Polska premiera głośników Denon Home 2.0 w salonie BoConcept
- Kategoria: Reportaże
- Tomasz Karasiński

24 marca w Warszawie odbyła się prezentacja, która od początku była pomyślana właściwie jako spotkanie w gronie ekspertów, dziennikarzy i artystów. Tego samego dnia Denon wprowadził na rynek nową generację głośników bezprzewodowych Home 200, 400 i 600, a ich polską premierę zorganizowano w salonie BoConcept przy ulicy Jana Pawła Woronicza w Warszawie. Trudno było o bardziej logiczną scenerię. Denon od początku komunikuje tę serię jako sprzęt, który ma nie tylko dobrze grać, ale też naturalnie funkcjonować w domowej przestrzeni - z wykończeniem opartym na tkaninach, anodowanym aluminium, miękkich w dotyku powierzchniach i oszczędnej, geometrycznej formie. BoConcept z kolei od lat buduje swój język wokół duńskiego wzornictwa, minimalizmu, funkcjonalności i projektowania wnętrz pod realne życie, nie pod katalogową abstrakcję. W takim otoczeniu nowe Denony nie wyglądały jak elektroniczne gadżety wniesione na chwilę do obcego wnętrza, ale jak elementy tej luksusowej, skandynawskiej przestrzeni, obecne w niej od zawsze.
Tego typu premiery i spotkania prasowe najczęściej odbywają się w restauracjach, hotelowych salach konferencyjnych albo innych miejscach, które są wygodne organizacyjnie, ale z samym produktem nie zawsze mają wiele wspólnego. Tym razem było inaczej i właśnie to od początku bardzo mi się spodobało. Zamiast neutralnej, anonimowej przestrzeni wybrano salon z ekskluzywnymi meblami, czyli miejsce, które faktycznie przypomina normalny dom - może trochę bardziej dopracowany niż przeciętne mieszkanie, ale wciąż dom, a nie wystawową scenografię. Od razu skojarzyło mi się to z Audio Video Show, gdzie od lat chodzi przecież o to, żeby sprzęt pracował mniej więcej w takich warunkach, w jakich później będzie używany na co dzień. Już od wejścia zrozumiałem więc, o co w tym pomyśle chodzi, i trzeba przyznać, że był to trafiony pomysł.




W temat prezentacji wprowadził zebranych gości Marcin Pikułoński z firmy Horn Distribution. Następnie ze zgromadzonymi przywitała się Katarzyna Klass-Sadurek z BoConcept. Jej prezentacja była najbardziej przewidywalna, ale wcale nie zbędna. Padły dobrze znane hasła o przestrzeni, prostocie, materiałach, funkcjonalności i tworzeniu wnętrz, które mają odpowiadać na realne potrzeby domowników. Innymi słowy - dokładnie to, co marka komunikuje także we własnych materiałach. BoConcept wywodzi się z Danii, działa od 1952 roku i łączy rzemiosło z nowoczesnym, personalizowanym podejściem do wyposażenia wnętrz. W warszawskim salonie ta opowieść o skandynawskim porządku, miękkim minimalizmie i dopasowywaniu formy do codzienności była może mało odkrywcza, ale dobrze domykała całość. Dzięki temu prezentacja nowych Denonów nie odbywała się w próżni, ale miała swoje estetyczne i użytkowe tło.
Następnie mikrofon przejął Yann Ghezi z Denona, który przedstawił nowe modele w sposób szybki, konkretny i wyraźnie nastawiony nie na suche dane techniczne, ale na doświadczenie użytkownika. Nie było tu rozkładania urządzeń na czynniki pierwsze ani analizy parametrów w stylu inżynierskiej odprawy. Zamiast tego przedstawiciel Denona konsekwentnie budował opowieść o tym, co te głośniki mają dawać na co dzień - łatwość obsługi, dyskretne wpisanie się w domowe otoczenie, wielostrefowy system HEOS, a także bardziej przestrzenne granie wspierane przez Dolby Atmos. Zresztą sama konstrukcja serii pokazuje, że nie jest to tylko marketingowa narracja. Home 200 korzysta z układu trzech przetworników i trzech wzmacniaczy, Home 400 ma sześć przetworników, sześć wzmacniaczy i głośniki skierowane ku górze, a Home 600 - jako model największy - otrzymał zestaw aż ośmiu przetworników, z 6,5-calowymi wooferami, 2,5-calowymi jednostkami średniotonowymi i 1-calowymi tweeterami.




Emocje zaproszonych na prezentację gości na dobre rozpaliła jednak jej kolejna część, kiedy prowadzący spotkanie Piotr Metz zaczął rozmowę z Michałem Barańskim - kontrabasistą, kompozytorem, jednym z najbardziej kreatywnych i odważnych artystów współczesnej polskiej sceny jazzowej. W tym momencie wydarzenie przestało być wykładem o produktach, a zaczęło przypominać spotkanie ludzi, którzy naprawdę wiedzą, po co w ogóle istnieje sprzęt audio. Osią rozmowy była najnowsza płyta artysty, "No Return No Karma", wydana jesienią 2025 roku w serii Polish Jazz. To materiał zbudowany na przecięciu kilku światów - jazzu, europejskiej wrażliwości, polskiej muzycznej intuicji i fascynacji południowoindyjskim myśleniem rytmicznym. Album jest wielowarstwową opowieścią muzyczną, w której jazz spotyka się z indyjską matematyką rytmiczną, europejską wrażliwością i subtelnymi, choć głęboko zakorzenionymi, odniesieniami do polskiej muzyki ludowej. Michał opowiadał o swoich fascynacjach innymi kulturami, , a także czysto matematyczną strukturą muzyki, którą tutaj znakomicie oddaje Konnakol - indyjska technika rytmicznego śpiewu, określana często mianem "wokalnej perkusji". Konnakol polega na wypowiadaniu specyficznych sylab rytmicznych (ta, ki, ta, jo, ka, dhi, mi, tom), które odpowiadają uderzeniom na bębnach, takich jak mridangam. Technika ta ma starożytne korzenie i jest uważana za jeden z najbardziej bezpośrednich sposobów na opanowanie skomplikowanych struktur rytmicznych. Nie była to więc jedynie "dekoracyjna" rozmowa, mająca jedynie uatrakcyjnić premierę głośników, ale sensowny i ciekawy dialog o muzyce, jej strukturze i o tym, jak z egzotycznych dla europejskiego ucha elementów można zbudować coś świeżego.




