Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Perlisten A3m

Perlisten A3m

Perlisten jest przykładem marki, która zamiast zaczynać od budżetówki i systematycznie podnosić poprzeczkę od pierwszej chwili jasno pokazała, że interesuje ją tylko hi-end w pełnym znaczeniu tego słowa. Kiedy na rynek trafiły pierwsze modele serii S i R, był to prawdziwy powiew świeżości w świecie zestawów głośnikowych z kategorii "drogie, ale dobre". Wielu audiofilów zachwyciło się nimi, uznając, że mamy do czynienia z produktami z innej bajki - technicznie dopracowanymi, opartymi na bardzo zaawansowanych pomiarach, ale też kosztującymi tyle, że dla sporej grupy melomanów były to kolumny raczej do podziwiania na wystawach niż realnych przymiarek do zakupu. Perlisten poszedł konsekwentną drogą inżynierii, rozwijając własne przetworniki z membranami z włókna węglowego, opatentowany układ średnio-wysokotonowy DPC Array oraz ściśle przestrzegany reżim pomiarowy. A skąd w ogóle wzięło się całe to zamieszanie? Przecież sprzętu z najwyższej półki nie można stworzyć ot tak, w ciągu dwóch tygodni. Fakt, ale za Perlistenem stoją ludzie, którzy przez lata pracowali dla gigantów branży audio i firm operujących zaawansowaną technologią, od motoryzacji po lotnictwo, a sama nazwa firmy nawiązuje do idei perceptual listening, czyli spojrzenia na dźwięk z perspektywy tego, jak odbiera go ludzkie ucho, a nie jak wygląda na pojedynczym wykresie.

Przez długi czas Perlisten kojarzył się przede wszystkim z systemami kina domowego z absolutnego topu oraz kolumnami, które otrzymywały certyfikaty THX Dominus i THX Ultra. Łączyło je jedno - wymagały nie tylko zaufania do debiutującej marki, ale też bardzo poważnego budżetu. Seria S z trójdrożnym modułem DPC i przetwornikami z berylu oraz seria R, będąca nieco bardziej przystępną interpretacją tego pomysłu, były świetnym dowodem na to, że da się połączyć naukę, pomiary i realistyczne brzmienie, jednak dla wielu melomanów pozostawały poza zasięgiem. Seria A, do której należy testowany model A3m, ma to zmienić. To pierwsza linia Perlistena zaprojektowana wprost z myślą o szerszym gronie wymagających słuchaczy. Celem nie było stworzenie taniego odpowiednika serii S i R, ale przeniesienie najważniejszych rozwiązań i filozofii firmy do pułapu cenowego, w którym Perlisten zaczyna być realnym kandydatem przy wyborze nowych kolumn, a nie jedynie ciekawostką z targów.

Kluczem do tego projektu jest stwierdzenie, że nowe modele mają te same geny, ale zupełnie inne ceny. W każdym modelu znajdziemy 35-milimetrową kopułkę wysokotonową z kompozytu Teteron oraz 215-milimetrowe przetworniki niskotonowe z membranami z włókna węglowego pracujące w konfiguracji long-throw. Różnica polega głównie na architekturze "geometrycznej". Zamiast trójdrożnego układu DPC Array zastosowano tu pojedynczy tweeter osadzony w dużym falowodzie. Oznacza to rezygnację z rozwiązania, które stało się znakiem rozpoznawczym tej marki. Ale czy różnica faktycznie jest tak duża? Sam producent twierdzi, że mimo innego układu głośników zachowano tę samą dbałość o liniowość, kontrolę kierunkowości i spójność między modelami. Seria A ma być więc z jednej strony tańszym biletem wstępu do świata Perlistena, z drugiej pełnoprawnym narzędziem do budowy rozbudowanych systemów stereo i kina domowego. W tym kontekście A3m jawi się jako konstrukcja szczególnie interesująca - duży monitor, który gabarytami i możliwościami zbliża się do podłogówek, ale zachowuje elastyczność ustawienia typową dla kolumn podstawkowych i głośników instalacyjnych.

Perlisten A3m

Wygląd i funkcjonalność

O tym, że Perlisten nie bawi się w półśrodki, miałem okazję przekonać się wielokrotnie - chociażby podczas testowania monitorów R5m czy subwoofera R10s. Możliwe, że wynika to z odpowiedniego określenia priorytetów już na starcie. Jeśli celujemy w wysoką półkę, nasze kolumny nie mogą być małe, lekkie, brzydkie, plastikowe i wykończone tanią okleiną. Co by o zestawach tej marki nie mówić, czuć od nich pieniądz. Respekt budzą w nich nawet takie drobiazgi jak gniazda czy kolce, nie mówiąc już o przetwornikach. Obawiałem się, że w serii A ta magia, przynajmniej częściowo, zniknie - kolumny będą mniejsze i wyraźnie lżejsze, lakier będzie wyglądał jak tania folia, w wielu miejscach pojawią się ślady oszczędności, od takich mało istotnych po te, które naprawdę irytują. Ale nie. W pierwszej chwili miałem wrażenie, że to kolejny model z serii R - zbudowany z taką samą troską, bez kompromisów w kategorii zastosowanych materiałów (tak ich jakości, jak i ilości), ale z nowym układem przetworników. Nie musiałem nawet słuchać, a już na etapie unboxingu wiedziałem, co jest grane. To nie jest podróbka, wersja oszczędnościowa ani żałosna próba zbicia hajsu na "biednych audiofilach" poprzez odcinanie kuponów od sukcesu serii S i R, ale raczej propozycja z kategorii "dostaniecie 90% jakości flagowych modeli za 50% ceny".

