IsoFlare w wydaniu aktywnym - Fyne Audio Cubitt 5
- Kategoria: Newsy sprzętowe
- Mariusz Szczepaniak

Szkocka firma Fyne Audio od początku swojej działalności, czyli już niespełna dziesięć lat, koncentrowała się się niemal wyłącznie na klasycznych kolumnach pasywnych. W tym czasie konsekwentnie rozwijała kolejne serie, przenosząc swoje charakterystyczne rozwiązania z drogich konstrukcji do coraz bardziej przystępnych modeli, ale wzmacniacze, przetworniki cyfrowo-analogowe i szeroko rozumianą elektronikę pozostawiała innym producentom. Cubitt 5 zmienia tę sytuację. To pierwszy kompletny system tego typu w ofercie szkockiej firmy - niewielka para kolumn z własnymi wzmacniaczami, DSP, przetwornikiem cyfrowo-analogowym, Bluetooth, wejściem HDMI i przedwzmacniaczem gramofonowym. Producent pokazywał ten model już wcześniej na targach w Szanghaju i Wiedniu, a teraz wprowadza go do regularnej sprzedaży. Najważniejsze jest jednak to, że przy całej zmianie formuły Fyne Audio nie porzuciło swojej najbardziej charakterystycznej techniki. W Cubitt 5 nadal pracuje współosiowy przetwornik IsoFlare, tyle że tym razem został on od razu zestrojony z aktywną elektroniką.
Każda kolumna wykorzystuje 5-calowy głośnik IsoFlare z 19-mm tytanową kopułką wysokotonową umieszczoną w jego centrum. Taki układ ma działać jak możliwie punktowe źródło dźwięku, poprawiając spójność fazową i stabilność obrazu stereofonicznego także poza idealnym miejscem odsłuchowym. W konstrukcji zastosowano również charakterystyczne zawieszenie FyneFlute, którego profil ma pomagać w wygaszaniu niepożądanych drgań pojawiających się przy krawędzi membrany. Są to rozwiązania dobrze znane z pasywnych modeli Fyne Audio, ale tutaj po raz pierwszy współpracują z cyfrowym podziałem pasma i wzmacniaczami dobranymi konkretnie do zastosowanych przetworników.

Łączna moc systemu wynosi 240 W. W praktyce oznacza to cztery końcówki pracujące w klasie D, po 60 W dla każdej sekcji obu kolumn. Za podział pasma odpowiada DSP, a część cyfrowa przyjmuje sygnały do 24 bitów i 96 kHz. Producent deklaruje pasmo przenoszenia od 43 Hz do 34 kHz przy spadku -6 dB w typowym pomieszczeniu. Całość nie została jednak zbudowana jako para dwóch samodzielnych, bezprzewodowych monitorów. Elektronika i wszystkie gniazda znajdują się w jednej obudowie, natomiast druga kolumna jest z nią połączona przewodem głośnikowym. Standardowo w zestawie znajduje się kabel o długości 3 m, a dla większych odległości można dokupić wersję ośmiometrową. Takie rozwiązanie ma też swoje praktyczne zalety. Do gniazdka trzeba podłączyć tylko jedną kolumnę, a druga pozostaje całkowicie pasywna od strony zasilania. Obie obudowy wykonano z MDF-u i dodatkowo usztywniono wewnętrznie. Tunel bass-refleks znalazł się z przodu, co powinno ułatwić ustawienie Cubittów na półce, biurku albo stosunkowo blisko ściany. Jednostka główna mierzy 260 x 165 x 215 mm i waży 4,2 kg, natomiast druga jest odrobinę głębsza i lżejsza.

Fyne nie próbowało przy tym zamienić Cubitt 5 w kolejny zamknięty system sieciowy z własną aplikacją i obowiązkowym kontem użytkownika. Zamiast tego postawiono na zestaw wejść, który pozwala zbudować bardzo prosty system stereo wokół źródeł, z których wiele osób już korzysta. Bluetooth 5.0 obsługuje aptX HD i AAC, do tego dochodzą wejście analogowe RCA, wejście optyczne oraz HDMI ARC. To ostatnie może przejąć dźwięk z telewizora, więc Cubitt 5 może pełnić także rolę klasycznego zestawu stereo do filmów i seriali. Trzeba jedynie pamiętać, że chodzi o HDMI ARC z sygnałem PCM 2.0, a nie o eARC. Na tylnej ściance znalazło się również wyjście dla aktywnego subwoofera. Jedną z ciekawszych funkcji jest wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy. Obsługuje wkładki MM oraz MC o wysokim poziomie wyjściowym, więc gramofon można podłączyć bezpośrednio do kolumn, bez dodatkowego pudełka po drodze. W praktyce Cubitt 5 może więc obsłużyć telewizor, komputer, gramofon i urządzenia mobilne, a jeśli ktoś chce korzystać z pełnoprawnego streamingu sieciowego, może po prostu dołożyć zewnętrzny transport. Brak Wi-Fi i aplikacji nie każdemu przypadnie do gustu, ale ma też drugą stronę - zestaw nie jest uzależniony od firmowego oprogramowania i można go łatwo połączyć z dowolnym źródłem sieciowym.

Obsługa jest równie prosta jak sama koncepcja. W komplecie znajduje się pilot na podczerwień pozwalający regulować głośność, wybierać wejścia, uruchamiać parowanie Bluetooth i korzystać z podstawowych funkcji odtwarzania. Po około 20 minutach bez sygnału kolumny automatycznie przechodzą w tryb czuwania. Na samych obudowach nie ma rozbudowanego panelu sterującego ani dużego wyświetlacza. To rozwiązanie estetycznie dobrze pasuje do minimalistycznej formy Cubittów. Nowy model wyróżnia się też wyglądem. Fyne przygotowało pięć wersji kolorystycznych - Arctic White, Midnight Black, Olive Green, Pearl Titanium i Pebble Grey. Obudowy mają zaokrąglone krawędzie, a przetwornik IsoFlare otoczono metalowym pierścieniem. Dzięki temu nowy model wygląda bardziej lekko i domowo niż większość klasycznych konstrukcji firmy, ale nadal zachowuje elementy, po których łatwo rozpoznać jego pochodzenie.

Najważniejsza w tej premierze jest jednak sama zmiana kierunku. Fyne Audio przez lata rozwijało klasyczne kolumny pasywne, od niedrogich monitorów po duże modele z serii F1, a teraz po raz pierwszy przygotowało produkt dla kogoś, kto nie chce osobno kupować wzmacniacza, DAC-a i całej reszty elektroniki. Cubitt 5 nie próbuje przy tym zastąpić rozbudowanego systemu streamingowego. Ma raczej być prostą, kompaktową bazą, do której można podłączyć to, czego akurat używamy. Jeśli ten pomysł się przyjmie, trudno wykluczyć, że za pierwszym aktywnym modelem pójdą kolejne. Fyne Audio Cubitt 5 kosztuje w Europie 649 euro za parę, a w Wielkiej Brytanii 549 funtów. Biorąc pod uwagę europejski katalog i typowe relacje między cenami europejskimi a polskimi, "piątki" mogą kosztować około 2799 zł za parę. Jest to jednak estymacja, a nie kwota podana przez oficjalnego dystrybutora.

Źródło: Fyne Audio


















Komentarze