Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Audio-Technica VM760SLC

Audio-Technica VM760SLC

Kolekcjonowanie i odtwarzanie czarnych płyt to sport dla odważnych i wytrwałych. Pół biedy jeśli mówimy tylko o hobbystycznym, okazjonalnym szlifowaniu i sytuacjach, w których winylom otrzymanym w większości od rodziców i dziadków lub zdobytym za śmieszne pieniądze na giełdach, wyprzedażach i targach staroci towarzyszy budżetowy gramofon. Kiedy jest to sposób na poznawanie zapomnianej, często niedostępnej w serwisach streamingowych muzyki, nikt nie przejmuje się ustawianiem ramienia z dokładnością do ułamka milimetra, a już tym bardziej nie przekonuje nikogo, że jest to jedyna słuszna forma kontaktu z prawdziwym dźwiękiem, jest to nawet całkiem sympatyczne. Dobre towarzystwo, szklanka lub kieliszek ulubionego trunku, ciekawa muzyka odtwarzana na vintage'owym sprzęcie - jest klimat, prawda? Czasami jednak zastanawiam się, po co ktokolwiek miałby zawracać sobie głowę zabawą w winyle i gramofony na serio. No, wiecie, tak ze wszystkimi tego konsekwencjami. Z wybieraniem nagrań, które nie zostały nagrane na komputerze, a potem wydane na winylu, ale zarejestrowane w tej formie od samego początku... Z dbałością o jakość i poprawność ustawień każdego elementu toru... Z dobieraniem wkładki do ramienia na podstawie jej masy i podatności statycznej, ze skrupulatnym myciem nawet świeżo zakupionych płyt i kupowaniem wszelkich dostępnych na rynku akcesoriów, takich jak wiszące nad gramofonem szczoteczki do zbierania ładunków elektrostatycznych. Nie ma na to logicznego wytłumaczenia, jednak ilekroć odpalam swój gramofon, przypominam sobie, o co w tym szaleństwie chodzi. Wcale nie o klimat czy jakieś metafizyczne przeżycia zakorzenione w naszej tęsknocie za czasami, w których wszystko wydawało się prostsze, ale o dźwięk. To brzmienie jest po prostu wyjątkowe i koniec, kropka.

W ostatnich latach wielu melomanów zdecydowało się wrócić do winyli. Jedni odkopali swoje stare płyty i sprzęt służący do ich odtwarzania, inni zaczynali od zera, ale to nie ma znaczenia - w obu przypadkach nawet po krótkim kontakcie z gramofonami i akcesoriami gramofonowymi łatwo zrozumieć, że jest to skomplikowana układanka. Puszczanie muzyki z serwisu streamingowego na bezprzewodowych głośnikach to przy tym zajęcie dla kompletnych noobów. Jeśli komuś wydawało się, że prawidłowe podłączenie nowoczesnego wzmacniacza z kolumnami i siecią Wi-Fi jest trudne, powinien spróbować zmontować i uruchomić jeden z budżetowych gramofonów, reklamowanych jako "gotowe do użycia po wyjęciu z pudełka". Ci, którzy - wszystko jedno, czy w innej epoce, czy zupełnie niedawno - oswoili się z tematem, a nawet podjęli kilka prób ulepszenia swojego toru analogowego, zapewne wiedzą, że bazą takiego projektu musi być oczywiście dobry, prawidłowo zmontowany i ustawiony gramofon, jednak z punktu widzenia jakości i charakteru brzmienia kluczowe są dwa inne elementy - wkładka i phono stage. Jeśli nigdy nie braliśmy pod uwagę możliwości wymiany zainstalowanej fabrycznie, zwykle kiepskiej wkładki na model z wyższej półki, a nasz phono stage go maleńka płytka zamontowana we wzmacniaczu lub samym gramofonie, daleko nie zajedziemy. Co robić? Wymiana obu tych elementów, szczególnie jeśli oczekujemy postępu o charakterze małej rewolucji, a nie ledwo zauważalnej poprawy, pociągnie za sobą duże koszty. Fajna wkładka MC to minimum 2000 zł, sensowny przedwzmacniacz - 3000 zł, interkonekt - co najmniej 500 zł. A gdyby tak zrobić to na raty? Cóż, to będzie trudne, ponieważ rzadko który gramofon lub wzmacniacz ma wbudowany przedwzmacniacz, który współpracuje z wkładkami MC. Z MM nie ma problemu, ale z reguły te wkładki są tańsze, a więc - tak przyjęło się uważać - gorsze. Oczywiście można kupić wkładkę MM z wysokiej półki, ale czy ma to jakikolwiek sens? Ha! Postanowiłem to sprawdzić, biorąc do testu jeden z najciekawszych kartridży tego typu dostępnych na naszym rynku. Oto Audio-Technica VM760SLC.

