Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Unison Research uPhono+

Unison Research uPhono+

Na łamach StereoLife staramy się nie komentować wydarzeń niezwiązanych ze sprzętem stereo. Nie poruszamy kwestii politycznych, nie powtarzamy fake newsów ani nie zmieniamy loga kilkadziesiąt razy w roku, aby pokazać poparcie dla ekologów, maturzystów, lekarzy, piłkarzy lub raperów. Nie od tego jesteśmy. Koronawirusa także mamy już serdecznie dosyć, jednak jest to jeden z tych tematów, od których naprawdę ciężko uciec. Pandemia szybko zaczęła zmieniać nasze życie, a z rynku audio płynęły różne, czasami zupełnie sprzeczne sygnały. Niektóre firmy już na wczesnym etapie epidemii pozamykały swoje siedziby i przestawiły się na działania online, co w niektórych przypadkach wyszło całkiem nieźle. Część dystrybutorów po pewnym czasie zaczęła donosić o rosnącej sprzedaży, wprowadzając środki bezpieczeństwa w swoich sklepach. W ostatnim czasie w Warszawie uruchomiono dwa nowe salony i jeden outlet ze sprzętem hi-fi. Jeśli więc chodzi o nasze rodzime poletko, naprawdę nie jest źle. Na świecie, jak można się było domyślać, wygląda to bardzo różnie. Pod koniec lutego odwołano zaplanowaną na maj wystawę High End. Od tego czasu z kalendarza wykreślono wiele podobnych imprez. Część fabryk pozamykano do odwołania, a terminy dostaw zmieniano tyle razy, że wciąż nie wiadomo która zmiana będzie tą ostatnią. Jedną z pierwszych manufaktur, w którą uderzył koronawirus był Unison Research. Fabryka zlokalizowana na obrzeżach Treviso znalazła się w "czerwonej strefie". Na początku marca Włosi informowali o związanych z tym faktem utrudnieniach, ale starali się pracować normalnie i całkiem dobrze im to wychodziło. W końcu nie mówimy o gigantycznej fabryce zatrudniającej tysiące ludzi, ale rodzinnej firmie, pod którą każdego dnia pojawia się może dwadzieścia samochodów, a technicy montujący wzmacniacze nigdy nie pracowali jeden obok drugiego i nie stukali się łokciami. Niestety, dwa miesiące później odszedł Giovanni Nasta - założyciel firmy Opera, która połączyła się z Unisonem pod skrzydłami jednej spółki i pod dachem jednego budynku. Ogromna strata. Mam nadzieję, że jego brak nie będzie wiązał się z jakąś rewolucją w firmie, o którą tak dbał. Jestem pewien, że Włosi - teraz zapewne pod dowództwem syna Giovanniego, Bartolomeo - poradzą sobie ze wszystkimi przeciwnościami losu. Gdybyśmy jednak mieli kiedyś dzielić historię Unisona na "czasy przed" i "czasy po", ostatnim urządzeniem starej ery będzie jego najnowsze dzieło - przedwzmacniacz gramofonowy uPhono+.

Ostatnie komentarze

  • Kuba

    Panie redaktorze, bardzo ciekawa recenzja, przecząca pohukiwaniom o sponsorowanych recenzjach lejących lukier na każde badziewie. Ale do rzeczy. Wiele razy wyrażał Pan uznanie dla Clearaudio. Czy miał Pan okazję zapoznać się z Nano Phono Headphone v2? Sprzęt podobny do recenzowanego, chociaż tańszy ...
    1
Zobacz inne komentarze

