Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Miles Davis - Kind of Blue

  • Kategoria: Jazz
  • Paweł Pałasz

Miles Davis - Kind of Blue

Czy ma sens pisanie o takich klasykach? "Kind of Blue" w ciągu niemal sześćdziesięciu lat został omówiony na wszelkie możliwe sposoby, był tematem niezliczonej ilości recenzji, esejów i co najmniej jednej w całości mu poświęconej książki. To bezsprzecznie najsłynniejszy i najlepiej sprzedający się album jazzowy. Longplay, którego po prostu nie wypada nie znać, nawet jeśli nie słucha się takiej muzyki. Tak samo, jak nie wypada nie znać na przykład "The Dark Side of the Moon". Oba te albumy może i nie są najlepszymi w swoim gatunku - ba, nie są nawet najlepszymi w dyskografiach ich twórców - ale nie bez powodu właśnie one są otoczone takim kultem. Oba są bowiem bardzo przystępne i nie trzeba być doświadczonym słuchaczem, by się nimi zachwycić, a zarazem są wystarczająco ambitne, by doceniali je także ci, którym nie brakuje doświadczenia i wiedzy muzycznej. Właśnie ta uniwersalność okazała się kluczem do osiągnięcia sukcesu zarówno na polu komercyjnym, jak i artystycznym.

Przejdźmy do tła historycznego. Po powrocie z Europy do Stanów Zjednoczonych pod koniec 1957 roku, Miles postanowił reaktywować swój słynny kwintet. Zaprosił nawet z powrotem Johna Coltrane'a i perkusistę Philly'ego Joego Jonesa, których zwolnił rok wcześniej za nadużywanie narkotyków i olewanie prób. Zdecydował się także poszerzyć skład o drugiego saksofonistę, grającego na saksofonie altowym Juliana Adderleya, lepiej znanego pod pseudonimem Cannonball. Sekstet wkrótce zarejestrował kilka utworów, które znalazły się na płycie "Milestones". Tytułowa kompozycja była początkiem eksperymentów Davisa z tak zwanym jazzem modalnym. W skrócie chodzi w nim o to, aby improwizacje nie opierały się - jak w bebopie - na akordach, lecz na skalach. Tak, jak w muzyce wschodniej i afrykańskiej, czy w europejskim impresjonizmie, których wpływ słychać na "Kind of Blue", będącym rozwinięciem eksperymentów z modalnością. Zanim jednak doszło do jego nagrania, nastąpiło kilka zmian w sekstecie. Na swoich stanowiskach pozostali kontrabasista Paul Chambers i obaj saksofoniści, ale miejsce Jonesa zajął Jimmy Cobb, zaś pianistę Reda Garlanda zastąpił Bill Evans, który, zajęty własną karierą, szybko ustąpił miejsca Wyntonowi Kelly'emu.

Miles zdawał sobie sprawę, że do celu, który chciał osiągnąć w nowych nagraniach, lepiej będzie pasował styl klasycznie wyszkolonego Evansa i to właśnie jego zaprosił na nagrania. Kelly ostatecznie również został zaproszony, do zagrania w jednym utworze, "Freddie Freeloader", do którego potrzebny był pianista o bardziej bluesowym stylu gry. Tak przynajmniej brzmiała wersja oficjalna. W swojej autobiografii, Davis przyznał, że rzeczywistym autorem tego utworu jest brat Kelly'ego, Charles, który zgodził się sprzedać trębaczowi prawa autorskie pod warunkiem, że w nagraniu zagra Wynton. A skoro już mowa o kwestii autorstwa - wszystkie utwory podpisane są wyłącznie nazwiskiem Milesa, jednak wiadomo, że "Blue in Green" i "Flamenco Sketches" powstały dzięki istotnemu wkładowi kompozytorskiemu Billa Evansa.

