Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Sodom - Genesis XIX

  • Kategoria: Metal
  • Karol Otkała

Sodom - Genesis XIX

Kiedy po nagraniu "Decision Day" i odbyciu trasy koncertowej promującej album Tom Angelripper pożegnał się z 2/3 składu zespołu, mogło to oznaczać tak naprawdę wszystko - przemeblowanie składu, zakończenie kariery i tak dalej. Na szczęście stosunkowo szybko pojawiła się informacja o nowych członkach zespołu, co rozwiało wątpliwości dotyczące dalszej działalności niemieckiej legendy. Osoby próbujące doliczyć się, ilu muzyków znajdzie się w ekipie z Gelsenkirchen, mogły przeżyć spory szok, ponieważ okazało się, że trio staje się kwartetem. Zmianę taką lider tłumaczył większym polem manewru i możliwością grania w sposób niemożliwy do wykonania w przypadku trzech osób. I faktycznie, patrząc po zespołach z branży można dojść do wniosku, że obecność dwóch gitarzystów wyraźnie zwiększa potencjał. Przykładów nie trzeba daleko szukać, bo w identycznym wariancie grał przecież Slayer, a w podobnym (z rozdzieleniem roli basisty i wokalisty, która w Sodomie jest połączona) Testament, Overkill czy Exodus.

Pierwsze wspólne nagrania nie napawały szczególnym optymizmem. Utwory z EP-ki "Partisan" czy późniejszych singli nie były złe, ale stanowiły raczej sodomową średnią niż szczyt możliwości. Dlatego gdy zobaczyłem pierwszą zapowiedź nowego albumu, czyli "Sodom & Gomorrah", nie byłem do niej pozytywnie nastawiony. Na szczęście czekała na mnie bardzo miła niespodzianka ponieważ "Sodom & Gomorrah" porywa od pierwszego przesłuchania i przywołuje wspomnienia najlepszych czasów zespołu, będąc swego rodzaju hybrydą "Persecution Mania", "Agent Orange" i "M-16". Utwór jest brutalny, ciężki i niesamowicie dynamiczny. Swoje robi tu Tom Angelripper, który brzmi jak trzy dekady temu temu. Można odnieść wrażenie, że zaraz usłyszymy tu pamiętne "...nuclear winter..." sprzed 33 lat. Dwie kolejne zapowiedzi - "Indoctrination" oraz "Friendly Fire" - są równie szybkie i brutalne, co "Sodom & Gomorrah". Słuchając tylko tych trzech utworów można było zauważyć bardzo istotną rzecz, czyli produkcję. Albumowe zapowiedzi brzmią potężnie i przytłaczająco. Mimo to, zachowane są proporcje, które pozwalają na wyodrębnienie poszczególnych instrumentów. Tak mogłyby brzmieć "Persecution Mania" i "Agent Orange", gdyby zostały nagrane teraz, a nie w latach 80. Nowocześnie, a jednocześnie klasycznie.

Wkładając krążek "Genesis XIX" do odtwarzacza można przeżyć kolejny szok - tym razem dotyczący czasu trwania. Najnowszy album to najdłuższa pozycja w dotychczasowej karierze Niemców, kończąca się krótko przed pojawieniem się na wyświetlaczu 55 minuty. Długo? W kontekście poprzedniego albumu, który zawierał sporo mielizn i momentami nużył - zdecydowanie tak. A przecież na "Genesis XIX" znalazł się jeden utwór więcej, a całość trwa ponad 4 minuty dłużej. Jednak z każdym kolejnym przesłuchanym utworem z nowego albumu utwierdzamy się w przekonaniu, że raczej nie ma się o co martwić. Sodom w wersji "kwartetowo-pandemicznej" brzmi świetnie i najbardziej przekonująco co najmniej od czasu "M-16", czyli od 19 lat. Gołym uchem czuć, że wymiana muzyków wyszła zespołowi na dobre. Jednak muszę rozczarować osoby spodziewające się rewolucji stylistycznej. "Niestety" nadal jest to stary, dobry Sodom, który od ponad trzydziestu lat gra to samo. Ale owo "to samo" brzmi na "Genesis XIX" cholernie dobrze i świeżo.

Zespół nie pozwolił sobie tutaj nawet na chwilowy spadek formy, zabierając nas przy tym w podróż przez thrashowe granie. Na "Genesis XIX" znajdziemy sporo bardzo szybkich pocisków, jak "Euthanasia", "Glock'n'Roll", "Dehumanized" czy wspomniane wcześniej trzy utwory sprzed premiery albumu. Podczas przeglądania tracklisty naszą uwagę z pewnością zwrócą "The Harpooneer", "Waldo & Pigpen" oraz utwór tytułowy. Ewidentnie wyróżniają się one czasem trwania, jednak nawet w nich Sodom nie pozwala sobie na momenty przynudzania, co chwilę zaskakując słuchacza jakimś nowym wątkiem, a utwór tytułowy można uznać za jedną z najlepszych i najbardziej ambitnych rzeczy nagranych przez Niemców w ogóle. Na "Genesis XIX" Sodom wrócił do zaniedbanej w ostatnich latach tradycji umieszczania na albumach utworu zaśpiewanego w języku niemieckim. Przyznam, że Tom Angelripper jest prawdopodobnie jedyną osobą śpiewającą po niemiecku, której jestem w stanie słuchać, a sam "Nicht Mehr Mein Land" w żaden sposób nie odstaje od reszty albumu.