Thorens TD 402 DD

Thorens TD 402 DD

Historia firmy założonej w 1883 roku przez Hermann Thorensa od początku kręciła się wokół muzyki. I to dosłownie, bo początkowo skromna manufaktura zajmowała się produkcją pozytywek. Na początku XX wieku w fabryce położonej w malowniczej, szwajcarskiej miejscowości Sainte-Croix powstały pierwsze fonografy z rolkami, a kilka lat później gramofony tubowe przeznaczone do odtwarzania płyt szelakowych. Co ciekawe, owe majestatyczne urządzenia utrzymały się w ofercie Thorensa przez kilka dekad, aż zostały zastąpione gramofonami przypominającymi współczesne konstrukcje. Pod koniec lat dwudziestych ubiegłego stulecia Thorens wypuścił pierwszy model wyposażony w silnik elektryczny. W 1934 roku firma skonstruowała układ napędzający oś talerza przez zespół zębatek, jednak prawdziwym przełomem okazał się zaprezentowany w 1957 roku gramofon TD 124. Tak właściwie, należałoby raczej napisać "napęd", bo urządzenie dostarczano klientom bez obudowy i bez ramienia. Nabywcy modelu z tego rocznika mogli jeszcze liczyć na podstawkę do mocowania ramienia, jednak już w kolejnych latach zrezygnowano z tego ułatwienia i melomani musieli właściwie skonstruować sobie gramofon wokół tego specyficznego zespołu napędowego. TD 124 musiał jednak być wyjątkowo dobry, bo wielu użytkowników chętnie podejmowało się tego zadania. Nawet dziś ten legendarny model osiąga zawrotne ceny na internetowych aukcjach. Można powiedzieć, że to właśnie lata pięćdziesiąte były okresem, w którym szwajcarska firma zapewniła sobie mocną pozycję na rynku, ciesząc się opinią producenta dopracowanych i niezawodnych gramofonów. Dziś kojarzymy ją przede wszystkim z dizajnerskimi projektami o kształcie odbiegającym od standardowego prostokąta, co w połączeniu z niecodziennymi wersjami kolorystycznymi daje naprawdę piorunujący efekt. Szwajcarzy produkują również hi-endowe gramofony, a ostatnio po raz kolejny sięgnęli do swojej bogatej historii, wprowadzając utrzymane w stylu retro modele TD 1600 i TD 1601. Są piękne, ale koszmarnie drogie. Tuż pod nimi w firmowej hierarchii znajduje się bardzo elegancka, ale mniejsza i znacznie tańsza szlifierka oznaczona symbolem TD 402 DD. Może warto jej się przyjrzeć?

1ARC Arrow 2

1ARC Arrow 2

Mało znana, polska manufaktura, której oferta składa się zasadniczo z jednego urządzenia i kilku akcesoriów. Nie pachnie to dobrze, prawda? Być może dlatego, że na rynku raz po raz pojawiają się produkty stworzone przez majsterkowiczów, którzy chwytają za lutownicę jeszcze zanim zrobią porządne rozeznanie w temacie. Mają znajomego stolarza, więc na bazie gotowych podzespołów budują całkiem eleganckie, ale kiepsko brzmiące kolumny. Trzy lata konstruują wzmacniacz lampowy, który wprawdzie nie ma jeszcze obudowy i nie kwalifikuje się do sprzedaży, ale podobno gra znakomicie, bo tak powiedział znajomy, który pięć lat temu był na Audio Video Show i zdążył zwiedzić z piętnaście pokoi zanim zgłodniał i ruszył zjeść kebab przy wejściu na dworzec Warszawa Ochota. Każdy normalny człowiek trzyma się od takich wynalazków z daleka. Ja również. Kiedy pada propozycja przetestowania takiego urządzenia, zgodnie z prawdą odpowiadam, że harmonogram testów mam zajęty na dwa lub trzy miesiące do przodu. To gwarantuje nam spokój, bo tacy pacjenci są z reguły bardzo niecierpliwi. Wydaje im się, że najtrudniejszą część przedsięwzięcia mają już za sobą, a entuzjastyczne recenzje, nagrody i zamówienia spływające z całego świata to w zasadzie formalność. Trafiają się jednak produkty, które pewnie nigdy nie zagoszczą na pierwszych stronach najbardziej rozpoznawalnych periodyków, a mimo to są naprawdę wyjątkowe i mocno wyróżniają się nawet na tle utytułowanej konkurencji. Nie jest to jednak kwestia przypadku. Niemal zawsze stoją za nimi ludzie z ogromną wiedzą i doświadczeniem w branży audio. Są cierpliwi i pokorni. Nie uprawiają dziwnych form marketingu. Nie szukają poklasku i szybkiego, spektakularnego sukcesu, ale uważnie słuchają opinii specjalistów i klientów. Pracują nad ulepszaniem swoich produktów w sposób ciągły, wypuszczając nowy model dopiero wtedy, kiedy wszystko jest już dopięte na ostatni guzik. Takim urządzeniom z reguły warto przyjrzeć się bliżej.

