Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Graveyard - Hisingen Blues

  • Kategoria: Rock
  • Radomir Wasilewski

Graveyard - Hisingen Blues

Po nagraniu debiutanckiego krążka muzycy Graveyard, niczym ich koledzy z Guns N' Roses dwadzieścia lat wcześniej, zrobili sobie długą, czteroletnią przerwę wydawniczą. W tym czasie doszło do zmiany w składzie formacji. Gitarzystę i drugiego wokalistę Trulsa Mörcka zastąpił w pełni skupiający się na grze na instrumentach strunowych Jonatan Larocca Ramm. Tym samym pełna odpowiedzialność za sferę wokalną spadła na Joakima Nilssona, który wyrósł na niekwestionowanego lidera Graveyard. Druga płyta formacji ukazała się w 2011 roku i mimo, że nie była, jak "Use Your Illusion" Gunsów, wydawnictwem dwupłytowym, to i tak wywołała sporo zamieszania. Z racji wypuszczenia albumu przez cenioną wytwórnię Nuclear Blast, odniosła olbrzymi sukces komercyjny i uczyniła ze Szwedów gwiazdę o popularności mocno wykraczającej poza rejony rodzinnej Skandynawii.

Pod względem stylistycznym "Hisingen Blues" nie odbiega za bardzo od debiutu i w dalszym ciągu stanowi hołd oddany przez Graveyard klasykom muzyki rockowej, tworzącym na przełomie lat 60-70. Muzycy w dalszym ciągu opierają się na blusujących, pełnych zapiaszczonego brzmienia oraz ciekawej melodyki riffach i solówkach, których nie powstydziłby się sam Jimmy Page z Led Zeppelin. Potrafią też czadować i dynamizować swoją muzykę w sposób zbliżony do Deep Purple, a w wolniejszych momentach nie stronią od ciężaru, sięgającego wczesnych dokonań Black Sabbath. Do tego robią to w nieskomplikowany, bardzo chwytliwy sposób pisząc kompozycje, które kilkadziesiąt lat wcześniej zapisałyby się jako perły i hiciory klasycznej muzyki rockowej.

Największa różnica w stosunku do "Graveyard" dotyczy zróżnicowania kompozycji. Na dwójce idą one bądź w kierunku szybkiego, pełnego energii czadowania bądź w stronę leniwego bujania ze sporą dawką spokojnych, klimatycznych momentów. Pierwszy rodzaj kompozycji, opartych do tego na połamanej, jazzującej rytmice to najbardziej współczesny, XXI-wieczny element muzyki Graveyard, bo 30-35 lat wcześniej tak szybkich, a przy tym nie mających problemów ze zmianami temp i wątków kawałków nie tworzono (jeśli już, to jako element większych, bardziej złożonych dzieł). Dla odmiany w kompozycjach spokojniejszych pokuszono się o sporą dawkę nostalgicznego nastroju, uzyskanego także przy pomocy oldschoolowych brzmień klawiszy i organów Hammonda. Na "Hisingen Blues" Graveyard napisał pierwsze w swojej historii tradycyjnie, rockowe ballady, przy tym wyraźnie zapadające w pamięć słuchacza. Niewiele jest za to na "dwójce" najbardziej typowych dla debiutu, utrzymanych w średnim marszowym tempie kompozycji oprawionych cięższym, konkretnym riffowo podkładem. Nie tak wyrazista jest też psychodelia, która w tym przypadku objawia się tylko w kompozycjach spokojniejszych, bardziej klimatycznych.

Duże zróżnicowanie dotyczy sfery wokalnej, bo Joakim Nilsson zadbał o prezentację pełnej palety swojego głosu i oprócz skrzeczenia oraz przybrudzonych krzyków w stylu Iana Gillana pokusił się także o sporą dawkę czystych, podniosłych partii, w wielu momentach zaskakujących swoją delikatnością i korzystaniem z niskiej barwy wokalu. Nowością są melodyjne, falsetowe chórki reszty członków zespołu, idealne do śpiewania przez publiczność w trakcie koncertów. W przeciwieństwie do czysto i selektywnie brzmiącego debiutu, na "Hisingen Blues" w warstwie produkcyjnej pojawiło się już sporo brudu i garażowości, mających w założeniu nawiązywać do patentów brzmieniowych muzyki z lat 70. Na szczęście nie zrobiono tego kosztem słyszalności poszczególnych instrumentów, które w dalszym ciągu są wyraziste i ciekawie zaaranżowane. Brud produkcji nadaje muzyce klasycznie skandynawski, jesienny, mroczny klimat, który także ma więcej wspólnego ze współczesnymi zespołami death metalowymi niż klasykami rocka.

