24 marca w Warszawie odbyła się prezentacja, która od początku była pomyślana właściwie jako spotkanie w gronie ekspertów, dziennikarzy i artystów. Tego samego dnia Denon wprowadził na rynek nową generację głośników bezprzewodowych Home 200, 400 i 600, a ich polską premierę zorganizowano w salonie BoConcept przy ulicy Jana Pawła Woronicza w Warszawie. Trudno było o bardziej logiczną scenerię. Denon od początku komunikuje tę serię jako sprzęt, który ma nie tylko dobrze grać, ale też naturalnie funkcjonować w domowej przestrzeni - z wykończeniem opartym na tkaninach, anodowanym aluminium, miękkich w dotyku powierzchniach i oszczędnej, geometrycznej formie. BoConcept z kolei od lat buduje swój język wokół duńskiego wzornictwa, minimalizmu, funkcjonalności i projektowania wnętrz pod realne życie, nie pod katalogową abstrakcję. W takim otoczeniu nowe Denony nie wyglądały jak elektroniczne gadżety wniesione na chwilę do obcego wnętrza, ale jak elementy tej luksusowej, skandynawskiej przestrzeni, obecne w niej od zawsze.
Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości jednak ten sposób projektowania nigdy nie powstał jako spójny program estetyczny ani artystyczny manifest. Nikt nie ogłosił jego narodzin, nie sformułował jego założeń ani nie zaprojektował go przy biurku. Skandynawski design wyłaniał się powoli, stopniowo, w odpowiedzi na warunki życia na północy Europy - klimat, światło, geografię, strukturę społeczną i codzienne potrzeby ludzi. Zanim stał się towarem eksportowym i symbolem dobrego smaku, był przede wszystkim rozwijaną od lat praktyką - próbą uczynienia życia bardziej znośnym, uporządkowanym i przyjaznym w miejscu, które rzadko bywa łaskawe. Czy wystarczy połączyć prostotę, funkcjonalność i naturalne materiały, aby stworzyć kolejną ikonę wzornictwa? Dlaczego surowe, ascetyczne projekty podbiły serca milionów ludzi na całym świecie? Czy ten fenomen można zaobserwować również w świecie sprzętu hi-fi? Przed nami nietypowa podróż do krainy fiordów, reniferów, zorzy polarnej, drewnianych domów i ciągnących się setkami kilometrów lasów.
Gradienty Helsinki grają u mnie od wielu lat i nie znudziły mi się. Ich dźwięk nigdy mnie nie rozczarował, choć przecież nie są to ani najlepsze ani najdroższe zestawy głośnikowe świata. A jednak mają w sobie coś niezwykłego, coś co sprawia, że do nich wracam z uśmiechem i sentymentem jak do osoby b...
Jeżeli ktoś wchodzi do świata hi-fi z ulicy, ma prawo sądzić, że audiofile słuchają niezwykle szerokiego repertuaru. W końcu sprzęt kupuje się po to, żeby poznawać nową muzykę, wracać do ulubionych płyt, odkrywać rzeczy, o których algorytm serwisu streamingowego nawet nie słyszał. Tak to wygląda w teorii. W praktyce wystarczy spędzić jedno popołudnie na wystawie sprzętu albo w kilku salonach audio, aby odkryć inną prawdę - istnieje równoległy wszechświat, w którym muzyka dzieli się na "demo" i "resztę", a realny repertuar ludzki zawęża się do kilkudziesięciu albumów granych do upadłego od co najmniej dwóch dekad. Te płyty nie stały się "audiofilskimi standardami" przez przypadek. Zwykle spełniają kilka warunków naraz. Po pierwsze, są przynajmniej porządnie nagrane, czasem rzeczywiście świetnie, a czasem po prostu w sposób, który na dobrze zestrojonym systemie robi wrażenie. Po drugie, są stosunkowo proste do "odczytania" - klarowna faktura, wyraźnie osadzone wokale, łatwe do złapania efekty przestrzenne, mocny bas, dzięki któremu można pokazać klientowi możliwości prezentowanej aparatury. Taka muzyka ma robić wrażenie i najczęściej wywiązuje się z tej misji świetnie. Po trzecie, są to albumy powszechnie znane. Wystawca, sprzedawca czy recenzent nie musi nic tłumaczyć - wystarczy, że puści rozpoznawalny numer, a druga strona od razu wie, czego się spodziewać. Tak rodzi się żelazny kanon - płyty, które spełniają rolę wspólnego języka między różnymi ludźmi, systemami, pokojami odsłuchowymi. Tylko czy część z nas na sam widok ich okładek i na pierwsze takty szczególnie nadużywanych utworów nie ma już odruchu wymiotnego?
