Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

The Black Keys - Peaches!

  • Kategoria: Rock
  • Karol Otkała

The Black Keys - Peaches!

Patrząc na ostatnie siedem lat działalności The Black Keys, można dojść do wniosku, że zespół wyjątkowo polubił się ze sztuczną inteligencją, która hurtowo generuje duetowi kolejne pomysły na płyty. Efekt? Sześć albumów w siedem lat. Tempo imponujące, szczególnie jak na wykonawcę mającego za sobą ponad dwie dekady działalności, ale niestety ilość nie zawsze szła tu w parze z jakością. O ile "Delta Kream", będące powrotem do bluesowych korzeni i hołdem dla muzycznych inspiracji Dana Auerbacha i Patricka Carneya, miało jeszcze wyraźny pomysł i własny charakter, później zespół zaczął zsuwać się po równi pochyłej. Kolejne premiery przychodziły szybko, były poprawne, czasami nawet całkiem przyjemne, ale coraz trudniej było znaleźć na nich coś, co zatrzymywałoby słuchacza na dłużej. Do czasu.

Mimo że z roku na rok coraz mniej jest mi po drodze z duetem z Akron, za każdym razem w dniu premiery sięgam po jego nowy album. To już chyba kwestia sentymentu do czasów, gdy The Black Keys dostarczali mi mnóstwo muzycznej frajdy. Szczególnie do okresu obejmującego "Brothers", "El Camino" i "Turn Blue", kiedy zespół potrafił połączyć brudny, garażowy charakter z piosenkami, które właściwie od pierwszego przesłuchania wbijały się w głowę. Ostatni raz naprawdę długo zostałem z płytą The Black Keys właśnie przy "Turn Blue", a więc ponad dekadę temu. Od tamtej pory kolejne albumy coraz częściej przechodziły przeze mnie bez większego śladu. Zazwyczaj scenariusz wyglądał podobnie: premiera, jedno przesłuchanie, może drugie dla pewności, po czym zapominałem zarówno o nowej płycie, jak i o samym zespole aż do momentu, gdy serwisy streamingowe informowały mnie, że Auerbach i Carney znowu coś wydali.

W przypadku "Peaches!" było jednak inaczej. Z tym albumem polubiłem się właściwie od pierwszego kontaktu. Nie dlatego, że duet nagle wymyślił siebie na nowo albo nagrał coś, czego wcześniej w jego dyskografii nie było. Wręcz przeciwnie - największą zaletą tej płyty jest to, że The Black Keys wreszcie przestali kombinować. Na bok poszły eksperymenty, producenckie wygibasy i próby dopasowania się do bardziej mainstreamowej publiczności. Auerbach i Carney wrócili do tego, w czym zawsze byli najlepsi: prostego, garażowego blues rocka opartego na tłustych gitarowych riffach, mocnym rytmie i melodiach, których nie trzeba odkrywać po dziesiątym przesłuchaniu.

"Peaches!" nie brzmi przy tym jak desperacka próba kopiowania własnej przeszłości. Jest raczej przypomnieniem sobie, dlaczego The Black Keys kilkanaście lat temu zdobyli tak ogromną popularność. Duet zawsze był najciekawszy wtedy, gdy jego muzyka sprawiała wrażenie nieskomplikowanej, ale pod tą prostotą kryło się dobre wyczucie melodii, groove'u i odpowiednio brudnego brzmienia. Na nowej płycie znowu to słychać. Gitary są szorstkie, momentami wręcz chropowate, perkusja nie próbuje imponować techniką, lecz przede wszystkim napędza kolejne kompozycje, a wokal Auerbacha ponownie dobrze odnajduje się gdzieś pomiędzy bluesową nonszalancją a rockową przebojowością. Wszystko jest znajome, ale tym razem znajomość tego języka działa na korzyść zespołu.

"Peaches!" wyraźnie nawiązuje do twórczości The Black Keys sprzed ponad piętnastu lat i razem z "Delta Kream" może śmiało walczyć o miano najlepszego albumu zespołu od czasów "El Camino". Z tą różnicą, że "Delta Kream" było płytą bardziej zanurzoną w tradycji bluesa, momentami wręcz archeologiczną, natomiast tutaj duet zdecydowanie częściej przypomina sobie o swojej rockowej stronie. Efektem jest materiał prostszy, bardziej bezpośredni i przede wszystkim znacznie bardziej przebojowy niż kilka ostatnich wydawnictw.