Audio-Technica VM760SLC

Audio-Technica VM760SLC

Wygląd i funkcjonalność

Widząc złotą obudowę, można odnieść wrażenie obcowania z produktem z najwyższej półki. Nie chodzi mi oczywiście o potencjalny koszt takiego materiału, bo cieniutką powłokę z tego cennego metalu można zaaplikować nawet do tanich wtyków lub terminali w budżetowych kolumnach i nikt nie robi z tego wielkiego zagadnienia. Producenci audiofilskich wkładek gramofonowych przyzwyczaili nas jednak do tego, że takich "sygnałów" nie puszczają w świat z byle powodu. Przyjęło się, że modele z pierwszych stron katalogu mają zwyczajne, plastikowe korpusy, często w bardzo jaskrawych kolorach, później zaczynają się kartridże utrzymane w bardziej eleganckiej, stonowanej kolorystyce, a w tych najbardziej wyczynowych zobaczymy na przykład tytan (Ortofon MC Anna Diamond), egzotyczne drewno (Sumiko Palo Santos Presentation) albo zupełnie odjazdowe materiały, takie jak chociażby ręcznie ozdabiana ceramika (JICO Seto-Hori). Ceny wkładek z tej ostatniej grupy zaczynają się na poziomie, który przeciętny zjadacz chleba uznałby za absurdalny, a kończą na wartościach, które nawet dla audiofilów są trudne do przełknięcia. Weźmy chociażby wspomnianą wyżej trójkę. JICO Seto-Hori to właściwie budżetówka, bowiem kosztuje 4290 zł. Śmieszne. Za Sumiko Palo Santos Presentation trzeba zapłacić 24999 zł. To już bardziej hi-endowa kwota. Ortofon MC Anna Diamond kosztuje natomiast 44999 zł. Sprawdziłem, czy za tyle da się dzisiaj kupić nowy samochód. Otóż mimo galopującej inflacji podobno jest to możliwe. A więc sprawne, choć spartańsko wyposażone auto prosto z salonu czy ekskluzywny przedmiot, który mieści się w dłoni? Wiem, że takie porównanie nie jest do końca uczciwe, ale daje do myślenia. VM760SLC wyceniono na 3299 zł i na pierwszy rzut oka wydaje się, że to pomyłka. Wkładka jest bowiem tak śliczna i wydaje się tak zaawansowana technicznie, jakby należała do świata najbardziej luksusowego osprzętu gramofonowego, jaki można znaleźć na rynku. Nie jestem fanem pokrywania wszystkiego złotem, ale tutaj od samego początku, jeszcze zanim ujrzymy danie główne na własne oczy, mamy wrażenie obcowania z wyjątkowo rzadkim, hi-endowym produktem. Wystarczy spojrzeć na pudełko - czarne, satynowe, z dyskretnymi oznaczeniami i ledwo widocznymi opisami w językach angielskim i francuskim. To nie jest sprzęt dla ludzi, którzy nie wiedzą, co kupili.

Pozytywne wrażenie nie opuszcza nas po wyjęciu wkładki z ozdobnego kartonu. Tak właściwie, wyciągamy z niego sporą kasetkę wykonaną z czarnego i przezroczystego tworzywa. Wkładka spoczywa na płytce wykonanej ze szczotkowanego aluminium. Coś pięknego, a przecież to tylko ozdoba! Po uniesieniu przezroczystej pokrywy, w którą wpuszczono srebrną tabliczkę z firmowym logo, możemy dobrać się do właściwej zawartości, którą zawieszono na "headshellu" z ciemnego plastiku. Element ten został osadzony w mocowaniu, które zwalniamy za pomocą małego, pomarańczowego przycisku, wyraźnie oznaczonego strzałką. Cały "headshell" pozwoli nam się wówczas delikatnie wysunąć z ciasnego otworu. W tym momencie zaczynają się schody. Wkładkę z plastikowym elementem łączy tylko jedna śruba, więc sprawa wydaje się prosta, ale hola hola - jej łeb znajduje się tak blisko korpusu wkładki, że próba odkręcenia tej śruby w takiej pozycji skończy się jego uszkodzeniem. Pomyślałem, że kto jak kto, ale Japończycy nie zrobiliby tego przez przypadek. Najwyraźniej chcieli zwrócić uwagę użytkownika na to, że VM760SLC nie jest jakąś tam pierwszą lepszą wkładką. Sięgnąłem więc po instrukcję obsługi i sprawa się wyjaśniła. Otóż przed rozdzieleniem wkładki i "headshella" trzeba zdjąć osłonę igły, a więc cały czarny element ze złotym zawiasem i poprzeczką, którą można obrócić o 90 stopni, osłaniając w ten sposób najdelikatniejszą część całego kartridża. Instrukcja mówi "pociągnij", więc pociągnąłem i faktycznie, osłona wyszła - uwaga, uwaga - razem z igłą. Po usunięciu tego elementu naszym oczom ukazuje się cała złota (tak naprawdę aluminiowa) obudowa wkładki, a my zyskujemy swobodny dostęp do otworów montażowych. Po odkręceniu jednej śruby wkładka jest uwolniona i gotowa do montażu na ramieniu. Aby nam to ułatwić, producent dorzucił do zestawu maleńki, niemagnetyczny śrubokręt, dwa komplety złotych śrub o różnych długościach (na zdjęciach producenta widoczne są trzy komplety, ale ja w dostarczonym do testu egzemplarzu znalazłem dwa, a woreczek był fabrycznie zapieczętowany i wątpię, aby ktoś podwędził z niego dwie śrubki), dwie pasujące do nich nakrętki, dwie silikonowe podkładki, cztery króciutkie przewody w standardowych kolorach i pędzelek. Niewątpliwym plusem takiej konstrukcji jest, podobnie jak w wielu wkładkach MM, możliwość wymiany samej igły bez konieczności wyrzucania do kosza całej wkładki. Owa igła została oznaczona symbolem VMN60SLC. Pomyślicie - super, w razie jakiegoś drobnego wypadku przy pracy lub zwyczajnego zużycia tego elementu wystarczy zapłacić kilka stówek za nową igłę? Otóż aż tak różowo nie jest. Za VMN60SLC trzeba bowiem zapłacić około 2500 zł, a to praktycznie 80% ceny nowej wkładki.

