Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Marcin Ostapowicz - JPLAY

  • Kategoria: Wywiady
  • Tomasz Karasiński

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Cyfrowe audio przeszło w ostatnich latach niesamowitą drogę. Kiedyś wystarczał komputer, skromna kolekcja plików na dysku i DAC podłączony przez USB, dziś mamy serwery muzyczne, transporty sieciowe, dedykowane systemy operacyjne, aplikacje sterujące, serwisy streamingowe i całą infrastrukturę, którą część audiofilów traktuje równie poważnie jak wzmacniacz czy kolumny. Sam przez długi czas balansowałem na styku obu tych światów. Chętnie sprawdzałem każdą nowość pozwalającą słuchać plików na przyzwoitym poziomie, widząc w nich nie tylko wygodę, ale też szansę na ominięcie ograniczeń formatu CD. Mocno zmodyfikowałem swojego peceta, aby działał cicho i wydajnie, a na moim biurku lądował niemal każdy przetwornik stworzony przez firmę dobrze kojarzoną w branży hi-fi - Meridian Explorer, Primare DAC30, Hegel HD25, Atoll HD100, iFi Audio iDSD Micro czy Marantz HD-DAC1. Wówczas traktowano to jako niegroźne dziwactwo, bo dla zdecydowanej większości audiofilów jedynym poważnym źródłem dźwięku był odtwarzacz płyt kompaktowych, ale z biegiem czasu sytuacja zmieniała się bardzo dynamicznie. Dziś streaming to cała osobna galaktyka - streamery, serwery, dedykowane systemy operacyjne, aplikacje sterujące, serwisy streamingowe, specjalistyczne zasilanie, a nawet kable LAN, których ceny przyprawiają o zawrót głowy. Dla jednych streaming to po prostu wygodniejszy sposób słuchania muzyki, dla innych kolejny obszar, w którym można godzinami szukać drobnych ulepszeń. Jednak jak wyczynowego sprzętu byśmy nie posiadali, potrzebny jest jeszcze jeden kluczowy element - oprogramowanie do odtwarzania muzyki. Można skorzystać z jednej z darmowych aplikacji, ściągnąć tę dostarczoną przez producenta streamera albo przesiadać się z jednej na drugą, w zależności od tego, skąd akurat chcemy czerpać dane. Można jednak to wszystko połączyć i tu do gry wchodzą specjalistyczne aplikacje, takie jak JPLAY.

Nazwę tę kojarzę jeszcze z czasów, gdy JPLAY był ascetycznym programem dla Windowsa i robił furorę wśród ludzi, którzy potrafili poświęcić cały weekend na optymalizowanie komputera i DAC-a, wyłączanie usług systemowych, testowanie sterowników i sprawdzanie, czy po kolejnej zmianie dźwięk zrobił się choć odrobinę lepszy. Znałem takich pasjonatów i wiedziałem, że dla wielu z nich JPLAY był prawdziwym odkryciem, ale sam obserwowałem to wszystko z bezpiecznej odległości. Do tematu wróciłem dopiero niedawno, kiedy JPLAY funkcjonował już jako aplikacja na iOS. Najpierw jeden znajomy powiedział mi, że koniecznie powinienem jej spróbować, później drugi, trzeci... Nie byli to przypadkowi ludzie, lecz doświadczeni hobbyści i osoby z branży - dystrybutorzy, doradcy, konstruktorzy wzmacniaczy i kolumn głośnikowych. Jako wieloletni użytkownik Roona podchodziłem do tych zachwytów z rezerwą, ale kolejna taka rekomendacja dała mi do myślenia, więc w końcu zainstalowałem JPLAY-a i właściwie od razu zrozumiałem, o co tyle hałasu. Nie chodziło nawet o dźwięk. Zaimponowało mi również to, jak ta aplikacja wygląda i działa. Jest szybka, lekka dopracowana, uruchamia się bez stawiania dodatkowego serwera, a pod prostym interfejsem kryje zaskakująco rozbudowane możliwości. Napisałem o niej osobny artykuł, więc nie będę się tutaj powtarzał. Zaciekawiło mnie natomiast coś innego - kto właściwie stoi za JPLAY-em i jak to się stało, że jego twórca zaczął później projektować także karty komputerowe, zasilacze, serwery, switche, kable LAN i inne urządzenia, na widok których tropicielom audiovoodoo natychmiast gotuje się mózg?

Tym człowiekiem jest Marcin Ostapowicz - informatyk, meloman i audiofil, który znaczną część zawodowego życia poświęcił jednemu, pozornie wąskiemu zagadnieniu: jak daleko można poprawić jakość cyfrowego źródła dźwięku. Najpierw eksperymentował z komputerowym audio i oprogramowaniem, czego efektem stał się JPLAY. Później doszedł do wniosku, że sam software nie wystarczy, dlatego w 2013 roku stworzył markę JCAT, oferującą między innymi specjalistyczne karty USB i sieciowe, zasilacze liniowe, zegary i akcesoria przeznaczone do budowy komputerowych źródeł wysokiej klasy. Kolejnym krokiem był XACT - już nie zestaw narzędzi do ulepszania peceta, lecz marka kompletnych komponentów high-endowych, z serwerami muzycznymi S1 i S1 EVO, switchem N1, przewodami Phantom i nóżkami antywibracyjnymi Immotus. Wszystkie te projekty wyrastają z tej samej filozofii: przekonania, że w cyfrowym audio znaczenie ma nie tylko to, czy na końcu otrzymamy właściwy ciąg zer i jedynek, ale również cały proces, który prowadzi do ich odtworzenia - zasilanie, zegary, zakłócenia, sieć, system operacyjny i samo oprogramowanie. Można się z tym zgadzać, można patrzeć na część tych pomysłów z rezerwą, można wreszcie uznać, że switch kosztujący kilka tysięcy euro to czyste szaleństwo. Trudno jednak nie zauważyć, że Ostapowicz od lat konsekwentnie podąża tą samą drogą i za każdym razem próbuje przesunąć granicę trochę dalej. Właśnie dlatego chciałem zapytać go nie tylko o JPLAY-a, JCAT-a i XACT-a, ale przede wszystkim o to, skąd wzięła się ta obsesja, dokąd go zaprowadziła i czy w świecie cyfrowego audio rzeczywiście wciąż jest coś do poprawienia.

