Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Pro-Ject T1

Pro-Ject T1

Gdyby piętnaście lat temu ktoś namawiał mnie, bym rzucił wszystko, czym wówczas się zajmowałem i otworzył fabrykę gramofonów, uznałbym go za niegroźnego wariata i grzecznie dał mu do zrozumienia, aby szukał podobnych sobie pomyleńców gdzie indziej. W tamtych czasach temat winyli i gramofonów praktycznie nie istniał. Podtrzymywali go przy życiu prawdziwi entuzjaści, kolekcjonerzy i audiofile dyskutujący o wyższości jednych hi-endowych wkładek nad innymi. Niewielkie, specyficzne i na dodatek dość hermetyczne środowisko. Klub pasjonatów, którzy nawet przez innych audiofilów byli traktowani z rezerwą. Jeżeli coś w ogóle ich obchodziło, były to ramiona, przedwzmacniacze korekcyjne, wkładki i akcesoria z najwyższej półki. Aby do nich dotrzeć, trzeba było mieć potężną wiedzę i doświadczenie, nie mówiąc już o zapleczu technicznym i finansowym. Produkcja tańszych gramofonów też mijała się z celem. Dostęp do płyt - nawet w porównaniu z tym, co obserwujemy dzisiaj - był mocno utrudniony. Misja samobójcza. A teraz wyobraźcie sobie, że ktoś bierze się za to trzydzieści lat temu, kiedy płyty kompaktowe wchodziły w okres największego rozkwitu, a nośniki analogowe uważano za coś, co należało czym prędzej wynieść na strych lub po prostu spalić. Właśnie w tamtych, jeszcze trudniejszych dla czarnych krążków czasach, produkcją gramofonów zainteresował się Heinz Lichtenegger - młody, pełen entuzjazmu Austriak, którego pewnego dnia przywiało do wielkiej fabryki urządzeń elektronicznych Tesla w byłej Czechosłowacji. Wytwarzała ona między innymi telewizory, odbiorniki radiowe, tranzystory, układy scalone, ekrany, głośniki, magnetofony i nagrywarki kasetowe. Czesi produkowali także całkiem niezłe gramofony, jednak już wtedy było wiadomo, że przyszłość należy do cedeków. Lichtenegger, prywatnie ogromny miłośnik winyli, nie mógł się z tym pogodzić. Myśl o tym, że potężna fabryka gramofonów zostanie zamknięta, a jej wyposażenie prawdopodobnie skończy gdzieś na skupie złomu, nie dawała mu spokoju. W końcu postawił wszystko na jedną kartę i przejął fabrykę SEV w miejscowości Litovel nieopodal Ołomuńca. Podobnie, jak producent lamp elektronowych - JJ Electronic - była to jedna z części potężnego koncernu, której przy wsparciu lokalnych działaczy i prywatnych właścicieli udało się oddzielić od Tesli i powoli postawić na nogi. Tak w 1991 roku narodził się Pro-Ject.

