Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Sonus Faber Olympica III

Sonus Faber Olympica III

[English version] Wielu producentów audiofilskiego sprzętu okupuje konkretny obszar rynku i wprowadza coraz to nowsze konstrukcje mające przykuć uwagę ludzi słuchających srebrnych kabli. Istnieją jednak firmy, które nawet z produktami przeznaczonymi dla świrów potrafią wypłynąć na szersze wody. Jedną z nich jest właśnie Sonus Faber - marka, której audiofilom na pewno przedstawiać nie trzeba. Kojarzyć ją mogą również osoby interesujące się ogólnie pojętym designem, sztuką, a nawet motoryzacją. To właśnie ta firma odpowiedzialna jest za nagłośnienie samochodu Pagani Huayra. Jej kolumny można zobaczyć nie tylko w sklepach ze wzmacniaczami, ale także w muzeach i galeriach sztuki. Nic dziwnego, ponieważ włoscy konstruktorzy traktują swoje zestawy jak dzieła sztuki. Bezkompromisowe podejście do wzornictwa łączy się tu z poszanowaniem tradycji oraz nowoczesnymi rozwiązaniami technicznymi, co widać szczególnie w kolumnach z najwyższych serii. Dlatego właśnie do naszej redakcji trafiły zestawy Olympica III.

To najwyższy model w serii nazwanej na cześć Teatru Olimpijskiego znajdującego się w mieście Vicenza. Zresztą nie po raz pierwszy Sonus odwołuje się do włoskiej historii i z pewnością nie ostatni. Olympica może być traktowana jako linia będąca przedłużeniem lub rozwinięciem kolumn z serii Cremona, jednak tutaj mamy do czynienia z konstrukcjami jeszcze bardziej zaawansowanymi. W pewnym sensie seria ta wypełniła lukę między Cremonami a totalnie hi-endowymi projektami takimi, jak Amati Futura, Elipsa, The Sonus Faber czy Aida. Wyraźnie odcina się też od tańszej linii Venere stworzonej na bazie nieco prostszych materiałów. Dla audiofilów to właśnie zestawy z serii Olympica mogą być kwintesencją włoskiego stylu i brzmienia. A jak grają?

Wygląd i funkcjonalność

Kolumny przyjechały do nas w twardych, pancernych wręcz kartonach, których rozmiary kazały wziąć pod uwagę jak najszybsze wynajęcie jakiejś powierzchni magazynowej w pobliżu naszej redakcji. Biorąc do testu duże zestawy podłogowe byłem przygotowany na to, że przez jakiś czas trzeba będzie trzymać kartony gdzieś za lodówką, ale zmieścił się tam tylko jeden - drugi musiał blokować przedpokój i przez tych kilka tygodni był przestawiany chyba milion razy. Dlaczego smukłe kolumny zapakowano w pudełka o przekroju zbliżonym do kwadratu? To wyjaśniło się już podczas rozpakowywania Sonusów. Nie mają one przykręcanych nóżek pakowanych w jakieś oddzielne pudełeczka lub piankowe wytłoczki ułożone poziomo obok samych skrzynek. Większość firm stosuje takie właśnie rozwiązanie, a standardowa procedura montażu polega na postawieniu kolumn do góry nogami na miękkim dywanie, kocu lub fabrycznej piance, wkręceniu nóżek w podstawę, zdjęciu zabezpieczających worków i ustawieniu gotowego zestawu już we właściwej pozycji. Tutaj jednak cztery wystające na boki nóżki są częścią jednego, dość grubego płata aluminium, który został nie tyle przykręcony od dołu, co wmontowany w samą strukturę obudowy. Użytkownikowi pozostaje jedynie wkręcić w nie masywne, stalowe kolce - dłuższe z przodu, krótsze z tyłu. Zapewnia to kolumnom właściwe odchylenie, co przekłada się zapewne na lepszą spójność fazową między przetwornikami. Procedura rozpakowywania i montażu kolumn nie jest łatwa i całe szczęście, że paczek nie przywiózł do nas kurier, ale pracownik polskiego dystrybutora marki Sonus Faber. Dzięki niemu instalacja ciężkich skrzyń przebiegła całkiem sprawnie, obyło się też bez strat w ludziach i sprzęcie.

