Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

The Cure - Disintegration

  • Kategoria: Rock
  • Karol Otkała

The Cure - Disintegration

Czy przytrafiła się Wam kiedyś taka sytuacja, że znacie jakiś zespół praktycznie od zawsze, ale tylko z największych przebojów puszczanych w radiu i telewizji? I to nie ze wszystkich, tylko tych najbardziej oklepanych. W dyskografię tego artysty czy zespołu nigdy się nie zagłębialiście. W pewnym momencie nadchodzi przełamanie i zaczynacie poznawać całą twórczość. Pośród kilkunastu albumów pojawia się ten jedyny, który z miejsca staje się dla Was bardzo ważny i od momentu pierwszego przesłuchania zostaje Waszym najlepszym przyjacielem, bez którego nie wyobrażacie sobie dnia. Gdzieś w natłoku rzeczy do zrobienia i w codziennym wariactwie, musi się znaleźć chociaż chwila tylko dla niego. Ja mam tak z "Disintegration".

Ostatnie komentarze

  • RadomirW

    Uwielbiam tę płytę. Taki idealny, odprężający kawał klimatycznej muzyki, płynącej sobie bez pośpiechu i na luzie w jesiennym, listopadowym, zamglonym klimacie. Robert Smith jest mistrzem tworzenia takich kawałków. Co do dobrym albumów trwających ponad 70 minut to jak dla mnie mistrzem w tym zakresie...
    0
Zobacz inne komentarze

Phideaux - Infernal

  • Kategoria: Rock
  • Ireneusz Wacławski

Phideaux - Infernal

Piękna, piękna, piękna... A jednak przeszła bez echa. Choć przez wielu tak wyczekiwana. Bo czasem piękno przechodzi bez zbytniej emfazy, a sycić się nim mogą tylko ci nieliczni, którzy kopali tak długo, aż odnaleźli głęboko skryte muzyczne skarby. Cóż więc tu mamy? Ano trzecią część trylogii kalifornijskiego magika, malującego farbą progresywnych dźwięków Xaviera Phideaux. Trzecią, następującą dekadę po wcześniejszej Doomsday Afternoon, która wstrząsnęła światem retro-progrocka pierwszej dekady XXI wieku. Rozbudowana opowieść o wyimaginowanym świecie zapadającym się w odmęty ekologicznej katastrofy, ukazana za pomocą muzycznych środków wyrazu w sposób cudnie baśniowy i tryskający feerią dźwiękowych barw. Zespół muzyków pod wodzą Xaviera gra na tych samych strunach wyobraźni co gabrielowski Genesis czy wczesny Camel. Przepiękne przestrzenie i malownicze krajobrazy. Czasem trafiają się co prawda ciemne zakamarki, ale zazwyczaj są nacechowane tak niesamowitą bajkowością, że koniec końców jawią się całkiem przyjaźnie, niczym w swoistej melancholii. I obdarzone są przecudną melodyką, bez większych rokokowych ornamentów, ultratrudnych solówek czy elektronicznych erupcji. Bo i po co? Nie ma takiej potrzeby. Po prostu. Gdyż wszechobecne jest tutaj niebywale subtelne art rockowe piękno...

The Devil And The Almighty Blues - TRE

  • Kategoria: Rock
  • Karol Otkała

The Devil And The Almighty Blues - TRE

Czy aby posłuchać rasowego, bagiennego blues rocka podlanego sporą dawką stonera trzeba jechać do Stanów? Niekoniecznie. Europejczycy już dawno temu udowodnili, że w tych klimatach czują się bardzo dobrze i wcale nie odstają od swoich amerykańskich kolegów. Enklawą stonera stała się Skandynawia, skąd pochodzą między innymi członkowie Spiritual Beggars, Greenleaf czy też The Devil And The Almighty Blues. Ten ostatni coraz bardziej bezczelnie pcha się do światowej elity. Dwa poprzednie albumy udowodniły, że muzycy z Norwegii mają zarówno spore umiejętności, jak i mnóstwo pomysłów na ciekawe granie. Czy tak samo jest z ich najnowszym wydawnictwem?

