Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

The Black Keys - Dropout Boogie

  • Kategoria: Rock
  • Karol Otkała

The Black Keys - Dropout Boogie

Bardzo krótko, bo niespełna rok, przyszło nam czekać na następcę całkiem ciepło przyjętego "Delta Kream", na którym ekipa The Black Keys skierowała się na trochę inne tory niż na kilku wcześniejszych wydawnictwach. Duet grał tu w klimacie przydrożnych amerykańskich barów. Wszystko to podlane było leniwą, duszną atmosferą letniego, weekendowego dnia. Na próżno szukać tu rasowych hitów czy utworów, które wpadłyby do głowy przy pierwszym przesłuchaniu i nie chciały z niej wypaść przez długie godziny. Jest jednak w tym albumie coś, co sprawia, że chce się do niego wracać - przesłuchać go w całości mimo prawie godziny trwania. "Dropout Boogie" jest o prawie 25 minut krótszy, nie brakuje też w nim przebojowych fragmentów wpadających w ucho przy pierwszym kontakcie. Jednak jako całość krążek nie robi aż tak wielkiego wrażenia. Przy pierwszym przesłuchaniu stwierdziłem, że jest to swego rodzaju druga część "El Camino", tylko gorsza i nie przykuwająca aż tak uwagi jak jej pierwowzór.

Na album składa się 10 utworów będących bardzo radio- i user-friendly. Muzyka ta jest lekka, łatwa i przyjemna, tyle że poza kilkoma oczywistymi fragmentami wlatuje do głowy i po zakończeniu albumu raczej szybko ją opuszcza. Jednym z takich oczywistych fragmentów jest "Wild Child", który jest odpowiednikiem "Lonely Boy". W ucho wpada też "It Ain't Over", który stanowi kopiuj-wklej zespołowego standardu, który słyszeliśmy już wielokrotnie, chociażby właśnie na "El Camino". Do czasów "Rubber Factory" wracamy, słuchając "Your Team Is Looking Good". I w zasadzie jest to ostatni wyraźnie charakterystyczny fragment wydawnictwa. A mówimy tu o numerze czwartym w spisie utworów.

Reszcie oczywiście niczego nie można zarzucić, bo są to co najmniej poprawne czy solidne utwory, przy których dobrze się bawimy. Jednak nie czuć parcia na to, by po ostatnich dźwiękach krążka od razu do nich wracać. Odbiór "Dropout Boogie" jest raczej na zasadzie kolejnego dobrego wydawnictwa w dorobku The Black Keys. Dla jednych ten warunek będzie wystarczający do tego, by ze słuchania czerpać radość i satysfakcję. Innym ta sama cecha dostarczy powodów do narzekania, chociażby na wtórność czy czas trwania.

Sam mam wiele pięknych wspomnień związanych z The Black Keys, zatem "Dropout Boogie" wylądował już na mojej półce. Nie mogę jednak powiedzieć, że jest to krążek, do którego będę intensywnie wracał. Dużym minusem jest też samo wydanie fizyczne, które zwyczajnie nie zachęca do zakupu. Płyta sprzedawana jest w papierowej kopercie. I tak, jak do tej części nie mam zastrzeżeń, bo można to rozwiązanie uznać za eko, tak brak jakiejkolwiek wkładki wywołuje co najmniej lekki niesmak.

Artysta: The Black Keys
Tytuł: Dropout Boogie
Wytwórnia: Nonesuch Records
Rok wydania: 2022
Gatunek: Rock, Blues Rock, Garage Rock
Czas trwania: 34:01

Ocena muzyki
Poziomy5

Ocena wydania
Poziomy2

Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Blues For Neighbors - From Roaming About

Blues For Neighbors - From Roaming About

Niespełna rok temu pandemiczną rzeczywistość umilała mi w okresie letnim ekipa Blues For Neighbors. Wrocławski duet swoim bluesem, folkiem i country idealnie wpasował się w potrzebę oderwania od polskiej rzeczywistości, przenosząc mnie na amerykańskie bezdroża i przydrożnych barów znanych z filmów zza oceanu. Opisując "Cursed Songs" wspomniałem, że album ten...