Zacznijmy od gabarytów. A3m to monitor tylko z nazwy. Kiedy stawia się te kolumny na podstawkach, odruchowo ma się wrażenie, że ktoś przyciął podłogówki w okolicy dolnej części obudowy. Każda skrzynka ma około 67,5 cm wysokości, 28 cm szerokości i 35 cm głębokości, a masa pojedynczej paczki zbliża się do 30 kg. To wartości, które w świecie klasycznych monitorów praktycznie nie występują. W praktyce dostajemy masywną, wysoką, bardzo solidną obudowę, która na standach wygląda jak pełnoprawna kolumna z wyższej półki, a nie zestaw półkowy do ustawienia obok telewizora. Mimo to proporcje są dobrze dobrane. A3m są głębokie, ale nie wyglądają jak monitory w stylu retro, przystosowane do pracy na podłodze albo na stelażach o wysokości 20-25 cm. Stosunek ich szerokości do wysokości sprawia, że kiedy usiądziemy naprzeciwko, wizualnie mogą wydawać się mniejsze, niż są w rzeczywistości. Dopiero przy bliższym kontakcie i próbie przestawienia którejś z kolumn czuć, że mamy do czynienia z porządnie zbudowanym, ciężkim zestawem.

Jeśli chodzi o wzornictwo, Perlisten ponownie postawił na chłodny, techniczny profesjonalizm, budzący skojarzenia ze sprzętem studyjnym. Front wykończono gładkim lakierem, jedyną dostępną wersją kolorystyczną jest czerń, a boczne ścianki i tył tworzą jednolitą bryłę z zaokrąglonymi krawędziami. Nie ma tu dekoracyjnych wstawek ani drewnianych ozdobników. Podobnie jak w wyższych seriach mamy tu prostą, techniczną estetykę, która ma kojarzyć się bardziej z narzędziem pracy niż meblem. Dominującym elementem są oczywiście przetworniki. Dwa duże woofery z membranami z włókna węglowego zajmują górną i dolną część frontu, a pomiędzy nimi znalazł się ogromny, głęboki falowód, w którego centrum osadzono 35-milimetrową kopułkę. Taki układ od razu zdradza pokrewieństwo z serią S i R, choć zamiast potrójnego modułu DPC mamy pojedynczy tweeter. Całość wygląda jak konsekwentnie rozwinięty motyw przewodni, a nie uproszczenie z konieczności. Sam falowód nie jest tu ozdobą, ale ważnym elementem funkcjonalnym. Zdaniem producenta zapewnia kontrolę kierunkowości i pomaga zgrać sekcję wysokotonową z dwoma dużymi wooferami. Perlisten projektuje geometrię takich elementów w oparciu o symulacje komputerowe, a później weryfikuje wyniki w systemie pomiarowym Klippel NFS. W serii A efektem ma być pełna liniowość w zakresie od około 100 Hz do 10 kHz oraz spójne, przewidywalne charakterystyki kierunkowe. W praktyce oznacza to, że A3m można traktować zarówno jak klasyczne kolumny stereo, jak i element większego systemu, w którym trzeba zapewnić równomierne pokrycie kilku miejsc odsłuchowych. To nie są monitory zestrojone do wąskiego "sweet spotu".

A3m pracują w układzie acoustic suspension - tak producent nazywa coś, co przez większość specjalistów nazywane jest po prostu obudową zamkniętą. Nie jest to nawet coś pomiędzy szczelną skrzynką a obudową wentylowaną czy labiryntową, więc dlaczego stosowana jest akurat taka nazwa? Nie wiem, może po prostu brzmi to odrobinę mądrzej. Brak portu bass-refleks ma kilka konsekwencji praktycznych. Po pierwsze ułatwia ustawienie kolumn w typowym pokoju. Nie trzeba obsesyjnie pilnować odległości od tylnej ściany ani obawiać się wzbudzenia pojedynczej częstotliwości przez źle dobrane strojenie portu. Po drugie ułatwia integrację z subwooferem, szczególnie w systemach kina domowego, gdzie A3m mogą nie tylko pełnić rolę głośników efektowych, ale i głównych - lewego i prawego. W rozbudowanych instalacjach z zamkniętą obudową łatwiej jest skoordynować charakterystykę opadania basu i ustawić punkt podziału w taki sposób, aby system zachował spójność i nie wprowadzał dodatkowych podbić. Po trzecie redukuje się problem szumów portu przy wyższych poziomach głośności. Perlisten wprost podkreśla, że takim rozwiązaniom towarzyszy mniejsza podatność na wpływ akustyki tylnej ściany, a użytkownik dostaje większą swobodę w kwestii ustawienia. Normalnie należałoby dodać, że minusem obudowy zamkniętej - szczególnie w przypadku monitorów - może być niewystarczająca siła przebicia najniższych częstotliwości. Ale czy dotyczy to także ważących niespełna 30 kg skrzyń, wyposażonych w dwa 21,5-cm woofery?

