Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy. HD 414, HD 580, HD 600, HD 650, HD 800, Orpheus, a do ostatnich hitów z pewnością można zaliczyć HD 660S2 i stosunkowo świeże HD 490 PRO. To nie są po prostu kolejne symbole w katalogu, ale punkty odniesienia, do których prędzej czy później wraca każdy, kto interesuje się słuchawkami trochę poważniej niż na zasadzie "byle grały i miały wytrzymały akumulator". Sennheiser ma jednak pewien sekret, którego świadomi są tylko wkręceni w temat profesjonaliści i audiofile - zdecydowanie preferuje konstrukcje otwarte. Najsłynniejsze, najbardziej kochane i najczęściej wspominane modele tej firmy nie izolowały słuchacza od otoczenia. Zupełnie jakby konstruktorzy Sennheisera chcieli powiedzieć, że choć zamknięcie muzyki w ciasnym pudełku jest technicznie możliwe, nie jest korzystne z punktu widzenia jakości brzmienia. Oczywiście Sennheiser produkował też słuchawki zamknięte. Nie można udawać, że nie było HD 25, HD 280 PRO, HD 380 PRO, Momentum czy wielu innych modeli, z których część zdobyła bardzo mocną pozycję w studiach, radiu, na scenie albo w codziennym użytkowaniu. Rzecz w tym, że kiedy myśli się o Sennheiserze jako o firmie, która wyznacza standardy brzmienia, przed oczami najczęściej stają konstrukcje otwarte. HD 600 i ich pochodne przez lata były czymś w rodzaju audiofilskiego wzorca metra z Sèvres. HD 800 pokazały, jak daleko można przesunąć granice przestrzeni i przejrzystości w dużych słuchawkach dynamicznych. HD 490 PRO, które całkiem niedawno namieszały na rynku, też są otwarte. Zamknięte Sennheisery pełniły bardziej konkretne role. Były stworzone do pracy, do izolacji, dla DJ-a, dla realizatora - kogoś, kto nie może pozwolić sobie na "przeciek" do mikrofonu. Robiły to, co powinny, nie odstawały od konkurencji ani nie zbierały negatywnych opinii. Były dobre, ale trudno pozbyć się myśli, że brakowało w nich tego błysku, przekonania i poczucia, że oto firma po raz kolejny pokazuje, jak powinny brzmieć słuchawki. Przypadek?

W ostatnich latach coś zaczęło się jednak zmieniać. Najpierw były HD 820 - dziwny, kosztowny, odważny eksperyment, w którym Sennheiser postanowił zamknąć filozofię HD 800 za szkłem. Nie wszystkim się to spodobało, ale sam pomysł był fascynujący. Później pojawiły się HD 620S, czyli próba zbudowania zamkniętych słuchawek domowych o bardziej audiofilskim charakterze. A teraz mamy HD 480 PRO, które są przypadkiem jeszcze ciekawszym, bo nie wyrastają z konsumenckiej części katalogu, lecz z działu profesjonalnego. Można na nie patrzeć jak na zamkniętą odpowiedź na HD 490 PRO - model, który ma zachować możliwie dużo z nowego sposobu myślenia Sennheisera o ergonomii, funkcjonalności i neutralnym brzmieniu, ale jednocześnie rozwiązać największy problem "czterysta dziewięćdziesiątek" - fakt, że są otwarte.

W przypadku słuchawek profesjonalnych otwarta konstrukcja jest jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. W spokojnym pokoju, przy biurku, z dobrym przetwornikiem lub wzmacniaczem otwarte słuchawki potrafią być cudowne. Dają powietrze, swobodę, mniej męczą, pozwalają łatwiej ocenić przestrzeń. W studiu sprawa nie jest już taka prosta. Jeśli nagrywamy wokal, mikrofon nie powinien zbierać tego, co leci w słuchawkach. Jeśli pracujemy przy konsoli, na planie, w sali prób albo w pomieszczeniu, w którym ktoś inny stuka w klawiaturę, rozmawia, przesuwa krzesło albo właśnie sprawdza stopę perkusji, otwarte słuchawki przestają być komfortowym luksusem, a zaczynają być problemem. Można oczywiście powiedzieć, że do tego służą zamknięte modele studyjne. Tyle że każdy, kto miał z nimi do czynienia trochę dłużej, wie, że to nie jest takie proste. Zamknięcie muszli bardzo często oznacza mniej powietrza, bardziej problematyczny bas, większe zmęczenie, mocniejszy docisk i wrażenie izolacji, która jest wynikającą z warunków koniecznością, a nie czymś, co ma zapewniać nam komfort i jak najlepsze brzmienie.

HD 480 PRO mają być odpowiedzią właśnie na ten problem. Ich premiera, ogłoszona 21 kwietnia 2026 roku, była o tyle ciekawa, że Sennheiser nie przedstawił ich jako następcy tańszych, popularnych modeli zamkniętych, lecz jako zamknięty odpowiednik HD 490 PRO - otwartych słuchawek, którymi firma wyraźnie próbowała otworzyć nowy rozdział w swojej profesjonalnej ofercie. Opisywany model to zamknięte, wokółuszne słuchawki dynamiczne stworzone z myślą o nagraniach, monitoringu, produkcji, pracy mobilnej, a także o miksie wtedy, gdy potrzebna jest izolacja od otoczenia. Oficjalnie producent mówi o uczciwej charakterystyce tonalnej, bardzo dobrze kontrolowanym basie i komforcie pozwalającym na długie sesje. Brzmi znajomo, bo podobne założenia przyświecały HD 490 PRO. Różnica polega na tym, że tam mieliśmy słuchawki otwarte, które mogły korzystać z naturalnych przewag takiej konstrukcji, a tutaj projektanci musieli zmierzyć się z ograniczeniami zamkniętych muszli. I właśnie dlatego HD 480 PRO są tak interesujące. Jeśli Sennheiserowi udało się wreszcie zrobić zamknięte słuchawki, które nie brzmią jak rozwiązanie awaryjne, tylko jak pełnoprawny członek tej samej rodziny, może to być ważniejsza premiera niż kolejna wariacja na temat HD 600.

