Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Audiovector QR5

Audiovector QR5

Mimo wszechobecnego postępu technicznego, nieustannych poszukiwań nowych sposobów słuchania muzyki i toczących się od wielu lat sporów na temat wyższości plików nad płytami, lamp nad tranzystorami i srebra nad miedzią, niektórzy producenci sprzętu audio mogą spokojnie zajmować się swoją robotą, ulepszać istniejące konstrukcje i w swoim tempie, bez oglądania się na innych, wprowadzać nowe modele. Od pędzącego świata w największym stopniu odizolowani są twórcy urządzeń i akcesoriów, których zasada działania i funkcja w systemie stereo była, jest i pewnie jeszcze długo będzie taka sama. Zestawy głośnikowe, słuchawki, gramofony, kable, ustroje akustyczne, stoliki i podstawki, wzmacniacze lampowe, listwy i kondycjonery zasilające czy odtwarzacze płyt kompaktowych to produkty odporne na zmieniające się trendy. Owszem, we wzmacniaczu może pojawić się na przykład kilka gniazd cyfrowych, gramofon może mieć nowoczesne ramię z włókna węglowego, a kolumny mogą przybrać formę aktywną, najlepiej z łącznością sieciową i sterowaniem za pomocą aplikacji na smartfony i tablety. Nie zmienia to jednak faktu, że do nowoczesnego systemu audio można podłączyć dwudziestoletnie głośniki, trzydziestoletni wzmacniacz i gramofon pamiętający czasy PRL-u, i wszystko będzie w porządku. A jednak poszukiwania coraz lepszego dźwięku trwają i zmuszają producentów audiofilskiej aparatury do coraz większego wysiłku. Nie chodzi tylko o podnoszenie poprzeczki i przesuwanie granic hi-endu, ale także - a może przede wszystkim - stosowanie nowoczesnych materiałów i obniżanie kosztów technologii uważanych za szczyt luksusu w taki sposób, aby hi-endowym dźwiękiem mogła cieszyć się coraz większa grupa melomanów.

Wszystko wydaje się proste, kiedy mówimy o tym w ten sposób, ale gdyby stworzenie najwyższej jakości sprzętu naprawdę było takie łatwe, każda początkująca firma mogłaby stanąć w szranki z utytułowaną konkurencją. Gdyby natomiast przeniesienie hi-endowego brzmienia do urządzeń za rozsądne pieniądze blokowały co najwyżej kwestie polityczne, wiele firm zaczęłoby obniżać ceny swoich produktów, a sprzęt, który dziś postrzegamy jako ekstremalnie audiofilski, w ciągu kilku lat straciłby sens istnienia. Rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana. Po przekroczeniu pewnego etapu, koszty poszczególnych komponentów zaczynają rosnąć w tempie geometrycznym. Na bazie popularnych, ogólnodostępnych przetworników można na przykład skonstruować fajne kolumny, które w sklepie będą kosztowały pięć, może sześć tysięcy złotych. Jeżeli jednak chcielibyśmy pójść znacznie dalej i zasmakować brzmienia pachnącego prawdziwym hi-endem, nie obejdzie się bez dużych wydatków. 18-cm głośnik nisko-średniotonowy Scan-Speak 18W/4424G00 kosztuje 260 zł. W zestawach ze średniej półki na pewno się sprawdzi, ale nie uda się na jego bazie stworzyć zestawów, które mogłyby nawiązać walkę z najlepszymi konstrukcjami na rynku. Trzeba sięgnąć po coś lepszego. Model 18WU/4741T00 z serii Illuminator kosztuje już 1380 zł, a jeśli chcielibyśmy wykorzystać ceramiczne woofery Accutona, to za zbliżoną gabarytowo jednostkę C173-6-090 zapłacimy 3399 zł. Tweeter? W tańszych kolumnach moglibyśmy zastosować tekstylną kopułkę Seas H0519 25TFFC za 189 zł, ale E0058-06 T29B001 kosztuje już 4349 zł. Weźmy nawet coś tak banalnego, jak gniazda. Jeżeli w kolumnach za sześć tysięcy złotych zastosujemy terminale WBT 0708 Cu NextGen za 490 zł, klienci będą zachwyceni. Rozsądek podpowiadałby, aby aż tak nie szaleć, bo w ciasnym budżecie muszą zmieścić się ważniejsze rzeczy. W zestawach hi-endowych powinniśmy natomiast sięgnąć po terminale 0702.12 Signature Platinum, za które zapłacimy 1500 zł. Albo coś w rodzaju Furutechów FT-818 kosztujących mniej więcej dwa razy tyle. To samo tyczy się oczywiście kondensatorów, cewek, rezystorów, obudów, materiałów tłumiących, kabli, kolców i wszystkiego, na co klienci również zwracają uwagę - fornirów lub lakierów, opakowań, kolców i karteczek z ręcznie podpisanymi podziękowaniami od właściciela firmy.

Policzcie to sobie na spokojnie. Powiedzmy, że chcielibyśmy stworzyć trójdrożne zestawy podłogowe z czterema głośnikami. Jeżeli będziemy trzymać się tańszych komponentów, za same głośniki zapłacimy jakieś 2000 zł. Jeżeli użyjemy przetworników z najwyższej półki, kwota ta może wzrosnąć do 25000 zł. A jedyne, co będziemy mieć, to osiem głośników w kartonowych pudełkach... Czy zatem można stworzyć hi-endowe kolumny w cenie, hmm, poniżej 15000 zł? Niektórzy powiedzą, że jest to możliwe, choć niewątpliwie trzeba się przy tym trochę pomęczyć. Kupno najdroższych części nie jest żadnym rozwiązaniem. Po pierwsze, nie uda nam się w ten sposób zbliżyć do zakładanej ceny detalicznej, a po drugie, nikt nie zagwarantuje nam, że kolumny złożone z wysokiej jakości przetworników, cewek, kondensatorów i platynowych gniazd naprawdę zagrają dobrze. A co gdyby udało nam się znaleźć w tym wszystkim złoty środek? Jakiś optymalny punkt, w którym dostajemy już bardzo wysoką jakość, ale nie musimy płacić za każdą część dziesięć lub dwadzieścia razy więcej? Wydaje mi się, że tą drogą poszedł kilka lat temu Mads Klifoth z Audiovectora, wprowadzając serię QR - kolumny proste, eleganckie, nawet trochę minimalistyczne, ale wyposażone w ciekawe, autorskie głośniki, porządne obudowy i szereg dopracowanych detali.