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Pański ojciec był zawodowym muzykiem i nauczycielem, a pan sam ukończył szkołę muzyczną I stopnia, grając na gitarze i fortepianie. Jednak ostatecznie porzucił pan edukację muzyczną i zwrócił się ku informatyce. Jak do tego doszło?

Ojcu bardzo zależało, żeby wszystkie dzieci w domu miały chociaż podstawową edukację muzyczną. Mam dwie siostry, które również skończyły szkołę muzyczną. Jedna poszła dalej w ślady ojca, mnie bardziej zainteresowały komputery, dlatego poszedłem w stronę informatyki. Ale patrząc z perspektywy czasu, jestem bardzo wdzięczny ojcu za edukację muzyczną. Myślę, że bez tego robiłbym dzisiaj co innego.

Kiedy po raz pierwszy dostrzegł pan potencjał komputera jako źródła dźwięku? Czy pamięta pan moment, w którym stwierdził, że muzyka z plików może brzmieć lepiej lub inaczej niż z tradycyjnych źródeł?

Pamiętam, kiedy wpadłem na pomysł, żeby zająć się tym tematem. To były czasy liceum, miałem już dostęp do internetu, spędzałem sporo czasu na forum poświęconym tweakowaniu komputerów PC (overclocking, modyfikacje, chłodzenie wodne itp.). Gdzieś przeczytałem o nieoficjalnych sterownikach do popularnych wówczas kart dźwiękowych Creative Labs i zacząłem eksperymenty, które kontynuuję do dziś. Z tych eksperymentów powstała większość moich produktów.

W tamtych czasach przebicie się z tematem plików do środowiska audiofilów nie było łatwe, prawda? Sam pamiętam, jak mocno byłem za to krytykowany. Po testach pierwszych DAC-ów i streamerów otrzymywałem komentarze, że słuchając "empetrójek", wybieram wygodę kosztem jakości dźwięku...

Na początku mojej drogi nie miałem jeszcze do czynienia ze środowiskiem stricte audiofilskim. To było raczej PC-audio i forum, na którym użytkownikom zależało na tweakowaniu wszystkiego. To były okolice roku 2000. Niedługo potem miałem już pierwszego DAC-a USB na bazie kitu DIY opartego o układ Burr Brown PCM2702. Tak to się zaczęło. Prawdziwa rewolucja przyszła kilka lat później wraz z premierą pierwszego konwertera USB-S/PDIF opartego o asynchroniczny transfer danych obsługującego 24-bitowy z częstotliwością próbkowania do 192 kHz. Ten produkt marki M2Tech zapoczątkował rewolucję na rynku hi-fi – każdy, kto miał DAC-a z wejściem S/PDIF i komputer, mógł zakosztować plików hi-res. Ten moment zbiegł się z premierą pierwszej wersji programu JPLAY na Windowsa. Mimo spartańskiego interfejsu, program oferował na tyle dobrą jakość dźwięku, że szybko osiągnął rynkowy sukces.

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Eksperymentując z odtwarzaniem muzyki z komputera, odkrył pan alternatywne sterowniki kX Project do kart SoundBlaster, zagłębiał się pan w program foobar2000. Czy to prawda, że zadając tak wiele pytań na forum foobara, omal nie został pan z niego wyrzucony?

To prawda. Są miejsca, gdzie pewnych pytań nie wypada zadawać ani pewnych tez wygłaszać, i forum foobara było jednym z nich.

Czy właśnie tak narodził się pomysł stworzenia własnego odtwarzacza, który później przerodził się w pierwszą wersję JPLAY-a?

Zasadniczo tak. Nie zrobiłem tego zupełnie sam, ale osoby, które mi w tym pomagały, nie chcą być częścią medialnej otoczki. Nazwijmy to tak - poznałem innego użytkownika na jednym z internetowych forów i przez lata wspólnie rozwijaliśmy nasz program.

Jaki cel przyświecał panu na początku prac nad JPLAY-em i jak wyglądały pierwsze kroki w jego rozwoju? Pierwsze wersje chyba nie wyglądały zbyt imponująco...

Zawsze jakość dźwięku stała na pierwszym miejscu. Dlatego program na Windows wygląda tak spartańsko. A w aktualnej wersji można powiedzieć, że nie wygląda, bo działa w tle jako usługa systemowa. Do obsługi potrzebna jest zewnętrzna aplikacja UPnP, na przykład JPLAY na iOS.

Jakie były pierwsze reakcje użytkowników i prasy audio? Czy od razu słuchacze dostrzegali poprawę jakości dźwięku? Pojawiły się przecież entuzjastyczne recenzje - The Absolute Sound chwalił JPLAY-a za "najwyższą jakość brzmienia, jaką udało się uzyskać ze źródła cyfrowego", a w magazynie 6moons napisano, że ta aplikacja zbliża cyfrowe odtwarzanie niemal do poziomu winylu. Jak takie uznanie wpłynęło na pana i dalszy rozwój JPLAY-a?

Początkowo mieliśmy wąską grupę bardzo zaangażowanych klientów, którzy byli jednocześnie beta testerami kolejnych wersji programu. Ta grupa szybko się powiększała. Na program trafiały osoby z branży, producenci, recenzenci. Szybko pojawiły się bardzo dobre recenzje i nagrody w prasie. Jestem z tego sukcesu dumny i to tylko zmotywowało mnie do dalszych prac.

