Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Lyngdorf TDAI-1120

Lyngdorf TDAI-1120

Nie jest tajemnicą, że branża audio nie należy do najbardziej innowacyjnych. Postęp techniczny i zmiany trendów, i tak napędzane w dużej mierze przez siły zewnętrzne, widać tu wprawdzie wyraźniej niż w wielu innych dziedzinach naszego życia, ale do wyścigu zbrojeń znanego z rynku komputerów, smartfonów i telewizorów jeszcze sporo nam brakuje. Producenci audiofilskiej aparatury starają się przyciągać naszą uwagę chwytliwymi sloganami, jednak niektórzy posuwają się zdecydowanie za daleko. Ich zdaniem przełomowym wynalazkiem może być na przykład głośnik z zawieszeniem pofałdowanym w nietypowy sposób lub wzmacniacz, w którym zastosowano nowy typ lamp mocy. Co za absurd, prawda? Tego typu patenty być może mają wpływ na brzmienie, ale poza tym nie zmieniają absolutnie nic. Nie czynią systemu stereo mniejszym, bardziej wydajnym, sprytniejszym ani bardziej ekologicznym. Nie zmieniają naszego sposobu słuchania muzyki, nie dają nam żadnych nowych narzędzi, nie pozwalają nam myśleć inaczej o ustawieniu sprzętu w pokoju odsłuchowym. Doświadczeni melomani w ogóle takich rewolucji nie potrzebują, a większości klientów wystarczy spokojna ewolucja - świadomość, że ich nowy sprzęt będzie pod jakimś względem lepszy od poprzedniego. Przyjrzyjmy się zatem nowoczesnym wzmacniaczom i systemom typu all-in-one. Jakie elementy tu powtarzają? W warstwie wizualnej - luksusowy minimalizm i piękne wyświetlacze, w konstrukcyjnej - przetworniki, łączność sieciowa i końcówki mocy pracujące w klasie D, w software'owej - kompatybilność z popularnymi usługami muzycznymi i asystentami głosowymi, w technologicznej - multiroom, możliwość rozbudowy systemu o kolejne klocki, zgodność z systemami automatyki domowej oraz praktyczne dodatki, jak systemy korekcji akustyki pomieszczenia. Producentom takich klocków wydaje się, że są kapitanami okrętu wpływającego na nieznane wody, że surfują na fali cyfrowej rewolucji, że robią coś, czego nie odważył się zrobić nikt inny. Wszyscy podążają jednak ścieżką, którą wiele, wiele lat temu wytyczył Peter Lyngdorf.

Rotel A11 Tribute

Rotel A11 Tribute

Ken Ishiwata to postać, która audiofilom jednoznacznie kojarzy się z marką Marantz. Jako starszy menedżer produktu i ambasador firmy, Ken używał swoich uszu i doświadczenia inżynierskiego do pracy z zespołami projektowymi w Europie i Japonii po to, aby wprowadzać poprawki w urządzeniach, które i tak zasługiwały na wysokie noty. Charyzmatyczny Japończyk stał się specjalistą od - jeśli można to tak ująć - fabrycznego tuningowania komponentów stereo, a produkty opatrzone jego inicjałami pozostają poszukiwanymi na rynku wtórnym perełkami. Ken oceniał każdy nowy produkt Marantza w swoim pokoju odsłuchowym w Eindhoven. Od czasu do czasu zauważał urządzenie, które miało potencjał, aby brzmieć jeszcze lepiej. Takie produkty, po kompleksowej kuracji polegającej zwykle na poprawie jakości kluczowych komponentów, zyskiwały dopisek Special Edition lub KI Signature. Ostatnimi takimi perełkami, a właściwie rubinami, wypuszczonymi na rynek przez Marantza, były odtwarzacz SA-KI Ruby oraz wzmacniacz zintegrowany PM-KI Ruby - piękne klocki z wygrawerowanym podpisem konstruktora, upamiętniające 40-lecie jego współpracy z tą marką.

