Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Chord Alto

Chord Alto

W uniwersum sprzętu audio są firmy, które mocno trzymają się wąskiej specjalizacji oraz takie, które miały więcej niż jeden wielki hit i z powodzeniem zmieniały kierunek rozwoju. Linn kojarzony jest obecnie z luksusową elektroniką i stylowymi kolumnami, ale raz po raz przypomina o tym, że jego historia zaczęła się od gramofonu - kultowego Sondeka LP12. Naim zaczynał od paskudnych i niepraktycznych wzmacniaczy z plastikowymi przyciskami, a dziś jego wizytówką są stylowe i nowoczesne głośniki z serii Muso. Czasami bywa tak, że sukces takiego "pobocznego projektu" przyćmi wszystko, co było wcześniej, nawet jeśli wydawało się to trudne lub niemożliwe. Tak właśnie stało się w przypadku Chorda. Firma ta została założona w 1989 roku przez Johna Franksa - inżyniera, który mimo bardzo chłodnego, matematycznego podejścia do tematu nie boi się odważnych pomysłów. Jego wzmacniacze okazały się tak dobre, że trafiły najpierw do BBC, a później także do wielu światowej klasy studiów nagraniowych, takich jak Abbey Road, Sony Music New York czy The Royal Opera House. Wielu realizatorów szukało czegoś szybszego, czystszego i stabilniejszego niż ówczesne tranzystorowe "woły robocze", a John Franks dokładnie taki sprzęt im dostarczył. Wkrótce te wyglądające niczym statki kosmiczne urządzenia zostały docenione na całym świecie przez krytyków, recenzentów i klientów indywidualnych - wymagających audiofilów. Czy sukces poparty takimi referencjami można przebić? Jak najbardziej. Tym razem nie chodziło jednak o wzmacniacze dla profesjonalistów, ale o źródła cyfrowe dla melomanów. Gdy w 2014 roku zadebiutował Hugo - przenośny DAC zbudowany na bazie układów FPGA według koncepcji Roba Wattsa, z wbudowanym akumulatorem i zupełnie nieszablonowym brzmieniem, mało kto wierzył, że urządzenie wielkości pilota może zagrać jak rasowe źródło. Brytyjska firma udowodniła, że to możliwe - przetwornik, który mieści się w kieszeni może wykrzesać z siebie dźwięk na poziomie hi-endowych odtwarzaczy. Potem poszło już lawinowo. W ofercie Chorda pojawiały się kolejne przetworniki - Hugo TT, Mojo, 2Qute, Dave, Hugo 2, Qutest... Można było odnieść wrażenie, że z całego katalogu brytyjskiej firmy klientów interesują tylko przetworniki, a ona sama wkrótce zapomni, że kiedyś uchodziła za specjalistę od wzmacniaczy. Na szczęście nie. Manufaktura z Maidstone raz po raz nam o tym przypomina. Czasami jest to coś drogiego i spektakularnego, jak chociażby flagowa seria Ultima, a raz mniejszy, przystępny cenowo piecyk, jak malutka integra Anni. Premiera kolejnego modelu - Alto - przeszła trochę bez echa, nie budząc w środowisku większych emocji. Moim zdaniem niesłusznie, bo mamy tu do czynienia z arcyciekawym połączeniem poszukiwanych przez klientów funkcji, kompaktowej formy i typowego dla tej marki połączenia zaawansowanej technologii, kosmicznego dizajnu i wysokiej jakości wykonania.

Ostatnie komentarze

  • Pablo

    Ale z tym zasilaczem, to dajcie spokój... Moje stanowisko, również w przypadku Chorda, jest takie, że im lepszy zasilacz liniowy, tym więcej wyciągamy z urządzenia. Tu ewidentnie ktoś się nie postarał.
    3
Zobacz inne komentarze

