Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Audiomica Laboratory Consequence

Audiomica Laboratory Consequence

Ten moment przychodzi w życiu każdego audiofila. Kiedy pokombinujemy z kolumnami, wzmacniaczami i źródłami, a nasz system zaczyna grać naprawdę dobrze, zadajemy sobie pytanie, czy nie powinniśmy zainteresować się kablami. Jedni twierdzą, że jak najbardziej, inni zaś śmieją się, twierdząc, że "trzeba było uważać na fizyce w podstawówce". Istnieje tylko jeden sposób, aby się przekonać - spróbować i ocenić samemu. Jeżeli nie słyszymy różnicy, istnieją tylko trzy logiczne wytłumaczenia. Pierwsze - nasz zestaw jest jeszcze zbyt słaby, aby pokazać takie niuanse albo wypożyczone do odsłuchu przewody mimo ładniejszych wtyczek niewiele różnią się od tych, których używamy na co dzień. Drugie - nasz słuch nie jest aż tak czuły, jak nam się wydawało i to, co dla innych jest "przepaścią", dla nas praktycznie nie istnieje. Trzecie - kable nie mają żadnego wpływu na brzmienie, a poprawiają jedynie samopoczucie właściciela i stan konta producenta. Wielu ludzi życzyłoby sobie, aby właśnie taki był wynik ich eksperymentów. Zaoszczędziliby mnóstwo czasu, energii i pieniędzy. Niestety jest też druga opcja - różnice są na tyle wyraźne, że drążymy temat dalej i wypożyczamy do odsłuchu kolejne przewody, próbując dobrać optymalny zestaw. Najpierw następuje faza "rozsądna" - kupujemy coś lepszego w miejsce zwykłych drutów. Z czasem jednak okazuje się, że za stolikiem mamy obrazek przypominający obrady polskiego parlamentu - cztery marki, pięć serii, różne długości, różne charaktery, jeden model zupełnie od czapy i jeden, który miał być tym "docelowym", ale jednak nim nie jest. Jeden przewód wprowadza do brzmienia odrobinę ciepła, drugi wyrównuje górę, trzeci dobrze zgrał się z naszym poprzednim wzmacniaczem i został na swoim miejscu, bo nie mieliśmy pod ręką nic lepszego. Oczywiście dramatu nie ma, bo sprzęt działa i nawet jakoś gra, ale zaczynamy mieć wrażenie, że wciąż nie funkcjonuje jako całość, tylko zbiór kompromisów. W tym momencie pojawia się kolejna myśl - a może by tak oddać całą tę plątaninę węży w dobre ręce i zastąpić ją kablami jednej serii - dopasowanymi nie tylko do naszego zestawu, ale też do siebie nawzajem?

Audiomica Laboratory od wielu lat proponuje takie właśnie podejście. Kabli tej marki nie trzeba kupować całymi seriami, jednak zamiast łatania dziur pojedynczymi ulepszeniami polska firma sugeruje potraktować okablowanie jak integralny element toru, projektowany jako spójny zestaw od gniazdka w ścianie po terminale w kolumnach. Seria Consequence jest w tym planie czymś w rodzaju "pakietu premium" - topową linią, która ma sens nie tyle jako pojedynczy kabel, ile jako komplet budujący wewnętrznie zgrany, powtarzalny charakter brzmienia. Ponieważ test zestawów 4-all-in-1 i 4-all-in-1 PRO wypadł nad wyraz interesująco, pomyślałem, że dobrze by było uzbroić cały system w przewody Audiomiki z wysokiej półki i zobaczyć, co się stanie. Czy zadziałają lepiej niż testowane osobno? Czy będzie mi dane usłyszeć ten słynny efekt synergii? Czy filozofia Audiomiki - oparta na miedzi OCC, wielowarstwowym ekranowaniu, rozbudowanych filtrach i konsekwentnej mechanice - faktycznie broni się jako pomysł na spójny tor, czy raczej jest ciekawostką, którą lepiej dawkować ostrożnie?

Zaciekawiło mnie to tym bardziej, że mówimy o serii, która jeszcze do niedawna była szczytem możliwości polskiej firmy. Za sam kabel głośnikowy Miamen Consequence zapłacimy 22 599 zł (2 x 2,5 m), interkonekt Pearl Consequence kosztuje 16 999 zł (1 m), kabel USB Pebble Consequence wyceniono na 5 649 zł (1 m), a zasilający Allbit Consequence - 11 745 zł (1 m). A to nie koniec, ponieważ w tej samej serii dostępne są też takie cuda jak kabel gramofonowy Thasso Consequence, interkonekty cyfrowe Flint Consequence i Ormus Consequence, sieciowy Anort Consequence, uziemiający Terra Consequence, zworki Quan Consequence. Jeżeli nasz system składa się z kilku urządzeń podłączonych do kondycjonera lub listwy zasilającej, a do tego będą nam potrzebne zworki lub przynajmniej jeden dodatkowy kabel cyfrowy, rachunek gładko przekroczy sto tysięcy złotych. Co tu dużo mówić - szaleństwo. Być może w ogóle nie powinienem się tym zajmować, jednak testy innych kosmicznie drogich kabli, takich jak KBL Sound Himalaya II, Cardas Clear Reflection, Tellurium Q Statement II, były arcyciekawe i pozostawiły po sobie więcej niż tylko chwilowe doznania. Pokazały, co realnie można zdziałać za pomocą kabli i gdzie mogą leżeć granice, gdy zignoruje się czynnik finansowy. Czy tak będzie również tym razem?

Audiomica Laboratory Consequence

Wygląd i funkcjonalność

Audiomica przez lata przeszła ciekawą drogę już pod względem oprawy swoich produktów. Starsi czytelnicy mogą pamiętać charakterystyczne, drewniane skrzynki, które kojarzyły się raczej z puzderkami na biżuterię niż z opakowaniem kabli. Było elegancko, trochę oldschoolowo, trochę "manufakturowo". Dziś topowe przewody z Gorlic przyjeżdżają w nowych szkatułkach - kartonowych, ale tak dopracowanych graficznie i konstrukcyjnie, że wrażenie jest w gruncie rzeczy podobne. Mamy więc gruby, sztywny karton wypełniony precyzyjnie dociętą gąbką, czytelne oznaczenia i motyw graficzny z baletnicą, który stał się znakiem rozpoznawczym polskiej firmy. Jeśli ktoś lubi moment rozpakowywania nowego sprzętu, ten rodzaj "preludium" do instalacji i odsłuchu, Audiomica Laboratory zdecydowanie mu tej przyjemności nie odbiera. Wręcz przeciwnie. Każdy z opisywanych kabli był zabezpieczony silikonowymi siateczkami, aby wtyki i metalowe rozdzielacze nie uderzały o siebie podczas transportu. W każdym z pięknych pudełek znajdował się też ręcznie wypełniony certyfikat autentyczności z numerem seryjnym i podpisami osób odpowiedzialnych za montaż i kontrolę jakości. Podobne naklejki znajdziemy na zewnętrznej stronie opakowania.