Myliłby się jednak ten, kto pomyśli, że VM760SLC to wkładka dla amatorów. Owszem, może i jest to konstrukcja typu MM, może w porównaniu z hi-endową konkurencją jest podejrzanie tania, ale na jej montaż radzę zarezerwować sobie więcej czasu. W przeciwnym wypadku, jak to z osprzętem gramofonowym bywa, ryzyko popełnienia głupiego błędu drastycznie wzrośnie. Już samo wyjęcie wkładki z opakowania sprawia, że na czole pojawiają nam się drobne kropelki potu, a później jest jeszcze ciekawiej - głównie za sprawą mocowania. Całe szczęście, że operację tę przeprowadza się ze zdemontowaną igłą. Inaczej właściwie trudno sobie to wyobrazić. Plus jest taki, że ten delikatny element przez cały czas pozostaje poza obszarem naszego zainteresowania i jest wpinany we wkładkę właściwie na samym końcu, kiedy już poradzimy sobie ze śrubami, przewodami i prawidłowym ustawieniem wszystkich parametrów geometrycznych. I teraz najlepsze - w gramofonie z odkręcanym headshellem będzie to jeszcze wyglądało całkiem rozsądnie, a w każdym razie będzie jak najbardziej wykonalne, nawet dla kogoś, kto wcześniej wymieniał wkładkę raz w życiu albo nie robił tego nigdy, posiłkując się jedynie dostępnymi w sieci poradnikami i filmikami. W przypadku jednolitego ramienia tak łatwo już nie będzie. Zamiast nagwintowanych otworów, w które śrubki wystarczy wkręcić od góry, przez odpowiednie punkty montażowe w ramieniu, VM760SLC ma bowiem zupełnie puste dziury, w związku z czym do jej zamocowania musimy z każdej strony opanować dwa elementy - śrubę i nakrętkę. Żeby było śmieszniej, producent wyraźnie radzi robić to w taki sposób, w jaki wkładka jest mocowana na czas transportu - z łbem śruby przylegającym do wkładki, a nakrętką po stronie przeciwnej, a więc na główce ramienia. Dlaczego? Cóż, w odwrotnej sytuacji śruba może okazać się za długa i nie będziemy mogli wsadzić na miejsce igły wraz z jej plastikową osłoną (choć przy odrobinie szczęścia może będzie to możliwe, ponieważ taki układ jest widoczny nawet na jednym ze zdjęć udostępnionych przez producenta).

Myliłby się ten, kto pomyśli, że VM760SLC to wkładka dla amatorów. Owszem, może i jest to konstrukcja typu MM, może w porównaniu z hi-endową konkurencją jest podejrzanie tania, ale na jej montaż radzę zarezerwować sobie więcej czasu. W przeciwnym wypadku, jak to z osprzętem gramofonowym bywa, ryzyko popełnienia głupiego błędu drastycznie wzrośnie.

Muszę przyznać, że długo szukałem potencjalnych zalet takiego rozwiązania i widzę tylko jedno - taka konstrukcja daje użytkownikowi nieco większe pole manewru w kwestii stosowania różnego rodzaju podkładek i innych elementów umożliwiających uzyskanie pożądanego ustawienia wkładki na ramieniu. Coś mi jednak podpowiada, że dla większości klientów konieczność mocowania kartridża za pomocą śrub z nakrętkami będzie tylko problemem, żeby nie powiedzieć dosadniej. Na szczęście wkładka gramofonowa nie jest czymś, co zmienia się raz w tygodniu, dlatego wszelkie drobne niedogodności jestem w stanie Audio-Technice wybaczyć. Jeśli ktoś lubi taką dłubaninę albo zapewni sobie fachową pomoc, powinien mieć ten temat zamknięty na długie lata. Sama osłona igły, co do której początkowo miałem pewne wątpliwości, w codziennym użytkowaniu okazała się fantastyczna. Niczego nie musimy zdejmować siłowo, żadnego elementu nie musimy odkładać w bezpieczne miejsce, aby nie spadł przypadkowo lub nie został połknięty przez czworonoga lub dziecko - wystarczy pamiętać o podniesieniu plastikowej poprzeczki przed rozpoczęciem odsłuchu i to wszystko. Powiecie, że żaden użytkownik gramofonu nie stawia takich malutkich przedmiotów byle gdzie? No tak, na pewno nie powinno się tego robić, ale kiedy przystępujemy do rytuału, jakim jest słuchanie muzyki z winyli, łatwo o czymś zapomnieć. A to człowiek nie trafi płytą w kopertę, a to zgubi szczotkę, która leży tuż obok phono stage'a... Nawet jeśli nie macie zwierząt ani dzieci, zachowajcie czujność. Ja po obejrzeniu kilku programów telewizyjnych doszedłem do wniosku, że dzieci nigdy się nie rodzą - one zawsze "się pojawiają" i najwyraźniej człowiek nawet nie ma żadnego wpływu na to, kiedy i gdzie to się stanie. Może pewnego dnia jakieś dziecko akurat "pojawi się", gdy będziecie grzebali przy gramofonie i będzie już na tyle duże, aby zwinąć osłonę igły? Sam co prawda nie miałem takiego problemu, ale zintegrowana osłona w VM760SLC bardzo mi się spodobała.