Sennheiser HDB 630

Sennheiser HDB 630

Sennheiser to jedna z tych firm, które w świecie audio nie potrzebują przedstawienia. Jej historia zaczęła się w 1945 roku, kiedy to profesor Fritz Sennheiser założył w pobliżu Hanoweru niewielkie laboratorium zajmujące się techniką elektroakustyczną. Przez kolejne dekady firma rozwijała się, wprowadzając na rynek kolejne mikrofony, systemy bezprzewodowe i słuchawki, które na stałe weszły do kanonu branży. Modele takie jak HD 414, HD 600 czy HD 800 stały się punktami odniesienia w swoich klasach, a marka utrwaliła reputację producenta, który łączy inżynierską precyzję z konsekwencją rzadko spotykaną w świecie elektroniki konsumenckiej. W ostatnich latach katalog Sennheisera zaczął się rozgałęziać. Obok typowo audiofilskich konstrukcji pojawiły się słuchawki stworzone z myślą o codziennym użytkowaniu - bezprzewodowe, kompaktowe, wyposażone w ANC i funkcje, których nie znajdziemy w klasycznych modelach dla purystów. Najbardziej rozpoznawalny przykład tego lifestyle'owego nurtu stanowi seria Momentum, łącząca nowoczesny design z charakterystycznym brzmieniem, które miało pozostać możliwie blisko tego, co marka oferowała w swoich bardziej ambitnych konstrukcjach. Pytanie tylko, czy da się te dwa światy pogodzić - stworzyć słuchawki, które będą wygodne, praktyczne, odporne na trudy codziennego użytkowania, a jednocześnie zaoferują jakość, jakiej oczekują klienci znający historię Sennheisera i przyzwyczajeni do jego audiofilskich standardów. Odpowiedzią mają być najnowsze słuchawki niemieckiej firmy - HDB 630.

Wharfedale Evo 5.2

Wharfedale Evo 5.2

Wharfedale to jedna z tych marek, które od dekad przypominają, że brytyjskie hi-fi to nie tylko tradycja, lecz także nieustanna ewolucja. Firma założona w 1932 roku przez Gilberta Briggsa, pioniera w dziedzinie głośników elektroakustycznych, przez lata zasłynęła z projektów łączących inżynierską precyzję z muzykalnym ciepłem. Swój pierwszy głośnik zbudował on w piwnicy domu w Ilkley w hrabstwie Yorkshire. Lokalizacja, położona w dolinie rzeki Wharfe - obszarze znanym jako Wharfedale - zainspirowała nazwę marki. Rok później Briggs przeniósł się do małej fabryki niedaleko Bradford, aby produkować przetworniki głośnikowe. Jego żona, Doris, pomagała mu jak mogła, ręcznie montując pojedyncze komponenty. W tym samym roku Gilbert wziął udział w konkursie Bradford Radio Society i zajął pierwsze i drugie miejsce, co doprowadziło do pierwszego dużego zamówienia dla Wharfedale. Do wybuchu wojny Wharfedale produkowało ponad 9000 urządzeń rocznie, co otworzyło drogę do ogólnokrajowego uznania. Briggs wprowadził do świata audio wiele rozwiązań, które dziś uznaje się za oczywiste - od wielodrożnych układów głośnikowych po stosowanie magnesów ceramicznych. Ponad dziewięćdziesiąt lat później Wharfedale wciąż trzyma się tej filozofii - tworzyć kolumny, które oferują więcej niż sugeruje ich cena, zachowując przy tym wyraźnie brytyjski charakter brzmienia.

