Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Polska premiera głośników Denon Home 2.0 w salonie BoConcept

  • Kategoria: Reportaże
  • Tomasz Karasiński

Polska premiera głośników Denon Home 2.0 w salonie BoConcept

24 marca w Warszawie odbyła się prezentacja, która od początku była pomyślana właściwie jako spotkanie w gronie ekspertów, dziennikarzy i artystów. Tego samego dnia Denon wprowadził na rynek nową generację głośników bezprzewodowych Home 200, 400 i 600, a ich polską premierę zorganizowano w salonie BoConcept przy ulicy Jana Pawła Woronicza w Warszawie. Trudno było o bardziej logiczną scenerię. Denon od początku komunikuje tę serię jako sprzęt, który ma nie tylko dobrze grać, ale też naturalnie funkcjonować w domowej przestrzeni - z wykończeniem opartym na tkaninach, anodowanym aluminium, miękkich w dotyku powierzchniach i oszczędnej, geometrycznej formie. BoConcept z kolei od lat buduje swój język wokół duńskiego wzornictwa, minimalizmu, funkcjonalności i projektowania wnętrz pod realne życie, nie pod katalogową abstrakcję. W takim otoczeniu nowe Denony nie wyglądały jak elektroniczne gadżety wniesione na chwilę do obcego wnętrza, ale jak elementy tej luksusowej, skandynawskiej przestrzeni, obecne w niej od zawsze.

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

  • Kategoria: Poradniki
  • Tomasz Karasiński

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości jednak ten sposób projektowania nigdy nie powstał jako spójny program estetyczny ani artystyczny manifest. Nikt nie ogłosił jego narodzin, nie sformułował jego założeń ani nie zaprojektował go przy biurku. Skandynawski design wyłaniał się powoli, stopniowo, w odpowiedzi na warunki życia na północy Europy - klimat, światło, geografię, strukturę społeczną i codzienne potrzeby ludzi. Zanim stał się towarem eksportowym i symbolem dobrego smaku, był przede wszystkim rozwijaną od lat praktyką - próbą uczynienia życia bardziej znośnym, uporządkowanym i przyjaznym w miejscu, które rzadko bywa łaskawe. Czy wystarczy połączyć prostotę, funkcjonalność i naturalne materiały, aby stworzyć kolejną ikonę wzornictwa? Dlaczego surowe, ascetyczne projekty podbiły serca milionów ludzi na całym świecie? Czy ten fenomen można zaobserwować również w świecie sprzętu hi-fi? Przed nami nietypowa podróż do krainy fiordów, reniferów, zorzy polarnej, drewnianych domów i ciągnących się setkami kilometrów lasów.

Ostatnie komentarze

  • meloman

    Gradienty Helsinki grają u mnie od wielu lat i nie znudziły mi się. Ich dźwięk nigdy mnie nie rozczarował, choć przecież nie są to ani najlepsze ani najdroższe zestawy głośnikowe świata. A jednak mają w sobie coś niezwykłego, coś co sprawia, że do nich wracam z uśmiechem i sentymentem jak do osoby b...
    2
Zobacz inne komentarze

20 uwielbianych przez audiofilów albumów, które powinny przejść na zasłużoną "odsłuchową" emeryturę

  • Kategoria: Galerie
  • Tomasz Karasiński

20 uwielbianych przez audiofilów albumów, które powinny przejść na zasłużoną "odsłuchową" emeryturę