Od razu należy więc podkreślić, że z racji swojego rodowodu i zastosowania najpewniej nie będą to słuchawki dla każdego. Nie mają łączności bezprzewodowej, nie mają aktywnej redukcji hałasu, nie mają aplikacji z korektorem, trybu transparentnego ani przycisku, którym można przywołać asystenta głosowego. W materiałach prasowych nie znajdziemy też obietnicy, że oto nasze życie stanie się bardziej kreatywne, mobilne i inspirujące. Jak to w świecie profesjonalnego audio, firma musi skupiać się na konkretach. To ważne, bo Sennheiser ma w świecie słuchawek studyjnych pozycję szczególną. Nie musi nikomu udowadniać, że potrafi budować mikrofony, systemy bezprzewodowe, słuchawki i urządzenia przeznaczone dla zawodowców. A co z pozostałymi klientami? Czy tym modelem powinni zainteresować się także audiofile? W czasach, gdy za dwa tysiące złotych można kupić słuchawki bezprzewodowe z nowoczesnymi kodekami, systemem aktywnej redukcji hałasu i akumulatorami, dzięki którym jedno ładowanie wystarcza na tydzień normalnego użytkowania, taki produkt wydaje się niemal staroświecki. Ale może właśnie dlatego jest tak odświeżający. Futerał, kabel, pady, pałąk, zamknięte muszle - zero czarów. Pozostaje tylko pytanie, czy to wszystko działa tak dobrze, jak powinno.

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Wygląd i funkcjonalność

HD 480 PRO nie próbują udawać luksusowego bibelotu. Ich wzornictwo jest dość surowe i podporządkowane ergonomii, a nie efektowności. To słuchawki, które wyglądają tak, jak powinien wyglądać sprzęt przeznaczony do studia - bez chromowanych ozdób, drewnianych pierścieni, błyszczących wstawek i prób przypodobania się użytkownikom sprzętu przenośnego. Czarne muszle, prosta konstrukcja pałąka, duże pady, odłączany przewód, obracane czasze i możliwość złożenia słuchawek na płasko tworzą całość, która może nie wywoła zachwytu przy pierwszym kontakcie, ale szybko zaczyna ujawniać sens poszczególnych decyzji. W sprzęcie studyjnym to zresztą zwykle dobry znak. Jeżeli po pięciu minutach patrzymy na urządzenie i widzimy głównie rozwiązania praktyczne, a nie stylistyczne ambicje projektanta, prawdopodobnie jesteśmy bliżej właściwego celu. HD 480 PRO nie imponują jednym wielkim patentem, tylko zestawem sensownych decyzji. Dokładnie tak samo było w HD 490 PRO. Patrzyło się na nie i można było dojść do wniosku, że to po prostu lekkie, porządne, nieprzesadnie efektowne słuchawki. Dopiero po chwili człowiek zaczynał zauważać, że kabel można przepiąć na drugą stronę, pady są wygodne i można je łatwo wymienić, całość składa się na płasko, futerał jest twardy i nie za duży, a przewody nie są dobrane przypadkowo. W HD 480 PRO ten sposób myślenia wraca, choć w nieco innej formie.

W pierwszym kontakcie opisywane nauszniki sprawiają wrażenie lekkich i zbyt plastikowych. Poza lśniącym, metalowym pałąkiem trochę brakuje tu luksusowych smaczków, ale może była to przemyślana decyzja, bowiem słuchawki bez kabla ważą 272 g. Jak na zamknięte nauszniki profesjonalne to wynik bardzo dobry. W praktyce ta liczba ma większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. Słuchawki ważące 350 czy 400 g mogą być świetne przez pół godziny, ale po kilku godzinach zaczynamy czuć każdy gram. Tu Sennheiser ewidentnie założył, że słuchawki mają siedzieć na głowie długo, a użytkownik nie powinien po godzinie marzyć o przerwie. Nie chodzi zresztą wyłącznie o niską masę, ale także o sposób rozłożenia nacisku, pracę pałąka i kształt padów. Producent mówi o Special Axes Geometry, czyli specjalnej geometrii osi mającej dopasowywać muszle do głowy tak, aby nacisk był bardziej równomierny. Brzmi to jak coś, co normalny człowiek natychmiast przepuści przez filtr marketingowy, ale po doświadczeniach z HD 490 PRO jestem skłonny uwierzyć, że niemieccy inżynierowie rzeczywiście poświęcili temu tematowi sporo czasu.

HD 480 PRO są składane na płasko. Muszle obracają się w sposób ułatwiający transport i pracę przy jednym uchu. Szybkie odłożenie słuchawek na biurko, wrzucenie ich do torby, podwieszenie przy stanowisku albo przeniesienie między pomieszczeniami jest więc łatwiejsze. Ciekawym elementem są pady z rozwiązaniem o wiele mówiącej nazwie Comfort Zone for Glasses. Sennheiser odrobił lekcję, której wielu producentów wciąż nie chce odrabiać, chociaż liczba realizatorów, muzyków i zwykłych użytkowników noszących okulary jest przecież ogromna. W zamkniętych słuchawkach okulary są problemem podwójnym. Po pierwsze, zauszniki potrafią po prostu uwierać. Po drugie, mogą zaburzyć uszczelnienie, a w konstrukcji zamkniętej to natychmiast przekłada się na płytki bas i izolację od otoczenia. Jeżeli pad nie obejmuje ucha szczelnie, słuchawki zaczynają grać inaczej. Niekiedy różnica jest subtelna, ale bywa też dramatyczna - bas znika, środek staje się chudszy, całe strojenie przestaje mieć sens. HD 480 PRO mają specjalnie ukształtowaną strefę padów, która powinna zmniejszać ucisk na zauszniki i jednocześnie ograniczać utratę szczelności. To nie jest funkcja, którą widać na pierwszy rzut oka, ale w codziennej pracy może mieć większe znaczenie niż niejedna spektakularna technologia. Jako okularnik potwierdzam - jest wygodnie, a między głową a padami nie tworzą się dziury, przez które ulatniają się wszystkie korzyści wynikające z użycia zamkniętych nauszników.