Tył obudowy jest tak prosty, jak to tylko możliwe. Na dużej płytce znamionowej umieszczono pojedyncze, solidne terminale głośnikowe, które bez problemu przyjmą grube kable z dowolnymi zakończeniami. Z tyłu pojawiają się również punkty mocowania dedykowanych uchwytów ściennych. To jeden z ważnych elementów tej konstrukcji. A3m od początku projektowano tak, aby mogły pracować zarówno w pionie, jak i poziomie - na standach, jak i na ścianie czy suficie. Symetryczny układ dwóch wooferów i centralnie umieszczonego tweetera pozwala położyć kolumnę na boku i wykorzystać ją jako głośnik centralny, bez destrukcyjnych efektów związanych z przesunięciem akustycznego środka układu. W połączeniu z wysoką odpornością mocową i zdolnością do generowania wysokich poziomów SPL widać wyraźnie, że A3m mają służyć nie tylko jako luksusowe monitory stereo, ale także jako elastyczne narzędzie instalacyjne w ambitnych systemach wielokanałowych. Audiofilów wiernych systemom dwukanałowym może to nie interesuje, ale jestem ciekawy, czy A3m zostaną dostrzeżone również przez profesjonalistów. W końcu duże, dwudrożne monitory pracujące w obudowie zamkniętej, stworzone przez firmę stawiającą technologię i pomiary wyżej niż subiektywne wrażenia i voodoo, chwalącą się przede wszystkim płaskim pasmem przenoszenia i certyfikatami THX-a - to musi się spodobać fachowcom od suwaków i mikrofonów. Większość z nich pewnie wolałaby kolumny aktywne, ale są i tacy, którzy wolą dobrać wzmacniacz samodzielnie. Jeżeli "podchwycą" temat, otwory do montażu uchwytów ściennych na pewno przypadną im do gustu.

A3m są większe niż droższe monitory Perlistena - R5m, które mierzą 54,6/23/33,6 cm. Mimo innych proporcji obudowy, jest to terytorium takich potworów jak Wharfedale Super Linton, których wymiary to 60,5/30/33 cm. Tak naprawdę Perlisteny mają większą objętość, bo są o 2 cm węższe i 2 cm głębsze, ale o 7 cm wyższe!

W codziennym użytkowaniu A3m są wymagające tylko na etapie rozpakowywania i instalacji. Powiedzmy wprost - to nie są normalne monitory. Są ogromne. Naprawdę potężne. Skalę zjawiska najłatwiej wyobrazić sobie na przykładzie, porównując wymiary z innymi zestawami, które dobrze znamy. Kiedy patrzymy na zdjęcia Perlistenów, łatwo pomyśleć, że gabarytowo są one zbliżone do takich monitorów jak Wharfedale Evo 5.2 czy Audio Physic Spark 6. Mówimy o konstrukcjach trójdrożnych, z których ta druga jest od A3m mniej więcej dwukrotnie droższa. Ale nie - to w ogóle nie ta liga. Wharfedale mierzą 49,7/26/35 cm (W/S/G), a Audio Physiki - 48,3/20,2/37,1 cm. Tymczasem wymiary opisywanych monitorów to 67,5/28/35 cm. Jeszcze jaśniej? A3m są większe niż droższe monitory Perlistena - R5m, które mierzą 54,6/23/33,6 cm. Mimo innych proporcji obudowy, jest to terytorium takich potworów jak Wharfedale Super Linton, których wymiary to 60,5/30/33 cm. Tak naprawdę Perlisteny mają większą objętość, bo są o 2 cm węższe i 2 cm głębsze, ale o 7 cm wyższe! Ale to jeszcze nie koniec historii. W wielu tego typu kolumnach - Wharfedale Super Linton są tu dobrym przykładem - głośnik wysokotonowy znajduje się w pobliżu górnej krawędzi obudowy, więc podstawki wysokie na 40-45 cm są zupełnie wystarczające, wręcz optymalne. A to z kolei sprawia, że ta dwuelementowa układanka ma wymiary zbliżone do typowej podłogówki. Tymczasem aby tweetery A3m znalazły się na wysokości uszu osoby siedzącej na fotelu lub sofie, standy powinny mieć około 50-60 cm. W katalogu Perlistena nie znalazłem podstawek dopasowanych do monitorów z serii A. Można się domyślać, że powinniśmy celować w coś takiego jak model RSLR, stworzony z myślą o modelach z serii S i R. Wysokość tych stojaków to niecałe 54 cm, ale problem jest inny - kosztują 7990 zł (para). Na szczęście na rynku nie brakuje ani fajnych i rozsądnie wycenionych podstawek, ani firm, które wykonują takowe na zamówienie.

Jeśli chodzi o ogólne wrażenia organoleptyczne i jakość wykonania opisywanych monitorów, na podstawie wcześniejszych doświadczeń z kolumnami tej marki mogę powiedzieć tylko jedno - zero zaskoczeń. A3m sprawiają wrażenie zbudowanych tak, jakby miały przeżyć nie tylko swojego nabywcę, ale też jego dzieci, wnuki i prawnuki, a także katastrofy naturalne, wojny, zmiany klimatu i zderzenia ciał niebieskich. Jeżeli pewnego dnia ogień piekielny ogarnie całą tę kulę, na której śmiejąc się z przybywających lawinowo dowodów własnej głupoty, kręcimy się wokół naszej jedynej gwiazdy, wszystkie dowody naszej egzystencji zostaną wessane przez potoki lawy, a po wielu, wielu latach życie odrodzi się, z małych, prymitywnych organizmów ponownie wyewoluują myślące, humanoidalne istoty, pewnego dnia, drążąc tunele metra w swoim kolejnym wielkim mieście natkną się na dziwne, czarne, pokiereszowane, ale dobrze zachowane skrzynie z napisem "Perlisten". Ich niekompetentni i leniwi archeolodzy natychmiast orzekną, że są to przedmioty używane w celach religijnych, zapewne jako element ołtarza lub posąg jednookiego boga. Ci, którzy zwrócą uwagę, że prześwietlenie ujawniło znajdujące się wewnątrz struktury geometryczne, magnesy, przewody, a nawet coś, co wygląda jak płytka z układem elektronicznym, w związku z czym te tajemnicze pudła muszą być wytworem pradawnej cywilizacji technicznej, zostaną nazwani wymyślającymi teorie spiskowe wariatami. A3m zostaną zamknięte w gablocie, wystawione w jednym z lokalnych muzeów i w milczeniu przetrwają kolejne tysiąclecia. Tak to widzę. Ale zanim do tego dojdzie, nie omieszkam ich posłuchać.

