Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Bluesound Node Icon

Bluesound Node Icon

Bluesound narodził się w cieniu dwóch doskonale znanych audiofilom marek - NAD Electronics i PSB Speakers. Obie należą do koncernu Lenbrook Group, więc przepływ wiedzy, pomysłów i technologii między nimi jest dość swobodny. Kilkanaście lat temu inżynierowie pracujący nad nowymi produktami zaczęli zadawać sobie pytanie, co by było, gdyby jakość dźwięku nie była ograniczona do standardu wyznaczonego przez płytę kompaktową. Czy można stworzyć coś bezprzewodowego, sieciowego, nowoczesnego, co mimo to nie będzie grało jak tandetny głośnik bezprzewodowy, tylko jak rasowy sprzęt stereo? Dziś może się to wydawać zabawne, ale wtedy ludzie naprawdę widzieli w tym mezalians - muzyki z plików i sieci słuchało się przecież na telefonie lub komputerze z plastikowymi głośniczkami, a jeśli ktoś chciał to robić na poważnie, potrzebna była wielka wieża z gramofonem lub odtwarzaczem CD. Z tego prostego pytania narodził się projekt, który dość szybko oderwał się od NAD-a i zaczął żyć własnym życiem i łamał obowiązujące schematy. Zamiast nostalgii - technologia, zamiast skomplikowanego sprzętu - minimalizm, a zamiast płyt - pliki, streaming i to, co miało dopiero nadejść. Zanim powstały same urządzenia, opracowano BluOS - system operacyjny, który miał łączyć wszystkie elementy układanki. Była to platforma stworzona z myślą o tym, by jak najlepiej i najwygodniej odtwarzać muzykę z różnych serwisów i zarządzać tym procesem nawet w dużym domu, gdzie w kilku pokojach mogą stanąć eleganckie głośniki sieciowe, a w jednym - duży system stereo ze streamerem w roli źródła. BluOS zadebiutował w 2013 roku podczas największej wystawy sprzętu hi-fi w Europie - monachijskiego High Endu. Wtedy też pokazano urządzenie, które w niedalekiej przyszłości miało stać się prawdziwym hitem - Node.

Początki były, jak to zwykle bywa, skromne i nieco kontrowersyjne. Design pierwszego streamera Bluesounda wywoływał mieszane reakcje. No bo jakieś to takie skromne, zwyczajne, plastikowe... Node nie wyglądał jak poważny sprzęt dla audiofilów, ale jak miniaturowy komputer lub dekoder telewizji satelitarnej. Ci, którzy podłączyli go do swojego systemu, przestawali jednak narzekać na obudowę, bo dźwięk, jaki oferował, przeczył stereotypom o streamingu. Był przejrzysty, detaliczny, dynamiczny, daleki od nudnego i płaskiego grania, z jakim w tamtym momencie audiofilom kojarzyły się pliki. Takie urządzenie było już alternatywą dla odtwarzacza CD w systemie, w którym wcześniej nikt nie myślał o sieci. Później poszło już szybko. Node 2, 2i, potem wersje z ekranem dotykowym, z lepszymi DAC-ami, z obsługą AirPlay 2, MQA i Roona, a do tego "większy brat" z wbudowanym wzmacniaczem, czyli Powernode. Kanadyjska firma raz po raz podnosiła poprzeczkę i tak narodził się na przykład Node X - jubileuszowa edycja z układem ESS Sabre i wzmacniaczem słuchawkowym THX AAA, która w 2023 roku uświetniła dziesięciolecie powstania marki. Potem temat jakby ucichł. Co więcej, pojawiły się doniesienia o problemach z dostępnością regularnych wersji Node'a i Powernode'a.

Rozwiązanie tej zagadki poznaliśmy w sierpniu zeszłego roku, kiedy to Bluesound zapowiedział premierę nie jednego, ale aż trzech nowych "węzłów". Firma doszła do wniosku, że bazując na sukcesie Node'a, można zaoferować klientom znacznie więcej niż jeden streamer i jego odpowiednik z wbudowanym wzmacniaczem. Środkowym modelem w serii pozostał więc "zwykły" Node, który zresztą z zewnątrz praktycznie się nie zmienił, ale doszły do niego dwa zupełnie nowe modele - tańszy Node Nano i droższy, większy Node Icon. W pierwszej chwili pomyślałem, że Kanadyjczycy rozwalili system. Nie dość, że początkującym użytkownikom zaoferowali streamer na start (Node Nano kosztuje tylko 1499 zł), to jeszcze w tym samym momencie sięgnęli wyżej, wprowadzając odtwarzacz dla nieco bardziej zaawansowanych w swojej chorobie melomanów - tych, dla których Node był w porządku, ale jednak za słaby, za mały i ogólnie niepoważny. Świadczą o tym chociażby zdjęcia, na których Node Nano pracuje w towarzystwie budżetowego, czasami nawet lekko vintage'owego sprzętu lub na biurku, przy komputerze, natomiast Node Icon prezentowany jest w systemie "dla dużych chłopców" - z kolumnami podłogowymi, gramofonem i końcówką mocy. Firma jasno daje nam do zrozumienia, że teraz to właśnie Node Icon będzie streamerem dla osób, które wymagają więcej, także (a może przede wszystkim) w sferze brzmieniowej. Sprawdźmy zatem, co to cudo potrafi.