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Wiele osób uważa, że jeśli odtwarzacz programowy zapewnia odtwarzanie bit-perfect, to wszystkie takie aplikacje powinny brzmieć identycznie. Pan jednak od początku twierdzi, że różnice słychać, a JPLAY potrafi poprawić brzmienie plików. Na czym polega jego sekret? Co wpływa na to, że jeden program do odtwarzania muzyki może brzmieć lepiej od innego, mimo że przekazują te same dane?

Bardzo wcześnie dostrzegłem różnice w brzmieniu pomiędzy różnymi transportami cyfrowymi. Bit-perfect a dobry dźwięk to nie to samo. Na brzmienie transportu opartego na komputerze wpływa bardzo wiele czynników, zarówno od strony oprogramowania, jak i sprzętu, na którym to oprogramowanie działa.. Sekret JPLAY-a polega na tym, że zoptymalizowaliśmy kod najbardziej, jak to tylko możliwe i testowaliśmy wszystkie zmiany "nausznie". Jest wiele sposobów na zoptymalizowanie odtwarzania cyfrowych plików audio, na każdym systemie operacyjnym te sposoby się różnią. Na komercyjnych systemach operacyjnych jak Windows jest to o tyle trudne, że te systemy są bardzo ciężkie, mają dużo bloatu, nie były projektowane pod takie zastosowania. Dlatego dzisiaj producenci, którzy oferują serwery muzyczne oparte o komputer i system Windows, wycinają z niego wszystko, co się da, zostawiając tylko niezbędne do odtwarzania audio procesy i usługi. Też to robiłem u siebie. Ale ta metoda ma granice nie do przeskoczenia, dlatego w pewnym momencie było dla mnie jasne, że jeśli chcę pójść dalej, to trzeba będzie postawić system od nowa na bazie lekkiego Linuxa z jądrem czasu rzeczywistego, na własnej platformie sprzętowej.

Marcin Ostapowicz - JPLAY

JPLAY oczywiście nie stał w miejscu. Ukazywały się kolejne wersje i funkcje. W 2018 roku pojawiła się edycja JPLAY Femto, która dodała między innymi serwer Femto (UPnP) do streamingu. Które zmiany w historii JPLAY uważa pan za najważniejsze?

To była najważniejsza zmiana w historii JPLAY-a na Windowsa. Komputer z JPLAY Femto stał się dedykowanym serwerem/streamerem audio, który można było obsługiwać zdalnie za pośrednictwem aplikacji na tablecie czy smartfonie.

Po latach sukcesów na platformie Windows postanowił pan zawojować także świat urządzeń mobilnych. W 2022 zadebiutowała aplikacja JPLAY na system iOS. Co skłoniło pana do jej stworzenia? Jaką funkcjonalność oferuje ta aplikacja i jakie problemy melomanów ma rozwiązać?

Stworzenie aplikacji JPLAY na iOS to najlepsza decyzja, jaką podjąłem. Z kilku powodów. Po pierwsze, pracowałem już nad własnym streamerem/serwerem audio (XACT). Wiedziałem, że będzie mi potrzebna aplikacja. Klienci JPLAY Femto na Windowsie też potrzebowali dobrej aplikacji, a to, co było na rynku, nie zachwycało. Co więcej, na rynku są setki tysięcy urządzeń z obsługą UPnP AV, zobaczyłem tu duży potencjał. Miałem spore doświadczenie, wiedzę, kontakty i teraz wiem, że to była świetna decyzja.

Od razu nasuwa się pytanie - dlaczego tylko iOS? Wielu entuzjastów Androida czuje się pominiętych. Czy może pan wyjaśnić, dlaczego aplikacja powstała wyłącznie na urządzenia Apple? Czy są plany, by jednak pojawiła się także wersja na Androida?

JPLAY to natywna aplikacja iOS. Dzięki temu działa tak szybko, gładko i stabilnie. Specjalizujemy się tylko w iOS-ie. Można było zrobić aplikację multi-platform na jakimś frameworku, tylko to nie działałoby w połowie tak dobrze, jak teraz. A zrobienie wersji na Androida to tak naprawdę zrobienie apki od nowa, więc niestety nie ma na to szans. Rynek Apple jest na tyle duży, że nie widzę problemu. Mamy klientów, którzy nawet jeśli na co dzień korzystają z Androida, kupują małego iPada tylko dla JPLAY-a. To o czymś świadczy.

Marcin Ostapowicz - JPLAY

W jednej z rozmów sprzed lat przyznał pan, że długo pozostawał sceptyczny wobec streamingu - uważał pan, że jakość serwisów nie dorównuje lokalnym plikom. Jednak ostatnio wyraźnie złagodził pan stanowisko i stwierdził, że dziś streaming z TIDAL-a czy Qobuza brzmi już na tyle dobrze, że może bez kompleksów konkurować z lokalnymi plikami. Co się zmieniło?

To nie jest tak, że przestałem słuchać lokalnych plików. Nadal słucham lokalnych plików, ale streaming w tej chwili gra już tak dobrze, że można go słuchać z przyjemnością, bez żadnego ale. Streamery, oprogramowanie, infrastruktura sieciowa, okablowanie, zasilanie - odpowiednio dopracowane wszystkie te elementy pozwalają cieszyć się dźwiękiem wysokiej klasy niezależnie od tego, czy plik pochodzi z dysku, czy z chmury.

Rynek odtwarzaczy i systemów muzycznych do streamingu jest bardzo konkurencyjny - mamy choćby Roona, Audirvanę czy HQPlayera. Użytkownik może za darmo korzystać z aplikacji producenta swojego streamera, a nawet odtwarzać muzykę bezpośrednio z apki ulubionego serwisu muzycznego, dzięki takim funkcjom jak TIDAL Connect czy Qobuz Connect. Zapytam brutalnie - po kiego grzyba mu jeszcze coś takiego jak JPLAY?

Warto, bo JPLAY łączy w sobie zalety tych wszystkich rozwiązań i może grać zarówno z tych serwisów streamingowych, jak i z lokalnych plików. I robi to lepiej od konkurencji.