Audio-Technica AT-OC9XML

Audio-Technica AT-OC9XML

W życiu każdego miłośnika płyt winylowych przychodzi taki moment, kiedy w głowie zaczyna kołatać się myśl o zmianie wkładki gramofonowej. Może się ona zrodzić z czystej konieczności, na przykład z powodu zużycia lub uszkodzenia posiadanej wkładki, jednak kiedy kieruje nami chęć wydobycia z czarnych płyt lepszego dźwięku, wchodzimy na wyższy poziom wtajemniczenia. Ogromny postęp w tej dziedzinie może przynieść nawet przeskok z modelu montowanego fabrycznie przez producenta gramofonu (większość popularnych wkładek "na start" kosztuje około 200-350 zł) na tego samego typu kartridż za 500-700 zł. A jeśli chcielibyśmy pójść dalej? Jeżeli tylko pozwala nam na to przedwzmacniacz korekcyjny lub wejście phono we wzmacniaczu, możemy pomyśleć o przesiadce z wkładki MM (Moving Magnet) na MC (Moving Coil). Te są bowiem uznawane za znacznie bardziej zaawansowane i audiofilskie. I choć zazwyczaj trzeba się liczyć z większym wydatkiem i znacznie niższym napięciem wyjściowym, na pewno warto spróbować. Pytanie tylko jaki model wybrać... Tutaj zaczyna się prawdziwa jazda. Dobieranie wkładki do pozostałych elementów toru to dość skomplikowana sztuka, dlatego liczba dostępnych na rynku modeli potrafi przyprawić o zawrót głowy. Jeżeli postanowimy trzymać się z daleka od mniejszych manufaktur i zagłębimy się w katalogi największych graczy rynku, może nawet dojść do sytuacji, w której po kilku wieczorach spędzonych na lekturze danych technicznych trafimy na serię trzech, pięciu lub siedmiu wkładek o takiej samej konstrukcji, ale różniących się od siebie obudową, wspornikiem lub szlifem igły. Właśnie taką propozycję podsuwa audiofilom Audio-Technica.

Fezz Audio Gaia MM

Fezz Audio Gaia MM

Początki wielu firm zajmujących się produkcją sprzętu audio były bardzo skromne. Nawet najwięksi gracze zaczynali często od pojedynczego wzmacniacza skonstruowanego na kuchennym stole, budowy kolumn estradowych dla zaprzyjaźnionego zespołu muzycznego lub modyfikowania odtwarzaczy płyt kompaktowych i końcówek mocy na zlecenie zapaleńców, którzy dopatrzyli się w nich kilku słabszych elementów. Czytając tego typu historie można wręcz nabrać przekonania, że z każdego wzmacniacza zlutowanego z części kupionych za ostatnie oszczędności musi narodzić się coś więcej. Konstruktorzy takich urządzeń widzą już entuzjastyczne recenzje, zamówienia spływające z całego świata, własne pokoje na największych wystawach i nową fabrykę z pięknym pokojem odsłuchowym i stanowiskami montażowymi wyposażonymi w najnowocześniejszy sprzęt, jednak najczęściej wszystko to pozostaje w sferze marzeń. Okazuje się, że dobre pomysły, doświadczenie, a nawet wsparcie zadowolonych klientów to jeszcze nie wszystko. Po każdym sukcesie pojawiają się kolejne problemy - biurokracja, nieprzewidziane koszty, problemy ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników, certyfikaty, dostępność części i wszystko, co można wrzucić do worka z napisem "proza życia". Aby się z tym uporać, trzeba być bardzo upartym i konsekwentnym albo... Nie zaczynać od zera. Gdybyśmy chcieli zbudować wzmacniacz lampowy, z pomocą przyjdą nam na pewno dostępne i wielokrotnie przećwiczone schematy. Technologia nie jest nowa, w związku z czym kluczem do sukcesu są odpowiedniej jakości komponenty i umiejętność połączenia ich w jedną całość, a nie kosmiczne technologie, do których dostęp mają tylko nieliczni. Powiedzmy, że wszystko jest już rozrysowane. Tylko skąd wziąć porządną obudowę, jak wykonać transformatory i gdzie kupić dobre lampy, abyśmy zmieścili się w zakładanej cenie? Siedząc przy kuchennym stole, moglibyśmy już w tym momencie zaparzyć sobie melisę. A gdyby okazało się, że mamy fabrykę transformatorów toroidalnych oferującą również lampy elektronowe, kable, gniazda, akcesoria i obudowy do sprzętu audio? Inna rozmowa. A właśnie tak zaczyna się historia marki Fezz Audio.