Pierwsze wrażenie jest miażdżące. Stoi przed nami nie tyle jakiś nowy sprzęt AGD, co prawdziwe dzieło sztuki. Patrząc na fotografie można stwierdzić, że Olympica III to taki bardziej dopieszczony odpowiednik podłogowej Cremony. Pochylone do tyłu skrzynie o klasycznych proporcjach, trójdrożny układ z dwoma wooferami, front pokryty skórą, wygięte boczki wykonane z poziomo ułożonych desek z drewna orzechowego... Teoretycznie wszystko się zgadza, ale zdjęcia nie mówią wszystkiego. Z Cremonami miałem okazję poznać się bliżej nawet kilka razy. Zawsze twierdziłem, że to jedne z najpiękniejszych kolumn stworzonych przez Sonusa - żadna z droższych konstrukcji nie podobała mi się aż tak bardzo. Muszę jednak przyznać, że Olympiki są zdecydowanie lepsze, piękniejsze i bardziej dopracowane. To po prostu kolejny krok na drodze do absolutnej perfekcji. Wystarczy spojrzeć na górną powierzchnię. Przede wszystkim nie jest ona symetryczna - jedna z bocznych ścianek jest wyraźnie dłuższa, co dodatkowo podkreśla metalowy rant biegnący po całym obwodzie górnej pokrywy w miejscu łączenia drewna i skóry. W wielu kolumnach byłaby to po prostu blaszka lub płaski drut położony na skórze, aby zakryć miejsce jej przycięcia, jednak tutaj jest to prawdopodobnie cała bryła metalu zatopiona w drewnie i sięgająca znacznie głębiej, niż to widać z zewnątrz. Na moje oko jest to stal nierdzewna obrobiona w bardzo elegancki sposób. Obstawiałbym, że element ten jest frezowany na obrabiarkach CNC, ponieważ jego kształt jest bardzo skomplikowany. Linia jest wiecznie zakrzywiona i niesymetryczna, a widoczna z zewnątrz krawędź pochylona jest do środka - płat skóry pokrywający górną ściankę jest umieszczony kilka milimetrów poniżej krawędzi orzechowego drewna. Nawet taki detal daje do myślenia, ile pracy włoscy konstruktorzy włożyli w tego typu smaczki, nie mówiąc już o całej koncepcji kolumny jako takiej.

Drugim rozwiązaniem przyciągającym wzrok jest umieszczona z tyłu metalowa listwa pokryta drobnymi otworami. Skierowano ją w bok - na każdej z kolumn w inną stronę - dzięki czemu drewniane boczki rozciągają się aż do samego końca obudowy. W kolumnach z serii Cremona maskowano je lakierowaną na czarno listwą biegnącą przez całą wysokość tylnej ścianki. Tutaj zastosowano sprytnie wygięty profil pokryty skórą. W stosunku do przedniej ścianki jest on ustawiony pod kątem, co sprawia, że kolumny stanowią naturalną parę. Nieco łatwiejsze może być też podłączenie kabli, ponieważ gniazda skręcają lekko w kierunku wzmacniacza (jeśli stolik ze sprzętem znajduje się między kolumnami). Aby wyeliminować obecność czarnych elementów, projektanci zdecydowali się na wypełnienie przestrzeni między deskami cieniutkimi plastrami drewna klonowego. Domyślam się, że mogliby dosunąć orzechowe płyty do siebie, ale zapewne chcieli pozostać wierni tradycji i dodatkowo podkreślić wypukły kształt bocznych ścianek. Łączenia są absolutnie idealne. Można przeciągnąć po nich palcem nie czując najmniejszych wypukłości ani przerw.