JPLAY jest polskim produktem, który zdobył rozpoznawalność na globalnym rynku audiofilskim. Opinii ekspertów jest mnóstwo. Interesuje mnie jednak, jakie jest realne zainteresowanie audiofilów tą aplikacją. Czy może pan to przedstawić w liczbach?

Tak - z JPLAY-a korzysta kilkanaście tysięcy klientów na całym świecie.

Czy planuje pan rozwijać współpracę z firmami z branży audio, na przykład pod kątem rozszerzenia listy urządzeń kompatybilnych z JPLAY-em?

Oczywiście, ciągle to robimy i lista producentów JPLAY Certified stale się powiększa.

Marcin Ostapowicz - JPLAY

W 2013 roku poszedł pan o krok dalej i powołał do życia markę JCAT, skupioną na sprzętowych akcesoriach do audio komputerowego. Co skłoniło pana do wejścia w segment hardware? Czy uznał pan, że samym oprogramowaniem nie da się już bardziej poprawić brzmienia i konieczne jest usprawnienie także fizycznych komponentów w komputerowym torze audio?

Podobnie jak w przypadku JPLAY-a, motywacją zawsze była poprawa jakości dźwięku. Równolegle z oprogramowaniem prowadziłem eksperymenty ze sprzętem. Wiedziałem już, gdzie są newralgiczne miejsca, co należy poprawić. Zacząłem od akcesoriów, a kilka lat temu całą wiedzę skondensowałem w postaci serwera muzycznego XACT S1.

Pierwszym produktem JCAT była autorska karta USB do PC, później przyszła pierwsza na świecie audiofilska karta sieciowa, a z czasem także specjalistyczne okablowanie, izolatory USB/LAN oraz liniowe zasilacze do komputerów. Jak w prostych słowach wytłumaczyłby pan audiofilom, po co im takie akcesoria?

To dobre produkty dla każdego, kto szuka sposobu, jak poprawić dźwięk w systemie, w którym komputer służy za źródło/transport. Każdy z tych produktów obniża szum, co w konsekwencji przekłada się na gładszy, bardziej analogowy dźwięk.

Dlaczego czyste i stabilne zasilanie jest tak istotne dla brzmienia systemu audio opartego na komputerze? Jakie korzyści dźwiękowe daje zastąpienie typowego "komputerowego" zasilacza impulsowego wysokiej klasy zasilaczem liniowym?

Zasilanie jest ważne w każdym urządzeniu audio, nie tylko w tych opartych na komputerze. Większość producentów korzysta z impulsowych zasilaczy, bo to tanie i proste rozwiązanie, które załatwia przy tym problem z generowaniem ciepła. Dobre zasilanie liniowe jest drogie, komplikuje produkt, dochodzą problemy termiczne, ale według mnie to podstawa do uzyskania high-endowego dźwięku - czyli takiego, który ma dobrą rozdzielczość, ale przy tym ma wypełnienie, naturalną barwę i szlachetność. Impulsowe zasilacze stoją za tym, za co wytrawni audiofile, słusznie, potępiali komputerowe audio - dają suchy, płaski i natarczywy dźwięk.

Marka JCAT szybko zyskała klientów na całym świecie i uznanie w branży hi-fi. To jedna z niewielu polskich firm audio cenionych nawet w Japonii. Podobno pańskie karty i zasilacze są używane przez tamtejszych recenzentów. Jak udało się panu wypromować polską firmę na tak wymagających rynkach?

Bardzo trudno osiągnąć sukces na japońskim rynku, który, zdaje się, nie zwraca uwagi na publikacje zagraniczne. Pomógł mi jeden z klientów - Japończyk.

Marcin Ostapowicz - JPLAY

W 2023 roku powołał pan do życia markę XACT. Dlaczego? Czym XACT różni się od JCAT-a? Czy to po prostu jeszcze bardziej zaawansowana, high-endowa linia produktów, czy może zupełnie nowy kierunek działalności?

XACT ucieleśnia wiedzę, spostrzeżenia, odkrycia i doświadczenie, które zdobyłem podczas mojej przygody z audio oraz jako twórca audiofilskiego oprogramowania JPLAY i innowacyjnego, high-endowego sprzętu audio JCAT. To absolutnie najlepsze, co mam do zaoferowania. To nowa marka, która ma w ofercie pełnoprawne high-endowe komponenty.

Pierwsze produkty XACT to między innymi referencyjny serwer muzyczny S1, high-endowe okablowanie Phantom oraz nóżki antywibracyjne Immotus. Co wyjątkowego oferuje taki serwer muzyczny w porównaniu do "zwykłych" odpowiedników?

Najkrócej - S1 nie jest komputerem przystosowanym do grania muzyki, tylko urządzeniem zaprojektowanym od zera wyłącznie w tym celu. To fundamentalna różnica. Zdecydowana większość serwerów i streamerów na rynku - także tych bardzo drogich - bazuje na gotowych płytach głównych PC, projektowanych z myślą o zastosowaniach biurowych czy rozrywce domowej. Takie płyty mają na pokładzie przetwornice impulsowe, które zaśmiecają zasilanie i całą resztę systemu - i to właśnie słychać jako charakterystyczny "cyfrowy" nalot. Niektórzy producenci próbują ratować sytuację lepszym zasilaczem, ale to nie usuwa źródła problemu, bo ono siedzi na samej płycie. Dlatego w S1 poszedłem drogą, której nikt wcześniej nie wybrał: opracowaliśmy od podstaw własną płytę główną, dedykowaną wyłącznie odtwarzaniu muzyki. To pierwsza na świecie płyta zasilana w stu procentach liniowo - pracują na niej wyłącznie regulatory liniowe, a sekcja zasilania Optimo X1 ze 140 000 µF pojemności filtrującej nie zawiera żadnych elementów impulsowych. Do tego zegar OCXO o stabilności ±5 ppb, odporny na zmiany temperatury, wibracje i zakłócenia elektromagnetyczne, oraz komponenty dobierane odsłuchowo - od kondensatorów Nichicon Muse, przez specjalnie wyselekcjonowany dysk SSD z autorskim przewodem XACT Link, po przemysłową kartę SLC z systemem operacyjnym. Druga połowa równania to oprogramowanie. Z ponad dekady rozwijania JPLAY wiem, że software ma równie duży wpływ na dźwięk jak platforma sprzętowa. XACT OS został zoptymalizowany dokładnie pod ten konkretny hardware - każda, nawet najdrobniejsza zmiana w systemie była przeze mnie odsłuchiwana i logowana. Cały projekt trwał sześć lat. Prace ruszyły w 2016 roku, trzy lata zajęło dopracowanie finalnej wersji płyty głównej, a kolejne trzy - wyłącznie strojenie brzmienia. To urządzenie, nad którym pracowałem najdłużej w całym swoim życiu. Efekt jest taki, że S1 nie brzmi jak "cyfra". Gra naturalnie, organicznie, z analogową swobodą i namacalnością - a przy tym obsługuje się go banalnie prosto, jednym kliknięciem, przez aplikację JPLAY. I to jest właśnie różnica względem "zwykłych" odpowiedników: tam kupuje się komputer w ładnej obudowie, tu - urządzenie zbudowane w jednym celu, bez żadnych kompromisów.

