Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

FiiO FT7

FiiO FT7

Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne zaczynają od przenośnych wzmacniaczy, odtwarzaczy, przetworników, dokanałówek, małych urządzeń biurkowych i akcesoriów, a dopiero po latach dochodzą do wniosku, że skoro zbudowały już techniczne zaplecze, doświadczenie produkcyjne i zaufanie użytkowników, mogą spróbować sił w czymś znacznie trudniejszym. FiiO należy do tej drugiej grupy. Marka założona w 2007 roku w Kantonie przez długi czas była kojarzona przede wszystkim z urządzeniami przenośnymi i biurkowymi, które pozornie wydawały się ze sobą niepowiązane, ale miały jedną wspólną cechę - charakteryzowały się wyjątkowo korzystną relacją jakości do ceny. Nie zawsze były najpiękniejsze, nie zawsze najbardziej luksusowe, ale zwykle dawały użytkownikowi poczucie, że za naprawdę niewielkie pieniądze dostał coś przemyślanego, nowoczesnego i kompletnego. W ostatnich latach FiiO zaczęło jednak coraz śmielej wychodzić poza tę bezpieczną strefę. Oferta rozrosła się do rozmiarów, które jeszcze dekadę temu trudno byłoby sobie wyobrazić. Obejmuje odtwarzacze przenośne, streamery, przetworniki, wzmacniacze słuchawkowe, dokanałówki, słuchawki Bluetooth i pełnowymiarowe modele wokółuszne. W tym ostatnim segmencie chiński producent nie miał oczywiście takiego bagażu historii jak Sennheiser, Beyerdynamic, Audeze czy HiFiMAN, ale miał coś innego - świeżość, zaplecze produkcyjne i gotowość do agresywnej gry cenowej. Modele FT1, FT3 i FT5 pokazały, że FiiO traktuje ten temat poważnie, ale dopiero FT7 można uznać za prawdziwy sprawdzian dojrzałości. To nie jest kolejny "rozsądny" model, ale obecny flagowiec pełnowymiarowych słuchawek FiiO - otwarty model planarny z autorskimi przetwornikami, drewnianymi grillami, bogatym wyposażeniem i ceną, która stawia go w samym środku jednego z najciekawszych, ale też najbardziej bezlitosnych segmentów rynku.

Ostatnie komentarze

  • Bogdan

    Byłem w MP3 Store na odsłuchu nastawiony, że chyba je kupię. Można by je wziąć dla samego wyglądu... śliczne są. Fakt - ten pomarańczowy kapsel tam nie pasuje, ale poza tym są świetne I dobrze leżą na głowie. Niestety brzmieniem mnie nie zachwyciły. Miałem wrażenie, że słucham bardziej czegoś w rodz...
    0
Zobacz inne komentarze

Advance Paris A12 Apex

Advance Paris A12 Apex

Advance Paris nie jest marką nową, choć przez długi czas funkcjonowała na rynku trochę obok głównego nurtu audiofilskich rozmów. Firma wystartowała w 1995 roku jako Advance Acoustic. Początkowo oferowała zestawy głośnikowe projektowane we Francji, jednak po kilku latach zmieniła kierunek, przenosząc swoje zainteresowanie w kierunku elektroniki. Prace rozpoczęto w 2002 roku, a dwa lata później na rynku zadebiutował pierwszy wzmacniacz zintegrowany. Operacja musiała być dobrze przemyślana, ponieważ już wtedy pojawił się szereg elementów, które do dziś rozpoznajemy w produktach tej marki - lampy, wskaźniki wychyłowe, porządne zasilanie, bogate wyposażenie oraz specyficzne połączenie typowej dla wielu chińskich marek solidności wykonania obudowy z marketingiem odwołującym się do francuskiej elegancji. Nazwa Advance Paris pojawiła się w 2013 roku jako bardziej prestiżowa seria produktów, ale z czasem przejęła rolę głównej marki. Dziś firma działa na wielu rynkach i choć oferuje też inne urządzenia, wciąż jest kojarzona przede wszystkim ze wzmacniaczami, czego symbolem stało się jej nowe logo, w które wkomponowano wskaźnik wychyłowy. Seria Apex została przygotowana jako jubileuszowa linia z okazji 30-lecia firmy. W jej skład weszły wzmacniacze A8 Apex, A10 Apex, A12 Apex oraz odtwarzacz ACD Apex. Skromnie, ale z drugiej strony taka konsekwencja zasługuje na uznanie. Ponieważ na łamach naszego magazynu nigdy jeszcze nie testowaliśmy sprzętu tej marki, postanowiłem przyjrzeć się flagowemu piecykowi z serii Apex - A12.