Jeżeli ktoś powie, że nie ma się czym zachwycać, bo kupując tak drogie kable, mamy prawo wymagać perfekcji w każdym aspekcie, odpowiem - tak, zgadzam się, ale sam fakt, że to powinno być oczywiste, wcale nie oznacza, że każdy producent się do tego stosuje. Ciężkie i sztywne kable zasilające Enerr Transcenda Ultimate (8000 zł/1,5 m) pakowane są w zwykłe pudełka z szarego kartonu. To bardzo ekologiczne, planeta pewnie kiedyś będzie za to wdzięczna, ale gdybyście prowadzili pizzerię z dowozem, nie chcielibyście takich opakowań, aby nie zebrać negatywnych ocen od klientów. Jeszcze gorsze pudełka stosuje Cardas. Wspomniane wyżej kable z serii Clear Reflection (16 200 zł za kabel głośnikowy 2 x 2,5 m, 6800 zł za metrowy interkonekt RCA) pakowane są w jeszcze cieńszy karton, który dosłownie rwie się w rękach. Zachowanie tych pudełeczek w nienaruszonym stanie jest niemożliwe, bo sama masa znajdujących się wewnątrz kabli sprawia, że tracą swój kształt jeszcze zanim dotrą do sklepu. Trzymam je na strychu, w suchym i bezpiecznym miejscu, ale za kilka lub kilkanaście lat pudełka Cardasa zapewne ulegną biodegradacji. Jeżeli zdecyduję się sprzedać swoje Clear Reflection, kupującemu będę mógł pokazać co najwyżej strzępy papieru z ledwo widocznymi napisami, mówiąc, że to było oryginalne opakowanie kabli, które kosztowały ponad dwadzieścia tysięcy złotych. Dysonans między jakością samego produktu a jego oprawy jest w tym przypadku zwyczajnie niesmaczny. Audiomica nie robi sobie tego typu nieśmiesznych żartów nawet w kablach z niższych serii, więc dopracowane opakowania opisywanych przewodów nie były dla mnie żadnym zaskoczeniem.

Same kable robią świetne wrażenie już na pierwszy rzut oka. Pierwszy na stole wylądował głośnikowy Miamen Consequence, który wygląda jak coś, co mogłoby zasilić średniej wielkości fabrykę albo centrum danych. Średnica zewnętrzna, masa, grubość izolacji, podwójne ekranowanie - wszystko to przekłada się na wrażenie obcowania z produktem z najwyższej półki. A jednak jeśli przyzwyczaimy się do myśli, że jest to gruby i ciężki przewód, jego ergonomia okazuje się zaskakująco poprawna. Dzięki stosunkowo długim odcinkom bardziej elastycznych drutów pomiędzy splitterami a wtykami kabel daje się ułożyć w typowym systemie bez konieczności siłowania się z terminalami lub stosowania innych trików, takich jak podstawki czy akcesoria dociążające. W testowanej wersji z jednej strony zastosowano piękne wtyki bananowe z grubymi korpusami. To rozwiązanie, które łączy świetny efekt wizualny z funkcjonalnością typową dla każdego normalnego kabla wyposażonego w banany. Niczego nie trzeba przesuwać, dokręcać ani zaciskać. W nowych kablach wtyki muszą się odrobinę wyrobić, ale nie trzeba robić tego na siłę - wystarczy kilka przepięć i powinny wchodzić gładko. Miamen Consequence nie jest też ekstremalnie ciężki. Swoje waży, ale jego instalacja nie będzie dla doświadczonego audiofila wymagającą czynnością. Nie ma obawy, że po pierwszym podłączeniu kabel ściągnie nam wzmacniacz ze stolika, a gniazda w kolumnach będą po pewnym czasie nadawały się tylko do wymiany.

Pearl Consequence w wersji RCA to bardzo solidny, ale jednocześnie zaskakująco elastyczny interkonekt. Średnica kabla jest duża, ale wykorzystanie litych przewodników nie oznacza tutaj sztywnego "pręta". Zastosowany oplot, wielowarstwowe koszulki i mufy z POM-C (tworzywo sztuczne o dużej sztywności i niskiej absorpcji wilgoci) powodują, że da się go poprowadzić nie tylko w najwygodniejszej sytuacji, czyli za otwartym stolikiem ze sprzętem, ale także w nieco mocniej zabudowanej szafce. Trzeba tylko zachować odrobinę rozsądku w kwestii zginania, ale gruba koszulka i zewnętrzny oplot powinny dać nam do zrozumienia, kiedy przekraczamy tę granicę. Warto dodać, że seria Consequence jest w katalogu Audiomiki nie tylko jedną z najważniejszych, ale też najbardziej długowiecznych. Na przestrzeni lat wprowadzano w niej mniejsze lub większe zmiany, nie dodając jednak dopisków w stylu "mkII", "V3" i tak dalej. W 2021 roku w interkonekcie Pearl Consequence zmieniono na przykład średnicę przewodników, z 0,64 do 0,75 mm, jednocześnie redukując grubość zewnętrznej otuliny, aby przewód był bardziej giętki. Równie istotną zmianą są wtyki. Wcześniej stosowano tu dość popularne rozwiązanie, czyli "gotowce" od jednego z największych specjalistów w tej branży - WBT. Obecnie łączówka konfekcjonowana jest wtykami z oznaczeniami Audiomiki. Są one nie tylko bardzo eleganckie, ale też wygodne w użyciu. Wydają się grube i ciężkie, mają metalowy korpus, ale dzięki całkiem normalnej średnicy nie wchodzą ze sobą w konflikt nawet na gęsto obsadzonych panelach. Kolejny przejaw zdrowego rozsądku w świecie hi-endu, gdzie nie brakuje rozwiązań efektownych wizualnie, ale całkowicie niepraktycznych, a wręcz irytujących po trzecim użyciu.

Pebble Consequence trochę burzy stereotyp kabla USB. Zamiast cienkiego, komputerowego sznurka dostajemy przewód o średnicy kojarzącej się raczej z porządnym interkonektem analogowym. Cztery osobno ekranowane wiązki, tekstylne rdzenie poprawiające giętkość, rodowane wtyki, mufy pełniące rolę filtrów - wszystko to sprawia, że Pebble wygląda poważnie. Zastosowanie tekstylnych rdzeni i spiralnego skręcenia wiązek sprawia, że kabel bardzo sensownie układa się zarówno za stolikiem, jak i na biurku, gdzie często mamy dosłownie kilka centymetrów przestrzeni za przetwornikiem. Tu także obecne są charakterystyczne, czarne mufy, które pełnią jednocześnie rolę obudowy filtra przeciwzakłóceniowego DFSS (Double Filtering Signal System). Najbardziej standardowym elementem są wtyki, ponieważ tu ciężko jest wymyślić coś przełomowego, choć elementy stykowe są rodowane, więc bardzo możliwe, że choć złącza na pierwszy rzut oka prezentują się dość standardowo, w rzeczywistości są znacznie poważniejsze albo zostały poddane modyfikacji.

Nawet jeśli wtyki są produkowane przez jednego z dobrze znanych dostawców, zamówienie musiało być konkretne. To pozwala sądzić, że przewody z serii Consequence mimo wysokich cen trafiają do wielu wysokiej klasy systemów, a stąd już prosty wniosek, że muszą w sobie coś mieć.

