy jakieś cyfrowe kable. Szkoda tej firmy, która miała ładne urządzenia, dopracowane, ale rynek coś jednak zweryfikował.

    6
  • Grzegorz

    Na stronie Auralica pojawił się komunikat, z którego wynika, że firma wstrzymała dostawy do USA. I tylko tam. Dla reszty świata, w tym dla nas, nic się nie zmienia.

    0
  • Marcin

    @Piotr - Po pierwsze widać, że nie przeczytałeś artykułu, choćby pobieżnie. Po drugie bardzo, ale to bardzo się mylisz w kwestii transportu. Słuchałeś "dużo różnych", czyli jakich? Ja również przetestowałem "dużo różnych" transportów i doszedłem do wniosku, że to "źródło zer i jedynek" wnosi do brzmienia więcej niż DAC. Auralic Aries akurat mnie nie przekonał, trochę zbyt beznamiętny jak na mój gust. W jednym z salonów, jeśli to miejsce można tak nazwać, porównywałem transport Silent Angel za 4000 zł z Fidatą HFAS1-S10U za ponad 30 000 zł. Można powiedzieć, że różnica w brzmieniu dokładnie odzwierciedlała różnicę w cenie. Kosmos. Fidata była poza zasięgiem, ale ostatecznie został u mnie Lumin U2 Mini. Według Ciebie gdybym wziął "chiński produkt za 1000 zł", uzyskałbym dźwięk "niewiele gorszy"? Myślisz, że tego nie sprawdziłem? Że wydałem dziesięć razy tyle na Lumina, bo mam takie hobby, że lubię bezmyślnie przepuszczać pieniądze, na które pracowałem? Albo że jestem kretynem, który nie posiadł tej tajemnej wiedzy i nie wie, że istnieją tańsze transporty z Chin? Aha, dla Twojej wiadomości - "jakieś cyfrowe kable" też wiele wnoszą, ale żeby to usłyszeć, trzeba dysponować odpowiednio dobrym sprzętem, a z tonu Twojego komentarza wnioskuję, że nigdy tego nie sprawdzałeś albo nie miałeś takiej możliwości.

    2
  • Michał

    @Piotr - Nie oberwie Ci się, ale ludzie nie odejdą od zer i jedynek, bo to zbyt ogromne ułatwienie życia. Streaming hi-res nie upadnie, nadal będzie się rozwijał. Kiedy w historii ludzi mieliśmy dostęp do 78 milionów utworów w jakości często lepszej jak "na żywo" za cenę 20 zł/mc? Bez szumu, trzasków, z pełnym pasmem słyszalnym, bez zniekształceń, zabarwień. Auralic dawał to wszystko, nie odbierał analogowej magii i cały czas był/ jest w zasięgu cenowym. Problem dotyczy wsparcia software'owego dla tego typu urządzeń, odtwarzaczy czy samych serwisów strumieniujących, które w każdej chwili mogą zrobić "turn off". I co wtedy zrobisz? :)

    0
  • Potr

    @Marcin - Jestem daleki od upierania się, że "kable nie grają", że "wszystkie wzmacniacze brzmią tak samo" itp. Nie uważam siebie za kretyna, ani nie uważam za kretyna nikogo, kto coś słyszy lub nie słyszy. Mam wykształcenie muzyczne, słyszę raczej dobrze, mam do czynienia zawodowo z realizatorami dźwięku, sam jestem umiarkowanie zwariowanym audiofilem, ale znam takich naprawdę zwariowanych. Wiem, jak działają urządzenia cyfrowe. Zamieniają sygnał na zera i jedynki. Zadaniem transportu jest dostarczenie zer i jedynek do przetwornika. Po drodze mogą wystąpić zakłócenia szumowe oraz jitter. Jedno i drugie w poprawnie skonstruowanych urządzeniach jest bardzo skutecznie eliminowane i żadne pomiary nie wskazują, by mogło wpływać na degradację sygnałów, chyba że urządzenie jest naprawdę niezwykle prymitywne i na wiele sposobów skopane. Tak więc DAC interpretuje 0 i 1, składa je sobie w buforze - sygnał bit perfect jest tożsamy z wyjściowym (oczywiście przy zachowaniu pewnych standardów i protokołów transmisji). Trudno sobie wyobrazić scenariusz, w którym te słowa cyfrowe po przejściu przez lepszy transport byłyby w czymkolwiek "lepsze". Bo jakoś wyczyszczone? Zrelaksowane? Dopieszczone? Przy transmisjach asynchronicznych działają też dopracowane do perfekcji mechanizmy korekcji błędów, które jeszcze dokładniej zapewniają tożsamość ciągów bitowych. Jeśli coś się utraci lub zniekształci, jest dosyłane ponownie. Znajomi realizatorzy dźwięku, którzy mają uszy jak nietoperze, potwierdzają, że poprawnie skonstruowany tor cyfrowy nie ma żadnego, ale to absolutnie żadnego wpływu na dźwięk - o ile nie wprowadza horrendalnych zniekształceń. Przeważnie są one słyszane jako drop-outy lub zauważalny, mierzalny szum. Natomiast na ocenę jakości brzmienia ma wpływ często coś tak banalnego jak poziom głośności. Odrobinę głośniej zawsze odbieramy jako "lepiej". Przekonałem się o tym kilka razy, robiąc samemu lub z osłuchanymi znajomymi testy porównawcze A/B, także ślepe. Okazywało się nagle, że DAC no-name za 200 zł, sklecony na gołej płytce, brzmi "lepiej" od takiego za 6000 zł, bo po prostu poziom jego głośności był odrobinę, poza progiem postrzegalności, wyższy. To często jest tajemnica również tych olśniewających designem i ceną transportów. Bardzo dobrze wiedzą o tym sprzedawcy, a psychologowie znają też efekt placebo. Nie oczekuję pełnej pasji polemiki, bo czytałem już wiele takich. Polecam po prostu zrobienie ślepych testów z gwarantowanym wyrównaniem głośności.