Czym jednak jest tajemnicza, podziurkowana listwa? To firmowe rozwiązanie mające zastąpić tradycyjny tunel rezonansowy. Długa, pionowa szczelina została prawdopodobnie wyposażona w jakiś system równomiernego rozprowadzania ciśnienia uchodzącego z wnętrza kolumn podczas ruchu membran. Żeby było śmieszniej, otwory nie zostały wykonane na całej jej długości. W pobliżu podstawy skrzynek zaczynają się "kończyć" przechodząc w gładką, metalową powierzchnię, na którą naniesiono firmowe logo. Napisy znajdziemy też na zakrętkach gniazd. Zastosowano tu podwójne terminale złączone fabrycznymi zworkami. Nakrętki mają wystające listki, dzięki którym ich dokręcenie w przypadku instalacji widełek nie stanowi najmniejszego problemu. Obecność dwóch par terminali można oczywiście potraktować jako zachętę do bi-wiringu i bi-ampingu. W naszym teście zastosowaliśmy jednak normalne, pojedyncze okablowanie podpięte do górnej pary gniazd.

Potężne kolce wraz z podkładkami wyjmujemy z osobnych arkuszy gąbki. Ich rozstaw jest tak duży, że po wypoziomowaniu kolumny nie chwieją się nawet na lekko nierównej podłodze. Wisienką na torcie są maskownice. Zamiast plastikowych ramek z rozpostartym materiałem, metalowych siateczek i innych tego typu wynalazków, Sonus stosuje dwie metalowe belki połączone elastycznymi linkami. Aby je zamontować, najlepiej jest wcisnąć dolną poprzeczkę w otwory na dole, porządnie przytrzymać ją nogą i powoli napinać całość aż kołki górnej belki również trafią na swoje miejsce. Wygląda to bardzo elegancko i ma minimalny wpływ na brzmienie.

Jak to wszystko podsumować? Wydaje mi się, że mnożenie zachwytów nie ma najmniejszego sensu. Już patrząc na zdjęcia zapewne zrozumiecie, o co w tych kolumnach chodzi. A od siebie dodam tylko, że nawet najlepsze fotografie nie oddają choćby połowy wrażeń, których można doświadczyć obcując z Sonusami na żywo. Właśnie podczas sesji zdjęciowej wpadł do naszej redakcji kolega z branży i szybko stwierdził, że Olympiki III można kupić nawet wyłącznie oczami. Ludzie stawiają w salonach ekskluzywne, dizajnerskie lampki, tandetne radyjka za kilkanaście tysięcy złotych, leżaki z opatentowanym wzorem koronki za kilkadziesiąt tysięcy i inne bezużyteczne bibeloty. Pomyślałem, że lepiej już udekorować sobie dom Sonusami, nawet jeśli miałyby nigdy nie zagrać. Ale właśnie - czy byłaby to wielka strata? Czy te przepiękne kolumny potrafią zagrać choćby w połowie tak dobrze, jak wyglądają?

Sonus Faber Olympica III

Brzmienie

Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że większość hi-endowych kolumn stara się powalić słuchacza na kolana od pierwszych taktów. Zestawy w cenie samochodu często stanowią ekstremalny przykład zastosowania filozofii i wiedzy danej firmy. Wiele z nich opiera się więc na dopracowaniu jakiegoś aspektu prezentacji do perfekcji, przy jednoczesnym zaniedbaniu innych. Mogłoby się wydawać, że hi-endowe kolumny powinny oferować wszystko, co najlepsze, ale życie pokazuje, że konstruktorzy pochłonięci jakąś wizją często zapominają o zachowaniu prawidłowych proporcji i zdrowego rozsądku. Szczególnie jeśli ich wcześniejsze osiągnięcia nastroiły ich tak optymistycznie i napędziły obroty do tego stopnia, że nie muszą przejmować się ograniczeniami budżetowymi. Ludzie oglądający zdjęcia takich kolumn w kolorowych magazynach wyobrażają sobie, że grają one bosko, ale w rzeczywistości niektóre z tych konstrukcji to prawdziwe potworki. Sprawdzają się na wystawach, ale nie w domu, gdzie oprócz wyśrubowanych parametrów liczy się muzykalność. Projektanci mający więcej rozumu wychodzą z założenia, że klient decydujący się na takie kolumny jest z pewnością zamożnym człowiekiem jeżdżącym niemiecką limuzyną, mieszkającym w dużym domu, mogącym pozwolić sobie na równie hi-endową elektronikę i okablowanie, prawdopodobnie słuchającym jazzu (bo przecież wszyscy wysoko sytuowani i kulturalni ludzie słuchają jazzu). Powstają więc zestawy o klasycznym wyglądzie, zaprojektowane z myślą o pracy w salonach o powierzchni 40-60 metrów. Z pogrubionym basem, ciepłą średnicą i przejrzystą górą pasma.

