Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

The Ocean - Głębia barw metalu

The Ocean - Głębia barw metalu

Niemcy to bardzo poukładany naród. Ich powiatowe i gminne drogi po wielu latach użytkowania nierzadko są w lepszym stanie niż nasze świeżo oddane do użytku autostrady. Nawet w przygranicznych, biednych landach wszystko jest niesamowicie porządne, trawniki równo przystrzyżone i nigdzie nie widać śladów śmiecenia. Ordnung muss sein. Powiedzenie to nie sprawdza się w przypadku berlińskiej grupy The Ocean, która wydaje się być idealnym przeciwieństwem niemieckiego ładu. A to dlaczego? Z prostej przyczyny - zespół powstał w 2000 roku i w tym czasie przez jego szeregi zdążyło się przetoczyć kilkadziesiąt osób. Pierwszy w miarę stabilny skład wykrystalizował się dopiero w 2009 roku, w czasie nagrywania albumów "Heliocentric" i "Anthropocentric". Zasady studyjne nigdy nie obowiązywały zespołu w czasie koncertów, gdzie na scenie czasami pojawiał się kilkunastoosobowy skład z kilkoma wokalistami. Jakby komuś tego było mało, zespół miał również problem z nazwą i dlatego często określany jest jako The Ocean Collective.

Ciężkim orzechem do zgryzienia jest również próba zaszufladkowania Berlińczyków i przydzielenia ich do konkretnego gatunku. Styl grupy ciągle ewoluuje i do tej pory zdążył zahaczyć o post metal, sludge, metal progresywny, post rock, a nawet metalcore czy muzykę eksperymentalną. Na papierze ta mieszanka wygląda wybuchowo, a jak jest w rzeczywistości? Bez wątpienia mieszanie wymienionych gatunków w dość specyficzny sposób sprawiło, że The Ocean ma swój bardzo charakterystyczny i łatwo rozpoznawalny styl, który na przestrzeni kilkunastu lat wyraźnie ewoluował. W jaki sposób? Aby się tego dowiedzieć, konieczne jest prześledzenie ich dotychczasowej dyskografii, zatem zapraszamy na krótki przegląd dokonań The Ocean.

The Ocean - Głębia barw metalu

"Fluxion" (2004)

Ocena
Poziomy7

Zastanawialiście się kiedyś co otrzymalibyśmy łącząc brzmienie gitar System Of A Down ze zdecydowanie większą dawką ambicji i kombinowania, dorzucając do tego growlowanie i wzbogacając brzmienie o takie instrumenty, jak wiolonczela, skrzypce i klarnet? Pewnie nie... Ale już nie musicie się głowić, tylko od razu sięgnąć po debiut The Ocean. "Fluxion" to album pełen skrajności. Z jednej strony dostajemy tu muzykę ciężką, przytłaczającą i toporną, raczej "niedostępną" dla przeciętnego słuchacza ("Comfort Zones", "Dead On The Whole"), a z drugiej takie aranżacyjne smaczki, jak utwór tytułowy, "Nazca" czy też "Isla Del Sol" łączące tę ciemną stronę z pewnego rodzaju pięknem. Jest tu też trzecia grupa utworów, łącząca w subtelny sposób dwie poprzednie. I to właśnie ona wypada tu najlepiej. 8 minut spędzone z "The Human Strain" mija w iście ekspresowym tempie i człowiek od razu ma ochotę ponownie zagłębić się w ten ocean dźwięków. Ale to jeszcze nic! Na "Fluxion" zdecydowanym gwoździem programu jest "Equinox", w którym to te skrajności są najbardziej wyczuwalne i robią największe wrażenie. Krążek zamyka ponad 14-minutowy "The Greatest Bane", w przypadku którego również nie można mówić o monotonii. "Fluxion" jest albumem o tyle oryginalnym, że był nagrywany dwukrotnie - w 2004 i 2009 roku. Za drugim razem zmieniony został między innymi główny wokalista. Pierwsza edycja osiąga na portalach aukcyjnych bardzo wysokie ceny, przekraczające 100 funtów.