Ostatnie komentarze

  • Łukasz

    Mimo wszystko cena robi się już poważna jak ma przedwzmacniacz gramofonowy. Należy pamięć, że za tę cenę można dostać średniej jakości gramofon z wkładką. Fezz Audio rozpycha się na rynku, ale chyba zapomniał o przestępnych cenach, na miarę naszego rynku. Cała elektronika kosztowała kilka procent ce...
    1
Zobacz inne komentarze

Pro-Ject T1

Pro-Ject T1

Gdyby piętnaście lat temu ktoś namawiał mnie, bym rzucił wszystko, czym wówczas się zajmowałem i otworzył fabrykę gramofonów, uznałbym go za niegroźnego wariata i grzecznie dał mu do zrozumienia, aby szukał podobnych sobie pomyleńców gdzie indziej. W tamtych czasach temat winyli i gramofonów praktycznie nie istniał. Podtrzymywali go przy życiu prawdziwi entuzjaści, kolekcjonerzy i audiofile dyskutujący o wyższości jednych hi-endowych wkładek nad innymi. Niewielkie, specyficzne i na dodatek dość hermetyczne środowisko. Klub pasjonatów, którzy nawet przez innych audiofilów byli traktowani z rezerwą. Jeżeli coś w ogóle ich obchodziło, były to ramiona, przedwzmacniacze korekcyjne, wkładki i akcesoria z najwyższej półki. Aby do nich dotrzeć, trzeba było mieć potężną wiedzę i doświadczenie, nie mówiąc już o zapleczu technicznym i finansowym. Produkcja tańszych gramofonów też mijała się z celem. Dostęp do płyt - nawet w porównaniu z tym, co obserwujemy dzisiaj - był mocno utrudniony. Misja samobójcza. A teraz wyobraźcie sobie, że ktoś bierze się za to trzydzieści lat temu, kiedy płyty kompaktowe wchodziły w okres największego rozkwitu, a nośniki analogowe uważano za coś, co należało czym prędzej wynieść na strych lub po prostu spalić. Właśnie w tamtych, jeszcze trudniejszych dla czarnych krążków czasach, produkcją gramofonów zainteresował się Heinz Lichtenegger - młody, pełen entuzjazmu Austriak, którego pewnego dnia przywiało do wielkiej fabryki urządzeń elektronicznych Tesla w byłej Czechosłowacji. Wytwarzała ona między innymi telewizory, odbiorniki radiowe, tranzystory, układy scalone, ekrany, głośniki, magnetofony i nagrywarki kasetowe. Czesi produkowali także całkiem niezłe gramofony, jednak już wtedy było wiadomo, że przyszłość należy do cedeków. Lichtenegger, prywatnie ogromny miłośnik winyli, nie mógł się z tym pogodzić. Myśl o tym, że potężna fabryka gramofonów zostanie zamknięta, a jej wyposażenie prawdopodobnie skończy gdzieś na skupie złomu, nie dawała mu spokoju. W końcu postawił wszystko na jedną kartę i przejął fabrykę SEV w miejscowości Litovel nieopodal Ołomuńca. Podobnie, jak producent lamp elektronowych - JJ Electronic - była to jedna z części potężnego koncernu, której przy wsparciu lokalnych działaczy i prywatnych właścicieli udało się oddzielić od Tesli i powoli postawić na nogi. Tak w 1991 roku narodził się Pro-Ject.