Ostatnie komentarze

  • Bronek

    Można i inaczej spojrzeć na cenę, obecnie A11 jest sprzedawany za 2000 zł, czyli 700 zł za naklejkę Tribute może być całkiem niezłym interesem dla producenta (jak i ewentualnego nabywcy, bo wszyscy lubią wersje limitowane) :) Ale sam sprzęt całkiem spoko w tym zakresie cenowym.
    0
Zobacz inne komentarze

Naim Supernait 3

Naim Supernait 3

Jeśli spytacie audiofilów, z czym kojarzy im się sprzęt Naima, prawdopodobnie odpowiedzą, że z minimalistycznymi, czarnymi, trochę garażowymi klockami, które można łączyć ze sobą w dość nietypowy sposób, a także z oryginalnymi rozwiązaniami technicznymi, dziwnymi gniazdami oraz specyficznym podejściem do kwestii okablowania i ustawienia systemu stereo w pokoju odsłuchowym. Wszystko to sprawiło, że fani tej marki przez wiele, wiele lat byli traktowani jak odmieńcy. Nawet nie było sensu zaczynać z nimi rozmowy, bo interesowały ich tylko NAP-y, XPS-y i firmowe stoliki modułowe, dzięki którym razem z nowym zasilaczem można było kupić kolejną półkę, dążąc w ten sposób do ideału, czyli systemu składającego się z co najmniej kilkunastu komponentów. W dalszym ciągu można się w to bawić, jednak w pewnym momencie manufaktura z Salisbury zaczęła się resocjalizować, prostować swoje podejście i otwierać się na świat. Ale tylko w niektórych dziedzinach. Na przykład, postanowiono montować gniazda RCA, lecz obok, a nie zamiast DIN-ów. Wzornictwo uległo tylko niewielkim zmianom. Firma mimo wszystko chciała dbać o swoich wiernych fanów - tych, którzy wspierali ją nawet wtedy, gdy posiadanie jej sprzętu wymagało wielu, wielu poświęceń i odcięcia się od świata. Z drugiej strony można powiedzieć, że miłośnicy Naima w pewnym sensie zawsze mieli łatwiej. Normalny audiofil musi rozważać setki możliwych połączeń. Kręci go prawie wszystko, o czym może poczytać i co wpadnie mu w oko lub ucho. Naimowcy mieli natomiast nakreśloną ścieżkę, którą należało kroczyć. Firma zasugerowała, że trzeba kupić siedmiometrowe kable głośnikowe i poprowadzić je w dziwny sposób? Okej. Kazała ręcznie wyciągać płytę wraz z całym napędem z odtwarzacza? W porządku, przecież to zabawne i całkiem satysfakcjonujące. Do przedwzmacniacza i odtwarzacza proponowano zewnętrzne zasilacze? Dobra, trzeba tylko uzbierać kasę i wiadomo, co robić. Naimowcy nie musieli czytać testów, umawiać się na odsłuchy i szukać synergii w chaosie.

Ostatnie komentarze

  • Robert

    Supenait 3 powinien być jeszcze testowany z zasilaczem, sporo na tym zyskuje, poprawia się właśnie przestrzeń, zwiększa wyrafinowanie, Naim chyba celowo ogranicza tak Supenaita w celu zakupu zasilacza.
    0
Zobacz inne komentarze

