Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

King Crimson - Discipline

  • Kategoria: Rock
  • Ireneusz Wacławski

King Crimson - Discipline

Oblicz Karmazynowego Króla jest co najmniej tyle, ile płyt, które ukazały się w cieniu jego mrocznego majestatu. A może i więcej, bo różnorakie projekty, koncertowe wariacje, improwizacje, B'Boomy, Vrooomy, THRaKaTTaKi i inne Deceivery każdorazowo naznaczały crimsonową twórczość nowymi barwami, wciągając bez pamięci wielu oddanych fanów, czasem jednak narażając na dysonans mniej zagorzałych z nich. Przez dekady trwania karmazynowej władzy jej animator Robert Fripp serwował fanom istny rollercoaster muzycznych wrażeń, wznosząc monumentalne budowle tylko po to, by z przekorną frywolnością dziecka obracać misternie stworzone konstrukcje w dymiące perzyny. I gdy wielu niedowiarków kładło już na nim przysłowiową kryskę, on ponownie niczym feniks z popiołów powstawał ze swoim karmazynowym królestwem, by po raz kolejny - na modłę Saturna zachłannie pożerającego własne dzieci - dokonać aktu autodestrukcji. W tym przypadku każdorazowo była to jednak destrukcja twórcza, gdyż na zgliszczach łapczywie pochłoniętej dziatwy powstawało nowe potomstwo. Zupełnie nowe. Każde kolejne oblicze King Crimson było zgoła inne i czasem skrajnie różniące się od wszystkich poprzednich muzycznych pogorzelisk. I każde było osadzone wciąż tym samym karmazynowym piedestale. Tym samym rozpalonym rdzeniu opętańczo roztaczającym swoją mroczną aurę. Szalony burzyciel raz po raz okazywał się genialnym kreatorem, wodząc nas jak jakiś obłąkany władca marionetek po krainie niespodziewanych stylistycznych wolt.

Początek lat osiemdziesiątych był idealną okazją do takowej właśnie wolty. Na gruzach progresywnego świata, który został brutalnie zgwałcony przez punkową rewoltę, wykluwały się nowe muzyczne kreacje. Zazwyczaj jednak były to spłycone wersje starych dinozaurzych gigantów, wygładzone i doszlifowane prosto pod plastikowy sznyt nowej dekady. Niosące ze sobą spory ładunek komercyjny, kosztem jednak porzucenia starych art-rockowych ideałów. Nowe propozycje takich tuzów, jak Genesis, Yes czy choćby supergrupy Asia były, lekko mówiąc, mocno mainstreamowe ze swoją prostolinijną przebojowością ukierunkowaną na podbicie list radiowych hitów. Tymczasem nasz crimsonowy bohater, który kilka lat wcześniej gnany nagłym przebłyskiem duchowego oświecenia bez zmrużenia okiem pogrzebał najlepszy, zdaniem wielu, skład zespołu, zdecydował się powrócić. No i cóż mógł zrobić w obliczu masowego pogrążania się rockowych gigantów w moczarach komercji? Otóż to, co zawsze. Pójść w kierunku zgoła odmiennym i antagonistycznym. W kierunku idealnie wkomponowującym się w nową dekadę, ale w genialny sposób akomercyjnym i szyderczo plwającym na rankingi, listy przebojów i billboardy wszelakie. Wciąż progresywnym, choć w innym sensie niż jeszcze niedawno, wymagającym od dotychczasowych fanów (który to już raz i ile to jeszcze razy w przyszłości) wzniesienia się ponad dotychczasowe postrzeganie karmazynowego dorobku i ujrzenia osobowości Roberta Frippa w nowym, nasyconym syntetycznym, post-punkowym świetle.