Audio-Technica AT-LPW40WN

Audio-Technica AT-LPW40WN

Wbrew przewidywaniom tajemniczych analityków wieszczących rychły koniec winylowego szału, po kilku latach doskonałej koniunktury wciąż nic nie wskazuje na to, by "chwilowa moda" na czarne płyty i gramofony miała się skończyć. W każdym kraju wygląda to wprawdzie trochę inaczej, ale obecnie nie ma już żadnych wątpliwości, że najcięższe lata ten format ma dawno za sobą. A przecież od końcówki lat osiemdziesiątych, kiedy płyty kompaktowe zaczęły definitywnie przejmować rynek, winyle nie miały łatwego życia. Podtrzymywali je tylko tradycjonaliści, entuzjaści, kolekcjonerzy i... Audiofile, dla których cyfrowy dźwięk zwyczajnie nie mógł się równać z analogową płynnością, barwą, przestrzenią i dynamiką. Kiedy pałeczkę zaczęły przejmować pliki i serwisy streamingowe, wydawało się, że tym samym kończy się epoka nośników cyfrowych. A tu proszę, sprzedaż winyli i gramofonów szybuje w górę! Dziwne? Zagadkowe? Niezrozumiałe? Moim zdaniem nie do końca. Owszem, ze znanych metod zapisu i reprodukcji muzyki cyfrowej, chyba nic nie może się równać z gęstymi plikami DSD, ale ich dostępność wciąż jest problematyczna. Wystarczy wypisać na kartce dziesięć swoich ulubionych albumów i sprawdzić czy gdzieś da się je kupić w formie plików DSD64, o lepszej jakości nie wspominając. Miłośnicy klasyki, jazzu i "audiofilskiego plumkania" mają trochę łatwiej, ale pozostali będą mieli szczęście, jeśli uda im się znaleźć z tej dziesiątki dwie lub trzy płyty. Najwygodniejszy jest streaming. Wystarczy dostęp do sieci, abyśmy mogli cieszyć się milionami tytułów z telefonu, komputera lub hi-endowego streamera. Tu jednak dopiero od niedawna możemy liczyć na naprawdę wysoką jakość dźwięku, a i to oczywiście nie w przypadku każdego jednego wydawnictwa. A jeżeli dojdziemy do wniosku, że chcemy mieć w domu własną kolekcję płyt i jakieś urządzenie do ich odtwarzania? Co jeśli nie mamy żadnego "bagażu", żadnych gromadzonych latami zbiorów i możemy po prostu wybrać jedną drogę, którą zechcemy pójść? Dla wielu melomanów postawionych przed takim wyborem, odpowiedź jest oczywista - winyle! Są czadowe, mają duże okładki, dają poczucie fizycznego kontaktu z muzyką, a do tego mogą zapewnić nam niezwykłe, analogowe brzmienie. A przynajmniej tak mówią ci wąsaci audiofile...