Perlisten A3m

Brzmienie

To, co Perlisten obiecuje na wykresach i w nad wyraz lakonicznych opisach swoich nowych monitorów, znajduje potwierdzenie w odsłuchu. A3m grają w sposób, który bardzo trudno przypisać do jednej, wyraźnej szkoły brzmienia. Nie są to ani kolumny ciepłe, ani chłodne. Nie czarują wysuniętym środkiem, ale też nie idą w stronę spektakularnych efektów na skrajach pasma. Zamiast tego proponują coś, co można określić jako uporządkowaną neutralność. Słychać, że głównym celem było zachowanie równowagi, a dopiero w drugim kroku pojawia się pytanie, jak podać tę równowagę w muzykalny, angażujący sposób. Mówiąc jeszcze inaczej, priorytetem, najwyższym nakazem i świętą bazą, na której Perlisten buduje dźwięk - a dodam, że dotyczy to nie tylko opisywanych monitorów, ale wszystkich zestawów tej marki - jest szeroko rozumiana neutralność. Można użyć też innych terminów, takich jak wierność, przezroczystość czy uniwersalność. I wszystkie będą prawdziwe.

Jeżeli wyobrazicie sobie, że owa neutralność jest dla inżynierów Perlistena kompasem wskazującym kierunek prac nad kolejnymi zestawami, otrzymacie klucz, za pomocą którego rozszyfrujecie każdy aspekt brzmienia tych kolumn. Weźmy równowagę tonalną. Jaka powinna być, aby brzmienie było neutralne? Oczywiście wzorowa. I taka właśnie jest. Neutralne kolumny nie mogą przecież grać ciemno ani jasno, a już tym bardziej nie powinny podbijać kilku wybranych przedziałów częstotliwości. Barwa? Neutralne głośniki to takie, które nie malują muzyki pastelowymi kredkami olejnymi, z dominującymi nutami beżu, brązu i różu, ale równie dalekie są od klinicznego chłodu, który sprawia, że choćbyśmy sięgnęli po najpiękniejsze, analogowe nagrania, otulające słuchacza niczym wełniany koc w zimowy wieczór, i tak będziemy się czuli jak kostka lodu, która tylko od czasu do czasu widuje światło i czyjąś piękną, ciepłą rękę sięgającą do zamrażalnika, ale nawet nie śmie sobie wyobrażać, jak to jest wydostać się z tej ciemnej, zimnej, plastikowej, mruczącej jednostajnym tonem jaskini. Dochodzimy więc do dość prostego wniosku - w tych aspektach prezentacji, w których zestawy głośnikowe zwykle ujawniają swój charakter, mogą na jakiejś skali pójść bardziej w lewo lub w prawo, A3m z premedytacją nie wybierają żadnego kierunku, celując w idealne zero. Nawet przestrzeń jest budowana według tego klucza. Nie jest ani za wąska, ani sztucznie rozsunięta na boki, z dziurą pośrodku. Wydarzenia nie rozgrywają się ani przed twarzą słuchacza, ani daleko za ścianą, tak że mamy ochotę sięgnąć po lornetkę. Jeśli zaś chodzi o obszary, w których możliwa jest obiektywna ocena jakości dźwięku, takich jak dynamika czy rozdzielczość (nikt przecież nie powie, że lepsze są kolumny, z których dźwięk sączy się leniwie, wszystko zbija się w jedną papkę nawet podczas cichego odsłuchu, a detale trzeba sobie wyobrazić), opisywane monitory nie szczypią się, nie udają nieśmiałych, nie grają na pół gwizdka, tylko ładują, za każdym razem pokazując maksimum swoich możliwości.

Dobrym przykładem takiego podejścia jest bas. Zamknięta obudowa i dwa duże woofery z membranami z włókna węglowego pozwalają zejść w okolice 31 Hz, co byłoby imponującym wynikiem nawet dla sporych kolumn podłogowych, ale nie chodzi tylko o liczby i pomiary. Najważniejszy jest sposób, w jaki dół pasma dyktuje rytm i warunki gry. Niskie tony, które łączą w sobie głębię i kontrolę, są fundamentem, na którym można zbudować wszystko - i tak właśnie jest w tym przypadku. Bas Perlistenów bardziej przypomina dobrze zestrojoną konstrukcję studyjną niż efektowną podłogówkę. Nie ma podbitego midbasu, który robi wrażenie na mniej doświadczonych słuchaczach, ale z biegiem czasu coraz bardziej denerwuje - nie tylko swoją własną "górką", ale również poprzez interakcję głośników z pomieszczeniem (prawa fizyki są bezlitosne, a w większości typowych pokoi mieszkalnych mamy kilka modów rozłożonych w przedziale 60-120 Hz, więc bass-refleksowe podbicie samych kolumn jest nam na plaster). W A3m tego problemu nie ma. Otrzymujemy równy, dobrze kontrolowany od samego dołu dźwięk, dzięki czemu kontrabas, stopa perkusji czy nisko strojone gitary mają właściwą masę, ale nie zalewają średnicy. Przy szybkich, gęstych nagraniach Perlisteny imponują zdolnością utrzymania porządku. Zamiast efektu "pompowania powietrza" dostajemy liniowy, sprężysty dół, który po prostu robi swoje.