The Ocean - Głębia barw metalu

"Aeolian" (2005)

Ocena
Poziomy6

Początkowo muzycy The Ocean mieli plan, aby "Fluxion" i "Aeolian" wypuścić jako jeden album dwupłytowy. Na taki zabieg nie zgodził się wydawca i w efekcie w odstępie roku otrzymaliśmy dwa osobne wydawnictwa. Jak łatwo się domyślić, "Aeolian" jest bezpośrednią kontynuacją tego, co usłyszeliśmy na jego poprzedniku. Materiał na albumy powstał w tym samym czasie, zatem bez problemu można by było dość mocno pomieszać tracklistami, a efekt i tak pozostałby taki sam - powalający. W obecnej formie "Aeolian" wydaje się być jeszcze bardziej inwazyjny, niż "Fluxion". Na czele klasyfikacji utworów "trudnych" stoją tu "Killing The Flies" z niesamowicie pokręconą rytmiką (ocierającą się miejscami o Meshuggah), wielowątkowy i strasznie rozbudowany "Austerity", "Dead Serious & Highly Professional" fragmentami przypominający metalcore ze stajni Converge, "Une Saison En Enfer" będący cięższym i brutalniejszym bratem hardcore'owego Biohazard, "Swoon" który jest miksem poprzednich oraz "One With The Ocean" - krótki, ale celny i niesamowicie silny cios między oczy. Na "Aeolian" nie dostajemy praktycznie w ogóle czasu na wytchnienie. Nawet w tych najlżejszych fragmentach ("Inetria") dawka spokoju jest znikoma i skutecznie tłamszona przez ciężar. Zabieg ten sprawia, że "Aeolian" wciska w fotel mocniej, niż "Fluxion", ale jest też krążkiem jeszcze trudniejszym w odbiorze.

The Ocean - Głębia barw metalu

"Precambrian" (2007)

Ocena
Poziomy7

To, co nie udało się na duecie "Fluxion" i "Aeolian", wyszło w końcu na trzecim albumie. "Precambrian" to dzieło dwupłytowe. Zostało ono wyraźnie podzielone. Pierwszy krążek - "Hadean/Archaean" - to lekko ponad 20 minut klimatów znanych z dwóch poprzedników. Jest głośno, ciężko i topornie. Warto wyróżnić tu "Eoarchaean" dający powiew świeżości oraz pędzący niczym TGV "Palaeoarchaean". Reszta daje porządnego kopa, ale raczej niczym nie zaskakuje. Ilość zaprezentowanego tutaj materiału sugeruje, że konwencja się wyczerpała i trzeba sięgnąć po inne środki. Zespół robi to już na drugim krążku - "Proterozoic". Tu od pierwszych dźwięków "Siderian" słychać, że coś się zmieniło. Akustyczna gitara, plemienne bębny, gdzieś w oddali saksofon - jest inaczej. Utwór płynnie przechodzi w "Rhyacian", który jest niepodważalnym dowodem na to, że zespół zagłębił się w świat post metalu. Nie jest to jednak bezczelne kopiowanie z filarów gatunku, tylko próba stworzenia swojego oryginalnego, niepowtarzalnego stylu. Na pierwszy rzut ucha objawia się to niesamowitym bogactwem aranżacyjnym. Wspomniany "Rhyacian" ma ponad 10 minut, ale dzieje się w nim tak wiele, że słuchacz wcale nie czuje upływającego czasu. Do tego wszystkiego dochodzi wykorzystanie różnych nietypowych dla tego gatunku instrumentów, jak skrzypce, wiolonczela, altówka, fortepian, saksofon czy tamburyn. Wszystkie można bez problemu wyłapać, co urozmaica czas spędzony z "Precambrian". Ciekawą odskocznią od tej ciężkiej i specyficznej całości są też delikatne, instrumentalne "Statherian" i "Cryogenian". Ich kompletnym zaprzeczeniem jest "Orosirian", który przez większość czasu przytłacza słuchacza. Można w nim odnaleźć nawiązania do twórczości Neurosis. Reszta albumu jest niczym letnia pogoda w Tatrach. Nawet spokojny, słoneczny poranek nie musi oznaczać pięknej pogody przez cały dzień, bo w każdej chwili w ekspresowym tempie mogą pojawić się chmury burzowe. Po nich zaś znów może się rozpogodzić w ekspresowym tempie. I taki właśnie, pełen skrajności, jest "Precambrian". Niesamowicie intrygujące wydawnictwo.

