Podczas pierwszego przesłuchania "The World Under Unsun" próbowałem sobie przypomnieć, ile lat minęło od ostatniego wydawnictwa tego projektu Mariusza Dudy. Wydawało mi się, że było to całkiem niedawno - i faktycznie, "AFR AI D" oraz "Lockdown Trilogy" ukazały się odpowiednio dwa i trzy lata temu. Tamte płyty sygnowane były jednak nazwiskiem artysty. Tymczasem "Through Shaded Woods" Lunatic Soul ma już pięć lat. Trudno uwierzyć, że czas upływa tak szybko. Nie będę ukrywał, że należę do grona wielbicieli wszystkiego, w czym Mariusz Duda macza palce. Podobnie mam ze Stevenem Wilsonem, choć w ostatnich latach to właśnie twórczość Dudy jest mi znacznie bliższa. Często wracam zarówno do Riverside, jak i Lunatic Soul, dlatego wiadomość o nowym albumie przyjąłem z ogromną radością. Pięć lat bez świeżego materiału to przecież szmat czasu.
Na zeszłorocznej wystawie Audio Video Show mieliśmy przyjemność posłuchać, jak Przemysław Rudź - wybitny polski twórca muzyki elektronicznej - opowiada o swoim, premierowym wówczas, albumie "The City". Podczas targów można było również nabyć limitowane wydanie kompaktowe jego nowego dzieła nawiązującego do, jak to stwierdził sam autor, "archetypicznej koncepcji w klasycznej muzyce elektronicznej", jaką jest wielkomiejska aglomeracja. Od tamtej pory album pojawił się również na oficjalnym profilu artysty na Bandcampie oraz na limitowanej płycie analogowej. W moje ręce trafiły oba limitowane wydania fizyczne - na CD i winylu, a że po kilkukrotnym przesłuchaniu albumu nie mogę się nasycić, postanowiłem, że owocem tej fascynacji będzie niniejsza recenzja.
Przez ostatnie kilkanaście lat wielokrotnie spotykałem się z opiniami, jakoby Riverside był polską kopią Porcupine Tree, a Mariusz Duda - naszym odpowiednikiem Stevena Wilsona. Trudno nie dostrzegać podobieństw, ale głosy te są zdecydowanie krzywdzące, szczególnie w stosunku do Mariusza Dudy, który solowo (lub pod szyldem Lunatic Soul) eksperymentuje zdecydowanie bardziej udanie i przekonująco niż Brytyjczyk na kilku ostatnich krążkach. Duda potrafi rozgraniczyć eksperymenty brzmieniowe i nie wrzuca do jednego wora elektroniki i grania progresywnego, ocierającego się o klimaty folkowe, z jakim mieliśmy do czynienia przy okazji ostatniego albumu Lunatic Soul. "AFR AI D" nie przełamuje schematu i ponownie kieruje muzykę artysty w klimaty typowo elektroniczne, w których usłyszymy dużo nawiązań do klasyki, ale i też brzmień świeżych będących bezpośrednią kontynuacją muzyki zaprezentowanej na "Lockdown Trilogy".
Mówi się, że od przybytku głowa nie boli. "Techno Do Miłości" jest dowodem na to, że jednak może boleć. Dotychczasową twórczość Bassa Astrala znam w zasadzie tylko z fenomenalnej interpretacji "Would" Alice In Chains, którą stworzył wraz z Igo. Nie przepadam za coverami, jednak w ich przypadku ciężko w ogóle mówić o takim pojęciu, bo poza tekstem utwór ten został całkowicie przebudowany i w odsłonie elektronicznej brzmi świetnie, w dużej części za sprawą Igo. Duet ma w dorobku trzy albumy studyjne, jednak żaden z nich specjalnie do mnie nie trafił i raczej kończyło się na jednokrotnym przesłuchaniu z muzyką lecącą gdzieś w tle. Możliwe, że był to mój błąd, bo nie mogłem w wystarczający sposób skupić się na zawartości tych płyt, zatem pewnie kiedyś do niej wrócę. Po wydaniu "Satellite" drogi Bassa i Igo rozeszły się. Ten pierwszy przystąpił do nagrywania materiału solowego. Nie oznacza to jednak, że "Techno Do Miłości" to faktycznie "solówka", ponieważ na płytę producent zaprosił wielu gości. Może nawet zbyt wielu.
Bo kiedyś piosenki/utwory się komponowało, teraz się produkuje. Dawniej nagrywało się płyty, obecnie realizuje się projekty. Muzyka obecnie wydawana to, delikatnie mówiąc, dramat! Owszem są wyjątki, ale coraz ich mniej... Najgorzej jak jeszcze komuś przyjdzie pomysł oglądać tych współczesnych twórcó...