Bluesound Node Icon

Wygląd i funkcjonalność

Z nadesłanej przez dystrybutora informacji prasowej już na początku sporo można wyczytać. Wszystkie trzy zaprezentowane rok temu urządzenia obsługują platformę BluOS, zapewniają obsługę formatów FLAC, WAV, AAC i MQA (w jakości do 24 bit/192 kHz), Apple AirPlay 2 czy dwukierunkowy Bluetooth korzystający z kodeka aptX Adaptive. Sterowanie odbywa się oczywiście za pomocą aplikacji BluOS Controller, która pozwala między innymi zmieniać utwory, wybierać źródła i regulować parametry odtwarzania - i to z poziomu zarówno urządzeń mobilnych, jak i komputerów MAC i PC. Każdy z trzech nowych "węzłów" można zintegrować z systemami automatyki domowej takich firm jak Control4 czy Creston. Jeśli chodzi o wnętrze, kluczowy z punktu widzenia audiofila jest przetwornik ES9039Q2M od ESS Technology, na którym bazują wszystkie trzy modele - Node Nano, Node 2024 i Node Icon. Wszystko to brzmi świetnie, ale z punktu widzenia klienta od razu pojawia się pewne istotne pytanie - dlaczego mielibyśmy dopłacać do najwyższego modelu, skoro wszystkie trzy wykorzystują tę samą platformę, mają bardzo podobne możliwości, a wewnątrz pracuje ten sam DAC? Muszę przyznać, że sam się nad tym zastanawiałem, ale spokojnie - Bluesound wymyślił to tak, aby każdy kolejny streamer z serii Node dawał nam ciut więcej. I jak to zwykle w życiu bywa, dla niektórych będą to różnice kosmetyczne, a dla innych wprost przełomowe.

Zacznijmy więc od podstaw. Node Icon jest większy od modelu Node 2024, w związku z czym można było wyposażyć go w dodatkowe funkcje i gniazda. Tymi kluczowymi są dwa 6,3-mm wyjścia słuchawkowe, zbalansowane wyjście analogowe (XLR) i - uwaga - wejście analogowe (RCA). Po co komu wejście analogowe w odtwarzaczu sieciowym? Może to ukłon w stronę użytkowników, którzy - podobnie jak w sytuacji na firmowych zdjęciach - chcą od czasu do czasu posłuchać muzyki z płyt winylowych, ale zamiast wzmacniacza zintegrowanego mają końcówkę mocy? Wiem, pokrętne tłumaczenie, ale innego nie znajduję. XLR-y w urządzeniu z tej półki cenowej to też nie lada rzadkość, jednak cieszę się, że znalazło się na nie miejsce. Co istotne, Node Icon można ustawić jako preamp - wyjścia mogą działać w trybie stałym lub zmiennym, co oznacza, że urządzenie może sterować głośnością bezpośrednio, także z poziomu przycisków na obudowie. Poza tym do dyspozycji mamy cyfrowe wyjścia optyczne i koaksjalne, porty USB-A i USB-C, HDMI eARC, trigger 12 V, wyjście dla subwoofera, gniazdo LAN, a z funkcji "niewidocznych" także dwuzakresowe Wi‑Fi i Bluetooth z obsługą kodeka aptX Adaptive.

Dość oczywistą różnicą w stosunku do "klasycznego" Node'a jest także obudowa - większa, ciekawsza i zdecydowanie bardziej nowoczesna. Bluesound jak zwykle postawił na prostotę, więc nie ma tu awangardowego wzornictwa, neonowych wstawek ani innych bibelotów. Początkowo wydawało mi się, że takim ekstrawaganckim akcentem będzie duży, pięciocalowy wyświetlacz zdobiący przednią ściankę, ale wbrew pozorom uniknięto tu efektu dyskoteki. Na ekranie widzimy tylko najważniejsze informacje - okładki albumów, tytuły, bitrate, stopień głośności - wszystko, co normalnie oglądamy z poziomu smartfona. Ciekawostką jest ścięty górny panel, który prezentuje się niemal jak drugi wyświetlacz. Mój wewnętrzny gadżeciarz zastanawiał się nawet, czy obie te powierzchnie będą w jakiś sposób ze sobą współpracować, reagować na zmiany, wymieniać się niektórymi elementami, ale nie - górny panel jest z grubsza taki sam jak w modelu Node 2024. Zawiera tylko przyciski, w dodatku dość enigmatyczne, bo pozbawione opisów. Trzeba po prostu wiedzieć, który za co odpowiada albo nauczyć się tego metodą prób i błędów.