The Ocean - Głębia barw metalu

"Heliocentric" (2010)

Ocena
Poziomy6

Heliocentryzm (helios - słońce, kentron - centrum) to teoria budowy Układu Słonecznego, według której w jego centrum znajduje się Słońce, a wszystkie planety je obiegają. Właśnie wokół tej teorii obraca się czwarty album The Ocean. Zatem zahaczamy tu o powstanie nieboskłonu, ciała niebieskie, teorie Giordano Bruno, Kopernika, Galileusza, Rimbauda, Nietzschego, Darwina i Dawkinsa. Tematyka ta przewija się zarówno w tekstach, jak i w warstwie graficznej wydawnictwa. Niesamowitej przemianie uległa muzyka. Zespół oczywiście nadal potrafi "dorzucić do pieca", ale pojawiają się tu też takie utwory, jak "Ptolemy Was Wrong" i "Epiphany", w których słyszymy praktycznie tylko czysty wokal i fortepian. Delikatny jest również "Catharsis Of A Heretic". Trochę więcej ciężaru odnajdziemy na przykład w "The Origin Of God", "Swallowed By The Earth" lub "The First Commandment Of The Luminaries". Nie jest to jednak moc znana z dwóch pierwszych albumów, ale złagodzona forma tego, co mogliśmy usłyszeć na drugim krążku z "Precambrian". Na "Heliocentric" The Ocean stracił na ciężarze, ale jeszcze bardziej zyskał na wielowarstwowości i rozbudowaniu utworów. Niestety momentami muzyków trochę poniosło z zabiegiem łagodzenia i słuchacz ma prawo zastanawiać się czy to jeszcze grupa post metalowa, czy już może muzyka popularna stworzona pod kątem radia. Na szczęście tych fragmentów jest mało i nie psują one w znaczący sposób odbioru krążka. Ten jednak na tle poprzedników wypada troszkę gorzej.

The Ocean - Głębia barw metalu

"Anthropocentric" (2010)

Ocena
Poziomy7

Antropocentryzm (anthropos - człowiek, kentron - centrum) to pogląd religijny i filozoficzny, według którego człowiek stanowi centrum wszechświata i jego cel. Druga część tandemu z 2010 roku przynosi inną wizję wszechświata. Tematycznie nadal skupiamy się na krytyce kreacjonistów i fundamentalistów chrześcijańskich. Pojawia się również nawiązanie do "Braci Karamazow" Fiodora Dostojewskiego. Istotna zmiana nastąpiła w muzyce. Tak, jak "Heliocentric" prezentował delikatność i większe kombinowanie, tak "Anthropocentric" jest zdecydowanie prostszy i cięższy. Słychać to już od pierwszych dźwięków rozpoczynającego album utworu tytułowego, który dosłownie wgniata słuchacza w ziemię. Spokojniejszy fragment następuje dopiero po kilku minutach. Warto zwrócić uwagę na to, że utwór ten trwa ponad 9 minut i jest najdłuższy na płycie, ale jego rozbudowanie sprawia, że w ogóle tego nie czuć. Po drugiej stronie barykady stoją dwie miniatury oscylujące w okolicach 2 minut - świetny, delikatny "For He that Wavereth..." oraz schizofreniczny "The Grand Inquisitor III: A Tiny Grain of Faith" z żeńskim wokalem. Spokojne są jeszcze piękny, post rockowy "Wille Zum Untergang" nawiązujący do klimatów Explosions In The Sky oraz zamykający całość "The Almightiness Contradiction". Reszta to granie zdecydowanie bardziej spod szyldu "metal". I trzeba przyznać, że na "Anthropocentric" muzycy The Ocean lepiej dobrali proporcje pomiędzy delikatnością a ciężarem. Druga część tandemu jest bardziej zróżnicowana i dzięki temu bardziej wciąga i intryguje.