Młody Duńczyk nie zaczynał oczywiście od zera. Firmę przejął bowiem po swoim ojcu, który założył ją w roku 1979 - dokładnie czterdzieści lat temu. Ole Klifoth nie mógł wówczas znaleźć kolumn, które potrafiłyby pokazać muzykę tak, jak brzmiała w salach koncertowych i klubach jazzowych w centrum Kopenhagi. Zamiast narzekać, postanowił zająć się tym tematem i skonstruował własne zestawy głośnikowe. Jego szczytowym osiągnięciem był spory, niezbyt urodziwy model o nazwie Trapez. Audiovector znany jest z dbałości o swoich klientów, w związku z czym ponad 85% głośników tej marki, jakie kiedykolwiek wyprodukowano, jest nadal w użyciu. Duńczycy policzyli - uwzględniając inflację - że melomani, którzy 35 lat temu zdecydowali się na kupno Trapezów i korzystają z nich do dzisiaj, zapłacili za przyjemność ich słuchania 0,15 euro, czyli jakieś 65 groszy dziennie. To niedużo, prawda? Cztery dekady ulepszania głośników sprawiły, że Ole Klifoth osiągnął w tej dziedzinie poziom arcymistrzowski. Zbudował profesjonalnie wyposażoną fabrykę i legendę marki znanej na całym świecie. Wszystko to przekazał swojemu synowi, który tak naprawdę pracował pod jego czujnym okiem już wiele lat. Mads zrobił coś, na co czekało wielu audiofilów. Nie wykonywał idiotycznych ruchów. Nie wprowadził na rynek jakiegoś potwornie drogiego modelu przyozdobionego diamentami i jubileuszowymi tabliczkami. Nie grzebał przy kolumnach produkowanych do tej pory. Zamiast tego, wziął wszystko, w czym Audiovector jest dobry (z wysokiej klasy głośnikami na czele) i stworzył zupełnie nową serię - kompletną, zaawansowaną technicznie, uniwersalną, a jakby jeszcze dobrych wiadomości było mało - tańszą. Jak można się było spodziewać, audiofile dosłownie się na nią rzucili. Szczególnie spodobały im się monitory QR1 i podłogówki QR3. Niektórzy po ich odsłuchu wciąż mieli jednak niedosyt. Chcieli kupić coś większego i bardziej imponującego, a Mads Klifoth milczał, jakby seria QR miała się już nigdy nie powiększyć. Niedawno okazało się, że wcale nie próżnował, ale pracował nad modelem, który miał nie tylko przebić 2,5-drożne QR3, ale nawet zagrozić podłogówkom z wyższej serii SR. Tym modelem jest właśnie QR5.

Audiovector QR5

Wygląd i funkcjonalność

Kiedy pod naszą redakcją pojawił się przedstawiciel polskiego dystrybutora duńskiej marki i w mocno pochylonej pozycji, na ugiętych kolanach, zaczął targać potężne pudła, natychmiast zrozumiałem powagę sytuacji. Dodajmy tylko, że jest to dobrze zbudowany, wysoki chłop, który mógłby stanąć na podium w mistrzostwach w rzucie subwooferem lub gramofonem, gdyby takowe organizowano. A przecież QR5 miały być tylko odrobinę większą wersją podłogowych zestawów QR3, które nie są ani przesadnie wielkie, ani ciężkie. Zresztą doskonale pamiętam, że nawet droższe SR3 Avantgarde Arreté podnosiłem na dużym luzie. Najpierw szukając optymalnego ustawienia, a później pakując je do kartonów po skończonym teście. Tutaj mamy do czynienia z kolumnami innego kalibru. Zewnętrzne gabaryty opakowania na szczęście okazały się trochę mylące, ponieważ dla bezpieczeństwa zastosowano tu podwójne kartony wypełnione sporą ilością gąbki i styropianu. Nie zmienia to jednak faktu, że QR5 z zamontowanymi na stałe cokołami i kolcami mierzą prawie 110 cm. Od samego początku sprawiały wrażenie masywnych, porządnych, po prostu konkretnych.

Powagi dodaje im także wykończenie. Do naszego testu dostarczono wersję w czarnym lakierze fortepianowym. Może nie wygląda tak idealnie, jak w niektórych zestawach z najwyższej półki, ale niewątpliwie "robi robotę". W połączeniu z metalowymi głośnikami wyposażonymi w czarne, gumowe resory i pięknie obrobione, błyszczące kosze, a także srebrnymi krążkami oddzielającymi obudowy od cokołów, eleganckimi kolcami i srebrno-złotym tweeterem, wygląda to jak milion euro w sprzęcie. Duńczycy oferują modele z serii QR w dwóch innych wersjach - białym lakierze o satynowej fakturze (chyba na tę opcję osobiście bym się zdecydował) oraz okleinie w kolorze orzechowym (tak przynajmniej nazywa ją producent, choć moim zdaniem odcień ten mocno skręca w stronę drzewa różanego). Audiovectorowi udało się w ten sposób stworzyć wystarczająco ciekawą paletę kolorystyczną, bez popadania w obłęd i publikowania na swojej stronie rozbudowanych diagramów z opisami różnych rodzajów fornirów i lakierów. Wersja drewniana z pewnością spodoba się tradycjonalistom, biała wygląda prosto i nowocześnie, a ta widoczna na zdjęciach powinna pasować do każdego wnętrza.

Opisywane zestawy automatycznie zajęły pozycję flagowca w serii QR, w której znajdziemy również mniejsze podłogówki QR3, monitory QR1, a także trzy modele zaprojektowane z myślą o systemach kina domowego - głośnik centralny, ścienny surround i aktywny subwoofer. QR5 są jednak czymś więcej niż delikatnie rozciągniętą w górę wersją "trójek" z dodatkowym głośnikiem niskotonowym. Mads Klifoth włożył w ten projekt sporo pracy i serca. Świadczy o tym chociażby fakt, że na premierę topowych podłogówek jego autorstwa trzeba było czekać niemal dwa i pół roku od momentu pojawienia się pierwszych zapowiedzi serii QR. Teoretycznie, wszystkie elementy były gotowe. Wystarczyło dorzucić jeden głośnik, zwiększyć wysokość obudowy, wykonać nową zwrotnicę i otwierać szampana. Młody szef Audiovectora postanowił jednak podejść do sprawy zupełnie inaczej. Nigdzie przecież nie musiał się spieszyć. Wiedział, że nowy, większy model jest potrzebny, ale miał też pełną świadomość, że musi być dobry. Sytuacja robi się jeszcze ciekawsza, gdy przyjrzymy się aktualnej ofercie duńskiej firmy. Wprowadzone wcześniej podłogówki QR3 praktycznie nie miały tu żadnej konkurencji. Z ceną na poziomie 7990 zł za parę, są prawie dwukrotnie tańsze od najmniejszych zestawów wolnostojących z serii SR. QR5 wyceniono na 12990 zł, a to już terytorium okupowane przez SR3 Super. Dla klientów zdecydowanych na zestawy Audiovectora, może to być nie lada łamigłówka. Wybrać starsze, skądinąd bardzo eleganckie i ciekawe brzmieniowo kolumny z zakrzywionymi obudowami i trzema głośnikami, czy nowsze, proste, trójdrożne paczki z tweeterem AMT? Jeżeli o wyborze ma przesądzić odsłuch - a zapewne w wielu przypadkach na tym się skończy - QR5 muszą grać co najmniej tak dobrze, jak SR3 Super.