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Kilka lat temu na rynku zaczęły pojawiać się audiofilskie switche sieciowe, takie jak Silent Angel N8, English Electric 8Switch czy NuPrime Omnia SW8. Ceny na poziomie 1750-2290 zł trochę szokowały, ale niebawem "wjechały" też takie wynalazki jak Silent Angel N16 LPSEU za 6890 zł, Synergistic Research UEF za 14 360 zł czy Nordost QNET za 17 900 zł. Pan jednak postanowił przebić wszystkich, wprowadzając switch XACT N1 za 6000 euro, czyli po aktualnym kursie około 25 500 zł. Musi pan przyznać, że nie tylko dla laików, ale nawet dla wielu audiofilów brzmi to jak żart...

Mogę przyznać, że tak to brzmi - dopóki nie zajrzy się do środka. Gdyby N1 był tym, czym jest większość "audiofilskich" switchy, taka cena rzeczywiście byłaby żartem. Na marginesie: wcale nie "przebiłem wszystkich" - na rynku są przełączniki sieciowe kilkukrotnie droższe od N1. Tyle że ja w ogóle nie konkuruję ceną, bo cena jest u mnie skutkiem, a nie strategią. Niemal wszystkie konstrukcje tego typu - i te za dwa tysiące, i te za kilkanaście - łączy jedno: w środku pracuje gotowa, seryjna płyta switcha klasy IT, w gruncie rzeczy taka sama jak w urządzeniu ze sklepu komputerowego. Producent dokłada lepszy zasilacz, czasem wymienia zegar, zamyka całość w efektownej obudowie i nazywa produkt audiofilskim. To jest tuning, nie inżynieria. Źródło problemu - hałaśliwe przetwornice impulsowe i architektura projektowana pod biuro, a nie pod audio - pozostaje nietknięte, a różnice w cenach to w dużej mierze różnice w dodatkach. N1 powstał dokładnie tak, jak nasze serwery: od czystej kartki. Jego sercem jest w stu procentach autorska płyta główna, zaprojektowana wyłącznie do transmisji audio przez Ethernet. Zasilacz Optimo N1 jest w pełni liniowy i ma trzy galwanicznie odseparowane gałęzie - osobną dla układu głównego, osobną dla zegara i osobną dla izolowanego wyjścia. Taktowaniem zarządza zegar OCXO z własnym, dedykowanym zasilaniem liniowym. Port przeznaczony dla odtwarzacza jest odizolowany optycznie na poziomie danych, zegara i masy, jest też wejście światłowodowe SFP, a firmware został napisany i zestrojony pod kątem audio. Proszę mi pokazać drugi switch zbudowany w ten sposób. Opracowanie od zera własnej płyty i oprogramowania, drogie podzespoły oraz produkcja w małej skali w Polsce po prostu kosztują. Warto też dodać, że N1 nie powstał jako pozycja do cennika. Podczas rozwoju S1 i S1 EVO celowo nie używaliśmy żadnych zewnętrznych switchy - serwery miały bronić się same. Ale wpływ sieci na dźwięk jest niezaprzeczalny, więc w końcu zadałem sobie pytanie: jak wyglądałby switch, gdyby zaprojektować go według reguł obowiązujących w konstrukcjach audio, a nie informatycznych? N1 jest odpowiedzią. I na koniec - nikogo nie proszę, żeby wierzył mi na słowo. Zapraszam na odsłuch, najlepiej we własnym, dobrze znanym systemie. N1 jest adresowany do ludzi, którzy mają tory klasy referencyjnej, gdzie każdy element jest słyszalny.

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Rozumiem, że pan wyraźnie słyszy różnicę między zwykłym kablem LAN a audiofilskimi odpowiednikami, zwykłym switchem a XACT-em N1, ale czy nie lepiej byłoby zmienić kolumny, wzmacniacz, interkonekt albo bezpieczniki i gniazdko w ścianie - na złote, rodowane, z ramką z włókna węglowego, w której zatopiono diamenty? Czy może akcesoria XACT są kierowane do audiofilów, którzy mają już absolutnie wszystko?

