Pierwsze skojarzenie po przesłuchaniu "Here Comes My Train"? The Black Keys! Drugie? Jednak nie do końca - niby muzycznie się zgadza ale wokal inny - nawiązujący do klasyki czyli The Doors i maniery Jima Morrisona. I tu pojawia się pierwsza ciekawostka dotycząca Oil Stains. Otóż w tym duecie z Koszalina za mikrofonem siedzi perkusista - rzecz rzadko spotykana, szczególnie w polskim przemyśle muzycznym. Ale dzięki temu Oil Stains już na starcie wyróżnia się czymś ciekawym i nietypowym.
W tym roku, 25 marca, Jeff Healey obchodziłby swoje pięćdziesiąte urodziny. Z tej okazji, właśnie na ten dzień, wyznaczono premierę albumu "Heal My Soul", upamiętniającego zmarłego kilka lat temu kanadyjskiego gitarzystę i wokalistę. Zanim jednak przejdę do zawartości tego longplaya, chciałbym w kilku zdaniach przypomnieć karierę Healeya, gdyż nazwisko to może być nieznane dla wielu Czytelników. Muzyk urodził się w 1966 roku. We wczesnym dzieciństwie stracił wzrok w wyniku choroby nowotworowej oczu. Mimo tego, już w wieku trzech lat zaczął uczyć się grać na gitarze. W wieku kilkunastu lat założył swój pierwszy zespół, kwartet Blue Direction. Jednak pierwszym istotnym składem było utworzone w 1985 roku trio The Jeff Healey Band.
Długo się zastanawiałam, czy recenzować ten album. Album, który David Bowie wydał dwa dni przed swoją śmiercią, i który jest jego swoistym pożegnaniem się z całym światem. O chorobie artysty, znanego z wielu muzycznych metamorfoz i niezapomnianych przebojów pokroju "Let's Dance", "Heroes" czy "Space Oddity", wiedziała jedynie najbliższa rodzina. Bowie nie chciał zawracać nam głowy swoimi problemami i pozwolił, żeby "Blackstar", dwudziesty piąty album w jego dyskografii, przemówił za niego. Naprawdę współczuję tym dziennikarzom, którzy spieszyli się z napisaniem recenzji ostatniej płyty Davida Bowiego, by można ją było opublikować w dniu premiery wydawnictwa. Za interpretowaną przez nich apokalipsą stało coś zupełnie zwykłego i przyziemnego - śmierć. Śmierć człowieka, któremu popkultura tak wiele zawdzięcza.
Kim jest ten brodaty wokalista podpisujący się jako Peter J. Birch? Nie, nie jest to kolejny brytyjski chłopak z gitarą, jak sama jeszcze jakiś czas temu myślałam. Peter to tak naprawdę... Piotr Jan Brzeziński, polski muzyk pochodzący z Wołowa - małego miasta położonego na Dolnym Śląsku. Mimo młodego wieku, zdążył już wydać trzy płyty. Najnowsza "The Shore Up in the Sky", przeze mnie dziś recenzowana, ukazała się chwilę temu. Przyjęcie obcobrzmiącego scenicznego pseudonimu było świetnym posunięciem. Dodając do tego wykonywaną przez Petera J. Bircha muzykę można powiedzieć, że Polska zyskała kolejny produkt eksportowy, który w niczym nie ustępuje zachodnim standardom. Sprawdza się to w praktyce, bo ze swoimi piosenkami polski wokalista zdążył już kilkukrotnie objechać wiele europejskich państw, zdobywając aprobatę tamtejszych melomanów.
Macie czasem tak, że przez totalny przypadek trafiacie na coś wyjątkowego? Coś co sprawia, że życie staje się lepsze i ciekawsze? Przez ponad 15 lat swojej świadomej muzycznej przygody, przekopałem już praktycznie większość różnogatunkowych zakątków, jednak sytuacja opisywana powyżej przytrafia mi się na szczęście dość często. Na All Them Witches trafiłem przeglądając zestawienie najbardziej oczekiwanych płyt 2015 roku. Było to zestawienie gatunkowe dotyczące szeroko pojętego metalu, a pierwsze miejsce rankingu okupował Acid King. Tuż za nim było właśnie All Them Witches z delikatną aluzją, aby czas oczekiwania na nowy krążek spędzić przy "Lightning At The Door". No i tak umilam sobie czas od prawie dziesięciu miesięcy.