Dostrzegam lekką ironię tych mini recenzji albo raczej słusznego apelu, żeby audiofile (koszmarne słowo - wolę: meloman) poszerzyli repertuar a nie katowali słuchaczy a dystrybutorzy i wystawcy - klientów - tymi samymi płytami. Niemniej nie zmienia to faktu, że wśród tych 20 płyt w większości są per...
Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na żywo". Wierzą, że dzięki odpowiednim komponentom i właściwym ustawieniom można wydobyć z muzyki to, co najczystsze i najbardziej wzruszające. Ale co, jeśli u podstaw ich poszukiwań czai się podstawowy błąd - coś, co jest już wpisane w sam materiał źródłowy? Jeśli cała muzyka, którą znamy - od Mozarta po Milesa Davisa, od Pink Floyd do Nine Inch Nails - została nagrana z wykorzystaniem... źle nastrojonych instrumentów? Minimalnie, ale znacząco - tak, aby dźwięk, który miał być miękki i naturalny, został celowo napięty, aby coś w nim drżało nie w harmonii z naturą, ale wbrew niej. To drobna zmiana, ale jej echo może sięgać naszej biologii, psychiki, zdolności do regeneracji, a nawet duchowej równowagi. Czy to jeszcze muzyka, czy już manipulacja? To właśnie wokół tej niepokojącej hipotezy zbudowano jedną z najbardziej intrygujących i kontrowersyjnych opowieści współczesnej kultury dźwięku. Opowieści, która dla jednych jest pseudonaukowym nonsensem rodem z zakamarków YouTube'a, a dla innych - zapomnianą prawdą, zatuszowaną przez "system". Historia strojenia muzyki do 432 Hz zamiast przyjętych 440 Hz to więcej niż tylko matematyczna różnica. To pytanie, czym jest "naturalny dźwięk" oraz kto i dlaczego o tym decyduje.
Różnice typu dźwięk "niższy, głębszy, ciemniejszy" można by ewentualnie zauważyć słuchając A/B tego samego utworu w różnych strojach. Ale jeśli słuchamy całej playlisty "zrobionej" od razu w 432 Hz, to na nasze postrzeganie wpływa po prostu proporcja dźwięków (częstotliwości) wysokich i niskich. Je...
Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut nie był przypadkowym wejściem w świat audio, lecz przedsięwzięciem realizowanym przez zespół doświadczonych specjalistów - inżynierów i menedżerów, którzy pracowali już przez dekady przy wysoce zaawansowanych projektach w obrębie przetworników, systemów pomiarowych i konstrukcji kolumn. Przykładowo, współzałożyciel i prezes firmy, Dan Roemer, może pochwalić się ponad 25-letnim stażem w branży hi-fi, w tym udziałem w grupie badawczej NHT, doświadczeniem w firmie MITek Corporation, a także współpracą z segmentem motoryzacyjnym i lotniczym. Lars Johansen w swoim ponad 30-letnim doświadczeniu w branży audio pracował dla takich marek jak JBL, Harman Kardon, Klipsch czy Jamo. Od chwili powstania firmy w 2016 roku, Perlisten postawił sobie za cel wprowadzenie na rynek produktów z najwyższej półki, co znajdowało odzwierciedlenie w cenach. Wraz z pojawieniem się serii A sytuacja zaczęła się delikatnie zmieniać. Firmowe technologie stały się dostępne dla szerszego grona melomanów. Zainteresowanie marką rośnie, a mimo to wielu entuzjastów nie zna jej dokładnej historii, nie ma pełnej świadomości, kto stoi za tym projektem, jakie były jego początki i jakie cele stawia sobie na przyszłość. Dlatego właśnie zdecydowałem się porozmawiać z osobą, która współtworzyła go od samego początku - od pierwszych koncepcji, przez wybór fabryk i komponentów, aż po wejście na rynek i kolejne serie produktów. Erik Wiederholtz, Dyrektor Techniczny Perlistena, to ekspert od akustyki, specjalizujący się w modelowaniu przetworników oraz tradycyjnych głośników dynamicznych. Bogate doświadczenie Erika obejmuje również mikrofony cyfrowe z technologią MEMS wykorzystujące rozpoznawanie mowy, aparaty słuchowe, słuchawki, słuchawki douszne i głośniki biurkowe. Myślę, że nasza rozmowa odsłoni kulisy działania firmy, pokaże techniczne fundamenty jej funkcjonowania i będzie przewodnikiem dla tych, którzy chcą zrozumieć, czym naprawdę jest Perlisten.
