Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Witchwood - Litanies From The Woods

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Witchwood - Litanies From The Woods

Można śmiało stwierdzić, że scena retro-rockowa, zwłaszcza europejska, jest już mocno przepchana. Tym bardziej warto wyławiać z tego wielkiego stawu prawdziwe perełki, które w większości wprawdzie nie mają szans dorównać swoim klasycznym inspiracjom, ale za to na tle współczesnego rocka wyróżniają się na duży plus. Z przyjemnością stwierdzam, że włoski Witchwood jest kolejną z takich grup. Zespół ma w zasadzie bardzo podobne wzorce do opisywanego tu wcześniej Blood Ceremony. Należy tylko zamienić doom metal na klasyczny hard rock, zwłaszcza spod znaku Deep Purple. Mnóstwo tu też folku, w tym wszechobecnych partii fletu, które jednak często nawiązują nie do stylu Jethro Tull, a bardziej "klasycznej" szkoły gry na tym instrumencie. Na tym kończą się wyraźne podobieństwa, bo muzyka Witchwood jest znacznie mniej subtelna, a w mocnych momentach wręcz nachalna. Dotyczy to zwłaszcza aż nazbyt ekspresyjnego śpiewu gitarzysty Riccarda Dal Pane, co może wynikać z typowego dla Włochów temperamentu. Facet barwę głosu jakąś ma, za to dysponuje bardzo niską skalą. We właściwych dla siebie tonacjach radzi sobie całkiem nieźle i tym bardziej niepotrzebne jest usilne zdzieranie sobie gardła przez wrzaski, których trochę tu usłyszymy. Nie jest to jednak nic, przez co nie da się przebrnąć, a sama muzyka nie jest już tak drażniąca.

Jimi Hendrix - Machine Gun: The Fillmore East First Show

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Jimi Hendrix - Machine Gun: The Fillmore East First Show

Najlepszy gitarzysta w historii muzyki działał jako profesjonalny muzyk mniej niż 10 lat i choć w tym czasie był bardzo aktywny, to nie był w stanie zostawić po sobie tyle wartościowego materiału, ile niektórzy by sobie życzyli. Zwłaszcza albumy studyjne wydane po jego śmierci z czasem stawały się coraz bardziej kuriozalne, przybierając formę składanek na siłę pozapychanych niedokończonymi utworami i zalążkami kompozycji, wydobytymi z najciemniejszych kątów. Kilka ostatnich wydawnictw prezentuje się już nieco lepiej, wciąż jednak wciskano na nie kolejne wersje utworów, które wcześniej zdążyły się ukazać w kilku lepszych wykonaniach. Najsensowniejszym albumem pośmiertnym Hendrixa od wielu lat jest "Both Sides Of The Sky".

Ostatnie komentarze

  • Pablo

    Z takim graniem Hendrix powinien być kojarzony, a nie z piosenkami typu "Hey Joe", "Little Wing". Bo mam wrażenie, że w Polsce jego twórczość jest nieco pomijana. Pewnie, każdy słuchacz rocka powie, że szanuje Jimiego, ale ze znajomością czegoś więcej, niż największych przebojów, może być kiepsko. T...
    0
Zobacz inne komentarze

Mark Lanegan & Duke Garwood - With Animals

  • Kategoria: Inne
  • Karol Otkała

Mark Lanegan & Duke Garwood - With Animals

Czasem zastanawiam się czy Mark Lanegan zna w ogóle takie pojęcie, jak urlop czy czas wolny. Między albumami "Bubblegum" a "Blues Funeral" nastąpiło osiem lat solowej ciszy. Jednak w tym czasie powstały trzy bardzo udane krążki w duecie z Isobel Campbell. W 2012 roku artysta zapoczątkował ciekawą, a wręcz niesamowitą serię wydawnictw. "With Animals" jest szóstym albumem zawierającym premierowy materiał, jaki ukazał się od tamtego momentu. Do tego dochodzi świetny "Houston: Publishing Demos 2002" oraz remixy do "Phantom Radio". Co ciekawe, jak do tej pory ilość zawsze szła w parze z jakością. Czy tak samo będzie w przypadku drugiej płyty, na której obok Marka Lanegana pojawił się Duke Garwood?