Nagrania zostały rozłożone na dwie sesje. Pierwsza odbyła się 2 marca 1959 roku w nowojorskim Columbia 30th Street Studio. Zarejestrowano wówczas utwory "So What", "Freddie Freeloader" i "Blue in Green", które wypełniają stronę A albumu. Po ponad trzydziestu latach okazało się, że rejestrujący sesję magnetofon pracował tego dnia na zwolnionych obrotach, przez co utwory na płycie są nieznacznie szybsze, niż były grane w rzeczywistości. Druga sesja odbyła się 22 kwietnia, w tym samym miejscu. Jej owocami są utwory "All Blues" i "Flamenco Sketches", umieszczone na drugiej stronie longplaya. Ponieważ muzycy nie mieli doświadczenia w graniu modalnym, Davis postanowił dać im jak najmniej wskazówek, by nie polegali na przyzwyczajeniach i wyuczonych schematach. Nie przyniósł do studia gotowych tematów, a jedynie szkice z sugestiami, jak powinna wyglądać gra każdego instrumentalisty z osobna. Dzięki temu, musieli się przyłożyć jeszcze bardziej niż zwykle, nie tylko poświęcając więcej uwagi samym dźwiękom, ale też przerwom między nimi. W efekcie powstała muzyka jednocześnie bardzo spontaniczna i doskonale przemyślana.

Longplay nie ma słabych punktów. Już na samym początku pojawia się jeden z najsłynniejszych utworów Milesa, przez wiele lat będący stałym punktem jego występów - "So What". Rozpoczęty pięknym wstępem Evansa, przechodzącym w genialny temat, zbudowany na zespołowym "call and response", po którym następują solowe popisy muzyków - najpierw prosta, lecz niezwykle efektowna solówka Davisa, następnie niesamowicie porywające solówki Coltrane'a i Cannonballa - by na koniec, tradycyjnie, wrócić do głównego tematu. "Freddie Freeloader" to energetyczny, dość prosty blues z chwytliwym tematem, lecz nie pozbawiony świetnych popisów solowych. Pierwszą stronę kończy prześliczna, czarująca fantastycznym klimatem ballada "Blue in Green", w której wiodącą rolę odgrywają partie Evansa, nie przypadkiem kojarzące się z twórczością Debussy'ego czy Satiego. Towarzyszą im subtelne dźwięki dęciaków (na których wyjątkowo grają tylko Davis i Coltrane), oraz bardzo delikatna gra sekcji rytmicznej. Najdłuższy na płycie "All Blues", z kolejnym świetnym tematem i ekscytującymi solówkami, udowadnia, że i Evans potrafił się odnaleźć w bardziej dynamicznym, bluesowym graniu. To jedyny utwór z albumu, oprócz "So What", który był wykonywany przez Milesa podczas koncertów. Finałowa ballada "Flamenco Sketches", zgodnie z tytułem inspirowana muzyką hiszpańską, to już praktycznie zapowiedź kolejnego przedsięwzięcia Davisa - albumu "Sketches of Spain".

Koniecznie muszę też wspomnieć o brzmieniu, które jest po prostu doskonałe. O ile na innych płytach z tamtych czasów wyraźnie słychać upływ czasu, tak tutaj brzmienie jest ponadczasowe. Trudno uwierzyć, że to nagrania sprzed prawie sześćdziesięciu lat, zarejestrowane za pomocą ledwie trzyśladowego magnetofonu. Nic a nic się nie zestarzały, równie dobrze mogłyby być nagrane jutro. Same kompozycje też w ogóle nie sprawiają wrażenia archaicznych. Wciąż brzmią tak samo świeżo i ekscytująco, jak ponad pół wieku temu - choć wtedy dodatkowo zachwycały nowatorstwem. Dziś już nie zadziwiają, bowiem większość późniejszego jazzu w mniejszym lub większym stopniu opiera się na rozwiązaniach i pomysłach z "Kind of Blue". Podsumowanie? Chyba nie mam już nic do dodania. Nie wypada, bym polecał takie arcydzieło. To przecież jak polecanie wody lub powietrza. Po co zatem ta recenzja? Bo nie wypada także, by na stronie poważnie zajmującej się muzyką nie było obszernego opisu takiego dzieła.

Artysta: Miles Davis
Tytuł: Kind of Blue
Wytwórnia: Columbia
Rok wydania: 1959
Gatunek: Cool Jazz, Modal Jazz
Czas trwania: 45:53

Ocena muzyki
Poziomy8

Nagroda
sl-klasyka

Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
All Them Witches - House Of Mirrors

All Them Witches - House Of Mirrors

Mniej więcej rok temu przestałem wierzyć, że usłyszymy jeszcze nową muzykę od All Them Witches. Może nie dlatego, że zespół oficjalnie dawał do zrozumienia, że to koniec, ale dlatego, że w przypadku tej grupy cisza zaczęła być coraz bardziej niepokojąca. Amerykanów poznałem przy okazji premiery "Lightning at the Door" i...