Jeżeli ktoś wchodzi do świata hi-fi z ulicy, ma prawo sądzić, że audiofile słuchają niezwykle szerokiego repertuaru. W końcu sprzęt kupuje się po to, żeby poznawać nową muzykę, wracać do ulubionych płyt, odkrywać rzeczy, o których algorytm serwisu streamingowego nawet nie słyszał. Tak to wygląda w teorii. W praktyce wystarczy spędzić jedno popołudnie na wystawie sprzętu albo w kilku salonach audio, aby odkryć inną prawdę - istnieje równoległy wszechświat, w którym muzyka dzieli się na "demo" i "resztę", a realny repertuar ludzki zawęża się do kilkudziesięciu albumów granych do upadłego od co najmniej dwóch dekad. Te płyty nie stały się "audiofilskimi standardami" przez przypadek. Zwykle spełniają kilka warunków naraz. Po pierwsze, są przynajmniej porządnie nagrane, czasem rzeczywiście świetnie, a czasem po prostu w sposób, który na dobrze zestrojonym systemie robi wrażenie. Po drugie, są stosunkowo proste do "odczytania" - klarowna faktura, wyraźnie osadzone wokale, łatwe do złapania efekty przestrzenne, mocny bas, dzięki któremu można pokazać klientowi możliwości prezentowanej aparatury. Taka muzyka ma robić wrażenie i najczęściej wywiązuje się z tej misji świetnie. Po trzecie, są to albumy powszechnie znane. Wystawca, sprzedawca czy recenzent nie musi nic tłumaczyć - wystarczy, że puści rozpoznawalny numer, a druga strona od razu wie, czego się spodziewać. Tak rodzi się żelazny kanon - płyty, które spełniają rolę wspólnego języka między różnymi ludźmi, systemami, pokojami odsłuchowymi. Tylko czy część z nas na sam widok ich okładek i na pierwsze takty szczególnie nadużywanych utworów nie ma już odruchu wymiotnego?

Ostatnie komentarze

  • meloman

    Dostrzegam lekką ironię tych mini recenzji albo raczej słusznego apelu, żeby audiofile (koszmarne słowo - wolę: meloman) poszerzyli repertuar a nie katowali słuchaczy a dystrybutorzy i wystawcy - klientów - tymi samymi płytami. Niemniej nie zmienia to faktu, że wśród tych 20 płyt w większości są per...
    20
Zobacz inne komentarze

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

  • Kategoria: Poradniki
  • Tomasz Karasiński

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na żywo". Wierzą, że dzięki odpowiednim komponentom i właściwym ustawieniom można wydobyć z muzyki to, co najczystsze i najbardziej wzruszające. Ale co, jeśli u podstaw ich poszukiwań czai się podstawowy błąd - coś, co jest już wpisane w sam materiał źródłowy? Jeśli cała muzyka, którą znamy - od Mozarta po Milesa Davisa, od Pink Floyd do Nine Inch Nails - została nagrana z wykorzystaniem... źle nastrojonych instrumentów? Minimalnie, ale znacząco - tak, aby dźwięk, który miał być miękki i naturalny, został celowo napięty, aby coś w nim drżało nie w harmonii z naturą, ale wbrew niej. To drobna zmiana, ale jej echo może sięgać naszej biologii, psychiki, zdolności do regeneracji, a nawet duchowej równowagi. Czy to jeszcze muzyka, czy już manipulacja? To właśnie wokół tej niepokojącej hipotezy zbudowano jedną z najbardziej intrygujących i kontrowersyjnych opowieści współczesnej kultury dźwięku. Opowieści, która dla jednych jest pseudonaukowym nonsensem rodem z zakamarków YouTube'a, a dla innych - zapomnianą prawdą, zatuszowaną przez "system". Historia strojenia muzyki do 432 Hz zamiast przyjętych 440 Hz to więcej niż tylko matematyczna różnica. To pytanie, czym jest "naturalny dźwięk" oraz kto i dlaczego o tym decyduje.

Ostatnie komentarze

  • Piotr

    Różnice typu dźwięk "niższy, głębszy, ciemniejszy" można by ewentualnie zauważyć słuchając A/B tego samego utworu w różnych strojach. Ale jeśli słuchamy całej playlisty "zrobionej" od razu w 432 Hz, to na nasze postrzeganie wpływa po prostu proporcja dźwięków (częstotliwości) wysokich i niskich. Je...
    2
Zobacz inne komentarze