Ghost - Prequelle

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Ghost - Prequelle

Większość zapewne zgodzi się, że jeden żart, powtórzony zbyt wiele razy, staje się nieśmieszny i zwyczajnie irytujący. Świadomy tego wydaje się także dowodzący grupą Ghost Tobias Forge, choć zamiast po prostu wymyślić i opowiedzieć nowy kawał, postanowił pozostać przy starym i opowiedzieć go na nowo, nadając mu nieco inną formę. Niekoniecznie taką, jakiej można się było spodziewać. Trzeci album zespołu, "Meliora", był najmroczniejszym longplayem w jego dorobku, a przy tym jednocześnie najlepiej przyjętym (nie jestem tu wyjątkiem). Wielu zapewne oczekiwało, że Ghost podąży właśnie w takim kierunku. Tymczasem Forge po raz kolejny w mistrzowskim stylu zrobił sobie jaja ze słuchaczy, przygotowując chyba najbardziej popowy i pogodny materiał, na jaki tylko było stać grupę mimo wszystko obracającą się w metalowych kręgach.

Ostatnie komentarze

  • 1piotr13

    Witam. Może jakaś recenzja najnowszego krążka Front Line Assembly - "Wake up the Coma"?
    0
Zobacz inne komentarze

Marillion - Fugazi

  • Kategoria: Rock
  • Radomir Wasilewski

Marillion - Fugazi

Jak przystało na debiutantów, muzycy Marillion nie zwlekali zbyt długo z wydaniem drugiej płyty, wypuszczając ją w świat niecały rok po debiucie. W międzyczasie w składzie zespołu zaszła dość istotna zmiana - jedna z dwóch w prawie czterdziestoletniej historii zespołu. Perkusistę Micka Pointera zastąpił Ian Mosley, znany ze współpracy ze Stevem Hackettem, byłym członkiem Genesis. Nowy bębniarz miał wprowadzić do zespołu więcej naturalności, a także ciekawsze i bardziej skomplikowane pomysły na partie perkusji, na tym etapie jeszcze bez rezygnacji ze sporej dawki mechaniczności, charakterystycznej dla rockowych albumów nagrywanych w latach osiemdziesiątych XX wieku. Przy okazji nowa muzyka Marillion skierowała się w rejony bardziej ostre, dynamiczne o wyraźnie hard rockowym rodowodzie. "Fugazi" to krążek, który w dużym stopniu stanowi kontynuację stylistyki i estetyki "Script For a Jester's Tear". Widać to chociażby po układzie poszczególnych utworów, który w znacznej części powtarza schemat poprzedniej płyty. Aranżacje również są podobne. Ciągle w muzyce Marillion obecne są przede wszystkim kolorowe, tworzące bajkowe pejzaże, oryginalne klawisze Marka Kelly'ego. Uzupełniają je (a czasem też walczą o pierwszeństwo melodyjne) gitary Steve'a Rothery'ego. Do tego dochodzi wysoki, charyzmatyczny wokal Fisha, opowiadający tym razem historie o dorastaniu młodych ludzi i problemach z tym związanych. Podobna jest także schematy poszczególnych kompozycji, gdzie klasyczne struktury zwrotkowo-refrenowe połączono z ciągotami zespołu do progresywnego kombinowania i ambicjonalności.

Patti Smith - Horses

  • Kategoria: Rock
  • Ireneusz Wacławski

Patti Smith - Horses

Jakby ktoś szukał absolutnej prekursorki kobiecej pasji i gniewu, miłości i namiętności, niewieściego sacrum i profanum w muzyce rockowej, ta pani jest uosobieniem tego wszystkiego. Skomasowaną w ludzkim zwiewnym ciele energią gwiazdy neutronowej, która eksplodując wydała tyle swoich apologetek, że nie zliczy ich nawet nasz minister cyfryzacji. Wiem, wiem, że Janis czy Joan były wcześniej. Ale tutaj jest inna estetyka i inna też strefa rażenia. Na Pati wiernopoddańczo powołują się (lub po prostu słychać u nich wpływy) takie ikoniczne damy rocka, jak Kate Bush, Siouxsie Sioux, Courtney Love czy Shirley Manson. Zresztą wystarczy posłuchać którejkolwiek z nich, po którymkolwiek wałku z debiutu Patti, żeby w mig to ogarnąć. Kobieta wymyśliła punka zanim punk wymyślił się sam. Co ja mówię... Ona go nie wymyśliła, ona go poczuła. Nie umysłem, a sercem. Na bazie kilkuakordowych songów wypluła z siebie emocje tak wielkie, że po czterdziestu latach wciąż poruszają, bez litości targając tak przedsionkami, jak i komorami owego serca u oddanych wciąż słuchaczy.

