Streamer, DAC i przedwzmacniacz w jednym - McIntosh CS7500
- Kategoria: Newsy sprzętowe
- Tomasz Karasiński

McIntosh poszerza ofertę o CS7500, czyli przedwzmacniacz sieciowy łączący w jednej obudowie funkcje klasycznego centrum sterowania systemem stereo, rozbudowanego przetwornika cyfrowo-analogowego i odtwarzacza streamingowego. To konstrukcja interesująca przede wszystkim dlatego, że firma nie próbuje zastąpić całego zestawu jednym urządzeniem. CS7500 nie ma końcówki mocy, więc użytkownik nadal może dobrać wzmacniacz odpowiedni do swoich kolumn i wymienić go w przyszłości bez ruszania całej części źródłowej. Z drugiej strony liczba obsługiwanych źródeł jest na tyle duża, że nowy McIntosh może rzeczywiście przejąć rolę centralnego punktu praktycznie całego współczesnego systemu dwukanałowego - od gramofonu i tradycyjnych urządzeń liniowych, przez komputer i transport cyfrowy, aż po telewizor oraz serwisy streamingowe.
Takie podejście dobrze pokazuje, jak bardzo w ciągu ostatnich kilku lat zmieniło się pojęcie przedwzmacniacza. Kiedyś urządzenie tego typu zajmowało się głównie wyborem wejścia analogowego i regulacją głośności. W CS7500 te funkcje stanowią tylko część znacznie większej całości. McIntosh umieścił w nim bezpośrednią obsługę Qobuz Connect, Spotify Connect wraz ze Spotify Lossless oraz TIDAL Connect z TIDAL Max. Oznacza to, że w codziennym użytkowaniu nie trzeba przenosić się do osobnej aplikacji producenta wyłącznie po to, aby rozpocząć odtwarzanie - można korzystać z programów konkretnych serwisów, a sam CS7500 staje się urządzeniem odbierającym strumień. Do tego dochodzą Apple AirPlay, Google Cast i Bluetooth, więc podobnie można przesłać materiał bezpośrednio ze smartfona, tabletu czy komputera.

Sporo uwagi poświęcono również Bluetoothowi. CS7500 obsługuje AAC, Qualcomm aptX HD i aptX Adaptive, dzięki czemu bezprzewodowe połączenie nie zostało potraktowane wyłącznie jako awaryjna funkcja do okazjonalnego puszczenia muzyki z telefonu. Dla użytkowników budujących bardziej rozbudowaną bibliotekę szczególnie istotna będzie natomiast integracja z Roonem. Nowy przedwzmacniacz jest zarówno Roon Ready, jak i Roon Tested, a więc może pełnić funkcję sieciowego endpointu Roona i jednocześnie został zweryfikowany pod kątem współpracy z platformą. McIntosh wyraźnie próbuje więc objąć możliwie dużą część obecnego rynku streamingu zamiast stawiać na jeden własny ekosystem.

Streaming jest jednak tylko jedną z warstw CS7500. Pod względem klasycznych połączeń urządzenie bardziej przypomina rozbudowany przedwzmacniacz McIntosha niż prosty streamer z regulowanym wyjściem. Do dyspozycji użytkownika jest sześć wejść analogowych - dwa zbalansowane XLR, trzy niezbalansowane RCA oraz wejście gramofonowe. Co ważne, firmowa specyfikacja precyzuje, że sekcję phono można skonfigurować zarówno dla wkładek MM, jak i MC. Czułość wynosi odpowiednio 4,5 mV dla MM i 0,45 mV dla MC, a wzmocnienie można ustawiać w kilku krokach od 40 do 64 dB. Dzięki temu gramofon nie jest tutaj dodatkiem dorzuconym dla kompletności listy wejść, ale źródłem potraktowanym podobnie poważnie jak pozostałe elementy systemu.

Jeszcze bardziej rozbudowana jest część cyfrowa. CS7500 ma dwa wejścia optyczne, dwa koncentryczne, USB, firmowe złącze MCT oraz HDMI ARC. USB obsługuje natywny DSD512 i DXD do 384 kHz, natomiast wejścia optyczne i koncentryczne przyjmują sygnały PCM do 24 bit/192 kHz. Sercem sekcji cyfrowej jest 8-kanałowy, 32-bitowy przetwornik pracujący w konfiguracji Quad Balanced. McIntosh stosuje takie rozwiązanie również w innych swoich bardziej zaawansowanych konstrukcjach cyfrowych - kilka kanałów układu DAC pracuje wspólnie dla pojedynczego kanału audio, co pozwala między innymi ograniczać szumy i zniekształcenia oraz poprawiać zakres dynamiki. W CS7500 ta część urządzenia ma obsługiwać nie tylko pliki z komputera czy zewnętrznego transportu, ale także cały moduł streamingowy.