Blood Ceremony - Living With The Ancients

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Blood Ceremony - Living With The Ancients

W ramach wycieczki po ciekawym świecie retro rocka do tej pory odwiedziliśmy kilka rejonów Skandynawii, Holandię, a ostatnio Stany Zjednoczone. Kolejny przystanek znajdziemy w Kanadzie - kraju, w którym, podobnie jak w Szwecji, scena rockowa nigdy nie zdołała się odpowiednio rozrosnąć (choć nie można nie wspomnieć o Neilu Youngu, Rush czy Steppenwolf). Blood Ceremony to zespół żywcem wyjęty z lat 70. Nie tylko ze względu na nawiązujące do tamtych czasów brzmienie, ale także od razu rozpoznawalne inspiracje. Zespół miał dwa główne wzorce, które postanowił ciekawie połączyć - najmroczniejsza, wręcz doom-metalowa strona Black Sabbath i najbardziej folkowe wcielenie Jethro Tull. Z tej mieszanki narodziła się interesująca i całkiem oryginalna, jak na dzisiejsze czasy, muzyka. Do tej pory zespół nagrał cztery albumy, z czego moim zdaniem najbardziej godny uwagi jest drugi w kolejności "Living With The Ancients" - najlepsza wizytówka grupy i kwintesencja jej stylu. To także jedna z najlepszych płyt retro-rockowych, jakie powstały.

Cypress Hill - Elephants On Acid

  • Kategoria: Inne
  • Karol Otkała

Cypress Hill - Elephants On Acid

Mój etap fascynacji hip-hopem przypadł na okolice przełomu wieku, kiedy to ekipa Cypress Hill najlepsze lata miała już za sobą. I tak jak wydany w 2000 roku "Skull & Bones" przynosił jeszcze sporo dobrej muzyki i powiew świeżości, tak dalej było już zdecydowanie gorzej. "Stoned Riders" był nijaki i praktycznie całkowicie zatracił ducha zespołu, "Till Death Do Us Part" prezentował się jeszcze słabiej. Szczytem marazmu był wydany w 2010 roku, przekombinowany "Rise Up" z gościnnym udziałem milionów artystów. Po nim nastąpiła długa cisza. Nigdy nie uważałem się za fana Cypressów, ale spędziłem z nimi wiele czasu i pewien sentyment po starych czasach pozostał, dlatego sporadycznie wracam do pierwszych pięciu albumów. Pogodziłem się również (całkowicie bez problemu) z tym, że to już prawdopodobnie koniec i nic nowego, a już tym bardziej dobrego od Cypress Hill nie usłyszymy. Wieść o tym, że po ośmiu latach przerwy pojawi się nowy materiał, była dla mnie sporym zaskoczeniem.

Light Coorporation - Aliens From Planet Earth

  • Kategoria: Jazz
  • Paweł Kłodnicki

Light Coorporation - Aliens From Planet Earth

Wydawanie dwóch płyt w przeciągu niespełna roku nie jest dzisiaj standardem na rynku fonograficznym. Nic jednak tak nie zachęca do takiego kroku, jak pozytywne recenzje debiutanckiego (czyli w pewnym sensie najważniejszego) albumu, a na te Light Coorporation nie mogło narzekać. "Rare Dialect" spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem i to zarówno w Polsce, jak i za granicą, w czym na pewno pomógł fakt, że ukazał się nakładem brytyjskiej wytwórni. Choć nie można tu mówić o popularności na miarę choćby Riverside, z pewnością była to zachęta dla zespołu, by nie zapomnieli, że gdy się powiedziało A, trzeba powiedzieć B. Sens tych słów o tyle dobrze pasuje do "Aliens From Planet Earth", że jest to bezpośrednia kontynuacja poprzednika. Moim zdaniem, nawet zbyt bezpośrednia. To jeszcze większy zwrot w stronę subtelnego grania, nastawionego na budowę mrocznego nastroju. Już na debiucie było tego trochę za dużo, co jednak rekompensowała świeżość tego materiału, a także jego zwartość i bardzo optymalna długość - 44 minuty. Na drugim albumie zespół poszedł na całość i umieścił ponad godzinę muzyki, co było grubą przesadą.