"Peaches!" to dziesięć nowych utworów i ponad 45 minut muzyki, przy której czas mija zdecydowanie przyjemniej niż podczas słuchania "Dropout Boogie" czy "No Rain, No Flowers", choć oba te albumy są od nowego krótsze o blisko dziesięć minut. To właściwie najlepszy dowód na to, jak dużą różnicę robi tutaj zestaw po prostu dobrych piosenek. Nowy materiał nie ciągnie się, nie sprawia wrażenia przeładowanego ani nie wymaga od słuchacza cierpliwego wypatrywania pojedynczych ciekawszych momentów. Kolejne utwory następują po sobie naturalnie, a album od początku do końca utrzymuje podobny poziom energii.

Tej ostatniej zdecydowanie nie brakuje. "You Got To Lose" i "She Does It Right" przypominają, że dwóch muzyków potrafi zrobić sporo hałasu, jeśli tylko mają odpowiedni riff i nie próbują komplikować czegoś, co komplikowania nie potrzebuje. Jeszcze ważniejsza jest jednak rockowa przebojowość takich numerów jak "Where There's Smoke, There's Fire", "Stop Arguing Over Me" czy "Who's Been Foolin' You". To właśnie jej tak bardzo brakowało mi na kilku poprzednich wydawnictwach zespołu. The Black Keys nigdy nie musieli pisać szczególnie wyszukanych kompozycji. Ich siłą były melodie, rytm i ten specyficzny rodzaj luzu, dzięki któremu nawet utwór zbudowany na kilku akordach mógł brzmieć tak, jakby właśnie po to wymyślono gitarowy rock.

Na "Peaches!" takich momentów jest wystarczająco dużo, aby nie traktować płyty jedynie jako sympatycznego powrotu do starej formuły. Zespół odzyskał coś, co w ostatnich latach wydawało się stopniowo zanikać - naturalność. Nie ma tu wrażenia, że każdy utwór powstał dlatego, że trzeba było czymś zapełnić kolejną płytę. Nawet jeśli część pomysłów jest dobrze znana z wcześniejszych albumów The Black Keys, tym razem zostały podane z energią i przekonaniem. I chyba właśnie dlatego działa to znacznie lepiej niż na poprzednich krążkach.

Oczywiście nie oznacza to, że "Peaches!" nagle wskakuje na absolutne podium dyskografii duetu. "Brothers" czy "El Camino" powstawały w momencie, gdy The Black Keys byli na fali i praktycznie każdy kolejny ruch prowadził ich wyżej. Na nowej płycie nie ma aż tylu utworów, które można byłoby od razu dopisać do listy największych klasyków zespołu, a sam materiał nie przynosi żadnej wielkiej stylistycznej rewolucji. Właściwie robi coś przeciwnego - przypomina, że Auerbach i Carney nie potrzebują rewolucji, żeby nagrać dobrą płytę.

I właśnie dlatego "Peaches!" jest dla mnie tak miłym zaskoczeniem. Po kilku wyraźnie słabszych albumach The Black Keys wreszcie przygotowali materiał, którego nie mam ochoty odłożyć po pierwszym przesłuchaniu. Jest w nim energia, luz, odpowiednia dawka bluesowego brudu i wystarczająco dużo melodii, żeby kolejne numery zostawały w głowie. Niby nic odkrywczego, niby wszystko to już kiedyś u tego zespołu słyszeliśmy, ale czasami właśnie powrót do najprostszych rozwiązań okazuje się najlepszym pomysłem. "Peaches!" nie przywraca The Black Keys do ich największej formy, ale zdecydowanie przywraca wiarę w możliwości duetu. Jeśli to rzeczywiście początek kolejnej fali wznoszącej, jestem bardzo ciekaw, dokąd zaprowadzi ona Auerbacha i Carneya. A patrząc na tempo, w jakim ostatnio wydają nowe krążki, na weryfikację tej tezy zapewne długo nie będziemy musieli czekać.

Artysta: The Black Keys
Tytuł: Peaches!
Wytwórnia: Easy Rock
Rok wydania: 2026
Gatunek: Blues, Garage Rock
Czas trwania: 45:17

Ocena muzyki
Poziomy6

Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mike D - Thank You

Mike D - Thank You

Chyba każdy fan Beastie Boys zdążył się już pogodzić z tym, że historia zespołu została definitywnie zamknięta. Po śmierci Adama Yaucha w 2012 roku Mike D i Ad-Rock nie próbowali na siłę kontynuować działalności grupy i trudno było mieć do nich o to pretensje. MCA był w Beastie Boys kimś,...

The Afghan Whigs - Soft Control

The Afghan Whigs - Soft Control

Przez jednych uznawany za kultowy, przez innych zupełnie nieznany. The Afghan Whigs nigdy nie należał do zespołów, które podbijały listy przebojów i stawały się częścią szeroko rozumianego rockowego mainstreamu, ale przez lata wypracowali sobie bardzo charakterystyczny styl i niezwykle oddane grono słuchaczy. Historia zespołu zaczęła się w połowie lat osiemdziesiątych,...