Średnica jest właściwie pozbawiona jakiejkolwiek własnej sygnatury. Wokale nie są ani ocieplone, ani wysuszone. Mamy do czynienia z dźwiękiem nastrojonym "na zero", ale to nie oznacza, że słuchając tych monitorów, będziemy się nudzić. Oprócz obszarów, w których A3m stawiają na obiektywizm i neutralność, są bowiem jeszcze te, w których można "wyciągnąć" emocje z muzyki samą jakością prezentacji. I chyba właśnie w zakresie średnich tonów słychać to najlepiej. Ta część pasma jest bardzo bogata w informacje, a przez to przekonująca, obecna i namacalna. Po prostu prawdziwa. Wokale i instrumenty akustyczne mają naturalną barwę, ale przede wszystkim doskonale słychać ich strukturę. Zamiast jednego elementu przyciągającego uwagę mamy wrażenie, że całość pasma jest traktowana z równą atencją. To podejście trochę inne niż w wielu kolumnach, gdzie często spotyka się świadome kształtowanie charakteru przez lekkie podbicie określonych zakresów. A3m wydają się w tej kwestii bardziej wstrzemięźliwe. Można to odebrać jako zbytnią neutralność, jeśli ktoś jest przyzwyczajony do kolumn o wyraźnym "zabarwieniu", ale w dłuższej perspektywie taka równowaga okazuje się atutem.

Góra pasma to kombinacja dużej ilości detali i - odnoszę wrażenie, że ten aspekt brzmienia A3m zapobiega przesadnemu wyostrzeniu - zaskakującej kultury grania. 35-milimetrowa kopułka Teteron, pracująca w głębokim falowodzie, na pierwszy rzut oka budzi skojarzenia z zestawami Amphiona, Triangle'a, a nawet pełnoprawnymi tubami, co niemal automatycznie aktywuje w głowie pewne połączenie - będzie jasno, dźwięcznie, przejrzyście i bezkompromisowo. Ale nie. Zastosowany tu tweeter potrafi pokazać wiele szczegółów, ale też nie próbuje błyszczeć za wszelką cenę. Wysokie tony są otwarte i rozdzielcze, ale nie wpadają w metaliczną ostrość nawet przy gorszych realizacjach. Perlisten nie poszedł tu drogą znaną z części konstrukcji studyjnych, gdzie priorytetem jest maksymalna dawka informacji, a kwestia komfortu odsłuchu schodzi na drugi plan. W A3m słychać dużo, ale słucha się tego zaskakująco lekko. Wszystkie skrzypnięcia, szumy i szelesty są obecne, lecz nie męczą. Możemy więc korzystać z tego bogactwa informacji w górze pasma, przekładającego się na bardzo dobre różnicowanie nagrań pod względem akustyki i sposobu realizacji, ale nie ponosimy żadnych bolesnych konsekwencji tego, że odważyliśmy się spojrzeć muzyce głęboko w oczy. Gdybym miał zgadywać, dlaczego Perlistenowi udała się ta sztuka, w pierwszej kolejności zwróciłbym uwagę na materiał, z którego wykonano kopułkę. Teteron to nie aluminium czy tytan, tylko syntetyczna tkanina poliestrowa, znana z wysokiej odporności na rozciąganie i warunki atmosferyczne. Nie twierdzę, że wybór akurat tego materiału był tu kluczowy - raczej sam fakt, że zdecydowano się na kopułkę tekstylną, a nie metalową.

Kolejnym mocnym punktem A3m jest przestrzeń. Sposób kształtowania sceny stereofonicznej jest typowy raczej dla dużych kolumn podłogowych niż monitorów. Jej głębokość zależy oczywiście od nagrania i ustawienia, ale w dobrze przygotowanym systemie można liczyć na komfortowe budowanie planów w głąb, bez efektu przyklejania wszystkiego do linii głośników. Nie twierdzę, że podłogówki oferują lepszą przestrzeń niż monitory, bo byłaby to totalna bzdura. Teoretycznie to właśnie małe głośniki mają w tej dziedzinie lekką przewagę, ponieważ łatwiej jest im "zniknąć" z pola widzenia i wyczarować przed nami realistyczny obraz dźwiękowy. Mimo to scena z dużych kolumn jest jakaś taka... Koncertowa? Stadionowa? Nawet jeśli źródła pozorne nie są rysowane tak ostrą kreską, to pojawia się efekt skali - zamiast rozrysowanego na poziomie uszu plumkania dostajemy ścianę dźwięku, sprawiającą wrażenie, jakby grało całe powietrze znajdujące się w pokoju, od podłogi aż po sufit. I tak właśnie jest w przypadku A3m. Mimo że z technicznego punktu widzenia to monitory, oferują wrażenia przestrzenne, jakich nie powstydziłyby się wielkie, trójdrożne zestawy wolnostojące. Bardzo ważne jest także to, jak A3m zachowują się poza osią odsłuchu. Symetryczny układ przetworników i dopracowane charakterystyki kierunkowe sprawiają, że nawet delikatne odchylenia na boki nie psują barwy ani równowagi tonalnej. Sprawdza się to nie tylko podczas słuchania muzyki w większym gronie, ale także w normalnym, codziennym użytkowaniu, bo mało kto siedzi zawsze z głową co do milimetra w środku "świętego trójkąta odsłuchowego".

Zamiast oferować dźwięk z gatunku "miłość od pierwszego wejrzenia", A3m stawiają na powtarzalność, spójność i przewidywalność. To kolumny, które nie starają się za wszelką cenę zrobić wrażenia w pierwszych pięciu minutach odsłuchu. Raczej z każdą kolejną płytą przekonują, że ich zadanie polega na jak najwierniejszym pokazaniu różnic między nagraniami, a nie na narzuceniu im swojej własnej narracji.