Mówią, że otwiera się tylko raz w roku, o tej porze, kiedy liście stają się kolorowe i kruche jak szkło, a rzeka oddycha wolniej, jakby ktoś przykrył ją kocem. I że jeśli staniesz pod Biało-Czerwonym Olbrzymem, który wygląda niczym amfiteatr utkany z żeber wieloryba i kryształów skrzypiących od wspomnień, usłyszysz najpierw szept, potem trzask, a dopiero na końcu muzykę. Tak się zaczyna każda dobra baśń - od marzenia, znaku i magicznego zaklęcia. Niosąc na ramieniu sakwę, która niestrudzenie towarzyszy mi w podobnych eskapadach, po raz kolejny stanąłem więc u stóp owego Olbrzyma, podziwiając jego majestatyczną formę i zastanawiając się, czy wieczorem jego świetlista korona będzie wyłaniała się z mgły, z zarysem wielkiej góry żelaza, szkła i betonu przebijającym się z zachodniego brzegu niczym księżyc w nowiu przez oszronioną szybę. Piękny byłby to obraz, w sam raz na ilustrację mojej opowieści. W Krypcie Uśpionych Rydwanów słyszałem tylko echo swoich kroków i dobiegający z oddali gwar wędrowców z odległych krain, rozprawiających o trudach podróży i ostrzących zmysły przed tym, co miało ich czekać. Czy ja ich już kiedyś nie spotkałem? Głosy wydały się znajome, a przebieg ich rozmowy brzmiał jak kaseta magnetofonowa odtwarzana setki razy, ledwo przypominając oryginał. Gdybym miał zgadywać, powiedziałbym, że mijaliśmy się w tym magicznym miejscu wielokrotnie, jednak ja nie znam ich, a oni mogliby poznać mnie tylko wtedy, gdybym wyjął spod koszuli zwisający na mojej szyi amulet, otwierający wszystkie sale. Nagle dotarło do mnie, że wszyscy tu zebrani znowu odprawiamy dobrze znany rytuał, powtarzamy te same gesty, kroczymy tymi samymi ścieżkami niczym łososie płynące pod prąd do źródeł, których nigdy wcześniej nie widziały, a które i tak rozpoznają, jakby miały zapisaną w genach pamięć swoich przodków. Dla mnie tej opowieści właściwie nie ma już lat - jest tylko powracanie. Z aparatem zwisającym z ramienia jak luneta astronoma i notatnikiem, który pamięta poprzednie przejścia przez Bramę. Bramę do świata, w którym znika granica między fikcją a rzeczywistością.
Na pewne rzeczy w życiu czeka się tak długo, że człowiek zaczyna wątpić, czy w ogóle dożyje ich spełnienia. Jedni latami wypatrują nowej płyty ulubionego zespołu, inni odliczają dni do kolejnego sezonu ukochanego serialu, a audiofile? Cóż, oni od niemal dekady czekali, aż Spotify wreszcie wprowadzi streaming w bezstratnej jakości. Z biegiem lat zaczęły powstawać o tym żarty i memy - że szybciej doczekamy się emerytury, końca świata albo reaktywacji The Beatles w oryginalnym składzie. Tymczasem platforma jakby nic sobie z tego nie robiła. Wypuszczała kolejne aktualizacje aplikacji, rozwijała podcasty i audiobooki, a obietnica jakości lossless wisiała w powietrzu. I kiedy już wielu zdążyło machnąć ręką, zapomnieć o sprawie i przesiąść się na inne serwisy, nagle się doczekaliśmy. Funkcja została uruchomiona, w sieci zawrzało, ale od razu pojawiły się pytania - czy to faktycznie spełnienie marzeń, czy tylko połowiczny sukces? Obok radości natychmiast zaczęły spływać pierwsze raporty o problemach, brakiem możliwości włączenia najlepszej jakości dźwięku na niektórych urządzeniach, regionalnych blokadach i... dziwnym brzmieniu. Wątpliwości namnożyło się tyle, że na niektórych grupach dyskusyjnych nie rozmawia się o niczym innym. Jedni użytkownicy cieszą się i korzystają. Inni natomiast zastanawiają się, czy po tylu latach warto znów się przesiadać, czy ich sprzęt hi-fi jest gotowy na taką zmianę, a także czy lossless w wydaniu Spotify jest prawdziwy, czy tylko "udawany". Jak jest naprawdę?
