Bowers & Wilkins Px8 S2
- Kategoria: Słuchawki i wzmacniacze słuchawkowe
- Tomasz Karasiński

Bowers & Wilkins to brytyjski producent sprzętu audio, znany głównie z kolumn wykorzystywanych w Abbey Road czy nietuzinkowego modelu Nautilus. Od ponad dekady firma eksploruje też rynek słuchawek - od klasycznych modeli przewodowych serii P po nowoczesne konstrukcje bezprzewodowe z ANC. Dziś segment luksusowych słuchawek bezprzewodowych z aktywną redukcją hałasu jest polem zaciętej rywalizacji. Wymagający melomani mogą zdecydować się na topowe modele popularnych marek, takich jak Apple czy Sony, ale jeszcze bardziej kuszące wydają się propozycje firm od lat kojarzonych z hi-endowym sprzętem, jak chociażby Focal Bathys, Mark Levinson Nº 5909 czy zaprezentowane zaledwie kilka dni temu Loewe leo. I właśnie teraz Bowers & Wilkins zaprezentował swój nowy model flagowy, Px8 S2, czyli następcę bardzo udanego Px8. Producent deklaruje, że to najlepsze słuchawki, jakie kiedykolwiek stworzył. Przeglądając broszury i dane techniczne, przelatujemy przez kolejne udoskonalenia konstrukcyjne - przeprojektowane muszle, bardziej rozbudowane układy elektroniczne, modyfikacje poprawiające komfort użytkowania, usprawniona łączność z obsługą najnowocześniejszych funkcji i kodeków czy skuteczniejszy system ANC. Cena pozostała jednak na takim samym poziomie, a nawet delikatnie spadła. Kiedy trzy lata temu informowaliśmy o rynkowej premierze Px8, kosztowały one 3349 zł. Px8 S2 wyceniono natomiast na 3199 zł. Ciekawe, prawda? Skoro Bowers & Wilkins nie podniósł poprzeczki do poziomu 4999-5699 zł (ceny słuchawek Mark Levinson Nº 5909 i Loewe leo w momencie premiery), to czy nowe Px8 S2 mogą wyznaczyć punkt odniesienia w swojej kategorii i stać się nowym standardem bezprzewodowego audio?
Podobnie jak w przypadku modelu Px7 S3, przed oficjalną premierą słuchawek odbyła się konferencja prasowa, podczas której o koncepcji, budowie i funkcjach nowego flagowca opowiadał przedstawiciel producenta, Olivier Bosiers. Muszę powiedzieć, że o ile w przypadku "siódemek" przebieg tego spotkania był dość przewidywalny, o tyle podczas prezentacji "ósemek" pojawiło się kilka rzeczy, które naprawdę mnie zaciekawiły, a wręcz leciutko zaszokowały. Widzicie, nawet w porównaniu do zestawów głośnikowych, przetworników czy wzmacniaczy, po których raczej nikt nie spodziewa się rewolucyjnych rozwiązań, słuchawki bezprzewodowe są nudne. Niektórzy skupiają się na warstwie technologicznej, porównując kodeki i akumulatory, ale generalnie 90% dostępnych na rynku modeli celuje w tego samego klienta, a więc wygląda, działa i gra prawie tak samo.
Rozrzut cenowy również jest zaskakująco mały. Naturalnie, między 300 a 3000 zł jest dziesięciokrotna różnica, ale w przypadku słuchawek przewodowych górna granica to w tym momencie 30-40 tysięcy złotych, więc można powiedzieć, że poruszamy się w świecie o jasno określonych regułach i granicach. Jeśli szukacie uniwersalnych nauszników do codziennego użytku i celujecie w przedział 1000-2000 zł, to fakt, drobne różnice gdzieś się pojawią, ale generalnie wszystko jedno, czy weźmiecie B&W, Apple, JBL-e, Sennheisery, B&O, Sony, AKG czy jakiekolwiek inne słuchawki z grupy tych znanych, sprawdzonych marek. Przepraszam za szczerość, ale takie są realia. Wygląda to, jakby wszyscy dysponowali tymi samymi badaniami rynku i projektowali swoje nauszniki według tego samego klucza.
I właśnie ów "klucz" najmocniej przykuł moją uwagę podczas prezentacji nowego flagowca B&W. W pewnym momencie na ekranie pojawił się slajd pokazujący piramidę priorytetów, jakie inżynierowie brytyjskiej firmy przyjęli podczas projektowania Px8 S2. Co znalazło się na szczycie? Technologia? Wydajny akumulator? ANC? Duża liczba dostępnych wersji kolorystycznych? Nie. Na szczycie znalazła się jakość brzmienia. Olivier Bosiers stwierdził, że jest to absolutny priorytet, ponieważ Bowers & Wilkins nie jest producentem smartonów ani telewizorów, lecz firmą kojarzoną z hi-endowymi kolumnami, studiami nagraniowymi i wyśmienitym dźwiękiem. Kropka. Klienci, którzy z całej masy podobnych słuchawek wybiorą akurat te, na pewno będą tego świadomi i oczekują, że logo B&W oznacza jedno - ten sprzęt potrafi grać.
Nie żeby inne firmy deklarowały, że ich słuchawki grają kiepsko, ale na pewno zauważyliście, że w materiałach informacyjnych ta kwestia zwykle pojawia się na końcu. Po tym, jak już przebrniemy przez opis kodeków, czasu pracy, parowania i aplikacji dającej dostęp do zaawansowanych ustawień, pojawiają się dwa zdania o przetwornikach, dźwięku "True Advanced Space Bass Pro" i to właściwie wszystko. Bowers & Wilkins natomiast jasno daje nam do zrozumienia, że w całej tej kompozycji brzmienie było nie tyle ważne, ale wręcz najważniejsze. Niższy stopień piramidy również zaskakuje, ponieważ umieszczono tu wzornictwo, dopasowanie i komfort użytkowania. Innymi słowy, słuchawki mają być piękne i wygodne. Kolejny, trzeci poziom to technologia - łączność, nowoczesne funkcje, system ANC (dopiero tutaj!) i jakość połączeń głosowych. Na najniższym, czwartym poziomie znalazł się tylko jeden aspekt - żywotność akumulatora.
PORADNIK: Jak wybrać słuchawki
Patrząc na ten slajd, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że Bowers & Wilkins idzie całkowicie pod prąd. U większości producentów owa piramida byłaby postawiona na głowie - najważniejszy byłby czas pracy na jednym ładowaniu, potem technologia, funkcje, kodeki i ANC, następnie wygląd, jakość wykonania i komfort użytkowania, a na samym końcu brzmienie. Dlaczego? Ponieważ - to już moja obserwacja - większość klientów nie potrafi nawet ocenić, czy słuchawki grają dobrze, czy słabo. Dla niektórych jest to po prostu mało istotne albo nie mają porównania, bo ich punktem odniesienia są inne, tańsze słuchawki bezprzewodowe, ewentualnie system car audio lub soundbar, który mają w domu. Dodajmy do tego fakt, że jakość dźwięku jest niemierzalna. Nie można włożyć słuchawek w jakąś maszynę, która powie, że ich brzmienie uzyskało wynik 83 na 100 punktów. Każdy średnio inteligentny klient rozumie natomiast to, co da się opisać liczbami. Jedne słuchawki mogą działać 25 godzin, a inne 40? Wiadomo, które są lepsze. Jedne mają Bluetooth 5.0, a drugie 5.3? Łatwizna. W jednych zamontowano 4 mikrofony, a w drugich 8? No to wiadomo, które kupić... A że okażą się niewygodne i będą grały jak system kina domowego, w którym działa tylko subwoofer i dwa głośniki efektowe? Ha, to jest, proszę państwa, ten słynny dźwięk "True Advanced Space Bass Pro" i cicho tam, bo to eksperci stroili i tak ma być!