Audio-Technica VM760SLC

Brzmienie

Przed przystąpieniem do pierwszego odsłuchu japońskiej wkładki miałem w głowie plątaninę myśli. Powinienem szykować się na prawdziwą ucztę dla uszu, bowiem VM760SLC to model z wysokiej półki - jedna z najdroższych i najbardziej zaawansowanych technicznie wkładek typu MM, jakie można znaleźć na rynku. Igła ze szlifem Special Line, cewki para-toroidalne nawinięte drutem z miedzi o czystości 6N, ociekający złotem korpus, piękne opakowanie - wszystko to pozwala sądzić, że czekają nas niezapomniane przeżycia. Z drugiej strony mamy tu do czynienia z wkładką z ruchomym magnesem, co powyżej pewnego progu cenowego jest bardzo nieortodoksyjne, a wręcz ekscentryczne. Wielu miłośników winyli, a także wielu producentów sprzętu grającego wychodzi z założenia, że jeśli chcemy wejść na wyższy poziom i wymienić "rozruchowy" kartridż pracujący w naszym gramofonie od nowości, a dodatkowo nie musimy oglądać każdej złotówki z dwóch stron i możemy wygospodarować na ten cel czterocyfrową kwotę, to nie ma się co zastanawiać - trzeba kupić jedną z popularnych wkładek z ruchomą cewką, bowiem taka konstrukcja gwarantuje zupełnie inną jakość brzmienia. Dopóki jednak nie ocenimy sprawy w praktyce, każda taka teoria pozostaje jedynie teorią.

Audio-Technica przyzwyczaiła mnie nie tylko do wysokiego poziomu jakościowego, ale także do pewnego specyficznego, stereotypowo japońskiego podejścia do muzyki. Nie wszystkie produkty tej marki wpisują się w ten wzór, jednak te, co do których miałem wysokie oczekiwania i które najbardziej utkwiły mi w pamięci po zakończeniu testu - jak najbardziej. Długo nie zapomnę na przykład swojego spotkania ze słuchawkami ATH-ADX5000, stawiającymi na szybkość, rozdzielczość, mikrodynamikę i chirurgiczną precyzję. Z wkładek gramofonowych zapamiętałem model AT-OC9XML, oferujący stosunkowo jasne, przyjemnie lekkie, dobrze napowietrzone brzmienie. Tymczasem pierwszym, o czym zacząłem myśleć po zainstalowaniu VM760SLC i pierwszych kilkunastu sekundach odsłuchu, była głębia. Spodziewałem się, że po przesiadce z Ortofona 2M Red zwrócę uwagę przede wszystkim na zupełnie inne rozłożenie akcentów, że poczuję się, jakbym wstał z miękkiej kanapy i usiadł na chłodnym, skórzanym, dopasowanym do mojego ciała fotelu. Nic z tych rzeczy. Dźwięk od samego początku był doskonale zrównoważony, zachowując całą płynność, gładkość i odrobinę ciepła, bez którego zdaniem niektórych cała zabawa z gramofonami i winylami zaczyna tracić sens.