HDMI ARC sprawia z kolei, że CS7500 może przejąć również dźwięk z telewizora. Nie zamienia to oczywiście stereofonicznego zestawu McIntosha w klasyczne kino wielokanałowe, ale dla wielu użytkowników może okazać się rozwiązaniem znacznie bardziej praktycznym niż stawianie obok systemu hi-fi osobnego soundbara. Przedwzmacniacz przyjmuje popularne formaty Dolby i DTS, po czym konwertuje je do postaci dwukanałowej. W efekcie ten sam zestaw kolumn i wzmacniacz mocy mogą służyć zarówno do muzyki, jak i filmów, seriali czy koncertów. To drobny element na liście wyposażenia, ale bardzo dobrze pasuje do ogólnej filozofii CS7500 - zamiast wymuszać budowę kilku osobnych torów audio, urządzenie próbuje sprowadzić możliwie wiele źródeł do jednego systemu.

Podobną elastyczność widać po stronie wyjściowej. CS7500 ma dwie pary regulowanych wyjść zbalansowanych XLR i niezbalansowanych RCA oraz stałe wyjście RCA. Drugi komplet regulowanych wyjść można przeznaczyć nie tylko na kolejną końcówkę mocy, ale również na jeden subwoofer lub parę subwooferów pracujących w stereo. To szczególnie interesujące w kontekście współczesnych systemów dwukanałowych, w których aktywne subwoofery coraz częściej przestają być kojarzone wyłącznie z kinem domowym. Tutaj można je włączyć do pełnoprawnego zestawu stereo bez dodatkowych rozdzielaczy czy zewnętrznych urządzeń. Warto też zwrócić uwagę na to, czym CS7500 różni się koncepcyjnie od klasycznych przedwzmacniaczy McIntosha, takich jak C55 czy C2800. Tam sekcja cyfrowa i bogaty zestaw wejść także odgrywają dużą rolę, ale sam streaming nie jest centralnym elementem projektu. W CS7500 sytuacja wygląda inaczej - funkcje sieciowe są wbudowane bezpośrednio w urządzenie i stanowią jeden z jego głównych powodów istnienia. Można więc potraktować nowy model jako propozycję dla kogoś, kto chce zachować klasyczną architekturę dzielonego systemu high-end, ale nie chce już budować osobnego toru składającego się ze streamera, DAC-a i przedwzmacniacza. McIntosh redukuje trzy urządzenia do jednego, ale celowo zostawia końcówkę mocy na zewnątrz.

Nie oznacza to jednak, że firma postanowiła zerwać ze swoim charakterystycznym wzornictwem i zbudować anonimowe czarne pudełko z dużym ekranem dotykowym. Wręcz przeciwnie. CS7500 zachowuje czarny szklany panel frontowy, podświetlane logo, dwa pokrętła i oczywiście charakterystyczne niebieskie wskaźniki. Ciekawsza jest natomiast sama konstrukcja obudowy. Dolną część wykonano z polerowanej na lustro stali nierdzewnej, natomiast górną ze szczotkowanej czarnej stali nierdzewnej z tytanowym wykończeniem. Całość osadzono w podwyższonej, dwupoziomowej konstrukcji z frezowanymi bocznymi elementami. Patrząc na materiały producenta, nietrudno zauważyć, że CS7500 ma wyglądać trochę nowocześniej i lżej niż wiele klasycznych, masywnych urządzeń McIntosha, ale bez rezygnowania z elementów pozwalających rozpoznać markę z drugiego końca pokoju. Urządzenie nie jest przy tym szczególnie ogromne jak na standardy McIntosha. Mierzy 445 x 152 x 432 mm i waży 11,3 kg. Na wyposażeniu znalazło się także wyjście słuchawkowe, więc nawet przy tak mocnym nacisku na streaming i rozbudowane systemy głośnikowe producent nie zapomniał o bardziej osobistym sposobie słuchania.

CS7500 jest też ciekawym dopełnieniem kierunku, który McIntosh pokazał niedawno we wzmacniaczu zintegrowanym MSA5500. Tam firma połączyła streaming z kompletnym wzmacniaczem oferującym 100 W na kanał przy 8 Ω i 160 W przy 4 Ω. Nowy model bierze podobną ideę nowoczesnego, sieciowego centrum systemu i przenosi ją do świata konstrukcji dzielonych. Dla jednego użytkownika MSA5500 będzie więc prostszym rozwiązaniem typu "wszystko w jednym", dla innego CS7500 może być ciekawszy właśnie dlatego, że pozwala zachować osobną końcówkę mocy - od stosunkowo niewielkiego modelu stereo aż po najbardziej rozbudowane wzmacniacze McIntosha. Polski komunikat nie podaje jeszcze ceny CS7500, ale urządzenie pojawiło się już w europejskim katalogu z ceną 16 999 euro. Jeżeli zostanie tu zachowana ta sama relacja cenowa, którą widzimy w przypadku innych modeli, polska cena nowego "maka" powinna wynieść 65 999 zł.
Źródło: Horn Distribution


















Komentarze