Clearaudio Concept Special Edition

Clearaudio Concept Special Edition

Rosnąca popularność płyt winylowych nawet dla niektórych melomanów stanowi nie lada zagadkę. Dlaczego ludzie przypomnieli sobie o czarnych krążkach i dziwnych, mechanicznych maszynach służących do ich odtwarzania? Jak to w życiu bywa, każdy ma na ten temat swoje zdanie. Pesymiści twierdzą, że jest to tylko chwilowa moda, która niedługo minie i wówczas z winylami pożegnamy się na dobre. Optymiści uważają, że coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że cyfrowa muzyka nigdy nie da nam tego, co oferują nagrania analogowe, a trend, który obserwujemy jest tylko początkiem dłuższej historii, w której gramofony odgrywają kluczową rolę. Sam nie zapisałem się do żadnego z tych obozów. Nie wiem co przyniesie przyszłość, ale kiedy ktoś pyta dlaczego sprzedaż winyli i gramofonów szybuje w górę, odpowiadam zgodnie ze swoimi własnymi przekonaniami - bo winyle i gramofony są po prostu fajne. Na to, co przyciąga nas do tego formatu składa się wiele różnych rzeczy. Z punktu widzenia melomana - możliwość kolekcjonowania płyt i spędzania wolnego czasu na giełdach, często także opcja upolowania czarnego krążka podczas koncertu, z autografem lub dedykacją ulubionego artysty, a do tego cały rytuał towarzyszący odsłuchowi analogowych nagrań. Duże okładki, koperty, szczoteczki, meble i inne akcesoria... Tworzy to pewien klimat, którego nie doświadczymy słuchając muzyki z telefonu. Z punktu widzenia audiofila - przede wszystkim brzmienie, ale nie tylko. W przeciwieństwie do wielu innych klocków, gramofon jest z definicji otwarty na ulepszenia. Wkładka, mata, docisk, przedwzmacniacz korekcyjny, interkonekt - to wszystko jest częścią jednego toru, co daje nam wyjątkowo duże możliwości w temacie dopasowania charakteru brzmienia do naszych preferencji. Z przetwornikiem lub streamerem też można się pobawić, ale grzebanie w menu lub klikanie w ikonki to jednak nie to samo. Nie ma fizycznego kontaktu, nie ma chemii. Na fali popularności winyli skorzystali także producenci gramofonów, których lista w ostatnich latach rozrosła się kilkukrotnie. Co nie jest zaskakujące, wielu klientów szuka urządzeń z dolnej półki. Te w cenie od tysiąca do dwóch tysięcy złotych schodzą jak świeże bułeczki. Jest tylko jeden problem. Czy taki gramofon naprawdę pozwoli nam zakosztować tej magii, o której wszyscy się rozpisują? Powiedzmy wprost - najlepsze dostępne na rynku modele coś już pokażą, ale na pewno nie będzie to doświadczenie, które wywróci nasz muzyczny świat do góry nogami. Aby czarne płyty mogły się przed nami otworzyć, potrzebny jest lepszy sprzęt. Jeżeli przełamiemy pewną barierę i dojdziemy do wniosku, że możemy wydać na gramofon tyle, ile kosztuje najnowszy, wypasiony iPhone, szybko zorientujemy się, że poruszamy się w zupełnie innych realiach. Powyżej pięciu tysięcy złotych możemy już wybierać spośród gramofonów wyglądających jak małe dzieła sztuki, z zaawansowanymi ramionami, ciężkimi talerzami, precyzyjnymi silnikami i podstawami z akrylu, drewna lub metalu. Ale czy to wszystko przełoży się na brzmienie? Postanowiliśmy to sprawdzić testując gramofon ze średniej półki. To model, który funkcjonuje na rynku od wielu lat, a mimo to wciąż jest jedną z najciekawszych propozycji w tym segmencie. Przed nami Clearaudio Concept w jubileuszowej wersji Special Edition.