Nie do końca zgodzę się z założeniem tego pytania, bo ustawia ono serwer muzyczny w jednym szeregu z gniazdkami zdobionymi diamentami - a to zupełnie różne kategorie. XACT S1 EVO to pełnoprawne źródło, początek toru, a nie "jakieś tam" akcesorium. W systemie opartym na plikach i streamingu serwer pełni dokładnie tę rolę, którą w systemie analogowym pełni gramofon - a gramofonu nikt przecież "akcesorium" nie nazywa. Podobnie ze switchem: w torze sieciowym to nie ozdoba, tylko element infrastruktury źródła, przez który fizycznie płynie sygnał, zanim trafi do przetwornika. W systemie plikowym switch to naprawdę nie byle dodatek. Oczywiście system musi być zbudowany rozsądnie i nikomu nie doradzam zaczynania od switcha, kiedy kuleje reszta toru. Ale obowiązuje tu stara zasada: tego, co zostanie utracone u źródła, nie odzyska już żaden wzmacniacz ani żadne kolumny - one tylko wiernie pokażą to, co dostały. Dlatego modernizowanie systemu wyłącznie od końca bywa drogą donikąd. A co do audiofilów, którzy "mają już absolutnie wszystko" - nie wiem, czy tacy w ogóle są moimi klientami. Większość z nich ma po prostu dobre, przemyślane systemy. Co więcej, zalety S1 EVO są wyraźnie słyszalne także w tańszych zestawach - również takich, w których kolumny kosztują mniej niż sam serwer. Dobre źródło podnosi klasę całego systemu, niezależnie od jego skali. Na koniec dodam przewrotnie: u mnie akurat nie zapłaci Pan za złoto, tytan ani zatopione diamenty. W produktach XACT pieniądze idą w inżynierię.

Czy utrzymuje pan bezpośredni kontakt z użytkownikami produktów marek JCAT i XACT? Jakie są najciekawsze historie i "przypadki", którymi mógłby się Pan podzielić? Czy istnieje grupa fanów, którzy po wielu eksperymentach pójdą za pańskimi wskazówkami w ciemno?

Tak, i to bardzo bezpośredni - w zasadzie codzienny. Od początku praktycznie sam prowadzę wsparcie techniczne wszystkich moich marek, więc klient, pisząc na support, pisze de facto do konstruktora. To pochłania mnóstwo czasu, ale jest bezcenne. Nie ma lepszego źródła wiedzy o tym, jak produkty zachowują się w realnych systemach, niż rozmowy z ich użytkownikami. Wiele poprawek i funkcji w naszym oprogramowaniu narodziło się właśnie z takich zgłoszeń. A co do podążania "w ciemno", rzeczywiście jest grupa klientów, którzy kupili ode mnie dosłownie każdy produkt, jaki kiedykolwiek wypuściłem: od pierwszych wersji JPLAY, przez karty JCAT, po serwery XACT. I to nie tylko za granicą, ale również w Polsce, co cieszy mnie szczególnie. Myślę, że to zaufanie bierze się stąd, że metodologia od lat jest ta sama - każda zmiana, nawet najdrobniejsza, przechodzi testy odsłuchowe, zanim trafi do ludzi.

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Domyślam się, że nasza rozmowa mocno zainteresuje osoby tropiące i wyśmiewające tak zwane audiovoodoo. Aplikacja do słuchania muzyki, audiofilskie kable LAN, zasilacze, switche, nóżki antywibracyjne - brakuje tylko audiofilskiego powietrza w sprayu albo high-endowego fotela ze specjalnie wyprofilowanym oparciem, które dzięki wypełnieniu z pianki stosowanej w promach kosmicznych eliminuje rezonans kręgosłupa... Jak przekonałby pan sceptyka, że takie audiofilskie dodatki to nie placebo?

Powiem coś, czego sceptycy pewnie się po mnie nie spodziewają: nie zamierzam przekonywać wszystkich i uczciwie przyznaję - to są produkty nie dla każdego. Pomijając nawet kwestie finansowe, nie każdy jest w równym stopniu wyczulony na zmiany w dźwięku i nie każdy jest koneserem, tak jak nie każdy odróżnia rocznik wina albo pochodzenie ziaren kawy. I nie ma w tym absolutnie nic złego. Powiem więcej, choć jako producent chyba nie powinienem: w prostszych systemach lepiej zainwestować środki w fundamentalne komponenty, a nie w akcesoria. Zawsze to powtarzam i nigdy nie namawiałem nikogo, żeby zaczynał od switcha czy kabla. Natomiast między uczciwym ustawieniem priorytetów a wrzuceniem wszystkiego do worka "voodoo" jest zasadnicza różnica. To, czym się zajmuję, to nie magia, tylko konkretne, mierzalne zjawiska: szumy przetwornic zasilających, stabilność zegarów, zakłócenia elektromagnetyczne, izolacja galwaniczna. Nikt poważny nie kwestionuje ich istnienia - spór dotyczy wyłącznie progu ich słyszalności. A tego sporu nie rozstrzygnie się na forum internetowym, tylko w odsłuchu. Dlatego moja metodologia od kilkunastu lat jest niezmienna: każda zmiana, nawet najdrobniejsza, przechodzi udokumentowane testy odsłuchowe, zanim trafi do ludzi. Nie sprzedaję niczego, czego sam bym wcześniej nie usłyszał. A sceptykowi zaproponowałbym eksperyment - prosty, darmowy i całkowicie bezpieczny dla portfela. Każdy, kto ma jakikolwiek streamer i urządzenie Apple, może pobrać aplikację JPLAY i przez dwa tygodnie testować ją bezpłatnie. Żadnych kabli za tysiące, żadnej wiary na słowo - tylko zmiana oprogramowania sterującego odtwarzaniem. Jeśli nie usłyszy różnicy, nic nie traci, a przy okazji oszczędzi sporo pieniędzy na audiofilskich dodatkach. Jeśli usłyszy - a tak kończy się zdecydowana większość takich prób - będzie musiał zadać sobie pytanie: skoro sama aplikacja zmienia dźwięk, to co jeszcze go zmienia?

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Jakie ma pan plany na przyszłość dla swoich marek? Czy widzi pan jeszcze obszary cyfrowego audio, które wymagają poprawy i którymi chciałby się pan zająć?