Bardzo trafny tekst, zgrabnie podsumowujący obecną sytuację - tak naprawdę wszystkich - streamingów. Nadal nie rozumiem fascynacji Spotify’em oprócz tego, że można słuchać z reklamami za darmo i że był pierwszy na rynku. Tak poza tym, nie widzę plusów, a te "jaja" z jakością lossless brzmią trochę j...
Lata osiemdziesiąte były dla branży hi-fi czymś w rodzaju złotego wieku - półki sklepów uginały się pod ciężarem urządzeń, z których wiele nazywamy dziś kultowymi, a każda licząca się firma miała w ofercie wzmacniacz, który może nie był najpiękniejszy i wykonany niczym szwajcarski zegarek, ale nie kosztował majątku i grał jak marzenie. Wejście na rynek z zupełnie nową marką w takim momencie nie było więc ani szczególnie łatwe. Trzeba było mieć mnóstwo odwagi, a przede wszystkim - pomysł. Zaproponować coś, co wyłamie się z przewidywalnego schematu, wprowadzi powiew świeżości albo okaże się na tyle oryginalne i rozpoznawalne, że klienci sami będą chcieli to wypróbować. Jednym z debiutantów, którzy zaproponowali klientom taką śmiałą koncepcję, był Cyrus. Malutka, brytyjska manufaktura nie ograniczała się do produkcji kolejnych czarnych wzmacniaczy, które na pierwszy rzut oka wyglądały dokładnie tak jak konkurencyjne modele, a ich przewaga miała polegać na użyciu przewymiarowanego zasilacza, nietypowego potencjometru lub czegoś w tym stylu. Co to, to nie. Cyrus na dzień dobry złamał obowiązujące schematy, pokazując sprzęt kompaktowy, nowoczesny, zupełnie do niczego niepodobny. Pierwsza reakcja rynku? Raczej powściągliwa. Radykalna wizja założycieli firmy nie od razu została w pełni zrozumiana, ale wystarczyło kilka odsłuchów, kilka recenzji, kilka pozytywnych relacji powtarzanych z entuzjazmem wśród znudzonych audiofilów i coś zaczęło się zmieniać. Bo choć nikt jeszcze nie mówił tego głośno, pojawiło się pytanie, które wisiało w powietrzu - czy właśnie tak będzie wyglądał sprzęt stereo w przyszłości? Tak zaczęła się historia marki, która od samego początku nie wpisywała się w standardy, ale uparcie robiła swoje. Jak to możliwe, że niepozorne pudełka z Cambridge zawojowały świat audio? Co sprawiło, że firma, która zaczynała jako boczna gałąź znanego producenta kolumn, wyrosła na jedną z ikon brytyjskiego hi-fi? I dlaczego do dziś pozostaje wierna swoim ideałom?
W branży audio zwykło się mówić, że jednym z największych komplementów wobec sprzętu jest cisza - całkowity brak szumu, czarne tło, idealna otchłań, z której wyłania się muzyka. Ale cisza, jaka zapadła wokół Auralica, nie jest ani pożądana, ani piękna. Jest dziwna, niewygodna i tajemnicza. Firma, która przez kilkanaście lat była na ustach całego świata hi-fi, nagle po prostu zamilkła. Bez bez pożegnania i właściwie bez żadnych wyjaśnień. Firmowe forum nie działa, na stronie internetowej nie pojawiają się żadne nowe informacje, a z powielanych w sieci doniesień, bazujących rzekomo na przeciekach od dystrybutorów, wynika, że to nie przypadek. Część branżowych portali w tonie zaskoczenia i lekkiej sensacji donosi, że Auralic zaprzestał działalności ze skutkiem natychmiastowym. Szok! Ale zaraz, zaraz... Czy to definitywny koniec jednego z największych graczy w segmencie audiofilskich streamerów? Czy te zaskakujące doniesienia to potwierdzone info? A może jednak firma ma chwilowe trudności, ale nie ma zamiaru wycofywać się z rynku, a już na pewno nie w tak nagły i tajemniczy sposób?