Hegel H95

Hegel H95

Jak już wielokrotnie podkreślałem, w kwestii sprzętu Hegla jestem całkowicie nieobiektywny. Lubię tę markę, podoba mi się znakomita oferowanych przez nią urządzeń, od niedawna używam końcówki mocy H20 w swoim systemie odniesienia, a z samymi Norwegami wypiłem w życiu tyle piwa, ile idzie podczas dobrego festiwalu. Szczególnie podoba mi się ich fachowe, ale jednocześnie proste i ludzkie podejście do różnych spraw. Z jednej strony mamy tu przecież do czynienia z firmą, którą w audiofilskim środowisku znają naprawdę wszyscy. Firmą, która ma na całym świecie dziesiątki dystrybutorów i setki dealerów. Firmą, która zgarnia wszystkie najważniejsze nagrody. Z drugiej - nie jest to żadna korporacja, w której na jednego inżyniera przypada trzech specjalistów od marketingu, dwóch product managerów i czterech dyrektorów. Jest dokładnie odwrotnie. To, że produkty Hegla mogą konkurować ze sprzętem wielkich graczy, często wygrywając tę rywalizację na etapie odsłuchu, wcale nie oznacza, że jest to chłodna i wyrachowana machina, której zależy tylko i wyłącznie na zwiększaniu sprzedaży. Tak, zależy, ale nie do tego stopnia, aby ktoś siedział po nocach w arkuszach kalkulacyjnych albo sprawdzał efektywność pracy poszczególnych członków zespołu, przeglądając zapisy z monitoringu. Norwegowie podchodzą do swojej pracy sumiennie, ale udaje im się zachować względny luz i, może to zabrzmi górnolotnie, ale tak właśnie to postrzegam - ducha maleńkiej, skromnej firmy założonej przez Benta Holtera jeszcze w czasach studenckich.

Ostatnie komentarze

  • Tomm

    Wrzucę kilka słów odnośnie Hegla. Kiedyś czytając fora, lub pytając w sklepach o wzmacniacze i kolumny, często słyszałem pytanie - do jakiej muzyki ma być ten sprzęt. Przecież nie kupie sobie 5 zestawów do różnych stylów muzycznych, więc odpowiedź prosta - sprzęt ma grać wszystko. I tu zacząłem prze...
    0
Zobacz inne komentarze

Yamaha A-S1200

Yamaha A-S1200

Yamaha to firma, której działalność wykracza daleko poza produkcję sprzętu audio. Jej historia zaczyna się na drugim końcu tego łańcucha - od organów, fortepianów i innych instrumentów muzycznych, a kończy na motocyklach, quadach, wózkach golfowych i łodziach motorowych. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę tylko tę część oferty japońskiego koncernu, która ma cokolwiek wspólnego z nagrywaniem i odtwarzaniem dźwięku, paleta dostępnych produktów będzie szeroka jak cieśnina Naruto. Studyjne monitory bliskiego pola, słuchawki, miksery, soundbary, amplitunery, wzmacniacze zintegrowane, głośniki sieciowe, systemy mikro - w katalogu Yamahy można znaleźć praktycznie wszystko. Niektórzy twierdzą, że sukces tej marki to efekt połączenia pięknej historii z mądrymi decyzjami, systematyczną pracą i typowym dla mieszkańców tej części świata, wybitnie skrupulatnym podejściem do projektowania elektroniki, jednak ja uważam, że i taki kapitał można było zaprzepaścić. Jeśli mówimy o rynku hi-fi, Yamaha jest dzisiaj tu, gdzie jest dzięki dwóm wyjątkowo odważnym ruchom, które pozwoliły jej wyprzedzić konkurencję, a nawet zapoczątkować trend, który trwa do dziś. Pierwszym było stworzenie systemu MusicCast, dającego użytkownikom dostęp do muzyki z sieci i pozwalającego łączyć urządzenia Yamahy w jeden ekosystem. Japończycy zainwestowali w to rozwiązanie mnóstwo pieniędzy, ale ich wysiłek nie poszedł na marne, dzięki czemu firma dysponuje dziś najbardziej rozbudowanym systemem multiroom - takim, do którego można podłączyć wszystko od radiobudzika po hi-endowy amplituner kina domowego. Drugim był natomiast powrót do sprzętu stereo w wielkim, wielkim stylu. Mam tu na myśli oczywiście premierę urządzeń z serii 2000, za którymi poszły kolejne - tańsze, droższe, ale zawsze pięknie wpisujące się w stylistykę nawiązującą do lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.

