Cult Of Luna słusznie uznawany jest za jeden z filarów post metalu. Dla wielu zespołów to co od lat robią Szwedzi jest wyznacznikiem i wzorem do naśladowania. Nic w tym dziwnego - każdy kolejny album Cult Of Luna to następna ich pozycja w post metalowej ekstraklasie i powód do szybszego bicia serca u fanów zespołu. Ci po świetnym "Vertikal" mogli mieć na prawdę spore apetyty. W moim przypadku pierwsza lampka awaryjna zaświeciła się w momencie gdy w Internecie pojawiała się informacja o tym, że "Mariner" będzie kolaboracją Szwedów z Julie Christmas. Nie będę owijał w bawełnę - artystka znana z Made Out Of Babes i Battle Of Mice nie należy do grona moich ulubionych wokalistek.
Znudziło Ci się czekanie na nowy album Metalliki? Nowy Anthrax już nie cieszy? Mustaine z Megadeth też nie nagrywają tak, jak kiedyś? I nawet Slayer nie jest już taki jak dawniej? Jeśli odpowiedziałeś twierdząco chociaż na jedno z powyższych pytań, mam dla Ciebie prostą radę - sięgnij po Nuclear! Ta thrashowa kapela rodem z Chile powstała w 2003 roku i ma na koncie cztery albumy. Ostatni, pochodzący z zeszłego roku "Formula For Anarchy" to 10 energetycznych shotów, które sprawią, że przeniesiesz się do złotych dla thrashu lat 80.
Kilka miesięcy temu popełniłem niewybaczalny błąd - dołączyłem do internetowej dyskusji na temat Blaze'a Bayleya. Na jednym z facebookowych profili (nie pamiętam co to było dokładnie) starły się standardowo dwie siły - zwolennicy i przeciwnicy. Tych drugich było więcej, niż imigrantów napływających do Europy, obrońców natomiast tylu ile zimą ludzi wysoko w Tatrach. Ja oczywiście byłem w grupie górskiej. Przeraził mnie sam poziom dyskusji jak i użyte przez tę drugą stronę argumenty typu "płyty Ironów nagrane z nim to syf" czy też "Blaze może Dickinsonowi buty czyścić jeśli ten mu na to pozwoli". Problem w tym, że Bayley to nie tylko "The X Factor" i "Virtual XI" ale przede wszystkim jego twórczość sprzed przygody z Iron Maiden i po jej zakończeniu. I tego przeciwnicy Blaze'a nie potrafili sobie zakodować w głowach. Trudno - ich sprawa.
Max Cavalera to człowiek instytucja, według którego można nastawiać zegarki - systematycznie zasypuje słuchaczy nowymi wydawnictwami. Kiedyś Sepultura, dziś Soulfly, Cavalera Conspiracy i inne wynalazki typu Killer Be Killed. Mimo nawału pracy, koncertowania i hurtowego nagrywania nowych albumów, Max znalazł również czas na założenie rodziny i spłodzenie potomstwa. Było to już dość dawno temu, zatem jego pociechy zdążyły dorosnąć i śladem ojca wejść do muzycznego biznesu. Richie Cavalera od ponad 10 lat udziela się w zespole Incite. Zyon od 2012 roku jest stałym członkiem Soulfly. Rok wcześniej wraz z bratem - Igorem Juniorem - założył Lody Kong. Trochę czasu upłynęło, ale w końcu się udało i bracia wydali debiutancki long play "Dreams And Visions".
O ekipie COP UK (dawniej Crimes Of Passion) dowiedziałem się dopiero w momencie, gdy dostałem płytę do zrecenzowania. Po szybkim przekopaniu internetu dowiedziałem się, że na "No Place For Heaven" odnajdę świetne melodie, chwytliwe refreny i wyjątkową siłę. Po przesłuchaniu albumu stwierdzam, że mój brak jakiejkolwiek wiedzy na temat tej brytyjskiej grupy jednak o czymś świadczył. Pierwsze co rzuca się w oczy to okładka - tandetna do bólu, ale nie to jest w niej najgorsze. Grafika ta może wprowadzić w błąd nieświadomych słuchaczy - UK, COP, czaszka, nóż i inne elementy mogą przywodzić na myśl chuligańskie, kibicowskie granie a'la punk czy podobne klimaty. Nic bardziej mylnego! "No Place For Heaven" to zwyczajny przedstawiciel n-tej fali brytyjskiego heavy metalu pomieszanego z hard rockiem.
Przyznam szczerze, że od samego początku miałem mieszane uczucia co do tego krążka. I nawet nie chodzi tu o zapowiadające album "Evil Twin" i "Breathing Lightning", które są zwyczajnie nijakie: ani ziębią ani parzą. Pierwsze czerwone światełko zapaliło się w momencie wypuszczenia przez zespół informacji o tym, że do jakiejś bogatszej wersji "For All Kings" dołączona będzie talia kart. Ile to razy mieliśmy już do czynienia z przypadkiem, w którym do zakupu kiepskiego produktu zachęcano ludzi różnego rodzaju gratisami? Czyżby i tym razem miało być podobnie?
