Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Converge - Love Is Not Enough

  • Kategoria: Metal
  • Karol Otkała

Converge - Love Is Not Enough

Kiedy ukazał się ostatni regularny album Converge, nie licząc oczywiście "Bloodmoon: I" nagranego z Chelsea Wolfe, świat wyglądał jeszcze trochę inaczej. Płyty kupowało się w Saturnie, w Empiku dało się czasem trafić na coś więcej niż obowiązkową nowość tygodnia, a fizyczne wydania wciąż sprawiały wrażenie elementu normalnego obiegu, a nie hobby dla upartych. Już wtedy jednak zdobycie tytułów z katalogu Epitaph potrafiło być zaskakująco irytujące. "The Dusk In Us" trzeba było wygrzebywać w ciemnych zakamarkach Internetu, bo w popularnych sklepach długo go nie było. Dziś Saturna nie ma już wcale, stoiska muzyczne w dużych elektromarketach właściwie zniknęły, a cały ten drobny rytuał związany z polowaniem na premierę przeniósł się do sieci. Dwie rzeczy się jednak nie zmieniły. Po pierwsze, dystrybucja wydawnictw Epitaph nadal leży, więc "Love Is Not Enough" można tylko kupić w bardziej niszowych sklepach lub sprowadzić na zamówienie. Po drugie, mimo upływu lat Amerykanie są nadal w wyśmienitej formie, czego dowodem jest właśnie nowy album. Jednak po jego przesłuchaniu można zadać sobie trochę paradoksalne pytanie - dlaczego tak długo i tak krótko?

Nigdy wcześniej zespół nie kazał słuchaczom tak długo czekać na nowe wydawnictwo. Nawet wliczając "Bloodmoon: I", mamy tu pięć lat przerwy. A dlaczego tak krótko? "Love Is Not Enough" trwa jedynie 31 minut - najkrócej w dotychczasowej dyskografii. Biorąc pod uwagę, że "Beyond Repair" to 2,5 minuty spokojnego, instrumentalnego przerywnika, dostajemy niespełna 29 minut rasowego brzmienia Converge, podzielonego na 9 pozostałych utworów. W realiach współczesnej muzyki nie jest to oczywiście nic kompromitującego, ale w przypadku albumu, na który czekało się niemal dekadę, trudno nie odczuć pewnego niedosytu. To nie jest wada, która niszczy odbiór płyty, ale jest to wada realna i trudno udawać, że jej nie ma. Po tak długiej ciszy chciałoby się po prostu jeszcze jednego numeru, jeszcze jednej kulminacji, jeszcze kilku minut materiału, które pozwoliłyby temu powrotowi wybrzmieć pełniej.

To zresztą chyba najbardziej uderzająca rzecz w kontakcie z "Love Is Not Enough". Minęło dziewięć lat od premiery "The Dusk In Us", a mimo to nie ma tu ani śladu artystycznej zadyszki, kombinowania na siłę, rozpaczliwego szukania nowej tożsamości czy też - co w przypadku legend bywa równie częste - wygodnego odcinania kuponów od własnej historii. Converge nie wraca po to, żeby odgrywać żenujący, rocznicowy koncert, ale po to, żeby po raz kolejny uderzyć słuchacza tym samym językiem, którym mówi od dekad, ale z energią i pewnością godną zespołu wciąż głodnego kolejnych sukcesów. I właśnie dlatego nowy album wypada tak dobrze.

"Love Is Not Enough" sprawia wrażenie albumu zwartego, świadomie zbudowanego i pozbawionego zbędnych zapychaczy. Zespół nie rozciąga utworów ponad potrzebę, nie dopisuje przejść tylko po to, żeby zgadzał się czas trwania, nie próbuje też udowadniać, że potrafi być bardziej epicki niż dawniej. To płyta krótka, ale nie pospieszna. Jej dramaturgia jest przemyślana, a materiał rozpisano tak, by zderzać ze sobą dwa dobrze znane oblicza Converge. Z jednej strony mamy więc te wszystkie krótkie, nerwowe, brutalnie skondensowane formy, w których zespół atakuje jak w najlepszych momentach swojej hardcore'owej furii. Z drugiej - kompozycje bardziej rozbudowane, cięższe, gęstsze, mocniej operujące napięciem i miażdżącym klimatem niż samą prędkością.

