Jest kilka nowych zespołów, których może i nie słucham na co dzień, ale co jakiś (dłuższy) czas wracam do ich twórczości, zaś zawsze czekam na nowe albumy. Policzyć je można jednak na palcach jednej dłoni. Są to właściwie trzy nazwy - Witchcraft, Ghost i Volbeat. Ten ostatni przypomniał o sobie właśnie szóstym albumem studyjnym, "Seal the Deal & Let's Boogie". Z muzyką Duńczyków zetknąłem się po raz pierwszy pięć lat temu, gdy rozgrzewali publiczność przed występami Motörhead i Iron Maiden na warszawskim Sonisphere Festival. Zaciekawiła mnie ich twórczość, będąca połączeniem ciężkiego rocka, czasem wręcz metalu, z rockabilly, a momentami nawet country. Po powrocie do domu sprawdziłem ich dyskografię - wówczas mieli na koncie cztery albumy, z których wszystkie trzymały równy, wysoki poziom. Piąty album, "Outlaw Gentlemen & Shady Ladies", poznawałem już na bieżąco i pozostawił mnie on z mieszanymi odczuciami. Z jednej strony jest na nim kilka cięższych i bardziej, jak na ten zespół, rozbudowanych kompozycji, które można uznać za najlepsze i najbardziej dojrzałe w całej jego dyskografii. Reszta albumu była jednak zwrotem w stronę łagodniejszego, bardziej komercyjnego, konwencjonalnego i po prostu banalnego grania.
Nowy kolor włosów, szczuplejsza sylwetka, więcej Photoshopa, a w ręku nagroda Grammy dla najlepszego debiutu. Minął rok od premiery debiutanckiego longplay'a Meghan Trainor "Title", a wkrótce drugie urodziny świętować będzie przełomowy dla wokalistki singiel "All About That Bass". Fani wspierali każde nowe zawodowe przedsięwzięcie Amerykanki, więc ona im dziś za to dziękuje. Dosłownie, bo jej druga studyjna płyta zatytułowana została "Thank You". Pytanie, czy po przesłuchaniu krążka podziękujemy za udaną płytę, czy może podziękujemy już Meghan i zwrócimy naszą uwagę na inne artystki.
Ta płyta mogła ukazać się wcześniej. Ariana Grande zatytułowała ją "Moonlight" i zaczęła zapowiadać ją singlem "Focus". Coś jednak nie wyszło. Nie dość, że piosenka brzmiała jak słabsza wersja słynnego "Problem" z 2014 roku, to jeszcze nie odniosła oczekiwanego komercyjnego sukcesu. Pokazało to, że w tym słodkim, różowym świecie Ariany jest miejsce na łyżkę dziegciu. Ekipa wokalistki zareagowała na to potknięcie szybko i - jeśli miałabym zgadywać - przystąpiono do ponownego gromadzenia materiału na trzeci album młodej gwiazdy. Gdyby następstwem każdego upadku była dobra płyta, pozostaje niektórym gorszych dni życzyć jak najwięcej. A czy Ariana przekuła porażkę w sukces?
Hatebreed to pewnego rodzaju fanomen - od prawie 20 lat grają praktycznie to samo, a i tak informacje o nadchodzącym wydawnictwie wywołują u mnie szybsze bicie serca i tupanie nogą w oczekiwaniu na premierę. Odsłuch efektów pracy muzyków z Wellingford zawsze sprawia mi wielką przyjemność i na mojej twarzy pojawia się uśmiech zadowolenia. W przypadku "The Concrete Confessional" ten banan od ucha do ucha ma o tyle ułatwione zadanie, że krążek rozpoczyna się od niesamowitego uderzenia w postaci "A.D." Ostatnio taki wjazd z buta ekipa Hatebreed miała 10 lat temu na "Supremacy". Jest moc! I to tak duża, że pierwszy raz od niepamiętnych czasów po zakończeniu krążka odczuwałem olbrzymi niedosyt. Już koniec?! Chyba robicie sobie jaja...