Audio-Technica AT-LPW40WN

Audio-Technica AT-LPW40WN

Wbrew przewidywaniom tajemniczych analityków wieszczących rychły koniec winylowego szału, po kilku latach doskonałej koniunktury wciąż nic nie wskazuje na to, by "chwilowa moda" na czarne płyty i gramofony miała się skończyć. W każdym kraju wygląda to wprawdzie trochę inaczej, ale obecnie nie ma już żadnych wątpliwości, że najcięższe lata ten format ma dawno za sobą. A przecież od końcówki lat osiemdziesiątych, kiedy płyty kompaktowe zaczęły definitywnie przejmować rynek, winyle nie miały łatwego życia. Podtrzymywali je tylko tradycjonaliści, entuzjaści, kolekcjonerzy i... Audiofile, dla których cyfrowy dźwięk zwyczajnie nie mógł się równać z analogową płynnością, barwą, przestrzenią i dynamiką. Kiedy pałeczkę zaczęły przejmować pliki i serwisy streamingowe, wydawało się, że tym samym kończy się epoka nośników cyfrowych. A tu proszę, sprzedaż winyli i gramofonów szybuje w górę! Dziwne? Zagadkowe? Niezrozumiałe? Moim zdaniem nie do końca. Owszem, ze znanych metod zapisu i reprodukcji muzyki cyfrowej, chyba nic nie może się równać z gęstymi plikami DSD, ale ich dostępność wciąż jest problematyczna. Wystarczy wypisać na kartce dziesięć swoich ulubionych albumów i sprawdzić czy gdzieś da się je kupić w formie plików DSD64, o lepszej jakości nie wspominając. Miłośnicy klasyki, jazzu i "audiofilskiego plumkania" mają trochę łatwiej, ale pozostali będą mieli szczęście, jeśli uda im się znaleźć z tej dziesiątki dwie lub trzy płyty. Najwygodniejszy jest streaming. Wystarczy dostęp do sieci, abyśmy mogli cieszyć się milionami tytułów z telefonu, komputera lub hi-endowego streamera. Tu jednak dopiero od niedawna możemy liczyć na naprawdę wysoką jakość dźwięku, a i to oczywiście nie w przypadku każdego jednego wydawnictwa. A jeżeli dojdziemy do wniosku, że chcemy mieć w domu własną kolekcję płyt i jakieś urządzenie do ich odtwarzania? Co jeśli nie mamy żadnego "bagażu", żadnych gromadzonych latami zbiorów i możemy po prostu wybrać jedną drogę, którą zechcemy pójść? Dla wielu melomanów postawionych przed takim wyborem, odpowiedź jest oczywista - winyle! Są czadowe, mają duże okładki, dają poczucie fizycznego kontaktu z muzyką, a do tego mogą zapewnić nam niezwykłe, analogowe brzmienie. A przynajmniej tak mówią ci wąsaci audiofile...

Clearaudio Concept Special Edition

Clearaudio Concept Special Edition

Rosnąca popularność płyt winylowych nawet dla niektórych melomanów stanowi nie lada zagadkę. Dlaczego ludzie przypomnieli sobie o czarnych krążkach i dziwnych, mechanicznych maszynach służących do ich odtwarzania? Jak to w życiu bywa, każdy ma na ten temat swoje zdanie. Pesymiści twierdzą, że jest to tylko chwilowa moda, która niedługo minie i wówczas z winylami pożegnamy się na dobre. Optymiści uważają, że coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że cyfrowa muzyka nigdy nie da nam tego, co oferują nagrania analogowe, a trend, który obserwujemy jest tylko początkiem dłuższej historii, w której gramofony odgrywają kluczową rolę. Sam nie zapisałem się do żadnego z tych obozów. Nie wiem co przyniesie przyszłość, ale kiedy ktoś pyta dlaczego sprzedaż winyli i gramofonów szybuje w górę, odpowiadam zgodnie ze swoimi własnymi przekonaniami - bo winyle i gramofony są po prostu fajne. Na to, co przyciąga nas do tego formatu składa się wiele różnych rzeczy. Z punktu widzenia melomana - możliwość kolekcjonowania płyt i spędzania wolnego czasu na giełdach, często także opcja upolowania czarnego krążka podczas koncertu, z autografem lub dedykacją ulubionego artysty, a do tego cały rytuał towarzyszący odsłuchowi analogowych nagrań. Duże okładki, koperty, szczoteczki, meble i inne akcesoria... Tworzy to pewien klimat, którego nie doświadczymy słuchając muzyki z telefonu. Z punktu widzenia audiofila - przede wszystkim brzmienie, ale nie tylko. W przeciwieństwie do wielu innych klocków, gramofon jest z definicji otwarty na ulepszenia. Wkładka, mata, docisk, przedwzmacniacz korekcyjny, interkonekt - to wszystko jest częścią jednego toru, co daje nam wyjątkowo duże możliwości w temacie dopasowania charakteru brzmienia do naszych preferencji. Z przetwornikiem lub streamerem też można się pobawić, ale grzebanie w menu lub klikanie w ikonki to jednak nie to samo. Nie ma fizycznego kontaktu, nie ma chemii. Na fali popularności winyli skorzystali także producenci gramofonów, których lista w ostatnich latach rozrosła się kilkukrotnie. Co nie jest zaskakujące, wielu klientów szuka urządzeń z dolnej półki. Te w cenie od tysiąca do dwóch tysięcy złotych schodzą jak świeże bułeczki. Jest tylko jeden problem. Czy taki gramofon naprawdę pozwoli nam zakosztować tej magii, o której wszyscy się rozpisują? Powiedzmy wprost - najlepsze dostępne na rynku modele coś już pokażą, ale na pewno nie będzie to doświadczenie, które wywróci nasz muzyczny świat do góry nogami. Aby czarne płyty mogły się przed nami otworzyć, potrzebny jest lepszy sprzęt. Jeżeli przełamiemy pewną barierę i dojdziemy do wniosku, że możemy wydać na gramofon tyle, ile kosztuje najnowszy, wypasiony iPhone, szybko zorientujemy się, że poruszamy się w zupełnie innych realiach. Powyżej pięciu tysięcy złotych możemy już wybierać spośród gramofonów wyglądających jak małe dzieła sztuki, z zaawansowanymi ramionami, ciężkimi talerzami, precyzyjnymi silnikami i podstawami z akrylu, drewna lub metalu. Ale czy to wszystko przełoży się na brzmienie? Postanowiliśmy to sprawdzić testując gramofon ze średniej półki. To model, który funkcjonuje na rynku od wielu lat, a mimo to wciąż jest jedną z najciekawszych propozycji w tym segmencie. Przed nami Clearaudio Concept w jubileuszowej wersji Special Edition.

