The Afghan Whigs - Soft Control
- Kategoria: Rock
- Karol Otkała

Przez jednych uznawany za kultowy, przez innych zupełnie nieznany. The Afghan Whigs nigdy nie należał do zespołów, które podbijały listy przebojów i stawały się częścią szeroko rozumianego rockowego mainstreamu, ale przez lata wypracowali sobie bardzo charakterystyczny styl i niezwykle oddane grono słuchaczy. Historia zespołu zaczęła się w połowie lat osiemdziesiątych, od brzmień bliskich raczkującej wówczas scenie grunge, choć zdecydowanie bardziej w okolicach Screaming Trees niż późniejszych gigantów gatunku. Bardzo szybko stało się jednak jasne, że Greg Dulli i spółka nie zamierzają trzymać się jednej stylistycznej szufladki. W kolejnych latach do alternatywnego rocka zaczęły przenikać wpływy soulu, rhythm and bluesa i bardziej klasycznego rockowego grania, a w latach dziewięćdziesiątych. The Afghan Whigs nagrali serię znakomitych albumów, dzięki którym zyskali status jednej z najbardziej osobnych formacji tamtego okresu. Później przyszła długa przerwa. Zespół rozpadł się w 2001 roku, pięć lat później na chwilę wrócił na scenę, a w 2011 roku reaktywował się już na dobre. Co ważne, nie był to powrót polegający wyłącznie na odgrywaniu dawnych przebojów i korzystaniu z nostalgii fanów. The Afghan Whigs zaczęli ponownie nagrywać, a trzy albumy wydane po reaktywacji pokazały, że grupa wciąż ma coś do powiedzenia i potrafi rozwijać swój charakterystyczny język bez udawania, że minione dekady nie istnieją. Teraz do tej późniejszej części dyskografii dołącza "Soft Control".
Nowy krążek ukazuje się cztery lata po premierze "How Do You Burn?" i jeszcze przed jego wydaniem można było całkiem nieźle zorientować się, w jakim kierunku pójdzie zespół. "Soft Control" poprzedzały bowiem cztery single, przy czym każdy z nich pokazywał nieco inne oblicze The Afghan Whigs. "House Of I" to najbardziej bezpośrednia, rockowa odsłona grupy - energiczna, chwytliwa i skonstruowana w taki sposób, że bardzo szybko zostaje w głowie. "Duvateen" przenosi nas w stronę spokojniejszego, lekko soulowego grania, dobrze znanego zarówno z późniejszej twórczości Grega Dulliego, jak i jego drugiego projektu, The Twilight Singers. "Jungle Roux" ponownie podkręca tempo i wraca na bardziej gitarowe tory. Największym zaskoczeniem z całej czwórki okazał się jednak "My Lover", który momentami pokazuje zespół z zupełnie innej strony, bardziej miękkiej, przestrzennej i mniej oczywistej.
Wszystkie przedpremierowe utwory prezentowały wysoki i bardzo równy poziom, więc skutecznie rozpalały apetyt na cały album. Jednocześnie dość jasno sugerowały, że "Soft Control" nie będzie próbą wywrócenia dotychczasowej formuły The Afghan Whigs do góry nogami. I rzeczywiście - dziesięć nowych utworów bez większego problemu można wpisać w estetykę znaną z albumów nagranych po reaktywacji. Nie ma tu gwałtownego zwrotu, eksperymentu dla samego eksperymentu ani próby udowodnienia, że po czterdziestu latach działalności zespół musi nagle wymyślić się od nowa. Tylko czy ktoś naprawdę tego oczekiwał? Ja nie. W przypadku The Afghan Whigs znacznie ważniejsze jest to, czy grupa nadal potrafi znaleźć w swoim stylu świeżość, napięcie i emocje. Na "Soft Control" w większości przypadków potrafi.