Chińskie hi-fi wywróciło rynek audio do góry nogami. Jeszcze dekadę temu wysokiej klasy dźwięk kojarzył się z drogimi urządzeniami zachodnich marek, na które trzeba było przeznaczyć znaczną część swoich oszczędności. Dziś jednak sprzęt projektowany i produkowany w Chinach oferuje zadziwiająco dobrą jakość za, jak przyjęło się mówić, ułamek ceny europejskich, amerykańskich czy japońskich odpowiedników. Wzmacniacze, przetworniki, odtwarzacze przenośne czy słuchawki z Państwa Środka zdobyły uznanie melomanów na całym świecie. W efekcie dokonała się pewna demokratyzacja hi-fi - dobry dźwięk stał się dostępny dla znacznie szerszego grona odbiorców niż dawniej. Wielu audiofilów z entuzjazmem kupuje urządzenia takich marek jak SMSL, Topping, FiiO, Cayin, Auralic czy Eversolo, odkrywając, że tanie pudełka z Chin potrafią konkurować z uznanymi, lecz droższymi konstrukcjami uznanych, zachodnich marek. Chińscy producenci raz po raz podnoszą poprzeczkę, nieśmiało wdzierając się nawet w obszar hi-endu, niemal całkowicie zdominowany przez firmy mogące pochwalić się kilkudziesięcioletnimi tradycjami oraz mniejsze manufaktury stawiające na oryginalność i wybitną, kosmiczną wręcz jakość wykonania i brzmienia. Czy inwazja kuszących niskimi cenami urządzeń to tylko pierwszy krok na drodze do przejęcia rynku w całości? Czy na dłuższą metę kupowanie chińskiego sprzętu naprawdę się opłaca? Czy jest jakiś haczyk, którego nie widać na pierwszy rzut oka?
Szacunek dla Redaktora za konsekwencję w tworzeniu "kobył" tekstowych. Trzeba mieć tylko nadzieję, że zbuduje to świadomość, zainteresowanej tematem, części społeczeństwa. Oczywiście pod warunkiem, że uda im się przebrnąć przez całość. A chyba warto. A co do sedna tematu, to... Cóż, w tych czasach j...
W świecie kolumn głośnikowych są konstrukcje budzące respekt zaawansowanymi rozwiązaniami technicznymi i parametrami, a także takie, które nie wyglądają jak statek kosmiczny i nie wykorzystują materiałów rodem z filmów science...
Kiedy kilkanaście lat temu pojawiły się pierwsze wzmacniacze z wbudowanym przetwornikiem cyfrowo-analogowym, a później streamerem, wielu audiofilów traktowało je jak oznakę pogoni za modą, niegroźną ciekawostkę albo drogę na skróty....
Meze Audio jest jednym z producentów, którzy w ciągu zaskakująco krótkiego czasu przeszli drogę od ciekawostki z peryferii rynku do roli jednego z najważniejszych graczy w segmencie słuchawek klasy premium....
Podłączcie do nich Luxmana 505z lub wcześniejszą wersję. Sami zobaczycie, pardon, usłyszycie. A usłyszeć znaczy w tym przypadku uwierzyć. Ja praktykuję ostatnio...
Jednej rzeczy bardzo brakuje. Skoro można bezprzewodowo podłączyć głośniki tylne, to co za problem dodać w ten sposób obsługę kanału centralnego? M10 daje jakąś...
Właśnie rozpocząłem testowanie a Luna jest moim pierwszym poważnym kontaktem z lampami. Na początek - dobre wrażenie jeśli chodzi o opakowanie transportowe, zab...
Witam, czy DAC był wygrzany? Czy wymagał "wygrzania"? Mam nowy "świeży" i brakuje gładkości, a przede wszystkim wyższa średnica, wchodząc w górne pasmo, mocno d...
Podczas jednej z ostatnich rodzinnych wizyt prezentowałem zainteresowanemu członkowi rodziny swój zestaw grający. Usłyszałem wtedy dość intrygujące pytania: "A wzmacniacz nie powinien mieć korektora? Ma tylko pokrętło głośności?". Padły one z ust osoby, dla której czymś całkowicie naturalnym jest, że nawet współczesny amplituner kina domowego, z którego zresztą obecnie korzysta,...