"Wasteland" Riverside ukazał się trzy lata temu. Można by było pomyśleć, że członkowie zespołu udali się na bardzo długie wakacje. Nic bardziej mylnego! Mariusz Duda w tym okresie nagrał dwa albumy solowe oraz jeden pod szyldem Lunatic Soul. Do dyskografii okołoriverside'owej swoje dorzucił również nowy gitarzysta w składzie, Marcin Meller, którego solowe wydawnictwo "Zenith" miało premierę w zeszłym roku. Rok później światło dzienne ujrzał projekt klawiszowca Riverside, Michała Łapaja. I tak jak u Dudy i Mellera bez problemu odnajdziemy wiele elementów w sposób bezpośredni nawiązujących do twórczości macierzystej kapeli, tak u Łapaja na "Are You There" będzie o to zdecydowanie trudniejsze.
Po doskonałym przyjęciu "Debutu" przez fanów i krytykę, pochodząca z Islandii artystka szybko wzięła się za tworzenie kompozycji na jego następcę. W efekcie jej drugi album ukazał się dwa lata po premierze "jedynki" i tak, jak poprzednik, odniósł olbrzymi sukces komercyjny. Przyniósł muzykę nie tylko przebojową, melodyjną i chwytliwą, ale również dźwięki trudniejsze, ambitniejsze i bardziej wysmakowane. Björk postanowiła rozpocząć przygodę z charakterystycznym dla siebie eksperymentowaniem i poszukiwaniami w świecie elektroniki oraz alternatywnych brzmień, co już niebawem miało przynieść jej tytuł ikony takiego grania oraz szacunek fanów na całym świecie. "Post" zawiera muzykę równie różnorodną i eklektyczną, jak jej poprzednik. Album skomponowano z podobnych składników gatunkowych, bo tym razem także podstawą konstrukcji jest nowoczesna muzyka elektroniczna w jej chwytliwym, a miejscami nawet hałaśliwym, typowym, dla lat dziewięćdziesiątych wydaniu. Dokoptowano do niej jednak elementy rocka, jazzu, industrialu i estetyki bliskiej panoramicznym soundtrackom filmowym. Ponownie wymieszano ze sobą sztuczność i technologiczną syntetyczność, pełną zniekształceń i elektronicznych podrasowań rytmikę z naturalnymi brzmieniami instrumentów, takich jak bas, gitary, skrzypce, harfa, trąbka czy saksofon.
Chemiczni bracia funkcjonują na rynku muzycznym już niemal ćwierć wieku. W tym okresie bywało różnie. Po pierwszych trzech albumach, które wraz z krążkami The Prodigy z podobnego okresu wyznaczyły pewne standardy i kierunek rozwoju muzyki elektronicznej końca ubiegłego wieku, przyszedł "Come With Us". Krążek ten prezentował wysoki poziom, ale zabrakło na nim przebojowości i utworów, które można by umieścić w zespołowej "klasyce". Hity pojawiły się na "Push The Button" jednak zespół obrał tam kierunek, z którym wielu fanom nie było po drodze. Następny w kolejności "We Are The Night" jest zdecydowanie najsłabszą pozycją w dyskografii. "Further" przyniósł zwyżkę formy, po której fani dostali kolejnego pstryczka w nos w postaci nie do końca udanego "Born In Echoes".
Po pierwszej zapowiedzi "No Tourists" całkowicie zrezygnowałem ze śledzenia informacji na temat nowego albumu The Prodigy. Rzucony fanom na pożarcie "Need Some1" wydawał się być do bólu wtórny, miałki i nijaki. Pozostałe trzy zapowiedzi ominąłem, jednak ze względu na wieloletnią fascynację grupą, po nowy album sięgnąłem już w dniu premiery. Krążek otwiera pierwsza zapowiedź, co do której - mimo kilkunastu przesłuchań - zdania nie zmieniłem. "Need Some1" jest nijaki, a jego wybór do promowania "No Tourists" można uznać za nieudany. Kolejny na liście "Light Up Your Sky" jest już zdecydowanie lepszy - przebojowy, porywający, wpada w ucho już przy pierwszym przesłuchaniu. Niestety w pewnym momencie zapala się światełko ostrzegawcze, bo utwór brzmi jak hybryda "Their Law", "Voodoo People" i kilku innych szlagierów nagranych przez The Prodigy.