1985 to dobry rocznik. Prawdę mówiąc to mój rocznik także musiał być dobry. Utwór pokręconych Norwegów, zapowiadający zbliżający się album, również powinien skoro zawierał taką a nie inną kombinację cyfr. Jednak teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką i "1985" zrobił na mnie zdecydowanie kiepskie wrażenie. Nie mogę powiedzieć żebym przebierał nogami w oczekiwaniu na zbliżający się "Nattesferd". Po usłyszeniu jego zapowiedzi, robiłem to w jeszcze mniejszym stopniu. Ale w końcu nadszedł piątek trzynastego maja i nowe dziecko Kvelertak ujrzało światło dzienne, a ja - krótko po północy - korzystając z dobrodziejstwa serwisu streamingowego słuchałem już co tam Norwegowie nam zaserwowali.
Kalle Kalima, pochodzący z Finlandii gitarzysta, ma na swoim koncie całkiem pokaźną dyskografię. Jednak to dzięki wytwórni ACT o jego istnieniu dowie się znacznie szersze grono fanów jazzu. Zasługa to znakomitej muzyki, ale również doskonałej organizacji promocji i dystrybucji, jaką oferuje ta wytwórnia. Muzyk ma na swoim koncie między innymi współpracę z Tomaszem Stańką i gitarzystą Marciem Ducretem. Był członkiem wielu zespołów, stworzył też sporo swoich własnych muzycznych projektów. Nie jest zatem muzycznym debiutantem. Nawet jeśli o nim wcześniej nie słyszeliście.
W momencie wypuszczenia do sieci "Riffborn" - pierwszej zapowiedzi "Midnight Cometh" - wiadomo było, że ekipa Wo Fat stworzyła coś wyjątkowego. Dynamika, świetny riff, przebojowość i genialne zwolnienie w środku utworu sprawiają, że raz puszczony "Riffborn" dalej puszcza się sam. Jego premiera odbyła się około czterech miesięcy temu, a od tego czasu słuchałem go co najmniej kilkadziesiąt razy i nadal podoba mi się tak samo, jak przy odsłuchu premierowym. Po pewnym czasie nasuwało się pytanie czy Wo Fat nie strzelił sobie w stopę wypuszczając tak mocny utwór jako zapowiedź? Problem rozwiązał się sam na początku marca, w momencie wypuszczenia drugiej zapowiedzi - "Three Minutes To Midnight". Utwór ten może i nie jest tak nośny jak "Riffborn" ale powala jeszcze bardziej klimatycznym zwolnieniem w środku. A jak wygląda sprawa reszty krążka?
Włamię się do twojego serca i będę pełzać pod twoją skórą... Takimi słowami wita Iggy Pop - wciąż żywa legenda muzyki (co jak na jego ekscesy jest niemałym zaskoczeniem) - dziewczynę, która dotąd stroniła od jego twórczości. Ta dość odważna i zuchwała deklaracja pochodzi z utworu "Break Into You Heart", który znalazł się na najnowszej płycie punk rockowego wokalisty. I to płycie, która pretendować może do miana najlepszego (a już na pewno najbardziej przebojowego) rockowego wydawnictwa tego roku. "Post Pop Depression" jest pierwszym od 2012 roku albumem Iggy Popa, uznawanym za jego solowe dzieło. Nie jest to do końca prawda. Nawet sam wokalista ma na ten temat odmienne zdanie, tak chętnie zgadzając się na okładkę, na której staje w jednym rzędzie z tymi, którzy mu ten krążek pomogli nagrać. A nie były to, trzeba zaznaczyć, anonimowe, nieznane nazwiska.
Co jakiś w czas w różnego rodzaju mediach opiniotwórczych pojawiają się przebąkiwania o tym, że post rock się skończył, jest to gatunek do cna wypalony, nic nie da się w nim zrobić i niczego nowego już w nim nie odkryjemy. Jako potwierdzenie tej tezy przytaczane sa takie albumy jak "Wilderness" Explosions In The Sky, który wielkiej rewelacji nie robi. W tym momencie człowiek chciałby potwierdzić wszystkie podobne teorie myśląc, że już naprawdę nic z tego nie będzie. Jak na złość chwilę później pojawia się taki "Safehaven", który burzy całą koncepcję i jednocześnie daje iskierkę nadziei.