Dyscyplina. Karność. Ład. Takie nazwy chodziły po głowie Robertowi Frippowi, gdy myślał o tym jak sygnować swój nowy projekt współtworzony z właśnie wschodzącymi swoim niebywałym talentem muzykami Adrianem Belewem i Tony Levinem oraz starym znajomym Billem Brufordem. Początkowo miała to być nazwa kapeli jako takiej, lecz Fripp zdecydował, że całość przedstawienia odbędzie się jednak pod szyldem King Crimson. I dzięki Bogu. Bo, choć niektórzy obrzucili nową muzykę "zdradą starych ideałów", to paradoksalnie była ona idealnym uosobieniem progresywności w sensie poszerzania muzycznych gatunków. Zarówno Levin, jak i Belew byli kuglarzami estetyki nowej epoki, postrzegającymi muzykę w innowacyjny i bezkompromisowy sposób, mogącymi bez zmrużenia okiem odrzucić naleciałości ubiegłej dekady w imię wykreowania pionierskiej muzycznej jakości. Nie od parady Belew terminował wcześniej w tak schizo-kreatywnych załogach, jak Talking Heads czy ekipa Franka Zappy, zaś Tony Levin był podporą solowych kroków Petera Gabriela. I te właśnie wpływy słychać tu najbardziej, jeśli do czegokolwiek można porównać to, co się dzieje na tej płycie. Muzycy, zamocowani w kompletnie rozsztywnione ramy szalonego perkusyjnego świata Billa Bruforda, srodze puścili wodze sonicznych fantazji. Lecz dosłownie wszystko, każdy zwariowany dźwięk, gitarowa fanfaronada, perkusyjne przejście czy basowy palcołamacz jest ściśle podporządkowany narzuconym przez Roberta Frippa wymiernym regułom. Dyscyplinie. Karności. Ładowi. Wbrew pozornie panującemu tu rozchełstanemu szaleństwu.

Dyscyplina. Gdyż wszystko jest tu na swoim miejscu. Pozapinane na ostatni, obłąkańczy guzik. Zazębione każdym trybikiem napędzającym kolejną część w tej idealnej aż do bólu machinerii. Wznoszące kakofoniczne dysonanse napędzane dzikimi awangardowymi galopadami. Przelewające fale dźwiękowych nawałnic wściekle bijące w karkołomnie pokręcone, syntetyczne konstrukcje. Powyginane muzyczne konstelacje dysząc rozchodzące się na wszystkie strony, po to, by niespodziewanie przeciąć się w jednym zbornym miejscu, niczym ścieg jakiegoś diabelskiego krawca wywijającego swoimi bezlitosnymi narzędziami ku przestrodze nieuważnych słuchaczy, którzy wpuszczą te dźwięki do swych uszu, umysłu, jaźni. Tym bardziej, że znany nam już doskonale gęsty karmazynowy niepokój wlewa się każdym otworem ciała. Aż do utraty zmysłów, tchu, uczuć. Zimny automat tego muzycznego wehikułu beznamiętnie wybija wyzute z wszelakiego ciepła lodowate konstrukcje. Ale czy na pewno bez ciepła ? Tu, w zabarwionym odmienną fizyką świecie wykreowanym w pokrętnym umyśle Roberta Frippa, ciepło ma inną twarz niż zazwyczaj, płonąc przenikającym ogniem "wiecznej lampki" kościoła jakiegoś zapomnianego kultu. Wszystko dokoła nacechowane jest rytmem, pchającym całą tą rozedrganą konfigurację w jednym, ściśle określonym kierunku. Rytm jest tu jednostką nadrzędną, zaś jego kapłani Tony Levin i Bill Bruford wiodą nas na mało eksplorowane wcześniej w świecie rocka ścieżki. Pokusiłbym się o stwierdzenie, iż Bill osiągnął tutaj apogeum swojej twórczości, dając podwaliny pod wszystkie przyszłe frippowskie eksperymenty z wieloma równoległymi perkusistami. A tymczasem na przestrzeni całego albumu pulsujący rytm przenika się z niepokojącymi gitarowymi "pajączkami", jakże charakterystycznymi dla stylu "belewowskiego" Crimsona. Wszystko jest względem siebie dopasowane w szaleńczo ordnungowej perwersji, jak jakiś pokręcony ying i yang wgryzające się w siebie w drapieżnym pożądaniu. Krystalicznie czysty ład przenika się z dantejsko rozbestwionym chaosem roztaczającym tu paradoksalnie brak tytułowej dyscypliny. Bo chwilami nieład, szał i hedonistyczne muzyczne rozpasanie przytłacza harmonijną partyturę panującego tu nad wszystkim karmazynowego dyrygenta. Chwilami. Bo po owych chwilach właśnie wszystko nieuchronnie powraca tu do bezlitosnej formuły. Do dyscypliny. W tym przypadku - jakże inaczej - wciąż wściekle karmazynowej.

