Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

P.O.D. - Circles

  • Kategoria: Metal
  • Karol Otkała

P.O.D. - Circles

Wielu z nas na przełomie wieków przeżyło chwilową fascynację nu metalem. We wszystkich środkach przekazu można było usłyszeć Limp Bizkit, Linkin Park czy Korna. Swoje pięć minut miała też ekipa P.O.D., której "Alive" i "Youth Of The Nation" podbiły listy przebojów. W sumie to nic dziwnego, bo to bardzo dobre utwory. Jednak moda na nu metal przeminęła równie szybko, jak się pojawiła. Linkin Park uciekł w inne rejony muzyczne, o Limp Bizkit trudno cokolwiek powiedzieć. W zasadzie tylko Korn utrzymuje jako taką popularność i stara się oscylować w rejonach nakreślonych około dwadzieścia lat temu. Na fali sukcesu nie udało się również utrzymać ekipie P.O.D., która - chyba na przekór wszystkim i wszystkiemu - nadal istnieje i nagrywa nowe albumy. Trudno uwierzyć, że wydany parę tygodni temu "Circles" jest szóstym longplayem, wydanym od czasu "Satellite", czyli swego rodzaju opus magnum zespołu.

Ostatnie komentarze

  • dongdong

    A niech to motyla noga...
    0
Zobacz inne komentarze

Poison Heart - Heart Of Black City

  • Kategoria: Rock
  • Karol Otkała

Poison Heart - Heart Of Black City

Do pracy jeżdżę samochodem. Spędzam w nim co najmniej 40 minut dziennie przez 5 dni w tygodniu. Przez ostatnie kilkanaście dni towarzyszem moich przygód w korkach był zespół Poison Heart. "Heart Of Black City" jest trzecim pełnoprawnym albumem w dyskografii warszawskiej ekipy. Przyznam, że do niedawna nie znałem twórczości tego zespołu. Nie wiedziałem nawet o jego istnieniu. Samo "Poison Heart" kojarzyło mi się mgliście z twórczością Ramones. Zupełnie nieznany album z miejsca stał się idealnym kandydatem do przeprowadzenia samochodowego eksperymentu. Jak wiadomo, muzyka w aucie służy raczej za tło do jazdy. Nie inaczej było i w tym przypadku. W tej konwencji "Heart Of Black City" sprawdził się idealnie.

Mark Knopfler - Down The Road Wherever

  • Kategoria: Rock
  • Karol Otkała

Mark Knopfler - Down The Road Wherever

Marka Knopflera można lubić lub nie, jednak trzeba przyznać, że jest bardzo konsekwentny w tym, co robi. Od ponad dwudziestu lat jego twórczość jest niezwykle spójna. Każda z jego płyt to nie lada gratka dla fanów. Nie inaczej jest i tym razem. "Down The Road Wherever" to bezpośrednia kontynuacja poprzednich wydawnictw i rzecz, która u fanów Knopflera wywoła wiele radości i zapewni mile spędzone chwile. Jest to również materiał, który z pewnością nie przekona do artysty tych, których nie udało się przekonać do tej pory. Nowy album, w zależności od wersji, to od 14 do 16 premierowych utworów. Jest to duża liczba, podobnie jak czas ich trwania - w pierwszym wariancie przekraczający 71 minut, w drugim 78. Dla przeciętnego słuchacza będzie to zdecydowanie za wiele, jednak dla fanów Marka to prawdziwa uczta.

The Jimi Hendrix Experience - Freedom: Atlanta Pop Festival

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

The Jimi Hendrix Experience - Freedom: Atlanta Pop Festival

Przedwczesny rozpad Band Of Gypsys to jeden z najbardziej nieodżałowanych momentów w historii rocka. "Cyganie" już na swoich dosłownie pierwszych koncertach zagranych w Fillmore East osiągnęli poziom interakcji i improwizacji, o jakim większość kapel mogła najwyżej pomarzyć. Można się tylko domyślać, jak wspaniały mógłby być materiał studyjny nagrany przez tę grupę. Według legendy winowajcą tego faktu był menadżer Michael Jeffery, który, chcąc powrotu The Jimi Hendrix Experience miał rzekomo podać Hendrixowi bez jego wiedzy LSD tuż przed koncertem w Madison Square Garden. To właśnie ten występ, nieudany z winy grającego "pod wpływem" gitarzysty, był przyczyną końca krótkiej kariery Band Of Gypsys. Ostatecznie Hendrixowi udało się zatrzymać przy sobie basistę Billy'ego Coxa. Później do tej dwójki, pewnie ku zaskoczeniu niektórych, dołączył nie kto inny, jak Mitch Mitchell. Tak narodziło się trio, które można nazwać "mieszanym składem".