Hegel H20

Hegel H20

Hegel Music Systems to doskonały przykład firmy napędzanej dobrymi pomysłami, dbałością o szczegóły, racjonalnymi decyzjami i stawianiem na pierwszym miejscu tego, co najważniejsze - brzmienia. Norwegowie mogą pochwalić się wieloma ciekawymi rozwiązaniami technicznymi, jednak ani troska o dobór odpowiednich dla każdego modelu komponentów, ani godziny spędzone na projektowaniu płytek drukowanych, ani też pogoń za funkcjonalnością nie odciągnęły ich od tego uniwersalnego celu. Choć osobom uważnie śledzącym rynek sprzętu hi-fi może się to wydać nieprawdopodobne, zespół Hegla tworzy zaledwie siedem osób. Należałoby doliczyć do tego fachowców pracujących u zewnętrznych podwykonawców, ale na tej samej zasadzie do naszej redakcji moglibyśmy dopisać księgową, kurierów dowożących paczki i informatyków obsługujących serwery. Na co dzień w siedzibie firmy w Oslo można spotkać trzech, może czterech ludzi. Mimo to, mówimy o marce, która zgarnęła chyba wszystkie najważniejsze nagrody w tej branży i której działaniom od wielu, wielu lat bacznie przygląda się nawet bardziej utytułowana i doświadczona konkurencja. Co takiego ten Hegel w sobie ma?! Może chodzi o typową dla skandynawskich producentów prostotę? Może to specyficzna mieszanka autorskich technologii, zamiłowania do muzyki i biznesowego wyczucia, dzięki któremu manufaktura założona przez Benta Holtera wypłynęła na szerokie wody wtedy, gdy wszyscy inni chowali się po kątach, obawiając się ekonomicznego kryzysu? Może sekretem jest progresywne podejście norweskich projektantów, którzy w temat plików i przetworników wchodzili już dziesięć lat temu, a dziś streaming i łączenie sprzętu audio z systemami inteligentnego domu są dla nich czymś normalnym? A może, tak po prostu, wszystkie te rzeczy zbiegają się podczas odsłuchu, kiedy stawiamy wybrany model na stoliku, włączamy, odpalamy ulubioną muzykę i...

Ostatnie komentarze

  • Tomek

    Jest to już konstrukcja dość wiekowa, bo sprzed 10 lat (w magazynie SoundStage test w 2011 roku), od 2015 roku w urządzeniach Hegla przeniesiono przycisk na spód - tu jest klasycznie na froncie obudowy, podobnie jak w H300 i poprzednikach. Nie jest to oczywiście żaden zarzut, bo Hegel robi solidne u...
    3
Zobacz inne komentarze