Fezz Audio Luna

Fezz Audio Luna

Kiedy dziesięć lat temu niewielka, rodzima manufaktura Fezz Audio zaprezentowała swój pierwszy wzmacniacz, mało kto wierzył w jej sukces. Trudno zresztą dziwić się tym, którzy patrzyli na ten projekt sceptycznie. Firma, choć powiązana z producentem transformatorów toroidalnych wykorzystywanych w sprzęcie audio renomowanych marek, była zupełnie nieznana. Debiutując, zaprezentowała tylko jeden produkt. I nie był to ani mały przetwornik cyfrowo-analogowy, ani bogato wyposażony wzmacniacz tranzystorowy, ani budżetowy wzmacniacz słuchawkowy, tylko skromna, lampowa integra, która z punktu widzenia klienta wyróżniała się tylko przystępną ceną i tym, że była dostępna w kilku wersjach kolorystycznych. Niby jakim cudem takie kuriozum miałoby namieszać na hermetycznym rynku audio? A jednak, w ciągu zaledwie kilku miesięcy o Silver Lunie zrobiło się głośno. Urządzenie zyskało przychylność recenzentów i melomanów, oferując dobre, stuprocentowo lampowe brzmienie i surowy, minimalistyczny, lekko industrialny design. Ot, rozsądny sprzęt bez wodotrysków, gadżetów i drewnianych ornamentów, za to zaskakująco solidny i skoncentrowany na swojej podstawowej funkcji. Okazało się, że wzmacniacze lampowe da się produkować w Polsce. I to na tyle efektywnie, by konkurować z masówką z Dalekiego Wschodu. Początkowo firma z Księżyna skupiała się na lokalnym podwórku, zyskując nowych dealerów, wsłuchując się w głosy klientów i dokładając swoją cegiełkę do walki z mitami dotyczącymi lamp. Prawdziwa rewolucja zaczęła się, gdy o Fezz Audio dowiedzieli się zagraniczni dystrybutorzy. Klasyczne, ale mimo to oryginalne piecyki z europejskiego kraju, który stał się gospodarczym, kulturowym i turystycznym fenomenem? Ruszyła lawina, a z całego świata zaczęły spływać zamówienia na całe kontenery wzmacniaczy. By nadążyć za popytem, podlaska manufaktura musiała gwałtownie zwiększyć moce produkcyjne, zatrudnić nowych pracowników, a w końcu także przenieść się do nowej, większej siedziby. Dynamiczny rozwój Fezz Audio cieszył nie tylko pomysłodawców tego projektu, Macieja i Tomasza Lachowskich, ale także fanów marki, którzy wspierali ją od samego początku, a teraz mogli z dumą obserwować, jak lokalna inicjatywa przeradza się w jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich producentów audio.

Ostatnie komentarze

  • Krzysztof

    Widać postęp w produkcji Fezza, wygląd również poprawili. Czy jest tu w ogóle jakiś jeden element wspólny z pierwszą Silver Luną? Może chociaż włącznik jest taki sam? Bo wygląda to tak, jakby obok starej firmy stanęła nowa i wszystko robiła inaczej, lepiej. Pozdrawiam!
    0
Zobacz inne komentarze

Audio Physic Midex 2

Audio Physic Midex 2

Audio Physic to firma, która od lat konsekwentnie realizuje swoją filozofię budowania zestawów głośnikowych. Dawniej zadziwiała nas wąziutkimi kolumnami z jednostkami basowymi zamontowanymi z boku i pochylonymi frontami, co w połączeniu z wysoką jakością komponentów przekładało się na ponadprzeciętną przejrzystość, świetną spójność fazową, spektakularny bas i trójwymiarową przestrzeń. Z biegiem lat koncepcja niemieckich projektantów ewoluowała, ale podobnie jak kiedyś, tak i dziś zestawy z Brilon mocno wyróżniają się na tle konkurencji. Część pomysłów zachowano lub rozwinięto, ale obok nich pojawiły się nowe - wyjątkowe, własne przetworniki, obudowy zbudowane z wielu warstw materiałów o różnych właściwościach rezonansowych i wykończone kolorowymi, szklanymi panelami, a także cała masa pozornie nieistotnych dodatków, takich jak nóżki antywibracyjne czy gniazda mocowane nie za pomocą śrub, ale kleju i antywibracyjnych "uszczelek". Główny konstruktor niemieckiej firmy, Manfred Diestertich, dawno temu wypowiedział wibracjom wojnę i staje na głowie, aby poprzez ich zwalczanie wydobyć z nagrań najdrobniejsze smaczki. Obecnie już niemal wszystkie modele skonstruowane są zgodnie z jego wizją. Nawet podstawowa linia Classic przeszła gruntowną modernizację, upodabniając się do serii Reference. W tej drugiej znajdziemy tylko dwa modele reprezentujące "starą szkołę" Audio Physica - Tempo i Step. Przedstawicielami tej nowej są monitory Spark, podłogówki Avanti, Midex, Codex, Avantera i największe w tej rodzinie Cardeasy. Rolę flagowca pełnią natomiast absurdalnie wielkie Medeosy. Po zmianie dystrybutora otrzymałem propozycję przetestowania dowolnych kolumn niemieckiej firmy. Sparki, Tempo, Avanti, a nawet poprzednie Cardeasy już recenzowałem, więc zostały trzy sensowne modele - Midex, Codex i Avantera. Postawiłem na Midexy. Z jednego powodu, który może wydawać się nieoczywisty, ale moim zdaniem sprawia, że model ten jest wyjątkowy i obok Tempo jest najlepszym wyborem z punktu widzenia audiofila. Czy moje rozumowanie okazało się słuszne?