Znacznie większe różnice kryją się wewnątrz. Bluesound Node Icon to pierwszy streamer tej marki z zastosowaniem podwójnego DAC-a (konfiguracja dual-mono). Każdy kanał obsługiwany jest przez osobny chip ESS Sabre ES9039Q2M, co zdaniem producenta znacząco poprawia separację stereo i redukuje szumy tła. Kanadyjczycy twierdzą, że w porównaniu z pojedynczym przetwornikiem zastosowanym w Node 2024, podwójny DAC w modelu Node Icon oferuje wyraźniejszy obraz dźwiękowy, większą głębię sceny i lepszą precyzję w odwzorowaniu detali. Jeśli mam być szczery, wydaje mi się, że to właśnie ten "szczegół" może przekonać wielu klientów, aby zainteresowali się opisywanym modelem. No bo czy obecność XLR-ów albo dwóch dużych gniazd słuchawkowych to wystarczający mocny argument, aby zamiast 2599 wydać na streamer 4799 zł? Podwójny DAC też nie jest może jakimś przełomowym rozwiązaniem, ale nie ulega wątpliwości, że może przenieść wrażenia odsłuchowe na inny poziom. Dodatkowo można się spodziewać, że w ślad za tą zmianą poszły też inne modyfikacje, dotyczące na przykład stopnia wyjściowego czy zasilania. Producent o tym nie wspomina, ale coś mi mówi, że tylko dlatego, aby nie zawalać potencjalnych klientów informacjami, które średnio ich interesują. Dla nich liczą się konkrety, a skoro mamy dwie kości zamiast jednej, jest to różnica, którą zrozumie nawet dziecko.

Node Icon jest jednym z tych urządzeń, które wydają się niepozorne, wtapiają się w otoczenie, ale od samego początku są całkowicie bezproblemowe i pozwalają nam skupić się na tym, co najważniejsze - muzyce, której akurat mamy ochotę posłuchać. Może też być świetnym "pomostem" - elementem pełniącym nie tyle rolę streamera, co huba, który rozszerza funkcjonalność naszego systemu.

Skoro już jesteśmy w temacie funkcji bezpośrednio związanych z jakością i charakterem dźwięku, nie sposób nie wspomnieć o systemie korekcji akustyki Dirac Live. Audiofile raczej niechętnie podchodzą do tego typu nowinek, ale ja uważam, że na tle innych tego typu rozwiązań Dirac Live prezentuje się naprawdę dobrze. Jedynym minusem jest to, że cała procedura jest dość skomplikowana i czasochłonna, a dodatkowo przeprowadzenie kalibracji wymaga użycia mikrofonu, którego nie znajdziemy w zestawie. Bluesound poleca oczywiście własny zestaw Room Calibration Kit, który można dokupić za 199 zł. Jego najważniejszym elementem jest precyzyjny mikrofon dookólny, który rejestruje dźwięk ze wszystkich kierunków, w zakresie od 20 Hz do 20 kHz. Na dobrą sprawę przydałby się jeszcze statyw, ale z jakiegoś powodu firma nic na ten temat nie pisze. Kiedy już ogarniemy sobie sprzęt pomiarowy, musimy podłączyć mikforon do streamera i uruchomić aplikację Dirac Live na laptopie lub urządzeniu mobilnym. Apka krok po kroku przeprowadzi nas przez kalibrację - od ustawienia mikrofonu w wybranych punktach pomieszczenia poprzez regulację poziomu dźwięku aż po wykonanie kolejnych pomiarów w różnych miejscach odsłuchu. Po zebraniu danych Dirac tworzy spersonalizowany filtr, który koryguje fazę i amplitudę w całym paśmie, eliminując nierówności, dudnienie basu czy dziwne rezonanse charakterystyczne dla pokoju. Co ważne, filtr ten działa przed przetwornikiem, więc skorygowany sygnał można dalej przesyłać cyfrowo, na przykład do zewnętrznego DAC-a, bez utraty efektu korekcji. Możemy rzecz jasna skorzystać z domyślnej, bardziej płaskiej charakterystyki lub dopasować ją do swojego gustu. Node Icon może zapisać nawet pięć różnych filtrów na urządzeniu, co daje swobodę zmiany ustawień w zależności od gatunku muzyki lub pory dnia. Pytanie tylko, ilu użytkowników faktycznie z tej opcji skorzysta. Ja obstawiam, że dla 80% klientów Node Icon będzie po prostu fajnym, funkcjonalnym streamerem, w którego ustawieniach nie trzeba zbyt mocno gmerać. Zakupem mikrofonu i skorzystaniem z korekcji Dirac Live zainteresują się albo pasjonaci technologii albo użytkownicy mający problem z akustyką pokoju odsłuchowego i szukający rozwiązania, które nie oznacza remontu, okładania ścian gąbkami albo skorzystania z pomocy profesjonalnej firmy zajmującej się akustyką wnętrz i budowania systemu stereo od nowa.