Yamaha MusicCast VINYL 500

Yamaha MusicCast VINYL 500

Yamaha jest jedną z nielicznych firm w branży audio, do których poczynań w ostatnich latach ciężko się przyczepić. Niektórzy producenci sprzętu zapomnieli o konieczności rozwijania swoich urządzeń i markują postępy wprowadzając od czasu do czasu coś w stylu gniazdka USB, co tak naprawdę stanowi tylko pretekst do podnoszenia cen. Inni zbyt mocno skręcili w stronę elektroniki lifestyle'owej, spychając na dalszy plan audiofilów, którym zawdzięczają swą obecną pozycję, a którzy po kilku latach nachalnego promowania tanich słuchawek i głośników bezprzewodowych nie dadzą się tak łatwo przeprosić. Mogą zapomnieć, że dana marka była kiedyś kojarzona z komponentami hi-fi i hi-end. Japończycy robią wszystko w punkt, pamiętając o różnych grupach klientów. Na przemian wprowadzają przystępne cenowo amplitunery i wyszukane końcówki mocy. Ostatnio udaje im się nawet delikatnie wybiegać w przyszłość. Tak było w przypadku soundbarów wykorzystujących odbicia dźwięku od ścian i amplitunerów stereo wyposażonych w najnowsze funkcje sieciowe. Kilka ładnych lat temu jeden z moich znajomych opowiadał o szkoleniach, jakie prowadzili w Polsce przedstawiciele Yamahy. "No i co tam ciekawego? Będą jakieś nowe, fajne urządzenia dla audiofilów?" - spytałem. "Wiesz co? To nieważne, bo u Yamahy jest teraz tylko jeden temat - MusicCast. Niedługo wszystko, co będzie można kupić w sklepach ze sprzętem audio, będzie połączone z siecią, a więc i z MusicCastem. Od słuchawek przez soundbary i miniwieże aż po najbardziej wypasione klocki." - powiedział. Wówczas była to jeszcze inna epoka, więc potraktowałem jego raport jako zapowiedź dość odległej przyszłości. Ta nadeszła jednak szybciej, niż mi się wydawało. MusicCast jest obecnie jednym z najbardziej zaawansowanych rozwiązań służących odtwarzaniu muzyki z różnych źródeł, a z pewnością najbogatszym systemem na rynku jeśli chodzi o ilość i różnorodność współpracujących z nim urządzeń. Dotychczas najbardziej ekstremalnym z nich był... Fortepian. Może to nic niezwykłego, biorąc pod uwagę doświadczenie Yamahy w budowaniu instrumentów muzycznych, ale prawdziwy, potężny fortepian podłączony do sieci i "odtwarzający" muzykę w tandemie z firmową wieżą to jednak nietypowe zjawisko. Teraz Disklavier Enspire ma nowego, groźnego konkurenta jeśli chodzi o najbardziej odjechane urządzenie z MusicCastem. Tak, nie mylicie się - to gramofon!