Zacznę od drugiej części pytania, bo odpowiedź na nią wyznacza całą resztę: tak, w cyfrowym audio postęp wciąż jest możliwy - i to spory. Wbrew popularnej tezie, że "bity to bity", odtwarzanie plików to nie abstrakcyjna matematyka, tylko fizyka: jakość zasilania, stabilność zegarów, zakłócenia, zachowanie systemu operacyjnego i oprogramowania w czasie rzeczywistym. Każdy z tych obszarów da się dalej doskonalić, a niektóre - zwłaszcza warstwa software'owa - są przez branżę wciąż mocno niedoceniane. Dlatego pierwszy plan to konsekwentny rozwój tego, co już istnieje. Moje produkty nie są zamkniętymi konstrukcjami - XACT OS nieustannie ewoluuje, a każda zmiana, zanim trafi do klientów, przechodzi pełne, udokumentowane testy odsłuchowe. Ludzie, którzy kupili serwer dwa lata temu, dziś słuchają lepszego urządzenia niż w dniu zakupu i tak pozostanie. Po drugie - nowe konstrukcje. Pracuję nad kolejną generacją streamera, ale przyznam, że szczególnie cieszy mnie inny projekt: model znacznie bardziej przystępny cenowo. Chcę udowodnić, że filozofię XACT - autorską konstrukcję, obsesyjną dbałość o zasilanie i strojenie odsłuchowe każdego detalu - da się przenieść do niższego pułapu cenowego bez sięgania po gotowe, kompromisowe rozwiązania. To otworzy markę na ludzi, którzy do tej pory mogli o niej tylko czytać. No i aplikacja JPLAY, którą udoskonalam właściwie bez przerwy.

Słucha pan muzyki na bardzo oryginalnym, high-endowym systemie stereo. Zarówno sama konfiguracja, jak i pański pokój odsłuchowy robią duże wrażenie. Czy mógłby pan powiedzieć coś więcej o tym zestawie? Dlaczego składa się on z takich, a nie innych elementów?

Ten system pełni u mnie podwójną rolę: jest źródłem czystej przyjemności ze słuchania muzyki, ale jednocześnie moim podstawowym narzędziem pracy - to na nim powstaje i jest strojony każdy produkt XACT, JCAT i JPLAY. Stąd nadrzędne kryterium doboru: maksymalna rozdzielczość, przejrzystość i neutralność. Kompletowałem go i stroiłem latami i myślę, że w tym kształcie pozostanie ze mną jeszcze bardzo długo. Kolumny YG Acoustics Hailey 2.2 to w gruncie rzeczy high-endowe rozwinięcie monitora studyjnego w formie konstrukcji wolnostojącej - i dokładnie za to je cenię. Nie słyszałem niczego, co dawałoby taką rozdzielczość i transparentność przy zachowaniu tak dobrego balansu. To kolumny, które bezlitośnie obnażają braki większości urządzeń na rynku - trzeba się naprawdę postarać, żeby dobrać im towarzystwo, ale kiedy się to uda, odwdzięczają się z nawiązką. Dla konstruktora to bezcenne: jeśli jakaś zmiana w prototypie jest słyszalna, na Hailey usłyszę ją natychmiast. Z marką zresztą jestem związany od 2018 roku, zaczynałem od modelu Carmel 2. Wzmacniacze SPEC - monobloki RPA-MG1000 - wybrałem trochę wbrew obiegowym opiniom, bo formalnie to klasa D. A jednak za sprawą bardzo rozbudowanego, wysokiej klasy zasilania i finezyjnego, iście japońskiego strojenia dają dźwięk tak naturalny, że śmiało można je stawiać obok najlepszych wzmacniaczy lampowych. Mówię to zupełnie serio. Źródłem jest Esoteric K1X SE - flagowy, jednopudełkowy odtwarzacz SACD z przetwornikiem. Świetnie komplementuje SPEC-a: rozdzielczy i zarazem naturalny. Pełni też u mnie rolę szczególną - jest punktem odniesienia dla mojego transportu XACT S1 EVO. Trzymam w systemie odtwarzacz fizycznych płyt najwyższej klasy między innymi po to, żeby odtwarzanie plików zawsze miało się z czym mierzyć. To uczciwy sparingpartner: nie pozwala mi uwierzyć na słowo samemu sobie. Resztę toru stanowią moje własne produkty - S1 EVO, switch N1, okablowanie Phantom, nóżki Immotus - bo wszystko, co robię, najpierw powstaje i gra w moim domu. A sam pokój to zwykły salon, akustycznie wcale nie najłatwiejszy. Zamiast przebudowy poszedłem drogą precyzji: dyfuzory w kilku punktach, ustawienie kolumn i miejsca odsłuchowego dopracowane z laserem co do centymetra, starannie dostrojony toe-in.

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Czy po tylu latach udoskonalania procesu odtwarzania dźwięku potrafi pan jeszcze usiąść i po prostu cieszyć się muzyką bez analizowania sprzętu? Jakiej muzyki lubi pan słuchać na co dzień? Czy ma Pan ulubione albumy, które szczególnie pana poruszają lub których używa pan jako referencji przy testowaniu prototypów?

Potrafię - i robię to codziennie, bo inaczej ta praca nie miałaby sensu. Na co dzień króluje u mnie jazz. Moim ulubionym artystą jest Bill Evans. Ale słucham też dużo nowszego jazzu, zwłaszcza sceny europejskiej, poza tym klasyki i muzyki elektronicznej. Natomiast przy pracy badawczo-rozwojowej celowo nie fiksuję się na jednym albumie - i odradzam to każdemu audiofilowi.

Patrząc wstecz na drogę od pasjonata skłonnego eksperymentować z foobarem do konstruktora docenianego na całym świecie - czego ta historia pana nauczyła? Gdyby mógł pan cofnąć się w czasie, jaką radę dałby pan sobie z początków albo młodym zapaleńcom audio, którzy chcieliby pójść w pańskie ślady?