Pewien problem pojawia się natomiast przy samej konstrukcji albumu. Wszystkie cztery przedpremierowe single zostały umieszczone na jego początku, przez co pierwsza część płyty jest wyjątkowo mocna i różnorodna, a późniejsza siłą rzeczy sprawia wrażenie nieco spokojniejszej. To o tyle niefortunne, że właśnie single okazują się ostatecznie najjaśniejszymi punktami "Soft Control". Nie oznacza to jednak, że pozostała szóstka wyraźnie odstaje albo pełni rolę wypełniacza. Wręcz przeciwnie - znajdziemy tam kilka bardzo udanych kompozycji, tyle że wymagają one nieco więcej czasu i nie chwytają za ucho tak szybko jak otwierająca album seria.
Bardzo dobrze prezentuje się "The Deepest Part Of The Darkest Shadow", najbardziej balladowy i najspokojniejszy fragment całej płyty. To utwór, który nie potrzebuje mocnego refrenu ani gwałtownych zmian dynamiki, żeby zrobić wrażenie. Zespół daje tu więcej przestrzeni melodii i głosowi Dulliego, dzięki czemu na chwilę cała płyta wyraźnie zwalnia. W "Mariah Luster" dużą rolę odgrywają smyczki, które wzbogacają aranżację i nadają jej bardziej elegancki, chwilami niemal filmowy charakter. "Memphis, Texas" przynosi z kolei harmonijkę ustną i lekko zmienia kolorystykę albumu, nie wybijając go jednak z ustalonego wcześniej rytmu.
Po tym spokojniejszym fragmencie dobrze robi powrót gitarowej energii. "77" i "Loose Talk" ponownie kierują zespół na bardziej rockowe tory, dzięki czemu album odzyskuje tempo i napięcie. To właśnie w takich momentach najlepiej słychać, że The Afghan Whigs nadal potrafią bardzo sprawnie łączyć surowość z elegancją, a ich rockowe granie nie sprowadza się do prostego podkręcenia przesteru. Nawet wtedy, gdy robi się głośniej, w tle cały czas obecne są charakterystyczne dla Dulliego melodie i ten specyficzny, lekko duszny klimat, który trudno pomylić z czymkolwiek innym.
Całość zamyka najdłuższy na płycie "A Simulation". Utwór rozwija się spokojnie i momentami brzmi bardzo intymnie, dzięki czemu dobrze sprawdza się jako finał. Po jego ostatnich dźwiękach zostaje jednak dość specyficzne uczucie. Z jednej strony The Afghan Whigs znów dostarczyli bardzo solidny, spójny i miejscami naprawdę świetny materiał. Z drugiej - wszystko kończy się po zaledwie 36 minutach. Album jest na tyle zwarty i płynny, że ten czas mija wyjątkowo szybko, a kiedy człowiek zaczyna mieć wrażenie, że płyta na dobre się rozkręciła, pojawiają się już ostatnie dźwięki. Przydałby się jeszcze jeden utwór albo trochę bardziej rozbudowana końcówka, która pozwoliłaby "Soft Control" wybrzmieć pełniej.
Nie zmienia to jednak ogólnego obrazu albumu. "Soft Control" pozostawia bardzo dobre wrażenie i jest kolejną płytą, na której fani The Afghan Whigs od razu poczują się jak u siebie. Nie jest to materiał rewolucyjny, nie przynosi nowego rozdziału w historii zespołu i raczej nie przekona do niego osób, które do tej pory pozostawały obojętne na twórczość Grega Dulliego i jego kolegów. Ale też chyba nie taki był cel. The Afghan Whigs od lat poruszają się własną drogą, stopniowo ją poszerzając, zamiast co kilka lat zmieniać kierunek o 180 stopni. "Soft Control" jest kolejnym dowodem na to, że nadal potrafią znaleźć na tej trasie ciekawe miejsca. A skoro wciąż mają dokąd iść, trudno wymagać od nich, żeby nagle skręcali tylko po to, by udowodnić, że potrafią.
Artysta: The Afghan Whigs
Tytuł: Soft Control
Wytwórnia: BMG
Rok wydania: 2026
Gatunek: Alternative Rock
Czas trwania: 36:51
Ocena muzyki![]()












Komentarze