Jak przystało na płytę nawiązującą do dawnych czasów "Hisingen Blues" nie jest zbyt długa, w wersji pełnej osiągając tylko niecałe 44 minuty i składając się z 10 kompozycji. Wewnątrz zastosowano metodę przeplatania kawałków ostrzejszych ze spokojniejszymi, dzięki czemu płyty od początku do końca dobrze się słucha, chociaż w części środkowej można odnieść wrażenie pewnej schematyczności. Z utworów stawiających na czad i energię na pewno trzeba zwrócić uwagę na rozpoczynający całość, zwięzły, gnający przed siebie w takt ciekawej melodyki, połamanej rytmiki i zróżnicowanych wokali Joakima Nilssona "Ain't Fit To Live Here", mroczny, klimatyczny i jednocześnie melodyjny utwór tytułowy, cięższy, nasączony odjechanymi, przesterowanymi solówkami gitar i stojącym na wysokim poziomie śpiewem "Buying Truth (Tack & Förlåt)" i wreszcie najbardziej chwytliwy, wzbogacony w okolicach refrenów zaskakującymi wstawkami podrasowanej elektronicznie perkusji "RSS". Granie wolniejsze i bardziej dostojne na "Hisingen Blues" reprezentują jedynie marszowy, połamany rytmicznie i wzbogacony ciekawymi wstawkami organów "Ungrateful Are The Dead" oraz zamykający krążek, klimatyczny, mroczny "Cookin Brew", który jednak trochę za bardzo za sprawą dźwiękowych kontrastów przypomina "Satan Finest" z debiutu. Jednak największy rarytas tego albumu to kompozycje najwolniejsze i jednocześnie najbardziej klimatyczne ciężki, masywny "No Good, Mr Holden", który za sprawą stonerowej, powyginanej melodyki i zmiennych rytmów przypomina klasyki Black Sabbath, bluesujący, dostojny, pełen zwiewnych, dojrzałych melodii "Uncomfortably Numb" (nie ma on jednak zbyt wiele wspólnego ze słynnym przebojem Pink Floyd z albumu "The Wall") oraz najdłuższy w zestawie i jednocześnie najbardziej rozbudowany i wielowątkowy "The Siren", z przejściami od delikatnego, balladowego bluesa w zwrotkach przez "blacksabbathowy" ciężar refrenów, świetne solówki aż po ostrzejsze, przesterowane zakończenie. Prawdziwym rarytasem jest też instrumentalny, nostalgiczny "Longing", w którym wykorzystano klimatyczne pogwizdywanie, przypominające motywy ze ścieżek filmowych autorstwa Ennio Morricone, napisanych w latach sześćdziesiątych do westernów z Clintem Eastwoodem w roli głównej.

"Hisingen Blues" to album będący, jak na razie, największym osiągnięciem w historii Graveyard, stanowiący przy tym absolutny top retrockowej stylistyki. Bazując na patentach, wymyślonych w gatunku czterdzieści lat wcześniej, Szwedzi napisali świetne, a przy tym oryginalne i mające swój styl kompozycje, które wchodzą do głowy już po pierwszym przesłuchaniu, nie zamierzając jej opuścić. A przy tym trudno im zarzucić nachalną i tandetną przebojowość. Krążka tego doskonale się słucha od początku do końca i ma się ochotę do niego wracać. Dla wszystkich, którzy chcą się przekonać, na czym polega granie retro rocka i dlaczego ta estetyka cieszy się dużą popularnością, jest to doskonała pozycja do poznania w pierwszej kolejności. I jedynie fakt, że w istocie ma ona charakter odtwórczy, bo stylistykę zawartych na tym krążku dźwięków wymyślili inni, nie pozwala wystawić całości maksymalnej noty. Bez kontekstów historycznych "Hisingen Blues" zasługuje bezapelacyjnie na piątkę. Dla wszystkich fanów Graveyard oraz miłośników estetyki rockowej w jej tradycyjnym, oldschoolowym wydaniu jest to obowiązkowa pozycja.

Artysta: Graveyard
Tytuł: Hisingen Blues
Wytwórnia: Nuclear Blast
Rok wydania: 2011
Gatunek: Hard Rock, Retro Rock
Czas trwania: 43:39

Ocena muzyki
Poziomy7

Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Chelsea Wolfe - The Dark

Chelsea Wolfe - The Dark

Tytuł "The Dark" brzmi jak obietnica czegoś dobrze znanego wszystkim, którzy śledzą twórczość Chelsea Wolfe od dłuższego czasu. Można więc założyć, że za chwilę znów zrobi się ciężko, chłodno, nawet trochę nieprzyjemnie. Tyle że tym razem nazwa albumu okazuje się wyjątkowo przewrotna. Dlaczego - do tego jeszcze wrócę. Najnowszy album...

The Black Keys - Peaches!

The Black Keys - Peaches!

Patrząc na ostatnie siedem lat działalności The Black Keys, można dojść do wniosku, że zespół wyjątkowo polubił się ze sztuczną inteligencją, która hurtowo generuje duetowi kolejne pomysły na płyty. Efekt? Sześć albumów w siedem lat. Tempo imponujące, szczególnie jak na wykonawcę mającego za sobą ponad dwie dekady działalności, ale niestety...

All Them Witches - House Of Mirrors

All Them Witches - House Of Mirrors

Mniej więcej rok temu przestałem wierzyć, że usłyszymy jeszcze nową muzykę od All Them Witches. Może nie dlatego, że zespół oficjalnie dawał do zrozumienia, że to koniec, ale dlatego, że w przypadku tej grupy cisza zaczęła być coraz bardziej niepokojąca. Amerykanów poznałem przy okazji premiery "Lightning at the Door" i...