Podsumowując, Node Icon to odtwarzacz sieciowy, który z jednej strony bazuje na tym samym pomyśle, na którym swój sukces zbudował "podstawowy" Node i nie ma się co dziwić, że Bluesound nie zdecydował się w nim na jakieś rewolucyjne rozwiązania. Nie było takiej potrzeby. Sprzęt działa znakomicie, aplikacja sterująca jest wszechstronna i dopracowana, więc co tu kombinować? Z drugiej zaś w kilku obszarach daje nam więcej niż Node 2024. Wielu klientów chętnie dopłaci chociażby za większą, poważniejszą obudowę, dodatkowe gniazda i podwójny przetwornik cyfrowo-analogowy. Node Icon jest jednym z tych urządzeń, które wydają się niepozorne, wtapiają się w otoczenie, ale od samego początku są całkowicie bezproblemowe i pozwalają nam skupić się na tym, co najważniejsze - muzyce, której akurat mamy ochotę posłuchać. Może też być świetnym "pomostem" - elementem pełniącym nie tyle rolę streamera, co huba, który rozszerza funkcjonalność naszego systemu i do którego podłączymy to, czego do tej pory podłączyć nie mogliśmy - telewizor, konsolę, słuchawki, a może nawet gramofon. Wydawałoby się, że każdy, kto miał się przestawić, już dawno to zrobił, ale nie - wiele osób wciąż szuka urządzenia, które pozwoliłoby ich klasycznej wieży złapać kontakt z rzeczywistością. Node Icon zrobi to śpiewająco. W trakcie testu zastanawiałem się nawet, czy Bluesound nie powinien wprowadzić czwartego, pełnowymiarowego modelu z tej serii, z jeszcze lepszymi wnętrznościami, wielkim wyświetlaczem, zasilaczem liniowym i innymi bajerami, które spodobałyby się audiofilom. Później jednak dotarło do mnie, że takie urządzenie mogłoby wejść w paradę NAD-om z serii Masters, więc pewnie się go nie doczekamy. A może jednak firma dojdzie do wniosku, że przepaść cenowa jest na tyle duża, że warto dać Bluesoundowi rozwinąć skrzydła? Na razie jednak Node Icon jest flagowym streamerem tej marki. Pora sprawdzić, jak gra.

Bluesound Node Icon

Brzmienie

Po wcześniejszych doświadczeniach z urządzeniami tej marki spodziewałem się usłyszeć naturalny, czysty, rozdzielczy i dynamiczny dźwięk, ale informacja o podwójnym DAC-u rozbudziła moją wyobraźnię. Logika podpowiada, że w stosunku do tańszych odtwarzaczy Bluesounda coś powinno się zmienić. Tylko w którą stronę skręcimy? Czy kolejnym krokiem będzie dalsza poprawa w dziedzinie przejrzystości, czy może w brzmieniu pojawi się więcej gładkości? Szybko okazało się, że kanadyjski koncern postanowił trzymać się sprawdzonego schematu, stawiając na efektowny, dziarski, niezwykle konkretny dźwięk. Icon nie wywraca wszystkiego do góry nogami, ale robi coś znacznie trudniejszego - udowadnia, że można grać lepiej, nie zmieniając charakteru prezentacji. To nie jest streamer, który próbuje udawać coś, czym nie jest. To urządzenie, które wie, z jakiej jest stajni, zna swoje miejsce w świecie i dokładnie wie, co chce powiedzieć - czysto, dobitnie i bez owijania w bawełnę.