Riverside - Wasteland

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Riverside - Wasteland

Riverside to dość wyjątkowy okaz w młodym polskim środowisku muzycznym. W przeciwieństwie do większości rodzimych zespołów powstałych już w tym stuleciu, działa nie tylko poza podziemiem, ale także wyłącznie polskim mainstreamem. Jego popularność za granicą jest w zasadzie większa niż u nas, a to nawet w czasach świetności polskiego jazzu, stojącego na światowym poziomie, nie zdarzało się zbyt często. Muszę przyznać, że zdumiewa mnie tak duże uznanie dla tej właśnie grupy. Nie znaczy to, że uważam ją za całkowicie bezwartościową. Podejrzewam, że jako nieliczny plasuję się dokładnie pomiędzy częstymi zachwytami a rzadką miażdżącą krytyką wobec Riverside. Dla mnie jest to zespół z bardzo dużym, ale źle ukierunkowanym potencjałem, pozbawiony przede wszystkim własnej tożsamości, świeżości i szerszych inspiracji. Te czerpią głównie z twórczości Deep Purple i Stevena Wilsona, uznawanego często za zbawcę rocka progresywnego i jedno z największych muzycznych objawień lat 90. Wzorce bardzo zacne (choć w przypadku Wilsona nie jest to oczywiste), jednak nasi rodacy przetwarzają je w maksymalnie wtórny sposób, mieszając charakterystyczne dla tych artystów elementy, bez jakiegokolwiek własnego wkładu. A należy dodać, że sam Wilson nie tworzy rocka progresywnego w ścisłym tego wyrażenia znaczeniu, więc odtwórcze czerpanie z jego twórczości jest bardzo niebezpieczne. Również Riverside nie uniknął popadnięcia w tak zwaną neoprogresywę, wypaczającą założenia pierwowzoru niemal pod każdym względem.

Ostatnie komentarze

  • 1piotr13

    No proszę, jeszcze kilka godzin temu pisałem, że czekam na recenzję tej płyty a tu proszę już jest ;) ''Przeciąganie utworów, sklejanie ze sobą niepasujących do siebie motywów...'' - osobiście mam wrażenie, że bardzo dużo kapel grających progresywnego rocka w ten właśnie sposób wykonuje ten rodzaj m...
    0
Zobacz inne komentarze

Slash Featuring Myles Kennedy & The Conspirators - Living The Dream

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Slash Featuring Myles Kennedy & The Conspirators - Living The Dream

Wydawałoby się, że w ostatnich latach Slash jest zajęty przede wszystkim odcinaniem kuponów od popularności reaktywowanego Guns N' Roses. Tymczasem kilka przerw w trasach koncertowych macierzystej grupy wystarczyło, by Saul Hudson znalazł czas na nagranie kolejnego albumu. Albumu dokładnie takiego samego, jak większość jego poprzednich - przydługiego, nudnego i pozbawionego pomysłów, z pojedynczymi przebłyskami czegoś w miarę dobrego. Przyznaję bez bicia, że nie jestem miłośnikiem Slasha. Kiedyś, gdy Gunsi byli jednym z niewielu dobrze znanych mi zespołów, jego gra wydawała mi się aż nader interesująca. Jednak z czasem, wgłębiając się nie tylko w pełne spektrum jego twórczości, ale też całą scenę hardrockową, zacząłem dostrzegać, że tak naprawdę jest muzykiem co najwyżej przeciętnym. Od czasu "Appetite For Destruction" i niektórych kawałków z obu części "Use Your Illusion" (a od tamtego czasu minęło ponad 25 lat) nie stworzył niczego ciekawego, jednocześnie coraz głębiej zapuszczając się w hardrockową sztampę. Od biedy wyróżnić można jeszcze Velvet Revolver, choć głównym atutem tego zespołu nie był gitarzysta, lecz charyzmatyczny Scott Weiland, znany głównie ze Stone Temple Pilots.