HiDiamond Top Bronze

HiDiamond Top Bronze

Kable audio to jeden z tych tematów, przy których emocje potrafią pojawić się szybciej niż rozsądek. Wystarczy rzucić hasło, a po chwili można mieć przy stole dwa obozy, z których jeden będzie przekonywał, że przewody są pełnoprawnym elementem systemu, drugi natomiast uzna całą sprawę za audiofilską mitologię, w najlepszym razie za estetycznie opakowany dodatek. Problem polega na tym, że obie strony często mają trochę racji i jednocześnie obie potrafią mocno przesadzić. Jeżeli czyjś system składa się z odziedziczonych po dziadku Altusów 75, streamera wielkości paczki chusteczek i jednego z najtańszych wzmacniaczy dostępnych na rynku, nic dziwnego, że zmiana kabli nie wywraca jego świata do góry nogami. Złotousi też lubią koloryzować. Do tego stopnia, że czytając niektóre relacje z odsłuchów, odnoszę wrażenie, że komuś odjechał peron, a może i cały dworzec. Niezależnie od tego, o jakim przedziale cenowym mówimy, zachęcam do zachowania zdrowego rozsądku. Kabel nie nadrobi braków wzmacniacza, nie naprawi źle dobranych kolumn i nie zamieni przeciętnego systemu w synergiczny zestaw godny szczytów hi-endu. Z drugiej strony każdy, kto w kwestii samego sprzętu doszedł do zadowalającego poziomu, korzysta z niego każdego dnia i zna jego brzmienie jak własną kieszeń, wie, że okablowanie potrafi przesunąć pewne akcenty, uporządkować przekaz, zamaskować drobne niedoskonałości albo przeciwnie - wyciągnąć na wierzch cechy, które wcześniej pozostawały ukryte. I wcale nie są to czary. Każdy przewód, czy tego chcemy, czy nie, jest elementem systemu. Ma swoją rezystancję, pojemność, indukcyjność, geometrię, ekranowanie, złącza, odporność mechaniczną i podatność na zakłócenia. To nie są pojęcia wymyślone przez dział marketingu, tylko fizyczne właściwości, które da się zmierzyć, a następnie sprawdzić, czy ich suma ma jakiekolwiek znaczenie w odsłuchu. Właśnie dlatego znacznie ciekawsze od kabli opisywanych wyłącznie językiem "wiary" są te, za którymi stoi określona technologia i powtarzalny proces produkcji. Do tej grupy należą kable marki HiDiamond.

Denon Home 600

Denon Home 600

Są takie segmenty rynku audio, które przez długi czas wydają się rozwijać tylko pozornie. Pojawiają się nowe modele, zmieniają się aplikacje, dochodzą kolejne usługi streamingowe, producenci uczą się lepiej opakowywać wszystko w modne słowa o stylu życia, prostocie i nowoczesnym domu, ale sam rdzeń produktu pozostaje właściwie taki sam. Bo co tu właściwie wymyślać? Czy klienci tego wymagają? Czy czekają na jakieś istotne usprawnienia, których nie załatwi aktualizacja oprogramowania? Głośnik sieciowy ma być wygodny, ma dobrze wyglądać, ma grać przyjemnie i nie wymagać od użytkownika żadnej wiedzy. Wyjmujemy go z pudełka, podłączamy do prądu, instalujemy na swoim telefonie firmową aplikację, krok po kroku wykonujemy sugerowane przez nią czynności i gotowe. Denon przez lata poruszał się po tym terenie ostrożnie. Z jednej strony miał już platformę HEOS i ogromne doświadczenie w integrowaniu tradycyjnego sprzętu hi-fi z funkcjami sieciowymi, a z drugiej nie chciał rozmywać własnej tożsamości w świecie urządzeń, które często są bardziej gadżetem niż sprzętem audio. Właśnie dlatego seria Home od początku sprawiała wrażenie projektu nieco bardziej ambitnego niż wiele konkurencyjnych linii głośników. Nie chodziło tylko o to, aby zbudować kilka ładnych głośników do salonu, kuchni i sypialni. Chodziło o stworzenie systemu, który będzie spójny z amplitunerami kina domowego, wzmacniaczami sieciowymi i całą logiką domowej instalacji Denona.