Erik Wiederholtz - Perlisten

  • Kategoria: Wywiady
  • Tomasz Karasiński

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut nie był przypadkowym wejściem w świat audio, lecz przedsięwzięciem realizowanym przez zespół doświadczonych specjalistów - inżynierów i menedżerów, którzy pracowali już przez dekady przy wysoce zaawansowanych projektach w obrębie przetworników, systemów pomiarowych i konstrukcji kolumn. Przykładowo, współzałożyciel i prezes firmy, Dan Roemer, może pochwalić się ponad 25-letnim stażem w branży hi-fi, w tym udziałem w grupie badawczej NHT, doświadczeniem w firmie MITek Corporation, a także współpracą z segmentem motoryzacyjnym i lotniczym. Lars Johansen w swoim ponad 30-letnim doświadczeniu w branży audio pracował dla takich marek jak JBL, Harman Kardon, Klipsch czy Jamo. Od chwili powstania firmy w 2016 roku, Perlisten postawił sobie za cel wprowadzenie na rynek produktów z najwyższej półki, co znajdowało odzwierciedlenie w cenach. Wraz z pojawieniem się serii A sytuacja zaczęła się delikatnie zmieniać. Firmowe technologie stały się dostępne dla szerszego grona melomanów. Zainteresowanie marką rośnie, a mimo to wielu entuzjastów nie zna jej dokładnej historii, nie ma pełnej świadomości, kto stoi za tym projektem, jakie były jego początki i jakie cele stawia sobie na przyszłość. Dlatego właśnie zdecydowałem się porozmawiać z osobą, która współtworzyła go od samego początku - od pierwszych koncepcji, przez wybór fabryk i komponentów, aż po wejście na rynek i kolejne serie produktów. Erik Wiederholtz, Dyrektor Techniczny Perlistena, to ekspert od akustyki, specjalizujący się w modelowaniu przetworników oraz tradycyjnych głośników dynamicznych. Bogate doświadczenie Erika obejmuje również mikrofony cyfrowe z technologią MEMS wykorzystujące rozpoznawanie mowy, aparaty słuchowe, słuchawki, słuchawki douszne i głośniki biurkowe. Myślę, że nasza rozmowa odsłoni kulisy działania firmy, pokaże techniczne fundamenty jej funkcjonowania i będzie przewodnikiem dla tych, którzy chcą zrozumieć, czym naprawdę jest Perlisten.

Audio Video Show 2025

  • Kategoria: Reportaże
  • Tomasz Karasiński

Audio Video Show 2025

Mówią, że otwiera się tylko raz w roku, o tej porze, kiedy liście stają się kolorowe i kruche jak szkło, a rzeka oddycha wolniej, jakby ktoś przykrył ją kocem. I że jeśli staniesz pod Biało-Czerwonym Olbrzymem, który wygląda niczym amfiteatr utkany z żeber wieloryba i kryształów skrzypiących od wspomnień, usłyszysz najpierw szept, potem trzask, a dopiero na końcu muzykę. Tak się zaczyna każda dobra baśń - od marzenia, znaku i magicznego zaklęcia. Niosąc na ramieniu sakwę, która niestrudzenie towarzyszy mi w podobnych eskapadach, po raz kolejny stanąłem więc u stóp owego Olbrzyma, podziwiając jego majestatyczną formę i zastanawiając się, czy wieczorem jego świetlista korona będzie wyłaniała się z mgły, z zarysem wielkiej góry żelaza, szkła i betonu przebijającym się z zachodniego brzegu niczym księżyc w nowiu przez oszronioną szybę. Piękny byłby to obraz, w sam raz na ilustrację mojej opowieści. W Krypcie Uśpionych Rydwanów słyszałem tylko echo swoich kroków i dobiegający z oddali gwar wędrowców z odległych krain, rozprawiających o trudach podróży i ostrzących zmysły przed tym, co miało ich czekać. Czy ja ich już kiedyś nie spotkałem? Głosy wydały się znajome, a przebieg ich rozmowy brzmiał jak kaseta magnetofonowa odtwarzana setki razy, ledwo przypominając oryginał. Gdybym miał zgadywać, powiedziałbym, że mijaliśmy się w tym magicznym miejscu wielokrotnie, jednak ja nie znam ich, a oni mogliby poznać mnie tylko wtedy, gdybym wyjął spod koszuli zwisający na mojej szyi amulet, otwierający wszystkie sale. Nagle dotarło do mnie, że wszyscy tu zebrani znowu odprawiamy dobrze znany rytuał, powtarzamy te same gesty, kroczymy tymi samymi ścieżkami niczym łososie płynące pod prąd do źródeł, których nigdy wcześniej nie widziały, a które i tak rozpoznają, jakby miały zapisaną w genach pamięć swoich przodków. Dla mnie tej opowieści właściwie nie ma już lat - jest tylko powracanie. Z aparatem zwisającym z ramienia jak luneta astronoma i notatnikiem, który pamięta poprzednie przejścia przez Bramę. Bramę do świata, w którym znika granica między fikcją a rzeczywistością.

Ostatnie komentarze

  • Sławomir

    Niby baśń, a sama prawda...
    0
Zobacz inne komentarze

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który nikogo już nie zabierze?