Brzmienie Icona od początku robi świetne wrażenie. Jest zdecydowane, klarowne, ale też równe, wyważone, pozbawione przerysowań. Nie usłyszymy tu ani zbyt mięsistego basu, ani syczącej góry, ani wypchniętej średnicy. To dźwięk prawidłowo zbalansowany, zdrowy niczym dieta dla osób chcących utrzymać formę lub nawet zmieścić się w te spodnie, które już drugi rok wiszą w szafie. Nie ma co się spodziewać, że w kolejnym pudełku będzie na nas czekało coś w rodzaju soczystego steka lub ciasta czekoladowego, ale zawartość jest zgodna z misją, którą mamy do wykonania. Po pewnym czasie zaczynamy doceniać mistrzowski dobór składników i zauważać, jak dobrze się dzięki temu czujemy. Node Icon robi mniej więcej to samo. Jego brzmienie jest świeże, zróżnicowane, pełne wyrazistych smaków, ale nie ocieka tłuszczem. Przede wszystkim jest też, jak na sprzęt z tego przedziału cenowego, niezwykle naturalne i dojrzałe. Zupełnie jakby ktoś spędził naprawdę wiele czasu, ustawiając w szeregu każdy aspekt prezentacji z chirurgiczną precyzją. Nie chodzi o to, że brzmienie jest suche. Jest może trochę chłodne i ustawione może pół kroku po jaśniejszej stronie mocy, ale słychać w nim emocje, wybrzmienia i najróżniejsze niuanse. Ale wszystko odbywa się bez retuszu. To nie jest urządzenie, które chce nas oczarować ciepłem czy lampowym romantyzmem. Na pierwszy plan wybija się, jak zwykle w takich sytuacjach, sama muzyka. To, co otrzymujemy, nie jest wymysłem sprzętu, tylko sumą składników zawartych w materiale źródłowym. Jeśli nagranie jest dobrze zrealizowane, Icon tak właśnie je pokaże - precyzyjnie, czysto, z rozmachem. Jeśli nie - niczego nie ukryje.

Kolejną rzeczą, która zwraca uwagę już przy pierwszych odsłuchach, jest przejrzystość. Nie ma tu mowy o zamgleniu, o rozmywaniu konturów czy gubieniu detali. Nawet przy dynamicznej muzyce, gdzie dzieje się naprawdę dużo, każdy dźwięk ma swoje miejsce. Ikon nie tylko separuje instrumenty, ale też zostawia wokół nich wystarczająco dużo przestrzeni, by mogły wybrzmieć. Różnice między poszczególnymi realizacjami są wyraźne, czasem aż zaskakująco duże. Jeżeli lubicie analizować, jak dany album został nagrany albo co dokładnie wyprawiają na nim artyści, koniecznie wpiszcie testowany streamer na listę kandydatów do odsłuchu. Scena dźwiękowa jest przede wszystkim szeroka i precyzyjnie poukładana. Głębia mogłaby być lepsza, ale w tej cenie naprawdę nie ma na co narzekać. Dźwięk swobodnie wychodzi poza boczne krawędzie kolumn, wypełnia pokój po sufit, a wokale zamiast kleić się do głośników, wychodzą delikatnie w stronę słuchacza. Co ważne, scena nie jest sztucznie rozciągnięta. Nie mamy do czynienia z tanimi efektami rodem z budżetowych zestawów kina domowego. Ciekawe, co w tej kwestii zdziałałby jeszcze Dirac Live. Nie dowiedziałem się, ponieważ nie miałem do dyspozycji zestawu kalibracyjnego z mikrofonem, ale jeżeli powtórzy się to, co słyszałem w wykonaniu tego systemu wcześniej, to cały powyższy opis stereofonii można potraktować jedynie jako punkt wyjścia. Zgaduję, że nawet w temacie głębi Dirac Live sporo poprawi. Korekcję trzeba jednak wprowadzać z głową i umiarem, tylko na podstawie pomiarów w konkretnym środowisku.

Node Icon potrafi porwać - nie lampowym ciepłem, ale połączeniem precyzji, realizmu i zaangażowania w granie. To urządzenie nie próbuje być "muzykalne" w stereotypowym sensie. Nie czaruje spójnością czy wygładzoną średnicą. Ale jeśli muzyka nas porusza, to zrobi to także z pomocą tego streamera. On po prostu nie staje jej na drodze.

Recenzenci często używają, a czasami nawet nadużywają pewnego sloganu i piszą, jak to względnie niedrogie urządzenie prezentuje cechy charakterystyczne dla znacznie droższej konkurencji. W przypadku opisywanego streamera nie będę się posuwał aż tak daleko, ale przyznaję - ten skubaniec jest przekonujący i w wymienionych wyżej aspektach wyróżnia się z tłumu. A co z resztą? Zacznijmy od cech, które również oceniam pozytywnie. Pierwszą jest świetna kontrola nad dźwiękiem. Node Icon ma coś, czego brakuje wielu konkurentom - wewnętrzny porządek wynikający nie z nijakości, ale właśnie z równej i wysokiej jakości każdego fragmentu pasma. Niskie tony nie uciekają, nie przysłaniają średnicy, średnica nie wchodzi w paradę wysokim tonom, a te są niczym wisienka na torcie - klarowne, lśniące, skoncentrowane na przekazaniu słuchaczowi pełnej dawki informacji. Ten porządek sprawia, że nawet w bardzo gęstych, skomplikowanych utworach wszystko zostaje tam, gdzie powinno. Nie ma przeciążeń, nie ma zadyszki. Brzmienie zachowuje wewnętrzną dyscyplinę, co w dużym stopniu jest przekazywane dalej - oddziałuje na kolejne elementy systemu. Mając taki streamer, można odnieść wrażenie, że membrany w naszych głośnikach stały się lżejsze i sztywniejsze, a wzmacniaczowi z niewiadomych przyczyn przybyło kilka watów. Co równie ważne, Node Icon nie gubi się przy cichym słuchaniu. Wiele streamerów zaczyna grać naprawdę dobrze dopiero wtedy, gdy odkręcimy potencjometr w prawo. Tutaj nawet przy umiarkowanej głośności słychać wszystko, co trzeba. Proporcje pasma się nie rozsypują, bas nie znika, wokale wciąż zachowują wyraźny kształt. To znakomita wiadomość dla tych, którzy słuchają muzyki wieczorami, nocą albo po prostu nie lubią epatować decybelami.