Audiomica Laboratory Consequence

Audiomica Laboratory Consequence

Ten moment przychodzi w życiu każdego audiofila. Kiedy pokombinujemy z kolumnami, wzmacniaczami i źródłami, a nasz system zaczyna grać naprawdę dobrze, zadajemy sobie pytanie, czy nie powinniśmy zainteresować się kablami. Jedni twierdzą, że jak najbardziej, inni zaś śmieją się, twierdząc, że "trzeba było uważać na fizyce w podstawówce". Istnieje tylko jeden sposób, aby się przekonać - spróbować i ocenić samemu. Jeżeli nie słyszymy różnicy, istnieją tylko trzy logiczne wytłumaczenia. Pierwsze - nasz zestaw jest jeszcze zbyt słaby, aby pokazać takie niuanse albo wypożyczone do odsłuchu przewody mimo ładniejszych wtyczek niewiele różnią się od tych, których używamy na co dzień. Drugie - nasz słuch nie jest aż tak czuły, jak nam się wydawało i to, co dla innych jest "przepaścią", dla nas praktycznie nie istnieje. Trzecie - kable nie mają żadnego wpływu na brzmienie, a poprawiają jedynie samopoczucie właściciela i stan konta producenta. Wielu ludzi życzyłoby sobie, aby właśnie taki był wynik ich eksperymentów. Zaoszczędziliby mnóstwo czasu, energii i pieniędzy. Niestety jest też druga opcja - różnice są na tyle wyraźne, że drążymy temat dalej i wypożyczamy do odsłuchu kolejne przewody, próbując dobrać optymalny zestaw. Najpierw następuje faza "rozsądna" - kupujemy coś lepszego w miejsce zwykłych drutów. Z czasem jednak okazuje się, że za stolikiem mamy obrazek przypominający obrady polskiego parlamentu - cztery marki, pięć serii, różne długości, różne charaktery, jeden model zupełnie od czapy i jeden, który miał być tym "docelowym", ale jednak nim nie jest. Jeden przewód wprowadza do brzmienia odrobinę ciepła, drugi wyrównuje górę, trzeci dobrze zgrał się z naszym poprzednim wzmacniaczem i został na swoim miejscu, bo nie mieliśmy pod ręką nic lepszego. Oczywiście dramatu nie ma, bo sprzęt działa i nawet jakoś gra, ale zaczynamy mieć wrażenie, że wciąż nie funkcjonuje jako całość, tylko zbiór kompromisów. W tym momencie pojawia się kolejna myśl - a może by tak oddać całą tę plątaninę węży w dobre ręce i zastąpić ją kablami jednej serii - dopasowanymi nie tylko do naszego zestawu, ale też do siebie nawzajem?

Ostatnie komentarze

  • Krzysztof

    Miałem kiedyś jedne z tańszych kabli Audiomiki, głośnikowe Dolomit Reference i interkonekt Rhod Reference. Bardzo miło je wspominam, wspaniale dogadywały się z Audiolabem 8000A i B&W 703 (S1). Chociaż dziś mam zupełnie inny system, po przeczytaniu tego testu mam ochotę spróbować ponownie.
    0
Zobacz inne komentarze

Fezz Audio Titania MK2

Fezz Audio Titania MK2

W świecie sprzętu audio nietrudno o historie, które dobrze brzmią na papierze, ale po zderzeniu z rzeczywistością szybko tracą swój urok. Ktoś ma ciekawy pomysł, dobre zaplecze techniczne, wyrazistą wizję, nawet właściwy moment wejścia na rynek, a mimo to po dwóch albo trzech latach zostają po nim pojedyncze wzmianki w archiwach specjalistycznych portali i kilka urządzeń, które właściciele wspominają z pewnym sentymentem, ale bez większego przekonania. Z Fezz Audio od początku było inaczej. Owszem, można było patrzeć na tę markę z ostrożnością, bo przecież debiutowała w branży, która z jednej strony kocha nowe historie, ale z drugiej jest niezwykle konserwatywna i nieufna. Jeżeli ktoś pojawia się na tej scenie z oryginalnym wzmacniaczem lampowym, wielu melomanów zadaje sobie pytanie, czy to naprawdę ma sens. Czy jest to tylko kolejna próba zaoferowania czegoś, co wygląda znajomo, po zmroku mieni się bursztynowym blaskiem i ma przyciągać klientów obietnicą magicznego brzmienia, ale niekoniecznie idzie za tym dojrzała konstrukcja?