Allbit Consequence to już klasyka gatunku w wydaniu Audiomiki. Gruba, masywna sieciówka, która nawet bez opcjonalnego filtra TFCT budzi respekt samym wyglądem. Jednocześnie jest to jedyny kabel w opisywanym zestawie, którego podłączenie nie jest takie proste, szczególnie jeśli wybierzemy wersję "na styk", nie zostawiając sobie żadnego zapasu długości. Siłowałem się już w życiu z grubszymi, sztywniejszymi i bardziej niesfornymi kablami zasilającymi, więc nie zrobiło to na mnie aż takiego wrażenia, ale jeżeli nie jesteście pewni, w jakiej orientacji znajdzie się wtyczka albo przewidujecie, że w plątaninie kabli za stolikiem to właśnie jedną z sieciówek trzeba będzie w jakiś sposób zawinąć, aby nie kolidowała z innymi, delikatniejszymi przewodami, po prostu kupcie pół metra więcej. Wtyki są duże, ale bardzo starannie wykonane, z wygodnymi uchwytami i czytelnymi oznaczeniami wskazującymi, że jest to własne opracowanie manufaktury z Gorlic. Nawet jeśli jest to prawda tylko po części, a w istocie mamy do czynienia z elementami wykonywanymi na zamówienie przez jednego z doświadczonych producentów, sam fakt mówi nam dwie rzeczy. Pierwsza - polskiemu producentowi chciało się wymyślić coś lepszego niż drogie, ale ogólnodostępne wtyki, które każdy domorosły majsterkowicz może zainstalować choćby i na drutach od lampki nocnej. Druga - sprzedaż tych kabli musi być na tyle duża, aby opłacało się poświęcić czas na stworzenie własnych wtyków. Nawet jeśli są one produkowane przez jednego z dobrze znanych dostawców, zamówienie musiało być konkretne. Jeśli nie wierzycie, napiszcie do WBT lub Furutecha i zapytajcie, czy możliwe jest wykonanie dziesięciu lub dwudziestu zmodyfikowanych wtyków z niestandardowymi oznaczeniami. Nie sądzę, abyście doczekali się odpowiedzi. Stosowanie własnych lub wykonanych zgodnie z życzeniem polskich konstruktorów wtyków pozwala sądzić, że przewody z serii Consequence mimo wysokich cen trafiają do wielu wysokiej klasy systemów, a stąd już prosty wniosek, że muszą w sobie coś mieć. Sprawdźmy zatem, co takiego może to być.

Audiomica Laboratory Consequence

Brzmienie

Najbardziej uczciwym sposobem sprawdzenia, co potrafi taki komplet, jest podejście etapowe - najpierw wpiąć jeden kabel w miejsce używanego na co dzień odpowiednika, potem drugi, trzeci, czwarty, na końcu odsłuchać cały zestaw i dopiero wtedy spróbować opisać charakter całości. Taki też był mój pierwotny plan. Zamierzałem wpinać kolejne kable z serii Consequence do swojego systemu, powoli dochodząc do ostatecznej, pełnej konfiguracji. W praktyce procedura była podobna, ale przyspieszona. Ponieważ nie jest to moje pierwsze spotkanie z kablami tej marki, ani nawet z poszczególnymi modelami wchodzącymi w skład opisywanego kompletu (głośnikowy Miamen Consequence pojawił się w moim grupowym teście polskich kabli głośnikowych w 2013 roku, a Pebble Consequence opisywany był wraz z modelem Carnelian Reference parę miesięcy później), w gruncie rzeczy dobrze wiedziałem, czego się spodziewać. A kiedy to dostałem, natychmiast naszła mnie ochota na więcej. Z niezobowiązującej zabawy, która miała być rozciągnięta w czasie przynajmniej na kilka dni, zrobiło się odsłuchowe tsunami, które zalało cały mój system w mniej niż dwie godziny. Co tu dużo mówić, rozszarpałem opisywany komplet tak, jak dziecko zrywające kolorowy papier z prezentów pod choinką. Niczego nie żałuję. W końcu nie każdego dnia dostaje się paczkę pełną zaawansowanych technicznie i nieprzyzwoicie drogich kabli, dzięki którym sprzęt, który znamy jak własną kieszeń, może zagrać lepiej. Możliwość sprawdzenia, jak daleko posuną się owe zmiany i ile uda nam się w ten sposób wycisnąć z konkretnego zestawu, gdy wytoczymy na plac boju wszystkie działa, jest niezwykle kusząca i budzi entuzjazm nawet w tak podstarzałym, garbatym, siwowłosym jegomościu jak ja. Aby zachować pozory audiofilskiej wstrzemięźliwości, odsłuch zacząłem od przewodów, które zgodnie z moimi przewidywaniami wprowadziły najmniejsze zmiany, a skończyłem na tym, który koncertowo dopełnił dzieła.

Pierwszy w kolejności w torze wylądował Allbit Consequence, zastępując bardzo dobrą sieciówkę Enerr Transcenda jako przewód dostarczający prąd do przetwornika Auralic Vega G1 (później sprawdziłem go również z Heglem H20 i Unisonem Triode 25). Zmiany nie miały rewolucyjnego charakteru, ale ich kierunek wpisywał się w to, z czym kojarzą mi się przewody Audiomiki. Teoretycznie nic wielkiego się nie stało - nikt nie dodał do brzmienia lampowego ciepła, nie przyciemnił góry ani nie podbił basu - a jednak po kilku minutach wiedziałem, że gdybym mógł bez żadnych konsekwencji finansowych zostać przy Allbicie Consequence albo wrócić do poprzedniej konfiguracji, zostawiłbym go na swoim miejscu. Najbardziej odczuwalny był sposób, w jaki ten kabel "układa" i porządkuje brzmienie, zachowując jednak totalny spokój, a wręcz serwując nam te doznania w atmosferze całkowitego relaksu, niedzielnego obiadku u mamy. Jeżeli chcielibyście przyspieszyć diagnozę rozciągającą się na całe pasmo, przyjrzyjcie się niskim tonom. W moim przypadku basowy fundament nie stał się większy, tylko bardziej swobodny i sprężysty. Stopa perkusji zyskała większą siłę przekonywania, a równocześnie jej wybrzmienia były lepiej kontrolowane. Tam gdzie wcześniej był rozmazany cień, pojawił się pełny, bardzo konkretny kształt. Jednocześnie tło staje się spokojniejsze, ciemniejsze, więc szumy, szelesty, oddechy i inne artefakty układały się w bardziej przejrzysty obraz, ale bez efektu obligatoryjnego skanowania nagrań.

Odsłuch sieciówki to nie tylko zapowiedź kolejnych kroków z serią Consequence, ale też dobry sygnał dla doświadczonych audiofilów, którzy wiedzą, że nawet najdroższe kable nie powinny zmieniać zasad gry, stawiać dźwięku na głowie. Nie taka jest ich rola. Dopracowane, dobrze dobrane do konkretnego systemu okablowanie może to i owo poprawić, pomóc nam wydobyć zalety sprzętu i zamaskować jego niedoskonałości, postawić kropkę nad "i". Jedne przewody pogłębią bas i poprawią przestrzeń, inne dodadzą odrobinę ciepła i głębi, jeszcze inne zadziałają jak szkło powiększające, ale to wszystko powinno odbywać się w niewielkim zakresie, być dodatkiem do dobrze skomponowanej całości, a nie daniem głównym. Dotyczy to zarówno przewodów budżetowych, jak i tych za dziesiątki czy setki tysięcy złotych. Mechanizm jest bowiem taki sam - jeśli kabel wprowadza zbyt duże zmiany, funduje nam rewolucję w systemie, prawie na pewno coś z nim jest nie tak. Na początku będziemy zafascynowani tym, co robi dobrze, a dopiero potem zaczniemy dostrzegać obszary, które zostały w imię tych atrakcji poświęcone. Przykładowo, jeśli słyszymy więcej detali, dźwięk staje się niesamowicie szybki i rozdzielczy, bas porusza się niczym polujący kot, przestrzeń rozrasta się i porządkuje jednocześnie, nasz system zdaje się wkręcać na najwyższe obroty, po pewnym czasie możemy zacząć dostrzegać, że drastycznie pogorszyła się barwa, ucierpiała ogólna spójność przekazu, średnica nie ma już takiej gęstości, wokaliści brzmią jak roboty, bas może i jest szybki, ale stał się pudełkowaty i brakuje mu mięcha, a przejrzystość w dłuższej perspektywie przestaje być fascynująca i zaczyna zwyczajnie męczyć.