Choć wszystko to brzmi bardzo profesjonalnie, podczas testu wcale nie brakowało mi frajdy ze słuchania. Node Icon potrafi porwać - nie lampowym ciepłem, ale połączeniem precyzji, realizmu i zaangażowania w granie. To urządzenie nie próbuje być "muzykalne" w stereotypowym sensie. Nie czaruje spójnością czy wygładzoną średnicą. Ale jeśli muzyka nas porusza, to zrobi to także z pomocą tego streamera. On po prostu nie staje jej na drodze. Warto jednak zaznaczyć, że tak jak poprzednie modele Bluesounda, Node Icon nie wybaczy wszystkiego. Jeśli w systemie pojawią się zbyt analityczne kolumny lub kable podkreślające wyższe pasmo, może zrobić się zbyt jasno i agresywnie. Podobnie wygląda kwestia różnicowania nagrań. To jedna z tych rzeczy, która w streamerach z niższej i średniej półki traktowana jest po macoszemu. Najczęściej wszystko brzmi ładnie, przyjemnie, naturalnie, ale trochę tak samo, na jedno kopyto. Tu jest inaczej. W zależności od realizacji wrażenia potrafią się zmieniać diametralnie. Jeden album brzmi surowo, drugi gęsto, trzeci otwiera przed nami stadionową przestrzeń, a jeszcze inny jest po prostu nieznośny. Nie ma tu efektu ujednoliconej prezentacji - dźwięku, który łasi się do ucha, ale po trzeciej płycie zaczyna nużyć. Node Icon pokazuje palcem - to jest dobrze zrobione, to jest przeciętne, a tu ktoś się postarał. I robi to tak naturalnie, że po pewnym czasie przestajemy już narzekać na słabsze realizacje - po prostu szukamy tych lepszych, a gorzej wyprodukowane albumy idą w odstawkę. Tylko czy to wina sprzętu? Czy naprawdę wolelibyście postawić w swoim systemie odtwarzacz, który oszukuje? To pytanie pozostawiam do samodzielnego rozpracowania.

Bluesound Node Icon

Budowa i parametry

Bluesound Node Icon to odtwarzacz sieciowy obsługujący dźwięk hi-res, w tym formaty FLAC, MQA i DSD256. Urządzenie oferuje także takie rozwiązania jak Spotify Connect, TIDAL Connect, Apple AirPlay 2 czy dwukierunkowy Bluetooth 5.2 z aptX Adaptive. Dzięki złączu HDMI z ulepszonym zwrotnym kanałem audio (eARC) można go łatwo podłączyć do telewizora za pomocą jednego kabla. Streamer ma również certyfikat Roon Ready. Producent informuje, że dzięki dwóm przetwornikom cyfrowo-analogowym ESS Sabre ES9039Q2M z technologią Hyperstream czwartej generacji Node Icon ma zapewniać bogaty dźwięk o ultraniskich zniekształceniach. Mózgiem urządzenia jest czterordzeniowy procesor ARM Cortex A53 z taktowaniem 1,8 GHz. Wbudowany wzmacniacz słuchawkowy wykorzystuje technikę THX AAA-78 (Achromatic Audio Amplifier) z opatentowaną korekcją błędów typu feed-forward, co ma się przekładać na niski poziom zniekształceń i takież zużycie energii. Kanadyjczycy twierdzą, że rozwiązanie to zapewnia realistyczny dźwięk na słuchawkach podłączanych do streamera za pośrednictwem gniazda jack 6,3 mm. Ponieważ nie wspominałem o tym wcześniej, to dla czystego sumienia dodam - tak, to w dużej mierze prawda. Użycie w stosunku do tego dźwięku słowa "hi-endowy" jest przesadą, ale Node Icon radzi sobie w tej materii zaskakująco dobrze. Na tyle dobrze, że w przypadku słuchawek w rozsądnej cenie, do 2000-3000 zł, nawet nie ma sensu rozglądać się za zewnętrznym wzmacniaczem. Kluczowe jest znalezienie nauszników, które nie wejdą z Bluesoundem w konflikt charakterologiczny i zamiast wzmocnić jego atuty, takie jak przejrzystość czy dynamika, dołożą do równania jakieś elementy z drugiego końca skali - odrobinę ciepła, łagodności i miękkości.