Czy stawianie dźwięku na pierwszym miejscu nie jest tylko kolejną sprytną zagrywką? Może to chwyt marketingowy, który ma zadziałać na takich ludzi, jak ja - tych, którzy naprawdę postawiliby na dźwięk, poświęcając wiele innych rzeczy. Cóż, nie można tego z góry wykluczyć, szczególnie patrząc na zdjęcia pozującego w Px8 S2 Davida Beckhama. Kiedy jednak zapytałem, co zrobiono, aby dźwięk rzeczywiście prezentował wysoki poziom, Olivier Bosiers drobiazgowo wytłumaczył, skąd biorą się postępy w tej materii w porównaniu do poprzedniego modelu. Ciekawostką jest, że pozostawiono te same przetworniki, które widzieliśmy w Px7 S3, ale rozdzielono napędzający je "tor audio". Zamiast jednego układu scalonego wykonującego kilka zadań jednocześnie w Px8 mamy ich więcej. Można to porównać do kolumn, które współpracowały z systemem all-in-one, a teraz dostały streamer, przedwzmacniacz i końcówkę mocy. Postępy mają wynikać także ze sposobu, w jaki osadzone są przetworniki, a nawet z faktu, że żywotność akumulatora umieszczono na ostatnim poziomie piramidy. Tak, to również ma wpływ na brzmienie. 30 godzin i tak każdemu wystarczy, ale dzięki temu nauszniki nie są wypełnione elektroniką po same brzegi, więc przetworniki mają trochę powietrza z tyłu. Brytyjskim inżynierom zależało na tym, aby słuchawki grały jak system stereo - abyśmy mieli wrażenie, jakby stał przed nami zestaw dwukanałowy z wysokiej klasy kolumnami. Po prostu chcieli odtworzyć to, co doskonale znają. Teraz pojawia się kolejne ważne pytanie - czy taka hierarchia priorytetów nie oznacza, że Px8 S2 są opóźnione względem konkurencji?

Wygląd i funkcjonalność
Elegancja była mocną stroną już oryginalnego Px8, a Px8 S2 idą o krok dalej. Słuchawki prezentują się wybornie. Projektanci odchudzili profil nauszników i pałąka, nadając całości bardziej smukły, nowoczesny wygląd. Muszle są teraz spłaszczone i osadzone bliżej głowy, co przekłada się nie tylko na estetykę, ale i wygodę - słuchawki mniej odstają, a równocześnie są lżejsze (310 zamiast 320 g) i nie męczą nawet przy długim noszeniu. B&W chwali się wykorzystaniem materiałów wysokiej klasy i okazało się, że jest to całkiem słuszne. Zarówno poduszki nauszników, jak i wewnętrzna strona pałąka zostały obszyte miękką skórą Nappa, która jest niezwykle przyjemna w dotyku. Co ważne, podobnie jak w przypadku modelu Px7, kierowano się nie tylko wrażeniami, jakie będą towarzyszyć nam po wyjęciu słuchawek z pudełka, ale także względami praktycznymi i długowiecznością. Przykładowo, zarówno pady, jak i wewnętrzna strona pałąka są elementami wymiennymi. Jeśli przy intensywnym użytkowaniu zaczną się przecierać, wystarczy zanieść lub wysłać słuchawki do autoryzowanego dealera, który przywróci im pierwotny wygląd, oczywiście za odpowiednią opłatą. Ile dokładnie będzie to kosztowało, tego jeszcze nie wiem, ale ważne, że będzie to możliwe. Na pewno wyjdzie taniej niż kupno nowych słuchawek.
Jeśli chodzi o wygląd, dziwi tylko brak odważniejszych wersji kolorystycznych. Do wyboru mamy dwa warianty - Onyx Black (czarny) i Warm Stone (jasnobeżowy). Ten pierwszy był oczywistością, ale dlaczego drugim dostępnym kolorem nie jest biały, niebieski, różowy czy zielony? Podobno wiele osób preferuje beż ze względu na... makijaż.Zewnętrzna konstrukcja pałąka oraz widełki mocujące muszle wykonano z trwałego aluminium o matowym wykończeniu. Wewnątrz metalowych elementów zobaczymy coś nietypowego - przewody. Poprowadzono je w idealnie dopasowanych rynienkach, a gruby, zewnętrzny oplot pozwala sądzić, że co jak co, ale uszkodzenie słuchawek wynikające z przetarcia cieniutkiego, zamkniętego wewnątrz pałąka kabelka na pewno nam nie grozi. Px8 S2 nie wyglądają jak hełm balistyczny, ale kiedy przyjrzymy im się z bliska, staje się jasne, że zaprojektowano je na lata. Czy tak będzie - nie jestem w stanie przewidzieć, bo sam miałem różne przygody ze słuchawkami bezprzewodowymi i wiem, że awaria jednego malutkiego elementu potrafi zniweczyć wysiłki inżynierów odpowiedzialnych za projekt mechaniczny czy przetworniki. Teraz wiem tylko tyle, że Px8 S2 to kawał pięknego sprzętu, który aż przyjemnie jest wziąć do ręki i podziwiać precyzję wykonania najdrobniejszych detali. Px8 S2 dzięki świetnemu wyważeniu i miękkim padom są bardzo wygodne. Rozkład nacisku jest równomierny, a wysokiej jakości pianka zapamiętująca kształt w nausznikach dopasowuje się do głowy. Siła nacisku pałąka jest wystarczająco duża, by słuchawki stabilnie siedziały na głowie (nawet przy lekkim biegu nie spadną), ale nie tak silny, by powodować dyskomfort. Użytkownicy spędzający wiele czasu w okularach również nie powinni narzekać, bo poduszki dobrze okalają zauszniki okularów, nie wywierając nadmiernego ucisku ani nie dopuszczając do tworzenia się szczelin, co psułoby skuteczność działania systemu ANC.