Olympiki III wylądowały w zupełnie innych warunkach. Nie jestem szczególnie zamożnym człowiekiem i nie mam wielkiego salonu ani domu, ani nawet niemieckiej limuzyny. Mój pokój odsłuchowy ma w porywach 18 metrów kwadratowych, a Sonusy siłą rzeczy musiały się w nim zmieścić i zostać poddane takiej samej procedurze testowej, jak wszystkie opisywane przeze mnie kolumny. Wylądowały więc na dłuższej ścianie pokoju, w odległości około 2,5 metra od siebie i jakieś 0,5 metra od tylnej ściany. Zostały podłączone do systemu, którego używam na co dzień. Jest to średniej klasy wieża Naima z bardzo porządnym zasilaniem Enerra i wysokim okablowaniem Cardasa. Na pewno nie był to mezalians, ale kolumnom za te pieniądze można zaoferować coś lepszego, na przykład jakieś hi-endowe monobloki. Podczas ustawiania i podłączania systemu byłem więc jednocześnie podekscytowany i pełen niepokoju. Czy w takim pomieszczeniu Olympiki III się nie uduszą... Czy mój sprzęt okaże się dla nich wystarczająco dobry... I wiecie co? Zagrało! I to jak!

Wszelkie wątpliwości znikły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Sonusy od razu dały mi do zrozumienia, że nie powinienem się ich bać, bo nie przyjechały po to, aby sprawiać problemy. Ich zadaniem jest malowanie muzyki - pięknej, prawdziwej i wciągającej. Zaciekawiony, a nawet szczerze zadziwiony takim obrotem spraw zacząłem katować je najróżniejszym materiałem, aby namierzyć buczenie niskich tonów lub inne niepokojące efekty, które przecież w takich warunkach miały prawo się pojawić. Nie odkryłem jednak niczego poza tym, że słuchanie coraz bardziej mnie absorbowało. Im bardziej zagłębiałem się w szczegóły, tym bardziej byłem pewny, że nie mam się do czego przyczepić. Jedyną korektą w stosunku do tego oryginalnego, pierwszego ustawienia było skręcenie kolumn nieco bardziej do środka - tak, aby osie głośników krzyżowały się jakiś metr za moją głową. Uznałem, że taka konfiguracja jest optymalna i od tego momentu przeszedłem już do etapu słuchania dla przyjemności. Cała ta zabawa zajęła mi maksymalnie pół godziny, a z pewnością trwałaby krócej, gdybym szybciej uwierzył w to, co słyszę i nie starał się szukać dziury w całym.

W odróżnieniu od wielu hi-endowych konstrukcji, Olympiki III nie starają się oszołomić słuchacza potężnym basem, hiperprzejrzystą górą pasma lub stereofonią tak rewelacyjną, że aż nienaturalną. Włoskie podłogówki grają raczej normalnie, klasycznie i po ludzku. Niektórym może wydawać się, że nie ma w tym dźwięku nic specjalnego, ale to nieprawda - tutaj po prostu wszystko jest na swoim miejscu, a wytrawni audiofile wiedzą, że nie tak łatwo jest to osiągnąć. Równowaga tonalna jest znakomita, może z delikatnym podkreśleniem najniższego basu i średnich tonów. Nadaje to brzmieniu prawdziwego i przyjemnego dla ucha kolorytu. Wokale i najważniejsze instrumenty nie są cofnięte, więc nie musimy męczyć się próbując wyławiać je spod buczącego średniego basu lub grubej posypki z detali, które tak naprawdę nie są nawet w połowie tak istotne, jak to, co dzieje się w centrum pasma. Dodatkowo barwa dźwięku jest leciutko ocieplona, więc brzmienie jest nie tylko dobrze wyważone, ale także przyjemne dla ucha. Co ciekawe, w żaden sposób nie kłóci się to z szybkością, dynamiką i przejrzystością. Głośnik średniotonowy reaguje na impulsy błyskawicznie, co pozwala mu wydobywać z wokali bardzo subtelne kontrasty i różnicować barwy na naprawdę wysokim poziomie. Tweeter potrafi przekazać wiele szczegółów, ale konstruktorzy pamiętali też o tym, że wysokie tony muszą być idealnie zszyte ze średnicą. Kopułka nie wyskakuje więc przed szereg. Gra znakomicie - zwiewnie, czysto i przestrzennie, ale w granicach tego, co do niej należy. Przez cały czas pozostaje w idealnej harmonii z resztą przekazu.

