Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Bowers & Wilkins Formation Duo

Bowers & Wilkins Formation Duo

Niespełna dziesięć lat temu światło dzienne ujrzały pierwsze w pełni funkcjonalne głośniki sieciowe. Pionierem w tej dziedzinie była firma, o której wcześniej praktycznie nikt nie słyszał - Sonos, a najmniejszym, najtańszym i zarazem najpopularniejszym modelem należącym do rodziny jej eleganckich samograjów był model Play:1. Do dziś pamiętam, jak wielkie wrażenie zrobiła na mnie para takich głośników połączonych w system stereo. Potężny, ale naturalny i przekonujący dźwięk nie pasował ani do gabarytów "jedynek", ani do ich ceny. I jeszcze to minimalistyczne wzornictwo - dwa zgrabne kubki z przetwornikami ukrytymi za metalowymi siateczkami, na górnym panelu tylko trzy przyciski i kolorowa dioda, a z tyłu tylko gniazdo sieciowe i miejsce na kabel zasilający. Cudownie piękny, prosty sprzęt, którego pełne możliwości odkryłem dopiero później, kiedy postawiłem identyczną parę w swoim gabinecie. Temat wciągnął mnie do tego stopnia, że pięć lat temu przetestowałem piętnaście głośników sieciowych, od najtańszych do najdroższych. Na szczycie zestawienia znalazły się Ruark Audio MRx, Bowers & Wilkins Zeppelin Wireless, Vifa Copenhagen 2.0, Naim Muso Qb i Dynaudio Music 7. Wówczas był to poziom 3500-4500 zł i podkreślam raz jeszcze - były to praktycznie najdroższe tego typu urządzenia dostępne na rynku. Od tamtej pory zastanawiałem się, kto odważy się podnieść poprzeczkę i zaproponować klientom takie Sonosy Play:1 w wersji totalnie audiofilskiej. W końcu powinno to być banalnie proste. Dziś już żadna z technologii, którymi niemal dekadę temu imponował nam Sonos, nie jest niczym niezwykłym. Wystarczy wziąć dobre, sprawdzone kolumny, wsadzić do nich wzmacniacz i moduł strumieniowy, opracować aplikację na urządzenia mobilne lub podpiąć się do jednego z istniejących systemów i gotowe. A jednak nie każdy to potrafi albo... nie każdy widzi w tym sens.

NAD M23

NAD M23

New Acoustic Dimension - widząc akronim tej nazwy na kwadratowym tle, odruchowo wyobrażam sobie mało atrakcyjny wizualnie wzmacniacz z ciemnoszarym, plastikowym panelem czołowym, zielonym włącznikiem, paskudnymi terminalami głośnikowymi i rzędem nikomu do niczego niepotrzebnych przycisków i pokręteł, ale też z cudownie prostym, tradycyjnym wnętrzem zbudowanym na niebieskiej płytce drukowanej i brzmieniem, które nie pasuje do ceny co najmniej tak samo jak ten grzybowo-bury plastik. Znaleźć doświadczonego audiofila, który na pewnym etapie swojej zabawy ze sprzętem nie miał w systemie NAD-a, nigdy nie słuchał go chociażby podczas wizyty w salonie ani nie zna nikogo, kto używa takiego piecyka, to wielka sztuka. I mimo że na oficjalnej stronie firmy wciąż figurują takie perełki jak chociażby C 316BEE V2 czy C 275BEE, chyba najwyższy czas zmienić przyzwyczajenia i zacząć myśleć o NAD-zie zupełnie inaczej. Dziś jest to jedna z najbardziej postępowych marek w branży. Urządzenia o budowie modułowej (MDC), impulsowe końcówki mocy Hybrid Digital bazujące na modułach Hypex NCore, Bluetooth z kodekiem aptX HD, wejścia HDMI 4K, system BluOS ze wszystkimi bajerami, takimi jak streaming MQA, kompatybilność z Roonem, a w niektórych modelach otrzymujemy nawet układ korekcji akustyki pomieszczenia Dirac Live. Charakterystyczne ciemnoszare fronty też powoli odchodzą do lamusa, ponieważ coraz częściej lwią część panelu czołowego zajmuje wyświetlacz (w modelu M10 V2 prawie cały przód to jeden duży ekran), a nie należy również zapominać o serii Masters, gdzie króluje pięknie wykończony metal. Można wręcz odnieść wrażenie, że NAD postanowił wygrzebać się z wyłożonej gąbką nory, stawiając na nowoczesność, funkcjonalność i to, co dla klientów liczy się często bardziej niż rodzaj zastosowanego wewnątrz zasilacza. Serio - ilekroć w branży pojawia się jakaś interesująca nowość, jakiś nowy format albo obiecująca technologia obróbki dźwięku, można mieć pewność, że niebawem w katalogu NAD-a pojawi się urządzenie, które pozwoli melomanom skorzystać z tego dobrodziejstwa.