Jeśli chodzi o wygląd, dziwi tylko brak odważniejszych wersji kolorystycznych. Do wyboru mamy dwa warianty - Onyx Black (czarny) i Warm Stone (jasnobeżowy). Ten pierwszy był oczywistością, ale dlaczego drugim dostępnym kolorem nie jest biały, niebieski, różowy czy zielony? Podobno wiele osób preferuje beż ze względu na... makijaż, który po pewnym czasie przenosi się zarówno na czarne, jak i białe poduszki, co wygląda nieestetycznie i wymaga częstego czyszczenia. Czy nikt w Worthing nie bał się, że zaraz na scenę wjedzie cała brygada fanów różnorodności, wegańskich burgerów i czarnoskórej syrenki Ariel, domagających się, aby katalog B&W przypominał paletę podkładów Fenty Beauty? A co jeśli za pół roku firma ogłosi, że wariant Warm Stone sprzedaje się lepiej, w związku z czym Onyx Black będzie oferowany w promocyjnej cenie? Ach, jednak sprytni są ci poddani Karola III. Niby nic, niby to tylko kolory słuchawek, a zamieszki w USA murowane. Masz, Donaldzie, odpowiedź na te swoje cła!
Px8 S2 otrzymujemy oczywiście w eleganckim opakowaniu, utrzymanym w stylistyce charakterystycznej dla produktów Apple'a - wszechobecna biel, duże zdjęcia produktu i dyskretne, ale wyczerpujące opisy techniczne. W zestawie otrzymujemy dopasowany etui transportowe - w nowej wersji jest ono mniejsze i bardziej płaskie, w związku z czym łatwiej mieści się w torbie czy plecaku. Walizeczka ma twardą konstrukcję chroniącą słuchawki, a w środku znajdziemy wyprofilowaną, zamykaną magnetycznie przegródkę na akcesoria. A tych nie brakuje. B&W dodaje przewód USB-C do USB-C (do ładowania oraz do połączeń audio cyfrowych) oraz przewód USB-C do 3,5 mm jack. Ten drugi pozwala na korzystanie ze słuchawek w trybie analogowym - wystarczy podłączyć go do gniazda USB-C w słuchawkach i standardowego wyjścia mini-jack w źródle dźwięku. To rzadkość, bo większość konkurentów oferuje raczej gniazdo 3,5 mm w słuchawkach, a Bowers & Wilkins zintegrował wszystko w jednym porcie USB-C, co jest eleganckie i funkcjonalne. W praktyce oznacza to, że nawet na pokładzie samolotu czy ze stacjonarnym wzmacniaczem możemy używać Px8 S2 przewodowo. Co ważne, słuchawki obsługują także tryb USB DAC. Podłączenie ich kablem USB do komputera lub telefonu pozwala przesyłać dźwięk cyfrowo (24 bit/96 kHz) prosto do wbudowanego przetwornika i wzmacniacza słuchawek. To świetna opcja dla audiofilów, którzy chcą wycisnąć maksimum jakości, omijając ograniczenia łączności Bluetooth.
Na prawej muszli znajdziemy zestaw przycisków fizycznych. B&W konsekwentnie stroni od sterowania dotykowego i wielu użytkowników to doceni (koniec z przypadkowym muśnięciem pauzującym muzykę). Rozmieszczenie elementów sterujących poprawiono względem poprzednika. Zamiast tłoczyć wszystkie przyciski na jednej stronie, rozłożono je między obie muszle. Z prawej strony pod kciukiem znajdują się wygodne przyciski do sterowania głośnością oraz wielofunkcyjny przycisk środkowy (odtwarzanie/pauza, odbieranie połączeń, przewijanie utworów - zależnie od liczby kliknięć). Lewa muszla mieści suwak zasilania i Bluetooth (służy do włączania i parowania) oraz konfigurowalny przycisk funkcyjny. Domyślnie przycisk ten przełącza tryby ANC (aktywna redukcja hałasu, tryb świadomości otoczenia), ale w aplikacji możemy zmienić jego działanie, na przykład na aktywację asystenta głosowego. Wszystkie przyciski mają wyczuwalny skok i rozmieszczono je tak, że łatwo nauczyć się ich obsługi (niektóre mają chropowatą fakturę, więc dokładnie czujemy, po czym przesuwa się nasz palec). Dodatkowo słuchawki wyposażono w czujnik zbliżeniowy - po zdjęciu z uszu muzyka automatycznie się zatrzymuje, a po ponownym założeniu jest odtwarzana dalej. Czułość czujnika można regulować w aplikacji lub całkiem go wyłączyć, jeśli ktoś nie lubi tej funkcji.
Łączność bezprzewodowa stoi na najwyższym poziomie. Px8 S2 korzystają z Bluetooth 5.3 z obsługą multipoint, co pozwala jednocześnie sparować na przykład telefon i laptop - słuchawki same przełączą się na połączenie przychodzące z telefonu, by po zakończeniu wrócić do dźwięku z laptopa. Parowanie jest szybkie i bezproblemowe. Zaimplementowano tu Google Fast Pair (natychmiastowe parowanie z urządzeniami z Androidem) oraz certyfikat Apple MFi. Co jednak kluczowe dla melomanów, Px8 S2 obsługują praktycznie każdy nowoczesny kodek audio - od standardowych SBC i AAC przez aptX Classic i aptX HD aż po aptX Adaptive i aptX Lossless. Oznacza to, że z kompatybilnym źródłem słuchawki mogą strumieniować dźwięk w bezprzewodowej jakości hi-res. Kodek aptX Adaptive dostosowuje się do warunków, umożliwiając transmisję do 24 bit/96 kHz przy sprzyjającym połączeniu, a w trudniejszych warunkach obniża bitrate, by uniknąć przerw, natomiast aptX Lossless to tryb bezstratny, pozwalający osiągnąć jakość CD (16 bit/44,1 kHz) bez kompresji - pierwszy raz dostępny w słuchawkach B&W. To nie lada gratka dla audiofilów, ponieważ w praktyce trudno odróżnić dźwięk po aptX Lossless od połączenia przewodowego. Co ważne, aptX Lossless działa w ramach aptX Adaptive, więc aktywuje się automatycznie, gdy zarówno nadajnik, jak i słuchawki obsługują ten tryb i sygnał jest bezstratny. Użytkownicy iPhone'ów niestety muszą bazować na kodeku AAC (Apple wciąż nie wspiera aptX), ale i tu B&W wychodzi naprzeciw - dzięki wspomnianemu kablowi USB można połączyć iPhone'a (szczególnie najnowsze modele z USB-C) bezpośrednio i uzyskać sygnał hi-res, omijając stratną kompresję. Tylko po co nam wówczas słuchawki bezprzewodowe? Ciekawym rozwiązaniem tego problemu mógłby być "gwizdek", taki jak ten dodawany do słuchawek AKG N9 Hybrid. Jest to oczywiście dodatkowa komplikacja, ale o wiele mniejsza niż podpinanie słuchawek do telefonu za pomocą kabla, a możemy wówczas korzystać z najlepszego połączenia i najnowszych kodeków - nawet jeśli nasz laptop ma pięć albo siedem lat i nie wie, co to Bluetooth 5.3 czy aptX Lossless.