There are now two parallel trends becoming increasingly visible in the portable audio market - a renewed interest in physical media and a growing appetite for digital conversion methods associated with a more traditional, more "analog" presentation. The FiiO DM15...
Astell&Kern is one of the most recognisable brands in the high-resolution portable player segment. The company built its reputation on advanced Android-based digital audio players designed to combine high sound quality with support for streaming services and a distinctive angular...
Revival Audio is expanding its Atalante family with a new limited edition flagship, the Atalante Grande Réserve, restricted to 300 pairs worldwide. The name borrows from the vocabulary of fine cognac and champagne and is intended to signal a carefully...
Dual to jedna z marek, do których audiofile, a w szczególności miłośnicy czarnych płyt, odnoszą się z wielkim szacunkiem. Ma to swoje uzasadnienie. Niemiecka manufaktura wydała na świat tyle znakomitych gramofonów, że aż ciężko je policzyć. Dobrze zachowana szlifierka tej marki to sprzęt, który po renowacji można bez kompleksów podłączyć...
Dzień dobry. Z dużym zaciekawieniem przeczytałem na Państwa stronie test kabli zasilających Enerr Transcenda Ultimate i mam do Państwa pytanie. Posiadam listwę Enerr Performer z dedykowanym kablem Performer HC i przymierzam się…
Szanowna Redakcjo, pozwalam sobie do Państwa napisać w następującej sprawie. Otóż aktualnie słucham muzyki na zestawie złożonym z kolumn Pylon Audio Diamond 28, wzmacniacza Haiku Audio Sol 2 i odtwarzacza Arcam CD…
Dzień dobry. Zwracam się do Państwa z prośbą o poradę, w nadziei, że poruszona przeze mnie kwestia jest już przez Redakcję StereoLife dobrze przetestowana. Ostatnio w moim systemie pojawiła się końcówka mocy…
Dzień dobry. Proszę o poradę dotyczącą wymiany wzmacniacza w systemie składającym się z kolumn Audio Physic Tempo VI, wzmacniacza Baltlab Epoca 1v3, odtwarzacza Linn Ikemi, kompletu kabli Nordost Red Dawn i Neel…
Szanowna Redakcjo, wraz z najlepszymi życzeniami przesyłam prośbę o poradę. Mój system powstawał przez wiele lat. Obecny zestaw to wzmacniacz Accuphase E-800, odtwarzacz DP-600, streamer Rose RS250, kolumny Avalon Idea, okablowanie Zavfino…
Szanowna Redakcjo, jakiś czas temu wymieniając stary system kina domowego na nieco budżetowe, ale całkiem przyjemnie grające stereo postawiłem na kombinację wzmacniacza NAD C388 i kolumn Audiovector QR3. Niejako z rozpędu kupiłem…
Szanowna Redakcjo, szukam wysokiej klasy monitorów do zaadaptowanego akustycznie pomieszczenia o powierzchni 12 m². Zainteresowałem się monitorami Equlibrium Nano, ale niestety okazało się, że z trzech wyprodukowanych par dwie pracują u Państwa…
Szanowna Redakcjo, pozwalam sobie zwrócić się do Państwa z kilku powodów - po pierwsze na łamach Państwa magazynu znalazłem recenzję wzmacniacza, który posiadam (zdecydowałem się nań po lekturze owego artykułu i jestem…
Dzień dobry. Potrzebuję Państwa porady. Od jakiegoś czasu przymierzam się do zmiany swoich kolumn głośnikowych Tonsil Siesta. Im bardziej zagłębiam się w temat, tym wiem mniej - taki paradoks. W poszukiwaniu ciekawych…
Podobnie, jak amatorzy motoryzacji mogą wymieniać marki samochodów z Niemiec, Francji, Włoch czy Japonii, tak i miłośnicy sprzętu grającego przykładają dużą wagę do kraju pochodzenia kolumn czy wzmacniaczy. Audiofilowi nie jest to…
Jeśli chodzi o przystępną cenowo elektronikę audio, wszelkiego rodzaju wzmacniacze, amplitunery, odtwarzacze i zestawy kina domowego, Onkyo jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i darzonych największym zaufaniem marek na naszym rynku. Jej ekspansja…