Pierwsze wrażenia po wyjęciu kolumn z kartonów były bardzo pozytywne. Podobnie, jak w pozostałych modelach z tej serii, konstruktorzy postawili na dobrze pojęty minimalizm i dopracowane detale. Na pewno nie jest to jeden z tych produktów, w których postanowiono przetestować odważne pomysły specjalistów od wzornictwa przemysłowego. Obudowy z zaokrąglonymi krawędziami prezentują się bardzo elegancko, choć spora wysokość niewątpliwie dodaje im powagi. Na przedniej ściance znalazły się cztery przetworniki - dwa głośniki basowe i jeden średniotonowy z zewnątrz wyglądają identycznie, choć w rzeczywistości nie są takie same. W wooferach zastosowano chociażby inne układy magnetyczne z dodatkowymi pierścieniami ekranującymi, ale też inne cewki i membrany. Jest to możliwe ze względu na ich kanapkową konstrukcję. Charakterystyczne membrany głośników nisko-średniotonowych stosowanych w serii QR składają się z dwóch warstw aluminium połączonych lekkim klejem o konsystencji pianki, którego zadaniem jest przeciwdziałanie rezonansom. Konstruktorzy mogą zatem manewrować grubością poszczególnych warstw, dostosowując właściwości membrany do swoich potrzeb. Wysokimi częstotliwościami zajmuje się natomiast przetwornik AMT znany z innych, zwykle o wiele droższych kolumn duńskiej marki. Mads Klifoth twierdzi, że tweeter zastosowany w modelu QR5 różni się od tych, które widzieliśmy chociażby w QR1 i QR3. Możliwe, że tak jest, chociaż ciężko potwierdzić to na oko. W przetworniku tego typu elementem drgającym jest bowiem bardzo lekka, zwinięta w harmonijkę folia, której z zewnątrz praktycznie nie widać. Głośnik jest zabezpieczony delikatną, złotą siateczką i grubszymi, znacznie szerszymi poprzeczkami. Woofery otrzymały natomiast ozdobne, metalowe pierścienie zakrywające właściwe, czarne kosze. Na wszystkich jednostkach widnieje firmowe logo. Dobrze, że producent nie pokusił się o zamontowanie dodatkowych oznaczeń, na przykład w dolnej części przedniego panelu, bo to już byłaby przesada. Cztery napisy "Audiovector" na koszach przetworników w zupełności wystarczą. Gdyby komuś przeszkadzał widok głośników (w co wątpię), w zestawie znajdziemy materiałowe maskownice zakrywające mniej więcej dwie trzecie powierzchni przedniej ścianki. Ich skuteczność w ochronie membran przed wścibskimi paluszkami i pazurami ogranicza jednak magnetyczne mocowanie. Ze względu na spore gabaryty, ramki są dość ciężkie, więc każdy czterolatek, a nawet średnio wyrośnięty kot poradzi sobie z nimi bez problemu.

Z tyłu znajdziemy tylko pojedyncze, złocone terminale akceptujące dowolny rodzaj końcówek i zamontowane na dużej, aluminiowej płytce znamionowej. Widać, że producent nie oszczędzał na metalowych zdobieniach, co - nie ukrywam - bardzo podnosi postrzeganą wartość opisywanych kolumn. Można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z zestawami hi-endowymi. Wszystko, co wydaje się metalowe, rzeczywiście takie jest. Swoją drogą, wspomniana płytka z gniazdami jest aż niepotrzebnie duża. Ani na pojedyncze terminale, ani oznaczenia modelu i ręczny podpis osoby odpowiedzialnej za kontrolę jakości nie potrzeba aż tyle miejsca. Możliwe, że Mads Klifoth chciał w ten sposób zostawić sobie (a także klientom) pewną furtkę na przyszłość. W kolumnach z serii QR nie przewidziano możliwości upgrade'u w systemie IUC (Individual Upgrade Concept). W dużym skrócie, rozwiązanie to polega na udostępnieniu kilku wersji danego modelu, różniących się głównie przetwornikami i elementami użytymi do budowy zwrotnicy. Zestawy opatrzone logiem IUC można w dowolnym momencie odesłać do fabryki w celu ulepszenia. Duńscy technicy montują w nich lepsze komponenty, a przy okazji odświeżają lakier i odnawiają gwarancję. Można więc mieć lepsze głośniki bez konieczności ich odsprzedaży. W serii QR tego nie dostaniemy. Kolumny po prostu są tym, czym są. Nie jest to jednak nic strasznego, bo większość zestawów dostępnych na rynku kupujemy w takiej formie i nikt nie robi z tego problemu. Poza tym, nikomu nie trzeba będzie tłumaczyć, że kupowaliśmy wersję Super, ale po kilku latach ulepszyliśmy ją do specyfikacji Avantgarde Arreté. Nie sądzę, aby Audiovector po pewnym czasie zaczął wprowadzać zestawy z serii QR z tego typu dopiskami, ale... Modele z serii SR można też rozbudować do postaci aktywnej, a duża, metalowa płytka z gniazdami w QR5 wygląda jak gotowy radiator.

Kolumny z serii QR miały być prostsze i tańsze, a opisywane QR5 wciąż kosztują mniej, niż SR3 Super. Mimo, że są wyraźnie większe, trójdrożne, mają szersze pasmo przenoszenia (po obu stronach) i tweeter AMT, który w wyższej serii dostępny jest dopiero w podłogówkach SR3 Avantgarde wycenionych na 31190 zł.

Ciekawie prezentują się również cokoły, na których osadzono całą konstrukcję. Od obudowy oddzielają je cztery wysokie walce. Dzięki temu skrzynki wydają się optycznie nieco lżejsze, ale przede wszystkim znajdują się w odpowiedniej odległości od podłoża, którym w gruncie rzeczy jest właśnie dodatkowa, stosunkowo gruba płyta wykończona takim samym lakierem. Jak można się było spodziewać, w podstawie ukryto tunele rezonansowe. Nie są to jednak zwykłe, plastikowe rurki, ale szerokie szczeliny wydrążone w HDF-ie. Co ciekawe, umieszczono je w pobliżu przedniej ścianki, między płaszczyzną frontu a walcami dystansującymi. Takie rozwiązanie niesie za sobą kilka korzyści. Przede wszystkim ułatwia ustawienie głośników w pokoju odsłuchowym. Brak bass-reflexu skierowanego do tyłu oznacza, że teoretycznie możemy pozwolić sobie na zmniejszenie odległości między kolumnami a tylną ścianą pomieszczenia. Teoretycznie, bo tunel rezonansowy nie jest jedynym elementem emitującym niskie częstotliwości (o czym niektórzy zapominają). Od ustawienia głośników zależy także przestrzeń. Ze względu na spore gabaryty QR5, mimo wszystko zalecałbym tutaj zachowanie rozsądnego odstępu (40-50 cm to raczej minimum). Tunel wentylacyjny skierowany do dołu jest także dość praktycznym rozwiązaniem. Poza znalezieniem odpowiedniego miejsca i kąta dogięcia kolumn, użytkownik nie musi zawracać sobie głowy żadnymi zatyczkami czy innymi akcesoriami modyfikującymi brzmienie. Oprócz maskownic, w zestawie znajdziemy komplet niewysokich kolców, które możemy wkręcić w cokoły. Przewidziano na to metalowe, nagwintowane tuleje. Nie przewidziano niestety żadnych podkładek ani nóżek innego typu, w związku z czym na twardych podłogach trzeba będzie poradzić sobie inaczej. Najprostsza opcja to podklejenie zwykłych monet (podobno złotówki grają najlepiej) filcowymi podkładkami, ale moim zdaniem znacznie lepiej sprawdzają się meblowe nóżki poziomujące dostępne w sklepach z artykułami budowlanymi. A jeszcze lepiej - metalowe nóżki Pylon Audio Exclusive. 10 zł za sztukę, a nawet Audiovectory będą wyglądały na dopieszczone.

Minusy? Dla niektórych klientów pewnym problemem może być zbyt mała różnorodność dostępnych opcji wykończeniowych. W ramach tych trzech oferowanych kolorów, Audiovector dokonał moim zdaniem najlepszego możliwego wyboru, co nie zmienia faktu, że wielu innych producentów pozwala zamawiającym wykazać się większą oryginalnością. Za 12990 zł możemy kupić skrzynki wykończone pięknym, naturalnym fornirem, błyszczącym lub matowym lakierem, a nawet panelami z barwionego szkła. Nawet zestawy z serii SR są produkowane w bardzo odważnych kolorach, nie mówiąc już o wersjach wykonywanych na zamówienie i edycjach limitowanych. Jak się okazuje, audiofile chętnie z tego korzystają. Fortepianowa czerń, matowa biel i jeden rodzaj okleiny to moim zdaniem zbyt mało. Ale w końcu kolumny z serii QR miały być prostsze i tańsze, a opisywane QR5 wciąż kosztują mniej, niż SR3 Super. Mimo, że są wyraźnie większe, trójdrożne, mają szersze pasmo przenoszenia (po obu stronach) i tweeter AMT, który w wyższej serii dostępny jest dopiero w podłogówkach SR3 Avantgarde wycenionych na 31190 zł. Z kwestii czysto praktycznych, cokoły stabilizujące mogłyby być ciut większe. Przesunięcie punktów montażu kolców poza obrys obudowy na pewno zabezpieczyłoby wysokie na ponad 105 cm skrzynie przed przypadkowym przechyleniem lub potrąceniem. Poza tym właściwie trudno się tutaj do czegokolwiek przyczepić. QR5 są po prostu ładne, zgrabne i wykonane w sposób typowy dla zestawów hi-endowych. Nie mają tanich głośników, brzydkich gniazd umieszczonych w ciasnym profilu, plastikowych maskownic ani pudełek, które po jednym transporcie nadają się wyłącznie do recyclingu. Gdyby dystrybutor poinformował mnie, że kosztują nie 12990, ale 16990 zł, mógłbym uwierzyć. Pytanie tylko czy nie pokapowałbym się w pierwszych minutach odsłuchu. Pora to sprawdzić.