NuPrime ST-10 + ST-10M

NuPrime ST-10 + ST-10M

Niektórzy miłośnicy sprzętu audio przywiązują ogromną wagę do konkretnych rozwiązań technicznych, kierując się zazwyczaj nie tylko własnymi doświadczeniami, ale też stereotypami, które funkcjonują w tym środowisku od dawna. Z jednej strony to dość naturalne, bowiem przyporządkowanie pewnych cech brzmieniowych do rodzaju lampy, klasy pracy wzmacniacza bądź materiału, z jakiego wykonana jest membrana głośnika pomaga nam poruszać się w tym skomplikowanym świecie. Gdyby nie to, nie bylibyśmy w stanie wyłonić urządzeń, których dźwięk prawdopodobnie przypadnie nam do gustu. Każdy jeden model byłby zagadką. Aby czegokolwiek się dowiedzieć, każdego jednego musielibyśmy posłuchać. Niestety, owe przewidywania nie zawsze się sprawdzają. Życie audiofila bywa niezwykle podchwytliwe, więc zdarza się i tak, że wzmacniacz tranzystorowy gra cieplej niż lampowy, miedziane kable brzmią jaśniej niż srebrne, a metalowy głośnik daje przyjemniejsze wokale niż papierowy. Jak? Dlaczego? Cóż, zazwyczaj w takich przypadkach diabeł tkwi w szczegółach. W końcu wzmacniacz to nie tylko tranzystory i lampy, ale także dziesiątki innych komponentów, kable to nie tylko przewodniki, ale też średnice, geometria splotu, dielektryk, ekranowanie, wtyki, rozmaite techniki produkcji i masa innych rzeczy, a głośnik to nie tylko membrana, ale także cewka, układ magnetyczny, zawieszenie i dziesiątki czynników, które decydują o współpracy takiej jednostki z obudową i zwrotnicą. Mówiąc o wzmacniaczach pracujących w klasie D, audiofile zazwyczaj się krzywią. Do każdej nowej technologii podchodzą niechętnie, więc i nikogo to nie dziwi. Być może byłoby inaczej gdyby taki układ wymagał użycia dwukrotnie większej liczby komponentów elektronicznych i z założenia kosztował więcej niż jego tradycyjny odpowiednik. Rozwiązanie to polega jednak na drastycznym zwiększeniu efektywności końcówki mocy, w związku z czym potrzebujemy mniej części, które można zmieścić w zdecydowanie mniejszej obudowie. Co więcej, choć parametry takiego wzmacniacza robią wrażenie, charakteryzuje się on znacznie mniejszym zapotrzebowaniem na energię elektryczną, więc w trakcie eksploatacji płacimy mniej, a jelonki w lesie kłaniają się przed nami i liżą nas po rękach za cały ten trud, jaki wkładamy w ratowanie planety. Kusząca perspektywa. Tylko czy taki wzmacniacz może grać tak dobrze, jak klasyczny, porządny piec pracujący w klasie A lub AB? Niektórzy twierdzą, że nie. Ja również miałem i wciąż mam w tej kwestii mieszane uczucia. A może nie poznałem tego diabła wystarczająco dobrze?

Atoll IN200 Signature

Atoll IN200 Signature

Atoll to firma, z której produktami audiofile są już dobrze zaznajomieni. Szczególnie jeśli chodzi o wzmacniacze zintegrowane i dzielone, choć niektórzy chętnie sięgają także po odtwarzacze płyt kompaktowych, streamery lub wzmacniacze słuchawkowe tej marki. Elektronika z Brécey na stałe wpisała się w krajobraz rynku audio. Mimo to, francuska manufaktura pod wieloma względami odstaje od obowiązujących dziś norm. Nie poszła za modą na upraszczanie konstrukcji swoich urządzeń i używanie komponentów coraz gorszej jakości, nie oddała procesu produkcyjnego w ręce jednej z dalekowschodnich fabryk ani nie dołączyła się do cenowego wyścigu, który sprawił, że to, co kiedyś postrzegaliśmy jako hi-end, dziś już hi-endem nie jest. Zupełnie jakby w Normandii czas się zatrzymał, choć przetworniki i odtwarzacze sieciowe Atolla pozwalają sądzić, że francuscy konstruktorzy bez problemu nadążają za rozwojem technicznym i zapotrzebowaniem klientów. Historia głosi, że założyciele firmy - bracia Stefan i Emmanuel Dubreuil - sami stali kiedyś po tej stronie barykady. Obaj szukali sensownego sprzętu grającego, ale zawsze coś im nie pasowało. A to dźwięk był nie taki, a to jakość wykonania budziła ich wątpliwości, a jeśli już oba te warunki były spełnione, cena wydawała im się co najmniej niedorzeczna. Skąd my to znamy, prawda? Zamiast narzekać, Stefan i Emmanuel wzięli sprawy w swoje ręce i w 1997 roku rozpoczęli produkcje urządzeń, które miały być inne. Zaczęli od wzmacniaczy zintegrowanych IN50 i IN80, przedwzmacniacza PR100 oraz końcówek mocy AM50 i AM80. Z wieloma zmianami i ulepszeniami, są one produkowane do dziś. Po serii bardzo pozytywnych recenzji we francuskiej i europejskiej prasie, w 1998 roku wprowadzono na rynek końcówkę mocy AM100, a później pierwsze odtwarzacze płyt kompaktowych - CD50, CD80 i CD100. Poprzeczka miała jednak zostać podniesiona jeszcze kilka razy. Rok później w ofercie Atolla pojawił się pierwszy klocek z serii 200 - przedwzmacniacz PR200. W 2001 roku zamówień z całego świata było już tak dużo, że Francuzi musieli wybudować nowy zakład produkcyjny. Dopiero cztery lata później katalog Atolla wzbogacił się o integrę IN200, końcówkę mocy AM200 i odtwarzacz płyt kompaktowych CD200. Wszystkie zaczęły sprzedawać się tak dobrze, że hałas maszyn pracujących w Brécey został zagłuszony przez huk korków od szampana.