Aktywna redukcja hałasu to dziś must-have w słuchawkach bezprzewodowych i Bowers & Wilkins oczywiście wyposażył Px8 S2 w zaawansowany system ANC. Co więcej, dodano kolejne mikrofony - teraz jest ich aż osiem (w poprzednim Px8 było ich sześć). Zastosowano konfigurację hybrydową - dwa mikrofony wewnętrzne umieszczone przy przetwornikach stale mierzą sygnał od strony ucha (kontrolują, co faktycznie dociera do słuchacza), cztery mikrofony zewnętrzne (po dwa na każdej muszli) nasłuchują odgłosów otoczenia, a dwa dodatkowe mikrofony kierunkowe odpowiadają za przechwytywanie naszego głosu przy rozmowach telefonicznych. Cała ósemka współpracuje z cyfrowym układem redukcji szumów najnowszej generacji B&W, który - jak podaje producent - ma niwelować hałas, nie wpływając przy tym negatywnie na brzmienie muzyki. Rzeczywiście, w praktyce ANC w Px8 S2 bardzo dobrze wycisza niskie pomruki (silniki, klimatyzacja) i znacznie tłumi stałe odgłosy otoczenia, nie wprowadzając przy tym szumów własnych ani nie psując dynamiki utworów. Tutaj wracamy do piramidy priorytetów. Bowers & Wilkins celowo unika agresywnego wycinania wszystkiego jak leci, twierdząc, że dzisiejsza technologia jest tak zaawansowana, że "normalne" ANC w zupełności wystarcza. W efekcie firma nie rywalizuje o miano absolutnie najskuteczniejszego ANC na rynku, bo priorytetem jest dla niej zachowanie najwyższej jakości dźwięku. Konkurencyjne Bose czy Sony mogą odrobinę lepiej radzić sobie na przykład z wysokimi dźwiękami, ale okupują to słyszalnym wpływem na barwę muzyki. W Px8 S2 kompromis dobrano rozsądnie. Tryb świadomości otoczenia również zasługuje na pochwałę - po jego włączeniu mikrofony przekazują nam zewnętrzne dźwięki w sposób naturalny, bez rażących opóźnień czy metalicznych artefaktów. Można swobodnie porozumieć się z kimś lub usłyszeć komunikat na lotnisku, nie zdejmując słuchawek - niemal jakbyśmy ich w ogóle nie mieli na uszach. B&W zbliżył się tutaj do lidera, jakim jest Apple (AirPods Max słyną z doskonałego trybu kontaktu), co jest dużym osiągnięciem.
TEST: Bowers & Wilkins Px7 S3
Sterowanie bardziej zaawansowanymi funkcjami słuchawek odbywa się oczywiście za pośrednictwem aplikacji Bowers & Wilkins Music. Oprócz podstawowych ustawień (poziom ANC, włączenie iwyłączenie trybu Ambient, wskazanie poziomu baterii czy zarządzanie listą sparowanych urządzeń) aplikacja oferuje także dostęp do kilku serwisów streamingowych i obsługi multiroom, ale najważniejsze dla nas są funkcje związane z samymi nausznikami. Mamy tu wbudowany 5-pasmowy korektor graficzny, co pozwala precyzyjnie dostroić brzmienie do własnych preferencji. Jeśli jednak nie chcemy się bawić w manualne EQ, możemy skorzystać z firmowego trybu True Sound - jedno dotknięcie przełącza słuchawki w domyślną charakterystykę brzmieniową rekomendowaną przez inżynierów B&W. True Sound wyłącza wszelkie korekty i efekty, zapewniając najbardziej naturalne, neutralne brzmienie "zgodne z intencją artysty" (to określenie często pojawia się w materiałach B&W). W aplikacji można także przypisać akcję do przycisku funkcyjnego (ANC lub asystent głosowy), przeprowadzić aktualizację oprogramowania oraz zmienić czułość czujnika zbliżeniowego. Interfejs jest przejrzysty, a same słuchawki łączą się z aplikacją szybko i stabilnie. Warto dodać, że B&W zapowiedział już aktualizacje OTA poszerzające funkcjonalność Px8 S2. Jeszcze w 2025 roku ma zostać dodany tryb dźwięku przestrzennego (Spatial Audio), a w ślad za nim pójdą Bluetooth LE Audio z Auracast. Ten pierwszy to kolejny ukłon w stronę audiofilów, natomiast Auracast ma umożliwić łatwe parowanie słuchawek z nadajnikami obsługującymi wiele połączeń, na przykład w przestrzeniach publicznych. Przykładowo, będąc na lotnisku, zeskanujemy kod QR i będziemy mogli słuchać tylko tych komunikatów, które dotyczą naszego lotu, a w muzeum będziemy mogli słuchać przewodnika mówiącego w naszym języku. Można więc powiedzieć, że Px8 S2 są słuchawkami przyszłościowymi - kupując teraz, możemy liczyć na rozwój nowych funkcji za pomocą aktualizacji oprogramowania.
Tak oto docieramy do ostatniego poziomu piramidy priorytetów - akumulatora. Czas pracy Px8 S2 na jednym ładowaniu dochodzi do 30 godzin z włączonym ANC, co wydaje się być co najmniej przyzwoitym, jeśli nie bardzo dobrym wynikiem. Jasne, istnieją słuchawki działające jeszcze dłużej, ale jeśli przyjrzymy się najbliższym rywalom, żywotność ich baterii jest porównywalna. Focal Bathys - 30 godzin, Mark Levinson Nº 5909 - 30 godzin, Apple AirPods Max - 20 godzin. W tyle swoją konkurencję zostawiają tylko Loewe leo, których deklarowany czas pracy na jednym ładowaniu wynosi 65 godzin. Brytyjczycy uważają, że w tej dziedzinie po prostu nie ma się co spinać. Ich zdaniem nikomu nie robi to różnicy. Nawet jeśli po kilku latach użytkowania ten czas spadnie do 15-20 godzin, to i tak świat i ludzie. Taki zapas energii spokojnie wystarczy na najdłuższy lot międzykontynentalny czy parę dni pracy z muzyką w tle. Ładowanie odbywa się przez port USB-C. Co ważne, mamy tu funkcję szybkiego ładowania - wystarczy 15 minut pod ładowarką, aby uzyskać kolejne 6-7 godzin odtwarzania. Pełne ładowanie "od zera do setki" zajmuje około 2 godziny. Kluczem do sukcesu jest nie tylko pojemność akumulatora, ale również to, że w codziennym użytkowaniu słuchawki oszczędnie gospodarują energią - automatycznie się wyłączają po dłuższej bezczynności, a dzięki Bluetooth 5.3 i energooszczędnym układom nawet 30 godzin deklarowane wydaje się osiągalne w praktyce.

