Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Fezz Audio Silver Luna

Fezz Audio Silver Luna

Choć żyjemy w epoce smartfonów i inteligentnych głośników, miłośnicy sprzętu audio wciąż chętnie kupują wzmacniacze lampowe. Mogłoby się wydawać, że urządzenia zbudowane w oparciu o tę technologię są z góry skazane na porażkę, jednak rzeczywistość pokazuje coś zupełnie innego. Audiofile potrzebują lamp jak powietrza. Niektórzy potrafią się bez nich obejść, inni decydują się na wzmacniacze hybrydowe lub źródła z lampowym stopniem wyjściowym, ale niezaprzeczalny urok rozżarzonych do czerwoności baniek kusi ich na każdym kroku. Ten dźwięk, ta prezencja, to jedyne w swoim rodzaju poczucie obcowania ze sprzętem, który pracuje, nagrzewa się i wymaga od nas pewnego zaangażowania w cały ten proces... Podobnie, jak gramofony, wzmacniacze lampowe po prostu mają duszę, a ich fanów nikt nie jest w stanie przekonać, że tranzystor zagra tak samo. Niestety, bilety wstępu do tego klubu nie są i nigdy nie były tanie. Znalezienie dobrego, rozsądnie wycenionego urządzenia jest procesem niezwykle trudnym i pełnym pułapek. Za większość europejskich, amerykańskich i japońskich wzmacniaczy lampowych trzeba zapłacić minimum dziesięć tysięcy złotych, a i tak mówimy wtedy o modelach z pierwszych stron katalogu. Tych najmniejszych, oferujących niską moc, często też pozbawionych jakichkolwiek udogodnień. Chińczycy wystawiają znacznie niższe rachunki, ale w życiu nie ma nic za darmo. Aby nie trafić na minę, trzeba bardzo dobrze orientować się w temacie. Czasami lepiej dopłacić, niż wydać pięć tysięcy na sprzęt, który na zdjęciach i na papierze wygląda dobrze, ale w rzeczywistości nadaje się tylko na śmietnik. Od kilku lat audiofile mają jednak nowego dostawcę swoich ukochanych lamp. I to nie z Chin, nie z Malezji, ale z Polski. Mowa oczywiście o firmie Fezz Audio.

Ostatnie komentarze

  • Rafał

    Dawno nie czytałem tak solidnie napisanej recenzji. Fakty z historii firmy, zagłębienie się w technikalia. Brawo. Na pewno się umówię na odsłuch Luny, prezentuje się wspaniale.
    3
Zobacz inne komentarze

Pathos Logos MKII

Pathos Logos MKII

Gdybym miał wytypować najlepszego włoskiego producenta sprzętu audio, o miejsce na podium walczyłyby trzy firmy - Sonus Faber, Unison Research i Pathos. Myślę, że do takiego wyboru doprowadziłoby skreślanie marek, które wydają się mniej ważne dla tego kraju. Musiałbym robić to z bólem serca, bo włoska aparatura grająca prawie zawsze ma w sobie "to coś". Synthesis robi piękne wzmacniacze lampowe, Audio Analogue prezentuje od jakiegoś czasu bardzo wysoki poziom, Gold Note dostarcza ciekawą elektronikę i piorunująco piękne gramofony, Chario stawia na klasyczne zestawy głośnikowe i bardzo dobrze na tym wychodzi, Diapason to mistrzowska stolarka i muzykalność, Audia potrafi zmiażdżyć mocą i jakością dźwięku, a bardzo oryginalny sprzęt produkują też takie firmy, jak Albedo, Zingali, Nime Audiodesign, Diesis Audio, Viva i Opera. Dla mnie włoskie hi-fi to muzykalny dźwięk, oryginalne wzornictwo, wysokiej jakości materiały i ciekawe rozwiązania techniczne i muszę przyznać, że rzadko która firma łączy w swoich produktach wszystkie te cechy tak dobrze, jak Pathos. Jego katalog to prawdziwa kolekcja audiofilskich cukiereczków. Zbiór urządzeń, z których żadne nie jest zwyczajnym pudełkiem z przyciskami, gniazdami i wnętrzem wyglądającym tak, jak u wielu innych producentów. Kiedy przedstawiciel nowego dystrybutora tej marki poinformował mnie, że możemy otrzymać do testu Pathosa, odpisałem po prostu "OK". Nie pytałem którego. Wiedziałem, że z każdym będę miał dużo zabawy. Kilka dni później przyjechało do nas duże pudełko z napisem "Logos MKII". Pobawimy się zatem ulepszoną wersją integry, którą wielu uważa za najbardziej atrakcyjne i wszechstronne urządzenie w ofercie firmy z Vicenzy.