Dodanie łączówki Pebble Consequence nie zmieniło kierunku wyznaczonego przez Allbit, ale pociągnęło go w stronę większej trójwymiarowości i płynności. Aby przeprowadzić ten eksperyment, już wcześniej rozdzieliłem tor cyfrowy, łącząc Auralica Vega G1 z transportem Silent Angel M1T, wyposażonym dodatkowo w firmowy zasilacz F1. Urządzenia te rzadko pracują u mnie razem, ponieważ używam ich w dwóch różnych systemach. Auralic na co dzień pełni rolę samodzielnego źródła i przedwzmacniacza, który steruje Heglem H20, natomiast Silent Angel M1T i F1 karmią sygnałem cyfrowym przetwornik w Unisonie Triode 25 lub Marantza HD-DAC1. Audiomica znów nie miała łatwego zadania, ponieważ Pebble Consequence nie zastąpił bynajmniej "zwykłego" kabla USB, ale znakomity przewód Fidata HFU2, wyróżniający się przede wszystkim dynamiką, rozdzielczością i precyzyjnym rysunkiem przestrzennym. Polska łączówka pokazała natomiast nieco łagodniejszą odsłonę cyfrowego dźwięku. Pebble Consequence łagodzi oznaki nerwowości i charakterystycznego dla niektórych streamerów i przetworników "rozdrobnienia", ale nie poprzez odcięcie słuchacza od informacji, a raczej ich ucywilizowanie. Talerze perkusji wybrzmiewają w bardziej naturalny sposób - słychać metal z całym jego blaskiem, a nie szeleszczące i piszczące "coś". Uwielbiane przez wielu audiofilów detale, takie jak odgłosy przesuwania ręki po gryfie, pracy mechaniki fortepianu czy informacje o akustyce sali nagraniowej, nie znikają, ale przestają wychodzić na pierwszy plan. To, co przedtem skupiało na sobie nieproporcjonalnie dużo uwagi, tutaj staje się częścią większej całości. Wrażenie jest takie, jakby sygnał został nie tyle wygładzony, co pozbawiony zbędnej szorstkości przy zachowaniu "wartości odżywczych".

Pearl Consequence połączył to, co pokazały Allbit i Pebble. Dodam tylko, że po raz kolejny nie pieściłem się z doborem sprzętu odniesienia, ponieważ normalnie na tej pozycji gra u mnie świetny interkonekt KBL Sound Red Corona (8800 zł/1 m). Wpięty pomiędzy DAC a wzmacniacz Pearl wprowadził przede wszystkim porządek w średnicy i przestrzeni. Opisywany interkonekt ma wyraźną skłonność do porządkowania sceny w głąb. Zamiast spłaszczonego obrazu na linii głośników dostajemy przedstawienie z lekko wysuniętym w kierunku słuchacza pierwszym planem i kolejnymi rzędami logicznie poukładanymi do tyłu. Nie jest to efekt sztucznego rozdmuchiwania sceny, a raczej dbania o prawidłowe proporcje między tym, co blisko, a tym, co dalej. Wokale nie zlewały się z tłem, ale zostały osadzone w bardziej naturalnej perspektywie. Nie były ani brutalnie wypchnięte do przodu, ani schowane za kolumnami. Zyskała też barwa. Instrumenty smyczkowe, dęte, fortepian, wokale - wszystko to brzmiało tak, jakbym delikatnie podbił nasycenie i przesunął równowagę tonalną w kierunku przełomu niskich i średnich tonów. Bez przejaskrawień, ale też bez efektu koca na głośnikach. KBL Sound Red Corona stawia na neutralność, otwartość i przestrzeń, co w tym konkretnym systemie sprawdza się znakomicie, ale zabawa z Pearlem Consequence stanowiła miłą odmianę, trochę jak test wysokiej klasy wzmacniacza lampowego. Nawet jeśli dźwięk nie był już tak szybki i napowietrzony, zyskał w zupełnie innych obszarach, z których na pierwszy plan zdecydowanie wybija się średnica i szeroko pojęta muzykalność. W zestawach, które mają tendencję do wyostrzania lub zbyt bezkompromisowego obchodzenia się z wokalami taki interkonekt działa jak lniany szalik w chłodny dzień - nie grzeje w szyję jak szalony, nie izoluje nas od otoczenia, ale pozwala nam zachować komfort, a przy okazji dodaje elegancji. Pearl Consequence nie wygładzi wszystkich brudów, nie zamieni muzyki w lepką papkę, a jedynie zachęci system do bardziej kulturalnego grania, co przy okazji pozwala samym artystom i realizatorom pokazać się z nieco lepszej strony.

Jako ostatni do gry wszedł Miamen Consequence. Warto było dawkować sobie tę przyjemność, ponieważ nie ma przesady w stwierdzeniu, że w tym momencie zmieniła się skala zjawiska. Scena poszerzyła się poza krawędzie kolumn, ale po raz kolejny jeszcze ważniejsze było to, co działo się w dziedzinie głębi. Pierwszy plan odrobinę się cofnął, co niemal idealnie wyrównało delikatne przybliżenie wprowadzone przez interkonekt Pearl Consequence. Brzmienie było duże, pełne, zbudowane z rozmachem, a nawet pewną dozą nonszalancji. Środek pasma pozostaje lekko faworyzowany, ale nie przez wypchnięcie tego zakresu jak przy użyciu korektora, a raczej przez sposób, w jaki Miamen Consequence kształtuje uwagę słuchacza. Porównałbym to do efektu, z którego słyną duże brytyjskie monitory - nie brakuje nam ani niskich, ani wysokich tonów, jednak najważniejsza część spektaklu rozgrywa się w obszarze zdominowanym przez wokale i instrumenty prowadzące. W przeciwieństwie do sytuacji, w której nasz słuch absorbowany jest przez skraje pasma, tutaj doskonale wiadomo, gdzie kryje się esencja muzyki. Nie odnosimy przy tym wrażenia, że efekt ten został uzyskany na siłę, brzmienie zostało poddane korekcji, a efekt jest może i ciekawy, ale nieprawidłowy i niezgodny z rzeczywistością. Przeciwnie - dźwięk jest spójny i naturalny, więc towarzyszy nam jedynie myśl, że w gruncie rzeczy właśnie tak powinno być. Idealną przeciwwagę dla tego, co dzieje się w zakresie średnich i wysokich tonów, stanowi bas. Głęboki, mięsisty, przyjemnie dociążony, ale zachowujący nienaganną zwinność i sprężystość. Nawet gęste, szybkie fragmenty pozostają czytelne. Miękkość, która pojawia się w przekazie, nie wynika z rozmycia konturów, tylko z tego, że niskie tony są idealnie zgrane pod względem charakteru z resztą pasma, a więc podobnie jak średnica pozostają stosunkowo gęste, barwne, z lekką tendencją do ocieplania. Nie oznacza to jednak, że nic ciekawego nie dzieje się w obszarze dynamiki. Miamen Consequence potrafi pokazać bardzo niskie rejestry z pełną energią, ale nie robi z nich gwiazdy każdego utworu, jeśli nie jest to konieczne.