Kolejnym atrybutem Perlistenów z kategorii "plusów bezdyskusyjnych" jest dynamika. Ciekawe rzeczy dzieją się już w skali mikro, co w naturalny sposób łączy się z przejrzystością, jednak prawdziwa jazda zaczyna się, gdy przekręcimy gałkę w prawo. Odporność tych monitorów na wysokie poziomy głośności jest zgodna z tym, co sugerują dane techniczne. Maksymalny poziom ciśnienia akustycznego na poziomie 111 dB przy utrzymaniu zniekształceń poniżej 3% to tylko liczby, ale w odsłuchu przekładają się one na sprzęt, który nie boi się repertuaru o dużej skali czy gwałtownych kontrastów dynamicznych. A3m dodatkowo zyskują, kiedy dostaną wydajny prądowo wzmacniacz, choć nie trzeba od razu sięgać po ekstremalnie drogie końcówki mocy. Dobra integra o mocy rzędu kilkudziesięciu watów na kanał poradzi sobie z nimi bez problemu, jednak dysponując tak wyczynowymi głośnikami, aż żal nie wykorzystać pełni ich potencjału. Zestawienie z 200-watowym Heglem H20 okazało się wręcz synergiczne. Norweski piec zapewnił Perlistenom więcej niż wystarczającą rezerwę mocy, nie zabijając ich neutralności. Wydaje mi się, że odpowiedni charakter i moc wzmacniacza są w tym przypadku o wiele ważniejsze niż cena. Jeżeli komuś będzie się chciało poświęcić trochę czasu, aby znaleźć dla nich odpowiednie towarzystwo, nie wydając majątku, misja powinna zakończyć się powodzeniem. Jednocześnie A3m potrafią zachęcić do dalszych ulepszeń, ponieważ natychmiast pokazują, co zmieniło się w torze i czy idziemy w dobrym kierunku. Im lepsza elektronika i okablowanie, tym większa korzyść z ich rozdzielczości i neutralnego, uporządkowanego charakteru.

Na tle konkurencji A3m zajmują dość specyficzne miejsce. Są większe i bardziej masywne niż większość klasycznych monitorów, a pod względem skali i dynamiki zbliżają się do podłogówek w rodzaju zaawansowanych konstrukcji z okolic trzydziestu tysięcy złotych za parę. Zamiast oferować dźwięk z gatunku "miłość od pierwszego wejrzenia", stawiają na powtarzalność, spójność i przewidywalność. To kolumny, które nie starają się za wszelką cenę zrobić wrażenia w pierwszych pięciu minutach odsłuchu. Raczej z każdą kolejną płytą przekonują, że ich zadanie polega na jak najwierniejszym pokazaniu różnic między nagraniami, a nie na narzuceniu im swojej własnej narracji. Reszta to już kwestia naszego podejścia do tematu. No bo czy taka neutralność nie oznacza, że w dźwięku nie ma emocji? A czy one biorą się z charakteru sprzętu? Jedni powiedzą, że zdecydowanie tak, bo to hobby ma dostarczać frajdy nam, słuchaczom. Nie do nas należy analizowanie nagrań w taki sposób, jak robią to realizatorzy i specjaliści od masteringu. Inni oburzą się, twierdząc, że sprzęt - ani ten służący do nagrywania, ani ten do odtwarzania muzyki - nie powinien wprowadzać swojego charakteru, ubarwiać, zniekształcać, koloryzować przekazywanej treści. Ja nie zajmuję w tej sprawie stanowiska. Rozumiem argumenty jednych i drugich, a czasami dochodzę do wniosku, że tego dylematu nie da się rozwiązać, dysponując tylko jednym systemem stereo.

Każda koncepcja może zostać zrealizowana zarówno dobrze, jak i beznadziejnie. I wcale nie chodzi o to, że cel nie został osiągnięty. Słuchałem systemów o bardzo oryginalnym brzmieniu, których charakter w ogóle mi nie przeszkadzał, oraz takich, które zdawały się być mniej przekombinowane, a mimo to irytowały mnie coraz mocniej z każdą minutą. Znam też wiele urządzeń o wybitnie neutralnym, równym, przezroczystym brzmieniu. Część z nich potrafiła mnie wciągnąć w słuchanie, zafascynować, jasno dając do zrozumienia, że taka "nieobecność w torze" może być błogosławieństwem, ale były też takie, przy których po pięciu minutach miałem ochotę zasnąć, po godzinie - uciec z domu, a po kolejnych dwóch godzinach zastanawiałem się, dlaczego zajmuję się testowaniem tych grających gratów i po co w ogóle słuchać muzyki, skoro każda kolejna płyta brzmi tak samo. A3m należą do grupy urządzeń neutralnych, ale fascynujących. Ich dźwięk jest żywy, realistyczny, namacalny. Te potężne monitory mają kopnięcie jak skurczybyk i odwagę, aby - wciąż trzymając się swoich priorytetów - trochę się z nami podroczyć, dać nam w pysk i sprawić, że nawet po dłuższym odsłuchu spojrzymy na kolejną okładkę i pomyślimy "ach, to na zakończenie jeszcze to". I w ten sposób wysłuchamy jeszcze pięć, dziesięć albo dwadzieścia utworów, a krótsza wskazówka zegara przesunie się z dziewiątej na jedenastą.