Audiovector QR5

Brzmienie

Z góry przepraszam wszystkich, którzy lubią czytać "obiektywne" i "wyważone" recenzje, cokolwiek by to nie oznaczało. Zazwyczaj staram się opisywać zarówno plusy, jak i minusy testowanego sprzętu, ale w tym przypadku nie miałbym na czym zawiesić tej drugiej części. Audiovectory po prostu nie zostawiły mi żadnego pola manewru. Nie będę też bawił się w przydługie wstępy i budowanie napięcia, bo podczas sesji odsłuchowej nie musiałem niczego odkrywać i czekać aż kolumny wygrzeją się, rozprostują membrany, nabiorą ochoty do grania i odsłonią przede mną swoje zalety. Tym razem test odbył się w stylu Alfreda Hitchcocka. Na początku było trzęsienie ziemi, a potem napięcie z dnia na dzień rosło. Nie musiałem przerzucać płyt i słuchać kilkudziesięciu różnych utworów, aby wiedzieć, że mam do czynienia z nieprawdopodobnie dobrymi kolumnami. Powiem więc wprost, tak dosadnie, jak tylko się da. QR5 są zajebiste. W ich brzmieniu nie ma dużych minusów. Te mniejsze odkryłem dopiero po kilku dniach słuchania, ale do nich wrócimy jeszcze na końcu. Jeśli zaś chodzi o plusy, to aż nie wiem od czego zacząć. QR5 już od pierwszych taktów atakują nas bowiem tyloma ciekawymi rzeczami, że uszy skanują przestrzeń od lewej do prawej, od niskiego basu po najwyższe częstotliwości, starając się desperacko wchłonąć wszystko, co dzieje się przed nami. Wyobraźcie sobie dziesięciolatka wpuszczonego do wielkiego parku rozrywki z karnetem uprawniającym do korzystania ze wszystkich czekających na niego atrakcji. Kolejka, zjeżdżalnie, roller coaster, autodrom, park wodny, dinozaury, quady, cyrk, pokazy kaskaderskie? Chcę wszystko naraz!

Zacznijmy jednak od niskich tonów, bo - choć nie są one ani najważniejszym, ani jedynym tak imponującym elementem całej układanki - wielu audiofilów, patrząc na duże, trójdrożne podłogówki, będzie zastanawiało się czy QR5 faktycznie oferują w tym zakresie to, czego spodziewalibyśmy się po zestawach za te pieniądze. Z pewnością będzie to także jedna z pierwszych kwestii, którymi zainteresują się klienci mający na koncie odsłuch mniejszego modelu QR3. Odpowiem bez chwili wahania - absolutnie tak. Ale... Nie dość, że niskie tony w ich wykonaniu charakteryzują się głębią, której mogłoby im pozazdrościć wiele wysokiej klasy subwooferów, są także odpowiednio szybkie, gęste, sprężyste i znakomicie zintegrowane z resztą pasma. Być może wynika to z zastosowania bardzo podobnych głośników niskotonowych i tylko delikatnie przeprojektowanego średniotonowca, a być może jest to po prostu wprawione ucho konstruktora i tygodnie poświęcone na dobieranie komponentów w zwrotnicy na podstawie odsłuchów, ale między basem a średnimi tonami nie słychać najmniejszej dziury. To z kolei sprawia, że nawet niskie pomruki zaczynamy postrzegać jako przedłużenie lub uzupełnienie tego, co dzieje się w wyższych zakresach. Wszystkie trzy membrany pracują w idealnej harmonii. Swoją drogą, to samo można powiedzieć o dolnym skraju pasma, gdzie do akcji wkracza zamontowany w podstawie skrzynek tunel rezonansowy. No właśnie, tylko dlaczego mamy wrażenie, jakbyśmy słuchali dobrze zestrojonych zestawów zamkniętych z potężnymi, 30-cm wooferami? QR5 schodzą tak nisko, że nie odczuwamy żadnych ograniczeń, a jednocześnie niezwykle ciężko byłoby wskazać miejsce, w którym przestają grać głośniki, a zaczyna dmuchać ten szeroki bass-reflex. Nie mam na to innego wytłumaczenia, jak to, że porty są nastrojone bardzo nisko i działają dość delikatnie, albo też są doskonale, niezwykle precyzyjnie zgrane z głośnikami niskotonowymi. A może prawdą jest i jedno, i drugie? Nie mam pojęcia, a jeśli mam być brutalnie szczery, podczas odsłuchu nie miałem też ochoty się nad tym zastanawiać. Włączałem kolejne nagrania i cieszyłem się potężnym, mocnym, głębokim, a jednocześnie szybkim i znakomicie kontrolowanym basem. Czy moim zadaniem jest dokładne ustalenie jego pochodzenia? Nie. Zasadniczo, mam tylko słuchać i oceniać. A bas QR5 oceniam na szóstkę.

Jak można się było spodziewać, Audiovectory mają wiele do pokazania także w zakresie wysokich tonów. Mads Klifoth twierdzi, że zastosowany tu przetwornik AMT został poprawiony w stosunku do wersji, jaką widzieliśmy w starszych modelach z tej serii. Przede wszystkim, zastosowana tu wstęga jest o 20% większa od tej, którą widzieliśmy w modelach QR1 i QR3. Nie wiem czy dochodzą do tego inne szczegóły w konstrukcji tweetera, czy popracowano też nad sposobem jego implementacji (na przykład poprzez użycie innych komponentów w zwrotnicy), ale już na podstawie krótkiego odsłuchu mogłem stwierdzić, że coś faktycznie się tutaj poprawiło. Hmm... Tylko czy było co poprawiać? Przecież wysokie tony w wykonaniu testowanych przeze mnie niemal trzy lata temu monitorów QR1 były bardzo, bardzo dobre. Okazuje się jednak, że zawsze można znaleźć coś, co - z dużym zapasem umiejętności i cierpliwości - można dopieścić na tyle, na ile pozwala nam budżet. W świecie sprzętu audio niektóre modyfikacje pochłaniają jednak niewiele środków, a działają znakomicie. Wydaje mi się, że "opóźnienie" premiery opisywanego modelu, w stosunku do innych konstrukcji z tej serii, było spowodowane takimi właśnie poszukiwaniami. W odróżnieniu od QR1, które potrafiły czasami ukąsić w ucho albo nawet delikatnie przesadzić z ostrością, tutaj wysokie tony były czyste, otwarte, napowietrzone i nasycone mikrodetalami, ale też wystarczająco gładkie, dźwięczne i kulturalne, a przede wszystkim - powiem to po raz kolejny - bardzo dobrze zespolone z resztą pasma. Co prawda, od odsłuchu monitorów z tej serii upłynęło już trochę czasu, w związku z czym moje spostrzeżenia mogą być obarczone sporym błędem, ale wydaje mi się, że w tej dziedzinie dokonał się największy postęp. QR1 to monitory, które w odpowiednich warunkach sprawdzą się świetnie, ale wymagają od użytkownika pewnej wiedzy na temat konfigurowania systemu stereo. Z kiepsko dobraną elektroniką mogą pokazać pazurki i wcale nie będzie to nic przyjemnego. QR5 są bardziej uniwersalne, może nawet odrobinę łagodniejsze, ale - co wydaje się kluczowe - dysponują dokładnie tym samym zestawem plusów i cech wyróżniających je na tle konkurencji, w sensie jak najbardziej pozytywnym. Potrafią grać dziarsko, konkretnie, przejrzyście, może nawet lekko bezkompromisowo, ale nie przekraczają granicy dobrego smaku. Podobnie, jak w zakresie niskich tonów, efektowność jest tutaj uzupełniona spójnością i udzielającym się słuchaczowi przekonaniem, że muzyka, jako całość, stoi jednak ponad popisami poszczególnych przetworników.