Sennheisser Momentum True Wireless 3

Sennheisser Momentum True Wireless 3

Sennheiser to jedna z najbardziej utytułowanych firm w branży słuchawkowo-mikrofonowej. Szanując cierpliwość tych, którzy przeczytają te słowa, nie będę nawet wspominał o jej historii. Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam do lektury artykułu, w którym bardzo dokładnie prześledziliśmy losy niemieckiej manufaktury. Ufając, że co nieco już wiecie, chciałbym w tym momencie chciałbym zwrócić uwagę na jedną niezwykle istotną sprawę - sukcesję. W 1982 roku założyciel firmy przekazał jej kierownictwo swojemu synowi, Jörgowi. Ten najwyraźniej podzielał pasję ojca albo od wczesnych lat szykował się do przejęcia schedy po nim, ponieważ od 1964 studiował elektrotechnikę najpierw na Uniwersytecie Gottfrieda Wilhelma Leibniza w Hanowerze , a następnie w Szwajcarskim Federalnym Instytucie Technologii w Zurychu. W 1970 roku podjął pracę jako asystent naukowy w Instytucie Technologii Telekomunikacyjnych, gdzie w 1973 roku obronił doktorat. Od 1974 roku pracował jako inżynier w Siemensie, a po dwóch latach wylądował wreszcie w przedsiębiorstwie swojego ojca. Jörg kierował firmą ponad trzydzieści lat, więc większość kultowych produktów Sennheisera, jakie z pewnością kojarzycie - w tym zaprezentowany w 1991 roku zestaw Orpheus HE 90/HEV 90, wprowadzone w 1997 roku słuchawki HD 600 czy HD 800 z 2009 roku - ujrzało światło dzienne właśnie za jego kadencji. Jörg miał trójkę dzieci. Córka, Alannah, podobno nigdy nie była zainteresowana sprawami firmy, natomiast synowie, Daniel i Andreas, pracują w niej odpowiednio od 2008 i 2010 roku. W 2013 roku wspólnie objęli kierownictwo, przy czym Daniel upodobał sobie dział sprzętu profesjonalnego, a Andreas skupił się na słuchawkach do gier i konsumenckich modelach bezprzewodowych.

Melodika MDPHD + MDG

Melodika MDPHD + MDG

Melodika to marka, o której w moim domu mówi się wyjątkowo często. Nie chodzi bynajmniej o to, że wieczorami spieram się z żoną, które jej kable lub zestawy głośnikowe są najlepsze, ale o to, że obok innych firmowych gadżetów, takich jak koszulki czy torby, które można zgarnąć na różnego rodzaju prezentacjach i wystawach, polska firma wydała na świat kubki, które są absolutnie idealne do dużej, porannej kawy. Serio - lepszych nie kupicie nawet w sklepach dla zapalonych kawiarzy. Od kiedy je odkryliśmy, praktycznie każdy poranek zaczyna się od cappucino i latte macchiato "w Melodice". Na pewno nie jest to przypadek, ponieważ jedna z serii przewodów tej marki nazywa się Brown Sugar. Gdybym zajmował się testowaniem porcelanowej zastawy, z pewnością przyznałbym temu kubkowi wysokie noty, ale tak się jakoś złożyło, że specjalizuję się w opisywaniu sprzętu grającego, w tym okablowania, a to zawsze budzi ogromne emocje. Nie mam wątpliwości, że tak będzie również tym razem, ale czy dojdzie do tradycyjnych przepychanek między kablarzami a antykablarzami? Tego już nie byłbym taki pewny.