Matrix Audio TS-1

Matrix Audio TS-1

Rynek sprzętu audio coraz śmielej zmierza w kierunku urządzeń, które mają uprościć życie melomanom. Kolejne firmy proponują odtwarzacze strumieniowe z wbudowanymi przetwornikami i wzmacniaczami słuchawkowymi - tak, aby za pomocą jednego eleganckiego klocka stworzyć kompletne stanowisko odsłuchowe. Najnowszym przykładem takiej filozofii jest Matrix Audio TS-1 - kompaktowy streamer, przetwornik cyfrowo-analogowy i wzmacniacz słuchawkowy w jednym urządzeniu. Producent określa go mianem "uniwersalnego huba audio" przeznaczonego zarówno dla użytkowników słuchawek hi-fi, jak i posiadaczy aktywnych monitorów. Innymi słowy, TS-1 ma zastąpić cały zestaw urządzeń i przejąć rolę centrum sterowania systemem audio. Brzmi ambitnie? Zdecydowanie, ale Matrix Audio to marka, która stale podnosi poprzeczkę, poczyna sobie coraz śmielej i powoli przyzwyczaja nas do bezkompromisowych rozwiązań w dziedzinie cyfrowego audio, czego dowodem są choćby cenione przetworniki X-Sabre czy seria Element. Czy zatem TS-1 to tylko ładny streamer z kilkoma dodatkowymi funkcjami, czy może cyfrowy kombajn, który może pełnić kluczową rolę w zestawie stereo lub nawet stanąć na biurku jako samodzielny system, współpracując z wysokiej klasy nausznikami? Sprawdzimy to, oceniając zarówno funkcjonalność i jakość wykonania, jak i - co najważniejsze - brzmienie tego wszechstronnego klocka.

Bowers & Wilkins Px8 S2

Bowers & Wilkins Px8 S2

Bowers & Wilkins to brytyjski producent sprzętu audio, znany głównie z kolumn wykorzystywanych w Abbey Road czy nietuzinkowego modelu Nautilus. Od ponad dekady firma eksploruje też rynek słuchawek - od klasycznych modeli przewodowych serii P po nowoczesne konstrukcje bezprzewodowe z ANC. Dziś segment luksusowych słuchawek bezprzewodowych z aktywną redukcją hałasu jest polem zaciętej rywalizacji. Wymagający melomani mogą zdecydować się na topowe modele popularnych marek, takich jak Apple czy Sony, ale jeszcze bardziej kuszące wydają się propozycje firm od lat kojarzonych z hi-endowym sprzętem, jak chociażby Focal Bathys, Mark Levinson Nº 5909 czy zaprezentowane zaledwie kilka dni temu Loewe leo. I właśnie teraz Bowers & Wilkins zaprezentował swój nowy model flagowy, Px8 S2, czyli następcę bardzo udanego Px8. Producent deklaruje, że to najlepsze słuchawki, jakie kiedykolwiek stworzył. Przeglądając broszury i dane techniczne, przelatujemy przez kolejne udoskonalenia konstrukcyjne - przeprojektowane muszle, bardziej rozbudowane układy elektroniczne, modyfikacje poprawiające komfort użytkowania, usprawniona łączność z obsługą najnowocześniejszych funkcji i kodeków czy skuteczniejszy system ANC. Cena pozostała jednak na takim samym poziomie, a nawet delikatnie spadła. Kiedy trzy lata temu informowaliśmy o rynkowej premierze Px8, kosztowały one 3349 zł. Px8 S2 wyceniono natomiast na 3199 zł. Ciekawe, prawda? Skoro Bowers & Wilkins nie podniósł poprzeczki do poziomu 4999-5699 zł (ceny słuchawek Mark Levinson Nº 5909 i Loewe leo w momencie premiery), to czy nowe Px8 S2 mogą wyznaczyć punkt odniesienia w swojej kategorii i stać się nowym standardem bezprzewodowego audio?