O niskich tonach mogę powiedzieć tylko jedno - są absolutnie mistrzowskie. Przed przystąpieniem do odsłuchu zastanawiałem się, czy włoscy inżynierowie naprawdę musieli wymyślać koło od nowa... Przecież mamy już kolumny zamknięte i wentylowane, kilkadziesiąt opatentowanych kształtów tuneli rezonansowych, linie transmisyjne, układy push-push, membrany bierne, odgrody i inne cuda. Wystarczyło jednak kilka minut, a zrozumiałem, że ich wysiłek nie poszedł na marne. Najwyraźniej udało im się opracować taki sposób strojenia obudowy, który naprawdę pozwala na połączenie najlepszych cech brzmieniowych wszystkich znanych systemów. Bas w wykonaniu Sonusów był głęboki, odpowiednio szybki, mięsisty, zwarty, barwny i pozbawiony nierówności. Nawet w warunkach akustycznych, które dla wielu dużych kolumn okazują się trudne, nie pojawiło się żadne buczenie. Pod koniec testu zamieniłem Olympiki III miejscami, ponieważ uznałem, że przy asymetrycznych skrzynkach może to mieć znaczenie, ale raczej niewiele się zmieniło. Miałem nawet nadzieję, że uda się przyłapać je na dudnieniu, ponieważ do tego momentu zdążyłem już niemal zakochać się w brzmieniu włoskich kolumn, a ponieważ nie stać mnie na taki wydatek, chciałem znaleźć choćby jedną łyżkę dziegciu w tej beczce miodu. Miałbym wówczas czyste sumienie pakując je do kartonów i odsyłając do dystrybutora. Jednak jak na nieszczęście, żaden minus nie chciał się ujawnić, nawet gdy niemalże zmuszałem kolumny do tego, by zagrały źle.

Wszystkie moje obserwacje z przeciągających się ku mej uciesze odsłuchów potwierdziły się pewnego wieczora, kiedy dla rozluźnienia postanowiłem odpalić film. Padło akurat na "Dowód" z muzyką Stephena Warbecka. Film swoją drogą bardzo dobry, ale moją uwagę co chwila odwracał dźwięk. Moi drodzy, jak te kolumny zagrały... Nie spodziewałem się, że podczas wieczornej projekcji usłyszę jeszcze coś godnego uwagi, ale Sonusy, chyba na pożegnanie, wzbiły się na szczyt swoich możliwości i zaprezentowały dźwięk tak wciągający, że zaraz potem przepuściłem przez nie swoje ulubione soundtracki. Nie będę nawet zaczynał opowiadać o tym, jak było, bo w moim wieku zwyczajnie nie wypada wpadać w taką egzaltację.