Unison Research Unico Primo

Unison Research Unico Primo

Unison Research to nie tylko znany na całym świecie specjalista od wzmacniaczy lampowych, ale także jeden z najlepiej rozpoznawalnych włoskich producentów sprzętu audio w ogóle. Manufaktura założona w 1987 roku szybko weszła na audiofilskie salony dzięki takim konstrukcjom, jak Triode 20 i Simply Two. To tylko niektóre z nazw, które zobaczymy także w aktualnym katalogu. Włosi cenią sobie tradycyjną technologię i po mistrzowsku odmładzają pomysły cenione przez melomanów od wielu, wielu lat. Ich przywiązanie do klasycznych wzorców widać także w materiałach, jakie stosują do budowy swoich wzmacniaczy. Stal, drewno, a nawet szkło odporne na działanie wysokich temperatur, wytwarzane tradycyjnymi metodami. Nie wszystkim się to podoba, ale nie sposób odmówić inżynierom z Treviso odwagi i kunsztu połączonego z wyjątkową dbałością o detale. Widząc na sklepowej półce jakiekolwiek urządzenie Unisona, możemy być pewni, że zostało zbudowane we Włoszech. Z tego, co mi wiadomo, jedynym wyjątkiem był gramofon o nazwie Giro, produkowany na zamówienie Unisona przez Clearaudio, w Niemczech. Nawet wewnątrz swoich klocków - tam, gdzie to możliwe - projektanci Unisona unikają stosowania dalekowschodnich komponentów, wybierając rodzime podzespoły takie, jak kondensatory czy transformatory. Nie wspominając już o stalowych i drewnianych ozdóbkach. Jak się okazuje, w branży audio nie trzeba co chwila wymyślać koła na nowo. Czasami wystarczy trzymać się sprawdzonych rozwiązań, szlifować jakość i konsekwentnie unikać zastępowania porządnych części chińską tandetą. Nie wszyscy stosują się do tej zasady, ale Unison - z całą pewnością.

Yamaha RX-V685

Yamaha RX-V685

Wielu pasjonatów uważa, że złota era sprzętu audio trwała mniej więcej od późnych lat sześćdziesiątych aż do początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy to branża powoli zaczęła wchodzić w temat kina domowego, a urządzenia do odtwarzania dźwięku w domu stawały się coraz bardziej plastikowe, lżejsze, mniej innowacyjne i gorzej wykonane. Z drugiej strony, audiofile podążają dziś przede wszystkim za wzorniczym minimalizmem nijak mającym się do urządzeń, do których wzdychają fani vintage audio. Tony przycisków, suwaków i pokręteł w starych wzmacniaczach i magnetofonach nikomu nie przeszkadzały, natomiast w nowoczesnych integrach nawet najprostsza regulacja barwy jest uważana za wymysł szatana. Wielokanałowe amplitunery z bogatym wyposażeniem traktowane są jak sprzęt gorszej kategorii. Jak to już jednak wielokrotnie było w historii sprzętu audio, narzekanie grupy zapaleńców zupełnie nie obchodzi normalnych klientów mających w tej sprawie decydujący głos. Wypasiony amplituner wciąż przemawia do nich o wiele bardziej, niż audiofilski system składany z wielu klocków. Jeżeli w jednym pudełku można mieć wszystko, czego człowiekowi do szczęścia potrzeba, a liczba podłączonych głośników może się wahać od dwóch do dziewięciu czy jedenastu, to nad czym tu się zastanawiać? Wychodzi taniej niż kupno wzmacniacza stereo i streamera, a funkcjonalność jest nieporównywalnie lepsza. Nawet, jeśli spora część funkcji nigdy nie zostanie wykorzystana - bierzemy amplituner.