Lyngdorf TDAI-2210

Lyngdorf TDAI-2210

Jeżeli komuś wydaje się, że w audiofilskim hobby chodzi przede wszystkim o słuchanie muzyki, a technikalia mogą wywoływać emocje, ale nie są w stanie spolaryzować środowiska osób oddających się tej pasji, żyje w błogiej nieświadomości. Srebro kontra miedź, płyty kompaktowe kontra streaming, tranzystor kontra lampa, ES9028Q2M kontra AK4490REQ - niektórym wystarczy byle pretekst, aby rozpętać wojnę i z uporem godnym lepszej sprawy przekonywać wszystkich do swoich racji. Jednym z takich powracających jak bumerang tematów jest klasa pracy wzmacniacza. Tak, wiem - dla audiofila to ważne, jednak dla osób z zewnątrz wygląda to tak, jakby na forach motoryzacyjnych zbierały się grupy fanów samochodów z gaźnikiem i tych z wtryskiem bezpośrednim, na przemian obrzucając się błotem. Niedorzeczne, prawda? Dla kontrastu coraz liczniejsze wydaje się grono klientów, którzy w pierwszej kolejności nie studiują danych technicznych ani nie zaglądają wzmacniaczowi pod maskę - oceniają raczej jego wygląd, funkcjonalność i jakość dźwięku. Oni nie będą spierali się o to, która firma dostarcza obecnie najbardziej audiofilskie kondensatory albo jaki typ lampy najlepiej sprawdza się w roli odwracacza fazy. Wybierają sprzęt dla siebie i chcą, aby jak najlepiej trafiał w ich potrzeby - estetyczne, praktyczne i brzmieniowe. Co ciekawe, tacy mniej fanatyczni melomani coraz chętniej inwestują w aparaturę z wysokiej półki. Kiedyś uważano, że najwięcej wydają ci, którzy "siedzą w temacie" i naprawdę mocno się nim interesują. Dziś, kiedy słucham opowieści niektórych sprzedawców, odnoszę wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie. Podczas gdy "doświadczeni audiofile" szykują się do kolejnej dyskusji o kablach, ze sklepów, z nowym sprzętem pod pachą, wychodzą ludzie, którzy nie potrafią w najdrobniejszych szczegółach opisać, jak on działa, za to doskonale wiedzą, do czego służy. I mają względem niego coraz wyższe oczekiwania.

Ostatnie komentarze

  • Robert

    Dzień dobry. Kilka lat temu zaszczepiony Państwa recenzją zakupiłem kolumny DALI Menuet SE, z których jestem bardzo zadowolony. W recenzji pisał Pan, że wymagają mocnego wzmacniacza. Ja mam obecnie Emotivę BasX A2, ale zastanawiam się nad zakupem all-in-one. Czy według Pana Lyngdorf TDAI-2210 w pełn...
    1
Zobacz inne komentarze