W przypadku tego wydawnictwa będzie krótko, zwięźle i na temat. Lubię Nirvanę. W moim życiu był okres, w którym niemiłosiernie katowałem "Nevermind", "Incesticide" i troszkę później "In Utero". Do dziś praktycznie bezkrytycznie podchodzę do tych wydawnictw -chociaż zdaję sobie sprawę, że krytyczne recenzje mają bardzo dużo racji - i uznaję "Unplugged" Nirvany za jedno z lepszych wydawnictw z tej serii, jakie kiedykolwiek powstały. O ile Nirvanę lubię bardzo, to nienawidzę cwaniactwa, chamstwa i żerowania na innych. I z przykrością muszę stwierdzić, że podczas słuchania "Montage Of Heck: The Home Recordings" skumulowała się we mnie niespotykana od dawna dawka negatywnych emocji. Ale jak miałaby się nie skumulować skoro wydawnictwo to jest jawnym skokiem na kasę fanów artysty i całego zespołu?
Przyznam szczerze, że na "Dying Surfer Meets His Maker" czekałem praktycznie od początku tego roku, od momentu, kiedy w ogóle poznałem All Them Witches. "Lightning At The Door" tak mnie zniewolił, że od razu chciałem więcej. Nowy materiał nie miał wtedy jeszcze tytułu ani daty premiery, ale i tak z marszu znalazł się w czołówce moich najbardziej oczekiwanych krążków tego roku. Trochę przyszło mi poczekać bo "Dying Surfer Meets His Maker" miał premierę dopiero 30 października. W końcu doczekałem się i świeży materiał wylądował w moim odtwarzaczu już przy pierwszym przesłuchaniu wywołując spore zamieszanie i szok.
Z nazwą Royal Thunder pierwszy raz zetknąłem się już kilka lat temu z okazji wydania ich debiutanckiego albumu. Wtedy skończyło się tylko na przeczytaniu bardzo pozytywnej opinii na jego temat. W przypadku ich nowego, drugiego dzieła - "Crooked Doors", tsunami pozytywnych komentarzy było tak wielkie, że nie sposób było nie sięgnąć po to wydawnictwo. Sięgnąłem raz i systematycznie wracam do niego od ładnych paru miesięcy. Zazwyczaj sceptycznie podchodzę do wszelkiego rodzaju "ochów" i "achów" płynących z każdej strony ale tutaj z bólem serca muszę przyznać, że nie są one nawet w najmniejszym stopniu przesadzone.
Jeszcze kilka lat temu byłoby nie do pomyślenia, że z głośników takiego metalowego ortodoksa jak ja, będą leciały dźwięki wygenerowane przez lekko zniewieściałego faceta. Ale lata lecą, w związku z czym czynnika ortodoksyjnego jest coraz mniej, a człowiek otwiera się na nowe style i poszerza horyzonty. Tak jakoś wyszło, że krótko po premierze "B'lieve I'm Goin Down..." wziąłem ten krążek na warsztat. Nazwisko Kurta Vile'a obiło mi się o uszy już jakiś czas temu, gdy poznawałem twórczość The War on Drugs. I tak, jak ich twórczość bardzo polubiłem, tak do jego solowych wykonań jakoś nie mogłem się przekonać. Było w nich wiele fajnych fragmentów, ale brakowało ogólnej chemii. Aż do najnowszego dziecka Vile'a.