  • Kategoria: Felietony
  • Tomasz Karasiński

Spotify Lossless - spełnienie marzeń czy spóźniony pociąg, który nikogo już nie zabierze?

Na pewne rzeczy w życiu czeka się tak długo, że człowiek zaczyna wątpić, czy w ogóle dożyje ich spełnienia. Jedni latami wypatrują nowej płyty ulubionego zespołu, inni odliczają dni do kolejnego sezonu ukochanego serialu, a audiofile? Cóż, oni od niemal dekady czekali, aż Spotify wreszcie wprowadzi streaming w bezstratnej jakości. Z biegiem lat zaczęły powstawać o tym żarty i memy - że szybciej doczekamy się emerytury, końca świata albo reaktywacji The Beatles w oryginalnym składzie. Tymczasem platforma jakby nic sobie z tego nie robiła. Wypuszczała kolejne aktualizacje aplikacji, rozwijała podcasty i audiobooki, a obietnica jakości lossless wisiała w powietrzu. I kiedy już wielu zdążyło machnąć ręką, zapomnieć o sprawie i przesiąść się na inne serwisy, nagle się doczekaliśmy. Funkcja została uruchomiona, w sieci zawrzało, ale od razu pojawiły się pytania - czy to faktycznie spełnienie marzeń, czy tylko połowiczny sukces? Obok radości natychmiast zaczęły spływać pierwsze raporty o problemach, brakiem możliwości włączenia najlepszej jakości dźwięku na niektórych urządzeniach, regionalnych blokadach i... dziwnym brzmieniu. Wątpliwości namnożyło się tyle, że na niektórych grupach dyskusyjnych nie rozmawia się o niczym innym. Jedni użytkownicy cieszą się i korzystają. Inni natomiast zastanawiają się, czy po tylu latach warto znów się przesiadać, czy ich sprzęt hi-fi jest gotowy na taką zmianę, a także czy lossless w wydaniu Spotify jest prawdziwy, czy tylko "udawany". Jak jest naprawdę?

Ostatnie komentarze

  • Obywatel GC

    Bardzo trafny tekst, zgrabnie podsumowujący obecną sytuację - tak naprawdę wszystkich - streamingów. Nadal nie rozumiem fascynacji Spotify’em oprócz tego, że można słuchać z reklamami za darmo i że był pierwszy na rynku. Tak poza tym, nie widzę plusów, a te "jaja" z jakością lossless brzmią trochę j...
    2
Zobacz inne komentarze

Małe klocki, wielki dźwięk - Cyrus

  • Kategoria: Prezentacje
  • Tomasz Karasiński

Małe klocki, wielki dźwięk - Cyrus

Lata osiemdziesiąte były dla branży hi-fi czymś w rodzaju złotego wieku - półki sklepów uginały się pod ciężarem urządzeń, z których wiele nazywamy dziś kultowymi, a każda licząca się firma miała w ofercie wzmacniacz, który może nie był najpiękniejszy i wykonany niczym szwajcarski zegarek, ale nie kosztował majątku i grał jak marzenie. Wejście na rynek z zupełnie nową marką w takim momencie nie było więc ani szczególnie łatwe. Trzeba było mieć mnóstwo odwagi, a przede wszystkim - pomysł. Zaproponować coś, co wyłamie się z przewidywalnego schematu, wprowadzi powiew świeżości albo okaże się na tyle oryginalne i rozpoznawalne, że klienci sami będą chcieli to wypróbować. Jednym z debiutantów, którzy zaproponowali klientom taką śmiałą koncepcję, był Cyrus. Malutka, brytyjska manufaktura nie ograniczała się do produkcji kolejnych czarnych wzmacniaczy, które na pierwszy rzut oka wyglądały dokładnie tak jak konkurencyjne modele, a ich przewaga miała polegać na użyciu przewymiarowanego zasilacza, nietypowego potencjometru lub czegoś w tym stylu. Co to, to nie. Cyrus na dzień dobry złamał obowiązujące schematy, pokazując sprzęt kompaktowy, nowoczesny, zupełnie do niczego niepodobny. Pierwsza reakcja rynku? Raczej powściągliwa. Radykalna wizja założycieli firmy nie od razu została w pełni zrozumiana, ale wystarczyło kilka odsłuchów, kilka recenzji, kilka pozytywnych relacji powtarzanych z entuzjazmem wśród znudzonych audiofilów i coś zaczęło się zmieniać. Bo choć nikt jeszcze nie mówił tego głośno, pojawiło się pytanie, które wisiało w powietrzu - czy właśnie tak będzie wyglądał sprzęt stereo w przyszłości? Tak zaczęła się historia marki, która od samego początku nie wpisywała się w standardy, ale uparcie robiła swoje. Jak to możliwe, że niepozorne pudełka z Cambridge zawojowały świat audio? Co sprawiło, że firma, która zaczynała jako boczna gałąź znanego producenta kolumn, wyrosła na jedną z ikon brytyjskiego hi-fi? I dlaczego do dziś pozostaje wierna swoim ideałom?