Spore, trójdrożne podłogówki samym swoim wyglądem obiecują co najmniej satysfakcjonującą dynamikę. W tym przypadku do gabarytów skrzynek i ilości zamontowanych w nich głośników należy dodać fakt, że mamy do czynienia z Audiovectorami. Kolumny tej marki charakteryzują się zwykle wysoką skutecznością i potrafią wycisnąć z muzyki ogromną dawkę pozytywnej energii. Nawet, gdy współpracują na przykład ze wzmacniaczem lampowym o stosunkowo niskiej mocy. Z przyjemnością stwierdzam, że "piątki" nie są wyjątkiem. Ba! Mam wrażenie, że dodatkowy głośnik niskotonowy nie jest dla nich żadnym obciążeniem, ale wsparciem i dobrodziejstwem, dzięki któremu wszystkie jednostki w tym trójdrożnym układzie mogą pokazać na co je stać. Mads Klifoth z pewnością długo pracował i słuchał flagowych kolumn z serii QR, aby osiągnąć taki efekt, ale wydaje mi się, że niejako przy okazji udało mu się "odblokować" potencjał drzemiący w tych charakterystycznych przetwornikach, z tweeterem AMT na czele. Świadczy o tym chociażby sposób budowania sceny stereofonicznej, która w QR5 jest szeroka, głęboka i doskonale zorganizowana. Duńskie podłogówki nie są może tak precyzyjne, jak niektóre monitory i mniejsze zestawy podłogowe nastawione na studyjną suchość i perfekcyjne ogniskowanie źródeł pozornych, ale ich przestrzeń nie powinna nikogo rozczarować. Instrumenty mają prawidłowe rozmiary i stoją tam, gdzie powinny. Niczego nie musimy sobie wyobrażać ani pozostawiać tak ważnych informacji w sferze domysłów. Szczególnie ekscytująco wypadły podczas testu albumy koncertowe. Kiedy na talerzu gramofonu wylądował granatowy winyl z "MTV Unplugged" Brodki, zaczęła się prawdziwa magia. Ech, jaką ta drobna dziewczyna ma turbosprężarkę w płucach! Dobrze zrealizowane nagranie, atmosfera koncertu na żywo i duży, czysty, zbudowany z iście amerykańskim rozmachem dźwięk Audiovectorów to przepis na miło spędzony wieczór. I nie chodzi nawet o ocenianie, czy głośniki robią coś dobrze, czy źle. Sedno sprawy polega na tym, że bardzo szybko możemy przejść do etapu cieszenia się wybornym dźwiękiem. Ot tak, dla przyjemności.

QR5 nie są tylko potężniejszą kopią modelu QR3, z dodatkowym wooferem. Są pięknym, skończonym dziełem. Połączeniem ognia i wody? No, może z lekką przewagą ognia, ale tak, nawet z takim stwierdzeniem mógłbym się zgodzić. Powiecie, że idę w tych dywagacjach zbyt daleko? Możliwe, ale właśnie tak odebrałem brzmienie duńskich podłogówek. Było mocne, konkretne, dynamiczne i pełnopasmowe, a przy tym dobrze zrównoważone, spójne i naturalne.

Słuchanie tych kolumn to nie egzamin z aerodynamiki. To bilet na lot wyczynowym samolotem tuż obok doświadczonego pilota. Jako pasażerowie, musimy znać tylko podstawowe zasady, dobrze się zapiąć i mocno trzymać. Audiovectory zajmą się całą resztą. Sygnał ze wzmacniacza działa na nie jak iskra na benzynę lotniczą. Wystarczy odpalić muzykę, a wystartują jakby ktoś kopnął je w tyłek. Jest moc, jest energia, jest akcja. Dzieje się. Ale - całe szczęście - w ich brzmieniu jest też sporo "czegoś jeszcze". Spójności, dźwięczności, mięsistości, sprężystości i neutralności (szczególnie w kwestii barwy dźwięku). Gdyby tego pierwiastka zabrakło, po kilku dniach pewnie zacząłbym kręcić nosem i cieszył się, że niebawem będę mógł przetestować bardzo muzykalne i ciepłe brytyjskie monitory. Mam jednak wrażenie, że "piątki" idą w tej kwestii dalej, niż pozostałe zestawy z serii QR. Nie są tylko potężniejszą kopią modelu QR3, z dodatkowym wooferem. Są pięknym, skończonym dziełem. Połączeniem ognia i wody? No, może z lekką przewagą ognia, ale tak, nawet z takim stwierdzeniem mógłbym się zgodzić. Powiecie, że idę w tych dywagacjach zbyt daleko? Możliwe, ale właśnie tak odebrałem brzmienie duńskich podłogówek. Było mocne, konkretne, dynamiczne i pełnopasmowe, a przy tym dobrze zrównoważone, spójne i naturalne. QR5 sprawiają wrażenie, jakby nie miały ograniczeń. A przynajmniej nie w takich kategoriach. Za każdym razem, kiedy zaczynałem szukać w ich brzmieniu choćby niewielkich niedociągnięć, łapałem się na tym, że wkraczam w obszar bezczelnego czepiania się na siłę i dzielenia dźwięku na atomy. Chcąc ratować resztki dziennikarskiej rzetelności (mimo, że już w żaden sposób nie uda mi się ukryć tego, że QR5 niesamowicie mi się spodobały) i dbając o to, aby moja recenzja nie była tak jednostronna, wypisałem sobie te uwagi na kartce. Kiedy wyciągnąłem ją po kilku dniach, zdałem sobie sprawę z tego, że o takie drobnostki można by było kruszyć kopie w teście kolumn za trzydzieści, może czterdzieści tysięcy złotych. Audiovectory kosztują niecałe trzynaście. W tym kontekście, po stronie minusów powinienem napisać jedno słowo - "brak".