Vienna Acoustics Mozart SE Signature

Vienna Acoustics Mozart SE Signature

W świecie kolumn głośnikowych są konstrukcje budzące respekt zaawansowanymi rozwiązaniami technicznymi i parametrami, a także takie, które nie wyglądają jak statek kosmiczny i nie wykorzystują materiałów rodem z filmów science fiction, ale wygrywają pięknym, muzykalnym brzmieniem i tym, że chce się z nimi żyć na co dzień. Vienna Acoustics jest jednym z reprezentantów tego drugiego obozu. Austriacka manufaktura nigdy nie skupiała się na symulacjach, obliczeniach i wykresach, w pierwszej kolejności dbając raczej o to, co czyni jej wyroby atrakcyjnymi dla oka i ucha. Firma została założona w 1989 roku przez Petera Gansterera i Petera Haferla, którzy za cel postawili sobie połączenie dwóch światów - rzetelnej inżynierii i estetyki charakterystycznej dla najwyższej klasy mebli. Manufaktura z Rust, niewielkiej miejscowości położonej w austriackim regionie Burgenland, zatrudnia obecnie około 40 osób. W środowisku audiofilów znana jest z niebanalnych kolumn charakteryzujących się świetną stolarką. W katalogu dominują modele zaprojektowane z myślą o systemach stereo, a nazwy poszczególnych konstrukcji powinny być bliskie każdemu miłośnikowi muzyki. Liszt Reference, Beethoven Concert Grand Reference, Haydn SE Signature, Mozart SE Signature - widać tu pewien motyw przewodni, nieprawdaż? Ostatni z wymienionych modeli to najnowsze wcielenie jednej z najważniejszych podłogówek w historii marki Vienna Acoustics, a przy okazji dobry przykład na to, jak różnie można rozumieć hi-fi.

NAD M10 V3

NAD M10 V3

Kiedy kilkanaście lat temu pojawiły się pierwsze wzmacniacze z wbudowanym przetwornikiem cyfrowo-analogowym, a później streamerem, wielu audiofilów traktowało je jak oznakę pogoni za modą, niegroźną ciekawostkę albo drogę na skróty. No bo jak to? Mielibyśmy zastąpić kilka wyspecjalizowanych urządzeń połączonych pięknymi i stanowczo zbyt drogimi kablami jakimś pudełkiem, które wewnątrz bardziej przypomina komputer niż porządny, uczciwy wzmacniacz? Takie wygodnictwo jest dobre dla osób, którym do szczęścia wystarczy budżetowy amplituner, a nie dla wymagających melomanów. Tymczasem owa "moda" rozkręciła się tak, że dotarła nawet do hi-endu. Dziś wzmacniacz sieciowy, lub jak kto woli system all-in-one, jest często punktem wyjścia do budowy systemu stereo. Coraz więcej osób chce mieć w salonie jedno urządzenie, które przejmie rolę klasycznego wzmacniacza, odtwarzacza sieciowego, przetwornika cyfrowo-analogowego, a przy okazji zajmie tyle miejsca, co grubsza książka. Dla takich ludzi powstał NAD M10, a później M10 V2. Najnowsza wersja z dopiskiem "V3" ma pokazać, że taki kompaktowy system all-in-one nie jest już eksperymentem, ale dopracowanym narzędziem do codziennego słuchania muzyki na wysokim poziomie.