Skoro więc udało się zachować wszystkie zalety Ortofona 2M Red, to co się zmieniło? Otóż VM760SLC pokazała znacznie więcej w takich dziedzinach jak mikrodynamika, rozdzielczość, nasycenie (szczególnie w zakresie średnich i niskich tonów). Na pewno na tej przesiadce skorzystał bas - i to zarówno w sensie zasięgu, jak i szybkości. Przede wszystkim Audio-Technica oferuje jednak zupełnie inną przestrzeń. W porównaniu z Ortofonem szerokość sceny stereofonicznej poprawiła się tylko delikatnie, za to precyzja lokalizacji źródeł i rozciągnięcie całego obszaru działań w głąb to już przepaść. Zanim przystąpiłem do odsłuchu VM760SLC, przez kilka dni oswajałem się z brzmieniem 2M Red i już wtedy wydawało mi się, że na niektórych płytach wrażenie bycia otaczanym przez muzykę, wciąganym w rozgrywający się przede mną spektakl jest bardzo silne, co swoją drogą jest w dalszym ciągu trudne do osiągnięcia w przypadku źródeł cyfrowych, gdzie aby uzyskać tak przekonujący rezultat, trzeba wydać naprawdę dużo pieniędzy, przede wszystkim na transport. Tak sobie rozmyślałem, wyciągając coraz więcej płyt, a kiedy zastąpiłem Ortofona wkładką Audio-Techniki, poczułem się jak idiota, który zmarnował kilka dni na delektowanie się czymś, co w porównaniu z przestrzenią VM760SLC jest tylko półproduktem, zapowiedzią prawdziwej trójwymiarowości, wstępem do zabawy dla dorosłych. O ile w pewnych dziedzinach różnice między tymi kartridżami nie są tak oczywiste, o tyle pod względem stereofonii Audio-Technica rozbiła Ortofona w pył.

Nasuwa się zatem najważniejsze pytanie - warto? Nie ukrywam, że trudno mi to jednoznacznie ocenić, bo w każdym przypadku będzie to zależało zarówno od naszych oczekiwań względem brzmienia, jak i planów rozbudowy systemu. Ortofon 2M Red to popularna wkładka, którą wielu producentów gramofonów montuje w swoich maszynach fabrycznie. Nie ulega wątpliwości, że w przeciwieństwie do totalnej budżetówki, takiej jak Audio-Technica AT-VM95E czy Ortofon OM 5E, jest to naprawdę, ale to naprawdę dobry kartridż. Można nie tylko zacząć od niego swoją przygodę z winylami, ale też daleko z nim zajechać, w pierwszej kolejności sięgając po przedwzmacniacz z prawdziwego zdarzenia, a nawet wysokiej klasy okablowanie. Tak naprawdę porównanie z wielokrotnie droższą VM760SLC, mimo jej niezaprzeczalnych zalet, potwierdziło wysoką klasę popularnego Ortofona i jego nieprawdopodobnie korzystny stosunek jakości do ceny. Audio-Technica nie wywróciła wszystkiego do góry nogami, nie zmieniła charakteru brzmienia, nie zastąpiła przyjemnego ciepła klinicznym chłodem. Wszystko, włącznie z fantastyczną średnicą, pozostało na swoim miejscu, ale zarazem wszystko stało się odrobinę lepsze (nasycenie, płynność, różnicowanie barw), zauważalnie lepsze (dynamika, przejrzystość, bas) lub nieporównywalnie lepsze (przestrzeń). Jestem przekonany, że dla wielu melomanów jest to wymarzony kierunek zmian. Nie gmeramy bowiem przy charakterze przekazu, dzięki czemu zmiana wkładki nie powinna pociągnąć za sobą konieczności zmiany interkonektu lub wzmacniacza. Mówię rzecz jasna o porównaniu z Ortofonem 2M Red, bo starcie VM760SLC z innymi, porównywalnymi cenowo wkładkami może przynieść zupełnie inny rezultat. Wystarczy sięgnąć po wspomnianą wyżej AT-OC9XML, a będzie to jak próba rozstrzygnięcia, czy przez najbliższych kilka lat wolelibyśmy codziennie jeść truskawki ze śmietaną, czy krewetki na ostro.

Dostajemy tu wkładkę, która pachnie hi-endem, sprawdzi się nawet w stosunkowo niedrogim gramofonie z wbudowanym przedwzmacniaczem korekcyjnym lub w towarzystwie phono stage'a zamontowanego we wzmacniaczu, od użytkownika wymaga jedynie trochę cierpliwości na etapie montażu, a później czaruje pięknym, wciągającym brzmieniem, otwierając drogę do kolejnych ulepszeń systemu.