W tym momencie warto zrobić pauzę, aby pomówić o dwóch dostępnych wersjach opisywanego modelu. Podobnie jak w przypadku HD 490 PRO, do wyboru mamy wariant podstawowy i wersję z dopiskiem "Plus". Do testu otrzymałem właśnie tę drugą. Różnice sprowadzają się do wyposażenia dodatkowego. W odmianie podstawowej otrzymujemy tylko miękki worek ochronny, natomiast HD 480 PRO Plus są sprzedawane z twardym etui. W Polsce podstawowe HD 480 PRO kosztują 1739 zł, a wersja Plus 1909 zł. Dopłata za twardy case nie jest mała, ale może być uzasadniona. Jeżeli słuchawki mają jeździć między studiem, salą prób, domem i planem nagraniowym, miękki worek jest raczej minimalnym zabezpieczeniem niż realną ochroną. I tu pojawia się pierwszy zgrzyt, szczególnie jeśli pamiętamy, co Sennheiser dorzucał do HD 490 PRO Plus. Tam dostawaliśmy zestaw wyglądający tak, jakby ktoś w firmie uznał, że skoro już robimy coś dla profesjonalistów, nie będziemy żałować na dodatkach. Drugi, inny komplet padów, druga poduszka mocowana do wewnętrznej części pałąka, drugi, dłuższy kabel - to nie były drobnostki w stylu ściereczki z mikrofibry, tylko ważne elementy pozwalające dostosować nauszniki do naszych wymagań. Do jednej roboty mogliśmy założyć im welurowe pady i podpiąć 3-metrowy przewód, a do codziennego słuchania użyć materiałowych poduszek i kabla o długości 1,8 m. Było bogato. W HD 480 PRO wyposażenie jest skromniejsze. Nie ma ani drugiego kompletu padów, ani dodatkowej poduszki na pałąk, ani dwóch przewodów. Czyli co, za te dodatkowe trzy i pół stówy dostajemy... twarde etui? Okej, ono jest fajne, ale bez przesady. Trudno odczytywać to inaczej jak tylko spadek formy. Jeżeli futerał jest jedyną różnicą między modelem standardowym a tym z "plusem", równie dobrze można było wprowadzić jedną wersję z twardym pokrowcem za 1849 zł.

W standardowym zestawie znajduje się 3-metrowy kabel spiralny zakończony małym jackiem z adapterem 6,3 mm. I tu dochodzimy do jednego z najważniejszych rozwiązań w całym projekcie. Kabel można podłączyć do lewej albo prawej muszli. Po obu stronach znajdują się gniazda, a to nieużywane można zabezpieczyć gumową zaślepką. W świecie domowego audio mogłoby to uchodzić za detal, ale w studiu ma ogromne znaczenie. Gitarzysta może chcieć mieć kabel po innej stronie niż wokalista. Realizator przy biurku może mieć interfejs z lewej albo z prawej. Pianista, perkusista, basista albo osoba pracująca przy konsolecie nie zawsze ma luksus ustawienia źródła sygnału tam, gdzie producent słuchawek sobie to wymyślił. Możliwość wyboru strony prowadzenia przewodu jest małym udogodnieniem, które po kilku dniach pracy może okazać się jednym z tych rozwiązań, do których trudno później nie tęsknić. W HD 490 PRO to rozwiązanie było jednym z tych smaczków, po których człowiek zaczynał rozumieć, że projektanci naprawdę konsultowali się z ludźmi pracującymi ze sprzętem. HD 480 PRO kontynuują ten pomysł.

Sam przewód jest typowo studyjny w swoim charakterze. Spiralny odcinek przy muszli ma dawać odrobinę elastyczności i ograniczać przenoszenie stuków i drgań kabla na obudowę. To kolejny problem, który w odsłuchu domowym często bywa pomijany, ale w trakcie nagrań może doprowadzać do szału. Kabel ocierający się o blat, instrument, ubranie albo statyw potrafi produkować mechaniczne hałasy, które w słuchawkach zamkniętych są szczególnie irytujące. Sennheiser poradził sobie z tym bardzo dobrze - mikrofonowanie przewodu jest niskie, a rozwiązanie z krótką spiralą działa zgodnie z przeznaczeniem. Z drugiej strony, kabel spiralny nie każdemu będzie odpowiadał poza studiem. Przy biurku, podczas rekreacyjnego słuchania albo przy laptopie może sprawiać wrażenie cięższego i mniej wygodnego niż zwykły kabel prosty. Dobrze więc, że Sennheiser oferuje przewody opcjonalne, w tym kable proste 1,8 m i 3 m, kabel spiralny oraz przewód zbalansowany 4,4 mm. Zakładając HD 480 PRO na głowę, należy pamiętać o jednym drobiazgu - lepiej nie mieć na sobie koszuli ze sztywnym kołnierzykiem ani bluzy z kapturem. Efekt ocierania się muszli o ubranie jest mocno słyszalny i o wiele bardziej irytujący niż w słuchawkach otwartych.

Z materiałów producenta wynika, że jednym z ważniejszych argumentów przemawiających za HD 480 PRO jest serwisowalność. Pady są wymienne, dostępne są kable, etui i elementy platformy powiązanej także z HD 490 PRO. Poduszki zdejmuje się tak samo - nawet ta na pałąku trzyma się na takim samym rzepie jak w modelu otwartym. Pełna modułowość i kompatybilność. W sprzęcie profesjonalnym ma to większe znaczenie niż eleganckie opakowanie. Słuchawki pracujące codziennie w studiu zużywają się inaczej niż model, który raz na jakiś czas wyciągamy z szuflady. Pady chłoną pot, kabel jest deptany, wyginany i szarpany, pałąk pracuje, elementy mechaniczne dostają w kość. Możliwość kupienia części zamiennych jest warunkiem sensownej eksploatacji. Na tym tle HD 480 PRO wypadają bardzo dobrze, choć trzeba uczciwie powiedzieć, że zestaw podstawowy mógłby być bogatszy. Przy cenie przekraczającej 1700 zł chciałoby się zobaczyć w pudełku nie tylko kabel spiralny i miękki worek, ale również kabel prosty albo dodatkowy komplet padów. Sennheiser uznał jednak, że użytkownik sam dobierze akcesoria do swoich potrzeb. Niby uczciwie, ale znów wracamy do HD 490 PRO. Dlaczego tam można było dorzucić kilka gratisów do zestawu, a tutaj już stało się to niewykonalne albo nieopłacalne? Jeszcze większą ciekawostką jest to, że w podstawowej wersji oba modele kosztują tyle samo, 1739 zł, natomiast w wersji z plusem HD 480 PRO wyceniono na 1909 zł, a HD 490 PRO na 2079 zł. Innymi słowy do otwartego modelu w droższej odmianie firma dorzuca więcej gadżetów, ale też odrobinę więcej sobie za tę przyjemność liczy.

Kabel można podłączyć do lewej albo prawej muszli. Po obu stronach znajdują się gniazda, a to nieużywane można zabezpieczyć gumową zaślepką. W świecie domowego audio mogłoby to uchodzić za detal, ale w studiu ma ogromne znaczenie.