Ostatnie komentarze

  • Andrzej

    Aktualnie ELAC Miracord 50 to wydatek 1999 zł, a WXAD-10 to 649 zł.
    0
Zobacz inne komentarze

ELAC Miracord 50

ELAC Miracord 50

ELAC to firma jednoznacznie kojarzona z zestawami głośnikowymi. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, bo w ich produkcji specjalizuje się od wielu, wielu lat. Niemcy skupili się na kolumnach tak mocno, że o ich dziedzictwie i zaangażowaniu w inne projekty wiedzieli tylko niektórzy recenzenci i wyjątkowo dociekliwi audiofile. Informacja o tym, że ELAC nie tylko był swego czasu cenionym producentem gramofonów, ale wręcz zaczynał od nich swoją przygodę z komercyjnym sprzętem audio, jest dla wielu osób co najmniej zaskakująca, a to nawet nie koniec historii. Firma powstała w 1926 roku w Kilonii i początkowo zajmowała się analizą rozchodzenia się fal w różnych ośrodkach. Konsekwencją prac badawczych była produkcja sonarów montowanych między innymi na okrętach podwodnych. Po wojnie ELAC szybko przerzucił się na produkcję sprzętu audio. W 1948 roku zaprezentował swój pierwszy gramofon - PW1. Firma święciła triumfy w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, a jednym z jej największych hitów był Miracord 50H II. Jak na swoje czasy, była to całkiem zaawansowana maszyna wyposażona w wiele przełączników i regulacji. Użytkownik mógł wybrać obsługę manualną lub automatyczną. Dla początkujących użytkowników urządzenie było więc proste w obsłudze, natomiast audiofile mogli skorzystać chociażby z możliwości ustawienia anti-skatingu czy nacisku. Gramofon miał też ciekawe ramię TA-30 o kwadratowym przekroju. Choć do modeli flagowych jeszcze trochę mu brakowało, klienci go pokochali. Podobno wiele z tych szlifierek bez większych problemów gra do dziś, ciesząc uszy swoich pierwszych właścicieli i kolejnych pokoleń melomanów.

Reloop Turn 2

Reloop Turn 2

Jeszcze kilka lat temu markę Reloop brali pod uwagę tylko ci miłośnicy analogowego brzmienia, którym nie przeszkadzały jej profesjonalne korzenie, stosowany we wszystkich modelach napęd bezpośredni i wygląd budzący skojarzenia ze sprzętem DJ-skim. Co ja mówię, skojarzenia... To były przecież "dyskotekowe" gramofony, które mogły pracować także w domowych systemach stereo. Choć nie projektowano ich z myślą o melomanach i audiofilach, niektórzy właśnie w takich urządzeniach widzieli najlepszą alternatywę dla budżetowych szlifierek Regi, Pro-Jecta czy Thorensa. Za te same pieniądze mogli kupić coś więcej, niż deskę z talerzem i prostym ramieniem. Podczas, gdy w najtańszych gramofonach pochodzących od firm typowo audiofilskich zmiana prędkości obrotowej odbywała się poprzez ręczne przełożenie paska na rolkę o innej średnicy, w DJ-skich gramofonach Reloopa (i kilku konkurencyjnych firm) montowano najróżniejsze bajery - przyciski, gałki, suwaki, a nawet lampy stroboskopowe. Wyższa masa, wbudowany przedwzmacniacz korekcyjny z opcją wyprowadzenia sygnału prosto z wkładki, normalne gniazda i odłączane kable zamiast zwisających spod podstawy drucików... Nabywcy takich maszyn wcale nie chcieli czuć się jak Deadmau5 czy Armin van Buuren. Przekonywały ich kwestie praktyczne, a także solidne wykonanie i przystępne ceny. Mimo to, profesjonalny gramofon niekoniecznie musi sprawdzić się w systemie hi-fi, tak jak wojskowa ciężarówka raczej nie będzie idealnym samochodem na wakacyjny wyjazd. Niby wszystko pomieści, a w razie potrzeby wjedzie w trudniejszy teren, ale nikt normalny nie zabiera rodziny nad morze zielonym Starem 660 z demobilu. Dlatego właśnie Reloop wypuścił na rynek rodzinę "amatorskich" gramofonów. Zaczęło się od wszechstronnego modelu Turn 3. Później dołączył do niego droższy Turn 5. Trzecim modelem z rodziny Reloop HiFi jest najprostszy i najtańszy Turn 2.