Słuchałem w życiu wielu kolumn drogich, pioruńsko drogich i koszmarnie drogich. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że większość z nich zupełnie mnie nie wzięła. Niektóre grały tak neutralnie, że aż nudno, inne z kolei były zbyt ofensywne, skupione na wybranych elementach przekazu lub zwyczajnie przekombinowane. Wystawy i okazjonalne odsłuchy takich hi-endowych konstrukcji zwykle potwierdzają moje przekonanie, że nie chciałbym używać takich kolumn na co dzień. Uważam, że wbrew pozorom w nieco niższych przedziałach cenowych znacznie łatwiej jest znaleźć zestawy o brzmieniu naturalnym, zrównoważonym i uniwersalnym. Olympiki III od początku grały rewelacyjnie, a z każdym dniem było tylko coraz lepiej. Na dodatek dokonały tego w warunkach, na które typowe kolumny za te pieniądze zwyczajnie by się obraziły, obwieszczając swe niezadowolenie dudniącym basem, kiepską stereofonią lub słabą dynamiką. Pakuję je, póki jeszcze mam wystarczająco dużo rozsądku i samozaparcia.

Sonus Faber Olympica III

Budowa i parametry

Zazwyczaj rozkręcanie kolumn w naszej redakcji przebiega w dość standardowy sposób, włącznie z ułożeniem skrzynek na stole zabezpieczonym filcowymi podkładkami, wyjmowaniem głośników na małych poduszkach itd. Jednak w tym przypadku nawet nie podchodziłem do tematu śrubkologii z dwóch powodów. Po pierwsze Sonusy są tak ciężkie i mają tak nieregularne kształty, że obawiałem się czy wspomniany stolik wytrzyma takie obciążenie, a nawet jeśli wytrzyma, to czy podczas próby demontażu obudowy nie będą się zbytnio huśtać. Drugi powód jest jednak jeszcze bardziej prozaiczny. Włosi zabezpieczyli głośniki przed demontażem nakładając na każdy z nich maskujący pierścień. Tunelu rezonansowego jako takiego w ogóle nie ma, a wykręcenie wąziutkiej płytki z gniazdami dałoby jakieś pojęcie o budowie wewnętrznej kolumn chyba tylko wtedy, gdybyśmy dysponowali jakimś sprzętem z kamerą na wysięgniku zdolnym do penetracji wąskich szczelin. Pozostało więc skorzystać z danych producenta, których na szczęście jest całkiem sporo.

Olympica III to konstrukcja trójdrożna z czterema głośnikami umieszczonymi z przodu. Obudowy wykonano z drewna orzechowego przekładanego plastrami drewna klonowego. Kształt skrzynek jest przez producenta nazywany rozwinięciem koncepcji obudowy w kształcie liry, ze ściankami wygiętymi we wszystkich trzech płaszczyznach. Ich zmienna grubość ma pomóc w rozbijaniu rezonansów całej konstrukcji. Wysokie tony odtwarza 29-mm tweeter o bardzo ciekawej konstrukcji DAD (Damped Apex Dome). W dużym skrócie chodzi o to, że pionowa poprzeczka w szczytowym punkcie styka się z miękką kopułką za pośrednictwem niewielkiego kawałka materiału tłumiącego. Rozwiązanie to ma podobno łączyć w sobie zalety tradycyjnych tweeterów i głośników pierścieniowych. Głośnik został zaprojektowany przez inżynierów Sonusa, a napędza go magnes neodymowy. Średnimi tonami zajmuje się 15-cm jednostka z membraną opartą na celulozie i cewką z aluminium pokrytego miedzią (CCAW). Układ magnetyczny wykorzystuje potrójne pierścienie Kelloga-Goellera. Do celulozy dodawane są naturalne włókna takie, jak kapok i kenaf. Aby wyeliminować zakłócenia, membranę pokryto warstwą przezroczystej substancji tłumiącej. W centrum głośnika umieszczono korektor fazy w kształcie pocisku.

Odtwarzanie niskich tonów powierzono dwóm jednostkom o średnicy 18 cm, które z zewnątrz wyglądają bardzo podobnie, ale w istocie są blisko spokrewnione z wooferami stosowanymi we flagowych Aidach. Ich membrany mają strukturę kanapkową, a 1,5-calowe cewki są napędzane magnesami zapewniającymi długi skok i bardzo dobrą liniowość. Z informacji producenta wynika, że zwrotnice zamontowane w tych majestatycznych skrzyniach nie należą do najprostszych. Punkty podziału ustalono na 250 i 2500 Hz, a filtry wyposażono w układy optymalizacji amplitudy i fazy. Olympiki III są zestawami nominalnie 4-omowymi o całkiem wysokiej skuteczności. Przy 90 dB teoretycznie mogliby je brać pod uwagę nawet właściciele niezbyt wydajnych wzmacniaczy lampowych, jednak Sonus jednoznacznie sugeruje łączenie ich z piecami o mocy 50-300 W.