Werdykt

Urządzenia z serii Node są dla Bluesounda świętością, a ich popularność nie wzięła się znikąd. Ten najbardziej rozpoznawalny, klasyczny, w niektórych kręgach wręcz kultowy model jest świetnym punktem wejścia w świat streamingu - funkcjonalnym, wygodnym i niedrogim urządzeniem, które w odróżnieniu od większości rywali potrafi pokazać coś ciekawego również w sferze brzmieniowej. Mimo to część audiofilów nie traktowała go poważnie. Patrząc na skromne, płaskie pudełko, widzieli w nim rozwiązanie kompromisowe - coś, co może sprawdzić się przez jakiś czas, ale docelowo zostanie zastąpione odtwarzaczem z prawdziwego zdarzenia. Node Icon ma szansę zmienić ten schemat. To urządzenie, które nie tylko wygląda poważnie, ale tak też gra. Większa obudowa skrywa szereg dodatków, jak wyjścia XLR czy dwa gniazda słuchawkowe. Do tego HDMI z kanałem eARC, integracja z systemami smart home, dwuzakresowe Wi-Fi i Bluetooth aptX Adaptive, a wszystko to spięte świetnie działającą aplikacją BluOS. Nie bez znaczenia jest też DAC oparty na dwóch kościach ESS Sabre ES9039Q2M. Taka ewolucja musiała przynieść efekty i doskonale słychać to podczas odsłuchu. Neutralne, przejrzyste, mocne, realistyczne i przestrzenne brzmienie chwilami może się wydawać chłodne, ale nie brak w nim emocji. Ich źródłem nie jest jednak lampowe ciepło, ale to, co sprawia, że muzyka żyje. Node Icon gra w sposób angażujący, a że jest przy tym dokładny i skrupulatny - taki już jego urok. Ten odtwarzacz nie ma kompleksów. Nie musi niczego udawać. Jest czystej krwi Bluesoundem - najlepszym, jaki dotychczas widzieliśmy.

Bluesound Node Icon

Dane techniczne

Wyjścia cyfrowe: 1 x koncentryczne, 1 x optyczne, 1 x HDMI, USB-C, USB-A
Wejścia analogowe: 1 x RCA
Wyjścia analogowe: 1 x RCA, 1 x XLR, 1 x sub-out
Wyjścia słuchawkowe: 2 x 6,3 mm
Łączność: LAN, Wi-Fi, Bluetooth 5.2 (aptX Adaptive), AirPlay, Roon Ready
Odtwarzane formaty plików: AAC, AIFF, ALAC, DSD, FLAC, MP3, MPEG-4 SLS, MQA, OGG, OPUS, WAV, WMA, WMA-L
Przetwornik: 2 x ES9039Q2M
Stosunek sygnał/szum: 129 dB (XLR), 121 dB (RCA)
Zniekształcenia: 0,0004%
Moc na wyjściu słuchawkowym: 150 mW/16 Ω, 23 mW/600 Ω
Wymiary (W/S/G): 8,4/22/19,3 cm
Masa: 2,23 kg
Cena: 4799 zł

Sprzęt do testu dostarczyła sieć salonów Top Hi-Fi & Video Design. W artykule wykorzystano zdjęcia udostępnione przez firmę Bluesound.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy8

Barwa dźwięku
Barwa3

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy5

Muzykalność
Poziomy6

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy6


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest...

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na...

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut nie był przypadkowym wejściem w świat audio, lecz przedsięwzięciem realizowanym przez zespół doświadczonych specjalistów - inżynierów i menedżerów, którzy pracowali już przez dekady przy wysoce zaawansowanych projektach w obrębie przetworników,...

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który nikogo już nie zabierze?

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który…

Na pewne rzeczy w życiu czeka się tak długo, że człowiek zaczyna wątpić, czy w ogóle dożyje ich spełnienia. Jedni latami wypatrują nowej płyty ulubionego zespołu, inni odliczają dni do kolejnego sezonu ukochanego serialu, a audiofile? Cóż, oni od niemal dekady czekali, aż Spotify wreszcie wprowadzi streaming w bezstratnej jakości....