Słuchając "Köld" trudno uwierzyć, że to dzieło nagrane przez zespół wywodzący się ze stylistyki black metalowej. Chociaż w muzyce praktycznie od zawsze obecna była ewolucja, której przykładami można sypać jak z rękawa, zatem i ten fakt da radę jakoś zaakceptować. "Köld" to album bardzo specyficzny. W serwisie Rate Your Music przypięto mu etykietkę "melancholijny". I jest to chyba najlepsze określenie. Chociaż rozpoczynający całość "78 Days In The Desert" może wprowadzić słuchacza w błąd.
Ostatnio zastanawiałem się, która opcja jest gorsza - bardzo długie milczenie, jak to robi Metallica, czy może systematyczne zasypywanie słuchaczy nowymi albumami, jak to robi Megadeth. Długi przestój może być zabójczy dla zespołu, od którego część fanów w końcu się odwróci. Dodatkowo wieloletnie milczenie nie jest gwarancją wysokiego poziomu materiału, gdy ten się w końcu ukaże. Z drugiej strony wielką sztuką jest systematyczne nagrywanie nowych albumów przy zachowaniu wysokiego ich poziomu. Ekipa Megadeth jest tego świetnym przykładem. Jednak z dwojga złego wybieram opcję częstszych premier zamiast krępującej ciszy. Dlaczego?
Bardzo dobry album. Przede wszystkim różnorodny. Muzycznie i kompozycyjnie bardzo przekonuje. Produkcja super. To, że są jakieś zapożyczenia, wtórności, cover... Nie ma znaczenia. Nawet wokal Dave'a bardzo pasuje. Więcej takich płyt. Noga sama tupa. Gitarowo nawet mi bardziej odpowiada niż na "Rust ...
Ponad trzy lata przyszło nam czekać na nowy album Baroness. W tym czasie wiele wydarzyło się w obozie Baizleya i przez pewien czas istnienie zespołu było zagrożone. Na szczęście grupie udało się wyjść z powypadkowej traumy i oto w rękach możemy trzymać "Purple" czyli 4 kolor w dyskografii. Przyznam szczerze, że był to jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie albumów tego roku. Olbrzymi apetyt podsycały w ostatnich kilkunastu tygodniach zapowiedzi krążka.
Rosetta to bardzo szczególne zjawisko na scenie muzycznej ogółem, ale również i w gatunku, w którym grupa ta się obraca. Marzeniem chyba każdego młodego zespołu jest wdarcie się ze swoim materiałem do dużej wytwórni, gdzie szansa na wypromowanie i wybicie się na szerokie wody jest zdecydowanie większa. Ekipa Rosetty już to wszystko miała w dość mocnym Translation Loss a jednak "Quintessential Ephemera" jest już drugim, po "The Anaesthete", albumem wydawanym własnymi środkami. W przyczyny takiego stanu rzeczy się nie zagłębiałem, ale dla logicznie myślącego człowieka taki zabieg jest po części strzałem w stopę. Z drugiej strony post metal to specyficzny gatunek, który nie przyciąga milionów słuchaczy, a dla prawdziwego fana brak nowego krążka w sklepie nie jest przeszkodą w jego nabyciu. Przykładem niech będzie mój fizyczny egzemplarz "Quintessential Ephemera".
Polska - jednym kojarzy się z górami, jeziorami i lasami, burzliwą historią, pięknymi miastami, pierogami, kiełbasą i gołąbkami, dla innych jest natomiast krajem nowoczesnym, przedsiębiorczym, pełnym energii i ludzi, którzy...
Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy....
Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne...
Bannery boczne
Komentarze
lekarz
Gdy kogoś rozboli odwłok z powodu zbyt drogiego sprzętu, to trzeba iść na spacer i ochłonąć.
Wielu audiofilów, a także niektórych ludzi mających niewielkie pojęcie na temat sprzętu stereo, fascynuje temat kabli używanych do łączenia zestawów głośnikowych ze wzmacniaczem, wzmacniacza z odtwarzaczem, a nawet tych odpowiadających za dostarczenie prądu do naszych urządzeń. Zanim jednak zagłębimy się w dywagacje na temat wyższości srebra nad miedzią czy sensu...
JBL is expanding its Live series with two new wireless headphone models - the Live 680 NC and Live 780 NC. Both belong to the Live 4 generation and have been designed for users who now expect everyday headphones to...
Matrix Audio continues to develop its M Series, the company's most advanced line of digital sources, but its latest model is not simply another product aimed only at users looking for a full, no-compromise flagship. The MS-1c is intended as...
Portable listening is no longer just a matter of convenience. For a long time, taking better headphones and high-resolution files outside the home meant accepting a stack of compromises - weak headphone outputs, awkward adapters, short battery life, and small...
Rega - nazwa znana i ceniona w całym świecie audio, głównie z powodu znakomitych gramofonów, ale także innych komponentów hi-fi. Każdy, kto choć trochę interesuje się sprzętem grającym, doskonale woe, że produkty brytyjskiej legendy są uważane za jedne z najlepszych na świecie i chyba każdy marzy, aby chociaż raz sprawdzić...
Cytaty
Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.
Stefan