Album spięty jest klamrą złożoną z utworu tytułowego i "We Were Never The Same", czyli dwóch przedpremierowych zapowiedzi. Pierwszy z nich to szybki, krótki i energiczny strzał w pysk, który mógł mocno rozdmuchać oczekiwania fanów. Od razu ustawia temperaturę całej płyty i przypomina, że Jacob Bannon nadal potrafi wrzeszczeć tak, jakby próbował rozerwać na strzępy nie tylko mikrofon, ale też wszystko, co akurat zalega mu pod skórą. Drugi to już forma zdecydowanie bardziej rozbudowana, bawiąca się tempem i ciężarem. Utwór pokazuje Converge bardziej rozciągnięte, bardziej cierpliwe i bardziej zainteresowane ciężarem niż samą gwałtownością. "We Were Never The Same" nie leci na słuchacza na oślep, tylko buduje napięcie, zagęszcza atmosferę i prowadzi całość ku finałowi z poczuciem dużej wewnętrznej kontroli. Oba kawałki doskonale obrazują to, co czeka nas w pozostałej części wydawnictwa. Do utworu tytułowego można dołączyć chociażby najkrótszy w zestawieniu "Distract And Divide" czy "Force Meets Presence". Z kolei do "We Were Never The Same" pasują "To Feel Something" i walcowaty "Amon Amok". Na tle całości najbardziej wyróżnia się "Gilded Cage" - najspokojniejszy utwór ze sporym fragmentem zaśpiewanym czysto.

Nie ma jednak sensu udawać, że "Love Is Not Enough" jest albumem przełomowym. Nie jest. Wszystkie jego składniki znamy już z wcześniejszych płyt Converge. Słyszeliśmy te nagłe szarpnięcia tempa, te poszarpane riffy Ballou, ten nerwowy puls sekcji rytmicznej, tę charakterystyczną dla Bannona mieszankę desperacji, wściekłości i emocjonalnego rozdarcia. Nowy album nie próbuje przedefiniować zespołu tak, jak robiły to niektóre wcześniejsze wydawnictwa. Nie ma tu też efektu zaskoczenia porównywalnego z "Bloodmoon: I", które otwierało inne przestrzenie i pozwalało Converge wejść w bardziej rozlane, niemal post-metalowe rejony. Tyle że trudno uczciwie uznać to za poważny zarzut. Po trzydziestu kilku latach działalności zespół tej klasy naprawdę nie musi wymyślać siebie od nowa przy każdej premierze. Czasem wystarczy przypomnieć, że wciąż jest się jednym z najlepszych w tym, co robi się od lat. I właśnie to Converge robi tutaj znakomicie.

Właśnie dlatego mój odbiór tej płyty jest tak jednoznaczny i tak ambiwalentny zarazem. Z jednej strony trudno się do niej naprawdę przyczepić. To bardzo dobry album zespołu, który nadal potrafi pisać świetne utwory i nadal ma w sobie ten szczególny rodzaj wewnętrznego napięcia, którego nie da się podrobić. Z drugiej - niedosyt pozostaje i będzie pozostawał. Patrząc na te nieco ponad trzydzieści minut, trudno nie pomyśleć, że po tak długim oczekiwaniu można było dostać odrobinę więcej. To trochę tak, jakby Converge wróciło po latach, przypomniało wszystkim, kto tu wciąż rozdaje karty, i zeszło ze sceny dokładnie w chwili, w której fani są zwyczajnie spragnieni nowych dźwięków. Patrząc na te 31:07 na wyświetlaczu, trudno nie zadać sobie pytania, dlaczego zespół nie zafundował nam chociaż 5 minut więcej? Pewnie nigdy się nie dowiemy. Pozostaje nam tylko liczyć, że na następcę albumu przyjdzie nam czekać zdecydowanie krócej. A może gdzieś po drodze doczekamy się "Bloodmoon: II"?

Artysta: Converge
Tytuł: Love Is Not Enough
Wytwórnia: Epitaph
Rok wydania: 2026
Gatunek: Metalcore
Czas trwania: 31:10

Ocena muzyki
Poziomy7

Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
All Them Witches - House Of Mirrors

All Them Witches - House Of Mirrors

Mniej więcej rok temu przestałem wierzyć, że usłyszymy jeszcze nową muzykę od All Them Witches. Może nie dlatego, że zespół oficjalnie dawał do zrozumienia, że to koniec, ale dlatego, że w przypadku tej grupy cisza zaczęła być coraz bardziej niepokojąca. Amerykanów poznałem przy okazji premiery "Lightning at the Door" i...

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Kiedy opisywałem "Fires Within Fires", uznałem ten album za rozczarowanie. Był dla mnie za krótki, przez co sprawiał wrażenie niedopowiedzianego, a przede wszystkim brakowało mi w nim "polotu" znanego z wcześniejszej twórczości Neurosis. Liczyłem na to, że kolejne wydawnictwo będzie zdecydowanie lepsze. Od tego czasu minęło dziesięć lat. Lata mijały,...

Blindead 23 - Deuterium

Blindead 23 - Deuterium

Gdybym miał stworzyć zestawienie dziesięciu najlepszych polskich albumów metalowych nagranych w tym milenium, "Affliction XXIX II MXMVI" byłby jednym z moich pierwszych wyborów. Trzecie wydawnictwo Blindead to prawdopodobnie najlepsza rzecz, jaka przydarzyła się polskiemu post-metalowi. To właśnie od tego krążka rozpocząłem swoją przygodę z zespołem. Dopiero później cofnąłem się do...