Auralic zamyka działalność ze skutkiem natychmiastowym - prawda, plotka czy głupi żart?

  • Kategoria: Felietony
  • Tomasz Karasiński

Auralic zamyka działalność ze skutkiem natychmiastowym - prawda, plotka czy głupi żart?

W branży audio zwykło się mówić, że jednym z największych komplementów wobec sprzętu jest cisza - całkowity brak szumu, czarne tło, idealna otchłań, z której wyłania się muzyka. Ale cisza, jaka zapadła wokół Auralica, nie jest ani pożądana, ani piękna. Jest dziwna, niewygodna i tajemnicza. Firma, która przez kilkanaście lat była na ustach całego świata hi-fi, nagle po prostu zamilkła. Bez bez pożegnania i właściwie bez żadnych wyjaśnień. Firmowe forum nie działa, na stronie internetowej nie pojawiają się żadne nowe informacje, a z powielanych w sieci doniesień, bazujących rzekomo na przeciekach od dystrybutorów, wynika, że to nie przypadek. Część branżowych portali w tonie zaskoczenia i lekkiej sensacji donosi, że Auralic zaprzestał działalności ze skutkiem natychmiastowym. Szok! Ale zaraz, zaraz... Czy to definitywny koniec jednego z największych graczy w segmencie audiofilskich streamerów? Czy te zaskakujące doniesienia to potwierdzone info? A może jednak firma ma chwilowe trudności, ale nie ma zamiaru wycofywać się z rynku, a już na pewno nie w tak nagły i tajemniczy sposób?

Chi-Fi - rewolucja czy zagrożenie?

  • Kategoria: Poradniki
  • Tomasz Karasiński

Chi-Fi - rewolucja czy zagrożenie?

Chińskie hi-fi wywróciło rynek audio do góry nogami. Jeszcze dekadę temu wysokiej klasy dźwięk kojarzył się z drogimi urządzeniami zachodnich marek, na które trzeba było przeznaczyć znaczną część swoich oszczędności. Dziś jednak sprzęt projektowany i produkowany w Chinach oferuje zadziwiająco dobrą jakość za, jak przyjęło się mówić, ułamek ceny europejskich, amerykańskich czy japońskich odpowiedników. Wzmacniacze, przetworniki, odtwarzacze przenośne czy słuchawki z Państwa Środka zdobyły uznanie melomanów na całym świecie. W efekcie dokonała się pewna demokratyzacja hi-fi - dobry dźwięk stał się dostępny dla znacznie szerszego grona odbiorców niż dawniej. Wielu audiofilów z entuzjazmem kupuje urządzenia takich marek jak SMSL, Topping, FiiO, Cayin, Auralic czy Eversolo, odkrywając, że tanie pudełka z Chin potrafią konkurować z uznanymi, lecz droższymi konstrukcjami uznanych, zachodnich marek. Chińscy producenci raz po raz podnoszą poprzeczkę, nieśmiało wdzierając się nawet w obszar hi-endu, niemal całkowicie zdominowany przez firmy mogące pochwalić się kilkudziesięcioletnimi tradycjami oraz mniejsze manufaktury stawiające na oryginalność i wybitną, kosmiczną wręcz jakość wykonania i brzmienia. Czy inwazja kuszących niskimi cenami urządzeń to tylko pierwszy krok na drodze do przejęcia rynku w całości? Czy na dłuższą metę kupowanie chińskiego sprzętu naprawdę się opłaca? Czy jest jakiś haczyk, którego nie widać na pierwszy rzut oka?