Na koniec pora odpowiedzieć na pytanie, czy seria Consequence to jedynie zbiór ładnych, grubych, wyposażonych w eleganckie wtyczki kabli, czy może coś więcej - układanka, która prezentuje się najlepiej, kiedy jest kompletna i nie zawiera obcych, psujących firmową filozofię elementów. Aby to sprawdzić, eksperymentowałem dość długo, zaczynając od testowania każdego z czterech opisywanych kabli osobno, a kończąc na powrocie do pełnego zestawu i usuwając z niego tylko jedno ogniwo. Po kilku dniach słuchania byłem już pewien, że poszczególne modele Audiomiki mają własną osobowość, ale kiedy pracują razem, tworzą coś na kształt wspólnego języka. Najdobitniej świadczy o tym to, co dzieje się z przestrzenią. O ile pod względem ogólnego charakteru prezentacji wszystkie cztery modele są do siebie bardzo podobne, o tyle w dziedzinie stereofonii każdy ma do powiedzenia coś innego. Pearl delikatnie wysuwa pierwszy plan do przodu, Miamen poszerza scenę i przesuwa ją o pół kroku w głąb, a Pebble i Allbit porządkują brzmienie, wyrównują je i przyciemniają tło. Nie jest więc zaskoczeniem, że efekt jest kompletny dopiero wtedy, gdy każdy z tych czterech modeli wykonuje swoją robotę (a przecież łatwo sobie wyobrazić jeszcze bardziej rozbudowany system i stawiam dolary przeciwko orzechom, że wówczas zjawisko synergii będzie jeszcze silniejsze). Ewentualny brak Pebble czy Allbita nie sprawi, że domek z kart się rozsypie, nie dajmy się zwariować. Za to Pearl i Miamen są jak ryba i frytki - kiedy nie ma jednego, dramatu może nie ma, ale to już nie to samo.

Przede wszystkim opisywany komplet pokazuje jednak, że Audiomica ma własną, dopracowaną szkołę brzmienia. To nie są kable, które całkowicie znikają z toru. Wnoszą do systemu sporą dawkę swojego charakteru. Ale ten charakter nie polega na prostym ociepleniu czy złagodzeniu dźwięku. Raczej na połączeniu dużej skali, gładkości, bardzo dobrej dynamiki i niezwykle spójnej barwy. Nie ma tu przesadnej analityczności, ale nie ma też "misiowatego" rozmycia. Rozdzielczość przejawia się nie w wypychaniu detali na pierwszy plan, tylko w tym, że instrumenty mają wyraźnie rysowane, trójwymiarowe kształty, a scena - głębię i zróżnicowanie planów. Porównywanie opisywanego kompletu do wysokich modeli takich marek jak Cardas, Acoustic Zen, Acrolink czy Van den Hul wcale nie jest nie na miejscu. Przeciwnie - na tym poziomie każda firma ma coś do powiedzenia, a Audiomica Laboratory nie jest bynajmniej firmą, która wzięła się znikąd. Sam rynkowy staż serii Consequence daje w tej kwestii do myślenia. Podkreślam również fakt, że żaden z czterech opisywanych przewodów nie dostał ode mnie taryfy ulgowej w postaci kabli odniesienia dobranych tak, aby wynik starcia był łatwy do przewidzenia. Allbit zastąpił sieciówkę Enerr Transcenda, Pebble - Fidatę HFU2, Pearl - KBL Sound Red Coronę, a Miamen - Tellurium Q Ultra Silver II (a w drugim systemie Cardasa Clear Reflection).

Wydaje mi się, że zachwyceni polskimi kablami będą przede wszystkim ci, którzy osiągnęli bardzo dużo i po wielu, wielu próbach zbudowali system, w którym zgadza się wszystko poza jednym - w jego brzmieniu z jakiegoś trudnego do zdiagnozowania powodu brakuje spójności, synergii i zwyczajnej przyjemności płynącej z kontaktu z muzyką.

Dla kogo są te kable? Cóż, nie ulega wątpliwości, że dla zamożnych melomanów dysponujących na tyle zaawansowanym systemem, aby kolejna inwestycja naprawdę miała sens. Jeśli mamy zachować resztki zdrowego rozsądku, należy tę sprawę postawić jasno. Wydaje mi się, że zachwyceni polskimi kablami będą przede wszystkim ci, którzy osiągnęli bardzo dużo i po wielu, wielu próbach zbudowali system, w którym zgadza się wszystko poza jednym - w jego brzmieniu z jakiegoś trudnego do zdiagnozowania powodu brakuje spójności, synergii i zwyczajnej przyjemności płynącej z kontaktu z muzyką. Gdzie i kiedy się ona zagubiła? Czy wtedy, gdy byliśmy zajęci walką z akustyką pomieszczenia? A może wtedy, gdy zamieniliśmy wzmacniacz zintegrowany na lampowy przedwzmacniacz i dwa potężne monobloki? Czasami ciężko powiedzieć, ale co w tej sytuacji robić? Po raz kolejny zmienić kolumny na większe, droższe i bardziej imponujące? Kupić audiofilski switch za kilka tysięcy złotych, bo może na pewnym etapie w sieci LAN pojawiły się pasożytnicze zakłócenia, które odebrały nam radość słuchania? A może cofać się krok po kroku i czekać na moment, w którym magia sama wróci? Jeżeli należycie do grona szczęściarzy mających takie problemy, koniecznie wypróbujcie kable Audiomiki. W systemach grających ciepło, miękko i bardzo gęsto może to nie być najlepsze rozwiązanie, ale w tych neutralnych, ale beznamiętnych oraz jasnych, chłodnych, z tendencją do bezlitosnego obnażania każdego mankamentu nagrań mogą być strzałem w dziesiątkę.

Najbardziej w opisywanym zestawie zaimponowało mi coś, co nazwałbym skupieniem na jasnym, wyznaczonym zapewne dawno temu celu. A przecież nawet jeśli dokładnie określimy swoje wymagania, w procesie projektowania, testowania i wielogodzinnych odsłuchów mających uporządkować nasze dotychczasowe osiągnięcia łatwo jest stracić ów cel z radaru. Niejeden producent hi-endowych kabli poszedłby na skróty, akceptując elementy nie do końca spójne z pierwotną wizją. Doprowadzenie projektu do etapu, w którym dźwięk jest spójny od początku do końca - bez względu na to, czy mówimy o kolumnach, wzmacniaczu czy kablach - wymaga determinacji, bo nawet w najdroższych kablach musi być zachowany kompromis. Można sięgnąć po najlepsze, najbardziej egzotyczne materiały, przewodniki z najczystszego srebra na świecie i najdroższe wtyki poddawane dziesiątkom procesów technologicznych, od wielokrotnej galwanizacji po obróbkę kriogeniczną, a i tak na końcu trzeba podjąć szereg decyzji, które determinują efekt końcowy. I choć w wysokiej klasy przewodach tych zmiennych jest mnóstwo, to jest to skończona, zamknięta pula. Nie można jednocześnie zwiększyć i zmniejszyć sumarycznego przekroju przewodników. Nie ma sensu stosować ekranowania, ale tylko do połowy długości kabla. Nie zakłada się różnych wtyków po obu stronach, bo jedne dają trójwymiarową przestrzeń i przejrzystą górę, a drugie piękną barwę i głęboki, ale dobrze kontrolowany bas. W kablach Audiomiki wszystkie decyzje konstruktorów były podporządkowane trzem głównym celom - poprawie ogólnej jakości prezentacji, zwiększeniu efektu synergii między poszczególnymi elementami systemu i uczynieniu odsłuchu przyjemnym, wciągającym doświadczeniem. To nie są kable, które mają uszczęśliwić cewki w kolumnach albo mikrofony pomiarowe. One zostały stworzone dla słuchacza i jego czysto hedonistycznej satysfakcji z odsłuchu. I choć powinno to być oczywiste, postawienie sprawy w ten sposób i samo rozpoczęcie pracy wciąż wymaga odwagi, a osiągnięcie tego celu - konsekwencji.