"Discipline" wraz z następującymi po niej płytami "Beat" i "Three Of A Perfect Pair" tworzą tak zwaną trylogię "kolorów" i w mniemaniu wielu progresywnych ortodoksów są najbardziej nie-crimsonowymi Crimsonami. Dziś, mając przed sobą całą karmazynową historię, należy je postrzegać jako udaną próbę zaaranżowania frippowskiego ducha na materię dekady lat osiemdziesiątych, która wiele ambitnych niegdyś załóg kompletnie wyzuła z artystycznego podejścia do tworzenia. Robert Fripp tradycyjnie poszedł na przekór i ruszył do celu naokoło. I zrobił to nie tracąc ani grama siebie w sobie. Bo czyż można wywabić tak głęboko wżarty w duszę karmazyn?

Artysta: King Crimson
Tytuł: Discipline
Wytwórnia: Virgin Records
Rok wydania: 1981
Gatunek: Rock Progresywny
Czas trwania: 38:01

Ocena muzyki
Poziomy7

Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
All Them Witches - House Of Mirrors

All Them Witches - House Of Mirrors

Mniej więcej rok temu przestałem wierzyć, że usłyszymy jeszcze nową muzykę od All Them Witches. Może nie dlatego, że zespół oficjalnie dawał do zrozumienia, że to koniec, ale dlatego, że w przypadku tej grupy cisza zaczęła być coraz bardziej niepokojąca. Amerykanów poznałem przy okazji premiery "Lightning at the Door" i...

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Kiedy opisywałem "Fires Within Fires", uznałem ten album za rozczarowanie. Był dla mnie za krótki, przez co sprawiał wrażenie niedopowiedzianego, a przede wszystkim brakowało mi w nim "polotu" znanego z wcześniejszej twórczości Neurosis. Liczyłem na to, że kolejne wydawnictwo będzie zdecydowanie lepsze. Od tego czasu minęło dziesięć lat. Lata mijały,...

Blindead 23 - Deuterium

Blindead 23 - Deuterium

Gdybym miał stworzyć zestawienie dziesięciu najlepszych polskich albumów metalowych nagranych w tym milenium, "Affliction XXIX II MXMVI" byłby jednym z moich pierwszych wyborów. Trzecie wydawnictwo Blindead to prawdopodobnie najlepsza rzecz, jaka przydarzyła się polskiemu post-metalowi. To właśnie od tego krążka rozpocząłem swoją przygodę z zespołem. Dopiero później cofnąłem się do...

Darkthrone - Pre-Historic Metal

Darkthrone - Pre-Historic Metal

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wielokrotnie próbowałem podejść do twórczości Darkthrone. Wszystkie te próby prędzej czy później kończyły się niepowodzeniem. Aż do zeszłego roku. W końcu zaskoczyło - i to do tego stopnia, że dyskografia Norwegów niemal za jednym zamachem wylądowała u mnie na półce. To chyba kolejny dowód na...