Ogólną jakość wykonania nowych Sennheiserów oceniam wysoko, z zastrzeżeniem, że pewne zastosowane w nich rozwiązania wprost wynikają z funkcji, jaką zgodnie z założeniem mają pełnić. To nie są hi-endowe nauszniki dla audiofilów, którzy mogą wygodnie rozsiąść się w fotelu i słuchać muzyki, czytając książkę lub popijając ulubiony sok z winogron. Jeśli dodamy do tego cenę, pewne sprawy trzeba postawić jasno - tu nie ma miejsca na drewniane muszle, szklane dekielki ani potężne mocowania pałąka ze stali nierdzewnej. HD 480 PRO to sprzęt utylitarny, pozbawiony jakichkolwiek ozdób. Większość konstrukcji jest wykonana z tworzywa sztucznego, ale takiego, które sprawia wrażenie wytrzymałego, gotowego na różne trudy codziennego użytkowania. Opisywane nauszniki sprawiają wrażenie sprzętu, który można intensywnie eksploatować. Mimo wszechobecnego plastiku nic tu nie skrzypi ani nie stuka. A jeśli chcecie szukać biżuterii, przyjrzyjcie się gniazdom w muszlach i współpracującemu z nimi wtykowi. To nie brzydkie dwupinowe złączki ani nawet nie 3,5-mm jacki, ale miniaturowy XLR. Piękna robota. Warto też wspomnieć o oznaczeniach brajlowskich lewego i prawego kanału. Niby mała rzecz, ale pokazuje pewną kulturę projektowania. Takich detali nikt nie wymyśla przypadkiem na końcu spotkania marketingowego. To raczej znak, że projekt został albo gruntownie przemyślany, albo pewne rzeczy wprowadzono do niego z automatu, bo w firmach działających kilkadziesiąt lat takie wzorce przenosi się z pokolenia na pokolenie. W HD 480 PRO jest więcej takich drobiazgów. Żaden samodzielnie nie wywraca świata do góry nogami, ale razem tworzą świetne wrażenie. HD 480 PRO nie są słuchawkami pięknymi w audiofilskim sensie, nie są też luksusowe ani szczególnie efektowne, ale wydają się być do bólu uczciwe. Sprawdźmy zatem, czy z rzeczywistością pokrywają się też zapewnienia producenta dotyczące brzmienia.

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Brzmienie

Przy HD 480 PRO największa pokusa polega na tym, aby cały opis brzmienia sprowadzić do pytania, czy grają jak zamknięte HD 490 PRO. Tyle że taka odpowiedź byłaby zbyt prosta i niesprawiedliwa wobec obu modeli. HD 490 PRO są słuchawkami otwartymi, a więc korzystają z czegoś, czego nie da się przypisać konstrukcji zamkniętej. Mają więcej naturalnego oddechu, swobody i łatwiejszą scenę. HD 480 PRO muszą poradzić sobie z zupełnie innym problemem. Mają izolować, odcinać użytkownika od otoczenia, zachować stabilny bas i jednocześnie nie brzmieć tak, jakby ktoś założył na przetworniki małe plastikowe wiaderka. Jeśli spojrzymy na nie w ten sposób, przestaniemy oczekiwać kopii HD 490 PRO, a zaczniemy doceniać to, co Sennheiser próbował osiągnąć. Do tego niemal od razu dochodzi drugie zastrzeżenie - HD 480 PRO to nie są słuchawki stworzone po to, aby ich właściciel, meloman łamane na audiofil, od czasu do czasu wyjął je z szuflady, pocmokał nad rysunkiem drewna na muszlach, odpalił Pink Floydów, Dianę Krall albo Agnes Obel i pozachwycał się, jak wiele piękna jest na tym świecie. Ich zadanie jest inne. Mają pokazywać materiał w sposób wiarygodny, stabilny i przewidywalny. Mają umożliwiać ocenę proporcji, charakteru basu, ustawienia wokalu, separacji instrumentów, artykulacji i problemów w nagraniu. Jednocześnie nie mogą męczyć, bo narzędzie, które po godzinie robi z głowy pole bitwy, przestaje być użyteczne. W tej właśnie równowadze - między dokładnością a zdrową równowagą - kryje się sens HD 480 PRO.

Moje pierwsze wrażenie było takie, jakbym założył na głowę parę maleńkich monitorów studyjnych. Dźwięk był konkretny, uporządkowany, wyrazisty, czytelny, skoncentrowany na właściwym oddaniu muzycznych proporcji, a do tego szybki, świetnie kontrolowany i całkowicie wyzerowany w kwestii barwy. Miał też w sobie coś, co można nazwać celowym osuszeniem - zupełnie jakby słuchawki chciały nam powiedzieć, że ich misją jest podanie nam przygotowanego przez realizatorów dania do oceny, a nie polewanie go tłustym sosem i mieszanie składników ze sobą. W pierwszej chwili owa suchość może wydawać się nieprzyjemna, ale wystarczy dać uszom kilka minut, aby się do niej przyzwyczaiły i potem najzwyczajniej w świecie nie zwracamy na nią uwagi. Dostajemy za to cały szereg korzyści wynikających z tego, że dźwięk jest tak konkretny. Nie trzeba czekać długo, abyśmy na ulubionych, dobrze znanych nagraniach zauważyli coś ciekawego, zwrócili uwagę na jakiś niesłyszany dotąd element i cofnęli pasek przewijania o kilkadziesiąt sekund, mrucząc pod nosem "chwila, a co to było?". I nie chodzi o jakieś szmery czy detale pojawiające się w zakresie wysokich tonów. Przeciwnie - tutaj takie "zaskakujące" wydarzenia mogą ujawnić się w całym paśmie. Nie polega to wyłącznie na tym, że usłyszymy jakiś dźwięk, którego do tej pory nigdy nie zarejestrowaliśmy, ale również na tym, w jaki sposób HD 480 PRO ustawiają to, co już znamy. Coś, co traktowaliśmy jako zdarzenie trzecioplanowe, może nagle wynurzyć się na powierzchnię, zbliżyć się do dźwięków z pierwszego planu. Odgłosy, które uważaliśmy za rozmyty element tła, mogą ukazać własną strukturę i nabrać większego sensu. Cholerka, czy przypadkiem nie jest to spełnienie marzeń profesjonalistów i audiofilów uwielbiających nie tyle chłonąć, co analizować każdą sekundę nagrania? Nawet jeśli wiąże się to z pewną sterylnością i suchością - okej, tak miało być. Jest to nieodłączny element studyjnej estetyki, który w połączeniu z innymi atrybutami pozwala po prostu efektywnie wykonywać pracę - nie słuchać wybranego fragmentu dziesięć razy, tylko puścić go raz i wiedzieć, na czym się stoi. Oczywiście nie jest to przejrzystość absolutna, bo do poziomu hi-endowych słuchawek za kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych sporo jeszcze brakuje, ale w tej cenie i do takich zadań - petarda.