Brzmienie
Odpowiedź na najważniejsze pytanie dotyczące testowanych słuchawek otrzymałem niemal natychmiast po ich uruchomieniu. Tak, drodzy audiofile -
Bowers & Wilkins nie kłamał, twierdząc, że jakość brzmienia stawia na pierwszym miejscu. Od pierwszych chwil odsłuchu staje się jasne, że Px8 S2 powstały z myślą o melomanach, którzy nie chcą iść na kompromis między wygodą bezprzewodowych słuchawek a jakością dźwięku. Co więcej, choć już poprzedni model w tej kwestii naprawdę dużo, tutaj brytyjska manufaktura dokonała znaczących usprawnień i to również wyraźnie słychać. Px8 grały naturalnie, równo, dynamicznie i przekonująco, z solidnym basem i niezłą przestrzenią, ale Px8 S2 dodają do tego cały szereg kolejnych zalet, takich jak przejrzystość, namacalność średnich tonów czy świetna przestrzeń i szeroko rozumiana swoboda. Chwilami czułem się, jakbym naprawdę słuchał muzyki na wysokiej klasy systemie stacjonarnym albo biurkowym, siedząc blisko zestawów głośnikowych, ale raz po raz otrzymując dowody na to, że mam do czynienia z bardzo porządnym sprzętem. A to wokal delikatnie wyszedł do przodu, pokazując bogactwo barw i niuansów, a to bas zapuścił się w iście subwooferowe rejony, zachowując przy tym fenomenalną zwartość, a to przestrzeń zaczęła mnie otaczać, ale - na szczęście - bez imitowania efektów rodem z systemów kina domowego. Czy dźwięk może być jednocześnie efektowny i naturalny? Tak, może - doskonale wiedziałem to jeszcze zanim wziąłem Px8 S2 do testu. Opisywałem przecież takie cuda jak Erzetich Charybdis, HiFiMAN HE-R10P, Audeze LCD-5 czy Final Audio Design D8000 DC, a nawet zestaw Sennheiser Orpheus HE 1, więc orientuję się, gdzie jest szklany sufit - absolutny szczyt słuchawkowego hi-endu. I nie, nie chodzi mi o to, aby porównywać Px8 S2 z modelami za kilkadziesiąt tysięcy złotych, bo to nie ta liga. Jest to oczywiste i zrozumiałe. Są to jednak pierwsze bezprzewodowe nauszniki, których brzmienie realnie wybija się ponad to, co oferowano nam do tej pory.
Wiernych fanów marki na pewno ucieszy to, że pewne obowiązkowe punkty programu się nie zmieniły. Charakterystyka dźwięku Px8 S2 jest bogata i dojrzała. Ogólny balans tonalny można określić jako leciutko ocieplony, ale z dobrą energią i rozdzielczością, która nie pozwala się nudzić. Brzmienie ma fundament w postaci mocnego basu, jednak nie brakuje mu też szczegółów ani blasku w wysokich tonach. Zacznijmy od basu. Jest go pod dostatkiem, aby zadowolić fanów mocnego uderzenia, ale jednocześnie trzyma on rygor i nie dominuje nad resztą pasma. Niskie tony schodzą bardzo głęboko. Najniższe częstotliwości potrafią zamruczeć z pełnym autorytetem, gdy utwór tego wymaga. Przy muzyce elektronicznej czy filmowych ścieżkach dźwiękowych poczujemy potężny masaż uszu, jednak imponujące jest to, że bas zawsze pozostaje kontrolowany i zwarty. Nie ma mowy o dudnieniu czy zamulaniu - każde uderzenie ma wyraźny kontur i szybko wygasa, nie przysłaniając kolejnych tąpnięć. Dynamika w dole pasma stoi na wysokim poziomie. Nagłe zejścia uderzają z impetem, ale zaraz potem następuje cisza - nie ma efektu basowego "ogona". Prawdopodobnie jest to zasługa sztywności i szybkości nowych przetworników oraz mocnego wzmacniacza, który je napędza, ale ponieważ nie mogłem zmienić ani jednego, ani drugiego elementu, są to tylko moje domysły.
Średnica pozostała czysta i bogata w informacje. Wydaje się nawet nieco pełniejsza niż w modelu Px8. Wokale są namacalne i wyraziste, umiejscowione nieco bliżej słuchacza niż wcześniej. Bowers & Wilkins najwyraźniej delikatnie podkreślił średni zakres lub zredukował maskowanie go przez skraje pasma, bo wokale, gitary i wszystkie inne instrumenty operujące w tym zakresie zyskały na obecności. W kategorii słuchawek bezprzewodowych to niemalże fenomen, ponieważ większość producentów nawet w swoich najwyższych modelach podbija skraje pasma kosztem średnicy, co sprawia, że brzmienie jest imponujące, ale na dłuższą metę irytuje, a wokale stają się niewyraźne i nieczytelne. Dostajemy głęboki bas i czystą górę, a nie słyszymy tego, co najważniejsze. W Px8 średnica nie wychodzi przed szereg - została po prostu zrównana z resztą pasma, co wciąż daje zdecydowanie bardziej naturalne strojenie niż w 90% słuchawek bezprzewodowych. Separacja w średnicy jest świetna - nawet gęste aranżacje, gdzie wiele dzieje się naraz (orkiestra, chórki, nakładające się gitary) nie zlewają się i nie wywołują efektu "zapchania uszu". Poszczególne warstwy nagrania pozostają osobnymi bytami, dzięki czemu mamy wrażenie porządku i przestrzeni między instrumentami.
Wysokie tony idealnie domykają tę kompozycję. Są dźwięczne, nasycone i szczegółowe, a przy tym gładkie. Mają dość energii, by dodać nagraniom blasku, ale wiedzą, gdzie leży granica, której nie warto przekraczać. Talerze perkusyjne brzmią jasno i metalicznie (w pozytywnym sensie), wybrzmienia nie są brutalnie tłumione, a smyczki czy blachy zachowują naturalny blask. Jednocześnie udało się uniknąć ostrości. Nawet słuchając głośno utworów brzmiących dość jasno nie doświadczyliśmy nieprzyjemnego kłucia w uszach (no, może nie dotyczy to wszystkich albumów, bo niektóre nagrania z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych potrafią sprawić, że każdy, nawet najlepszy sprzęt zacznie w końcu irytować nas wysokimi tonami). Generalnie jednak góra pasma jest precyzyjna, ale nigdy nie męczy. Bowers & Wilkins znalazł złoty środek między analitycznością a muzykalnością. Podsumowując tę analizę pasma i ogólnego charakteru brzmienia, Px8 S2 grają dźwiękiem żywym, dynamicznym i angażującym, który jednocześnie jest na tyle spójny i zrównoważony, że sprawdzi się w każdym gatunku muzycznym.