Ostatnie komentarze

  • Jaws76

    Dzień dobry. Reloopa Turn 2 można od czasu do czasu kupić w promocji za 789 zł, szczególnie w wersji białej lub czerwonej. Jeśli komuś nie przeszkadza kolor, to nie ma się nad czym zastanawiać. Sam we wrześniu zakupiłem w tej cenie wersję białą. Kolega, który kupił Regę P1 za 1400 rwał włosy z głowy...
    0
Zobacz inne komentarze

Reloop Turn 5

Reloop Turn 5

Reloop jest traktowany w audiofilskim świecie jako dziwny, ale interesujący gość z zewnątrz. Ktoś, kto od dawna ma wszelkie predyspozycje by stać się członkiem klubu, ale nigdy się do niego nie zapisał. Firma została założona w 1996 roku przez grupę młodych entuzjastów muzyki, a dziś ma w swoim katalogu całą masę sprzętu profesjonalnego. To między innymi kontrolery, miksery, słuchawki, wzmacniacze, głośniki, mikrofony, gramofony i wkładki gramofonowe przeznaczone głównie dla DJ-ów. Z tych ostatnich korzystają nie tylko ludzie szczerzący kły znad konsolety, ale także niektórzy melomani. Nie jest bowiem tajemnicą, że dla wielu użytkowników taki profesjonalny charakter sprzętu jest czymś bardzo pożądanym. Audiofile uwielbiają kolumny i wzmacniacze, które narodziły się w studiach nagraniowych lub były w takich warunkach testowane. Gramofon zaprojektowany oryginalnie dla DJ-ów to coś zupełnie innego niż deska z prostym ramieniem, talerzem i włącznikiem. Można też wysnuć tezę, że tego typu maszyny są porządniejsze, mocniejsze i bardziej długowieczne, choć ciężko sobie wyobrazić aby w warunkach domowych gramofon był używany tak, jak podczas koncertu czy nawet pracy w studiu. Tak czy inaczej, wielu audiofilów zaczęło traktować profesjonalne gramofony jako alternatywę dla konstrukcji przeznaczonych na rynek domowy. Skoro wygląda ciekawiej, ma więcej gadżetów, a kosztuje praktycznie tyle samo, to nie ma się nad czym zastanawiać, prawda? Reloop w końcu dostrzegł ten potencjał i dwa lata temu wprowadził na rynek model Turn 3 - pierwszy gramofon oznaczony wiele mówiącym logiem Reloop HiFi. Niemcy najwyraźniej trafili w gust melomanów, bo zainteresowanie tym modelem było i wciąż jest naprawdę duże. Rzecz w tym, że Turn 3 nie wygląda jak maszyna dla profesjonalistów. Jest elegancki i funkcjonalny, ale tak naprawdę nie ma ani jednego elementu, który zostałby żywcem przeniesiony ze szlifierek dla DJ-ów. Dla jednych to jego największy plus, a dla innych wielka szkoda. Dlatego też firma zdecydowała się pociągnąć temat i wprowadziła coś, co ucieszy fanów profesjonalnego stylu. Przed nami najnowszy Turn 5.

Ostatnie komentarze

  • D.K.Audiofreak

    Wydaje się, że ta maszyna to naprawdę niezła alternatywa dla legendarnego Technicsa SL-1200 mk2. Look i styl podobny, cena czterokrotnie niższa. Ciekawe jak wypadłby brzmieniowo w porównaniu do swojego legendarnego, dużo droższego konkurenta?
    0
Zobacz inne komentarze