Denon PMA-1700NE

Denon PMA-1700NE

Jeżeli zastanawiacie się, dlaczego niektóre wielkie koncerny uparcie utrzymują, a czasami nawet tworzą lub wskrzeszają kolejne marki, odpowiedź jest bardzo prosta - każde logo kojarzy się klientom z konkretnym zestawem cech, które powinni przypisać do każdego oznaczonego nim produktu. To nic innego jak mechanizm psychologiczny, który na pewnym etapie zacznie kształtować naszą opinię o danym przedmiocie jeszcze zanim zobaczymy go na żywo, dotkniemy, wypróbujemy. Wychodząc poza ten obszar, każda firma może ponieść spektakularną porażkę - nie dlatego, że stworzyła kiepski produkt, ale dlatego, że nie pasuje on do obrazu marki, jaki ludzie na przestrzeni lat zbudowali w swoich głowach. Obecnie nie mówimy już nawet o dzieleniu oferty na dwa albo trzy segmenty cenowe, ale nawet na tworzeniu kilku podobnych produktów, z których jeden ma się klientom kojarzyć na przykład ze sportem i osiągami, a drugi z ekologią i ochroną klimatu. Myślicie, że audiofile są zbyt intelitengni, aby się na to złapać? Możliwe, ale spróbujcie przekonać człowieka rozglądającego się za hi-endowym wzmacniaczem, że powinien zainteresować się Marantzem PM-10, Cambridgem Edge A albo Yamahą AS-3200, skoro za te same pieniądze może kupić Hegla H590, MBL-a N51, Passa INT-60, McIntosha MA7200 albo Luxmana L-590AXII. Powodzenia...

Ostatnie komentarze

  • Artur

    Kupiłem ten wzmacniacz do drugiego zestawu, do Neat Acustic Iota (wersja półkowa, mini). Bardzo udana konstrukcja. Denon to takie przeciwieństwo Yamahy. Można to sparować chyba ze wszystkim ze względu na łagodna sygnaturę tego wzmacniacza. Wejście optyczne jest dedykowane TV, fajna funkcja. Wzmacnia...
    1
Zobacz inne komentarze

Hegel V10

Hegel V10

Rynek sprzętu audio jest pełen urządzeń stworzonych zgodnie z wymaganiami klientów, zaprojektowanych według przepisu, który dostarczają inżynierom kupujący, ale także dealerzy, dystrybutorzy i specjaliści od badania potrzeb konsumentów. Powstaje wówczas pewien zbiór jasnych wytycznych, które należy po kolei realizować. Po drugiej stronie barykady znajduje się elektronika budowana często z pominięciem całego tego procesu, bardziej na zasadzie realizacji wizji projektanta niż trafienia w gust jak największej liczby osób. W ten sposób rodzą się na przykład hi-endowe wzmacniacze lampowe budowane w niezwykle małych ilościach i kosztujące znacznie więcej niż produkowane masowo amplitunery. To sprzęt tworzony przez pasjonatów dla pasjonatów. Widać w nim ogromne poświęcenie, zamiłowanie do muzyki i setki godzin nieustannego dążenia do ideału. Od czasu do czasu zdarza mi się jednak dorwać coś, co częściowo należy do jednego, a częściowo do drugiego świata, a tak naprawdę powstało, hmm, z nudów - w czasie, który miał być wypełniony zupełnie inną pracą, ale coś się przesunęło, czegoś nie udało się załatwić w porę i pozostało albo siedzieć przy komputerze i markować robotę, albo wziąć się za coś innego. Jestem praktycznie pewny, że tak właśnie narodził się pierwszy przedwzmacniacz gramofonowy Hegla - V10. Ale czy to źle?