Audiomica Laboratory Consequence

Budowa i parametry

Jeżeli ktoś uważa, że firmy produkujące wysokiej klasy okablowanie do sprzętu audio opierają się głównie na marketingu i niestworzonych historiach o cudownym wpływie swoich wyrobów na dźwięk, powinien zapoznać się z opisami testowanych przewodów. Trudno tu bowiem znaleźć jakiekolwiek zapewnienia lub nawet zakamuflowane wskazówki dotyczące brzmienia. Są za to dokładne opisy techniczne, z których nawet nie zawsze wynika, do czego owe kable służą. Równie dobrze mogłaby to być specyfikacja okablowania stosowanego na przykład w aparaturze medycznej. Bazą dla serii Consequence ma być konkretna inżynieria, a nie "tajemniczy stop" czy opowieści o przewodnikach energetyzowanych metodami ezoterycznymi w blasku księżyca. Punktem wspólnym wszystkich czterech kabli jest użycie miedzi OCC o czystości 7N. Ohno Continuous Casting to specyficzny, opracowany w 1986 roku w Japonii proces technologiczny, podczas którego druty są wyciągane z niewielką prędkością z roztopionego metalu. Dzięki temu pojedyncze kryształy miedzi mogą mieć długość przekraczającą 100 metrów, a czystość uzyskanego przewodnika jest właściwie tylko "skutkiem ubocznym" wykorzystania tej technologii. Audiomica Laboratory ma wyraźną słabość do tego materiału, czemu zresztą trudno się dziwić, ponieważ jego wysoka jakość jest ogólnie znana. Można również przypuszczać, że charakter brzmienia opisywanych kabli w dużej mierze zdeterminowany jest właśnie przez użycie miedzi OCC.

W Miamenie i Allbicie mamy do czynienia z wiązkami wielodrutowymi. W przypadku kabla głośnikowego jest to dwanaście wiązek, z których każda składa się z czterdziestu pięciu polerowanych mikroprzewodników. Taka struktura, przy odpowiednim skręceniu, pozwala z jednej strony na uzyskanie bardzo dużego przekroju (6 AWG), z drugiej - na redukcję zjawisk niepożądanych, takich jak nadmierna pojemność czy mikrofonowanie. Skręcanie poszczególnych drucików i całych wiązek pełni rolę stabilizacji mechanicznej i elektrycznej, co w konsekwencji przekłada się na bardziej przewidywalne parametry w paśmie audio. Za izolację przewodników odpowiada przede wszystkim PTFE i FEP - tworzywa o bardzo dobrych właściwościach dielektrycznych i stabilności temperaturowej. W Miamenie każda z dwunastu żył jest osobno izolowana, następnie całość dostaje wspólny płaszcz PVC i oplot PET. Dalej pojawiają się dwa ekrany z plecionki miedzianej o bardzo wysokim stopniu pokrycia (95% dla pierwszej warstwy i 98% dla drugiej), nałożone z przeciwną geometrią. Wtyki AML-ACP20-Rh (widełki) i AML-ACP20-Rh (banany) są własnym opracowaniem polskiej firmy, opartym na dużym korpusie z POM-C i niewielkiej ilości metalu w bezpośrednim otoczeniu przewodnika. Elementy kontaktowe wykonano z czystej miedzi pokrytej rodem, nanoszonym w dwustopniowym procesie galwanizacji. Grubość powłoki jest wielokrotnie większa niż typowy rynkowy standard, a jednorodność warstw i dodatkowe polerowanie powierzchni po każdej kolejnej "rundzie" galwanizacji mają zapewnić stabilność parametrów w długim okresie.

Pearl idzie inną drogą - to klasyczny solid core, ale ubrany w gruby, wielowarstwowy pancerz. Przewodniki z miedzi OCC o przekroju 0,45 mm² każdy są osobno izolowane PTFE i osobno ekranowane plecionką. Następnie nakładana jest warstwa folii aluminiowej, kolejna koszulka PTFE, metalizowana folia wokół całego pakietu i wreszcie kolejna plecionka miedziana. W sumie mamy cztery ekrany o różnej strukturze i gęstości, co nie tylko redukuje podatność na zakłócenia zewnętrzne, ale też pozwala konstruktorom kształtować parametry elektryczne interkonektu - jego indukcyjność, pojemność, sposób "współpracy" z wejściami i wyjściami urządzeń. To pokazuje, że zamiast wyprodukować kilometry takiego samego kabla, a następnie robić z niego wszystko, co tylko się da, od przewodów głośnikowych przez interkonekty cyfrowe aż po kable zasilające, Audiomica traktuje każdy model indywidualnie - stosuje taką konstrukcję, jaka jest optymalna dla danego typu połączenia. W łączówce Pebble mamy na przykład cztery osobne wiązki przewodników, każdą otoczoną ekranem o stuprocentowym pokryciu. Zdaniem polskiej firmy taka konstrukcja pozwala na bardzo dobre odseparowanie par sygnałowych i zasilania, a spiralne skręcenie wszystkich wiązek razem ogranicza indukowanie się prądów między nimi. Z badań producenta wynika, że przy takim rozwiązaniu filtr przeciwzakłóceniowy okazuje się zbędny, dlatego zrezygnowano z dodatkowego filtrowania DFSS. Zastosowano za to specjalny izolator z teflonu FEP o dużej gęstości i wysokiej poprawności dielektrycznej. Firma zapewnia, że starannie dobrane rodowane złącza USB poprawiają kontakt, właściwości elektryczne oraz mechaniczne całej konstrukcji.

Allbit bazuje na ośmiu przewodnikach o przekroju 4,17 mm² każdy. Przewody są ułożone w specyficznej geometrii, izolowane i ekranowane w systemie Multi-Shields - z plecionką wielożyłową o stuprocentowym pokryciu i dodatkowymi warstwami ekranów. W wersji z filtrem TFCT na przewodzie pojawia się obudowa, w której umieszczono dławiki i kondensatory, tworząc w ten sposób liniowy filtr zasilania. A skoro o filtrach mowa, wyjaśnijmy, czemu służą i co się w nich kryje. W zależności od modelu tuleje z POM-C kryją w sobie różne układy filtrujące - DFSS w interkonektach i kablach cyfrowych, PFSS w kablach głośnikowych i TFCT w zasilających. W filtrach DFSS Audiomica wykorzystuje dwa specjalnie dobierane rdzenie ferromagnetyczne rozdzielone warstwami tworzyw o różnych właściwościach dielektrycznych (aluminium, PVC, Teflon), w PFSS - dławiki na rdzeniach proszkowych o odpowiednio dobranej gęstości strumienia magnetycznego. Celem nie jest "tuning dźwięku", tylko kontrola konkretnych parametrów przewodu, takich jak impedancja, przy jednoczesnym ograniczeniu wpływu zakłóceń RFI i EMI. Ciekawostką jest fakt, że w miejscach lutów Audiomica Laboratory stosuje płyn Mica Security Liquid, który działa jak mikroskopijny "amortyzator" - wypełnia szczeliny, zabezpiecza złącza przed drganiami i utlenianiem oraz wydłuża żywotność połączenia. To jeden z tych detali, których nie widać na pierwszy rzut oka, a które dobitnie świadczą o tym, że nic tu nie powstało przypadkiem. Krótko mówiąc, jeśli szukamy kabli, które są nie tylko grube, imponujące i wyposażone w piękne wtyki, ale też zaprojektowane po inżyniersku i dopieszczone aż do poziomu polerowania pojedynczych drucików i skrapiania połączeń lutowanych specjalnym płynem, seria Consequence to wszystko ma.