Audio Analogue AAphono

Audio Analogue AAphono

Wielu producentów sprzętu audio co najmniej kilka razy w tygodniu chwali się w mediach społecznościowych swoją historią, największymi osiągnięciami i ciekawymi rozwiązaniami technicznymi. Chwilami można odnieść wrażenie, że niektórym z nich nie starcza czasu na faktyczne projektowanie, ulepszanie i słuchanie nowych modeli. Widzimy dużo przyciągających uwagę zdjęć i wiadomości przypominających audiofilom o funkcjonujących od dawna produktach, a istotnych premier i rewolucyjnych pomysłów jak na lekarstwo. Zupełnie inaczej wyglądają sprawy na stronach i profilach większości włoskich marek. Włosi potrafią budować piękne, obdarzone bardzo muzykalnym brzmieniem wzmacniacze, kolumny i gramofony, ale kiedy już zrobią swoje, mają lepsze rzeczy do roboty niż siedzenie w sieci i zachwalanie swoich wyrobów. Urządzenia takich marek, jak Audia, Audio Analogue, Aqua, Diesis Audio, Franco Serblin, Gold Note, Pathos, Sonus Faber, Synthesis czy Unison Research mówią same za siebie. Ich twórcy mogą w spokoju konsumować wyborne wino, spotykać się ze znajomymi w lokalnych restauracjach, chodzić na koncerty i oddawać się innym przyjemnościom życia. Kiedy myślimy o włoskim sprzęcie audio, przed oczami stają nam kolumny w kształcie lutni, piękne gramofony i ekscentryczne wzmacniacze lampowe z drewnianymi ozdobami, wystającymi z obudowy kondensatorami i elegancko wyrzeźbionymi radiatorami, ale nie wszyscy producenci znajdują przyjemność w serwowaniu klientom tak oryginalnych konstrukcji. Założona w Toskanii firma Audio Analogue od 1995 roku łączy rzetelnie zaprojektowaną elektronikę z ascetycznym podejściem do wzornictwa. Większość oferowanych obecnie urządzeń hołduje zasadzie symetrii połączonej z totalnym minimalizmem i wysoką jakością zastosowanych materiałów. Czy to nie świetny przepis na purystyczny sprzęt dla wymagających audiofilów?

ELAC Miracord 90 Anniversary

ELAC Miracord 90 Anniversary

Mimo błyskawicznego rozwoju nowych technologii, historia sprzętu audio w pewnym sensie zatoczyła koło. Wciąż odkrywamy, że tradycyjne rozwiązania mają swój niezaprzeczalny urok. Kto by pomyślał, że w epoce streamingu Western Electric uruchomi fabrykę kultowych lamp 300B, Ballfinger wprowadzi pierwszy od wielu lat nowo zaprojektowany gramofon szpulowy, a takie legendy hi-endu, jak McIntosh, Mark Levinson i Technics wprowadzą na rynek luksusowe adaptery dla wymagających melomanów? Gdyby tylko wiedziały o tym firmy, które zdecydowały się zamknąć ten rozdział w czasach dominacji płyty kompaktowej, być może dziś szybko odbudowałyby swoją pozycję na tym rynku. Dziś już mało kto o tym pamięta, ale jednym z producentów, którzy oryginalnie specjalizowali się w wytwarzaniu gramofonów jest ELAC. Niemiecka firma powstała w 1926 roku w Kilonii i początkowo zajmowała się badaniem rozchodzenia się fal w różnych ośrodkach. Naturalną konsekwencją tych prac była produkcja sonarów montowanych między innymi na okrętach podwodnych. Co ciekawe, manufaktura kojarzona dziś głównie z głośnikami, nigdy nie porzuciła tej działalności. ELAC Nautik jest obecnie częścią fińskiej korporacji Wärtsilä, a z jego systemów elektronicznych korzystają prawie wszystkie okręty marynarki wojennej państw NATO i wielu innych klientów z krajów, które firma nazywa przyjacielskimi. Nie zmienia to faktu, że tuż po wojnie zapotrzebowanie na sonary było niezauważalne, dlatego ELAC wziął się za produkcję sprzętu audio i już w 1948 roku zaprezentował swój pierwszy gramofon o nazwie PW1. Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte można nazwać złotą erą w historii firmy. Niemcy naprawdę rządzili, jednak wprowadzenie płyty kompaktowej było ciosem, który można porównać chyba tylko z wojenną klęską. Wielu ludzi na ich miejscu zapewne zamknęłoby fabrykę i zajęło się sprzedażą komputerów lub czymś podobnym, jednak w Kilonii nikt nie miał zamiaru zamykać fabryki na kłódkę. ELAC znów przerzucił się na inny rodzaj elektroniki i w krótkim czasie wyrósł na jednego z liderów europejskiego rynku głośnikowego. Niemieccy inżynierowie nie bali się oryginalnych pomysłów. W 1984 roku powstały więc kolumny elektrostatyczne, rok później wprowadzono dookólny tweeter 4Pi, a w 1993 roku w zestawach ELAC-a po raz pierwszy zagościły wstęgowe JET-y, uważane przez wielu audiofilów za jedne z najlepszych głośników wysokotonowych na świecie. Dwa lata temu firma obchodziła swe dziewięćdziesiąte urodziny. Z tej okazji zaprezentowano dwie nowe linie kolumn (Debut i Uni-Fi), serwer muzyczny Discovery i wzmacniacz Element EA101EQ-G. Swoim wiernym fanom firma miała jednak zrobić jeszcze jeden prezent - jubileuszowy gramofon Miracord 90 Anniversary.