HiFiMAN HE-R10P

HiFiMAN HE-R10P

"Obyś żył w ciekawych czasach" - mówi powiedzenie, które przyjęło się uważać za starożytne chińskie błogosławieństwo. Jego pochodzenie jest jednak niejasne, a tak naprawdę nie jest ani starożytne, ani nawet chińskie, gdyż słowa te wypowiedział w 1898 roku brytyjski polityk, Joseph Chamberlain - ojciec późniejszego premiera Wielkiej Brytanii, Neville'a. Najważniejsze jest jednak to, że wcale nie jest to błogosławieństwo, lecz przekleństwo. Ciekawe czasy są tu synonimem zmienności i nieprzewidywalności codziennego życia. Dziś życzylibyśmy sobie pewnie żyć w zdecydowanie mniej ciekawych czasach, ale niestety raz po raz ktoś dorzuca do tego kotła coś od siebie i odnoszę wrażenie, że wkrótce już zupełnie nie będzie wiadomo, na czym stoimy. Myślicie, że mówię tylko o sprawach największego kalibru? Nie. Czasami można się pogubić nawet w katalogu producenta audiofilskich słuchawek. Aktualna oferta HiFiMAN-a - firmy, którą darzę dużym szacunkiem zarówno z uwagi na zaawansowaną technologię, jak i brzmienie nauszników, z którymi miałem okazję się zetknąć - przypomina wielki garnek z bigosem, do którego wszyscy domownicy, oprócz pobierania kolejnych porcji, regularnie coś dorzucają. Resztki kiełbasy i karkówki z grilla, słoik kiszonej kapusty od teściowej, suszone grzyby, śliwki, przyprawy... W ten sposób bigosu przybywa w takim samym tempie, jak ubywa. Zmienia się tylko jego smak i trzeba dobrze znać jego historię, aby móc dyskutować na ten temat z pozostałymi członkami rodziny. Matka twierdzi, że najlepszy był pierwszego dnia, kiedy wszystko zgadzało się z jej przepisem, ojcu najlepiej smakował we wtorek, już po dorzuceniu spalonej kiełbasy, a syn tęskni za tym czwartkowym, który zdążył się już porządnie przegryźć. Kto teraz przyjdzie w gości i spróbuje, ten nie zna życia i nie wie, o czym mówi.

Audio-Technica VM760SLC

Audio-Technica VM760SLC

Kolekcjonowanie i odtwarzanie czarnych płyt to sport dla odważnych i wytrwałych. Pół biedy jeśli mówimy tylko o hobbystycznym, okazjonalnym szlifowaniu i sytuacjach, w których winylom otrzymanym w większości od rodziców i dziadków lub zdobytym za śmieszne pieniądze na giełdach, wyprzedażach i targach staroci towarzyszy budżetowy gramofon. Kiedy jest to sposób na poznawanie zapomnianej, często niedostępnej w serwisach streamingowych muzyki, nikt nie przejmuje się ustawianiem ramienia z dokładnością do ułamka milimetra, a już tym bardziej nie przekonuje nikogo, że jest to jedyna słuszna forma kontaktu z prawdziwym dźwiękiem, jest to nawet całkiem sympatyczne. Dobre towarzystwo, szklanka lub kieliszek ulubionego trunku, ciekawa muzyka odtwarzana na vintage'owym sprzęcie - jest klimat, prawda? Czasami jednak zastanawiam się, po co ktokolwiek miałby zawracać sobie głowę zabawą w winyle i gramofony na serio. No, wiecie, tak ze wszystkimi tego konsekwencjami. Z wybieraniem nagrań, które nie zostały nagrane na komputerze, a potem wydane na winylu, ale zarejestrowane w tej formie od samego początku... Z dbałością o jakość i poprawność ustawień każdego elementu toru... Z dobieraniem wkładki do ramienia na podstawie jej masy i podatności statycznej, ze skrupulatnym myciem nawet świeżo zakupionych płyt i kupowaniem wszelkich dostępnych na rynku akcesoriów, takich jak wiszące nad gramofonem szczoteczki do zbierania ładunków elektrostatycznych. Nie ma na to logicznego wytłumaczenia, jednak ilekroć odpalam swój gramofon, przypominam sobie, o co w tym szaleństwie chodzi. Wcale nie o klimat czy jakieś metafizyczne przeżycia zakorzenione w naszej tęsknocie za czasami, w których wszystko wydawało się prostsze, ale o dźwięk. To brzmienie jest po prostu wyjątkowe i koniec, kropka.