Gdybyśmy jednak przyjęli, że testujemy sprzęt w kategoriach bezwzględnych, nie wiemy ile kosztuje dane urządzenie, ale wyobrażamy sobie swój dźwiękowy ideał i zastanawiamy się czego nam do niego brakuje, przyczepiłbym się do trzech - przyznaję, wyszukanych trochę na siłę - drobiazgów. Pierwszym jest sposób prezentacji średnicy. Jak wspominałem wcześniej, zarówno niskie, jak i wysokie tony idealnie łączą się z zakresem średnich częstotliwości. A co ciekawego tutaj znajdziemy? Hmm... Poza niezwykle neutralną, wręcz przezroczystą barwą, dobrą rozdzielczością i namacalnością, praktycznie nic. Nie ma tu zagęszczenia charakterystycznego dla wielu duńskich głośników. QR5 starają się niczego muzyce nie dodawać, ale też niczego jej nie zabierać. Jest to realizacja filozofii wysokiej wierności, i jeśli komuś się to nie podoba, będzie musiał poszukać swoich idealnych kolumn gdzie indziej. Jeśli chodzi o mnie, przyznaję - lubię sprzęt, który niemal w każdym aspekcie prezentacji potrafią pokazać coś interesującego, ale gdybym miał wybierać, na pewno zdecydowałbym się na taki, który stawia na prawdę i wykreśla z równania swój własny charakter. Taka właśnie jest średnica Audiovectorów. Jeżeli szukacie w niej romantycznej bliskości, sugerowałbym zawczasu rozejrzeć się za wzmacniaczem o ciepłym, muzykalnym brzmieniu (z czego może zresztą wyjść znakomite połączenie). Drugim drobiazgiem na mojej liście "pseudominusów" jest otwarta i wciąż dość odważna góra pasma. Nie tak wyostrzona, jak w QR1, ale wciąż charakterystyczna. Wstęga to jednak wstęga - bez względu na to, czy porusza się do przodu i do tyłu, czy ściska i rozpręża niczym akordeon. Co ciekawe, Audiovectory nie "dopalają" wysokich tonów zbyt mocno ani nie wykorzystują każdej okazji, by się nimi pochwalić. Są natomiast bardzo wrażliwe na jakość toru i odtwarzanych nagrań. Jeżeli sięgniemy po audiofilskie realizacje lub nawet normalne, ale przyzwoicie nagrane płyty, firmowe tweetery sprawią nam dużo radości. Jeżeli jednak nagranie będzie zabrudzone, wyostrzone lub - nazwijmy rzecz po imieniu - schrzanione, dokładnie to usłyszymy. Pozostaje pytanie czy można krytykować głośniki za to, co spierniczył realizator? No właśnie. I wreszcie ostatni "minus" - QR5 zostały zaprojektowane z myślą o pracy w większych pomieszczeniach. Łatwo sobie wyobrazić, że lepiej sprawdzą się w trzydziestu, niż trzynastu metrach kwadratowych. Mocno uważałbym nawet ze schodzeniem poniżej dwudziestu metrów. Oczywiście, wszystko zależy także od kształtu i akustyki danego pokoju, a także od ustawienia kolumn i sprzętu towarzyszącego, ale flagowe QR-ki z pewnością potrzebują trochę powietrza, aby miały czym oddychać. Nie wciskałbym ich w wymierzoną co do centymetra przestrzeń między meblościanką a szafką pod telewizor. Nie tylko ze względu na głęboki bas, ale też stereofonię, którą aż szkoda byłoby utracić. Jeśli zaś chodzi o amplifikację, powiem tak - jeżeli macie dobrą lampę, audiofilską hybrydę albo wysokiej klasy wzmacniacz pracujący w klasie D, jest spora szansa, że polubicie się z Audiovectorami nawet bardziej, niż Wam się wydaje. A jeżeli nie macie, pewnie kiedyś będziecie mieli. Porządny lampowiec lub tranzystor o lekko ocieplonym brzmieniu to w przypadku głośników tej marki sprawdzony przepis na sukces. Czysta synergia. I potwierdziło się to również podczas tego testu.

Audiovector QR5

Budowa i parametry

Audiovector QR5 to trójdrożne, wolnostojące zestawy głośnikowe, które powstały jako rozwinięcie modelu QR3. Zastosowane tutaj obudowy są wyraźnie większe i mieszczą cztery przetworniki - dwa niskotonowe, jeden średniotonowy i wieńczący całość tweeter. Podobnie, jak w droższych modelach tej marki, zdecydowano się na przetworniki własnej produkcji. Wszystkie jednostki są produkowane w Danii na wyłączne zamówienie Audiovectora. Głośniki niskotonowe o średnicy 15 cm są jednostkami o długim skoku i zostały wyposażone w solidne układy magnetyczne. Ich membrany mają konstrukcję kanapkową składającą się z trzech warstw. Rolę kromek chleba pełni tutaj widoczne z zewnątrz aluminium, a szynką jest środkowa warstwa z kleju o konsystencji pianki, którego zadaniem jest przeciwdziałanie rezonansom. Według zapewnień producenta, cała membrana ma się zachowywać jak idealny tłok aż do częstotliwości 3 kHz, dlatego system ten otrzymał nazwę Pure Piston Technology. Efektywność przetwarzania niskich tonów poprawia tunel wentylacyjny, promieniujący w dół - w kierunku cokołów stabilizujących. Zastosowano tu ciekawy, szeroki port rezonansowy przypominający ujścia niektórych linii transmisyjnych. W rzeczywistości jest to jednak klasyczny bass-reflex. Audiovector określa to rozwiązanie mianem Q-port. Przetwornik średniotonowy, pracujący na częstotliwościach od 400 do 3000 Hz, ma nieco inną budowę. Od jednostek basowych różni się sposobem wykonania cewki, masą membrany, skutecznością oraz częstotliwością rezonansową. Mads Klifoth twierdzi, że większość metalowych membran w głośnikach średniotonowych ma bardzo nieregularne charakterystyki w zakresie powyżej 1 kHz. Głośniki zastosowane w modelu QR5 mają natomiast nie wprowadzać niechcianych podbarwień w zakresie średnich tonów, zapewne dzięki właściwościom tłumiącym kleju łączącego elementy aluminiowe. Wysokimi częstotliwościami zajmuje się przetwornik AMT (Air Motion Transformer) znany z innych, zwykle o wiele droższych kolumn duńskiej marki. Elementem drgającym w głośniku tego typu jest cienka membrana zwinięta w harmonijkę. Na jej powierzchni znajdują się przewodzące ścieżki, a całość jest umieszczona w polu magnetycznym umożliwiającym ruch membrany po przyłożeniu sygnału elektrycznego. Kiedy harmonijka jest na przemian ściskana i rozprężana, to samo dzieje się z powietrzem "uwięzionym" między jej załamaniami. Zasada działania membrany powoduje kilkukrotne zwiększenie prędkości powietrza w stosunku do prędkości jej samej. Membranę tweetera zastosowanego w opisywanych kolumnach pokryto złotem, a panel czołowy wykonano z anodyzowanego aluminium w kolorze szarym, idealnie dopasowując kołnierz głośnika wysokotonowego do ozdobnych pierścieni wooferów i jednostki średniotonowej. Dodatkowo, powierzchnia membrany jest tutaj nieco większa niż w modelach QR1 i QR3. Ciekawostką jest ochronna siatka z filtrem S-Stop zainspirowanym tweeterami stosowanymi w zestawach profesjonalnych, a także mikrofonach wykorzystywanych podczas sesji nagraniowych. Audiovector najwyraźniej podpatrzył studyjne filtry POP, których gęsta struktura przeciwdziała odgłosom szybko przepływającego powietrza i pozwala zapanować nad wybijającymi się sybilantami. Rozwiązanie to ma znacząco zwiększać czystość i detaliczność przekazu. Producent zapewnia, że jego działanie jest na tyle delikatne, że nie ogranicza szczegółowości muzyki, uwypuklając jej naturalną dźwięczność i słodycz. Dla zwiększenia sztywności i odporności na niepożądane wibracje, obudowy kolumn z serii QR wykonane są z HDF-u - materiału gęstszego, niż popularny i łatwiejszy w obróbce MDF. W modelu QR5 obudowa jest dodatkowo wzmocniona wewnętrznymi wieńcami i pionową przegrodą tworzącą przestrzeń, w której zamontowano głośniki średniotonowy i wysokotonowy. Skrzynkę wzmacnia także szczelinowy bass-reflex, którego konstrukcja przy okazji łączy boczne ścianki w pobliżu podstawy. Rolę materiału tłumiącego pełni gęsto ściśnięta wełna mineralna. Jak przystało na kolumny Audiovectora, QR5 charakteryzują się przyjaznymi parametrami elektrycznymi. Deklarowana przez producenta efektywność wynosi 91 dB, a impedancja nominalna - 4 Ω. Pasmo przenoszenia rozciąga się od 25 Hz do 45 kHz.