The Black Keys - Dropout Boogie

The Black Keys - Dropout Boogie

Bardzo krótko, bo niespełna rok, przyszło nam czekać na następcę całkiem ciepło przyjętego "Delta Kream", na którym ekipa The Black Keys skierowała się na trochę inne tory niż na kilku wcześniejszych wydawnictwach. Duet grał tu w klimacie przydrożnych amerykańskich barów. Wszystko to podlane było leniwą, duszną atmosferą letniego, weekendowego dnia....

Ufomammut - Fenice

Ufomammut - Fenice

Ufomammut był jednym z największych odkryć, które przytrafiły mi się podczas mojego debiutanckiego uczestnictwa na festiwalu Red Smoke Fest w Pleszewie w 2018 roku. Zespół "kupił mnie" praktycznie od pierwszych dźwięków koncertu, serwując granie apokaliptyczne, miażdżące, bezkompromisowe, totalne. Myślę, że w czasie koncertu Włochów nie spał nikt w promieniu kilku...

Decapitated - Cancer Culture

Decapitated - Cancer Culture

Kiedy we wrześniu 2019 roku ogłoszono, że Wacław Kiełtyka został nowym gitarzystą Machine Head, w mojej głowie pojawiły się dwa scenariusze. Pierwszy z nich był jak najbardziej pozytywny i dotyczył wprowadzenia dużego powiewu świeżości do pogrążonej w marazmie ekipy Flynna. Drugi scenariusz był już zdecydowanie mniej przyjemny, bo wiązał się...

Wo Fat - The Singularity

Wo Fat - The Singularity

Amerykańskie trio przyzwyczaiło fanów do tego, że od momentu powstania zespołu raczyło słuchaczy nowym materiałem średnio co dwa lata. Dlatego już w okolicach 2018 roku czekałem na następcę "Midnight Cometh". Kolejne lata mijały, a w obozie Wo Fat nadal trwała cisza, która w okolicach początku zeszłego roku doprowadziła do tego,...

Nowe testy

Poprzedni Następny
NAD M23

NAD M23

New Acoustic Dimension - widząc akronim tej nazwy na kwadratowym tle, odruchowo wyobrażam sobie mało atrakcyjny wizualnie wzmacniacz z ciemnoszarym, plastikowym panelem czołowym, zielonym włącznikiem, paskudnymi terminalami głośnikowymi i rzędem...

Sennheisser Momentum True Wireless 3

Sennheisser Momentum True Wireless 3

Sennheiser to jedna z najbardziej utytułowanych firm w branży słuchawkowo-mikrofonowej. Szanując cierpliwość tych, którzy przeczytają te słowa, nie będę nawet wspominał o jej historii. Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam do lektury...

Melodika MDPHD + MDG

Melodika MDPHD + MDG

Melodika to marka, o której w moim domu mówi się wyjątkowo często. Nie chodzi bynajmniej o to, że wieczorami spieram się z żoną, które jej kable lub zestawy głośnikowe są...

Komentarze

as
KEF LS60 Wireless, kiedy będzie test?
as
I nadchodzi koniec CD, w pewnym bardzo znanym sklepie z płytami już zlikwidowali kilometry półek z płytami, niedługo już pewnie i w innych sklepach tak się stan...
Serpentia
Jak widać po komentarzu przede mną - nie jest to płyta dla każdego, tym bardziej dla kogoś niezaznajomionego z muzyką alternatywno-industrialną połowy lat 90. B...
Adam
Podobnie jak u Marcina - po nieco ponad roku spokojnej okresowej eksploatacji zaczyna się rozklejać pseudo skóra i wychodzi gąbka.
Jurek
Zacząłem nagrywać w roku 1975 na szpulowym Unitra ZK 145. Mgnetofon z lampą zresztą, nagrywałem z radia oczywiście, z tranzystora Jowita. Zgromadziłem spory zes...

Cytaty

JonathanDavis.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.