Chord Mojo 2

Chord Mojo 2

Chyba każdy, kto choć trochę interesuje się sprzętem audio, słyszał o Mojo. Ciekawe, czy Chord, wypuszczając pierwszą wersję swojego przenośnego DAC-a i wzmacniacza słuchawkowego siedem lat temu, zakładał, że sprzęt ten stanie się wręcz legendą w środowisku fanów mobilnej elektroniki hi-fi, wzorcem i bazą do porównań. Z wypowiedzi założyciela i szefa firmy, Johna Franksa, wynika, że taka możliwość nie tylko była brana pod uwagę, ale wręcz, że nie widziano innej możliwości. Mojo był bowiem bardzo ryzykowną inwestycją. Aby obniżyć jego cenę do zakładanego poziomu, brytyjska manufaktura, specjalizująca się w wytwarzaniu hi-endowych komponentów stereo w ograniczonych ilościach, musiała zainteresować się produkcją na masową skalę. Wiadomo, że koszt jednostkowy poszczególnych części, takich jak elementy obudowy, procesory czy akumulatory, jest ściśle powiązany z wielkością zamówienia, dlatego postawienie wszystkiego na jedną kartę w pewnym sensie wydawało się najrozsądniejsze. Innymi słowy, Mojo był wyjątkowo śmiałym posunięciem, które miało szansę zwrócić się tylko wtedy, gdy sprzeda się naprawdę mnóstwo egzemplarzy. Gdyby to się nie udało, Chord prawdopodobnie znalazłby się w tarapatach. Na szczęście po sukcesie modelu Hugo audiofile nabrali apetytu na jego mniejszą wersję, a niemal czterokrotnie niższa cena sprawiła, że nie trzeba było zachęcać ich w żaden inny sposób. Maleńki DAC stał się takim hitem, że niebawem dołączył do niego bezprzewodowy moduł strumieniowy Poly i w tym momencie fani Chorda mogli stworzyć coś w rodzaju miniaturowego, audiofilskiego systemu kieszonkowego, któremu do pełni szczęścia potrzebne były tylko odpowiednio dobre słuchawki. Sam o Mojo słyszałem wielokrotnie, jednak nie miałem okazji sprawdzić go w kontrolowanych warunkach. Z tym większą radością przyjąłem wiadomość o możliwości przetestowania drugiej generacji tego modelu, która pojawiła się na rynku kilka miesięcy temu.

Neat Acoustics Majistra

Neat Acoustics Majistra

Neat Acoustics zajmuje się projektowaniem i produkcją zestawów głośnikowych od 1989 roku. Firma została założona przez Boba Surgeonera, który większość swojego życia jako muzyk poświęcił muzyce, grając przede wszystkim blues, rock, jazz, folk, country i bluegrass. Nawiasem mówiąc, inni najważniejsi pracownicy firmy także pracują jako muzycy lub realizatorzy, co w branży audio jest właściwie niespotykane. W 2006 roku do Boba dołączył Paul Ryder, muzyk grający na gitarze w kilku zespołach w północnej Anglii. Ponieważ Paul jest także doświadczonym realizatorem dźwięku, firma założyła własne studio nagraniowe. Profesjonalne podejście do realizacji nagrań ma być też punktem odniesienia dla brzmienia kolumn głośnikowych. Melomani wiele mówią o zgodności dźwięku z oryginałem, jednak niewielu producentów sprzętu korzysta z owego oryginału podczas projektowania swoich urządzeń. Tymczasem w fabryce Neat Acoustics pod ręką są rozmaite instrumenty muzyczne, w tym fortepian, organy strunowe, harfa, kontrabas, syntezatory oraz szeroka gama gitar elektrycznych i akustycznych oraz innych instrumentów smyczkowych. Nagrania w wysokiej rozdzielczości mogą być wykonywane i natychmiast odtwarzane w pokoju odsłuchowym. Anglicy pozwalają muzyce rządzić strojeniem i brzmieniem swoich kolumn z wyłączeniem prawie wszystkich innych kryteriów. Wszystkie aspekty projektu są oceniane empirycznie. Ten czasochłonny, iteracyjny proces może zająć miesiące, zanim projekt zostanie uznany za skończony. Podczas sesji odsłuchowych wykorzystywana jest szeroka gama nagrań muzycznych, od płyt z początku XX wieku po najnowocześniejsze albumy, a także nagrania wykonane przez zespół Neata na taśmie analogowej i nośnikach cyfrowych.