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Kiedy opisywałem "Fires Within Fires", uznałem ten album za rozczarowanie. Był dla mnie za krótki, przez co sprawiał wrażenie niedopowiedzianego, a przede wszystkim brakowało mi w nim "polotu" znanego z wcześniejszej twórczości Neurosis. Liczyłem na to, że kolejne wydawnictwo będzie zdecydowanie lepsze. Od tego czasu minęło dziesięć lat. Lata mijały,...

Blindead 23 - Deuterium

Blindead 23 - Deuterium

Gdybym miał stworzyć zestawienie dziesięciu najlepszych polskich albumów metalowych nagranych w tym milenium, "Affliction XXIX II MXMVI" byłby jednym z moich pierwszych wyborów. Trzecie wydawnictwo Blindead to prawdopodobnie najlepsza rzecz, jaka przydarzyła się polskiemu post-metalowi. To właśnie od tego krążka rozpocząłem swoją przygodę z zespołem. Dopiero później cofnąłem się do...

Darkthrone - Pre-Historic Metal

Darkthrone - Pre-Historic Metal

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wielokrotnie próbowałem podejść do twórczości Darkthrone. Wszystkie te próby prędzej czy później kończyły się niepowodzeniem. Aż do zeszłego roku. W końcu zaskoczyło - i to do tego stopnia, że dyskografia Norwegów niemal za jednym zamachem wylądowała u mnie na półce. To chyba kolejny dowód na...

Megadeth - Megadeth

Megadeth - Megadeth

Megadeth nie jest zespołem, który trzeba komukolwiek przedstawiać, ale w tym przypadku warto zrobić wyjątek, bo mówimy o płycie mającej szczególny ciężar gatunkowy. Mówimy przecież o jednym z najważniejszych zespołów w historii metalu, formacji współtworzącej wielką czwórkę thrashu - zespół, który przez ponad cztery dekady nie tylko przetrwał wszystkie możliwe...

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Pylon Audio Jade 10

Pylon Audio Jade 10

Polska - jednym kojarzy się z górami, jeziorami i lasami, burzliwą historią, pięknymi miastami, pierogami, kiełbasą i gołąbkami, dla innych jest natomiast krajem nowoczesnym, przedsiębiorczym, pełnym energii i ludzi, którzy...

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy....

FiiO FT7

FiiO FT7

Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne...

Bannery boczne

Komentarze

Bogdan
Byłem w MP3 Store na odsłuchu nastawiony, że chyba je kupię. Można by je wziąć dla samego wyglądu... śliczne są. Fakt - ten pomarańczowy kapsel tam nie pasuje, ...
stereolife
@Artur - To jest raczej uzależnione od źródła. Jeżeli odtwarzacz ma konstrukcję symetryczną, prawdopodobnie warto będzie sprawdzić, czy połączenie XLR okaże się...
Mary
A jakie to modele? Bo mnie interesuje ten temat...
słuchacz
@Artur - Trzeba to sprawdzić na słuch i nie instalować w ciemno. Niestety znakomita większość wzmacniaczy z wejściami zbalansowanymi (obojętne, tranzystor czy l...
Marcin
Jako były posiadacz Charybdis podpisuję się pod całym testem recenzji. Już wkrótce naprawię swój błąd i powrócę do nich ;) Nie słyszałem obiektywnie nic co grał...

Płyty

All Them Witches - House Of Mirrors

All Them Witches - House Of Mirrors

Mniej więcej rok temu przestałem wierzyć, że usłyszymy jeszcze nową muzykę od All Them Witches. Może nie dlatego, że zespół...

Tech Corner

Krótka historia płyty kompaktowej

Krótka historia płyty kompaktowej

Jak wyglądał świat w marcu 1979 roku? Andrzej Wajda kręcił "Panny z Wilka". Jan Paweł II był papieżem niecałe pół roku. Prezydentem USA był Jimmy Carter. W Nowym Jorku urodziła się Norah Jones. Atari wypuściło na rynek komputery Model 400 i Model 800. W salonach samochodowych pojawiły się Peugeot 505,...

Prezentacje

Historia ma znaczenie - Marantz

Historia ma znaczenie - Marantz

Marantz to jedna z tych firm, które powinien znać każdy miłośnik muzyki i dobrego brzmienia. Jeden z wielkich graczy, którym na przestrzeni lat udało się zachować swój wizerunek i opowiadać swoją historię nie inaczej, jak poprzez kolejne urządzenia zyskujące status kultowych. Może to trochę odważne stwierdzenie, ale wystarczy prześledzić internetowe...

Cytaty

JonathanDavis.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.