
Katalog niemieckiego specjalisty od słuchawek i mikrofonów jest tak obszerny, że gdyby nie podział na bardzo konkretne grupy, pewnie ciężko byłoby trafić na odpowiedni model. Podziału można dokonać nie tylko ze względu na konstrukcję, ale także zastosowanie interesujących nas słuchawek. Można wybrać słuchawki do studia lub do domu, zamknięte lub otwarte, ale od jakiegoś czasu można także wybierać spośród wielu modeli, które polski dystrybutor Sennheisera dodał do jednej zakładki - słuchawki do urządzeń mobilnych. Jak wielki jest potencjał rynku wszelkich akcesoriów do smartfonów i tabletów, tego chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć. Wiele firm chce się podłączyć do tego tematu - przeglądając niektóre informacje prasowe można odnieść wrażenie, że niedługo nawet producenci wkładek gramofonowych będą reklamowali je jako przystosowane do współpracy z iPadem. Taktyka niemieckiej firmy nie polega jednak na wrzuceniu dotychczas produkowanych słuchawek do jednego worka, ale raczej oferowaniu słuchawek, które zostały specjalnie zaprojektowane pod kątem urządzeń mobilnych.

Ubiegłoroczna wystawa Audio Show pokazała, że polski rynek sprzętu audio kształtują nie tylko dystrybutorzy zagranicznych marek, ale - w całkiem dużym stopniu - rodzime firmy zajmujące się produkcją i tuningiem sprzętu, a także różnego rodzaju akcesoriami. Gdybyśmy byli ekstremalnymi patriotami, moglibyśmy z tych urządzeń spokojnie złożyć kilka pełnych zestawów i to niezależnie od obranego przedziału cenowego. Dominują producenci kolumn głośnikowych, wzmacniaczy, kabli i akcesoriów zasilających, ale istnieją też firmy takie, jak Sound Art czy Ancient Audio, które zdają się po cichu wyznawać filozofię systemową. Kable? Dobrze, że nie obowiązują nas limity znaków stosowane w pismach drukowanych, bo zabrakłoby miejsca na ich wymienienie. Albedo, Ansae, Argentum, Arini Audio, Audiomica Laboratory, Audionova, Enerr, Equilibrium, Graj End, Sevenrods, Sonus Oliva, Velum... To tak na szybko, z pamięci.

Kiedy myślimy o stacjach dokujących, mamy przed oczami urządzenia wielkości kartonu mleka lub co najwyżej dużego opakowania serka topionego, wyposażone w miniaturowe głośniki i złącze służące wielu ludziom głównie do tego, aby móc w wygodny sposób naładować swój odtwarzacz. Sytuacja zaczęła się zmieniać, kiedy producenci sprzętu zdali sobie sprawę z tego, że niektórzy chcieliby naprawdę słuchać muzyki ze swojego odtwarzacza nie tylko na spacerze, ale i w domu. A to oznacza poszukiwanie stacji dokującej, która byłaby nie tylko dodatkiem do wieży czy dodatkowym elementem zagracającym biurko, ale pełnoprawnym urządzeniem zdolnym zastąpić na przykład zestaw mikro. Jeśli ktoś zgra całą swoją muzykę na iPoda, nie będzie przecież potrzebował napędu optycznego czy innych funkcji "dużego" zestawu. Jest tylko jeden warunek - taka stacja nie może już brzdąkać jak głośniki w laptopie - musi grać. Powinna być czymś zdecydowanie poważniejszym.

W zeszłym miesiącu mieliśmy okazję zapoznać się z jednym z najwyższych modeli w katalogu Sennheisera - HD 598. Tym razem otrzymaliśmy do testu słuchawki bardzo podobne, choć o wiele tańsze. HD 518 kosztują 609 zł, a więc są niemal o połowę tańsze od modelu testowanego przez nas wcześniej. Na pierwszy rzut oka prezentują się jednak podobnie, a materiały informacyjne niemieckiej firmy również sugerują, że punktów wspólnych jest tutaj znacznie więcej, niż różnic. Dodatkowego smaczku całej sprawie dodaje fakt, że do przesłuchania nie dostaliśmy zupełnie nowej pary w fabrycznym opakowaniu, ale egzemplarz demonstracyjny bez pudełka, noszący wyraźne ślady użytkowania.