Chwilę później teoria zamieniła się w praktykę. Najpierw kilka utworów z "No Return No Karma" odtworzono na dwóch głośnikach Denon Home 600 i właśnie wtedy cała układanka złożyła się w całość. Duże bezprzewodowe głośniki ustawione na wysokich piedestałach nie miały najmniejszych problemów z nagłośnieniem przestronnego salonu. Ważniejsze było jednak co innego - sposób, w jaki to zrobiły. Dźwięk był naturalny, pełny, głęboki, dynamiczny, nasycony detalami, a do tego - i tu chyba największe zaskoczenie - niesamowicie przestrzenny. Yann Ghezi podkreślał, że nowa seria ma grać bardziej przestrzennie niż wcześniejsze głośniki sieciowe Denona, ale nie do końca w to wierzyłem, dopóki nie przystąpiliśmy do poważnego odsłuchu. Od dawna powtarzam, że dwa głośniki tego typu połączone w parę to lepsze rozwiązanie niż duży soundbar, który jak by się nie starał, gra dźwiękiem zamkniętym w jednym pudełku. Tutaj natomiast mamy prawdziwe stereo - szeroką, głęboką scenę, w której człowiek aż chce się zanurzyć. Nie powinienem na podstawie krótkiej prezentacji iść w swoich przemyśleniach zbyt daleko, bo od tego są testy, ale moim zdaniem producenci najdroższych, luksusowych głośników tego typu mogą zacząć obawiać się tych "prostych i niedrogich" głośników Denona. Technologię, łączność, system HEOS - to wszystko miały już starsze modele tej marki, a teraz układanka została domknięta dwoma niezwykle ważnymi elementami - wyglądem i naprawdę wysoką jakością dźwięku.



Po odsłuchu przyszedł czas na występ Michała Barańskiego, któremu towarzyszył Shachar Elnatan - wyjątkowy gitarzysta reprezentujący młodą izraelsko-nowojorską scenę jazzową, należący do podstawowego składu projektu "No Return No Karma". I znów wszystko zadziałało dokładnie tak, jak powinno. To nie był długi występ, ale wystarczająco intensywny, by pokazać, że cała wcześniejsza rozmowa o rytmie, kulturach i muzycznej wyobraźni nie była tylko teorią, intelektualną wycieczką, która nie ma związku z rzeczywistością. Barański i Elnatan grali jak muzycy doskonale rozumiejący nie tylko kolejne kompozycje, ale też siebie nawzajem. W ich występie co chwilę pojawiały się pewne punkty zaczepienia - raz hipnotyczny motyw indyjski, raz nieoczywiste metrum, wprowadzające odrobinę pozornego matematycznego zamieszania, raz element pozornego rytmicznego przełamania, który po chwili powtarzał się i układał w logiczną całość, no i konnakol - dla niektórych egzotyczny ozdobnik, dla innych coś prostego, a jednak fascynującego. Taki orientalny beatbox. Osadzając te elementy na fundamencie w postaci spokojnego, europejskiego jazzu, Michał Barański stworzył niezwykłą mieszankę, która wymaga skupienia, ale odwdzięcza się wyjątkowymi przeżyciami. I chyba właśnie dlatego w tym konkretnym miejscu, po tej konkretnej prezentacji, jego muzyka wybrzmiała tak przekonująco.






Na koniec zostało już tylko wrażenie, że ktoś wyjątkowo dobrze przemyślał formę i proporcje tego popołudniowego spotkania. Był produkt, ale nie przytłoczył wszystkiego. Był design, ale nie zamienił wydarzenia w katalog drogich mebli. Była muzyka, ale nie służyła wyłącznie jako eleganckie tło. Wisienką na torcie był fakt, że premiera nowych Denon Home 200, 400 i 600 odbyła się dokładnie w dniu ich światowego debiutu, w miejscu, które znakomicie pasowało do ich estetyki i z udziałem gości, którzy potrafili nadać temu spotkaniu sens. Mimo że jako kraj awansowaliśmy do grona dwudziestu największych gospodarek świata, polscy dziennikarze technologiczni często nie mają dostępu do najnowszych urządzeń i oprogramowania - dostają je do sprawdzenia z dużym opóźnieniem albo muszą wybrać się w daleką podróż, by wciąć udział w premierowych pokazach smartfonów, telewizorów, dronów, robotów, laptopów z elastycznym ekranem i autonomicznych taksówek. A tu proszę - rano dostałem maila z informacją prasową i linkiem do zdjęć, a kilka godzin później słuchałem najnowszych głośników Denona w doskonałym towarzystwie. Co więcej, nie była to branżowa prezentacja w "audiofilskiej pieczarze", ale ciekawe, znakomicie przygotowane wydarzenie, które miało atmosferę i własny charakter. Jeśli po taki spotkaniu zostaje ochota, by wrócić do tych głośników już bez całej scenografii, w ciszy i na własnych zasadach, to znaczy, że impreza spełniła swoje zadanie.




Zdjęcia: Tomasz Karasiński, StereoLife

















Komentarze