Ostatnie komentarze

  • Darko

    Z zewnątrz urządzenia McIntosha, Accuphase'a lub Naima też nie różnią się niczym szczególnym, ale nie w tym rzecz. Dokładnie tak ma być i nic nie trzeba zmieniać. Gdybyś się interesował amplitunerami, wiedziałbyś dokładnie czym RX-V685 różni się od poprzedniego modelu. Wiesz chociaż jaki miał symbol...
    1
Zobacz inne komentarze

Lyngdorf TDAI-3400

Lyngdorf TDAI-3400

Peter Lyngdorf to jedna z ważnych postaci w świecie sprzętu audio, szczególnie jeśli chodzi o wzmacniacze nazywane potocznie cyfrowymi. Z talentem duńskiego konstruktora mogli się niegdyś zetknąć posiadacze sprzętu takich firm, jak Snell Acoustics, NAD czy Gryphon Audio. Przełomem był jednak wzmacniacz marki TacT, który pojawił się na rynku w 1998 roku. Millenium, bo o nim mowa, był pierwszym hi-endowym przedstawicielem urządzeń nowej generacji. Ze względu na stosunkowo wysoką cenę, nigdy nie miał szans stać się wielkim, komercyjnym hitem, ale wielu audiofilów go pokochało i zdecydowało się pójść tą drogą jeszcze zanim technologia cyfrowa na dobre się rozpowszechniła. Peter Lyngdorf już wtedy zapowiadał, że pewnego dnia wszystkie wzmacniacze będą cyfrowe. Jak można się domyślić, ten dzień wciąż nie nadszedł, jednak wielu producentów idzie w tym kierunku, a technologia impulsowa nieśmiało wkrada się do sprzętu z najwyższej półki. Sukcesy takich producentów, jak Devialet, NuPrime czy Primare pokazują, że w epoce cyfrowych źródeł dźwięku takie wzmacniacze sprawdzają się coraz lepiej. Zwłaszcza, gdy dają użytkownikowi większe możliwości. Być może upór duńskiego inżyniera dopiero teraz zostanie doceniony i przyniesie mu jeszcze większą sławę. Oprócz projektowania luksusowych systemów stereo we współpracy ze słynnym producentem fortepianów, firmą Steinway & Sons, Peter Lyngdorf działa dzisiaj pod własnym szyldem. Katalog jest skromny, ale zorientowany na hi-endowe zestawy stereo i kina domowego. Znajdziemy tu dwa wzmacniacze zintegrowane, końcówkę mocy, wielokanałowy procesor dźwięku, odtwarzacz płyt kompaktowych i dość specyficzne głośniki - dwa płaskie pudełka przeznaczone do powieszenia na ścianie i równie dyskretny subwoofer. Zaprezentowany trzy lata temu wzmacniacz TDAI-2170 był pierwszym tego typu urządzeniem skierowanym do audiofilów, którzy nie boją się odważnych rozwiązań, ale też nie mogą sobie pozwolić na skrajnie hi-endowy sprzęt. Teraz firma poszła dalej, dając nam model TDAI-3400. Większy, poważniejszy, mocniejszy, wyposażony w bardziej nowoczesne i zaawansowane technologie (z systemem korekcji akustyki pomieszczenia na czele), a do tego przygotowany do odtwarzania muzyki z wielu źródeł cyfrowych i bezpośrednio z sieci, dzięki funkcjom streamingowym. Kandydat na hit czy kolejny egzotyczny pomysł Lyngdorfa?