Be careful what you wish for... Mówię to z uśmiechem, ale coś w tym jest: wymarzyłem sobie kiedyś, że audio stanie się całym moim życiem - no i się stało. Ze wszystkimi konsekwencjami: klienci piszą do mnie ze wszystkich stref czasowych, a granica między pasją a pracą przestała u mnie istnieć dobrych kilkanaście lat temu. Niczego jednak nie żałuję. A tak całkiem serio: ta droga nauczyła mnie przede wszystkim tego, że warto mieć marzenia, warto mieć pasję i konsekwentnie dążyć do celu. Zabrzmi to może banalnie, ale w moim przypadku to nie slogan, tylko dosłowny opis biografii. Nie było żadnej drogi na skróty - zaczynałem jak tysiące zapaleńców, od eksperymentów i nocnych odsłuchów. Tym, co odróżniło hobby od zawodu, okazały się pracowitość i determinacja. Druga lekcja to zaufanie własnym uszom i odwaga kwestionowania konsensusu. Gdybym uwierzył, że "bity to bity" i nic więcej się nie da zrobić, żaden z moich produktów by nie powstał.

Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Marcin Ostapowicz - JPLAY

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Cyfrowe audio przeszło w ostatnich latach niesamowitą drogę. Kiedyś wystarczał komputer, skromna kolekcja plików na dysku i DAC podłączony przez USB, dziś mamy serwery muzyczne, transporty sieciowe, dedykowane systemy operacyjne, aplikacje sterujące, serwisy streamingowe i całą infrastrukturę, którą część audiofilów traktuje równie poważnie jak wzmacniacz czy kolumny. Sam przez długi...

Czy moda na winyl się skończy? Jeśli tak, to bardzo dobrze!

Czy moda na winyl się skończy? Jeśli tak, to bardzo…

Od kilku lat mam wrażenie, że czarna płyta przestała być nośnikiem muzyki, a zaczęła pełnić mniej więcej tę samą funkcję co rower typu ostre koło, ekspres kolbowy i broda przystrzyżona tak pieczołowicie, żeby wyglądała na nieprzystrzyżoną. Winyl jest czymś, co po prostu trzeba mieć. Najlepiej całą kolekcję. I choć nie...

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest...

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na...

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum 5 Wireless

Sennheiser Momentum 5 Wireless

Są w świecie audio produkty, których kolejne generacje pojawiają się tak regularnie, że właściwie można ustawiać według nich kalendarz. Co rok nowy smartfon, co dwa lata nowa wersja przetwornika, co...

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Przymierzając się do zakupu hi-endowego systemu stereo, zwykle zaczynamy przeglądać katalogi producentów amerykańskich, niemieckich, brytyjskich, włoskich, francuskich, japońskich albo skandynawskich. W ostatnich latach do tego grona dołączyły także firmy chińskie,...

Matrix Audio ND-1

Matrix Audio ND-1

Jeszcze kilka lat temu kierunek rozwoju cyfrowego audio wydawał się całkowicie oczywisty. Skoro odtwarzacz sieciowy i tak potrzebuje przetwornika, a ten coraz częściej otrzymuje regulację głośności, wyjście słuchawkowe i kilka...

Bannery boczne

Komentarze

Darek
No, Panie Tomaszu, w końcu czyta się przyjemnie bez niepotrzebnego nadęcia czy palenia mózgu. Brzytwa Ockhama dobrze zastosowana :) Gratuluję świetny artykuł, b...
Incommunicado
"Irytujący" falset??? Może ten w Incubus? Serio? On jest genialny! A te niepublikowane utwory to przecież demówki utworow z "Seasons End" z wokalem Fisha i tek...
Garfield
Jest mi to w zasadzie obojętne, bo w winyl nie wszedłem z przyczyn praktycznych. Lubię okazjonalnie posłuchać u kogoś, ale niedogodności użytkowe są dla mnie dy...
marek
Kupiłem gramofon w 2017 roku, miałem frajdę kilka miesiecy. Teraz stoi nieuzywany. FLAC góruje.
meloman nie audiofil
Zacznijmy od tego, że poza starymi tłoczeniami już niewznawianymi, praktycznie 100% materiału z ostatnich 20-30 lat, który trafia na winyl to nagrania zarejestr...

Płyty

The Afghan Whigs - Soft Control

The Afghan Whigs - Soft Control

Przez jednych uznawany za kultowy, przez innych zupełnie nieznany. The Afghan Whigs nigdy nie należał do zespołów, które podbijały listy...

Newsy

Tech Corner

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Czy to w domowym zaciszu, na koncercie, podczas pracy w studiu czy w samochodzie - wzmacniacz jest jednym z kluczowych elementów każdego systemu stereo. Czym właściwie jest? Najprościej można powiedzieć, że jest to układ elektroniczny, którego zadaniem jest wytworzenie na wyjściu sygnału analogowego będącego wzmocnioną kopią sygnału podanego na wejście....

Nowości ze świata

  • Majority is expanding its turntable range with two affordable models aimed primarily at listeners taking their first steps into vinyl. The Stylo follows the more traditional route, combining a proper tonearm, adjustable cartridge setup and built-in phono stage with Bluetooth...

  • Dan Clark Audio's Aeon family has occupied an important place in the company's lineup since 2017, offering much of the engineering associated with its more ambitious planar magnetic headphones in a smaller and more accessible package. Aeon Core now takes...

  • Dual is introducing the CS 718Q, a turntable developed at the company's engineering center in Germany and designed to continue the legacy of the celebrated Series 7. The new model combines direct drive with a carbon-aluminum sandwich tonearm, adjustable tonearm...

Prezentacje

Bez szumów, bez kabli, bez kompromisów - Sennheiser

Bez szumów, bez kabli, bez kompromisów - Sennheiser

Czy znasz firmę Sennheiser? Na to pytanie twierdząco odpowie niemal każdy, kto interesuje się szeroko pojętym sprzętem audio. DJ, prezenter radiowy, producent muzyczny, artysta, gwiazda estrady, kierownik sceny, zapalony gracz, audiofil, a nawet zwyczajny słuchacz mający chrapkę na porządne słuchawki jednej z prestiżowych marek - wszyscy oni prawdopodobnie choć raz...

Poradniki

Galerie

Popularne testy