Ostatnie komentarze

  • Grzesiek

    A jednak. Swego czasu kupowałem wzmacniacz i właśnie Atoll, tyle że IN100, był przedmiotem mojego zainteresowania. I jedyną cechą brzmienia, która mi przeszkadzała było akcentowanie średniego-wyższego podzakresu basu. Wzmacniacz przez to odbierałem jako "szybki". Bas był fajnie kontrolowany, ale wła...
    4
Zobacz inne komentarze

Copland CSA 100

Copland CSA 100

Amatorów sprzętu grającego z wysokiej półki zazwyczaj interesują najnowsze modele znanych marek, ich parametry i szczegóły budowy wewnętrznej, czasami także informacje o pochodzeniu poszczególnych komponentów czy ciekawe opowieści o tym, jak to transformatory nawijano trzy miesiące, aż do osiągnięcia pożądanego efektu, albo jak rygorystyczny jest proces selekcji lamp mocy. Rzadko kto interesuje się tak przyziemnymi rzeczami, jak struktura własnościowa danej firmy. Czy jest to rodzinna manufaktura, przedsiębiorstwo prowadzone równocześnie przez kilka różnych podmiotów, czy może własność międzynarodowego koncernu, którego zarząd o transformatorach i kondensatorach nie wie zupełnie nic, ale chce, aby karuzela kręciła się tak, jak należy? Jeszcze do niedawna tego typu historie wydawały mi się niesamowicie nudne. Znam dziennikarzy, którzy z przedstawicielami największych graczy potrafią godzinami rozmawiać o przejęciach, akcjach, wykupach i pakietach większościowych, pytając o nowe wzmacniacze tylko na początku, z czystej kurtuazji, jakby ich rozmówcom było w zasadzie wszystko jedno na czym robią pieniądze. Nie da się jednak ukryć, że czasami jeden ważny krok potrafi wprowadzić firmę na nowe tory. I nawet jeśli sama zmiana właściciela średnio nas fascynuje, szybko zaczyna odbijać się na rzeczach, na które akurat zwracamy uwagę. Niedawno do takiego wydarzenia doszło w Danii. Copland - znany i obecny na rynku od dawna, ale ostatnio ewidentnie uśpiony producent elektroniki - wrócił w ręce swojego pierwotnego założyciela. I dobrze!