Piotr Schmidt Quartet - Saxesful

  • Kategoria: Jazz
  • Paweł Kłodnicki

Piotr Schmidt Quartet - Saxesful

Polska scena muzyczna potrzebowała wielu dekad, by móc choćby zrównać się z zachodnią pod względem jakości, brzmienia i dynamiki rozwoju. Od wszystkiego są jednak wyjątki. W tym przypadku jest nim przede wszystkim rodzimy jazz, który już w latach siedemdziesiątych stał na światowym poziomie. Przykłady można by mnożyć, żeby wspomnieć tylko o tak oczywistych, jak Tomasz Stańko czy Krzysztof Komeda, których największe dzieła zalicza się często do najlepszych albumów jazzowych w historii. Obecnie wśród polskich jazzmanów trudno jest znaleźć tak wybitne osobistości, ale przecież nie trzeba być drugim Komedą, by nagrać dobry album jazzowy. Zwłaszcza, jeśli ma się do tego odpowiednie umiejętności i pomoc innych zdolnych muzyków.

Ostatnie komentarze

  • Pablo

    W tekst pewnie przypadkiem wkradł się błąd - polski jazz był mega mocarny i światowy już w latach 60. Wtedy ukazał się "Astigmatic" Komedy - największe dzieło polskiej muzyki powojennej - ale też chociażby wydawnictwa Andrzeja Trzaskowskiego ("A. T. Quintet", "Seant"), Andrzeja Kurylewicza ("10 + 8"...
    0
Zobacz inne komentarze

Entropia - Vacuum

  • Kategoria: Metal
  • Karol Otkała

Entropia - Vacuum

Polska jest fenomenem na skalę światową jeśli chodzi o muzykę nie do końca popularną - taką, której nie usłyszymy w mediach masowych. Większość przedstawicieli niszowych gatunków cieszy się większą popularnością za granicą niż w ojczyźnie, w której króluje muzyka o poziomie "dyskusyjnym". Od wielu lat wielką popularnością w Japonii cieszy się Vader, a Behemoth jeździ w trasy ze Slayerem - w Polsce będąc znanym głównie z procesów o obrazę uczuć religijnych wytoczonych Nergalowi. Ciężko byłoby wymienić kraje, w których popularna jest Mgła (jeszcze ciężej te, w których nie ma problemu z wymową nazwy zespołu). Furia cieszy się porównywalną renomą. Obscure Sphinx zbiera bardzo pochlebne opinie od światowej krytyki i przyciąga tłumy na zagranicznych festiwalach, podczas gdy w Polsce nie jest w stanie zapełnić miejskich domów kultury nawet w towarzystwie post metalowego Dirge, którego zna również tylko grono nielicznych. Do polskiej metalowej ekstraklasy uznawanej za granicą od jakiegoś czasu próbuje wkroczyć Entropia.

Greenleaf - Hear The Rivers

  • Kategoria: Rock
  • Karol Otkała

Greenleaf - Hear The Rivers

Rok 2018 chyba w końcu zdał sobie sprawę z tego, że przez długi czas nie był zbyt łaskawy dla osób oczekujących z niecierpliwością na muzyczne nowości. Co prawda trafiały się ciekawe premiery, jednak dla ludzi o preferencjach zbliżonych do moich, pierwsze trzy kwartały były raczej nieudane. Na szczęście ostatnie tygodnie przyniosły istny wysyp interesujących pozycji. Wśród nich pojawił się mocny kandydat do albumu roku w kategorii grania gitarowego spod szyldu hard rock/stoner. Greenleaf istnieje na rynku muzycznym prawie 20 lat. Początkowo miał to być poboczny projekt dla członków takich zespołów, jak Deamon Cleaner, Dozer czy Lowrider, jednak z czasem stał się pełnoprawnym tworem, który zastąpił część z tych ekip. Cechą charakterystyczną grupy jest stosunkowo częsta rotacja w składzie. Z pierwotnej obsady w zespole pozostał tylko gitarzysta. Na przestrzeni lat zmiany zachodziły na wszystkich pozostałych stanowiskach - od basu, przez perkusję, aż po wokal. Na szczęście nie ucierpiał na tym styl, który od czasu "Trails And Passes" jest tak charakterystyczny, że już od pierwszych dźwięków wiadomo, z kim mamy do czynienia. Tego brzmienia nie da się pomylić z nikim innym.

Kurt Vile - Bottle It In

  • Kategoria: Rock
  • Karol Otkała

Kurt Vile - Bottle It In

Kurta Vile'a można bez wątpienia uznać za bezpośredniego spadkobiercę amerykańskiego folk rocka spod szyldu Boba Dylana lub Neila Younga. Choć można się spierać przy porównywaniu klasy tych artystów, trzeba przyznać, że Vile kultywuje muzyczną tradycję zapoczątkowaną kilkadziesiąt lat temu przez legendy gatunku. O przywiązaniu do danych czasów świadczy już sama okładka nowego wydawnictwa. Kurt Vile jest artystą wyjątkowo płodnym. "Bottle It In" jest jego siódmym albumem w solowej karierze zapoczątkowanej w 2008 roku. Po drodze pojawiła się również bardzo dobra kolaboracja z Courtney Barnett. Do tej pory jakość szła w parze z prędkością nagrywania nowych albumów. Czy po wydaniu "Bottle It In" coś się zmieniło?