Na osobny akapit zasługują szczegółowość i rozdzielczość. Już poprzedni model imponował ilością detali, ale Px8 S2 wznosi poprzeczkę jeszcze wyżej. Dzięki modyfikacjom konstrukcyjnym przetworniki generują jeszcze mniej zniekształceń, co przekłada się na czytelność najdrobniejszych niuansów. W dobrze zrealizowanych nagraniach usłyszymy subtelności, które często umykają w typowych słuchawkach bezprzewodowych - drobne odgłosy tła, cichą pracę młoteczków fortepianu, oddechy wokalisty między frazami. Px8 S2 bez wysiłku wydobywają takie smaczki z nagrań. Co ważne, ta szczegółowość nie jest podbijana sztucznie przez wyostrzenie jakiegoś pasma - to raczej efekt ogólnej czystości przekazu i, co tu dużo mówić, wysokiej jakości tych słuchawek. Warto pamiętać, że potrafią one przyjąć sygnał hi-res, więc pozwalają nam w pełni cieszyć się materiałem wysokiej rozdzielczości. I faktycznie słychać korzyści płynące ze słuchania gęstych plików czy bezstratnego streamingu (zwłaszcza przez aptX Adaptive/Lossless). B&W skutecznie wykorzystują potencjał hi-res i nie są wąskim gardłem w torze. Jeśli dysponujemy odpowiednim źródłem (połączenie z komputerem za pomocą kabla USB daje pojęcie o tym, jakie są możliwości tych nauszników), Px8 S2 odwdzięczą się dźwiękiem, który z ręką na sercu można nazwać audiofilskim. Wiem, że część osób ogłaszała takie rewelacje wcześniej, ale moim zdaniem dopiero teraz nadszedł moment, w którym zaciera się granica między słuchawkami przewodowymi a bezprzewodowymi. Jeszcze niedawno powiedziałbym, że pod względem jakości dźwięku kabel wciąż jest bezkonkurencyjny. Dobre słuchawki przewodowe podłączone do malutkiego DAC-a rozjeżdżały najlepsze konstrukcje bezprzewodowe, nawet z telefonem w roli źródła. Teraz to już kwestia wyboru i naszych potrzeb. Tę samą jakość możemy otrzymać w formie eleganckich, wygodnych w użyciu nauszników, które trzeba po prostu raz na jakiś czas naładować.
TEST: Bowers & Wilkins 704 S3
Jak już krótko wspomniałem, jednym z niewątpliwych atutów Px8 S2 jest również scena dźwiękowa. Z jednej strony mamy tu efekt bliskości - wiele nagrań brzmi tak, jakby tuż przed nami stał wysokiej klasy system stereo. Dźwięki są poukładane dookoła nas, ale raczej przed niż za naszą głową, w niewielkiej odległości, ale bez efektu klaustrofobii. Z drugiej strony scena jest szeroka jak na słuchawki zamknięte - dźwięki potrafią wychodzić poza głowę, tworząc przyjemne wrażenie wypełnienia dźwiękiem znacznie większej przestrzeni. Z tym, że te najważniejsze, pierwszoplanowe wydarzenia nigdy nie rozgrywają się gdzieś daleko. Tam usłyszymy co najwyżej pewne "artefakty", takie jak pogłos sali, w której dokonano nagrania (czyli znów - tak, jak powinno to wyglądać, kiedy słuchamy domowego zestawu hi-fi). Wydaje mi się, że tak przekonującą przestrzeń uzyskano po pierwsze dzięki rozdzieleniu "kości" odpowiadających za obróbkę i wzmocnienie sygnału, a po drugie dzięki ustawieniu przetworników pod kątem. W porównaniu do bardziej audiofilskich modeli, na przykład otwartych słuchawek planarnych, scena Px8 S2 wciąż jest nieco intymna, jednak jak na konstrukcję z ANC wypada znakomicie. Godna uwagi jest także stabilność sceny stereofonicznej. Każde źródło ma przypisane miejsce i nie "tańczy" wokół niego. Głębia sceny jest przyzwoita - słychać poszczególne plany, choć oczywiście pewne ograniczenia konstrukcji zamkniętej dają o sobie znać. Mimo to Px8 S2 oferują jedno z najbardziej naturalnych doświadczeń przestrzennych w kategorii zamkniętych słuchawek bezprzewodowych z systemem ANC. Zamiast czuć się odseparowanym od świata w szczelnej "bańce", mamy wrażenie uczestnictwa w wydarzeniu rozgrywającym się w sporym pokoju lub sali koncertowej. A że możemy akurat siedzieć w autobusie lub na ławce w parku, to już zupełnie inna historia.
Na pochwałę zasługuje również dynamika. Słuchawki potrafią zagrać bardzo głośno, znacznie przekraczając bezpieczne poziomy - mają duży zapas mocy, więc nawet przy cichszych nagraniach można podkręcić głośność bez śladów przesterowania. Muzyka brzmi żywiołowo, transjenty (nagłe impulsy dźwiękowe) są szybkie i uderzające, a jednocześnie ciche szczegóły nie giną w tle. W muzyce klasycznej uderzenia kotłów czy akcenty orkiestry mają odpowiednią wagę, by zaraz potem ustąpić miejsca delikatnym frazom smyczków. Z kolei w muzyce rozrywkowej czuć kopnięcie perkusji i potęgę basu, co nadaje nagraniom energię, jakiej często brakuje słuchawkom nastawionym tylko na neutralność. Px8 S2 świetnie oddają kontrasty dynamiczne i potrafią utrzymać kontrolę nad dźwiękiem. Nawet w wymagających fragmenty nie gubią się ani nie wpadają w "gorszy tryb pracy", sprawiając, że dźwięk jest posklejany i niewyraźny. Człowiek znów mimowolnie zastanawia się, jakie jest źródło tego sukcesu. Słuchawki zachowują czystość nawet przy dużym natężeniu dźwięku, co chyba jasno dowodzi, że dedykowany wzmacniacz w połączeniu z wysokiej klasy przetwornikiem ma tu przewagę nad typowymi rozwiązaniami. Minusy? Cóż, zostawiłem tę część na koniec, ale nie dlatego, że tak nakazuje tradycja, ale dlatego, że będzie bardzo krótka. Właściwie jedynym mankamentem tych słuchawek jest to, że... są tak dobre. To jedne z niewielu modeli bezprzewodowych, które nie tylko są w stanie wiele nam dać, ale też stawiają pewne wymagania - przede wszystkim w kwestii odtwarzanego materiału oraz źródła i wszystkich związanych z nim ustawień. Jeżeli zlekceważycie kwestię kodeków, a następnie z ulubionego serwisu strumieniowego puścicie kiepsko zrealizowany materiał w jakości "empetrójki", bardzo skutecznie podetniecie tym nausznikom skrzydła. Co ciekawe, wciąż będą starały się pokazać, że potrafią zagrać o wiele lepiej, ale pewnych ograniczeń nie przeskoczą. Jeżeli natomiast choć trochę przyłożycie się do tematu i wyciśniecie to, co wycisnąć z nich można, zafundujcie sobie dużą kawę i szykujcie się na wielogodzinne odsłuchy.

Budowa i parametry
Bowers & Wilkins Px8 S2 to wokółuszne, zamknięte słuchawki bezprzewodowe będące ozwinięciem zaprezentowanego trzy lata temu modelu Px8. Jak twierdzi producent, nowa generacja łączy dopracowane wzornictwo, wyjątkowy komfort użytkowania i zaawansowane technologie, redefiniując doświadczenie słuchania muzyki w trybie bezprzewodowym. Najważniejsze zmiany zaszły jednak w sferze dźwięku. Px8 S2 korzystają z 40-milimetrowych przetworników Carbon Cone, znanych z modelu Px7 S3, lecz udoskonalonych poprzez całkowicie przeprojektowane chassis, cewki, zawieszenie i układ magnetyczny. Membrany wykonane z materiału węglowego cechują się wysoką sztywnością przy niskiej masie, co pozwala zminimalizować niepożądane rezonanse i zniekształcenia. Przetworniki zostały ustawione pod precyzyjnym kątem względem uszu użytkownika. Taki zabieg konstrukcyjny ma na celu polepszenie przestrzenności i obrazowania stereo, redukując odbicia fal dźwiękowych od wewnętrznych ścianek muszli.