Ostatnie komentarze

  • wojciech

    Gdzie w Poznaniu można go posłuchać?
    0
Zobacz inne komentarze

Synthesis Roma 37DC

Synthesis Roma 37DC

Synthesis to na polskim rynku wciąż lekka egzotyka. Urządzenia włoskiej marki kojarzą tylko audiofile, ale nie ma w tym nic złego, bo właśnie do nich manufaktura z malowniczego Morrovalle kieruje swoje wyroby. Jeżeli wyobrazicie sobie sprzęt zaprojektowany i wykonany we Włoszech, prawdopodobnie pomyślicie o czymś bardzo stylowym. Z lampami, drewnem, eleganckimi dodatkami i detalami doszlifowanymi do perfekcji przez rzemieślników, którzy lubią swoją robotę i z niczym się nie spieszą, bo zarabiają godziwe pieniądze, a nie pół dolara i dwa banany za cały dzień lutowania kabli. To właśnie jest Synthesis. Możemy tu odhaczyć każdy jeden punkt, z którego słynie włoska aparatura audio. Mimo to, w naszym kraju produkty tej marki przez długi czas pozostawały w cieniu równie stylowych wzmacniaczy i odtwarzaczy Unisona, Pathosa i Audio Analogue'a. Za sprawą nowego dystrybutora, powoli z owego cienia wychodzą. Wreszcie można je zobaczyć w sklepach, poczytać jak sprawdziły się w testach, a nawet posłuchać potężnych, flagowych klocków na największej wystawie sprzętu audio-video w Polsce. Dotychczas przerobiliśmy tylko jeden wzmacniacz tej marki. Roma 96DC+ to średniej wielkości lampowa integra, którą z pewnością warto wziąć pod uwagę przy konfigurowaniu systemu. Teraz w moje ręce trafił kolejny reprezentant serii Roma - hybrydowa integra 37DC.

NAD C338

NAD C338

NAD zawsze specjalizował się w produkcji znakomitych, budżetowych wzmacniaczy stereo. Jeszcze niedawno melomani przygotowujący się do kupna takiego urządzenia mieli bardzo łatwe zadanie. Wystarczyło wyznaczyć budżet i oszacować wymagania posiadanych kolumn w kwestii zapotrzebowania na moc, a brytyjska firma, znajdująca się obecnie w kanadyjskich rękach, miała nam do zaoferowania trzy, cztery, może pięć zintegrowanych piecyków, które zasadniczo różniły się tylko wysokością obudowy, oddawaną mocą, masą i ilością gniazd na tylnym panelu. W odróżnieniu od manufaktur, które za kolejny model o nieznacznie lepszych parametrach potrafią naliczyć dodatkowo kilka tysięcy złotych, w katalogu NAD-a wszystkie wzmacniacze zintegrowane mieściły się w przedziale od tysiąca złotych z małym kawałkiem do czterech tysięcy. Sytuacja zmieniła się dopiero po wprowadzeniu na rynek serii Masters, która prawdę mówiąc wciąż żyje swoim życiem. Nawet średnio zamożni audiofile mogli więc myśleć o integrach NAD-a, nawet tych mocniejszych, w kategoriach realistycznego zakupu, przed którym mogło ich powstrzymać tylko wyjątkowo paskudne wzornictwo. Na przestrzeni lat urządzenia tej marki trochę wyładniały, choć trudno oprzeć się wrażeniu, że wyjątkowo niski współczynnik akceptacji małżonki stał się taką samą wizytówką NAD-a, jak znakomite brzmienie. Przy tak konkurencyjnych cenach, klienci są jednak w stanie wiele wybaczyć i ten garażowy dizajn wybaczają burym wzmacniaczom już od kilkudziesięciu lat. Aż tu znienacka pojawił się problem. Firma wypuściła na rynek serię urządzeń zbudowanych w nowy sposób. Bardziej wszechstronnych, nowoczesnych, ucyfryzowanych i gotowych na wyzwania nowej ery słuchania muzyki. I tak klient, który odłożył na wzmacniacz wymaganą kwotę, przeczytał tuzin recenzji i uzyskał zgodę na umieszczenie w salonie jakiegoś brzydkiego kloca, nagle staje przed zasadniczym pytaniem. Kupić normalny, sprawdzony wzmacniacz, z jakich NAD jest znany, czy wejść w ten nowy, interesujący świat i kupić urządzenie będące “więcej niż tylko wzmacniaczem”? Dziś postaramy się na to pytanie odpowiedzieć, bowiem niedawno testowaliśmy najtańszy spośród “starych” piecyków NAD-a, model C316BEE, a teraz stanie przed nami najmniejszy model zaprojektowany w nowej technologii - C338.