Meze Strada

Meze Strada

Meze Audio jest jednym z producentów, którzy w ciągu zaskakująco krótkiego czasu przeszli drogę od ciekawostki z peryferii rynku do roli jednego z najważniejszych graczy w segmencie słuchawek klasy premium. Rumuńska marka, założona przez industrialnego projektanta Antonio Meze, zbudowała swoją pozycję na połączeniu rozpoznawalnego wzornictwa, dopracowanej ergonomii i muzykalnego, przyjaznego brzmienia. Pierwszym wielkim hitem i przełomem dla maleńkiej wówczas manufaktury były oczywiście 99 Classics, które z czasem doczekały się kolejnych wcieleń i całej rodziny pokrewnych modeli. Później pojawiły się jeszcze tańsze 99 Neo oraz dokanałówki 12 Classics i 11 Neo, ale to był zaledwie wstęp, ponieważ niedługo potem rumuńska firma przestała się szczypać i odważnie weszła w świat hi-endowych słuchawek planarnych, prezentując takie modele jak Empyrean, Elite i Liric. I to był strzał w dziesiątkę. Manufaktura z Baia Mare, choć już dzięki 99 Classics była kojarzona ze sprzętem wysokiej jakości, nagle zaczęła być postrzegana jako jeden z absolutnych liderów w branży i stawiana obok takich gigantów jak Sennheiser, Audeze czy Focal. Po kilku latach konsekwentnego budowania tego wizerunku Meze Audio stało się marką, którą nawet mniej osłuchani melomani potrafią wskazać po samym kształcie muszli. Katalog firmy miał jednak wyraźną lukę. Z jednej strony relatywnie przystępne cenowo, zamknięte 99 Classics, z drugiej wyżej pozycjonowane otwarte modele dynamiczne oraz bardzo drogie konstrukcje planarne. Brakowało słuchawek zamkniętych, wyraźnie audiofilskich, ale wciąż w zasięgu entuzjasty, który nie chce od razu wchodzić w okolice flagowców. Tę lukę ma wypełnić Strada - zamknięty, wokółuszny model dynamiczny wyceniony na 3499 zł.

Ostatnie komentarze

  • Adam

    Pięknie wykonane słuchawki, prawdziwe dzieło sztuki. Dosyć długo szukałem słuchawek dla siebie i po przesłuchaniu planarów i dynamików stwierdziłem, że jednak tego czego naprawdę mi brakuje to średnicy i wokalu tak namacalnego jak w sen HD650 ale i sceny. Planary nawet te bardzo drogie nie są uniwer...
    0
Zobacz inne komentarze

DALI Sonik 7

DALI Sonik 7

Większość producentów kolumn uwielbia opowiadać, że wszystko zaczęło się od nocnych odsłuchów przy winie, pierwszego koncertu jazzowego albo olśnienia w garażu. DALI od lat gra w zupełnie innej lidze szczerości. Ta firma nie powstała po to, żeby "przekraczać granice niemożliwego" ani spełniać romantyczne wizje konstruktora, który zapragnął zostawić po sobie pomnik. U źródeł Danish Audiophile Loudspeaker Industries leżało coś o wiele bardziej prozaicznego i w gruncie rzeczy bliższego zwykłym ludziom - obserwacja, że klienci jednej ze skandynawskich sieci salonów audio ciągle pytają o kolumny o konkretnych właściwościach, których po prostu nie było w katalogu żadnej istniejącej marki. Chodziło nie tylko o gabaryty, wzornictwo czy charakter brzmienia, ale także - a może przede wszystkim - o cenę. Duńczycy są bowiem na tyle pragmatyczni, że nawet jeśli stać ich na sprzęt z najwyższej półki, zazwyczaj nie widzą sensu wydawania tak dużych pieniędzy na ekscentryczne zachcianki. W odpowiedzi na te realne potrzeby powołano do życia nową firmę, której zadaniem było dostarczać "normalnym" melomanom dokładnie taki sprzęt, jakiego oczekują.

Ostatnie komentarze

  • Olaf

    Przeczytałem z ciekawością. Wydają się udanymi kolumnami i wygląd przyjemny. Jeśli ich podstawkowa wersja (pomijając skalę) będzie mieć podobne zalety, chyba zdecyduje się na ten model. Pozdrawiam!
    0
Zobacz inne komentarze

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum 5 Wireless

Sennheiser Momentum 5 Wireless

Są w świecie audio produkty, których kolejne generacje pojawiają się tak regularnie, że właściwie można ustawiać według nich kalendarz. Co rok nowy smartfon, co dwa lata nowa wersja przetwornika, co...