Yamaha MusicCast VINYL 500

Yamaha MusicCast VINYL 500

Yamaha jest jedną z nielicznych firm w branży audio, do których poczynań w ostatnich latach ciężko się przyczepić. Niektórzy producenci sprzętu zapomnieli o konieczności rozwijania swoich urządzeń i markują postępy wprowadzając od czasu do czasu coś w stylu gniazdka USB, co tak naprawdę stanowi tylko pretekst do podnoszenia cen. Inni zbyt mocno skręcili w stronę elektroniki lifestyle'owej, spychając na dalszy plan audiofilów, którym zawdzięczają swą obecną pozycję, a którzy po kilku latach nachalnego promowania tanich słuchawek i głośników bezprzewodowych nie dadzą się tak łatwo przeprosić. Mogą zapomnieć, że dana marka była kiedyś kojarzona z komponentami hi-fi i hi-end. Japończycy robią wszystko w punkt, pamiętając o różnych grupach klientów. Na przemian wprowadzają przystępne cenowo amplitunery i wyszukane końcówki mocy. Ostatnio udaje im się nawet delikatnie wybiegać w przyszłość. Tak było w przypadku soundbarów wykorzystujących odbicia dźwięku od ścian i amplitunerów stereo wyposażonych w najnowsze funkcje sieciowe. Kilka ładnych lat temu jeden z moich znajomych opowiadał o szkoleniach, jakie prowadzili w Polsce przedstawiciele Yamahy. "No i co tam ciekawego? Będą jakieś nowe, fajne urządzenia dla audiofilów?" - spytałem. "Wiesz co? To nieważne, bo u Yamahy jest teraz tylko jeden temat - MusicCast. Niedługo wszystko, co będzie można kupić w sklepach ze sprzętem audio, będzie połączone z siecią, a więc i z MusicCastem. Od słuchawek przez soundbary i miniwieże aż po najbardziej wypasione klocki." - powiedział. Wówczas była to jeszcze inna epoka, więc potraktowałem jego raport jako zapowiedź dość odległej przyszłości. Ta nadeszła jednak szybciej, niż mi się wydawało. MusicCast jest obecnie jednym z najbardziej zaawansowanych rozwiązań służących odtwarzaniu muzyki z różnych źródeł, a z pewnością najbogatszym systemem na rynku jeśli chodzi o ilość i różnorodność współpracujących z nim urządzeń. Dotychczas najbardziej ekstremalnym z nich był... Fortepian. Może to nic niezwykłego, biorąc pod uwagę doświadczenie Yamahy w budowaniu instrumentów muzycznych, ale prawdziwy, potężny fortepian podłączony do sieci i "odtwarzający" muzykę w tandemie z firmową wieżą to jednak nietypowe zjawisko. Teraz Disklavier Enspire ma nowego, groźnego konkurenta jeśli chodzi o najbardziej odjechane urządzenie z MusicCastem. Tak, nie mylicie się - to gramofon!

Ostatnie komentarze

  • Andrzej

    Aktualnie ELAC Miracord 50 to wydatek 1999 zł, a WXAD-10 to 649 zł.
    0
Zobacz inne komentarze

ELAC Miracord 50

ELAC Miracord 50

ELAC to firma jednoznacznie kojarzona z zestawami głośnikowymi. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, bo w ich produkcji specjalizuje się od wielu, wielu lat. Niemcy skupili się na kolumnach tak mocno, że o ich dziedzictwie i zaangażowaniu w inne projekty wiedzieli tylko niektórzy recenzenci i wyjątkowo dociekliwi audiofile. Informacja o tym, że ELAC nie tylko był swego czasu cenionym producentem gramofonów, ale wręcz zaczynał od nich swoją przygodę z komercyjnym sprzętem audio, jest dla wielu osób co najmniej zaskakująca, a to nawet nie koniec historii. Firma powstała w 1926 roku w Kilonii i początkowo zajmowała się analizą rozchodzenia się fal w różnych ośrodkach. Konsekwencją prac badawczych była produkcja sonarów montowanych między innymi na okrętach podwodnych. Po wojnie ELAC szybko przerzucił się na produkcję sprzętu audio. W 1948 roku zaprezentował swój pierwszy gramofon - PW1. Firma święciła triumfy w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, a jednym z jej największych hitów był Miracord 50H II. Jak na swoje czasy, była to całkiem zaawansowana maszyna wyposażona w wiele przełączników i regulacji. Użytkownik mógł wybrać obsługę manualną lub automatyczną. Dla początkujących użytkowników urządzenie było więc proste w obsłudze, natomiast audiofile mogli skorzystać chociażby z możliwości ustawienia anti-skatingu czy nacisku. Gramofon miał też ciekawe ramię TA-30 o kwadratowym przekroju. Choć do modeli flagowych jeszcze trochę mu brakowało, klienci go pokochali. Podobno wiele z tych szlifierek bez większych problemów gra do dziś, ciesząc uszy swoich pierwszych właścicieli i kolejnych pokoleń melomanów.

Polecany film

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser HD 560 S

Sennheiser HD 560 S

Trudno oprzeć się wrażeniu, że w ostatnich latach Sennheiser trochę skacze z tematu na temat. Ale czy to dziwne? Firma będąca jednym z największych graczy na rynku słuchawek i mikrofonów...