Perlisten A3m

Budowa i parametry

Pod względem konstrukcyjnym A3m są dwudrożnymi monitorami w obudowie zamkniętej. W każdej kolumnie pracują dwa 215-milimetrowe przetworniki niskotonowe z membranami z włókna węglowego oraz 35-milimetrowa kopułka wysokotonowa z kompozytu Teteron osadzona w dużym falowodzie. Cała seria A korzysta z tej samej platformy przetworników, co upraszcza projektowanie zestawów wielokanałowych i zapewnia spójność tonalną między modelami. Woofery zaprojektowano jako jednostki z dużym wychyleniem i niskimi zniekształceniami w zakresie niskich częstotliwości. Kopułka o nietypowo dużej średnicy pozwala obniżyć częstotliwość podziału, co w połączeniu z falowodem ułatwia zgranie stosunkowo dużych wooferów z sekcją wysokotonową i kontrolę kierunkowości w punkcie podziału. Jak informuje producent, zamknięta obudowa typu acoustic suspension wymaga większej objętości wewnętrznej i solidniejszych ścian niż typowy bass-refleks, ale Perlisten od początku zakładał, że A3m mają być zestawem o dużej zdolności przenoszenia mocy i jednocześnie możliwie przewidywalnym zachowaniu w pomieszczeniu. Wewnątrz zastosowano liczne wzmocnienia oraz zróżnicowane materiały tłumiące. Pasmo przenoszenia w warunkach wolnego pola producent określa jako przedział od 44 Hz do 24 kHz przy spadku 6 dB, a w warunkach pokojowych bas ma zapuszczać się aż do 31 Hz przy spadku 10 dB. Liniowość w zakresie średnich częstotliwości została potwierdzona pomiarami w systemie Klippel NFS. Cała seria A była optymalizowana zgodnie z normą CTA 2034, co oznacza, że projektanci nie ograniczyli się do jednej charakterystyki na osi, ale analizowali komplet krzywych opisujących zachowanie kolumn w trzech wymiarach. Jeśli chodzi o parametry elektryczne, nominalna impedancja A3m wynosi 4 Ω z minimum na poziomie 3 Ω, a czułość to 87,4 dB (rzadko który producent podaje tę wartość z dokładnością do jednego miejsca po przecinku). Maksymalny poziom ciśnienia akustycznego to 111 dB, a zalecana moc wzmacniacza to 50-250 W. Co istotne, A3m projektowano jako element większego ekosystemu. Ten sam zestaw przetworników i podobne założenia konstrukcyjne pojawiają się w wolnostojących modelach A3t i A4t. Dzięki temu A3m można stosować wymiennie z większymi kolumnami w roli kanałów przednich, centralnych lub surround, zachowując spójną barwę i charakterystykę kierunkową. W kwestii wykończenia nie mamy żadnego wyboru - dostępna jest jedynie wersja czarna.

Werdykt

Perlisten A3m to kolumny, które bardzo dobrze pokazują, o co chodzi w serii A jako całości. Z jednej strony zachowują kluczowe cechy tożsamości marki - nacisk na pomiary, neutralność, kontrolę kierunkowości i zdolność do pracy w systemach wielokanałowych. Z drugiej robią to w formie i w cenie, która dla wielu melomanów będzie pierwszym realnym kontaktem z Perlistenem w roli głównego kandydata do zakupu, a nie tylko egzotycznej ciekawostki. To duże monitory, które grają jak pełnoprawne kolumny podłogowe. Oferują szeroką, stabilną scenę, głęboki, dobrze kontrolowany bas, równą, bogatą w szczegóły średnicę i kulturalną, ale rozdzielczą górę. Nie próbują niczego maskować ani koloryzować. Zamiast tego skupiają się na tym, aby jak najwierniej pokazać zalety i wady nagrań oraz zmiany w systemie, do którego zostaną podłączone. Największą zaletą A3m, z punktu widzenia brzmienia i wszelkich ulepszeń toru audio, jest ich wszechstronność. Jeżeli tylko macie wystarczająco dużo miejsca, aby postawić w pokoju odsłuchowym takie pudła, możecie szykować się na wielogodzinne sesje, w trakcie których spojrzycie na ulubione nagrania nieco inaczej niż dotychczas.

Gdzie jest haczyk? No właśnie... Konstruktorzy i menedżerowie Perlistena popełnili tylko jeden błąd. Rozumiem, że chcieli stworzyć tańszy odpowiednik serii S i R, ale zapomnieli o tym, że takie kolumny powinny też grać wyraźnie gorzej. Może nie jakoś beznadziejnie, ale różnica musi być na tyle duża, aby kupno droższych modeli wciąż miało jakieś uzasadnienie. Co prawda bezpośredniego porównania nie miałem okazji przeprowadzić, ale R5m testowałem niecałe dwa lata temu i doskonale pamiętam, jak zagrały. A3m oferują moim zdaniem nie 50, nie 70, ale 90 procent tamtego dźwięku. Za połowę ich ceny. Na pewno nie oznacza to, że wyższe modele nagle przestaną się sprzedawać. Niektórzy klienci nie muszą analizować stosunku jakości do ceny - wchodzą do salonu ze sprzętem hi-fi z zamiarem kupna największych, najdroższych i najbardziej błyszczących kolumn, jakie uda im się wypatrzeć. Reszta albo nie widzi jeszcze konkretnego planu, albo ma cały szereg kryteriów, od estetycznych przez brzmieniowe aż po czysto ekonomiczne. Dla wielu z nich zestawy Perlistena były dotychczas poza zasięgiem. Wszystko jedno, czy mówiliśmy o serii R, czy jeszcze droższej serii S - były po prostu za drogie. Seria A zmienia zasady gry. A czy wraz z nimi zmieniły się priorytety, filozofia i jakość brzmienia? No właśnie nie bardzo. Na tyle nie bardzo, że dla mnie A3m to po prostu kolejne znakomite kolumny tej marki. Gdybym nie znał ich ceny, obstawiałbym, że są tańsze od R5m, ale o 3000-5000, a nie 13 600 zł. Jeżeli hi-end może być bliżej niż się wydaje, to A3m są jednym z najbardziej przekonujących argumentów na poparcie tej tezy.