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Przymierzając się do zakupu hi-endowego systemu stereo, zwykle zaczynamy przeglądać katalogi producentów amerykańskich, niemieckich, brytyjskich, włoskich, francuskich, japońskich albo skandynawskich. W ostatnich latach do tego grona dołączyły także firmy chińskie,...

Matrix Audio ND-1

Matrix Audio ND-1

Jeszcze kilka lat temu kierunek rozwoju cyfrowego audio wydawał się całkowicie oczywisty. Skoro odtwarzacz sieciowy i tak potrzebuje przetwornika, a ten coraz częściej otrzymuje regulację głośności, wyjście słuchawkowe i kilka...

Bannery boczne

Komentarze

meloman nie audiofil
Zacznijmy od tego, że poza starymi tłoczeniami już niewznawianymi, praktycznie 100% materiału z ostatnich 20-30 lat, który trafia na winyl to nagrania zarejestr...
someStuff
To jest imponujące, jak dużo mocy ma to urządzenie bez dodatkowego zasilania i bez wahania stwierdzam, że nie ma nic lepszego w tej cenie.
Piort
Ortofon OM 10 i M2 Red to w sumie ta sama wkładka, więc nie wiem, skąd pomysł na podmiankę :P
Adam
Pięknie wykonane słuchawki, prawdziwe dzieło sztuki. Dosyć długo szukałem słuchawek dla siebie i po przesłuchaniu planarów i dynamików stwierdziłem, że jednak t...
leszcz
Formatów już było wiele. Ustaliły się te, które są. Parametry coraz wyższe są już tylko liczbami, bo jakości jeszcze lepszej się fizycznie zrobić nie da. Firmy ...

Płyty

Chelsea Wolfe - The Dark

Chelsea Wolfe - The Dark

Tytuł "The Dark" brzmi jak obietnica czegoś dobrze znanego wszystkim, którzy śledzą twórczość Chelsea Wolfe od dłuższego czasu. Można więc...

Newsy

Tech Corner

Obudowy głośnikowe w praktyce - rodzaje, właściwości, brzmienie

Obudowy głośnikowe w praktyce - rodzaje, właściwości, brzmienie

Zapewne niejedno z nas próbowało kiedyś przestawiać swoje kolumny głośnikowe w różne miejsca w mieszkaniu lub domu, aby sprawdzić, gdzie będą najlepiej grały. Oczywiście ma to sens, ponieważ rozmiar, akustyka pomieszczenia czy rozstawienie kolumn względem słuchacza i ścian mają kluczowe znaczenie dla ich brzmienia. Jednak czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad...

Nowości ze świata

  • Quad has spent much of the last few years rebuilding its range from both ends. Revela brought a new generation of conventional dynamic loudspeakers, ESL X refreshed the electrostatic side of the catalog, while electronics such as Quad 3, the...

  • Topping has never been particularly shy about squeezing ambitious specifications into inexpensive little boxes, but DX1 II is a much more substantial update than its familiar name might suggest. The original DX1 was deliberately simple - a USB-powered DAC and...

  • One of the traditional arguments against active loudspeakers is that their electronics age faster than their cabinets and drivers. An amplifier module can become outdated, streaming standards change and DSP platforms improve, while the acoustic part of a well-designed speaker...

Prezentacje

Muzyka dla pokoleń - Bryston

Muzyka dla pokoleń - Bryston

Przeglądając strony internetowe i katalogi firm zajmujących się produkcją audiofilskiego sprzętu, prawie zawsze zaglądam do zakładek opisujących ich historię i filozofię. Dziś podobno już niewielu ludzi zwraca na to uwagę, ale prawdziwi hobbyści na pewno interesują się wszystkim, co wiąże się ze sprzętem hi-fi. Sęk w tym, że nie każda...

Poradniki

Ciemniejsza strona streamingu - subiektywny (anty)poradnik

Ciemniejsza strona streamingu - subiektywny (anty)poradnik

Streaming, czyli możliwość przesyłania sygnałów audio przez Internet w czasie rzeczywistym, nie dziwi już absolutnie nikogo. Czasy zgrywania wątpliwie pozyskanych...

Listy

Galerie

Popularne testy

Dyskografie

Wywiady