Ostatnie komentarze

  • Lukas

    Ciekaw jestem jak wypadłby ten Copland przy Bladeliusie Brage?
    0
Zobacz inne komentarze

Soul Note A-2

Soul Note A-2

Jeżeli rynek sprzętu audio podzielimy na trzy grupy - największych graczy znanych na całym świecie, średnie firmy kierujące swoje urządzenia do bardziej wtajemniczonych odbiorców i najmniejsze manufaktury, których miesięczna produkcja to kilka, maksymalnie kilkanaście gotowych wzmacniaczy, gramofonów lub wzmacniaczy słuchawkowych - z punktu widzenia prawdziwego zapaleńca najciekawsza wydaje się właśnie ta trzecia. Nie twierdzę, że audiofile nie mają czego szukać w ofercie takich gigantów, jak McIntosh, Krell, JBL, Naim, Bowers & Wilkins czy Sennheiser. Mają. Nikt normalny nie powie przecież, że Statement to kiepski wzmacniacz, 800 D3 to mało atrakcyjne kolumny, a HE 1 to nauszniki, które nie spełnią oczekiwań najbardziej wymagających melomanów. Nie ulega jednak wątpliwości, że z im większą firmą mamy do czynienia, tym mocniej produkowane przez nią urządzenia obudowane są dodatkami, których czasami nie widać i nie słychać, ale trzeba za nie zapłacić. Większość topowych marek ma piękne, nowoczesne fabryki, zatrudnia utalentowanych projektantów i inżynierów, inwestuje w ochronę środowiska, sponsoruje zespół wyścigowy lub współpracuje ze znanymi artystami, stawia imponujące stoiska na każdej większej wystawie, buduje i utrzymuje showroomy w luksusowych dzielnicach największych miast, nie wspominając o zakrojonych na szeroką skalę kampaniach reklamowych. Kupując wzmacniacz, płacimy więc nie tylko za sam sprzęt, ale także wszystko, co się z nim wiąże. Ale czy fakt, że sprzęt danej firmy wylądował na planie kilku nowych filmów i seriali w jakikolwiek sposób przełoży się na lepszy dźwięk? Odpowiedź jest oczywista. Być może dlatego trzecią grupę firm tak uważnie śledzą klienci, którym zależy przede wszystkim na jakości brzmienia. Ci, którzy wszystkie dostępne środki chcieliby przeznaczyć na to, aby zbliżyć się do muzyki, a nie pochwalić się przed znajomymi lub odzyskać jak najwięcej pieniędzy przy odsprzedaży sprzętu za kilka lat. Jest tylko jeden problem. W tym świecie trzeba być gotowym na eksperymenty, odsłuchy i duże ryzyko, a przede wszystkim dysponować sporą wiedzą i doświadczeniem, aby umieć odróżnić ziarno od plew.

Ostatnie komentarze

  • seba

    Świetna recenzja. Dziękuję Panie Tomaszu. Słuchałem i zgadzam się ze wszystkim co Pan napisał na temat tego wzmacniacza.
    0
Zobacz inne komentarze

Polecany film

Nowe testy

Poprzedni Następny
Lyngdorf TDAI-1120

Lyngdorf TDAI-1120

Nie jest tajemnicą, że branża audio nie należy do najbardziej innowacyjnych. Postęp techniczny i zmiany trendów, i tak napędzane w dużej mierze przez siły zewnętrzne, widać tu wprawdzie wyraźniej niż...

Rotel A11 Tribute

Rotel A11 Tribute

Ken Ishiwata to postać, która audiofilom jednoznacznie kojarzy się z marką Marantz. Jako starszy menedżer produktu i ambasador firmy, Ken używał swoich uszu i doświadczenia inżynierskiego do pracy z zespołami...

HiFiMAN HE-R10D

HiFiMAN HE-R10D

Marzeniem wielu audiofilów zawsze były kolumny i słuchawki elektrostatyczne. Dla większości niespełnionym, bo zestawy głośnikowe zbudowane w tej technologii wymagają bardzo mocnego wzmacniacza oraz wyjątkowej dbałości o akustykę pomieszczenia odsłuchowego...