Owo studyjne "imadło" słychać przede wszystkim w basie. W wielu zamkniętych modelach dół pasma jest albo podbity, albo dziwnie przytłumiony, albo szybki, ale pozbawiony masy. Czasami imponuje głębią, ale w gruncie rzeczy jest to tylko jednostajne buczenie, które nie pokazuje różnicy między stopą, kontrabasem, syntezatorem i nisko strojoną gitarą. W HD 480 PRO bas jest jednym z najważniejszych elementów profesjonalnej estetyki, ale nie dlatego, że chce wyjść przed szereg. Raczej dlatego, że wreszcie nie trzeba z nim walczyć. Jest konkretny, sprężysty i bardzo uporządkowany. Nie sprawia wrażenia podkręconego tylko po to, aby słuchawki brzmiały efektowniej w sklepie. Nie jest też przesadnie odchudzony, jakby projektanci bali się, że każdy dodatkowy gram niskich tonów zostanie odebrany jako zdrada ideałów neutralności. To bas, który ma wystarczająco dużo ciała i nawet jeśli nie daje subwooferowego masażu brzucha, wzorowo trzyma się w ryzach. Daje podstawę nagraniu, pokazuje puls i ciężar, a jednocześnie nie zalewa średnicy. W kontekście zastosowań studyjnych to może być najważniejsza cecha HD 480 PRO. Tutaj bowiem dół ma być głęboki, dobrze kontrolowany i nasycony, ale bez typowego dla wielu słuchawek napompowania. To bardzo ważna różnica. Bas nie służy tu do robienia wrażenia, lecz do przekazywania informacji. I robi to znakomicie.

Średnica jest bliska, czytelna i naturalna. Wokale nie chowają się za fundamentem basowym, ale też nie są wypychane na twarz w sposób, który po kilkunastu minutach zaczyna drażnić. W tym zakresie słychać pokrewieństwo z nową filozofią profesjonalnego Sennheisera - chodzi o pokazanie informacji, nawet jeśli będzie się to wiązało z delikatnym osuszeniem. Dobre słuchawki studyjne nie powinny robić z wokalu aksamitnej poduszki, bo wtedy przestają być użyteczne, ale nie powinny też wydobywać każdego szmeru tak, jakby nagranie było rozkładane na części na stole operacyjnym. HD 480 PRO lokują się gdzieś pośrodku. Są konkretne, ale nie chłodne. W miarę bezpośrednie, ale nie natarczywe. Potrafią pokazać fakturę głosu, ustawienie mikrofonu, czasami nawet pozwalają nam odetchnąć, pokazując trochę powietrza wokół instrumentów, ale nie robią z tego wielkiego wydarzenia. Są cudownie niewzruszone tym, co o nich myślimy i ani myślą przymilać się na siłę. Są narzędziem, które wie, do czego służy. A tak na marginesie, jestem ciekawy, jak zmieni się brzmienie HD 480 PRO nie po kilkunastu czy kilkudziesięciu, ale kilkuset godzinach grania. Nie od dziś wiadomo, że nauszniki tej marki potrzebują długiego i intensywnego wygrzewania. HD 600 grają inaczej po miesiącu, inaczej po roku, a jeszcze inaczej po dziesięciu latach użytkowania. Ich brzmienie wygładza się, porządkuje, nabiera kultury. Jeśli z HD 480 PRO będzie podobnie, mogę tylko zazdrościć tym, którzy zafundują im solidną szkołę życia. Po dwutygodniowym teście nie jestem jednak w stanie tego sprawdzić.

Najciekawsza w kontekście całej tej studyjnej filozofii jest jednak góra pasma. HD 490 PRO były słuchawkami bardzo przejrzystymi, dynamicznymi i doświetlonymi. Miały w sobie coś z klasycznego Sennheisera - bez szorstkości dawnych HD 600, ale z większą rozdzielczością, powietrzem i energią. HD 480 PRO idą w stronę spokojniejszej, może nawet ciut wygładzonej prezentacji. Wysokie tony są owszem pełne informacji, ale też gładkie, kulturalne i bezpieczne. Nie próbują za wszelką cenę imponować blaskiem. I bardzo dobrze, bo w słuchawkach studyjnych zbyt oczywista góra często oznacza problem. Jeżeli recenzenci mówią, że wysokie tony są spektakularne, krystaliczne, rozświetlone i wyciągające każdy detal, zwykle warto zachować ostrożność. Taki charakter może być atrakcyjny przy pierwszym odsłuchu, ale przy dłuższej pracy może prowadzić do zmęczenia i błędnych decyzji. HD 480 PRO idą raczej w stronę góry nieagresywnej i "długodystansowej". Wysokie tony w ich wydaniu są czyste i szybkie, ale bez ostrych krawędzi, bez podkreślania każdego syknięcia i bez szklistości. To bardzo sensowna decyzja, jeśli słuchawki mają służyć także do monitoringu i wielogodzinnej pracy. Widać tu raczej dążenie do tego, aby można było pracować długo. Bądźmy szczerzy - w zakresie wysokich tonów wszelkie błędy i potknięcia są dobrze słyszalne i nie ma potrzeby, aby monitory czy słuchawki podkreślały każdy taki moment niczym sprzęt pomiarowy, ogłaszający wykrycie podejrzanego wydarzenia głośnym piknięciem i zapaleniem się czerwonej lampki na biurku. Poza tym gdyby do szybkiego, delikatnie odchudzonego basu, czytelnej, nasyconej informacjami, ale suchawej i "telefonicznej" średnicy dodano jeszcze agresywną, rozjaśnioną, bezkompromisową górę, mogłoby się zrobić naprawdę nieprzyjemnie. Moim zdaniem cofając się o pół kroku, Sennheiser podjął dobrą decyzję. Przejrzystość wysokich tonów na tym nie ucierpiała, a jeśli nawet, to warto było przehandlować ją za możliwość pracy z tymi słuchawkami bez uczucia zmęczenia po 15 minutach i pojawiającej się w głowie myśli "o nie, znowu...", gdy ponownie zakładamy je na głowę.

HD 490 PRO są modelem, po który sięgamy, gdy chcemy posłuchać muzyki dla przyjemności albo zobaczyć dane nagranie szerzej, niemal jak podczas odsłuchu na kolumnach, a HD 480 PRO - gdy potrzebujemy podejść bliżej i mieć pewność, że zobaczymy wszystko jak na dłoni, otrzymamy dźwięk w jego najbardziej skoncentrowanej, wolnej od przypadkowych zdarzeń formie.