Ostatnie komentarze

  • pantaleon-

    Panie Tomku, Po zapoznaniu się z Pana recenzją, po raz kolejny (dziwiąc się temu nie mniej niż zwykle) dochodzę do przekonania, że nasze (ludzkie) odczucia bywają skrajnie różne a podobne obserwacje mogą prowadzić do całkowicie odmiennych wniosków. W sumie to dobrze - dzięki temu pojawiają się prze...
    1
Zobacz inne komentarze

TEAC TN-400BT

TEAC TN-400BT

Jeszcze kilkanaście lat temu audiofile narzekali, że rynek podbijają tanie systemy kina domowego, klasyczny sprzęt stereo staje się coraz droższy, a młodzi melomani poświęcają jakość dźwięku w imię wygody. Minęło trochę czasu i co? Ogromną popularnością cieszą się słuchawki, które kiedyś uznalibyśmy za hi-endowe, producenci smartfonów wypuszczają modele dla audiofilów, a rynek płyt winylowych i gramofonów galopuje jak szalony. Badania pokazują, że za rosnącą popularność czarnych płyt odpowiadają głównie młodzi melomani, którzy winyle pamiętają z czasów dzieciństwa lub wczesnej młodości, a po latach postanowili odkurzyć temat. Ciężko powiedzieć czy chodzi o słynne, analogowe brzmienie czy może inne atrakcje związane z kolekcjonowaniem i odtwarzaniem winyli. Niektórzy mówią, że nowe pokolenie melomanów odziedziczyło nagrania po rodzicach, ale jak w takim razie wytłumaczyć popularność winyli na giełdach i w sklepach, w tym nawet dużych supermarketach z elektroniką? Jeśli chodzi o sprzęt, największym wzięciem cieszą się modele budżetowe, co wykorzystują firmy takie, jak Pro-Ject, Thorens, Rega czy Audio-Technica. Do gry błyskawicznie włączyli się też inni gracze, jak chociażby Denon, Onkyo, Dual, Pioneer, Reloop, NAD, Elipson czy Sony. Prawdziwe zamieszanie zrobił jednak TEAC, wprowadzając model TN-300. Jak na swoją cenę, to naprawdę elegancka i porządnie wykonana szlifierka. Fabrycznie zamontowana wkładka Audio-Technica AT95E VM, wbudowany phono stage, wyjście USB, podstawa dostępna w wielu wersjach kolorystycznych... Nic dziwnego, że firma postanowiła pójść za ciosem i stworzyć kilka innych modeli - zarówno dla mniej, jak i bardziej wymagających klientów.

Polecany film

Nowe testy

Poprzedni Następny
Wharfedale Linton Heritage

Wharfedale Linton Heritage

Zgłębiając historię wielu znanych firm zajmujących się produkcją sprzętu audio łatwo zauważyć, że praktycznie każda z nich zaliczyła co najmniej kilka wzlotów i kilka równie spektakularnych upadków. Dziś aż ciężko...

Devialet Phantom Reactor 900

Devialet Phantom Reactor 900

Devialet to jedna z najciekawszych firm specjalizujących się w produkcji hi-endowego sprzętu audio. Francuzi z pewnością nie boją się iść pod prąd, bo robią to od samego początku, raz po...

Mark Levinson Nº 5802

Mark Levinson Nº 5802

Mark Levinson to jedna z niekwestionowanych legend świata sprzętu grającego. Firma, której logo pojawia się tylko na urządzeniach z najwyższej półki, a także w samochodach, których producenci postanowili zadbać o...