Gato Audio DIA-250S

Gato Audio DIA-250S

Rynek sprzętu audio tworzą dziś nie tylko tak zwani wielcy gracze, ale także mniejsze manufaktury kierujące swoje produkty do bardzo konkretnego klienta. W niektórych dziedzinach to właśnie te skromniejsze firmy zaczęły wytyczać nowe ścieżki, którymi wkrótce poszły także marki znane wszystkim melomanom. Podczas, gdy starzy wyjadacze zajmują się wypuszczaniem coraz większych kolumn i coraz mocniejszych wzmacniaczy za coraz większe pieniądze, ich mniej utytułowana konkurencja rozwija skrzydła i dociera do klientów, którzy owszem chcą kupić dobry sprzęt, ale jeszcze nie powariowali. Być może dlatego dziś hi-endowe słuchawki to Audeze, HiFiMAN i Focal, a nie Beyerdynamic, porządny wzmacniacz ze świetnym przetwornikiem to dla nas Hegel, a nie Creek, a synonimem głośnika sieciowego jest Sonos, a nie Monitor Audio. Jak mawiają sportowcy, niewykorzystane sytuacje się mszczą, a po w ciągu zaledwie kilku lat sytuacja na rynku potrafi zmienić się diametralnie. Dlatego też warto śledzić poczynania firm, które może nie są znane na całym świecie i nie wydają setek tysięcy dolarów na działania marketingowe, ale za to mają dobre pomysły i realizują swe plany w bardzo konsekwentny sposób. Jedną z takich manufaktur jest Gato Audio. Domyślam się, że wielu audiofilów widzi tę nazwę po raz pierwszy, a szkoda, bo w tym roku duńska firma świętowała dziesiąte urodziny. Informacja o okrągłej rocznicy przeszła w branży bez echa. Być może dlatego, że z tej okazji nie wypuszczono całej serii jubileuszowych produktów w złotych obudowach. Duńczycy robią swoje jak gdyby nigdy nic. Ich specjalnością są kompaktowe, ale bardzo eleganckie i nowoczesne komponenty stereo. Dokładnie z takim urządzeniem będziemy mogli się zmierzyć. Oto rozbudowany wzmacniacz zintegrowany DIA-250S.

Ostatnie komentarze

  • stereolife

    Właśnie otrzymaliśmy ciekawą informację od dystrybutora Gato Audio. Firma zapowiedziała właśnie wprowadzenie nowych wersji wzmacniaczy z serii DIA z funkcjami sieciowymi. Modele te będą oznaczone symbolem NPM (Network Player Module). Ten sam dodatek zostanie wprowadzony również w przedwzmacniaczu PR...
    0
Zobacz inne komentarze