Werdykt

Ojej, kupiły mnie te Audiovectory. Jakością wykonania, dopracowanymi detalami, zastosowanymi rozwiązaniami technicznymi, a przede wszystkim czystym, dynamicznym, głębokim, spójnym, naturalnym i pozytywnie zakręconym dźwiękiem. Kupiły mnie do tego stopnia, że teraz ja zastanawiam się, czy nie kupić ich. Mówię absolutnie poważnie. Sprawa nie jest jeszcze przesądzona, ale wisi na włosku. Dlaczego? Bo dawno nie słyszałem tak udanych kolumn. Bo jestem pełen szacunku dla pracy, jaką włożył w nie Mads Klifoth. Bo podczas testu, od pierwszych minut aż do ostatniego dnia odsłuchów, dały mi mnóstwo frajdy, a przy okazji doskonale wpasowały się w mój system odniesienia. Ale przede wszystkim dlatego, że - wbrew przechwałkom, jakie serwują nam specjaliści od marketingu - są to jedne z niewielu dostępnych na rynku zestawów głośnikowych, które naprawdę wyróżniają się z tłumu i oferują brzmienie wybijające się wysoko ponad ten przedział cenowy. Na podstawie oględzin zewnętrznych stwierdziłem, że mógłbym uwierzyć, gdyby ktoś powiedział mi, że QR5 kosztują 17990 zł. Po zakończonych odsłuchach podbijam stawkę. Nie byłbym zdziwiony, gdyby kosztowały 19990 zł. I chyba wciąż zastanawiałbym się czy ich nie kupić. Dla mnie to po prostu hi-endowy sprzęt w (jeszcze) nie hi-endowej cenie. Gorąco polecam!

Audiovector QR5

Dane techniczne

Rodzaj kolumn: podłogowe, trójdrożne, wentylowane
Efektywność: 91 dB
Impedancja: 4 Ω
Pasmo przenoszenia: 25 Hz - 45 kHz
Częstotliwości podziału: 400 Hz, 3 kHz
Wymiary (W/S/G): 105,7/21/27 cm
Masa: 21 kg (sztuka)
Cena: 12990 zł (para)

Konfiguracja

Unison Research Triode 25, Marantz ND8006, NAD C658, Cambridge Audio CP2, Clearaudio Concept, Cardas Clear Reflection, Equilibrium Pure Ultimate, Enerr One 6S DCB, Enerr Transcenda Ultra, Enerr Transcenda Light, Enerr Tablette 6S, Norstone Esse.

Sprzęt do testu dostarczyła firma Voice. W artykule wykorzystano zdjęcia dostarczone przez firmę Audiovector i wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy8

Rozdzielczość
Poziomy8

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy8

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-highend


Komentarze (20)

Pokaż wcześniejsze komentarze
  • stereolife

    To już będzie Pan musiał sprawdzić samodzielnie. Nie słuchaliśmy tych kolumn z Denonem PMA-1600NE, ani też nie jesteśmy w stanie ze stuprocentową pewnością przewidzieć jak zachowają się takie czy inne kolumny z takim czy innym wzmacniaczem. Możliwych kombinacji są miliony, a efekty, choć najczęściej zgadzają się z przewidywaniami, czasami bywają też zaskakujące. Ale na forum można sobie napisać co komu ślina na język przyniesie i nigdy nie wiadomo czy za danym nickiem kryje się ktoś, kto faktycznie ma jakąś wiedzę na ten temat, czy tylko tak mu się wydaje, czy może zaraz będzie chciał napisać, że jego kolega akurat ma do sprzedania kolumny, które z tym wzmacniaczem zagrają doskonale. Góra zwykle jest wysoka, a jeśli będzie jej za dużo, PMA-1600NE ma przecież regulację barwy. Nic jednak nie zastąpi odsłuchu, więc zamiast pytać o zdanie nieznajomych na forum, lepiej wziąć wzmacniacz pod pachę albo znaleźć salon, który umożliwi wypróbowanie takiego systemu u siebie. Piętnaście minut słuchania i wszystko (no, prawie...) wiadomo.

    0
  • Eric

    Ja mam u siebie zestaw złożony z QR5 i PMA-1600NE i na chwilę obecną bardzo mi odpowiada takie połączenie. Nie uważam, by góry było za mało. Zawsze wzmacniacz ustawiony jest na direct (tu niczego nie trzeba regulować). Średnica oraz dół wymiata tak, że wbija w kanapę. Oczywiście każdy ma swój gust oraz budżet który niejednokrotnie nas niestety ogranicza. Jeśli już posiadasz taki wzmacniacz, to weź go i posłuchaj. Obstawiam że będziesz więcej jak zadowolony. Chyba, że masz dodatkowe wolne 10000 zł na lampę...

    1
  • Radosław

    Potwierdzam wszystko, co zostało opisane przez recenzenta. Dźwięk kolumn przewyższył moje oczekiwania, a kreowana przez nie scena nie pozwala odpalić następnego kawałka przed końcem utworu. Kupiłem w wykończeniu ciemny orzech i wyglądają rewelacyjnie.

    0
  • Marcin

    @Eric - Mogę zapytać jakie masz kable głośnikowe do tego Denona?

    0
  • Piotr

    Mam właśnie w domu QR3 i QR5. Scena w QR5 miażdży QR3, kontrola basu również lepsza, tylko jedno ale... Czy to możliwe, by QR5 nie potrafiły zagrać tak niskim basem jak 3-ki? Podejrzewam są nie wygrzane. Co o tym myślicie?

    0
  • Igor

    Znakomity sprzęt. Zachwycająca scena, dynamika i ten bas! Długo się rozpędzały (200 h) zanim zaczęły pokazywać, co potrafią.

    0
  • Daniel

    Kupiłem Audiovectory pół roku temu, Wcześniej, kupiłem QR Suba, z myślą o upgrade do QR5. W listopadzie przyszedł czas na nie. Kolumny grają fenomenalnie, osoby słuchające muzyki są zachwycone, bo scena jest pełna, góra fenomenalna a dół mocny. Czy można w tej cenie znaleźć coś lepszego? Wydaje mi się że nie - do 20000 są jedną z lepszych propozycji.

    0
  • Nowy

    Czy te kolumny sprawdzą się w cięższej muzyce - różne odmiany metalu z naciskiem na ten nowszy lepiej nagrany oraz hard rocka lat 70?

    2
  • Bartek

    Witam. Stoję właśnie przed wyborem kolumn i nie ukrywam, że jestem mocno zainteresowany tymi kolumnami. Wzmacniasz to Vincent 237 MK oraz sieciówka Onkyo 6170 - czy waszym zdaniem to będzie optymalne połączenie? Pokój około 42 m².

    0
  • stereolife

    @Bartek - Nie jesteśmy przekonani, czy to jest wymarzone towarzystwo dla Audiovectorów QR5. Na początek może być, ale należy się spodziewać, że spora część potencjału tych kolumn pozostanie ukryta, a ile naprawdę potrafią, dowie się Pan dopiero po zmianie wzmacniacza i odtwarzacza na coś ze znacznie wyższej półki.