Niektóre zespoły w pewnym etapie swojej twórczości, z różnych powodów, decydują się na mniej lub bardziej radykalną zmianę stylu. Norweski Ulver przeszedł taką metamorfozę co najmniej dwukrotnie. Najpierw zamienił mieszankę black metalu i celtyckiego folku na ambient, by wiele lat później stać się zespołem grającym elektroniczny pop. I trzeba przyznać, że był to strzał w dziesiątkę, może nie pod względem zarobkowym, ale na pewno jakościowym. Dyskografia Ulver to kawał całkiem porządnej muzyki, jednak żadne z jego poprzednich wcieleń nie brzmiało tak przekonująco. "The Assassination of Julius Caesar" w pięknym stylu hołduje latom świetności synth popu, w szczególności grupie Depeche Mode. Naprawdę dziw bierze, że taki zestaw nie zapewnił zespołowi większej popularności. Być może wynika to z wciąż bardzo mocno ugruntowanej pozycji "Depeszów", którzy najwidoczniej wystarczająco zaspokajają rynek na taką muzykę. Jednak z mojej perspektywy Ulver z sukcesem wypełnił lukę po królach synthpopu, których ostatnie dokonania mocno mnie rozczarowały. O ile grupa Martina Gore'a od lat ma kłopoty z tworzeniem naprawdę dobrych melodii (a to przecież w popie absolutna podstawa), tak najnowsze dzieło Norwegów jest nimi wręcz przepełnione.
Jest pewien francuski duet operujący w obszarze muzyki elektronicznej z naleciałościami, który kiedy tylko pojawił się na rynku, momentalnie zdobył uznanie krytyków i wielką popularność wśród słuchaczy. To zespół, który rozumie znaczenie wizerunku scenicznego i lansowania chwytliwych symboli wizualnych oraz wie, że dobry singiel potrzebuje fajnego teledysku, by móc skutecznie wypromować album. Kapela ta rzadko wydaje płyty, ale kiedy w końcu nagra nowy materiał, świat zatrzymuje się na chwilę, by posłuchać, co takiego producenci tym razem zmajstrowali. Tym duetem rzecz jasna jest Daft Punk. Niestety, czy Gaspard Augé i Xavier de Rosnay tego chcą, czy nie, ich twór Justice zawsze jest porównywany do starszych kolegów po fachu. Istnienie Justice wydaje się być powiązane z aktywnością Daft Punk, a muzycy takim porównaniom poniekąd sami są sobie winni.
Rose to jedna z największych niespodzianek, jakie w ostatnich latach widzieliśmy w świecie sprzętu stereo. Ta zupełnie nieznana marka wdarła się na rynek bocznymi drzwiami, a po kilku latach jest...
Hegel to marka, która w ciągu ostatnich dwóch dekad zbudowała w świecie audio reputację solidną jak norweska skała. Wzmacniacze tej firmy nie przykuwają uwagi nietuzinkowym wzornictwem ani egzotycznymi materiałami, ale...
W świecie hi-endowego sprzętu audio rzadko pojawiają się firmy tak osobliwe jak Vivid Audio. Z jednej strony to marka stosunkowo młoda, bo założona w 2001 roku, z drugiej - wymieniana...
Bannery boczne
Komentarze
meloman
Gradienty Helsinki grają u mnie od wielu lat i nie znudziły mi się. Ich dźwięk nigdy mnie nie rozczarował, choć przecież nie są to ani najlepsze ani najdroższe ...
Bardzo przyjemna lektura, choć nie jestem wielkim miłośnikiem tej szkoły wzornictwa (a Ikeę omijam szerokim łukiem). Chcę jednak zdementować tezę, jakoby skandy...
Fajnie się to wszystko czyta w 2026 roku. Właśnie wyjąłem z pudełka takie słuchawki, które mi podarowano. Do naprawy jest ta miękka poduszeczka pod pałąkiem. Po...
Czy to w domowym zaciszu, na koncercie, podczas pracy w studiu czy w samochodzie - wzmacniacz jest jednym z kluczowych elementów każdego systemu stereo. Czym właściwie jest? Najprościej można powiedzieć, że jest to układ elektroniczny, którego zadaniem jest wytworzenie na wyjściu sygnału analogowego będącego wzmocnioną kopią sygnału podanego na wejście....
We Are Rewind has announced an exclusive collaboration with Duran Duran for the WE-001 Duran Duran Special Edition, a portable cassette player that pairs the band's distinctive visual world with a thoroughly modern take on the classic Walkman style. Finished...
Sendy Audio has introduced Egret, a new open-back planar magnetic headphone that pairs the company's latest nano-diaphragm technology with its familiar handcrafted wooden construction. Developed from the ground up with a focus on accuracy, refinement and long-term comfort, Egret is...
HEDD Audio has expanded its headphone line-up with HEDDphone Two Unplugged and HEDDphone Two GT Unplugged, new cable-free editions designed for experienced listeners who already own their preferred aftermarket cables. Both models retain the full-range Air Motion Transformer sound that...
Dual to jedna z marek, do których audiofile, a w szczególności miłośnicy czarnych płyt, odnoszą się z wielkim szacunkiem. Ma to swoje uzasadnienie. Niemiecka manufaktura wydała na świat tyle znakomitych gramofonów, że aż ciężko je policzyć. Dobrze zachowana szlifierka tej marki to sprzęt, który po renowacji można bez kompleksów podłączyć...
Cytaty
Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.
Jacek