Auris Audio Fortissimo

Auris Audio Fortissimo

Obserwowanie rozwoju poszczególnych firm z branży audio bywa niezwykle ciekawe. Z czasem można podjąć się prognozowania pewnych trendów, a po latach sprawdzać czy nasze przewidywania się sprawdziły. Dzisiejszy test to nie tylko opis kolejnego produktu, ale także kontynuacja mojej przygody z serbską firmą Auris Audio, która cztery lata temu dostarczyła nam do testu jeden z pierwszych modeli w swojej, wówczas jeszcze bardzo krótkiej historii. Nie spodziewaliśmy się, że Adagio 300B będzie perfekcyjny, a pod wieloma względami taki właśnie był. Biorąc pod uwagę, że firma została założona zaledwie rok wcześniej, trudno było w to uwierzyć. Kiedy jednak z pudełka wyjęliśmy elegancki, klasyczny, dopracowany w każdym detalu wzmacniacz zbudowany w oparciu o kultowe, bezpośrednio żarzone triody, stało się jasne, że nie może to być dziełem przypadku. Serbska integra sprawiała wrażenie urządzenia zbudowanego przez prawdziwego audiofila, który już dawno wszystko to sobie przemyślał, następnie zebrał potrzebne elementy i pewnego dnia podjął decyzję o rozpoczęciu produkcji. W ten sam sposób zorganizowany był ówczesny katalog firmy. Większość tego typu manufaktur startuje od jednego, może trzech lub czterech wzmacniaczy, a tutaj niemal od samego początku dostępne były rozmaite urządzenia podzielone na kilka serii. Auris zbudował fabrykę z niezbędnym zapleczem technicznym, zatrudniał obeznanych w temacie inżynierów, miał profesjonalne opakowania i nowoczesną stronę internetową, a oprócz tego odnosił sukcesy na największych wystawach sprzętu audio. Wyglądało to podejrzanie dobrze, a w kolejnych latach firma pokazała, że zamierza na stałe wpisać się w krajobraz audiofilskiego świata. Dowodem na to jest między innymi najnowsza integra Fortissimo.

Ostatnie komentarze

  • 1piotr13

    Co tu dużo mówić, uczta dla ucha i oka... Ehhh, żeby tylko ktoś miał dla mnie zbędne 10000 juro...
    0
Zobacz inne komentarze

NAD C316BEE

NAD C316BEE

Wielu melomanów i audiofilów na drodze sprzętowej ewolucji wspina się coraz wyżej i wyżej, czasami aż do poziomu graniczącego z czystym szaleństwem. Nie ma w tym nic dziwnego, bo ludzie, którzy kochają muzykę chcą jej słuchać w jak najlepszym wydaniu i są w stanie zrobić naprawdę wiele, aby ten cel osiągnąć. Ta niekończąca się zabawa ma jednak wiele poważnych minusów. Każdy jej uczestnik ma tu wiele do powiedzenia, ale moim zdaniem największym ograniczeniem jest konieczność inwestowania dużych pieniędzy dla dalszej poprawy jakości brzmienia. Po przekroczeniu pewnego poziomu jakościowego, stosunek kosztów do skutków staje się co najmniej dyskusyjny. Sprawy nie poprawia fakt, że już relatywnie niedrogi system stereo może zapewnić nam dźwięk naprawdę dobrej jakości. Problem w tym, że znalezienie porządnego sprzętu za rozsądne pieniądze wydaje się być coraz trudniejsze. Kiedyś trzeba było odstać swoje w kolejce po wymarzoną wieżę Diory lub Unitry. Później przerzuciliśmy się na urządzenia takich marek, jak Technics, Pioneer, Sony czy Kenwood. Na początku obecnego stulecia w segmencie budżetowym królował sprzęt Marantza, Creeka, Cambridge'a, NAD-a, Onkyo, Denona, Arcama i kilku innych marek wyznających filozofię no-nonsense. Nie wszystkie pozostały jej wierne, jednak wbrew powszechnej modzie na podnoszenie poprzeczki, wiele firm nie jest w stanie rozstać się z dobrymi i tanimi komponentami stereo.

Ostatnie komentarze

  • AdamS

    Niewielki wzmacniacz o mocarnym brzmieniu. W zestawieniu z Pylon Audio Pearl 20 aksamitnie, perłowo wydobywa dźwięki. Polecam pasjonatom dobrego stereo. Zaskakująco rewelacyjne brzmienie w tej grupie cenowej.
    0
Zobacz inne komentarze

Polecany film

Nowe testy

Poprzedni Następny
ELAC Miracord 50

ELAC Miracord 50

ELAC to firma jednoznacznie kojarzona z zestawami głośnikowymi. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, bo w ich produkcji specjalizuje się od wielu, wielu lat. Niemcy skupili się na kolumnach...