Mad Season - Above

  • Kategoria: Rock
  • Ireneusz Wacławski

Mad Season - Above

Są płyty, które w swoim gatunku są krystalicznie esencjonalnym uosobieniem wiosny. Przynoszącej wybuch życiodajnej energii, dającej impuls do nowej epoki, rozpoczynającej nowy muzyczny cykl ożywczej wegetacji. Są także płyty, które w obrębie swojej działki są emanacją sił jesieni. Pięknej, mieniącej się kolorytem i szepczącej do nas całą feerią barw. Ale równocześnie symbolizującej nieuchronnie nadchodzący schyłek i zwiastującej zanik życiodajnej energii napędzającej muzyczny ekosystem. Gdybym miał wskazać wiosnę dla jednego z najbardziej soczystych gatunków rocka, jakim jest grunge, to byłby to projekt Temple Of The Dog. Ale gdybym miał analogicznie wskazać jesień, to wszystkie muzyczne drogi wiodłyby mnie do małego czarno-białego pudełeczka z napisem Mad Season. I tę właśnie płytę, na przekór panującej na zewnątrz aurze, chciałbym dziś przywołać.

Nick Cave and the Bad Seeds - Abattoir Blues/The Lyre of Orpheus

  • Kategoria: Rock
  • Ireneusz Wacławski

Nick Cave and the Bad Seeds - Abattoir Blues/The Lyre of Orpheus

Przeczytałem kiedyś, że Nick Cave to taki muzyk dla hipsterów, czy jak ich tam zwać. Żeby dobrze wniknąć w jego twórczość, trzeba być zwichrowanym co najmniej na tym samym poziomie, co on sam. Ów artysta w swoim odrealnionym, dziwacznym uduchowieniu niewielu ma sobie równych. Choć jako osobowość z pozoru introwertyczna, a tak naprawdę z mocnym i impulsywnym odchyleniem ekstrawertycznym, ochoczo wylewa z siebie swoje radości (czasem) i smutki (tak, te częściej), to jego sztukę kierowałbym jednak do szerszego grona odbiorców, niż tylko pokręconych freaków, jakim on sam z pewnością jest. Jedno jest pewne - facet ma serce na dłoni i robi z tego użytek. A że jest to użytek ekstremalnie naładowany emocjami wszelakimi, to i ja sięgam po jego twórczość bez wahania.

All Traps On Earth - A Drop Of Light

  • Kategoria: Rock
  • Ireneusz Wacławski

All Traps On Earth - A Drop Of Light

Były sobie kiedyś lata dziewięćdziesiąte, a w nich eksplozja różnorakiej muzyki czadowo gitarowej, zalewająca nas masą genialnych i do dziś z rozrzewnieniem wspominanych kapel. Dobre lata dla muzyki. Lecz nie do końca dla rocka progresywnego. Klasyczne kapele zazwyczaj milczały lub nagrywały wypełniacze, oczywiście z niewielkimi chlubnymi wyjątkami typu choćby Camel. Neoprog dogasał pożerając własny ogon i nagrywając kolejną kalkę opowieści o Błaźnie. Tak wiem, że Dream Theater wraz z kilkoma innymi grupami położył wówczas fundamenty pod metal progresywny, zaś Steven Wilson wypełznął ze swojego domowego quasi-studia by pokazać światu swój geniusz. Ale ogólnie w temacie progresu było wówczas ubogo. Tymczasem, w odległej Skandynawii, kojarzonej wówczas z najbardziej ekstremalnymi wyrzygami metalu, powstał krąg kapel uprawiających poletko przygotowane dwie dekady wcześniej przez chropowatych gigantów mrocznych odmian progresu typu King Crimson czy Van der Graaf Generator. Pośród nich był Anglagard, który nagrał "Hybris", będącą jedną z najważniejszych płyt w dziejach prog-rocka, po czym zamilkł na lata. Przez następne dekady powracał na pełne uniesień chwile, po to jednak, by znowu pogrążyć się w cnym milczeniu. Całkiem niedawno, bo w ubiegłym roku znowu powrócił. Ale pod inną nazwą, z trochę innym składem i nieco inną muzyką.