Czy jest to różnica, która usprawiedliwia wydatek 3299 zł? Moim zdaniem tak, ale ma to największy sens wtedy, gdy ma się w planach kolejne ulepszenia, takie jak zakup sensownego phono stage'a , a w dalszej kolejności - gramofonu z wyższej półki. Wraz z Audio-Technicą do testu wypożyczyłem Hegla V10 i kiedy zajął on miejsce Cambridge'a CP2, różnice między Ortofonem a VM760SLC stały się jeszcze bardziej wyraźne. Na ucho dwukrotnie. Naturalnie, nie jest wielkim odkryciem, że wykorzystanie droższego sprzętu towarzyszącego uwypukla wszelkiego rodzaju zmiany, jednak czym innym jest teoretyzowanie, a czym innym zmierzenie się z tym w praktyce. Budowanie toru analogowego to długa podróż, w którą nie każdy ma ochotę się wybrać. Niektórym wystarczy namiastka tej przygody - wyjście na krótki spacer, zrobienie zdjęć i chwalenie się "byłem, widziałem, zaliczone". W takim wypadku odpowiedź jest prosta - nie należy kupować ani Audio-Techniki, ani żadnej innej wkładki, przynajmniej dopóki ta zamontowana fabrycznie nie wyzionie ducha. Jeżeli kogoś interesuje tylko kolekcjonowanie winyli, a nie odtwarzanie ich dla uzyskania jak najlepszego brzmienia - patrz wyżej. Niestety, w tym środowisku wcale nie jest to wielka rzadkość. Na Instagramie znajdziecie mnóstwo materiałów publikowanych przez ludzi posiadających ogromne kolekcje winyli, wręcz porównujących ze sobą kilka różnych wydań tego samego albumu, regularnie pokazujących proces segregowania nagrań i montowania kolejnego regału z Ikei. Widać tam tysiące dolarów wydanych na płyty i kolejne tysiące w meblach, specjalnie umacnianych pudełkach, antystatycznych kopertach i innych akcesoriach. A na jakim sprzęcie te płyty, jeśli w ogóle, są zwykle odtwarzane? Stary, wysłużony gramofon albo jeden z budżetowych modeli Regi lub Pro-Jecta, do tego vintage'owy amplituner Marantza albo tania integra NAD-a oraz zestawy głośnikowe, najlepiej monitory, tak do 2000-3000 zł. Dla mnie to patologia - taka sama jak kolekcjonowanie drogich samochodów, z których każdy wyjeżdża z garażu może dwa razy w roku. Po drugiej stronie barykady są audiofile, z których część kupiła gramofon, oczekując wyjątkowego dźwięku, ale w wielu przypadkach, szczególnie jeśli mówimy o budżetówce, to marzenie nie zostało do końca spełnione. Audio-Technica VM760SLC to nieco hardcore'owy pomysł na proste rozwiązanie tego problemu. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że kosztuje sporo, ale nie oszukujmy się - w porównaniu z wieloma audiofilskimi urządzeniami i akcesoriami, a nawet wypasionymi smartfonami, nie jest to żadna wielka ekstrawagancja. W zamian dostajemy wkładkę, która pachnie hi-endem, sprawdzi się nawet w stosunkowo niedrogim gramofonie z wbudowanym przedwzmacniaczem korekcyjnym lub w towarzystwie phono stage'a zamontowanego we wzmacniaczu, od użytkownika wymaga jedynie trochę cierpliwości na etapie montażu, a później czaruje pięknym, wciągającym brzmieniem, otwierając drogę do kolejnych ulepszeń systemu - i to nie takich z gatunku "O, phono stage w promocji za 1199 zł, biorę!" albo "Szanowna Redakcjo, czy jak kupię do gramofonu kabel za 299 zł, to będzie jakaś różnica?", ale znacznie poważniejszych.

Audio-Technica VM760SLC

Budowa i parametry

Audio-Technica VM760SLC to wkładka gramofonowa, która zdaniem producenta odpowiada na potrzeby najbardziej wymagających miłośników płyt analogowych. Projektanci zadbali o to, aby model ten, będący w istocie konstrukcją typu Dual MM, dostarczał maksymalnie wierny dźwięk, odtwarzany w taki sam sposób, w jaki matryca wyryła rowek na płycie winylowej. Zamiast pojedynczego, dużego magnesu, zastosowano tu dwa magnesy ułożone w kształcie litery "V" - tak, aby dopasować się do pozycji lewego i prawego kanału. Kluczowym czynnikiem determinującym jakość dźwięku ma być igła. Jej ekstremalnie niska masa oraz zaawansowany szlif ze specjalnym stykiem liniowym (Special Line) mają gwarantować bardzo szeroki zakres odtwarzanych częstotliwości przy jednoczesnym braku zniekształceń. Igła pracuje wewnątrz obudowy wykonanej ze stopu aluminium - materiału, który redukuje wibracje i zapewnia naturalne ekranowanie elektryczne. Z aluminium wykonano również wspornik. Pomiędzy przewodami obsługującymi kanały prawy i lewy znajduje się specjalna płytka ekranująca z permaloju. Dzięki niej elektryczny przesłuch zostaje rozproszony do poziomu poniżej 40 dB, czyli wartości podobnej do tej, jaka mierzona jest w rowkach płyty. VM670SLC, podobnie jak pozostałe nowe wkładki z serii VM, wykorzystuje para-toroidalne cewki. Rozwiązanie to, dzięki niskiemu wyciekowi strumienia magnetycznego, ma zapewniać doskonałą liniowość odtwarzanego dźwięku. Zastosowane we wkładce cewki zostały nawinięte drutem z miedzi beztlenowej o czystości 6N, a więc wyższej niż 99,99997%. Japończycy twierdzą, że dzięki temu materiałowi wkładka z łatwością odczytuje potężne ilości informacji i dostarcza dźwięk o wysokiej rozdzielczości.