Kiedy życie daje Ci cytryny, zrób z nich lemoniadę, albo - gdy podobnie jak Beyoncé masz talent muzyczny - nagraj cały album, przekształcając swoje niezbyt optymistyczne emocje w garść piosenek. Amerykańska diva po raz kolejny postawiła Internet na głowie, wydając (nie z takiego) zaskoczenia szósty solowy krążek "Lemonade". Beyoncé tymi jedenastoma (plus znanym wcześniej "Formation") kompozycjami zapewniła sobie długą obecność na ustach wszystkich, którzy przez najbliższe miesiące analizować je będą wszerz i wzdłuż, by odpowiedzieć sobie na pytanie, co właściwie dzieje się w związku najpopularniejszej pary muzycznego biznesu. Przedstawiając w dużym skrócie genezę powstania "Lemonade" - Jay Z zdradza Beyoncé, ta się wkurza, potem przebacza, ale nie zapomina, zadając mu teraz cios w postaci porcji swoich najbardziej osobistych i najszczerszych utworów. Jednak... Wydała to wszystko na należącym do swojego męża serwisie streamingowym, przez co jestem skonsternowana - czy cała ta historia to prawda, czy myk marketingowy, by o państwu Carter znów było głośno?
Moda na sprzęt stylizowany na urządzenia sprzed kilku dekad trwa już na tyle długo, że właściwie przestała być modą. Początkowo można było traktować ją jako krótkotrwałą odpowiedź na zmęczenie minimalizmem,...
Są w świecie audio produkty, których kolejne generacje pojawiają się tak regularnie, że właściwie można ustawiać według nich kalendarz. Co rok nowy smartfon, co dwa lata nowa wersja przetwornika, co...
Przymierzając się do zakupu hi-endowego systemu stereo, zwykle zaczynamy przeglądać katalogi producentów amerykańskich, niemieckich, brytyjskich, włoskich, francuskich, japońskich albo skandynawskich. W ostatnich latach do tego grona dołączyły także firmy chińskie,...
Sensu takich rozwiązań nie będę komentował, bo każdy musi przetestować to u siebie i zdecydować, czy jest różnica i czy jest warta wydania kolejnych pieniędzy. ...
Wiele lat temu nie wierzyłem w cyfrowe audio. Cyfra to cyfra, więc bit to bit, a więc niech nikt nie p...., że jest inaczej. Nie ma prawa być inaczej. Ale pewne...
W dobie niesamowitej popularności bezprzewodowego sprzętu audio trudno zaprzeczyć, że jest to przyszłość. I to nie tylko jeśli chodzi o urządzenia mobilne, ale także te, z których korzystamy w domu. Trzymając w ręku smartfon czy tablet, potrzebujemy przecież tylko kompatybilnej z nimi elektroniki, aby móc wygodnie odtwarzać muzykę z ulubionego...
Wharfedale is one of those manufacturers that knows how to spread its ideas across several price levels without turning the more affordable ranges into stripped-down, characterless versions of its flagship designs. The Aura series is a particularly good example. It...
Final has introduced one of its most ambitious headphones to date, and this time the Japanese manufacturer has chosen to tackle a problem that becomes particularly difficult at the very top of the market - how to build a closed-back...
Victrola is preparing to bring one of its more unusual recent products to Europe. First shown at CES 2026, Soundstage is neither a conventional pair of speakers nor an all-in-one record player. Instead, it is a low-profile soundbase designed to...
Yamaha to jeden z producentów sprzętu hi-fi, którego logo kojarzą niemal wszyscy. Nie tylko ze względu na jego obecność na popularnych amplitunerach, soundbarach, głośnikach bezprzewodowych i systemach mikro, ale także produktach związanych z domową aparaturą audio bardzo luźno albo wcale. Nie ulega jednak wątpliwości, że w wielu kręgach, także wśród...
Cytaty
Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.