Bannery boczne

Komentarze

Muzyk2006
Witam. Czy ktoś wie jaka jest różnica między 82000CD a 8200CDQ?
stereolife
@Roman - Nie musimy próbować z niczego wybrnąć, bo nie ma żadnej "sytuacji". W reportażu przedstawiliśmy naszą opinię na temat pokoi wynajmowanych przez debiuta...
Rysiek
Jestem pod wrażeniem Waszych tekstów. Widać, że nie chodzi Wam wyłącznie o pieniądze, ale że jesteście pasjonatami i jesteście oddani temu, co robicie. Jako sta...
Roman
Dziękuję Panu Marcinowi za powyższą wypowiedź i dodam coś od siebie. Bardzo inteligentnie próbuje Szanowny Pan Redaktor wybrnąć z sytuacji odnosząc się do małyc...
Marek
DALI Rubicon i zupa na średnicy? Te kolumny grają niezwykle transparentnie - w pierwszej chwili odnosi się wrażenie, że grają ostro, ale to tylko perfekcyjna an...

Płyty

Graveyard - Graveyard

Graveyard - Graveyard

Gatunek zwany retro rockiem jest niewątpliwie ewenementem na mapie współczesnej muzyki. W czasach, gdy ciągłe poszukiwanie w obrębie rockowo-metalowego grania...

Newsy

Cambridge Audio CX Series 2

Cambridge Audio CX Series 2

Krótko po wprowadzeniu na rynek urządzeń z serii AX, Cambridge Audio zaskoczyło nową odsłoną linii CX, oznaczoną dopiskiem "Series 2"....

Tech Corner

Krótka historia płyty kompaktowej

Krótka historia płyty kompaktowej

Jak wyglądał świat w marcu 1979 roku? Andrzej Wajda kręcił "Panny z Wilka". Jan Paweł II był papieżem niecałe pół roku. Prezydentem USA był Jimmy Carter. W Nowym Jorku urodziła się Norah Jones. Atari wypuściło na rynek komputery Model 400 i Model 800. W salonach samochodowych pojawiły się Peugeot 505,...

Nowości ze świata

  • Erzetich is set to launch its new model of headphones, capturing every note in a stylish, lightweight, first of its kind product. Crafted from quality wood and durable metals, Thalia portable audiophile headphones bring on exceptional quality and unique design....

  • Denon announced two new products, the PMA-600NE Integrated Amplifier and DCD-600NE CD Player. Enabling music aficionados to enter the next level of music enjoyment with high fidelity playback, the new products deliver superb sound and connectivity at an accessible price....

  • T+A, the hi-end specialist audio experts, announced three additions to its flagship HV Series. Two new reference-class D/A Converters - SD 3100 HV DAC/streamer and SDV 3100 HV DAC, streamer and analog volume control - along with a range-topping CD/SACD...

Prezentacje

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Polski sprzęt audio - to hasło przeciętnemu obywatelowi naszego kraju kojarzy się ze wzmacniaczami, kolumnami głośnikowymi i gramofonami sprzed kilku dekad. Większość z nas wyobraża sobie piękne wieże Unitry, Diory czy Radmora, kultowe Altusy lub gramofony takie, jak Daniel, Adam czy Bernard. Jeżeli myślicie, że to wszystko relikty minionego systemu,...

Poradniki

Listy

Galerie

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i...

Dyskografie

Gentle Giant - W szklanym domu

Gentle Giant - W szklanym domu

Przyjęło się mówić o wielkiej szóstce rocka progresywnego. W skład jej wchodzą zespoły Pink Floyd, King Crimson, Genesis, Yes, Jethro...

Wywiady

Rafał Koc - Melodika

Rafał Koc - Melodika

Przeglądając archiwum wywiadów opublikowanych na łamach naszego magazynu, łatwo zauważyć, że najczęściej rozmawiamy z artystami i przedstawicielami firm zajmujących się...

Popularne artykuły

Vintage

Denon PMA-500Z

Denon PMA-500Z

Oto wzmacniacz produkowany przez Denona w latach siedemdziesiątych. Większość egzemplarzy dostępnych dziś na internetowych aukcjach pochodzi z roku 1975 lub...

Słownik

Poprzedni Następny

THD

Total Harmonic Distorsion czyli całkowite zniekształcenia harmoniczne - współczynnik określający miarę zniekształceń nieliniowych w urządzeniach elektronicznych, w tym oczywiście w sprzęcie audio. Idealną sytuacją byłoby, gdyby wzmacniacz po otrzymaniu sygnału...

Cytaty

CarlosRuizZafon.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.