"Przeszliśmy wiele metamorfoz - byliśmy polskim Porcupine Tree, byliśmy polskim Dream Theater, a na nowej płycie wystarczyły dwa utwory z Hammondem, żebyśmy stali się polskim Deep Purple". Te słowa, wypowiedziane dwa lata temu przez Mariusza Dudę podczas koncertu, choć ironiczne, dobrze podsumowują dotychczasową karierę Riverside. Pierwsze albumy warszawskiego zespołu rzeczywiście miały sporo wspólnego z grupą Stevena Wilsona, na czwartym longplayu, "Anno Domini High Definition", muzycy wyraźnie zwrócili się w stronę prog metalu, z kolei na piątym, "Shrine of New Generation Slaves", bardzo mocno słyszalne są wpływy klasycznego hard rocka. Ten ostatni okazał się - przynajmniej moim zdaniem - najwspanialszym, jak dotąd, dokonaniem zespołu. Dlatego trochę zmartwiła mnie informacja, że na albumie numer sześć, "Love, Fear and the Time Machine", zespół nie będzie już grał hard rocka. Ale to jeszcze nic przy niepokojącej zapowiedzi, że zamiast tego na albumie pojawi się inspiracja muzyką z lat osiemdziesiątych - dekady kojarzonej przede wszystkim z muzycznym kiczem i tandetą.
Tak jak nie jestem zwolennikiem ciężkiego grania tak w tym wypadku muszę powiedzieć... ogień, dym... Moje odkrycie roku (wstyd przyznać), ale płyta bardzo mi się podoba.
Kiedy w 2019 roku testowaliśmy Bluesounda Powernode 2i, całą opowieść rozpoczęliśmy od pytania o różnicę między audiofilem a melomanem. Ten pierwszy miał doskonale znać nazwy i symbole interesujących go urządzeń,...
Większość producentów sprzętu stereo chce, abyśmy kojarzyli ich markę z modelami pozycjonowanymi jak najwyżej - najlepszymi, najbardziej atrakcyjnymi wizualnie i wykorzystującymi najbardziej zaawansowane rozwiązania techniczne. Kupując niedrogie monitory z błyszczącym...
W katalogach dużych producentów sprzętu audio są produkty, których rola staje się oczywista już po kilku sekundach. Wystarczy spojrzeć na nazwę, cenę, konstrukcję i miejsce w ofercie, aby mniej więcej...
Bannery boczne
Komentarze
Hubert
Miałem Diamondy 28 i szybko się z nimi pożegnałem. Na początku było woow, niestety z czasem denerwował mnie ten misiowaty, przeciągnięty bas z ogonem i wycofana...
Czy powyższa ocena dotyczy urządzenia z regulacją głośności w Matrix TS1, czy aby uzyskać taki efekt, trzeba skorzystać z oddzielnego przedwzmacniacza?
"Nie byłbym sobą, gdybym nie posunął się jeszcze dalej i nie sprawdził amerykańskich monitorów również na szafce pod telewizorem, a następnie na biurku". Czy sp...
Podczas jednej z ostatnich rodzinnych wizyt prezentowałem zainteresowanemu członkowi rodziny swój zestaw grający. Usłyszałem wtedy dość intrygujące pytania: "A wzmacniacz nie powinien mieć korektora? Ma tylko pokrętło głośności?". Padły one z ust osoby, dla której czymś całkowicie naturalnym jest, że nawet współczesny amplituner kina domowego, z którego zresztą obecnie korzysta,...
Wharfedale has introduced the Denton 1S, a new compact loudspeaker in its Heritage Series inspired by the original Denton 1 from 1974. Unlike the more traditional wood-veneered Denton models associated with the late 1960s and early 1970s, the Denton 1...
Schiit Audio has built a large part of its reputation around one deceptively difficult idea - making serious audio products at prices that still feel almost stubbornly reasonable. The Vestri takes that philosophy into the headphone DAC/amp dongle category, a...
The compact disc may no longer dominate the music market, but it has never really disappeared from serious hi-fi systems. Revox is now responding to that renewed interest with the Studiomaster CD100, a compact high-end CD player designed primarily for...
Jak podaje popularna internetowa encyklopedia, Quad, inaczej wszędołaz, to pojazd czterokołowy przeznaczony głównie do sportu i rekreacji. Zwykle jest to coś w rodzaju czterokołowego motocykla, który doskonale nadaje się do jazdy poza drogami utwardzonymi. Ze względu na walory napędowe znajduje zastosowanie w wojsku, ratownictwie górskim i rolnictwie. Dla audiofila ten...
Cytaty
Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.
rolu