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Kiedy opisywałem "Fires Within Fires", uznałem ten album za rozczarowanie. Był dla mnie za krótki, przez co sprawiał wrażenie niedopowiedzianego, a przede wszystkim brakowało mi w nim "polotu" znanego z wcześniejszej twórczości Neurosis. Liczyłem na to, że kolejne wydawnictwo będzie zdecydowanie lepsze. Od tego czasu minęło dziesięć lat. Lata mijały,...

Blindead 23 - Deuterium

Blindead 23 - Deuterium

Gdybym miał stworzyć zestawienie dziesięciu najlepszych polskich albumów metalowych nagranych w tym milenium, "Affliction XXIX II MXMVI" byłby jednym z moich pierwszych wyborów. Trzecie wydawnictwo Blindead to prawdopodobnie najlepsza rzecz, jaka przydarzyła się polskiemu post-metalowi. To właśnie od tego krążka rozpocząłem swoją przygodę z zespołem. Dopiero później cofnąłem się do...

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum 5 Wireless

Sennheiser Momentum 5 Wireless

Są w świecie audio produkty, których kolejne generacje pojawiają się tak regularnie, że właściwie można ustawiać według nich kalendarz. Co rok nowy smartfon, co dwa lata nowa wersja przetwornika, co...

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Przymierzając się do zakupu hi-endowego systemu stereo, zwykle zaczynamy przeglądać katalogi producentów amerykańskich, niemieckich, brytyjskich, włoskich, francuskich, japońskich albo skandynawskich. W ostatnich latach do tego grona dołączyły także firmy chińskie,...

Matrix Audio ND-1

Matrix Audio ND-1

Jeszcze kilka lat temu kierunek rozwoju cyfrowego audio wydawał się całkowicie oczywisty. Skoro odtwarzacz sieciowy i tak potrzebuje przetwornika, a ten coraz częściej otrzymuje regulację głośności, wyjście słuchawkowe i kilka...

Bannery boczne

Komentarze

Piort
Ortofon OM 10 i M2 Red to w sumie ta sama wkładka, więc nie wiem, skąd pomysł na podmiankę :P
Adam
Pięknie wykonane słuchawki, prawdziwe dzieło sztuki. Dosyć długo szukałem słuchawek dla siebie i po przesłuchaniu planarów i dynamików stwierdziłem, że jednak t...
leszcz
Formatów już było wiele. Ustaliły się te, które są. Parametry coraz wyższe są już tylko liczbami, bo jakości jeszcze lepszej się fizycznie zrobić nie da. Firmy ...
Felek
Mam Venere 2.5, ale po przeczytaniu tego artykułu przerabiam je na Olimpicę II 1/2. To nie będzie III, ale w moim przedziale możliwości dam radę i nie obrażą si...
Jaro
W świetle tego, co podziało się z Auralikiem, przydałoby się takie urządzenie stworzone przez inną firmę, żeby moja S1 za 1-2 lata nie odmówiła współpracy.

Płyty

Chelsea Wolfe - The Dark

Chelsea Wolfe - The Dark

Tytuł "The Dark" brzmi jak obietnica czegoś dobrze znanego wszystkim, którzy śledzą twórczość Chelsea Wolfe od dłuższego czasu. Można więc...

Tech Corner

Korekcja sygnału audio - grzech, czy przydatne narzędzie?

Korekcja sygnału audio - grzech, czy przydatne narzędzie?

Podczas jednej z ostatnich rodzinnych wizyt prezentowałem zainteresowanemu członkowi rodziny swój zestaw grający. Usłyszałem wtedy dość intrygujące pytania: "A wzmacniacz nie powinien mieć korektora? Ma tylko pokrętło głośności?". Padły one z ust osoby, dla której czymś całkowicie naturalnym jest, że nawet współczesny amplituner kina domowego, z którego zresztą obecnie korzysta,...

Nowości ze świata

  • One of the traditional arguments against active loudspeakers is that their electronics age faster than their cabinets and drivers. An amplifier module can become outdated, streaming standards change and DSP platforms improve, while the acoustic part of a well-designed speaker...

  • AudioQuest DragonFly is one of those products that hardly needs an introduction. The original model appeared in 2012 and helped turn the USB dongle DAC from a niche computer-audio accessory into a genuinely mainstream hi-fi product, with more than 300,000...

  • Fyne Audio has spent almost a decade building its reputation around conventional passive loudspeakers, from relatively affordable bookshelf models to imposing high-end designs made in Scotland. Cubitt 5 marks a rather important change of direction. It is the company's first...

Prezentacje

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

Co przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o Francji? Wiadomo - świetna kuchnia, doskonałe wina i sery, luksusowe perfumy, nowoczesna architektura, pokazy mody, festiwale filmowe, słynni malarze i wiecznie zakorkowane uliczki Paryża. Dla amatorów sprzętu hi-fi jest to także jeden z najważniejszych krajów na audiofilskiej mapie świata. To właśnie tutaj...

Cytaty

ToriAmos.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.