Austriacka firma AKG została założona w 1947 roku przez Rudolfa Görke i Ernsta Plessa. Pierwszy budował głośniki, a drugi rozwoził je po mieście na bicyklu. Ich klientami byli głównie profesjonaliści i tak zostało do dziś. Oferta skierowana do użytkowników prywatnych jest owszem bardzo szeroka, jednak i tak wydaje się znacznie mniej rozbudowana, niż część katalogu przeznaczona dla realizatorów nagrań, specjalistów od masteringu, a także samych artystów. Na obu polach firma cieszy się sporym uznaniem, a jakby tego było mało, niektóre modele powstały we współpracy z artystami takimi, jak Quincy Jones czy Tiesto. W grupie słuchawek rozrzut cenowy jest ogromny - od kilkudziesięciu złotych za najprostsze pchełki aż do 4499 zł, bo tyle kosztują najbardziej zaawansowane, dokanałowe K3003. Co ciekawe, jeśli przyjrzymy się tylko słuchawkom wokółusznym przeznaczonym do słuchania muzyki w domu lub okazjonalnie poza nim, przepaść ta znacznie się zmniejszy.

Wraz z dousznymi CX 985 polski dystrybutor Sennheisera dostarczył do testu drugie słuchawki do zupełnie innych zastosowań, choć - przynajmniej według cennika i firmowej hierarchii - równie prestiżowe. HD 598 to otwarte słuchawki wokółuszne przeznaczone głównie do słuchania muzyki w domu. Konstrukcja wydaje się mieć wiele wspólnego z modelem HD 600. Sugeruje to nie tylko nazewnictwo, ale też zastosowane rozwiązania techniczne. A przecież HD 600 są jednymi z najsłynniejszych słuchawek niemieckiej firmy, w środowisku audiofilskim uważane za jedne z najbardziej kultowych modeli w historii. Dla miłośników domowych odsłuchów, którym zależy na brzmieniu wysokiej jakości, HD 600 są obowiązkową pozycją do przerobienia. Trzeba ich choć raz posłuchać, aby zmierzyć się z tą estetyką - przezroczystością, szybkością i detalicznością.

Sennheiser to jeden z najlepiej rozpoznawanych producentów słuchawek i mikrofonów na świecie. Trudno powiedzieć, czy założona w 1945 roku firma jest dziś największa, a jej katalog najbardziej rozbudowany, bo chyba nikomu nie chciałoby się liczyć wszystkich modeli przeznaczonych zarówno dla amatorów, jak i profesjonalistów. Faktem jest jednak, że z tak długą historią i licznymi wynalazkami Sennheiser na stałe wpisał się do świata dźwięku. Dokonania niemieckich inżynierów przyczyniły się nie tylko do wierniejszego zapisywania i odtwarzania muzyki, ale umożliwiły bezprzewodową transmisję sygnału z mikrofonów (co docenili przede wszystkim prezenterzy telewizyjni i artyści sceniczni), a także przyczyniły się do poprawy bezpieczeństwa lotów (słuchawki z aktywnym systemem redukcji szumów są chętnie używane przez pilotów). Niemcy dbają o to, aby obie strony mogły znaleźć w jej ofercie coś dla siebie. Mając na głowie słuchawki Sennheisera możemy myśleć, że być może nagranie, którego słuchamy, zostało zarejestrowane przy użyciu mikrofonów tej samej marki. Oczywiście nie zawsze będzie to prawda, ale czasami - tak.

Rynek sprzętu audio jest pełen urządzeń wyposażonych w gniazdo lub zintegrowaną podstawkę dla najpopularniejszego odtwarzacza przenośnego na świecie - iPoda. Większość to relatywnie tanie stacje dokujące z niewielkimi głośnikami lub klasyczne zestawy mikro w stylu PianoCrafta. We wzmacniaczach i amplitunerach montuje się zazwyczaj dedykowane gniazdo lub małego jacka dla wszystkich typów urządzeń przenośnych. W takiej sytuacji odtwarzacz musi jednak leżeć obok sprzętu przypięty kablem i prawdopodobnie nie będzie się jednocześnie ładował. Co zrobić, jeśli mamy już dobry wzmacniacz stereo, starszą wieżę lub amplituner i chcemy podłączyć do niego iPoda w jakiś cywilizowany sposób?

Mimo szybkiego rozwoju odtwarzaczy strumieniowych i różnego rodzaju przetworników pozwalających na odtwarzanie plików bezpośrednio z komputera, fizyczne nośniki są wciąż dla wielu ludzi podstawowym źródłem kontaktu z muzyką. Nawet, jeśli ktoś jest wielkim zwolennikiem bezstratnych plików wysokiej rozdzielczości albo wygody obsługi, jaką dają streamery sterowane na przykład iPadem, nie zawsze będzie miał dostęp do wszystkich albumów w tej formie. Tym bardziej trudno się dziwić melomanom, którzy w ciągu 20 lat zgromadzili pokaźną kolekcję płyt kompaktowych i nie chcą eksmitować ich na strych. Płyty przetrwały, a świadczą o tym chociażby nowe odtwarzacze CD pojawiające się na rynku. Wielu producentów tych maszyn porusza się utartymi ścieżkami. Są jednak tacy, którzy wszystko robią inaczej, po swojemu. Jednym z nich jest Naim.
Marcin