Każdy z przetworników otrzymał swój dedykowany wzmacniacz. Wewnątrz słuchawek znajduje się wysokiej klasy 24-bitowy układ DAC z wbudowanym wzmacniaczem słuchawkowym. B&W nie podaje dokładnej mocy ani modelu, ale mówi o "wzmacniaczu dyskretnym", co sugeruje oddzielne stopnie końcowe zapewniające dużą wydajność prądową. Cyfrowy procesor sygnałowy (DSP) czuwa nad przetwarzaniem dźwięku w 24 bit/96 kHz, niezależnie od tego, czy źródło to Bluetooth czy tryb USB. Bowers & Wilkins określa to jako prawdziwą łączność 24-bitową. Słuchawki obsługują Bluetooth 5.3 oraz kodeki aptX (Classic, HD, Adaptive, Lossless), AAC i SBC, a więc mamy pełne wsparcie w tej dziedzinie. Co więcej łączność Bluetooth 5.3 gwarantuje wysoką stabilność połączenia i energooszczędność. W czasie testu nie miałem problemów z zerwaniem sygnału, nawet oddalając się na 15 m od telefonu. Słuchawki obsługują profile BLE (Bluetooth Low Energy), więc będą gotowe na LE Audio. Warto dodać, że po aktualizacji z LE Audio pojawi się zapewne obsługa Auracast, czyli możliwość odbioru publicznych transmisji audio - to kolejny element przyszłościowy.
Jeśli chodzi o trwałość i jakość wykonania, Bowers & Wilkins słynie z solidności, a Px8 S2 nie są wyjątkiem. Zawiasy są metalowe, pracują płynnie, a muszle obracają się i odchylają do pewnego stopnia, by ułatwić dopasowanie i spłaszczenie w etui. Nie stwierdziłem żadnych trzasków czy luzów konstrukcji, choć tu trzeba zaznaczyć, że słuchawki testowałem dwa tygodnie, a nie trzy lata, więc jak będzie to wyglądało na dłuższą metę - czas pokaże. Nauczony życiowymi doświadczeniami, obstawiam, że jeśli pewnego dnia Px8 S2 wyzioną ducha, przyczyną będzie raczej starość lub awaria elektroniki niż uszkodzenie jakiegokolwiek elementu mechanicznego. Pod tym względem słuchawki wydają się totalnie pancerne - oczywiście nie licząc miękkich poduszek, które można wymienić.
Specyfikacja techniczna dopełnia obraz Px8 S2 jako dopracowanego produktu. Pasmo przenoszenia słuchawek (choć oficjalnie nie podano zakresu) sięga od głębokiego basu (10 Hz) do najwyższych słyszalnych częstotliwości (bez problemu odtwarzają 20 kHz i więcej). Skuteczność i impedancja w trybie pasywnym nie zostały ujawnione - w praktyce przy połączeniu analogowym wymagają włączenia zasilania, by grały na pełnej głośności (pasywnie grają ciszej). Cóż, większości użytkowników takie dane po prostu nigdy do niczego się nie przydadzą. Producent podaje, że zniekształcenia harmoniczne (THD) utrzymano na poziomie poniżej 0,1% (przy 1 kHz i średniej głośności) - to wyśmienity wynik w świecie słuchawek bezprzewodowych. Masa 310 g plasuje Px8 S2 pośrodku stawki. Istnieją zarówno słuchawki lżejsze, takie jak AKG N9 Hybrid (281 g) czy JBL Tour One M2 (272 g), jak i cięższe - Focal Bathys (350 g) czy Mark Levinson Nº 5909 (340 g). Bądźmy szczerzy, różnica rzędu 20-30 gramów nie będzie tutaj decydującym czynnikiem. Podsumowując, Bowers & Wilkins Px8 S2 to tak naprawdę skrajnie nowoczesne słuchawki. Zastosowano w nich najnowsze rozwiązania - od topowych przetworników z membranami z węgla przez wydajne wzmacniacze i kodeki hi-res aż po cały zestaw czujników i mikrofonów.
Werdykt
Producenci wysokiej klasy sprzętu podejmowali już próby stworzenia słuchawek bezprzewodowych, które jakością brzmienia dorównywałyby tym, które trzeba za pomocą kabla podłączyć do wzmacniacza, przetwornika lub odtwarzacza przenośnego. Robili, co mogli, ale jeszcze kilka lat temu technologia - mam tu na myśli przede wszystkim łączność, kodeki i miniaturyzację układów scalonych - nie była na tyle zaawansowana, aby to marzenie faktycznie się spełniło. Teraz to już możliwe, a Px8 S2 są tego doskonałym przykładem. Co więcej, grają tak dobrze nie tylko dlatego, że napędzany przez smartfony i tablety świat elektroniki użytkowej poczynił znaczne postępy, ale również dzięki świadomej decyzji inżynierów Bowers & Wilkins, aby to nie wzornictwo, nie żywotność akumulatora ani skuteczność systemu ANC, ale jakość brzmienia była pierwszym i najważniejszym celem całego projektu. A może i oni doskonale wiedzieli, że dopiero teraz mogą sobie pozwolić na taki krok? Do ścisłej czołówki dołączyli już trzy lata temu, prezentując model Px8. Teraz, wprowadzając jego następcę, ową czołówkę zdefiniowali.
Czy Px8 S2 aspirują do miana najlepszych słuchawek bezprzewodowych na rynku? Po tym teście z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że tak - to bezsprzecznie jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy bezprzewodowy zestaw słuchawkowy dostępny obecnie w sprzedaży. Brytyjczycy wzięli świetny model Px8 i wyeliminowali niemal wszystkie jego słabości, jednocześnie szlifując to, co było jego atutem - bogaty, dynamiczny, szczegółowy, a przy tym angażujący dźwięk. Px8 S2 oferują dobrze zrównoważony, dynamiczny, głęboki, szczegółowy i naturalnie przestrzenny dźwięk. Nie trzeba rozkładać go na czynniki pierwsze, aby zrozumieć, jak mocno pod tym względem nowy flagowiec B&W wybija się na tle konkurencji. Nie trzeba nawet dysponować taką wiedzą czy słownictwem, aby nazwać i skwantyfikować to, co się słyszy. Wystarczy posłuchać. Wnioski i odpowiedzi przychodzą wtedy same.
Na koniec pozwolę sobie na kolejną chwilę brutalnej szczerości. Idąc na premierową prezentację nowych flagowców B&W, byłem przekonany, że będą to po prostu kolejne luksusowe słuchawki bezprzewodowe. Duże, ładne, wykonane z wysokiej jakości materiałów, imponujące rozwiązaniami technicznymi i nafaszerowane funkcjami, z których połowa użytkowników nigdy nie skorzysta, ale grające tak samo, jak każde inne - nudno, neutralnie, bezpiecznie, z podbitym basem i wysokimi tonami, które wyskakują jak filip z konopi za każdym razem, gdy nagranie daje im ku temu pretekst. Teraz, gdy spędziłem z Px8 S2 więcej czasu, dochodzę do wniosku, że w dużej mierze typowałem trafnie. Tak, są piękne, wygodne, nowoczesne, luksusowe i przemyślane pod kątem codziennego użytkowania. Myliłem się tylko co do brzmienia. I bardzo mnie to cieszy. Chociaż...