    1

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Niesłyszalne częstotliwości, czyli jak psy stały się krytykami hi-endowego sprzętu audio

Niesłyszalne częstotliwości, czyli jak psy stały się krytykami hi-endowego sprzętu…

Świat naszych szczekających i merdających ogonami przyjaciół uwolnił swoje niezrównane zdolności słuchowe na scenie high-end audio. Na rynku nasyconym ludzkimi opiniami, psy wyłoniły się jako ostateczni koneserzy dźwięku, zbierając pochwały za ich niezrównane ucho do szczegółów i znacznie szerszy niż u nas zakres rejestrowanych częstotliwości. Wszystko zaczęło się od Bustera,...

Ciemniejsza strona streamingu - subiektywny (anty)poradnik

Ciemniejsza strona streamingu - subiektywny (anty)poradnik

Streaming, czyli możliwość przesyłania sygnałów audio przez Internet w czasie rzeczywistym, nie dziwi już absolutnie nikogo. Czasy zgrywania wątpliwie pozyskanych "empetrójek" w byle jakiej jakości na plastikowe, często tandetne odtwarzacze i wpychanie sobie w uszy pchełek na nieustannie plączącym się przewodzie dawno minęły. Obecnie możemy cieszyć się strumieniowaniem muzyki w...

Najbardziej intrygujące technicznie i koncepcyjnie gramofony w historii

Najbardziej intrygujące technicznie i koncepcyjnie gramofony w historii

Gramofony, szlifierki, odtwarzacze czarnych płyt, adaptery, patefony, odtwarzacze analogowe, fonografy... Jakkolwiek byśmy nie nazwali tych poczciwych urządzeń, które są z nami już od ponad 130 lat, możemy zawsze powiedzieć o nich to samo - od dziesięcioleci dostarczają nam niezapomnianych przeżyć związanych z odtwarzaniem ukochanych utworów. Wielu melomanów pamięta o ich...

Wszystko o wzmacniaczach lampowych

Wszystko o wzmacniaczach lampowych

W świecie melomanów i audiofilów wzmacniacze lampowe obrosły wieloma legendami, a pośród laików owiane są wręcz gęstą mgłą tajemnicy. Wielu uważa je za absurdalnie drogie urządzenia o wręcz magicznych właściwościach. Jak to zwykle bywa w przypadku charakterystycznych konstrukcji, zarówno wśród ekspertów, jak i osób średnio zainteresowanych tematem funkcjonuje wiele krzywdzących...

Królowa gramofonów - Rega

Królowa gramofonów - Rega

Rega - nazwa znana i ceniona w całym świecie audio, głównie z powodu znakomitych gramofonów, ale także innych komponentów hi-fi. Każdy, kto choć trochę interesuje się sprzętem grającym, doskonale woe, że produkty brytyjskiej legendy są uważane za jedne z najlepszych na świecie i chyba każdy marzy, aby chociaż raz sprawdzić...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Focal Aria Evo X N°1

Focal Aria Evo X N°1

Zwyczajny styczniowy wieczór. Spokój, cisza, człowiek nawet chciałby gdzieś wyjść, ale pogoda do niczego. Nie dość, że temperatura w okolicach zera, to jeszcze wieje i pada, a potem zamarza. Z...

Tellurium Q Statement II

Tellurium Q Statement II

Wojna, pandemia, kryzys, katastrofa klimatyczna, wszechobecna zgnilizna, korupcja, zapaść ekonomiczna, degrengolada moralna, złodziejstwo, upadek autorytetów, instytucji, rządów, cywilizacja śmierci. Jeśli wierzyć mediom głównego nurtu, tak w dużym skrócie wygląda świat,...

Final Audio Design A5000

Final Audio Design A5000

Japońską firmę Final Audio Design kojarzymy niemal wyłącznie ze słuchawkami, ale kiedy prześledziłem jej historię, zrobiło mi się przykro, że manufaktura mająca swoją siedzibę w mieście Kawasaki zajmuje się obecnie...

Komentarze

Gość
Posłuchaj Tannoyów. Ładnie grają ich monitory. Do takiego pokoju będą dobre B&W, KEF, Eltax, Focal, jest tego od groma.
Andrzej
@Piotr - Niestety wcale nie jest tak różowo. Zbadałem temat dokładnie, gdy wpadłem na pomysł zbudowania systemu w swojej koronawirusowej, domowej pracowni (sypi...
Piotr
Myślę, że że jest wiele niezłych zestawów głośnikowych do tak mikrego pomieszczenia. Głupotą jest trzymać się kurczowo jednej firmy.
a.s.
Mnie poza 0db na YouTubie i tego StereoLife oraz Audio nic więcej nie potrzeba. W Audio ważne dla mnie są pomiary kolumn.
Cezar
Zalecaną odległość kolumny od ściany mierzymy od przedniej ( z głośnikami), czy tylnej ścianki kolumny?

Płyty

Organek - MTV Unplugged

Organek - MTV Unplugged

Chyba nie będzie dużym nadużyciem stwierdzenie, że seria MTV Unplugged najlepsze lata ma już za sobą. Wszystkie największe koncerty, do...

Newsy

Tech Corner

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Wielu audiofilów, a także niektórych ludzi mających niewielkie pojęcie na temat sprzętu stereo, fascynuje temat kabli używanych do łączenia zestawów głośnikowych ze wzmacniaczem, wzmacniacza z odtwarzaczem, a nawet tych odpowiadających za dostarczenie prądu do naszych urządzeń. Zanim jednak zagłębimy się w dywagacje na temat wyższości srebra nad miedzią czy sensu...

Nowości ze świata

  • Whenever I grumble about the fragmentation of the audio equipment market, which translates into a huge variety of equipment available in stores, but also problems for customers to sort it all out in their heads and make a choice, I...

  • In a twist that has tails wagging and audiophiles howling, the canine world has unleashed its unparalleled auditory prowess upon the high-end audio scene. In a market saturated with human opinions, dogs have emerged as the ultimate connoisseurs of sound,...

  • Marantz introduced two exceptional new products to its portfolio of high-performance hi-fi components. The first is the latest addition to the brand's long-established and widely celebrated heritage as the world leader in CD player design - the new CD 50n...

Prezentacje

Ponad sto lat szlifowania - Dual

Ponad sto lat szlifowania - Dual

Dual to jedna z marek, do których audiofile, a w szczególności miłośnicy czarnych płyt, odnoszą się z wielkim szacunkiem. Ma to swoje uzasadnienie. Niemiecka manufaktura wydała na świat tyle znakomitych gramofonów, że aż ciężko je policzyć. Dobrze zachowana szlifierka tej marki to sprzęt, który po renowacji można bez kompleksów podłączyć...

Poradniki

Listy

Galerie

Dyskografie

Wywiady

Tomasz Karasiński - StereoLife

Tomasz Karasiński - StereoLife

Chcąc poznać ludzi zajmujących się sprzętem audio, związanych z tą branżą zawodowo, natkniemy się na wywiady z konstruktorami, przedsiębiorcami, sprzedawcami,...

Popularne artykuły

Vintage

Linn Isobarik

Linn Isobarik

Linn to założona w 1972 roku szkocka firma, która nie raz potrafiła zaskoczyć świat audio interesującymi rozwiązaniami. Jednym z takich...

Słownik

Poprzedni Następny

Bluetooth

Bluetooth jest technologią bezprzewodowej transmisji danych. W sprzęcie audio najcześciej korzysta się z niego podczas strumieniowania muzyki z urządzeń mobilnych oraz laptopów. Sygnał ten jest dość trwały i dociera do...

Cytaty

PaulClaudel.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.