Darkthrone - Pre-Historic Metal

Darkthrone - Pre-Historic Metal

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wielokrotnie próbowałem podejść do twórczości Darkthrone. Wszystkie te próby prędzej czy później kończyły się niepowodzeniem. Aż do zeszłego roku. W końcu zaskoczyło - i to do tego stopnia, że dyskografia Norwegów niemal za jednym zamachem wylądowała u mnie na półce. To chyba kolejny dowód na...

Megadeth - Megadeth

Megadeth - Megadeth

Megadeth nie jest zespołem, który trzeba komukolwiek przedstawiać, ale w tym przypadku warto zrobić wyjątek, bo mówimy o płycie mającej szczególny ciężar gatunkowy. Mówimy przecież o jednym z najważniejszych zespołów w historii metalu, formacji współtworzącej wielką czwórkę thrashu - zespół, który przez ponad cztery dekady nie tylko przetrwał wszystkie możliwe...

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Matrix Audio ND-1

Matrix Audio ND-1

Jeszcze kilka lat temu kierunek rozwoju cyfrowego audio wydawał się całkowicie oczywisty. Skoro odtwarzacz sieciowy i tak potrzebuje przetwornika, a ten coraz częściej otrzymuje regulację głośności, wyjście słuchawkowe i kilka...

Bluesound Powernode (2025)

Bluesound Powernode (2025)

Kiedy w 2019 roku testowaliśmy Bluesounda Powernode 2i, całą opowieść rozpoczęliśmy od pytania o różnicę między audiofilem a melomanem. Ten pierwszy miał doskonale znać nazwy i symbole interesujących go urządzeń,...

Pylon Audio Opal 23 mkII

Pylon Audio Opal 23 mkII

Większość producentów sprzętu stereo chce, abyśmy kojarzyli ich markę z modelami pozycjonowanymi jak najwyżej - najlepszymi, najbardziej atrakcyjnymi wizualnie i wykorzystującymi najbardziej zaawansowane rozwiązania techniczne. Kupując niedrogie monitory z błyszczącym...

Bannery boczne

Komentarze

Garfield
@1piotr13 - Młodzi ludzie podążający za modą na retro. Do tego samego grona kierowane są kasetowe odtwarzacze.
1piotr13
Nie wiem do jak szerokiego grona jest kierowany przenośny CD. Teraz, kiedy w telefonie lub innym przenośnym grajku masz tysiące plików oraz streaming z platform...
Hubert
Miałem Diamondy 28 i szybko się z nimi pożegnałem. Na początku było woow, niestety z czasem denerwował mnie ten misiowaty, przeciągnięty bas z ogonem i wycofana...
Robert
Czy powyższa ocena dotyczy urządzenia z regulacją głośności w Matrix TS1, czy aby uzyskać taki efekt, trzeba skorzystać z oddzielnego przedwzmacniacza?
Komentarz 2
@Komentarz - Spokojnie, jest zasilanie...

Płyty

All Them Witches - House Of Mirrors

All Them Witches - House Of Mirrors

Mniej więcej rok temu przestałem wierzyć, że usłyszymy jeszcze nową muzykę od All Them Witches. Może nie dlatego, że zespół...

Tech Corner

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Czym powinien kierować się miłośnik sprzętu audio przy wyborze wzmacniacza? Gdyby na tak postawione pytanie można było udzielić prostej i zwięzłej odpowiedzi, pewnie nikt nie zawracałby sobie głowy testami i odsłuchami. Przyjmijmy jednak, że mamy już pewne rozeznanie w temacie, a z długiej listy dostępnych na rynku modeli chcemy wybrać...

Nowości ze świata

  • FiiO is expanding its range of desktop audio equipment with the Level 1, a compact integrated amplifier designed to drive passive loudspeakers. The new model combines a Class D power amplifier, a built-in digital-to-analogue converter, Bluetooth connectivity, traditional tone controls...

  • Wharfedale has introduced the Elysian R series, a refreshed version of its flagship loudspeaker range. This is not an entirely new project, but rather a carefully considered evolution of speakers that already occupied a special place in the British brand's...

  • Pylon Audio has introduced the Opal 23 mkII, a new version of one of its best-known floorstanding loudspeakers. The model develops a concept that has been part of the Polish manufacturer's catalog for years - a full-size, reasonably priced loudspeaker...

Prezentacje

Brytyjskie podejście do oryginalnego brzmienia - Quad

Brytyjskie podejście do oryginalnego brzmienia - Quad

Jak podaje popularna internetowa encyklopedia, Quad, inaczej wszędołaz, to pojazd czterokołowy przeznaczony głównie do sportu i rekreacji. Zwykle jest to coś w rodzaju czterokołowego motocykla, który doskonale nadaje się do jazdy poza drogami utwardzonymi. Ze względu na walory napędowe znajduje zastosowanie w wojsku, ratownictwie górskim i rolnictwie. Dla audiofila ten...

Cytaty

PatrickRothfuss.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.