The Ocean - Głębia barw metalu

"Pelagial" (2013)

Ocena
Poziomy8

Marzyliście kiedyś o podróży wgłąb oceanu? Aż do samego dna, aby przekonać się co tak naprawdę się tam znajduje? Muzyczną wycieczkę przez kolejne warstwy wodnego bezkresu serwuje nam The Ocean na swoim szóstym albumie. Początkowo plan był taki, aby "Pelagial" był wydawnictwem instrumentalnym. Dopiero później dograno do niego wokale. Zespołowi należy się olbrzymi plus za udostępnienie słuchaczom obu wersji. Dzięki temu możemy posłuchać gotowej opowieści lub stworzyć swoją własną. Pod względem warstwy muzycznej "Pelagial" jest świetną hybrydą dwóch poprzednich albumów. Proporcje między delikatnością i pięknem a ciężarem są tu idealnie wyważone. Dzięki temu albumu, w obu wersjach, słucha się świetnie. Nie ma sensu rozkładać go na czynniki pierwsze. "Pelagial" to nie tylko najlepszy album w dorobku The Ocean, ale też jedno z ciekawszych wydawnictw post metalowych w ogóle. Warto przesłuchać go samemu i wyrobić sobie własne zdanie. Nawet nie warto - trzeba!

Epilog

Jak na grupę założoną kilkanaście lat temu, The Ocean może pochwalić się bardzo bogatą historią. Gdybyśmy chcieli wypisać na kartce nazwiska wszystkich osób zaangażowanych w ten projekt, pewnie szybko skończyłaby nam się kartka. W sieci można nawet znaleźć specjalny wykres, który w formie osi czasu pokazuje aktywność poszczególnych muzyków - z adnotacją, że grafika pokazuje tylko działalność kluczowych członków zespołu. Jedni mieli przerwy, inni zmieniali instrumenty, a od samego początku do dziś swojej roli nie zmienił tylko jeden człowiek - gitarzysta i założyciel grupy, Robin Staps. Teoretycznie tak duża płynność składu powinna być dla słuchaczy niczym lampka ostrzegawcza, a jednak nie - każdy album The Ocean to po prostu trochę inny odcień tego samego muzycznego świata. Niemiecka grupa niezmiennie funduje nam niesamowicie ciekawe dzieła, ale na pewno nie stoi w miejscu, wciąż zaskakując swoich fanów mieszaniem pomysłów, instrumentów i dodatków do swojego metalowego grania. Dotychczas największa przerwa między kolejnymi albumami trwała trzy lata. Czy niebawem doczekamy się kolejnego krążka The Ocean? A jeśli tak, to cóż to będzie? Na pewno to sprawdzimy, a w międzyczasie polecamy zapoznać się z dotychczasowym dorobkiem grupy.

Zdjęcia: Oficjalna strona zespołu

Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest...

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na...

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut nie był przypadkowym wejściem w świat audio, lecz przedsięwzięciem realizowanym przez zespół doświadczonych specjalistów - inżynierów i menedżerów, którzy pracowali już przez dekady przy wysoce zaawansowanych projektach w obrębie przetworników,...

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który nikogo już nie zabierze?

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który…

Na pewne rzeczy w życiu czeka się tak długo, że człowiek zaczyna wątpić, czy w ogóle dożyje ich spełnienia. Jedni latami wypatrują nowej płyty ulubionego zespołu, inni odliczają dni do kolejnego sezonu ukochanego serialu, a audiofile? Cóż, oni od niemal dekady czekali, aż Spotify wreszcie wprowadzi streaming w bezstratnej jakości....

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum 5 Wireless

Sennheiser Momentum 5 Wireless

Są w świecie audio produkty, których kolejne generacje pojawiają się tak regularnie, że właściwie można ustawiać według nich kalendarz. Co rok nowy smartfon, co dwa lata nowa wersja przetwornika, co...

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Przymierzając się do zakupu hi-endowego systemu stereo, zwykle zaczynamy przeglądać katalogi producentów amerykańskich, niemieckich, brytyjskich, włoskich, francuskich, japońskich albo skandynawskich. W ostatnich latach do tego grona dołączyły także firmy chińskie,...

Matrix Audio ND-1

Matrix Audio ND-1

Jeszcze kilka lat temu kierunek rozwoju cyfrowego audio wydawał się całkowicie oczywisty. Skoro odtwarzacz sieciowy i tak potrzebuje przetwornika, a ten coraz częściej otrzymuje regulację głośności, wyjście słuchawkowe i kilka...