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum 4 Wireless

Sennheiser Momentum 4 Wireless

Po niespełna dwudziestu latach recenzowania sprzętu audio rzadko kiedy odwiedzam sklepy z taką aparaturą, aby coś kupić. Jeśli już, najczęściej brakuje mi jakiegoś kabla albo czegoś w rodzaju płynu do...

Final Audio Design ZE8000

Final Audio Design ZE8000

Można powiedzieć, że jeszcze niespełna półtora roku temu byłem nausznikowym ortodoksem, który nie uznawał słuchawek dokanałowych. Moje podejście zmieniło się diametralnie, gdy w moje ręce wpadły "pchełki" AG TWS04K. Okazało...

Neat Acoustics Petite Classic

Neat Acoustics Petite Classic

Niektóre firmy działające w branży audio natychmiast kojarzymy z konkretnym produktem - tym, który wyszedł najlepiej, wprowadził do świata sprzętu grającego przełomowe rozwiązania techniczne albo zyskał status kultowego dopiero po...

Komentarze

Sebastian
Mam u siebie ten streamer podłączony od 2 dni optykiem do Topping DX3Pro+ i powiem, że w porównaniu ze źródłem jakim był laptop daje się usłyszeć większą głębie...
Daniel
A gdzie gramofony Pre-Audio? Czemu wszystkie są dobre, tylko nie nasze Polskie...
a.s.
Na Amazon Music Unlimited jest dużo muzyki w jakości lepszej od CD, mam wrażenie że większość, nie potrzeba do tego MQA.
Mike
Nawet to dobre, ale gdzie prawdziwe radio FM/DAB i Bluetoth LDAC bezstratny od Sony?
Jarek
Niestety - muszę potwierdzić (chyba jedyną) krytyczną recenzję tego produktu, która ukazała się w jednym z polskich papierowych periodyków. Strasznie kiepsko to...

Płyty

Riverside - ID.Entity

Riverside - ID.Entity

W ubiegłym roku minęło sporo czasu, zanim pojawił się jakiś album, na który naprawdę czekałem. W bieżącym sytuacja jest zgoła...

Newsy

Tech Corner

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Czym powinien kierować się miłośnik sprzętu audio przy wyborze wzmacniacza? Gdyby na tak postawione pytanie można było udzielić prostej i zwięzłej odpowiedzi, pewnie nikt nie zawracałby sobie głowy testami i odsłuchami. Przyjmijmy jednak, że mamy już pewne rozeznanie w temacie, a z długiej listy dostępnych na rynku modeli chcemy wybrać...

Nowości ze świata

  • Internationally acclaimed, high-end audio brand Cyrus Audio announces the most intelligent power supply it has ever designed; the long-awaited PSU-XR. The PSU-XR is the first power supply from Cyrus to have its own built-in microprocessor, enabling it to talk to...

  • FiiO launches the M11S hi-res portable music player. Featuring dual ES9038Q2M DACs, the M11S is able to decode up to 384kHz/DSD256 audio. The versatile M11S builds upon the success of previous award-winning portable audio players from FiiO. Alongside its 3.5mm...

  • Piega is probably Switzerland's most famous loudspeaker manufacturer. Founded in 1986 by Leo Greiner and Kurt Scheuch, the company was initially a typical hobbyist, garage-based manufactory. Kurt concentrated on developing transducers, while Leo took on design matters and the company's...

Prezentacje

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Yamaha to jeden z producentów sprzętu hi-fi, którego logo kojarzą niemal wszyscy. Nie tylko ze względu na jego obecność na popularnych amplitunerach, soundbarach, głośnikach bezprzewodowych i systemach mikro, ale także produktach związanych z domową aparaturą audio bardzo luźno albo wcale. Nie ulega jednak wątpliwości, że w wielu kręgach, także wśród...

Poradniki

Listy

Galerie

Popularne testy

Dyskografie

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Korzenie szwedzkiego zespołu Witchcraft sięgają 2000 roku. Wtedy właśnie Magnus Pelander - gitarzysta grupy Norrsken - postanowił oddać hołd swoim...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Regency TR-1

Regency TR-1

Zapewne każdy się zgodzi, że rozwój przemysłu audio jest nierozerwalnie związany z postępem technologicznym. Jednym z pierwszych przełomów, jaki dokonał...

Cytaty

ToriAmos.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.