Chelsea Wolfe - The Dark

Chelsea Wolfe - The Dark

Tytuł "The Dark" brzmi jak obietnica czegoś dobrze znanego wszystkim, którzy śledzą twórczość Chelsea Wolfe od dłuższego czasu. Można więc założyć, że za chwilę znów zrobi się ciężko, chłodno, nawet trochę nieprzyjemnie. Tyle że tym razem nazwa albumu okazuje się wyjątkowo przewrotna. Dlaczego - do tego jeszcze wrócę. Najnowszy album...

The Black Keys - Peaches!

The Black Keys - Peaches!

Patrząc na ostatnie siedem lat działalności The Black Keys, można dojść do wniosku, że zespół wyjątkowo polubił się ze sztuczną inteligencją, która hurtowo generuje duetowi kolejne pomysły na płyty. Efekt? Sześć albumów w siedem lat. Tempo imponujące, szczególnie jak na wykonawcę mającego za sobą ponad dwie dekady działalności, ale niestety...

All Them Witches - House Of Mirrors

All Them Witches - House Of Mirrors

Mniej więcej rok temu przestałem wierzyć, że usłyszymy jeszcze nową muzykę od All Them Witches. Może nie dlatego, że zespół oficjalnie dawał do zrozumienia, że to koniec, ale dlatego, że w przypadku tej grupy cisza zaczęła być coraz bardziej niepokojąca. Amerykanów poznałem przy okazji premiery "Lightning at the Door" i...

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Baseus Inspire XH1

Baseus Inspire XH1

Kojarzycie tę markę? Choć nie słynie ona z produkcji pięknych gramofonów, potężnych kolumn ani wzmacniaczy lampowych, jestem przekonany, że większość osób - nawet tych o specyficznych zainteresowaniach - odpowie twierdząco....

NAD C3030

NAD C3030

Moda na sprzęt stylizowany na urządzenia sprzed kilku dekad trwa już na tyle długo, że właściwie przestała być modą. Początkowo można było traktować ją jako krótkotrwałą odpowiedź na zmęczenie minimalizmem,...

Sennheiser Momentum 5 Wireless

Sennheiser Momentum 5 Wireless

Są w świecie audio produkty, których kolejne generacje pojawiają się tak regularnie, że właściwie można ustawiać według nich kalendarz. Co rok nowy smartfon, co dwa lata nowa wersja przetwornika, co...

Bannery boczne

Komentarze

Artur
@Darek - Zginęły w dziale księgowym?
Darek
Gdzie się podziały prawdziwe NAD-y :)
Dariusz
Bardzo dobry dźwięk.
Jacek
Sensu takich rozwiązań nie będę komentował, bo każdy musi przetestować to u siebie i zdecydować, czy jest różnica i czy jest warta wydania kolejnych pieniędzy. ...

Płyty

Mike D - Thank You

Mike D - Thank You

Chyba każdy fan Beastie Boys zdążył się już pogodzić z tym, że historia zespołu została definitywnie zamknięta. Po śmierci Adama...

Tech Corner

Najbardziej obiecujące i rewolucyjne formaty audio, które nie przetrwały próby czasu

Najbardziej obiecujące i rewolucyjne formaty audio, które nie przetrwały próby…

Przez wieki jedynym sposobem na delektowanie się muzyką było udanie się osobiście na koncert, recital lub jakiś mniejszy występ. Oczywiście zwykłemu zjadaczowi chleba nie dane było usłyszeć niczego oprócz karczemnych zespołów biesiadnych. Na takie ekscesy jak pełnoprawny koncert w operze, teatrze lub sali koncertowej pozwolić sobie mogli jedynie najbardziej zamożni,...

Nowości ze świata

  • Some audio products come around so predictably that you could almost use them to mark the passing of time. A new smartphone every year. A new DAC every couple of years. An amplifier gets refreshed every three, usually gaining a...

  • For years, KEF has been steadily developing the concept of a complete stereo system contained within a pair of active speakers. The history of this part of the company's lineup goes back much further than the rise of music streaming....

  • Professional headphone monitoring is not always about creating perfect listening conditions. Sometimes the real challenge is being able to work without them - surrounded by a film crew talking, sound spilling from the stage, a PA system running at full...

Prezentacje

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Yamaha to jeden z producentów sprzętu hi-fi, którego logo kojarzą niemal wszyscy. Nie tylko ze względu na jego obecność na popularnych amplitunerach, soundbarach, głośnikach bezprzewodowych i systemach mikro, ale także produktach związanych z domową aparaturą audio bardzo luźno albo wcale. Nie ulega jednak wątpliwości, że w wielu kręgach, także wśród...

Cytaty

CarlosRuizZafon.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.