Audiomica Laboratory Consequence

Werdykt

No i dostałem to, czego chciałem. Nie dość, że utwierdziłem się w przekonaniu, że dopracowane przewody z miedzi długokrystalicznej mają w sobie coś magicznego, to jeszcze po raz kolejny przekonałem się, że koncepcja połączenia całego systemu kablami jednego producenta, z jednej serii, naprawdę się sprawdza i tak naprawdę może być jednym z najbardziej logicznych przepisów na uzyskanie efektu synergii, o którym część audiofilów niestety zapomina. Komplet kabli Audiomiki z linii Consequence wymaga od użytkownika dwóch rzeczy - dojrzałości systemowej (bo jest sens inwestować w takie okablowanie wtedy, kiedy reszta toru jest już poukładana) i świadomej decyzji estetycznej. Nie są to bowiem kable, które znikają w torze. Mają własną, bardzo wyraźną sygnaturę brzmieniową. Opowiadają się za dźwiękiem dużym, dostojnym, pełnym, opartym na mocnym i głębokim basie, z gładką, nasyconą średnicą, spokojną, kulturalną, ale rozdzielczą górą, bardzo dobrą dynamiką i świetną, wciągającą przestrzenią. W dobrze zrównoważonym systemie ich obecność odczuwa się przede wszystkim jako przejście z grania technicznego w stronę muzykalności - nie w sensie ukrywania szczegółów, tylko ich podporządkowania większej całości. Znika wrażenie poszarpania, nerwowości, przypadkowości. Pojawia się spójność i ten specyficzny komfort, kiedy siadamy do odsłuchu i jeszcze przed pojawieniem się pierwszych dźwięków wiemy, że wszystko będzie w porządku.

Audiomica Laboratory od dawna nie jest anonimową "polską firmą od kabli", która na siłę próbuje udowodnić swoją wartość. To producent, który spokojnie, rok po roku, buduje rozpoznawalny styl - zarówno wizualny, jak i brzmieniowy - i zdobywa kolejne rynki poza Polską. Seria Consequence jest kwintesencją tej filozofii. Każdy z czterech opisywanych modeli zasługuje na wysokie noty, więc nie będę wypisywał głupot, że kupno samego interkonektu lub sieciówki nie ma sensu. Mimo to dokładanie kolejnych elementów układanki pokazało, że im dalej w las, tym ta zabawa przynosi coraz bardziej wymierne rezultaty. Nie dość, że za każdym razem wzmacniamy efekt synergii, to jeszcze w pewnych aspektach poszczególne kable z serii Consequence wydają się wzajemnie uzupełniać swoje najmocniejsze strony. Komplet złożony z Miamena, Pearla, Pebble'a i Allbita pokazuje bardzo jasno, że da się z okablowania zrobić coś więcej niż zestaw przypadkowych drutów - można stworzyć nowy pełnoprawny "element systemu", który choć ma do powiedzenia mniej niż kolumny czy wzmacniacz, nie zamierza udawać, że go nie ma.

Minusy są tak naprawdę dwa. Pierwszym jest fakt, że kable o tak jasno określonych priorytetach nie będą pasowały do każdego zestawu. Ja na przykład używam dwóch systemów skonfigurowanych zupełnie inaczej. Pierwszy ("ten do roboty") ma grać względnie neutralnie i zapewniać mi komfort podczas wielogodzinnych odsłuchów. Drugi ("ten do zabawy") oferuje koncertowy, dynamiczny, rozdzielczy i trójwymiarowy dźwięk, będący mieszanką żywiołowego charakteru zestawów głośnikowych i wzmacniacza, który w trybie pentodowym gra jak "lampowy tranzystor". W systemie pierwszym kable z serii Consequence widziałbym tylko od święta. Muzykalny streamer, grający trochę jak dobry wzmacniacz pracujący w klasie A, neutralna końcówka mocy z atomowym basem, monitory z jedwabnym tweeterem - tutaj należy już uważać, aby nie przesłodzić. Za to w drugim systemie opisywane kable bym widział. Oj, nawet bardzo chętnie. Nie dość, że odsłuchy dostarczałyby mi jeszcze więcej frajdy, to mogłyby trwać dłużej.

Niestety tutaj do gry wchodzi drugi minus - cena. Nie zamierzam nawet analizować tego, czy opisywane przewody są jej warte, czy nie, a już na pewno nie będę oddawał się rozważaniom, czy pięć, piętnaście albo dwadzieścia tysięcy złotych to na tle konkurencji znakomita, średnia czy beznadziejna propozycja. Gdybym faktycznie miał okablować cały system przewodami z serii Consequence, musiałbym wydać ponad 100 000 zł, co jak dla mnie jest kwotą absurdalną. Nawet gdybym dysponował taką gotówką, znalazłbym dla niej inne zastosowanie. Ale nie każdy jest mną. Niektórzy melomani już dawno mają za sobą rozterki natury finansowej, moralnej i filozoficznej. Zazwyczaj tacy ludzie oceniają sprzęt nieco inaczej niż większość audiofilów. Interesuje ich tylko to, co jest fizycznie możliwe. I w tych zawodach seria Consequence może wypaść bardzo ciekawie. Czy pozwoli uzyskać ponadprzeciętną dynamikę, przejrzystość, czystość wysokich tonów? Nie. Czy pokaże wyczynowy bas? Do pewnego stopnia tak, ale i tu znajdą się jeszcze lepsi zawodnicy. Czy przeorganizuje przestrzeń, pokazując coś, czego nikt na świecie nie słyszał z wykorzystaniem jakichkolwiek innych kabli? Też nie. Ma jednak spore szanse wyznaczyć poziom odniesienia w dziedzinie spójności uzyskanego dźwięku i przyjemności z odsłuchu. Dla niektórych ta kategoria jest nieistotna, a może nawet wcale nie dostrzegają jej istnienia. Dla innych jest kluczowa, fundamentalna, najważniejsza ze wszystkich. Jeżeli wiecie, do której grupy należycie, wybór będzie prosty.