Waversa Systems WSlim LITE

Waversa Systems WSlim LITE

Znacie markę Waversa Systems? Jeśli nie, zupełnie się nie dziwię, bo do niedawna jej wyroby pozostawały tajemnicą również dla mnie. I prawdopodobnie nie dowiedziałbym się o nich, gdyby nie znani...

Bowers & Wilkins PX5

Bowers & Wilkins PX5

Doskonale pamiętam premierę pierwszych słuchawek i głośników komputerowych marki Bowers & Wilkins. Oto firma kojarzona z wysokiej klasy kolumnami wypuściła na rynek wyjątkowo ładne nauszniki i miniaturowe zestawy głośnikowe, które...

Bannery boczne

Komentarze

Marek
Mam pytanie czy jest możliwość podpięcia w tym amplitunerze końcówki mocy do kanałów frontowych zamiast do surround back? A wtedy skorzystania z tych 9 końcówek...
Piotr T
Cena jest podana na stronie producenta i wynosi 229,99 £.
Roman
Fajny tekst. Nie jestem tylko pewien, czy impedancja wpłynie realnie na moc generowaną przez wzmacniacz w kontekście czasu pracy na baterii. Zdecydowanie za to ...
Bronek
Kino domowe, seria Aventage, a tylko jedno wyjście HDMI?
Manias
Qobuz przez Roona ruszy po zalogowaniu. Dla mnie to jest największy plus.

Płyty

Sólstafir - Endless Twilight Of Codependent Love

Sólstafir - Endless Twilight Of Codependent Love

Ponad trzy lata przyszło czekać fanom Islandczyków na następcę "Berdreyminn". Trójka w przypadku "Endless Twilight Of Codependent Love" pojawia się...

Newsy

Sinfonietta Cracovia - Penderecki's Sinfonietta(s)

Sinfonietta Cracovia - Penderecki's Sinfonietta(s)

W sklepach płytowych oraz serwisach strumieniowych dostępny jest już album będący hołdem dla jednego z największych mistrzów muzyki współczesnej, Krzysztofa...

Tech Corner

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Czy to w domowym zaciszu, na koncercie, podczas pracy w studiu czy w samochodzie - wzmacniacz jest jednym z kluczowych elementów każdego systemu stereo. Czym właściwie jest? Najprościej można powiedzieć, że jest to układ elektroniczny, którego zadaniem jest wytworzenie na wyjściu sygnału analogowego będącego wzmocnioną kopią sygnału podanego na wejście....

Prezentacje

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Yamaha to jeden z producentów sprzętu hi-fi, którego logo kojarzą niemal wszyscy. Nie tylko ze względu na jego obecność na popularnych amplitunerach, soundbarach, głośnikach bezprzewodowych i systemach mikro, ale także produktach związanych z domową aparaturą audio bardzo luźno albo wcale. Nie ulega jednak wątpliwości, że w wielu kręgach, także wśród...

Poradniki

Listy

Galerie

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i...

Dyskografie

Wywiady

Karol Zieleźnik - Hi-Fi Studio

Karol Zieleźnik - Hi-Fi Studio

Bohaterami naszych wywiadów są najczęściej muzycy lub konstruktorzy sprzętu audio - zestawów głośnikowych, wzmacniaczy, gramofonów, a nawet słuchawek. Z dystrybutorami...

Popularne artykuły

Vintage

Sony STR 7055A

Sony STR 7055A

Amplituner stereofoniczny STR 7055A to jeden z większych komercyjnych hitów w historii japońskiej firmy, przynajmniej jeśli chodzi o rynek sprzętu...

Słownik

Poprzedni Następny

Dolby Atmos

Najnowsza technologia dźwięku wykorzystywana w rozbudowanych systemach kina domowego. Jego zaletą może być zastosowanie kilku głośników podwieszonych, służących jako dodatkowe elementy systemu pozwalające na stworzenie wrażenia otoczenia dźwiękiem nie tylko...

Cytaty

GeorgeBernardShaw.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.