Perlisten A3m

Perlisten A3m

Perlisten A3m

Dane techniczne

Rodzaj kolumn: podstawkowe, dwudrożne, zamknięte
Efektywność: 87,4 dB
Impedancja: 4 Ω
Pasmo przenoszenia: 41 Hz - 30 kHz (-6 dB)
Zalecana moc wzmacniacza: 50-250 W
Wymiary (W/S/G): 67,5/28/35 cm
Masa: 29 kg (sztuka)
Cena: 13 980 zł/para

Sprzęt do testu dostarczyła firma Rafko. W artykule wykorzystano zdjęcia udostępnione przez firmę Perlisten i wykonane przez redakcję magazynu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy8

Rozdzielczość
Poziomy8

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy6

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze (6)

  • Heniek

    Widziałem je na żywo. To giganty są, naprawdę dziwnie to wygląda...Trzeba sporo miejsca na nie mieć i jeszcze jakieś stojaki albo na cegłach postawić... Dizajnersko ciekawe.

    0
  • Wojtek

    Podstawki RSLR kosztują 7790 zł za parę, a nie za sztukę.

    0
  • a.s.

    Nareszcie widzę pomiary, bo same wrażenia słuchaczy są tylko ich wrażeniami. Takie kolumny mnie nie interesują, ale mam nadzieję, że pomiary wejdą do testów.

    3
  • darek

    Tak zachodzący i zakrywający inne głośniki tweeter wygląda komicznie i niezbyt estetycznie. Poza tym nie wierzę, że nie ma to wpływu na dźwięk. Ale co ja tam wiem.

    1
  • Jurek

    Powinni pomyśleć o maskownicach... albo wyraźnie zejść z ceny!

    0
  • JK

    Fajne, chętnie stestuję.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest...

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na...

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut nie był przypadkowym wejściem w świat audio, lecz przedsięwzięciem realizowanym przez zespół doświadczonych specjalistów - inżynierów i menedżerów, którzy pracowali już przez dekady przy wysoce zaawansowanych projektach w obrębie przetworników,...

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który nikogo już nie zabierze?

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który…

Na pewne rzeczy w życiu czeka się tak długo, że człowiek zaczyna wątpić, czy w ogóle dożyje ich spełnienia. Jedni latami wypatrują nowej płyty ulubionego zespołu, inni odliczają dni do kolejnego sezonu ukochanego serialu, a audiofile? Cóż, oni od niemal dekady czekali, aż Spotify wreszcie wprowadzi streaming w bezstratnej jakości....

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy....

FiiO FT7

FiiO FT7

Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne...

Advance Paris A12 Apex

Advance Paris A12 Apex

Advance Paris nie jest marką nową, choć przez długi czas funkcjonowała na rynku trochę obok głównego nurtu audiofilskich rozmów. Firma wystartowała w 1995 roku jako Advance Acoustic. Początkowo oferowała zestawy...

Bannery boczne

Komentarze

stereolife
@Artur - To jest raczej uzależnione od źródła. Jeżeli odtwarzacz ma konstrukcję symetryczną, prawdopodobnie warto będzie sprawdzić, czy połączenie XLR okaże się...
Mary
A jakie to modele? Bo mnie interesuje ten temat...
słuchacz
@Artur - Trzeba to sprawdzić na słuch i nie instalować w ciemno. Niestety znakomita większość wzmacniaczy z wejściami zbalansowanymi (obojętne, tranzystor czy l...
Marcin
Jako były posiadacz Charybdis podpisuję się pod całym testem recenzji. Już wkrótce naprawię swój błąd i powrócę do nich ;) Nie słyszałem obiektywnie nic co grał...
Artur
Witam. Widzę, że dołożono kartę rozszerzeń XLR. Czy jest dużo różnica między RCA a XLR ? Warto zainwestować w to rozszerzenie?

Płyty

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Kiedy opisywałem "Fires Within Fires", uznałem ten album za rozczarowanie. Był dla mnie za krótki, przez co sprawiał wrażenie niedopowiedzianego,...

Newsy

Tech Corner

Krótka historia płyty kompaktowej

Krótka historia płyty kompaktowej

Jak wyglądał świat w marcu 1979 roku? Andrzej Wajda kręcił "Panny z Wilka". Jan Paweł II był papieżem niecałe pół roku. Prezydentem USA był Jimmy Carter. W Nowym Jorku urodziła się Norah Jones. Atari wypuściło na rynek komputery Model 400 i Model 800. W salonach samochodowych pojawiły się Peugeot 505,...

Prezentacje

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest...

Poradniki

Z krążka na dysk - wszystko o ripowaniu płyt CD

Z krążka na dysk - wszystko o ripowaniu płyt CD

Na rynku muzycznym i sprzętowym obserwujemy obecnie rewolucję, która wydaje się nawet ważniejsza, niż wprowadzenie pierwszych kaset magnetofonowych, płyt kompaktowych,...

Listy

Galerie

Dyskografie

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Infinity Reference Standard

Infinity Reference Standard

Gdy pierwszy raz zobaczyłem zdjęcia tych kolumn, najzwyczajniej w świecie odjęło mi mowę. Szukacie zgrabnych skrzynek do niewielkiego pokoju? A...

Słownik

Poprzedni Następny

Bi-amping

Rodzaj konfiguracji systemu audio, w której każda z kolumn napędzana jest nie jednym, ale dwoma wzmacniaczami. Aby zastosowanie tego rozwiązania było możliwe, kolumny muszą mieć dwie pary gniazd - dla...

Cytaty

ToriAmos.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.