Werdykt

Niektórym wydaje się, że Japończycy nie potrafią docenić, a już tym bardziej tworzyć produktów, których głównym celem jest dostarczenie człowiekowi czystej przyjemności. Matematyka, technika, informatyka i wszystko, co wymaga precyzji, cierpliwości i pracowitości - to potrafią znakomicie, ale w innych dziedzinach mają jeszcze dużo do nadrobienia, prawda? Otóż niekoniecznie. Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni potrafią dogodzić sobie nie tylko pysznym sushi i winem śliwkowym, ale także rzeczami, wydawałoby się, banalnymi, takimi jak chociażby podróż pociągiem. Od pewnego czasu śledzę na YouTubie kanał pewnego podróżnika, który koncentruje się głównie na środkach transportu. To, czym można poruszać się po Japonii, przekroczyło moje wyobrażenia. Wagon, w którym zamiast przedziałów jest zaledwie kilka luksusowych apartamentów z wielkimi oknami? Pociąg ze specjalnym wagonem, w którym znajduje się ogród? Pociąg z jacuzzi, w którym można moczyć się w trakcie podróży, podziwiając zaśnieżone górskie szczyty? Nie ma problemu. I oczywiście każdy z nich przyjeżdża na czas, co do minuty. I choć nigdy nie byłem w Japonii, słuchanie czarnych płyt z wykorzystaniem Audio-Techniki VM760SLC skojarzyło mi się z podróżą jednym z takich wyjątkowych pociągów. Ta wkładka to miniaturowe cudeńko, które z jednej strony imponuje precyzją wykonania, a z drugiej - czaruje pięknym, doskonale zrównoważonym, przyjemnie ciepłym, w pełni analogowym brzmieniem. Wisienką na torcie jest fenomenalna przestrzeń z niezwykle sugestywną głębią. W skrócie - czysta przyjemność, którą można sobie zafundować bez robienia totalnej rewolucji w systemie.

Audio-Technica VM760SLC

Dane techniczne

Typ wkładki: MM
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 30 kHz
Separacja kanałów: 30 dB (1 kHz)
Równowaga kanałów: 1 dB (1 kHz)
Pionowy kąt śledzenia: 23°
Znamionowa impedancja obciążenia: 47 kΩ
Induktancja cewki: 460 µH (1 kHz)
Napięcie wyjściowe: 4,0 mV
Podatność statyczna: 40 x 10-6 cm/dyne
Podatność dynamiczna: 10 x 10-6 cm/dyne
Kształt igły: Special Line
Mocowanie: 1/2"
Wymiary (W/S/G): 17/17,3/28,2 mm
Masa: 8 g
Cena: 3299 zł

Sprzęt do testu dostarczyła sieć salonów Top Hi-Fi & Video Design. W artykule wykorzystano zdjęcia udostępnione przez firmę Audio-Technica i wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy6

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo03

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy6


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak wybrać wzmacniacz zintegrowany

Jak wybrać wzmacniacz zintegrowany

Każdy, kto zapragnął złożyć porządny system stereo, prędzej czy później stanie przed wyborem wzmacniacza. Urządzenie to jest niezbędnym elementem zestawu audio - wszystko jedno, czy mówimy o audiofilskich konfiguracjach za setki tysięcy złotych, czy o kolumnach aktywnych, soundbarach, a nawet głośnikach lub słuchawkach bezprzewodowych - wszędzie czai się element, który...

Roger Kessler - Piega

Roger Kessler - Piega

Piega to prawdopodobnie najsłynniejszy szwajcarski producent zestawów głośnikowych. Firma założona w 1986 roku przez Leo Greinera i Kurta Scheucha początkowo była typowo hobbystyczną, garażową manufakturą. Kurt skupił się na opracowywaniu pionierskich przetworników, natomiast Leo wziął na siebie sprawy związane z wzornictwem oraz finansami spółki. W pewnym momencie znakiem rozpoznawczym Piegi...

Cena wygody, czyli maleńki problem ze sprzętem bezprzewodowym

Cena wygody, czyli maleńki problem ze sprzętem bezprzewodowym

Słuchawki i głośniki bezprzewodowe to szczególna kategoria sprzętu grającego, niesłychanie ważna dla milionów ludzi, którzy chcą słuchać muzyki w wygodny sposób. Z punktu widzenia dziennikarza jest to także - obok streamerów, głośników sieciowych i nowoczesnych systemów all-in-one - wyjątkowo interesująca grupa urządzeń, w której widać postęp, świeżość, innowacyjność i walkę...

Bob Surgeoner - Neat Acoustics

Bob Surgeoner - Neat Acoustics

Audiofile zainteresowani niebanalnymi zestawami głośnikowymi często zwracają uwagę na zestawy Neat Acoustics - firmy założonej w 1989 roku przez Boba Surgeonera, który spędził większość swojego życia grając muzykę w różnych stylach, takich jak blues, rock, jazz, folk, country i bluegrass. Neat Acoustics posiada własne studio nagraniowe, w którym można nagrywać...

Czy ludzie... Czy my naprawdę nie słuchamy już muzyki?

Czy ludzie... Czy my naprawdę nie słuchamy już muzyki?