Dane techniczne

Audiomica Laboratory Miamen Consequence
Przewodnik: Miedź OCC 7N
Konstrukcja: Wielożyłowa (12 x 3,31 mm²)
Ekranowanie: 2 x oplot miedziany (95% i 98% pokrycia)
Średnica zewnętrzna: 19 mm
Wtyki: Banany (AML-ACP20-Rh), Widełki (AML-ACP20-Rh)
Cena: 22 599 zł/2 x 2,5 m

Audiomica Laboratory Pearl Consequence
Przewodnik: Przewodnik: Miedź OCC 7N
Konstrukcja: Solid core (3 x 0,45 mm²)
Ekranowanie: 4-warstwowe (90%, 100%, 100% i 95% pokrycia)
Średnica zewnętrzna: 14,5 mm
Wtyki: RCA, XLR
Cena: 16 999 zł/1 m

Audiomica Laboratory Pebble Consequence
Przewodnik: Przewodnik: Miedź OCC 7N
Konstrukcja: Wielożyłowa (4 x 0,32 mm²)
Ekranowanie: Folia aluminiowa (100% pokrycia)
Średnica zewnętrzna: 9,6 mm
Wtyki: USB-A, USB-B
Cena: 5 649zł/1 m)

Audiomica Laboratory Allbit Consequence
Przewodnik: Przewodnik: Miedź OCC 7N
Konstrukcja: Wielożyłowa (8 x 4,17 mm²)
Ekranowanie: Folia + plecionka miedziana (100% pokrycia)
Średnica zewnętrzna: 19 mm
Wtyki: Rodowane, zgodne ze standardem lokalnym
Cena: 11 745 zł/1 m

Sprzęt do testu dostarczyła firma Audiomica Laboratory. W artykule wykorzystano zdjęcia udostępnione przez firmę Audiomica Laboratory i wykonane przez redakcję magazynu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy6

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy8

Funkcjonalność
Poziomy5

Cena
Poziomy5

Nagroda
sl-highend


Komentarze (1)

  • Krzysztof

    Miałem kiedyś jedne z tańszych kabli Audiomiki, głośnikowe Dolomit Reference i interkonekt Rhod Reference. Bardzo miło je wspominam, wspaniale dogadywały się z Audiolabem 8000A i B&W 703 (S1). Chociaż dziś mam zupełnie inny system, po przeczytaniu tego testu mam ochotę spróbować ponownie.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na...

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut nie był przypadkowym wejściem w świat audio, lecz przedsięwzięciem realizowanym przez zespół doświadczonych specjalistów - inżynierów i menedżerów, którzy pracowali już przez dekady przy wysoce zaawansowanych projektach w obrębie przetworników,...

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który nikogo już nie zabierze?

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który…

Na pewne rzeczy w życiu czeka się tak długo, że człowiek zaczyna wątpić, czy w ogóle dożyje ich spełnienia. Jedni latami wypatrują nowej płyty ulubionego zespołu, inni odliczają dni do kolejnego sezonu ukochanego serialu, a audiofile? Cóż, oni od niemal dekady czekali, aż Spotify wreszcie wprowadzi streaming w bezstratnej jakości....

Małe klocki, wielki dźwięk - Cyrus

Małe klocki, wielki dźwięk - Cyrus

Lata osiemdziesiąte były dla branży hi-fi czymś w rodzaju złotego wieku - półki sklepów uginały się pod ciężarem urządzeń, z których wiele nazywamy dziś kultowymi, a każda licząca się firma miała w ofercie wzmacniacz, który może nie był najpiękniejszy i wykonany niczym szwajcarski zegarek, ale nie kosztował majątku i grał...

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Audiomica Laboratory Consequence

Audiomica Laboratory Consequence

Ten moment przychodzi w życiu każdego audiofila. Kiedy pokombinujemy z kolumnami, wzmacniaczami i źródłami, a nasz system zaczyna grać naprawdę dobrze, zadajemy sobie pytanie, czy nie powinniśmy zainteresować się kablami....

Fezz Audio Titania MK2

Fezz Audio Titania MK2

W świecie sprzętu audio nietrudno o historie, które dobrze brzmią na papierze, ale po zderzeniu z rzeczywistością szybko tracą swój urok. Ktoś ma ciekawy pomysł, dobre zaplecze techniczne, wyrazistą wizję,...

Vienna Acoustics Mozart SE Signature

Vienna Acoustics Mozart SE Signature

W świecie kolumn głośnikowych są konstrukcje budzące respekt zaawansowanymi rozwiązaniami technicznymi i parametrami, a także takie, które nie wyglądają jak statek kosmiczny i nie wykorzystują materiałów rodem z filmów science...

Bannery boczne

Komentarze

Krzysztof
Miałem kiedyś jedne z tańszych kabli Audiomiki, głośnikowe Dolomit Reference i interkonekt Rhod Reference. Bardzo miło je wspominam, wspaniale dogadywały się z ...
Waldi
Niestety miałem ten wzmacniacz, mocno wycofane średnie tony (o dość średniej jakości), zmatowiona góra i słaba mikro dynamika. Jedynym silnym punktem jest bas. ...
Anonimowy Gość
Fakt braku Tidal Connect na starcie w moich oczach dyskwalifikuje każdy streamer - ten też.
Hipopotam
Mam ten gramofon jako drugi zapasowy. Po wymianie maty na gumowo-korkową i wkładki na AT160 z nową igłą microline gra świetnie. Oczywiście, przez zewnętrzny prz...
ktoś z branży
Hm, buda z okienkiem... ale masz rozrzut skojarzeń. Tak, Lem miał zdecydowanie rację.

Płyty

Megadeth - Megadeth

Megadeth - Megadeth

Megadeth nie jest zespołem, który trzeba komukolwiek przedstawiać, ale w tym przypadku warto zrobić wyjątek, bo mówimy o płycie mającej...

Newsy

Tech Corner

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Czy to w domowym zaciszu, na koncercie, podczas pracy w studiu czy w samochodzie - wzmacniacz jest jednym z kluczowych elementów każdego systemu stereo. Czym właściwie jest? Najprościej można powiedzieć, że jest to układ elektroniczny, którego zadaniem jest wytworzenie na wyjściu sygnału analogowego będącego wzmocnioną kopią sygnału podanego na wejście....

Nowości ze świata

  • HiFi Rose has introduced Rose One, a new control application designed to become the central interface for the company's entire product ecosystem and, at the same time, a clear departure from the earlier strategy of developing successive variations of its...

  • Harman Kardon has introduced the Luna 2, a compact wireless speaker that continues the brand's familiar way of approaching the lifestyle audio segment. Instead of presenting another purely technical Bluetooth speaker built around ruggedness or raw output figures, the company...

  • Fezz Audio has refreshed its Evolution series with three updated tube amplifiers - the Titania MK2 integrated amplifier, the Titania Power Amplifier MK2 stereo power amplifier and the Mira Ceti MK2 single-ended Class A design - marking a broader technical...

Prezentacje

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Yamaha to jeden z producentów sprzętu hi-fi, którego logo kojarzą niemal wszyscy. Nie tylko ze względu na jego obecność na popularnych amplitunerach, soundbarach, głośnikach bezprzewodowych i systemach mikro, ale także produktach związanych z domową aparaturą audio bardzo luźno albo wcale. Nie ulega jednak wątpliwości, że w wielu kręgach, także wśród...

Poradniki

Listy

Galerie

Dyskografie

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Harman Kardon Festival D-1100

Harman Kardon Festival D-1100

4 sierpnia 1918 roku przyszedł na świat Sidney Harman. Dziś jego nazwisko zna każdy, kto choć trochę interesuje się sprzętem...

Słownik

Poprzedni Następny

Open baffle

Inaczej obudowa otwarta. Jest to jeden z rodzajów obudowy głośnikowej, dość szczególny ponieważ w wielu przypadkach stanowi ona w zasadzie coś w rodzaju deski, w którą wkręcone są głośniki. W...

Cytaty

ToriAmos.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.