    2
  • Tomasz

    Dzisiaj rozmawiałem z dystrybutorem Auralica w Polsce. Centrala przyjmuje zamówienia, z dostawą w grudniu. Jako wieloletni użytkownik sprzętu tej firmy - obecnie Vega 2.2, Aries 2.2 i Sirius 2.1, twierdzę, że to genialna technologia, bajeczne wykończenie, brzmienie ostateczne i docelowe. Od 50 lat jestem pasjonatem muzyki i dobrego sprzętu audio, moje uszy wiele słyszały. Wierzcie mi, moje refleksje są przemyślane, wiem co piszę. Zapomniałbym, do tego Leben CS 600X i Chario Academy Sonnet. Dźwiękowa nirvana!

    0
  • Paweł

    Słucham dwóch Auraliców Altair G2.1 w dwóch domach, jako część dwóch systemów. Grają świetnie. Aplikacja zwykle ma trudności z nawiązaniem połączenia z urządzeniem, bo jest źle zrobiona - znajdziecie omówienie tego problemu na GPT, gdzie wyjaśniono, dlaczego tak się dzieje. Ale inne urządzenia za połowę ceny, jak EverSolo czy Bluesound, testowane w tym samym systemie, też grają świetnie. To też koniec całego konceptu pojedynczych klocków za spore pieniądze, gdy na rynek wchodzą wzmacniacze strumieniujące. Porównywałem swój system z Arcam SA45 - jednym pudełkiem tańszym od samego Altaira G2.1, ale ze wzmacniaczem. Gra tak samo fajnie jak mój Auralic z Pathosem Logos, tyle że Arcam kosztuje znacznie mniej i jeszcze ma Diraca. To koniec całego konceptu Auralica - inni dają to samo za znacznie mniejsze pieniądze.

    2
  • Jacek

    @Paweł - Posiadałem oba modele Altair przez ponad 3 lata. Ani razu nie miałem problemu z nawiązaniem połączenia. Byłem bardzo zadowolony, jednak pewne rzeczy irytowały w tak drogim sprzęcie - mam na myśli komfort korzystania, możliwości aniżeli dźwięk, który był najwyższych lotów. Nowe wersje urządzeń nie przyniosły ŻADNEJ poprawy, innowacji poza szumnymi hasłami chwalącymi to, co już było w poprzednich modelach. Porównywanie sprzętów to śliski temat. Jedni słyszą wielką różnicę w dźwięku Altaira G1 vs G1.1. A inni nie słyszą różnicy między Altair 2.1 a EverSolo czy Bluesound. Wszystkie sprzęty grają równie fajnie bez względu na cenę i markę? No to już chyba za daleko postawiona teoria...

    0
  • Bartek

    Strona Auralica została wyłączona. Nie wygląda to dobrze :(

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na...

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut nie był przypadkowym wejściem w świat audio, lecz przedsięwzięciem realizowanym przez zespół doświadczonych specjalistów - inżynierów i menedżerów, którzy pracowali już przez dekady przy wysoce zaawansowanych projektach w obrębie przetworników,...

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który nikogo już nie zabierze?

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który…

Na pewne rzeczy w życiu czeka się tak długo, że człowiek zaczyna wątpić, czy w ogóle dożyje ich spełnienia. Jedni latami wypatrują nowej płyty ulubionego zespołu, inni odliczają dni do kolejnego sezonu ukochanego serialu, a audiofile? Cóż, oni od niemal dekady czekali, aż Spotify wreszcie wprowadzi streaming w bezstratnej jakości....

Małe klocki, wielki dźwięk - Cyrus

Małe klocki, wielki dźwięk - Cyrus

Lata osiemdziesiąte były dla branży hi-fi czymś w rodzaju złotego wieku - półki sklepów uginały się pod ciężarem urządzeń, z których wiele nazywamy dziś kultowymi, a każda licząca się firma miała w ofercie wzmacniacz, który może nie był najpiękniejszy i wykonany niczym szwajcarski zegarek, ale nie kosztował majątku i grał...