Danzig - Danzig I

  • Kategoria: Rock
  • Radomir Wasilewski

Danzig - Danzig I

Jak mówi znane przysłowie, że do trzech razy sztuka. Po zamknięciu działalności Misfits i Samhain Glenn, Glenn Danzig postanowił w 1987 roku założyć kolejną grupę, w której prezentowałby światu swoje pomysły na granie już nie punka i hardcore'a a rocka i metalu. Nie kombinował z nazwą kapeli, nazywając ją po prostu swoim, niezbyt miłym sercu Polaków pseudonimem artystycznym, wywodzącym się od niemieckiej nazwy naszego najsłynniejszego portu morskiego. Jak miała pokazać przyszłość, ten muzyczny twór okazał się najtrwalszym zjawiskiem, w którym Glenn przez kolejne dziesięciolecia miał nagrywać bardzo różnorodne stylistycznie płyty. Tak, jak wcześniejsze zespoły Amerykanina, ten również osiągnął olbrzymi sukces komercyjny i zapisał się na kartach historii muzyki rockowej. I to mimo, że początkowo jego rolą nie było odkrywanie nowych lądów i przesuwanie granic rocka i metalu.

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum True Wireless 5

Sennheiser Momentum True Wireless 5

Jest coś przewrotnego w tym, że urządzeniami funkcjonującymi najkrócej na rynku audio są dziś te, które pod względem technologicznym wydają się najbardziej zaawansowane. Dobry wzmacniacz może pracować przez trzydzieści lat,...

Hegel D50

Hegel D50

Choć przetworniki cyfrowo-analogowe istniały znacznie wcześniej, na przykład jako elementy odtwarzaczy płyt kompaktowych, ich kariera rozkręciła się na dobre w erze plików. Dla wielu melomanów DAC był jednym z najbardziej...

iFi Audio iDSD GR 2

iFi Audio iDSD GR 2

Kilkanaście lat temu temat przesyłania i poprawiania dźwięku z komputera wydawał się znacznie prostszy niż dzisiaj. Większość laptopów miała przeciętne wyjścia słuchawkowe, telefony wyposażano jeszcze w gniazda 3,5 mm, a...

Bannery boczne

Komentarze

1piotr13
Prima Aprilis dopiero będzie....
Robert
Co do szerokości sceny, to im droższy sprzęt, tym jest ona szersza (praw fizyki Pan nie zmienisz) i wychodzi tak, że jest kilkanaście metrów większą niż w klubi...
Garfield
Do pierwszego kwietnia daleko i obiektywnie nie ma to sensu. Ale z drugiej strony współcześnie w produkcji nagrań zdarza się, że produkt cyfrowego miksu zgrywa ...
Mjk
Jestem przekonany, że znajdzie się grupa nabywców tego cuda pod warunkiem że będzie odpowiednio drogie! Twórcom podpowiem, że warto dorzucić do tego urządzenia ...
Kl@un Szyderca
No wyjątkowy idiotyzm. Ale fakt, będą niektórzy złotousi słuchać skompresowanych MP3 ze Spotify, ale będą cmokać nad analogowym przekazem, harmonicznymi, szerok...

Płyty

Mastodon - Marrow Deep

Mastodon - Marrow Deep

Osoby czytające StereoLife trochę dłużej doskonale wiedzą, że jestem "mastodonowym ortodoksem" - wszystkie albumy do "Crack The Skye" włącznie uwielbiam...

Tech Corner

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Wielu audiofilów, a także niektórych ludzi mających niewielkie pojęcie na temat sprzętu stereo, fascynuje temat kabli używanych do łączenia zestawów głośnikowych ze wzmacniaczem, wzmacniacza z odtwarzaczem, a nawet tych odpowiadających za dostarczenie prądu do naszych urządzeń. Zanim jednak zagłębimy się w dywagacje na temat wyższości srebra nad miedzią czy sensu...

Nowości ze świata

  • Most stereo equipment manufacturers would like us to associate their brands with the products at the very top of their catalogs - the finest, most visually striking models, packed with the most advanced technology. When we buy an affordable pair...

  • Tiglon, a Japanese manufacturer specializing in high-end audio cables, vibration-control products, equipment supports and related accessories, is establishing a much stronger presence in the United States through Tiglon USA. Headquartered in Yamato, Kanagawa Prefecture, the company is led by founder...

  • Digital audio has come a long way in recent years. There was a time when all you needed was a computer, a modest collection of files on a hard drive and a DAC connected over USB. Today, we have music...

Prezentacje

Elektryczna podróż młodego geniusza - JBL

Elektryczna podróż młodego geniusza - JBL

Nie istnieje pewnie na świecie miłośnik dobrego dźwięku, którego nie interesowałaby geneza znanych marek zajmujących się produkcją sprzętu hi-fi. Niewątpliwie jedną z nich jest JBL - legendarna, amerykańska firma, której korzenie sięgają lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Marka, którą powinien kojarzyć każdy, kto choć raz z ciekawości przyglądał się głośnikom na...

Cytaty

ArthurSchopenhauer.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.