Jeśli zapytacie audiofilów, z jakimi problemami boryka się ta branża i co zagraża dalszemu rozwijaniu pasji, której oddają się od wielu lat, usłyszycie mnóstwo historii krążących wokół dwóch kwestii - pieniędzy i technologii. Aby słuchać muzyki, trzeba bowiem posiadać jakikolwiek sprzęt grający i wykupić dostęp do jednego z popularnych serwisów...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Audio Physic Spark 6

Audio Physic Spark 6

Muszę przyznać, że od pewnego czasu nie jestem na bieżąco z poczynaniami Audio Physica. Był taki moment, kiedy wiedziałem niemal wszystko na temat każdej nowej konstrukcji niemieckiej marki, a kiedy...

Sennheiser Momentum 4 Wireless

Sennheiser Momentum 4 Wireless

Po niespełna dwudziestu latach recenzowania sprzętu audio rzadko kiedy odwiedzam sklepy z taką aparaturą, aby coś kupić. Jeśli już, najczęściej brakuje mi jakiegoś kabla albo czegoś w rodzaju płynu do...

Final Audio Design ZE8000

Final Audio Design ZE8000

Można powiedzieć, że jeszcze niespełna półtora roku temu byłem nausznikowym ortodoksem, który nie uznawał słuchawek dokanałowych. Moje podejście zmieniło się diametralnie, gdy w moje ręce wpadły "pchełki" AG TWS04K. Okazało...

Komentarze

Mariuisz
Brakuje tu jednego aspektu, który omijają również producenci. Chodzi o regulację barwy i balans. Nie każdy ma super słuch, nie w każdym wieku dobrze słyszymy wy...
Sebastian
Mam u siebie ten streamer podłączony od 2 dni optykiem do Topping DX3Pro+ i powiem, że w porównaniu ze źródłem jakim był laptop daje się usłyszeć większą głębie...
Daniel
A gdzie gramofony Pre-Audio? Czemu wszystkie są dobre, tylko nie nasze Polskie...
a.s.
Na Amazon Music Unlimited jest dużo muzyki w jakości lepszej od CD, mam wrażenie że większość, nie potrzeba do tego MQA.
Mike
Nawet to dobre, ale gdzie prawdziwe radio FM/DAB i Bluetoth LDAC bezstratny od Sony?

Płyty

Riverside - ID.Entity

Riverside - ID.Entity

W ubiegłym roku minęło sporo czasu, zanim pojawił się jakiś album, na który naprawdę czekałem. W bieżącym sytuacja jest zgoła...

Newsy

Tech Corner

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Czym powinien kierować się miłośnik sprzętu audio przy wyborze wzmacniacza? Gdyby na tak postawione pytanie można było udzielić prostej i zwięzłej odpowiedzi, pewnie nikt nie zawracałby sobie głowy testami i odsłuchami. Przyjmijmy jednak, że mamy już pewne rozeznanie w temacie, a z długiej listy dostępnych na rynku modeli chcemy wybrać...

Nowości ze świata

  • Internationally acclaimed, high-end audio brand Cyrus Audio announces the most intelligent power supply it has ever designed; the long-awaited PSU-XR. The PSU-XR is the first power supply from Cyrus to have its own built-in microprocessor, enabling it to talk to...

  • FiiO launches the M11S hi-res portable music player. Featuring dual ES9038Q2M DACs, the M11S is able to decode up to 384kHz/DSD256 audio. The versatile M11S builds upon the success of previous award-winning portable audio players from FiiO. Alongside its 3.5mm...

  • Piega is probably Switzerland's most famous loudspeaker manufacturer. Founded in 1986 by Leo Greiner and Kurt Scheuch, the company was initially a typical hobbyist, garage-based manufactory. Kurt concentrated on developing transducers, while Leo took on design matters and the company's...

Prezentacje

W sto lat od mono do multiroomu - Denon

W sto lat od mono do multiroomu - Denon

O historii sprzętu audio można się wiele nauczyć przeglądając dzieje firm, które tworzą go od wielu, wielu lat. Korzeni większości wynalazków stanowiących swoiste kamienie milowe w rozwoju technologii nagrywania i odtwarzania dźwięku należy oczywiście szukać w Europie i USA, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że życie dzisiejszych audiofilów nie...

Poradniki

Jak wybrać słuchawki

Jak wybrać słuchawki

Słuchawki to najbardziej osobisty rodzaj sprzętu grającego. Oferują bliski kontakt z muzyką i możliwość cieszenia się nią w błogiej ciszy....

Listy

Galerie

Dyskografie

Gentle Giant - W szklanym domu

Gentle Giant - W szklanym domu

Przyjęło się mówić o wielkiej szóstce rocka progresywnego. W skład jej wchodzą zespoły Pink Floyd, King Crimson, Genesis, Yes, Jethro...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Technics RS-1506 US

Technics RS-1506 US

Sprzęt audio ma swój nieodparty urok – potwierdzą to nawet ci, którzy nie interesują się tego rodzaju rzeczami i przechodzą...

Słownik

Poprzedni Następny

Naskórkowość

Efekt występujący w kablach podczas przesyłania prądu zmiennego. Polega na tym, że gęstość prądu maleje wraz ze zbliżaniem się do wnętrza przewodnika, a mówiąc jeszcze prościej - sygnał zasuwa bardziej...

Cytaty

AndromedaRomanoLax.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.