Bannery boczne

Komentarze

leszcz
Świetny pomysł. Kolumny pasywne mają już sens tylko ze wzmacniaczami lampowymi, jak ktoś lubi to brzmienie.
Marek
Dziękuję za artykuł. Trochę mi brakuje nowości powiedzmy po 2010, tak jakby fajna muzyka powstawała tylko w moim "średnim" wieku a teraz jest pustynia. Może roz...
Dariusz
A po analogu jak grają? W M4 było słabo. Nie jest to najważniejsza funkcjonalność ale jak jest to powinna działać prawidłowo. Mam M4 i bardzo je lubię. Przede w...
leszcz
Aktywne głośniki to nie trend, a nie nieunikniona konsekwencja taniego, wysokiej jakości wzmacniacza i przetwornika cyfrowo-analogowego. Gdy te komponenty stały...
Zdzisław Dyrman
Przez bardzo wiele lat tę płytę lubiłem najmniej i odrażała mnie okładka. Obecnie za najsłabsze wydawnictwa zespołu uważam Bordeaux i Viridian, a Cyan sporo wyw...

Płyty

The Black Keys - Peaches!

The Black Keys - Peaches!

Patrząc na ostatnie siedem lat działalności The Black Keys, można dojść do wniosku, że zespół wyjątkowo polubił się ze sztuczną...

Newsy

Tech Corner

Najbardziej intrygujące technicznie i koncepcyjnie gramofony w historii

Najbardziej intrygujące technicznie i koncepcyjnie gramofony w historii

Gramofony, szlifierki, odtwarzacze czarnych płyt, adaptery, patefony, odtwarzacze analogowe, fonografy... Jakkolwiek byśmy nie nazwali tych poczciwych urządzeń, które są z nami już od ponad 130 lat, możemy zawsze powiedzieć o nich to samo - od dziesięcioleci dostarczają nam niezapomnianych przeżyć związanych z odtwarzaniem ukochanych utworów. Wielu melomanów pamięta o ich...

Nowości ze świata

  • Focal has unveiled the Scala Utopia Evo M, a new version of one of the most recognisable loudspeakers in its flagship range. The French manufacturer has retained the three-way configuration, distinctive curved silhouette and general proportions of the previous Scala,...

  • Marantz is refreshing the entry point to its traditional hi-fi range with two full-size components - the Model 70 integrated amplifier and the matching CD 70 player. The new duo follows in the footsteps of the popular PM6007 and CD6007,...

  • Sonus Faber has introduced the Olympica G3 collection, the third generation of one of the most recognisable loudspeaker families in its catalogue. The Italian brand is returning here to an idea that, from the beginning, was always more than just...

Prezentacje

20 najciekawszych premier wystawy High End 2024

20 najciekawszych premier wystawy High End 2024

Odbywający się tradycyjnie na początku maja High End to impreza, w trakcie której oczy i uszy całej społeczności audiofilskiej zwrócone są w kierunku Monachium. Jak informują organizatorzy, wystawa ta jest niekwestionowanym liderem, jeśli chodzi o imponujące nadawanie tonu najwyższej klasy reprodukcji muzyki. Od czterech dekad High End dostarcza pomysłów i...

Poradniki

Jak wybrać gramofon

Jak wybrać gramofon

Decyzja zapadła. Kupujemy gramofon. Wszyscy dookoła zachwycają się pięknym, analogowym dźwiękiem, więc decydujemy się na rozpoczęcie naszej winylowej wycieczki. A...

Galerie

Popularne testy

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Vintage

Luxman PD-300

Luxman PD-300

Producenci gramofonów od lat starają się zminimalizować wpływ drgań zewnętrznych na odczyt sygnału z płyty, który - bądź co bądź...

Słownik

Poprzedni Następny

Wkładka gramofonowa

Element gramofonu przetwarzający ruch igły na sygnał elektryczny. Igła, umieszczona w rowku płyty, wprawiana jest w ruch przez nierówności rowka w obracającej się płycie. Drgania te przenoszone są na wkładkę...

Cytaty

PatrickRothfuss.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.