Bannery boczne

Komentarze

Grzegorz
@Bronek - Na 2000 zł to obniżyli cenę dopiero po premierze A11 Tribute, a kwota katalogowa była znacznie wyższa. Standardowa praktyka jeśli chodzi o tego dystry...
Bronek
Można i inaczej spojrzeć na cenę, obecnie A11 jest sprzedawany za 2000 zł, czyli 700 zł za naklejkę Tribute może być całkiem niezłym interesem dla producenta (j...
stereolife
@Opiniodawca - Haha, to prawda. Kolejne modele będą pewnie nazywane od tytułów płyt i utworów Stevena:-)
stereolife
@Bartek - Nie jesteśmy przekonani, czy to jest wymarzone towarzystwo dla Audiovectorów QR5. Na początek może być, ale należy się spodziewać, że spora część pote...
Opiniodawca
Toż to sprzęt wręcz stworzony do słuchania Stevena Wilsona...;)

Płyty

Gojira - Fortitude

Gojira - Fortitude

Przez ostatnie lata muzycy Gojiry zawzięcie testowali wytrwałość swoich fanów, wystawiając ich na najdłuższą przerwę wydawniczą w dotychczasowej karierze. "Magmę"...

Newsy

Technics SL-1200MK7

Technics SL-1200MK7

Wraz z modelem SL-100C firma Technics zaprezentowała nowy gramofon z napędem bezpośrednim - SL-1200MK7. Nowy model posiada nie tylko te...

Tech Corner

Roon - Nowa jakość streamingu

Roon - Nowa jakość streamingu

Z badań i raportów dotyczących udziału poszczególnych nośników i platform w rynku muzycznym wynika, że pliki i serwisy streamingowe wyprzedzają konkurencję o kilka okrążeń. Temat nośników fizycznych wydaje się zamknięty i nawet ogarniająca cały świat moda na winyle i gramofony nie jest w stanie odwrócić losów tej wojny. O ile...

Nowości ze świata

  • True Wireless In-Ear Headphones are immensely popular, but most currently available designs represent a compromise choice, one that trades sound quality for wireless convenience. Bowers & Wilkins has always insisted this issue would need to be addressed before the company could...

  • For years, globe-trotting musicians including U2, Foo Fighters and Sir Paul McCartney have trusted UK-based Ashdown Engineering to build world-class bass amplifiers for their performances and studio use. Now Ashdown is embarking on its own world tour, bringing its superior...

  • Cambridge Audio has been at the forefront of British audio innovation for over 50 years and Evo represents an evolution in hi-fi - an all-in-one music player that combines timeless design, cutting edge technology, streaming smarts, and incredible audio performance...

Prezentacje

Historia ma znaczenie - Marantz

Historia ma znaczenie - Marantz

Marantz to jedna z tych firm, które powinien znać każdy miłośnik muzyki i dobrego brzmienia. Jeden z wielkich graczy, którym na przestrzeni lat udało się zachować swój wizerunek i opowiadać swoją historię nie inaczej, jak poprzez kolejne urządzenia zyskujące status kultowych. Może to trochę odważne stwierdzenie, ale wystarczy prześledzić internetowe...

Poradniki

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

To pytanie zadają sobie praktycznie wszyscy audiofile. Początkujący miłośnicy dobrego brzmienia muszą znaleźć na nie odpowiedź podczas kupna pierwszego poważnego...

Listy

Galerie

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i...

Dyskografie

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Sony EL-7

Sony EL-7

Muszę przyznać, że nigdy nie byłem wielkim fanem kaset magnetofonowych ani magnetofonów. Patrząc na nie odczuwam oczywiście pewną nostalgię i...

Słownik

Poprzedni Następny

Kolumna

Inaczej zestaw głośnikowy. Niektórzy uważają, że kolumnami można nazywać tylko wolnostojące (podłogowe) zestawy głośnikowe, inni rozszerzają ten termin na wszystko, co stoi, gra i cieszy ucho. Lub prościej - wszystko,...

Cytaty

CarlosRuizZafon.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.