Megadeth - Megadeth

Megadeth - Megadeth

Megadeth nie jest zespołem, który trzeba komukolwiek przedstawiać, ale w tym przypadku warto zrobić wyjątek, bo mówimy o płycie mającej szczególny ciężar gatunkowy. Mówimy przecież o jednym z najważniejszych zespołów w historii metalu, formacji współtworzącej wielką czwórkę thrashu - zespół, który przez ponad cztery dekady nie tylko przetrwał wszystkie możliwe...

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Bluesound Powernode (2025)

Bluesound Powernode (2025)

Kiedy w 2019 roku testowaliśmy Bluesounda Powernode 2i, całą opowieść rozpoczęliśmy od pytania o różnicę między audiofilem a melomanem. Ten pierwszy miał doskonale znać nazwy i symbole interesujących go urządzeń,...

Pylon Audio Opal 23 mkII

Pylon Audio Opal 23 mkII

Większość producentów sprzętu stereo chce, abyśmy kojarzyli ich markę z modelami pozycjonowanymi jak najwyżej - najlepszymi, najbardziej atrakcyjnymi wizualnie i wykorzystującymi najbardziej zaawansowane rozwiązania techniczne. Kupując niedrogie monitory z błyszczącym...

Audio-Technica ATH-M60x

Audio-Technica ATH-M60x

W katalogach dużych producentów sprzętu audio są produkty, których rola staje się oczywista już po kilku sekundach. Wystarczy spojrzeć na nazwę, cenę, konstrukcję i miejsce w ofercie, aby mniej więcej...

Bannery boczne

Komentarze

Hubert
Miałem Diamondy 28 i szybko się z nimi pożegnałem. Na początku było woow, niestety z czasem denerwował mnie ten misiowaty, przeciągnięty bas z ogonem i wycofana...
Robert
Czy powyższa ocena dotyczy urządzenia z regulacją głośności w Matrix TS1, czy aby uzyskać taki efekt, trzeba skorzystać z oddzielnego przedwzmacniacza?
Komentarz 2
@Komentarz - Spokojnie, jest zasilanie...
Cliff
"Nie byłbym sobą, gdybym nie posunął się jeszcze dalej i nie sprawdził amerykańskich monitorów również na szafce pod telewizorem, a następnie na biurku". Czy sp...

Płyty

All Them Witches - House Of Mirrors

All Them Witches - House Of Mirrors

Mniej więcej rok temu przestałem wierzyć, że usłyszymy jeszcze nową muzykę od All Them Witches. Może nie dlatego, że zespół...

Tech Corner

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Czym powinien kierować się miłośnik sprzętu audio przy wyborze wzmacniacza? Gdyby na tak postawione pytanie można było udzielić prostej i zwięzłej odpowiedzi, pewnie nikt nie zawracałby sobie głowy testami i odsłuchami. Przyjmijmy jednak, że mamy już pewne rozeznanie w temacie, a z długiej listy dostępnych na rynku modeli chcemy wybrać...

Nowości ze świata

  • The return of physical media is no longer limited to vinyl. CDs are also finding a new audience, especially among younger listeners who want ownership, artwork, a tangible collection and a break from the endless scroll of streaming apps. Shanling's...

  • Wharfedale has introduced the Denton 1S, a new compact loudspeaker in its Heritage Series inspired by the original Denton 1 from 1974. Unlike the more traditional wood-veneered Denton models associated with the late 1960s and early 1970s, the Denton 1...

  • Schiit Audio has built a large part of its reputation around one deceptively difficult idea - making serious audio products at prices that still feel almost stubbornly reasonable. The Vestri takes that philosophy into the headphone DAC/amp dongle category, a...

Prezentacje

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

Co przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o Francji? Wiadomo - świetna kuchnia, doskonałe wina i sery, luksusowe perfumy, nowoczesna architektura, pokazy mody, festiwale filmowe, słynni malarze i wiecznie zakorkowane uliczki Paryża. Dla amatorów sprzętu hi-fi jest to także jeden z najważniejszych krajów na audiofilskiej mapie świata. To właśnie tutaj...

Cytaty

OtarIosseliani.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.