Ostatnie komentarze

  • Artur

    Szacunek dla Redaktora za konsekwencję w tworzeniu "kobył" tekstowych. Trzeba mieć tylko nadzieję, że zbuduje to świadomość, zainteresowanej tematem, części społeczeństwa. Oczywiście pod warunkiem, że uda im się przebrnąć przez całość. A chyba warto. A co do sedna tematu, to... Cóż, w tych czasach j...
    3
Zobacz inne komentarze

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Vienna Acoustics Mozart SE Signature

Vienna Acoustics Mozart SE Signature

W świecie kolumn głośnikowych są konstrukcje budzące respekt zaawansowanymi rozwiązaniami technicznymi i parametrami, a także takie, które nie wyglądają jak statek kosmiczny i nie wykorzystują materiałów rodem z filmów science...

NAD M10 V3

NAD M10 V3

Kiedy kilkanaście lat temu pojawiły się pierwsze wzmacniacze z wbudowanym przetwornikiem cyfrowo-analogowym, a później streamerem, wielu audiofilów traktowało je jak oznakę pogoni za modą, niegroźną ciekawostkę albo drogę na skróty....

Meze Strada

Meze Strada

Meze Audio jest jednym z producentów, którzy w ciągu zaskakująco krótkiego czasu przeszli drogę od ciekawostki z peryferii rynku do roli jednego z najważniejszych graczy w segmencie słuchawek klasy premium....

Bannery boczne

Komentarze

a.s.
Dział marketingu mają dobry.
Tomek
Podłączcie do nich Luxmana 505z lub wcześniejszą wersję. Sami zobaczycie, pardon, usłyszycie. A usłyszeć znaczy w tym przypadku uwierzyć. Ja praktykuję ostatnio...
Michał
Jednej rzeczy bardzo brakuje. Skoro można bezprzewodowo podłączyć głośniki tylne, to co za problem dodać w ten sposób obsługę kanału centralnego? M10 daje jakąś...
payong
Właśnie rozpocząłem testowanie a Luna jest moim pierwszym poważnym kontaktem z lampami. Na początek - dobre wrażenie jeśli chodzi o opakowanie transportowe, zab...
Witold
Witam, czy DAC był wygrzany? Czy wymagał "wygrzania"? Mam nowy "świeży" i brakuje gładkości, a przede wszystkim wyższa średnica, wchodząc w górne pasmo, mocno d...

Płyty

Megadeth - Megadeth

Megadeth - Megadeth

Megadeth nie jest zespołem, który trzeba komukolwiek przedstawiać, ale w tym przypadku warto zrobić wyjątek, bo mówimy o płycie mającej...

Tech Corner

Korekcja sygnału audio - grzech, czy przydatne narzędzie?

Korekcja sygnału audio - grzech, czy przydatne narzędzie?

Podczas jednej z ostatnich rodzinnych wizyt prezentowałem zainteresowanemu członkowi rodziny swój zestaw grający. Usłyszałem wtedy dość intrygujące pytania: "A wzmacniacz nie powinien mieć korektora? Ma tylko pokrętło głośności?". Padły one z ust osoby, dla której czymś całkowicie naturalnym jest, że nawet współczesny amplituner kina domowego, z którego zresztą obecnie korzysta,...

Nowości ze świata

  • There are now two parallel trends becoming increasingly visible in the portable audio market - a renewed interest in physical media and a growing appetite for digital conversion methods associated with a more traditional, more "analog" presentation. The FiiO DM15...

  • Astell&Kern is one of the most recognisable brands in the high-resolution portable player segment. The company built its reputation on advanced Android-based digital audio players designed to combine high sound quality with support for streaming services and a distinctive angular...

  • Revival Audio is expanding its Atalante family with a new limited edition flagship, the Atalante Grande Réserve, restricted to 300 pairs worldwide. The name borrows from the vocabulary of fine cognac and champagne and is intended to signal a carefully...

Prezentacje

Ponad sto lat szlifowania - Dual

Ponad sto lat szlifowania - Dual

Dual to jedna z marek, do których audiofile, a w szczególności miłośnicy czarnych płyt, odnoszą się z wielkim szacunkiem. Ma to swoje uzasadnienie. Niemiecka manufaktura wydała na świat tyle znakomitych gramofonów, że aż ciężko je policzyć. Dobrze zachowana szlifierka tej marki to sprzęt, który po renowacji można bez kompleksów podłączyć...

Listy

Popularne testy

Popularne artykuły

Cytaty

GeorgeBernardShaw.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.