Fezz Audio Silver Luna

Fezz Audio Silver Luna

Choć żyjemy w epoce smartfonów i inteligentnych głośników, miłośnicy sprzętu audio wciąż chętnie kupują wzmacniacze lampowe. Mogłoby się wydawać, że urządzenia zbudowane w oparciu o tę technologię są z góry...

My Monitors MY5

My Monitors MY5

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego domowy sprzęt audio tak bardzo różni się od tego używanego przez profesjonalistów? Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda podobnie - mamy źródła, przetworniki, wzmacniacze i zestawy...

Komentarze

Ryś
Na ile uciążliwa jest rozjeżdżająca się stereofonia przy normalnym słuchaniu całej playlisty? Problem według dystrybutora nie występował nawet przy WX-030, któr...
Lukasz
Nie za bardzo rozumiem skąd fenomen tego klocka, obecna wersja prezentuje się powiedzmy w miarę, ale nawet do polskich innych klocków wiele im brakuje, miałem j...
Razr
@Jacek - To miałeś pecha, że kupiłeś taki streamer przed wejściem nowszego modelu NA6006, który ma sporo nowych rzeczy, między innymi HEOS-a. NA6005 był już dos...
Jacek
Używam tego odtwarzacza od prawie roku. Brzmienie wspaniałe. Bardzo ciepłe. Idealnie wpasowane w mój gust. Obsługa niestety koszmarna. Aplikacja na Androida bar...

Bannery boczne

Płyty

P.O.D. - Circles

P.O.D. - Circles

Wielu z nas na przełomie wieków przeżyło chwilową fascynację nu metalem. We wszystkich środkach przekazu można było usłyszeć Limp Bizkit,...

Newsy

Audio-Technica ATH-L5000

Audio-Technica ATH-L5000

Japoński producent słuchawek poszerzył swoje portfolio o nowy model klasy high-end. ATH-L5000 już w chwili rynkowego debiutu staje się synonimem...

Nowości ze świata

  • 2018 marks the 35th anniversary for Sonus Faber who welcomed the month of May with the launch of our Sonetto Collection - a declaration of "Made in Italy" representing the world of Italian tradition, culture, and craftsmanship. Today, we continue...

  • 2018-11-09 11:23:00RHA has confirmed the launch of its first true wireless earbuds, the TrueConnect. The earphone is engineered for industry-leading sound and call quality with 25-hour battery life and IPX5 rating. These impressive credentials ensure that the TrueConnect delivers incredible...

  • When Audiolab launched the iconic 8000A in 1983, it swiftly became Britain's favourite 'step-up' from the budget amps of the time. Its crisp ergonomics, high-quality engineering, useful range of facilities and excellent all-round sound won it a legion of fans,...

Prezentacje

Historia ma znaczenie - Marantz

Historia ma znaczenie - Marantz

Marantz to jedna z tych firm, które powinien znać każdy miłośnik muzyki i dobrego brzmienia. Jeden z wielkich graczy, którym na przestrzeni lat udało się zachować swój wizerunek i opowiadać swoją historię nie inaczej, jak poprzez kolejne urządzenia zyskujące status kultowych. Może to trochę odważne stwierdzenie, ale wystarczy prześledzić internetowe...

Poradniki

Dyskografie

Dirge - Metalowy collage

Dirge - Metalowy collage

Dirge to po angielsku lament, zawodzenie, elegia, pieśń żałobna. Jest to również nazwa francuskiej grupy założonej w 1994 roku, niedaleko...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Sony EL-7

Sony EL-7

Muszę przyznać, że nigdy nie byłem wielkim fanem kaset magnetofonowych ani magnetofonów. Patrząc na nie odczuwam oczywiście pewną nostalgię i...

Partnerzy StereoLife

Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!

Słownik

Poprzedni Następny

Ferrofluid

Ciecz magnetyczna - substancja o właściwościach możliwie zbliżonych do cieczy, która w odróżnieniu od typowych cieczy jest w warunkach pokojowych dobrym paramagnetykiem i ulega silnej polaryzacji magnetycznej w obecności zewnętrznych...

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.