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
DALI Sonik 7

DALI Sonik 7

Większość producentów kolumn uwielbia opowiadać, że wszystko zaczęło się od nocnych odsłuchów przy winie, pierwszego koncertu jazzowego albo olśnienia w garażu. DALI od lat gra w zupełnie innej lidze szczerości....

Perlisten A3m

Perlisten A3m

Perlisten jest przykładem marki, która zamiast zaczynać od budżetówki i systematycznie podnosić poprzeczkę od pierwszej chwili jasno pokazała, że interesuje ją tylko hi-end w pełnym znaczeniu tego słowa. Kiedy na...

Rose RS451

Rose RS451

Rose to jedna z największych niespodzianek, jakie w ostatnich latach widzieliśmy w świecie sprzętu stereo. Ta zupełnie nieznana marka wdarła się na rynek bocznymi drzwiami, a po kilku latach jest...

Bannery boczne

Komentarze

Hubert
Przyjemna lektura. Dziękuję i zgłaszam propozycję - "Tribute to Eric Clapton" z 1995 roku Wojtka Waglewskiego i spółki.
darek
Tak zachodzący i zakrywający inne głośniki tweeter wygląda komicznie i niezbyt estetycznie. Poza tym nie wierzę, że nie ma to wpływu na dźwięk. Ale co ja tam wi...
John
Czy mógłby ktoś napisać jak mają się SCM7 w porównaniu do P3ESR? Ale nie chodzi mi o teorię, tylko praktykę. Obydwa monitory to konstrukcje zamknięte i mające o...
a.s.
Nareszcie widzę pomiary, bo same wrażenia słuchaczy są tylko ich wrażeniami. Takie kolumny mnie nie interesują, ale mam nadzieję, że pomiary wejdą do testów.
Grzegorz
@Ziomek - "Czy aby słuchać muzyki w dobrej jakości, potrzeba 2 x 500 W?" Czy aby wygodnie jeździć trzeba kupować Maybaha?

Płyty

Dezerter - Wolny Wybieg

Dezerter - Wolny Wybieg

Ciężko uwierzyć, że Dezerter jest na scenie już od 45 lat. To oznacza, że na muzyce warszawiaków bez problemu może...

Newsy

Tech Corner

Bluetooth w sprzęcie audio - wersje, kodeki, ustawienia

Bluetooth w sprzęcie audio - wersje, kodeki, ustawienia

W dobie niesamowitej popularności bezprzewodowego sprzętu audio trudno zaprzeczyć, że jest to przyszłość. I to nie tylko jeśli chodzi o urządzenia mobilne, ale także te, z których korzystamy w domu. Trzymając w ręku smartfon czy tablet, potrzebujemy przecież tylko kompatybilnej z nimi elektroniki, aby móc wygodnie odtwarzać muzykę z ulubionego...

Nowości ze świata

  • In the high-end headphone world there is an increasingly visible split between large, system focused designs for strictly home listening and models created for mobile music lovers who do not want to choose between convenience and refined sound. It is...

  • More and more listeners are happy to stream music from a smartphone, laptop or games console, but do not necessarily want to accept a step down in quality compared with a full-sized hi-fi system. It is this group that Astell&Kern...

  • In the world of hi-fi there are few things as satisfying as a well voiced compact monitor that can fill a living room with the authority of larger loudspeakers while looking like a small piece of industrial art. It is...

Prezentacje

20 najciekawszych premier wystawy High End 2024

20 najciekawszych premier wystawy High End 2024

Odbywający się tradycyjnie na początku maja High End to impreza, w trakcie której oczy i uszy całej społeczności audiofilskiej zwrócone są w kierunku Monachium. Jak informują organizatorzy, wystawa ta jest niekwestionowanym liderem, jeśli chodzi o imponujące nadawanie tonu najwyższej klasy reprodukcji muzyki. Od czterech dekad High End dostarcza pomysłów i...

Poradniki

Jak wybrać wzmacniacz zintegrowany

Jak wybrać wzmacniacz zintegrowany

Każdy, kto zapragnął złożyć porządny system stereo, prędzej czy później stanie przed wyborem wzmacniacza. Urządzenie to jest niezbędnym elementem zestawu...

Galerie

Popularne testy

Dyskografie

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Vintage

Bang & Olufsen Beogram 3400

Bang & Olufsen Beogram 3400

Bang & Olufsen jest postrzegany jako postępowa firma stawiająca na efektowny design i typową dla skandynawskich produktów prostotę. Widoczny na...

Słownik

Poprzedni Następny

Kolumna zamknięta

Rodzaj zestawu głośnikowego, w którym przetworniki pracują w zamkniętej, szczelnej obudowie. Do słuchacza dociera więc tylko sygnał emitowany przez przednią stronę membrany, a dźwięki promieniowane przez głośnik do tyłu są...

Cytaty

LudwigVanBeethoven.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.