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Denon Home 600

Denon Home 600

Są takie segmenty rynku audio, które przez długi czas wydają się rozwijać tylko pozornie. Pojawiają się nowe modele, zmieniają się aplikacje, dochodzą kolejne usługi streamingowe, producenci uczą się lepiej opakowywać...

Audiomica Laboratory Consequence

Audiomica Laboratory Consequence

Ten moment przychodzi w życiu każdego audiofila. Kiedy pokombinujemy z kolumnami, wzmacniaczami i źródłami, a nasz system zaczyna grać naprawdę dobrze, zadajemy sobie pytanie, czy nie powinniśmy zainteresować się kablami....

Fezz Audio Titania MK2

Fezz Audio Titania MK2

W świecie sprzętu audio nietrudno o historie, które dobrze brzmią na papierze, ale po zderzeniu z rzeczywistością szybko tracą swój urok. Ktoś ma ciekawy pomysł, dobre zaplecze techniczne, wyrazistą wizję,...

Bannery boczne

Komentarze

Garfield
Interesującą byłaby informacja, za jaką część obrotów firmy odpowiadają transformatory, a za jaką - gotowy sprzęt audio. Rozumiem, że nie ma planów wprowadzenia...
Mat
Ciekaw jestem, czy takie odtwarzacze się obecnie sprzedają, kiedy na rynku jest tyle małych dongli, plus nowe urządzenie i stary Android 13.
Krzysztof
Miałem kiedyś jedne z tańszych kabli Audiomiki, głośnikowe Dolomit Reference i interkonekt Rhod Reference. Bardzo miło je wspominam, wspaniale dogadywały się z ...
Waldi
Niestety miałem ten wzmacniacz, mocno wycofane średnie tony (o dość średniej jakości), zmatowiona góra i słaba mikro dynamika. Jedynym silnym punktem jest bas. ...
Anonimowy Gość
Fakt braku Tidal Connect na starcie w moich oczach dyskwalifikuje każdy streamer - ten też.

Płyty

Megadeth - Megadeth

Megadeth - Megadeth

Megadeth nie jest zespołem, który trzeba komukolwiek przedstawiać, ale w tym przypadku warto zrobić wyjątek, bo mówimy o płycie mającej...

Newsy

Tech Corner

Korekcja sygnału audio - grzech, czy przydatne narzędzie?

Korekcja sygnału audio - grzech, czy przydatne narzędzie?

Podczas jednej z ostatnich rodzinnych wizyt prezentowałem zainteresowanemu członkowi rodziny swój zestaw grający. Usłyszałem wtedy dość intrygujące pytania: "A wzmacniacz nie powinien mieć korektora? Ma tylko pokrętło głośności?". Padły one z ust osoby, dla której czymś całkowicie naturalnym jest, że nawet współczesny amplituner kina domowego, z którego zresztą obecnie korzysta,...

Nowości ze świata

  • If someone were to say that the headquarters of one of the most interesting and fastest-growing manufacturers of tube amplifiers and hi-fi components was based not in Munich, Glasgow, or Tokyo, but in a tiny village near Białystok, Poland, many...

  • Grell is preparing a broader international rollout of the OAE2, an open-back headphone developed by Axel Grell and positioned as a research-led alternative to more conventional audiophile designs. What makes the OAE2 interesting is that it does not present itself...

  • Quad has expanded its flagship Platina electronics series with the introduction of the Platina CDT, a dedicated CD transport designed to complete the company's current top-tier component lineup alongside the Platina Integrated amplifier and Platina Stream network player. Positioned as...

Prezentacje

Małe klocki, wielki dźwięk - Cyrus

Małe klocki, wielki dźwięk - Cyrus

Lata osiemdziesiąte były dla branży hi-fi czymś w rodzaju złotego wieku - półki sklepów uginały się pod ciężarem urządzeń, z których wiele nazywamy dziś kultowymi, a każda licząca się firma miała w ofercie wzmacniacz, który może nie był najpiękniejszy i wykonany niczym szwajcarski zegarek, ale nie kosztował majątku i grał...

Poradniki

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Jeżeli zapytacie audiofilów który element systemu audio ma największy wpływ na ostateczny rezultat brzmieniowy, dziewięciu na dziesięciu powie, że są...

Listy

Galerie

Dyskografie

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Tefifon

Tefifon

Cóż to za przedziwna nazwa? Nie uważacie, że brzmi to co najmniej komicznie? Gdyby ktoś mi powiedział, że istnieje urządzenie...

Słownik

Poprzedni Następny

Jitter

To odchylenie lub inaczej rozmycie czasowe w transmisji danych cyfrowych. Pojęcie to zaczęło się pojawiać najpierw w odniesieniu do odtwarzaczy płyt kompaktowych, teraz najczęściej dotyczy przetworników cyfrowo-analogowych i sprzętu komputerowego....

Cytaty

JonathanDavis.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.