Konfiguracja

Naim CD5 XS, Naim NAC 152 XS, Naim NAP 155 XS, Cardas Clear Light, Enerr AC Point One, Enerr Symbol Hybrid, Enerr Holograph, Audioquest NRG-2, Ostoja T1.

Sonus Faber Olympica III

Werdykt

Obiecałem sobie, że będę ograniczał swoje wynurzenia i zachwyty, ale w tym przypadku trudno nie dać się ponieść emocjom. Olympiki III wskakują na pierwsze miejsce mojej prywatnej listy kolumn do zakupu w przyszłości. Wielu ludzi kupiłoby je dla samego wyglądu, nawet gdyby dźwięk był tylko dodatkiem. Po dwóch tygodniach odsłuchów wiem jednak, że kupiłbym je kierując się tylko i wyłącznie brzmieniem. Nie jestem zapalonym hi-endowcem, ale uważam, że jest ono warte nawet tak dużych pieniędzy. Sonusy trafiły na kiepski moment, ponieważ właśnie kupiłem piękny, czerwony, włoski samochód. Odsyłam je jednak całkowicie zakochany. A pewnego dnia...

Dane techniczne

Rodzaj kolumn: podłogowe, trójdrożne
Efektywność: 90 dB
Impedancja: 4 omy
Pasmo przenoszenia: 35 Hz - 30 kHz
Wymiary (W/S/G): 111,4/40,3/50,8 cm
Masa: 44 kg (sztuka)
Cena: 45990 zł

Sprzęt do testu udostępniła firma Voice.

Zdjęcia: Małgorzata Filo, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy8

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy5

Nagroda
sl-highend

 


 

Komentarze (1)

  • Andrzej Porębski

    Piękny test i piękne zdjęcia. Chciałbym mieć coś takiego u siebie w domu, chociaż na jeden wieczór...

    1

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na...

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut nie był przypadkowym wejściem w świat audio, lecz przedsięwzięciem realizowanym przez zespół doświadczonych specjalistów - inżynierów i menedżerów, którzy pracowali już przez dekady przy wysoce zaawansowanych projektach w obrębie przetworników,...

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który nikogo już nie zabierze?

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który…

Na pewne rzeczy w życiu czeka się tak długo, że człowiek zaczyna wątpić, czy w ogóle dożyje ich spełnienia. Jedni latami wypatrują nowej płyty ulubionego zespołu, inni odliczają dni do kolejnego sezonu ukochanego serialu, a audiofile? Cóż, oni od niemal dekady czekali, aż Spotify wreszcie wprowadzi streaming w bezstratnej jakości....

Małe klocki, wielki dźwięk - Cyrus

Małe klocki, wielki dźwięk - Cyrus

Lata osiemdziesiąte były dla branży hi-fi czymś w rodzaju złotego wieku - półki sklepów uginały się pod ciężarem urządzeń, z których wiele nazywamy dziś kultowymi, a każda licząca się firma miała w ofercie wzmacniacz, który może nie był najpiękniejszy i wykonany niczym szwajcarski zegarek, ale nie kosztował majątku i grał...

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Audiomica Laboratory Consequence

Audiomica Laboratory Consequence

Ten moment przychodzi w życiu każdego audiofila. Kiedy pokombinujemy z kolumnami, wzmacniaczami i źródłami, a nasz system zaczyna grać naprawdę dobrze, zadajemy sobie pytanie, czy nie powinniśmy zainteresować się kablami....

Fezz Audio Titania MK2

Fezz Audio Titania MK2

W świecie sprzętu audio nietrudno o historie, które dobrze brzmią na papierze, ale po zderzeniu z rzeczywistością szybko tracą swój urok. Ktoś ma ciekawy pomysł, dobre zaplecze techniczne, wyrazistą wizję,...