Jarocin kojarzy się melomanom z reaktywowanym niedawno festiwalem muzyki rockowej, jednak ma też szansę stać się stolicą niedrogich zestawów głośnikowych. Może nawet czymś w rodzaju nowej Wrześni, swoją drogą położonej całkiem niedaleko.…
Ostatnio na łamach naszego magazynu testowaliśmy sporo urządzeń adresowanych do audiofilów, więc dziś zejdziemy trochę na ziemię i sprawdzimy możliwości sieciowego amplitunera stereo zbudowanego z myślą o melomanach, którzy cenią sobie zarówno…
Pylon Audio to dość niecodzienne zjawisko. Wiele firm zajmujących się produkcją niedrogich zestawów głośnikowych o audiofilskim zacięciu to hobbystyczne, niemalże garażowe manufaktury. Są one w stanie podjąć rywalizację ze znanymi na całym…
Normandia, region leżący w północno-zachodniej części Francji, to nie tylko piękno przyrody, to też bogata historia. Obszar ten słynie przede wszystkim z jabłek i wszelkich ich przetworów (cydr i calvados), owoców morza,…
Sennheiser to bez wątpienia jedna z firm bez których trudno byłoby sobie wyobrazić funkcjonowanie rynku audio. W świecie słuchawek i mikrofonów to prawdziwy gigant, z którym naprawdę trudno jest rywalizować. Niemcy współpracują…
Lubimy odkrywać nowe marki i produkty, zarówno jeśli chodzi o urządzenia audiofilskie, jak i te bardziej popularne. Jest to w pewnym sensie przygoda, bo wszyscy wiedzą, czego można się spodziewać po kolejnych…
W świecie głośników Tannoy to prawdziwa legenda. Jego historia zaczęła się w 1926 roku i od początku była związana z elektroniką. Firma znana wówczas jako Tulsemere Manufacturing Company specjalizowała się w produkcji…
Chyba nikt w branży audio nie ma wątpliwości, że renesans płyt analogowych to coś więcej, niż chwilowa moda. Jedni mówią, że to tylko powracający po latach sentyment, inni upatrują wyższości płyt analogowych…
Podobno w sprzęcie audio najważniejsze jest brzmienie, ale nie oszukujmy się - nawet zatwardziałym audiofilom zdarza się kupować oczami, albo przynajmniej na podstawie wyglądu zewnętrznego wybierać kandydatów do odsłuchu. Jakie elementy najbardziej…
Do napisania krótkiego tekstu o bodajże najlepszym produkcie polskiej, socjalistycznej myśli technicznej skłoniła mnie lektura testu wzmacniacza Unitra Edward. Ostatnimi czasy modne stało się rewitalizowanie starych polskich marek audio. Pod ich szyldami…
Marantz to jedna z tych firm, które powinien znać każdy miłośnik muzyki i dobrego brzmienia. Jeden z wielkich graczy, którym na przestrzeni lat udało się zachować swój wizerunek i opowiadać swoją historię…
Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i namacalna, dzięki czemu pozwala lepiej zrelaksować się podczas słuchania i dokładniej zrozumieć…
Czy smoki żyją tylko w legendach? Niekoniecznie. Niektóre smoki stają się legendami. Tak właśnie było z magnetofonem Nakamichi Dragon, przez wielu uznawanym za najlepszy kasetowy player wszech czasów. Dlaczego akurat ten magnetofon…
Poprzedni artykuł, w którym pisałem o amplitunerze kwadrofonicznym Sansui QRX-9001 wywołał spore poruszenie na StereoLife'owym Facebooku. Czytając pojawiające się tam wpisy naszych czytelników zauważyłem, że wielu wspomina o polskim urządzeniu tego typu,…
Tomasz Rogula jest założycielem firmy Zeta Zero i studiów nagraniowych TR Studios. Osobom, które kojarzą jedno lub drugie przedsięwzięcie w zasadzie powinno to wystarczyć, jednak - jak się domyślamy - przeważająca część…
Polski sprzęt audio - to hasło przeciętnemu obywatelowi naszego kraju kojarzy się ze wzmacniaczami, kolumnami głośnikowymi i gramofonami sprzed kilku dekad. Większość z nas wyobraża sobie piękne wieże Unitry, Diory czy Radmora,…
1
2
3
Cytaty
Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.
meloman