Naprawdę chciałbym się do czegoś przyczepić. Tylko do czego? Hmm, może do tego, że nowe Px8 S2 dość intensywnie pachną skórą? Jeśli komuś to przeszkadza, będzie musiał gdzieś je odstawić do wywietrzenia. Znam też słuchawki, w których jakość połączeń telefonicznych jest lepsza, a przynajmniej tak doniosło mi kilkoro rozmówców, których poprosiłem o opinię. Zwykle w takich przypadkach narzekam też na wysoką cenę, ale muszę wrócić do tego, o czym wspominałem na wstępie - w momencie rynkowej premiery Px8 S2 są nawet ciut tańsze niż Px8. A przecież inflacja, ceny surowców, koszty transportu, rosnące cła i globalna niepewność gospodarcza są wspólne dla wszystkich. Nie wiem, jak Brytyjczycy to zrobili, ale chyba chcą nam coś udowodnić. Mam nadzieję, że konkurencja to zauważy, wpadnie w dziką zazdrość i zacznie robić to samo. Najwyższa pora wyjść z epoki walki o akumulatory i postawić na to, co najważniejsze - brzmienie.

Dane techniczne
Typ słuchawek: dynamiczne, zamknięte, wokółuszne, bezprzewodowe
Łączność: Bluetooth 5.3, USB-C
Funkcje: ANC, Google Fast Pair, TrueSound, ADI Pure Voice
Przetworniki: 40 mm
Czas pracy akumulatora: do 30 h (z Bluetooth i ANC)
Obsługiwane kodeki: aptX Lossless, aptX Adaptive, aptX HD, aptX, AAC, SBC
Masa: 310 g
Cena: 3199 zł
Konfiguracja
Apple iPhone 15 Pro, Xiaomi 15T Pro, Asus Zenbook UX31A, Sony WF-1000XM3, Apple AirPods Max, Bowers & Wilkins P5, Bowers & Wilkins Px7 S3.
Równowaga tonalna![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Dynamika![]()
Rozdzielczość![]()
Barwa dźwięku![]()
Szybkość![]()
Spójność![]()
Muzykalność![]()
Szerokość sceny stereo![]()
Jakość wykonania![]()
Funkcjonalność![]()
Tłumienie hałasu![]()
Cena![]()
Nagroda
-
Piotr
Moje "zwykłe" Px8, które mam od ponad dwóch lat mają problem z tym, że gdy przekręcam głowę w prawo lub lewo zaczynam mocno słyszeć szum otoczenia. Najwidoczniej pady są zbyt sztywne i nie do końca przylegają do głowy poniżej uszu. Czy mógłby Pan sprawdzić jak to wygląda w tej nowej wersji?
0 Lubię -
-
stereolife
@Reamon - Właśnie pojawił się obszerny artykuł na ten temat. Sprawa jest co najmniej intrygująca.
@Tadeusz - Jeśli priorytetem jest brzmienie, to nie ma wątpliwości, że Px8 S2 są lepsze niż "jedynki". Tylko czym jest dla Pana "dużo lepszy" dźwięk? Tego już nie potrafimy ocenić. Nikt przecież nie twierdzi, że starsze Px8 są słabe. To wciąż świetne słuchawki. Odpowiedź jest tylko jedna - wybrać się do sklepu ze swoimi Px8 i porównać. Wtedy oceni Pan, czy to jest "dużo lepszy" dźwięk, czy jednak Px8 Panu wystarczą.
@Piotr - To w dużej mierze zależy od fizjonomii użytkownika, a więc przede wszystkim rozmiaru i kształtu głowy. Przy bardzo mocnym odchyleniu - nie tylko na boki, ale czasami nawet do przodu i do tyłu - wiele dostępnych na rynku słuchawek zaczyna "tracić szczelność". Pady w Px8 są odpowiednio grube i mięciutkie - na tyle, że nawet okulary nie są problemem. Jest to jednak bardzo indywidualna kwestia, dlatego jedynym rozwiązaniem jest sprawdzenie tego na sobie. Chyba że pożyczy Pan nam swoją głowę - wtedy sprawdzimy jak przylegają Px8 S2, następnie odeślemy Panu głowę i napiszemy, jakie są nasze obserwacje;-)
@Indonaro - No fakt, nie da się. Ale to działa w obie strony i może stanowić dodatkowe zabezpieczenie. Gdyby ktokolwiek narzekał, że to zbędny wydatek, że po co komu kolejne słuchawki, że są pilniejsze potrzeby - wystarczy pokazać niniejszą recenzję i stanie się jasne, że nie było wyboru. Swój swego kryje!0 Lubię -
Piter
Tylko jaki jest sens ze strony B&W ustawienia cen 2x wyższej niż świetne Px7 s3? Wątpię czy ludzie, mając do wyboru te dwa modele, wezmą akurat ten droższy. Dźwiękowo nie jest to przepaść, a płaci się głównie za metalowe elementy... Cena jakieś 2500 zł albo 2400 zł byłaby bardziej adekwatna.
0 Lubię -
Pasza
@Piter - Mam Px8 i uwierz mi, te "metalowe elementy" robią różnicę. Gdybym teraz miał kupować słuchawki, to też kupiłbym Px8, a nie Px7 S3. Ale jeśli chodzi o ponad 3000 zł za Px8 S2, to masz rację.
0 Lubię -
Piotr
Bardzo zachęcająco brzmi recenzja tych słuchawek. Szukam właśnie słuchawek bezprzewodowych bardzo dobrej jakości. Tylko pewnie wielkim problemem jest to, że jestem w posiadaniu iPhone'a 14 Pro, a muzyki słucham z Tidala. To oznacza, że o sygnale bezstratnym mogę tylko pomarzyć, bo pewnie nawet applowski AAC jest na pewno możliwy tylko, jeżeli korzysta się z się z ich Apple Music, a nie z Tidala. Co właściwie mogę zrobić? Jestem trochę załamany.
0 Lubię -
Krzysztof
@Piotr - Zobacz test najnowszych Sennheiserów HDB 630. Tam jest adapter USB, który rozwiązuje ten problem. Producenci słuchawek są już tak zmęczeni czekaniem aż Apple wprowadzi wsparcie dla AptX-ów, że zaczęli dodawać takie transmitery, które wpina się do telefonu. Jedyny problem jest taki, że w 14 Pro będziesz potrzebował jeszcze przejściówki z Lightning na USB. Czyli musiałbyś kupić dwie rzeczy, aby pozbyć się dwóch debilizmów Apple-a - portu Lightning i braku wsparcia audiofilskich kodeków.
0 Lubię -
-
-

















Komentarze (12)