Meze 109 PRO

Meze 109 PRO

Jeszcze kilkanaście lat temu słuchawki za około 3000-4000 zł uchodziły za produkt ekskluzywny, graniczący niemal z ekstrawagancją. Rynek był wówczas bardziej przewidywalny - w segmencie hi-end rządziły znane, mogące pochwalić się wieloletnim doświadczeniem firmy, a najbardziej wyczynowe, egzotyczne konstrukcje kosztowały w granicach kilku tysięcy złotych i były pokazywane głównie na wystawach, bardziej jako atrakcja i ciekawostka niż propozycja do rozważenia. Kto poza garstką totalnych szaleńców mógłby być zainteresowany kupnem takich nauszników? Dziś ta granica została przesunięta kilkukrotnie, a sprzęt, który kiedyś postrzegany był jako topowy, to dziś co najwyżej klasa średnia. Wybór jest dziś ogromny - od wyrobów "starej gwardii", takich jak Beyerdynamic T5 v3, Audio-Technica ATH-ADX3000 czy Sennheiser HD 660S2, przez dojrzałe modele planarne, jak chociażby Audeze LCD-2 Classic, aż po sprzęt nowej fali europejskich producentów. Jednym z nich jest Meze Audio - rumuńska marka, która zaledwie dekadę temu zaczynała swoją przygodę od prostych modeli dynamicznych, a dziś nie tylko konkuruje z gigantami, ale sama staje się punktem odniesienia.

Ostatnie komentarze

  • Piotr

    Nie wiem czemu się "uczepiliście" tego PRO w nazwie. Nie musi ono oznaczać "Professional" - może oznacznać po prostu "dla" z łacińskiego:-)
    0
Zobacz inne komentarze

Graham Audio LS6 10th Anniversary Limited Edition

Graham Audio LS6 10th Anniversary Limited Edition

Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte ubiegłego stulecia uważane są przez wielu ekspertów i pasjonatów za złotą erę sprzętu audio. To właśnie wtedy narodziło się mnóstwo konstrukcji uznawanych dziś za kultowe, a postęp techniczny był czymś tak oczywistym, że nie trzeba było się go doszukiwać w srebrnych kablach i membranach wykonanych z najbardziej egzotycznych materiałów. Od radości z tego, że nagrywanie i odtwarzanie dźwięku lub przesyłanie go w czasie rzeczywistym na duże odległości jest w ogóle możliwe, ludzie szybko przeszli do poszukiwania coraz wyższej jakości przekazu. Świadomi tego były także rozgłośnie radiowe, takie jak BBC. Brytyjczycy wiedzieli, że aby w domach słuchaczy zagościł jak najlepszy dźwięk, trzeba zadbać o cały łańcuch - od mikrofonów i akustyki reżyserki przez transmisję po domowe odbiorniki. Powołano więc niewielki zespół inżynierów i prowadzono bezprecedensowe badania nad głośnikami. Ich efekty były - jak na owe czasy - dość szokujące. Zrezygnowano z popularnych wtedy papierowych membran na rzecz polipropylenu, a obudowy skręcano tak, by działały jak pudła rezonansowe. Owocem programu badawczego brytyjskiej korporacji byłaa rodzina konstrukcji o jasno określonych rolach. Maleńkie LS3/5 miały służyć jako zestawy przenośne - świetne tam, gdzie liczy się wierność w średnicy, a nie najniższy bas. Na drugim biegunie stanęły LS5/8 - największe monitory, cenione za pełne pasmo i dynamikę, co zawdzięczały dużym obudowom i wooferom. W 1983 roku do rodziny dołączyły LS5/9, które miały być gotowe do pracy w każdym studiu, a w razie potrzeby łatwe do przeniesienia.

Ostatnie komentarze

  • Garfield

    Graham robi to dobrze. Trochę drogo, ale dobrze.
    1
Zobacz inne komentarze

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Pylon Audio Opal 23 mkII

Pylon Audio Opal 23 mkII

Większość producentów sprzętu stereo chce, abyśmy kojarzyli ich markę z modelami pozycjonowanymi jak najwyżej - najlepszymi, najbardziej atrakcyjnymi wizualnie i wykorzystującymi najbardziej zaawansowane rozwiązania techniczne. Kupując niedrogie monitory z błyszczącym...

Audio-Technica ATH-M60x

Audio-Technica ATH-M60x

W katalogach dużych producentów sprzętu audio są produkty, których rola staje się oczywista już po kilku sekundach. Wystarczy spojrzeć na nazwę, cenę, konstrukcję i miejsce w ofercie, aby mniej więcej...