Ghost - Opus Eponymous

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Ghost - Opus Eponymous

Choć scena retro-rockowa pełna jest pozbawionych pomysłu na siebie naśladowców, to właśnie z niej wyłonił się jeden z najoryginalniejszych i najlepszych zespołów tego stulecia. Ghost to zresztą nie tylko prawdziwa perła współczesnej muzyki, ale też jeden z największych jajcarzy w historii rocka, który z kiczu i kontrowersji uczynił narzędzie zabawy ze słuchaczami. Niejeden metalowiec łapał się za głowę przy kontakcie z muzyką tej grupy i do dziś to środowisko jest w jej kwestii spolaryzowane. Trudno się dziwić takiemu zaskoczeniu słuchaczy, bo image zespołu kompletnie nie współgra (celowo) z samą jego twórczością. Kardynalski strój i demoniczna maska lidera Papy Emeritusa (już dawno zidentyfikowanego jako Tobias Forge), towarzyszące mu zakapturzone "ghoule" (czyli muzycy, których tożsamości w większości też są znane), a także okładki, teksty, satanistyczna otoczka i nieraz skrajnie infantylne tytuły wskazują na takie style, jak doom metal, death metal, black metal czy gothic metal. W zasadzie tylko pierwszy z tych tropów jest prawdą, ale stanowi wyłącznie jeden z wielu elementów. Styl grupy to bowiem wyjątkowo osobliwa, zwłaszcza jak na dzisiejsze czasy, mieszanka doom-metalowych riffów, psychodelicznych klawiszy i popowego wokalu.

Ostatnie komentarze

  • 1piotr13

    Słowo "kicz" to jak najbardziej pasujący opis tej płyty. Tylko czy kicz to styl, jak sugeruje autor powyższego tekstu? Jak dla mnie to nie. Rozumiem, że muzycy tej grupy robią to świadomie i mają swoich fanów (każdy słucha tego, co lubi), ale niestety żyjemy w czasach, w których kicz dostąpił miana ...
    0
Zobacz inne komentarze

The Prodigy - No Tourists

  • Kategoria: Elektronika
  • Karol Otkała

The Prodigy - No Tourists

Po pierwszej zapowiedzi "No Tourists" całkowicie zrezygnowałem ze śledzenia informacji na temat nowego albumu The Prodigy. Rzucony fanom na pożarcie "Need Some1" wydawał się być do bólu wtórny, miałki i nijaki. Pozostałe trzy zapowiedzi ominąłem, jednak ze względu na wieloletnią fascynację grupą, po nowy album sięgnąłem już w dniu premiery. Krążek otwiera pierwsza zapowiedź, co do której - mimo kilkunastu przesłuchań - zdania nie zmieniłem. "Need Some1" jest nijaki, a jego wybór do promowania "No Tourists" można uznać za nieudany. Kolejny na liście "Light Up Your Sky" jest już zdecydowanie lepszy - przebojowy, porywający, wpada w ucho już przy pierwszym przesłuchaniu. Niestety w pewnym momencie zapala się światełko ostrzegawcze, bo utwór brzmi jak hybryda "Their Law", "Voodoo People" i kilku innych szlagierów nagranych przez The Prodigy.

Nowe testy

Poprzedni Następny
Denon AH-D9200

Denon AH-D9200

Japonia to nie kraj, ale stan umysłu. Nie wiem czy sam umiałbym się tam odnaleźć, ale nagłaśniane w mediach historie, tak oderwane od naszych realiów, tylko pogłębiają moją fascynację tą...

ELAC Miracord 50

ELAC Miracord 50

ELAC to firma jednoznacznie kojarzona z zestawami głośnikowymi. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, bo w ich produkcji specjalizuje się od wielu, wielu lat. Niemcy skupili się na kolumnach...

Fezz Audio Silver Luna

Fezz Audio Silver Luna

Choć żyjemy w epoce smartfonów i inteligentnych głośników, miłośnicy sprzętu audio wciąż chętnie kupują wzmacniacze lampowe. Mogłoby się wydawać, że urządzenia zbudowane w oparciu o tę technologię są z góry...

Komentarze

Michał
Mam i słucham od sześciu miesięcy. Nie jestem audiofilem, więc nie będę się bawił w specjalistyczne oceny - dla mnie gra wspaniale i tyle. Pewnie można ładować ...
Maciej
No w Danii mają taki socjal, że nawet bezdomnego stać na Dynaudio. Siedzi sobie w jakimś opuszczonym magazynie i słucha. Nawet kabli nie potrzebuje, a kino domo...
Bartek
A sygnał z odtwarzacza to co, elfy zaniosą? Z kolumnami aktywnymi potrzebujesz długich interkonektów, gdzie sygnał jest znacznie słabszy, więc bardziej podatny ...
Andrzej
Kupcie sobie kolumny aktywne to odpadnie problem kabli głośnikowych w chorych cenach i ideologiach.

Bannery boczne

Partnerzy StereoLife

Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.