Trys Saulės - ***

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Trys Saulės - ***

Pod dziwną nazwą zespołu ("Trys Saulės" to po litewsku "Trzy Słońca") i jeszcze dziwniejszym tytułem kryje się już nie tak dziwna muzyka. To w gruncie rzeczy zwyczajny post-rock, trzymający się bardzo blisko korzeni stylu, czyli krautrocka. Właściwie niemal cały album oparty jest na skrzeczących gitarach, elektronicznych dźwiękach i mechanicznym rytmie perkusji, mających wytworzyć specyficzny klimat i wręcz otumanić słuchacza. Niestety, "***" popełnia ten sam błąd, co setki innych wydawnictw, czerpiących z zamierzchłych, najbardziej twórczych odmian rocka - ani nie wnosi do tych inspiracji nic nowego, ani nie potrafi w pełni wykorzystać gotowego wzorca, przez co dużo tu wtórności i nieodstępującego wrażenia "Kurczę, gdzieś tam kryje się sporo o wiele lepszej muzyki w tym klimacie".

Light Coorporation - Rare Dialect

  • Kategoria: Jazz
  • Paweł Kłodnicki

Light Coorporation - Rare Dialect

Tym razem nie będę się rozpisywał na temat moich zachwytów nad polską sceną muzyczną i przejdę do rzeczy - "Rare Dialect" to kolejny z wybitnych polskich albumów nagranych na przestrzeni ostatniej dekady. Udany pod każdym względem, niesamowicie wciągający, przynoszący chlubę Polakom nie tylko w kraju, ale i za granicą. W przeciwieństwie do dzieł innych polskich zespołów, które do tej pory recenzowałem, debiut Light Coorporation ukazał się nieco wcześniej (w 2011 roku) i nakładem innej wytwórni (w dodatku angielskiej, Recommended Records, ale spokojnie - nie będzie żadnego pseudo-patriotycznego bełkotu w stylu "tylko polskie wydawnictwa"). Powód, dla którego tym razem sięgnąłem aż tyle lat wstecz, jest bardzo prosty - o ile tamte kapele pełnię swoich możliwości pokazały dopiero po jakimś czasie, tak w przypadku Light Coorporation debiut jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie dotychczas nagrał. Co nie znaczy, że kolejne jego albumy są słabe, przeciwnie, wszystkie trzymają bardzo wysoki poziom. W dodatku, mimo licznych zmian personalnych, grupie udało się wykształcić i zachować własne, spójne brzmienie. To zapewne jest zasługą jej lidera, Mariusza Sobańskiego, kompozytora i producenta związanego z awangardą jazzową, a także świetnego gitarzysty (choć dość skromnego, w pozytywnym znaczeniu).

Ostatnie komentarze

  • dello

    Dzięki za podsuniecie świetnej muzy, nawet nie wiedziałem ze ona istnieje.
    0
Zobacz inne komentarze

Nowe testy

Poprzedni Następny
Melodika Purple Rain

Melodika Purple Rain

Czasami mam wrażenie, że żyjemy w czasach, których hasłem przewodnim jest "więcej". Widać to nie tylko w telewizji czy podczas sobotnich zakupów w supermarkecie, ale nawet w tak cichym i...

Pathos Logos MKII

Pathos Logos MKII

Gdybym miał wytypować najlepszego włoskiego producenta sprzętu audio, o miejsce na podium walczyłyby trzy firmy - Sonus Faber, Unison Research i Pathos. Myślę, że do takiego wyboru doprowadziłoby skreślanie marek,...

Unison Research Unico Primo

Unison Research Unico Primo

Unison Research to nie tylko znany na całym świecie specjalista od wzmacniaczy lampowych, ale także jeden z najlepiej rozpoznawalnych włoskich producentów sprzętu audio w ogóle. Manufaktura założona w 1987 roku...

Komentarze

Pablo
Z czasów stuprocentowo białej sekcji rytmicznej polecam występ z Monterey - pierwszy amerykański koncert Experience z słynnym podpaleniem gitary ;) Ale ciekawy ...
Paweł Kłodnicki
Zgadzam się w zupełności, że w Polsce zbytnio pomija się taki właśnie obraz Hendrixa ;) Dlatego mam zamiar zrecenzować przynajmniej jeszcze jedną, a może nawet ...
Slawo
Nie znam się na głośnikach. Po Pana recenzji kupiłem i jestem zachwycony. Dzięki!
Bartek
Od ponad roku posiadam MD2R i głośnikowe MDSC25, system NAD C326 BEE, Onkyo NS-6130 i DALI Zensor 5. Porównywaliśmy z kolegą, który ma kable Van den Hul The Wav...

Bannery boczne

Partnerzy StereoLife

Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.