Najciekawsze jest to, że HD 480 PRO to nie HD 490 PRO z zamkniętymi muszlami. Otwarte "czterysta dziewięćdziesiątki" robiły ogromne wrażenie przejrzystością, szybkością i stereofonią, ale przy całej swojej jakości i rozdzielczości były po prostu przyjemne w odbiorze. HD 480 PRO wydają się bardziej skupione na spójności, kontroli dołu i stabilności w trudniejszych warunkach. Można powiedzieć, że HD 490 PRO są modelem, po który sięgamy, gdy chcemy posłuchać muzyki dla przyjemności albo zobaczyć dane nagranie szerzej, niemal jak podczas odsłuchu na kolumnach, a HD 480 PRO - gdy potrzebujemy podejść bliżej i mieć pewność, że zobaczymy wszystko jak na dłoni, otrzymamy dźwięk w jego najbardziej skoncentrowanej, wolnej od przypadkowych zdarzeń formie. Opisywane nauszniki są tak skupione na swojej misji, że realizują ją niemal we wszystkich aspektach prezentacji i w każdym zakresie częstotliwości. Ich brzmienie jest przez to bardzo spójne, choć nie w takim sensie, w jakim używamy tego określenia w testach audiofilskich kolumn czy wzmacniaczy lampowych. Tam bardziej chodzi nam o poczucie jednorodności dźwięku, braku barier między poszczególnymi fragmentami pasma. Tutaj - o ten sam charakter i cel. A który z zakresów jest tu gwiazdą? Który wybija się na pierwszy plan? Chyba żaden. To zresztą bardzo "sennheiserowskie" podejście. Najlepsze słuchawki tej marki rzadko próbowały imponować jednym fragmentem pasma. Ich siła częściej polegała na tym, że po dłuższym czasie człowiek przestawał analizować strojenie i zaczynał po prostu ufać temu, co słyszy. HD 480 PRO wydają się iść właśnie w tę stronę, tyle że w formule zamkniętej i profesjonalnej.

Co oprócz tego? Przestrzeń jest całkiem dobra jak na słuchawki zamknięte, ale nie ma sensu udawać, że prawa fizyki zostały anulowane. HD 480 PRO nie grają tak swobodnie jak dobre konstrukcje otwarte. Nie mają tej samej ilości powietrza i nie tworzą tak naturalnego wrażenia przestrzeni wokół głowy. Ale też nie brzmią skrajnie klaustrofobicznie. W niektórych zamkniętych nausznikach wystarczy spędzić kilka minut, aby odnieść wrażenie, że siedzimy w małej kabinie. HD 480 PRO unikają tego efektu. Źródła pozorne są dobrze poukładane, separacja jest wyraźna, a pogłosy nie zlewają się w jednolitą poświatę. Jasne - w porównaniu ze słuchawkami otwartymi wciąż czujemy się, jakbyśmy siedzieli w ciasnym pokoju, ale nie w więziennej celi. Dobre wrażenie robi również dynamika. Słuchawki nie są ospałe ani miękkie. Wszystko to powinno być pokazane z należytą szybkością, ale bez sztucznego utwardzenia. To ważne, bo część zamkniętych modeli próbuje udawać precyzję poprzez wyostrzenie konturów - dorabianie czegoś, czego w nagraniu nie ma. Sennheiserowi udało się osiągnąć imponujący efekt bez tego typu sztuczek. HD 480 PRO są zwarte, rytmiczne, szybkie, ale zachowują masę i płynność. Nie robią z muzyki serii krótkich impulsów, tylko pozwalają jej oddychać na tyle, na ile pozwala konstrukcja zamknięta.

Ostatecznie brzmienie HD 480 PRO można opisać jako bardzo rozsądny kompromis, ale słowo "kompromis" nie powinno być tu rozumiane pejoratywnie. Każde słuchawki są kompromisem. Pytanie brzmi, czy jest chaotyczny i przypadkowy, czy świadomy. Tutaj nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. HD 480 PRO grają charakterystycznie, ale tylko dlatego, że właśnie tak miały grać. Sennheiser nie próbował stworzyć zamkniętych słuchawek, które będą brzmiały efektownie podczas odsłuchu w sklepie. Nie próbował też stworzyć narzędzia tak ostrego, że po godzinie pracy będziemy błagali o przerwę i ściszali muzykę, aby ulżyć sobie w cierpieniu. HD 480 PRO mają być dokładne, ale nie agresywne. Izolujące, ale nie klaustrofobiczne. Lekkie, ale nie delikatne. I takie właśnie są. Stanowią bardzo mocną propozycję dla ludzi, którzy potrzebują jednych zamkniętych słuchawek do poważnej pracy, a nie tylko kolejnego modelu do kolekcji.

Największym komplementem, jaki można wystawić HD 480 PRO, jest chyba to, że po pewnym czasie przestajemy myśleć o nich jak o zamkniętych słuchawkach "z problemami do zaakceptowania". Zaczynamy traktować je jak pełnoprawne narzędzie. Nie idealne, nie magiczne, nie zastępujące dobrych monitorów ani otwartych HD 490 PRO w każdym zastosowaniu, ale na tyle dopracowane, że nie trzeba szukać nic lepszego. Zamknięta konstrukcja przestaje być wymówką, a staje się atutem, który w pełni wykorzystano. Zamiast dawać nam kopię HD 490 PRO, Niemcy stworzyli słuchawki skoncentrowane na swojej robocie. Totalnie profesjonalne, ze wszystkimi plusami i minusami takiej sytuacji. Moim zdaniem jest to duże osiągnięcie, ponieważ Sennheiser zawsze preferował otwarte nauszniki. Wszystko jedno, czy chodziło o stworzenie nowego flagowca, takiego jak HD 800, czy nawet słuchawek studyjnych, takich jak HD 490 PRO - preferencje firmy były jasne. HD 480 PRO pokazują, że zamknięte muszle nie muszą być obciążeniem, a słuchawki tego typu wreszcie nie są dodatkiem do katalogu, czymś na zasadzie "no jak już naprawdę musicie, to okej - są", tylko obszarem, na którym można zbudować coś naprawdę wartościowego.