Beyerdynamic DT 30 IE

Beyerdynamic DT 30 IE

Beyerdynamic to jedna z tych marek, o których trudno pisać bez należnego jej szacunku, ale coraz trudniej robić to bez poczucia pewnego rozżalenia czy wręcz zwątpienia. Szacunku - bo mówimy...

Bannery boczne

Komentarze

Robert
Czy powyższa ocena dotyczy urządzenia z regulacją głośności w Matrix TS1, czy aby uzyskać taki efekt, trzeba skorzystać z oddzielnego przedwzmacniacza?
Komentarz 2
@Komentarz - Spokojnie, jest zasilanie...
Cliff
"Nie byłbym sobą, gdybym nie posunął się jeszcze dalej i nie sprawdził amerykańskich monitorów również na szafce pod telewizorem, a następnie na biurku". Czy sp...
Arkadiusz
To naprawdę świetne słuchawki! Myślę, że nawet ciut lepsze od 490 Pro, a mam obie pary i mogę bezpośrednio porównać. Do zastosowań profesjonalnych, ale i do zwy...

Płyty

All Them Witches - House Of Mirrors

All Them Witches - House Of Mirrors

Mniej więcej rok temu przestałem wierzyć, że usłyszymy jeszcze nową muzykę od All Them Witches. Może nie dlatego, że zespół...

Newsy

Tech Corner

Roon - Nowa jakość streamingu

Roon - Nowa jakość streamingu

Z badań i raportów dotyczących udziału poszczególnych nośników i platform w rynku muzycznym wynika, że pliki i serwisy streamingowe wyprzedzają konkurencję o kilka okrążeń. Temat nośników fizycznych wydaje się zamknięty i nawet ogarniająca cały świat moda na winyle i gramofony nie jest w stanie odwrócić losów tej wojny. O ile...

Nowości ze świata

  • The compact disc may no longer dominate the music market, but it has never really disappeared from serious hi-fi systems. Revox is now responding to that renewed interest with the Studiomaster CD100, a compact high-end CD player designed primarily for...

  • Noble Audio has introduced Lu Ban, a new statement hybrid in-ear monitor in its universal IEM lineup. The model combines a 10-mm wooden composite diaphragm dynamic driver with two newly developed Super-Magnetic planar drivers. The idea is not simply to...

  • Gold Note has introduced the HP-5.2, a new high-end headphone amplifier that joins the Italian manufacturer's Series 5.2 lineup. The model is aimed at listeners who want a serious desktop or system-based headphone amplifier, but also expect a level of...

Prezentacje

Elektryczna podróż młodego geniusza - JBL

Elektryczna podróż młodego geniusza - JBL

Nie istnieje pewnie na świecie miłośnik dobrego dźwięku, którego nie interesowałaby geneza znanych marek zajmujących się produkcją sprzętu hi-fi. Niewątpliwie jedną z nich jest JBL - legendarna, amerykańska firma, której korzenie sięgają lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Marka, którą powinien kojarzyć każdy, kto choć raz z ciekawości przyglądał się głośnikom na...

Poradniki

Wygrzewanie sprzętu audio - fakty i mity

Wygrzewanie sprzętu audio - fakty i mity

Niezależnie od tego, z jakim rodzajem sprzętu grającego mamy do czynienia, w jego instrukcji obsługi, recenzjach publikowanych w specjalistycznych magazynach,...

Listy

Galerie

Popularne testy

Dyskografie

Sade - Zmysłowa królowa elegancji

Sade - Zmysłowa królowa elegancji

Wyobraźcie sobie, że siedzicie w przyciemnionym klubie jazzowym w latach czterdziestych XX wieku. Mężczyźni noszą eleganckie, dopasowane garnitury, we włosach...

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Marantz 2270

Marantz 2270

Na przestrzeni lat Marantz wyprodukował mnóstwo tunerów radiowych i amplitunerów, w których wyraźnie widać te same geny. Jednym z ciekawszych...

Cytaty

HonoreDeBalzac.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.