Vienna Acoustics Mozart SE Signature

Vienna Acoustics Mozart SE Signature

W świecie kolumn głośnikowych są konstrukcje budzące respekt zaawansowanymi rozwiązaniami technicznymi i parametrami, a także takie, które nie wyglądają jak statek kosmiczny i nie wykorzystują materiałów rodem z filmów science...

Bannery boczne

Komentarze

Krzysztof
Miałem kiedyś jedne z tańszych kabli Audiomiki, głośnikowe Dolomit Reference i interkonekt Rhod Reference. Bardzo miło je wspominam, wspaniale dogadywały się z ...
Waldi
Niestety miałem ten wzmacniacz, mocno wycofane średnie tony (o dość średniej jakości), zmatowiona góra i słaba mikro dynamika. Jedynym silnym punktem jest bas. ...
Anonimowy Gość
Fakt braku Tidal Connect na starcie w moich oczach dyskwalifikuje każdy streamer - ten też.
Hipopotam
Mam ten gramofon jako drugi zapasowy. Po wymianie maty na gumowo-korkową i wkładki na AT160 z nową igłą microline gra świetnie. Oczywiście, przez zewnętrzny prz...
ktoś z branży
Hm, buda z okienkiem... ale masz rozrzut skojarzeń. Tak, Lem miał zdecydowanie rację.

Płyty

Megadeth - Megadeth

Megadeth - Megadeth

Megadeth nie jest zespołem, który trzeba komukolwiek przedstawiać, ale w tym przypadku warto zrobić wyjątek, bo mówimy o płycie mającej...

Newsy

Tech Corner

Korekcja sygnału audio - grzech, czy przydatne narzędzie?

Korekcja sygnału audio - grzech, czy przydatne narzędzie?

Podczas jednej z ostatnich rodzinnych wizyt prezentowałem zainteresowanemu członkowi rodziny swój zestaw grający. Usłyszałem wtedy dość intrygujące pytania: "A wzmacniacz nie powinien mieć korektora? Ma tylko pokrętło głośności?". Padły one z ust osoby, dla której czymś całkowicie naturalnym jest, że nawet współczesny amplituner kina domowego, z którego zresztą obecnie korzysta,...

Nowości ze świata

  • HiFi Rose has introduced Rose One, a new control application designed to become the central interface for the company's entire product ecosystem and, at the same time, a clear departure from the earlier strategy of developing successive variations of its...

  • Harman Kardon has introduced the Luna 2, a compact wireless speaker that continues the brand's familiar way of approaching the lifestyle audio segment. Instead of presenting another purely technical Bluetooth speaker built around ruggedness or raw output figures, the company...

  • Fezz Audio has refreshed its Evolution series with three updated tube amplifiers - the Titania MK2 integrated amplifier, the Titania Power Amplifier MK2 stereo power amplifier and the Mira Ceti MK2 single-ended Class A design - marking a broader technical...

Prezentacje

Królowa gramofonów - Rega

Królowa gramofonów - Rega

Rega - nazwa znana i ceniona w całym świecie audio, głównie z powodu znakomitych gramofonów, ale także innych komponentów hi-fi. Każdy, kto choć trochę interesuje się sprzętem grającym, doskonale woe, że produkty brytyjskiej legendy są uważane za jedne z najlepszych na świecie i chyba każdy marzy, aby chociaż raz sprawdzić...

Poradniki

Listy

Galerie

Dyskografie

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Technics RS-1506 US

Technics RS-1506 US

Sprzęt audio ma swój nieodparty urok – potwierdzą to nawet ci, którzy nie interesują się tego rodzaju rzeczami i przechodzą...

Słownik

Poprzedni Następny

DSP

Digital Signal Processing - po polsku skrót ten oznacza po prostu cyfrowe przetwarzanie sygnału i odnosi się do wszelkiego rodzaju cyfrowych operacji dokonywanych na sygnale muzycznym. Układy DSP są stosowane...

Cytaty

FriedrichNietzsche.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.