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Budowa i parametry

Sennheiser HD 480 PRO to dynamiczne słuchawki wokółuszne o konstrukcji zamkniętej. Zastosowano w nich 38-mm przetwornik dynamiczny, a więc rozwiązanie klasyczne, ale wciąż najbardziej uniwersalne i w profesjonalnych słuchawkach bardzo dobrze uzasadnione. Sennheiser nie próbuje tu przyciągać uwagi planarną membraną, egzotyczną topologią ani hasłami, które nie zawsze przekładają się na praktykę. Najważniejsza jest cała architektura akustyczna - przetwornik, komora, tłumienie, geometria muszli, pady i kontrola rezonansów. Producent podkreśla zastosowanie ultralekkich cewek i magnesów neodymowych. To standard współczesnych przetworników dynamicznych wyższej klasy, ale w kontekście HD 480 PRO warto połączyć to z opisem szybkości i kontroli. Lżejszy układ drgający powinien lepiej reagować na impulsy, a mocny napęd magnetyczny pomaga utrzymać membranę w ryzach.

Kluczową technologią konstrukcyjną jest Vibration Attenuation System. Producent opisuje go jako zespół rozwiązań ograniczających niepożądane drgania, odbicia i zniekształcenia, szczególnie istotne w konstrukcjach zamkniętych. W praktyce chodzi o kontrolę energii, która w otwartych słuchawkach może w dużej mierze uciec na zewnątrz, a w zamkniętych zostaje w muszli i zaczyna żyć własnym życiem. Jeżeli nie zostanie odpowiednio wytłumiona, wraca do membrany, podbarwia dźwięk, rozmywa bas i wprowadza charakterystyczny "pudełkowy" nalot. Sennheiser najwyraźniej postawił sobie za cel ograniczenie tego efektu tak mocno, jak to możliwe bez rezygnacji z izolacji. Owa izolacja jest czysto mechaniczna - wynika z konstrukcji muszli, padów, docisku i uszczelnienia. To rozwiązanie bardziej przewidywalne w pracy profesjonalnej, bo nie wprowadza dodatkowego przetwarzania i nie zmienia charakteru dźwięku w zależności od algorytmu.

Interesująca jest także informacja o pochodzeniu produkcji. HD 480 PRO są projektowane w Niemczech i ręcznie montowane w Rumunii. Firma od lat rozwija zaplecze produkcyjne w Europie, a rumuński zakład pojawia się w komunikacji korporacyjnej jako miejsce związane z pracą manualną, testami końcowymi i pakowaniem. Kiedyś może odczytalibyśmy to jako informację o tym, gdzie kryją się oszczędności, ale jeśli mam być brutalnie szczery, to wolę słuchawki wyprodukowane w Rumunii niż w Niemczech, ale nie będę rozwijał tej myśli, aby nie wyjść na rasistę i ksenofoba. Jeśli chodzi o parametry, deklarowane pasmo przenoszenia rozciąga się od 3 Hz do 28,7 kHz, ale ze spadkiem -10 dB. Ważniejsze są inne dane - impedancja 130 Ω, czułość 107 dB, zniekształcenia poniżej 0,5%. Oznacza to, że HD 480 PRO nie są słuchawkami typowo mobilnymi w sensie konstrukcji projektowanej pod smartfon, ale nie są też ekstremalnie trudne do napędzenia. Powinny współpracować z dobrymi interfejsami audio, wzmacniaczami słuchawkowymi, wyjściami studyjnymi i sprzętem profesjonalnym, natomiast pełnię swoich możliwości pokażą raczej z sensownym źródłem lub wzmacniaczem słuchawkowym niż przypadkową "dziurką".

Werdykt

Sennheiser HD 480 PRO są dokładnie takim modelem, jakiego brakowało po premierze HD 490 PRO. I choć byłem tamtym modelem zachwycony i wciąż uważam go za jedną z najmocniejszych propozycji nie tylko w katalogu Sennheisera, ale w świecie normalnych, uczciwych, przewodowych słuchawek w ogóle, trudno było zignorować narzekania osób, dla których profesjonalne nauszniki muszą być zamknięte i kropka. Z otwartymi można pracować w samotności albo w domu - w warunkach, w których i tak moglibyśmy użyć monitorów bliskiego pola, nie zakładając niczego na głowę, natomiast jeśli towarzyszy nam jakikolwiek hałas albo naszym podstawowym narzędziem pracy jest mikrofon, nie będziemy przecież używać otwartych słuchawek, bo lepiej grają i mają "szerszą scenę".

HD 480 PRO nie są tak efektowne jak HD 490 PRO, nie mają ich swobody i nie próbują udawać, że zamknięta konstrukcja może zachowywać się dokładnie tak samo jak otwarta. Są inne. Bardziej skupione na swoim zadaniu, bardziej praktyczne, stawiające na izolację, kontrolę basu i komfort pracy w warunkach, w których otwarte słuchawki nie mają racji bytu. A jednocześnie zachowują coś z tego nowego sennheiserowego języka projektowania - lekkość, ergonomię, sprytne prowadzenie kabla, dbałość o detale, wymienność elementów i brzmienie, które jest charakterystyczne, w pewnym sensie nawet dziwne, bo dokładnie takie miało być. HD 480 PRO i HD 490 PRO to nie rywale, tylko dwa narzędzia z tej samej skrzynki. HD 490 PRO wybrałbym do spokojnego, krytycznego odsłuchu, pracy nad przestrzenią, dłuższego słuchania w domu i sytuacji, w których nie muszę odcinać się od otoczenia. HD 480 PRO wziąłbym tam, gdzie potrzebna jest większa odporność na warunki zewnętrzne oraz totalne skupienie na dźwięku. Jeśli ktoś ma oba modele, właściwie trudno wyobrazić sobie bardziej logiczny duet do pracy ze słuchawkami. Jeśli natomiast ma wybrać tylko jeden, odpowiedź zależy od stylu pracy. W cichym pokoju wygrają otwarte. W realnym świecie, w którym sąsiedzi zakłócają nam nagrywanie podcastu, mikrofon stoi metr od głowy, a sesję trzeba skończyć dzisiaj, zamknięte HD 480 PRO mogą okazać się znacznie rozsądniejszym wyborem.

Najciekawsze jest jednak coś innego. Mam wrażenie, że Sennheiser po latach ostrożnego obchodzenia się ze słuchawkami zamkniętymi zaczyna traktować je poważnie. Nie jako obowiązkowy dodatek do katalogu, nie jako produkt dla DJ-ów albo realizatorów, którzy i tak kupią, bo muszą, ale jako kategorię, w której można zrobić coś naprawdę dopracowanego. HD 820 były próbą pokazania, że nawet hi-end można zamknąć w szklanej muszli. HD 620S przeniosły ten pomysł bliżej domowego użytkownika. HD 480 PRO robią coś jeszcze praktyczniejszego - biorą nową, profesjonalną filozofię HD 490 PRO i przenoszą ją tam, gdzie otwarte słuchawki zwyczajnie nie mogą wejść. Minusy? Wszechobecny plastik, utylitarna stylistyka i słabe wyposażenie wersji z "plusem", gdzie w zestawie powinno znaleźć się to, co widzieliśmy w HD 490 PRO - dwa kable, dwa komplety padów i dwie wewnętrzne poduszki pałąka. W rzeczywistości dopłacamy tylko za twardy futerał. Na szczęście pasują tu wszystkie akcesoria od HD 490 PRO i nie trzeba na nie polować - można je dokupić za całkiem rozsądne pieniądze, budując dokładnie taki zestaw, jakiego potrzebujemy. Może to też jest jakieś rozwiązanie.

Podsumowując, HD 480 PRO to jedna z najciekawszych słuchawkowych premier, jakie w ostatnim czasie dane mi było przetestować. To nie są kolejne słuchawki, które mają spodobać się wszystkim. Nie próbują zrewolucjonizować świata, ale rozwiązują bardzo konkretne problemy w sposób, który wydaje się dojrzały i przemyślany. Czy spodobają się audiofilom? Niektórym - tym, którzy lubią bliski kontakt z muzyką i analityczne odsłuchy - na pewno tak. Przede wszystkim jest to jednak model kierowany do zawodowców i tu nie mam najmniejszych wątpliwości - każdy, dla kogo dźwięk to nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim praca, od razu zrozumie, z czym ma do czynienia. I prawdopodobnie nie będzie musiał tego zbyt długo analizować. Powie tylko "dobry sprzęt", złoży zamówienie, weźmie fakturę i od pierwszego dnia zacznie traktować swoje nowe Sennheisery tak, jak budowlaniec traktuje wiertarkę, lekarz stetoskop, a szef kuchni swój ulubiony nóż. Gdybym zawodowo zajmował się nie tylko słuchaniem i ocenianiem, ale także tworzeniem muzyki, na pewno chciałbym mieć takie narzędzie na swoim biurku.

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Dane techniczne

Typ słuchawek: zamknięte, wokółuszne, dynamiczne
Pasmo przenoszenia: 3 Hz - 28 kHz (-10 dB)
Przetworniki: 38 mm, magnesy neodymowe
Poziom ciśnienia akustycznego (SPL): 130 dB
Czułość: 107 dB/1 Vrms
Impedancja: 130 Ω
Zniekształcenia: 0,5%
Przewody: Jack 3,5 mm + przejściówka na 6,3 mm
Masa: 272 g
Cena: 1739 zł (HD 480 PRO), 1909 zł (HD 480 PRO Plus)

Sprzęt do testu dostarczyła firma Aplauz. W artykule wykorzystano zdjęcia udostępnione przez firmę Sennheiser.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga3Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy8

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy6

Muzykalność
Poziomy5

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo1

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy7

Tłumienie hałasu
Poziomy6

Cena
Poziomy7


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest...

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na...

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut nie był przypadkowym wejściem w świat audio, lecz przedsięwzięciem realizowanym przez zespół doświadczonych specjalistów - inżynierów i menedżerów, którzy pracowali już przez dekady przy wysoce zaawansowanych projektach w obrębie przetworników,...

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który nikogo już nie zabierze?

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który…

Na pewne rzeczy w życiu czeka się tak długo, że człowiek zaczyna wątpić, czy w ogóle dożyje ich spełnienia. Jedni latami wypatrują nowej płyty ulubionego zespołu, inni odliczają dni do kolejnego sezonu ukochanego serialu, a audiofile? Cóż, oni od niemal dekady czekali, aż Spotify wreszcie wprowadzi streaming w bezstratnej jakości....

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy....

FiiO FT7

FiiO FT7

Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne...

Advance Paris A12 Apex

Advance Paris A12 Apex

Advance Paris nie jest marką nową, choć przez długi czas funkcjonowała na rynku trochę obok głównego nurtu audiofilskich rozmów. Firma wystartowała w 1995 roku jako Advance Acoustic. Początkowo oferowała zestawy...

Bannery boczne

Komentarze

stereolife
@Artur - To jest raczej uzależnione od źródła. Jeżeli odtwarzacz ma konstrukcję symetryczną, prawdopodobnie warto będzie sprawdzić, czy połączenie XLR okaże się...
Mary
A jakie to modele? Bo mnie interesuje ten temat...
słuchacz
@Artur - Trzeba to sprawdzić na słuch i nie instalować w ciemno. Niestety znakomita większość wzmacniaczy z wejściami zbalansowanymi (obojętne, tranzystor czy l...
Marcin
Jako były posiadacz Charybdis podpisuję się pod całym testem recenzji. Już wkrótce naprawię swój błąd i powrócę do nich ;) Nie słyszałem obiektywnie nic co grał...
Artur
Witam. Widzę, że dołożono kartę rozszerzeń XLR. Czy jest dużo różnica między RCA a XLR ? Warto zainwestować w to rozszerzenie?

Płyty

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Kiedy opisywałem "Fires Within Fires", uznałem ten album za rozczarowanie. Był dla mnie za krótki, przez co sprawiał wrażenie niedopowiedzianego,...

Newsy

Tech Corner

Bluetooth w sprzęcie audio - wersje, kodeki, ustawienia

Bluetooth w sprzęcie audio - wersje, kodeki, ustawienia

W dobie niesamowitej popularności bezprzewodowego sprzętu audio trudno zaprzeczyć, że jest to przyszłość. I to nie tylko jeśli chodzi o urządzenia mobilne, ale także te, z których korzystamy w domu. Trzymając w ręku smartfon czy tablet, potrzebujemy przecież tylko kompatybilnej z nimi elektroniki, aby móc wygodnie odtwarzać muzykę z ulubionego...

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Poradniki

Listy

Galerie

Dyskografie

Budgie - Zapomniany gatunek

Budgie - Zapomniany gatunek

Deski skrzypiały pod nogami, kiedy wchodził na strych. Strach jednak tłumiła fascynacja nowym, nieznanym wcześniej miejscem. Spróchniałe schody nie miały...

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Thorens Reference

Thorens Reference

W dzisiejszych czasach często słyszy się głosy, że produkcja współczesnych urządzeń audio jest bardziej podyktowana względami finansowymi, niż dbałością o...

Słownik

Poprzedni Następny

Anti-skating

Siła przeciwpoślizgowa w gramofonach analogowych lub po prostu system przeciwdziałania sile dośrodkowej działającej na wkładkę. Podczas odtwarzania płyty winylowej, igła gramofonu poruszająca się w rowku jest przyciągana do środka płyty....

Cytaty

AldousHuxley.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.