W 2017 roku podczas festiwalu Summer Dying Loud w Aleksandrowie Łódzkim Sodom obchodził 35-lecie działalności. Trzy lata później trudno uwierzyć, że po takim czasie zespół jest w stanie nagrać album, który w praktyce nie różni się znacząco od dotychczasowej twórczości. Co więcej, jest to płyta wprowadzająca zarazem intensywny powiew świeżości. "Genesis XIX" to najlepszy album Niemców od czasu "M-16". O dwa niższe miejsca na thrashowym podium 2020 roku mogą się bić Testament, Warbringer i Nuclear. Na tronie zasiada natomiast ekipa z Gelsenkirchen.

Artysta: Sodom
Tytuł: Genesis XIX
Wytwórnia: Steamhammer
Rok wydania: 2020
Gatunek: Thrash Metal
Czas trwania: 54:50

Ocena muzyki
Poziomy7

Ocena wydania
Poziomy5

Nagroda
sl-rekomendacja

Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Marcin Olak - Music From Non-Existent Movies

Marcin Olak - Music From Non-Existent Movies

Aby usiąść i nagrać autorski materiał tylko za pomocą jednego instrumentu, trzeba być na sto procent pewnym tego, co chcemy przekazać. Trzeba również być pewnym swoich umiejętności, żeby nie okazało się, że temat nas zwyczajnie zje i nic dobrego z tego nie wyjdzie. Granie solo, czy to w studio, czy...

Marcin Wasilewski Trio & Joe Lovano - Arctic Riff

Marcin Wasilewski Trio & Joe Lovano - Arctic Riff

Trio Marcina Wasilewskiego już dawno przeszło eliminacje do jazzowej Ligi Mistrzów. Muzycy pod wodzą polskiego pianisty od kilku lat trzymają nieziemską formę, a każda płyta z ich udziałem powoduje szybsze bicie serca. Nie inaczej było podczas pojawienia się w tym roku albumu "Arctic Riff", nagranego wspólnie z jednym z najwybitniejszych...

Sodom - Genesis XIX

Sodom - Genesis XIX

Kiedy po nagraniu "Decision Day" i odbyciu trasy koncertowej promującej album Tom Angelripper pożegnał się z 2/3 składu zespołu, mogło to oznaczać tak naprawdę wszystko - przemeblowanie składu, zakończenie kariery i tak dalej. Na szczęście stosunkowo szybko pojawiła się informacja o nowych członkach zespołu, co rozwiało wątpliwości dotyczące dalszej działalności...

Lunatic Soul - Through Shaded Woods

Lunatic Soul - Through Shaded Woods

Jeśli chodzi o polski rynek muzyczny w roku pandemicznym, z przykrością muszę przyznać, że jest on wyjątkowo ubogi. Przynajmniej dla mnie. W związku z tym z radością przyjąłem informację, że w listopadzie ukaże się nowe wydawnictwo Lunatic Soul. Co jak co, ale Mariusz Duda do tej pory nie schodził poniżej...

Nuclear - Murder Of Crows

Nuclear - Murder Of Crows

Kończący się powoli rok można uznać za stosunkowo udany dla thrash metalu. Na początku kwietnia ukazał się ciepło przyjęty "Titans Of Creation" Testamentu. Kilka tygodni później sceną zawładnął zespół o zdecydowanie krótszym stażu, czyli Warbringer ze swoim "Weapons Of Tomorrow". Do udanych wydawnictw z pewnością można zaliczyć nowy krążek Sepultury....

Nowe testy

Poprzedni Następny
Auralic Vega G2.1

Auralic Vega G2.1

Jeszcze niedawno w katalogu Auralica można było znaleźć zarówno urządzenia z najwyższej półki, jak i te znacznie tańsze. Zabawa zaczynała się od maleńkiego, ale fenomenalnie praktycznego transportu sieciowego Aries Mini,...

Audio Physic Tempo 35

Audio Physic Tempo 35

Audio Physic to jedna z firm, których audiofilom nie trzeba przedstawiać. Jeśli zapytacie jej fanów, który model zasługuje na miano kultowego, z pewnością padnie wiele znajomych nazw, a nawet konkretnych...

Silent Angel N8

Silent Angel N8

Długo zbierałem się do tego testu. Najpierw zastanawiałem się, czy w ogóle powinienem próbować i poruszać ten temat, a kiedy doszedłem do wniosku, że korona mi z głowy nie spadnie...

Bannery boczne

Komentarze

rafal
Dobrze, że mam niski punkt wejścia jeżeli chodzi o odbiór muzyki i tak HD 700 to moje chyba najlepsze słuchawki z którymi jestem szczęśliwy. Jak chce się ruszyć...
Realista
Już naprawdę nie wiedzą, ile mają wołać za te sprzęty. Prosty wzmacniacz 8000 zł? Kogoś nieźle pogięło.
Jacek
Świetny tekst, gratuluję.
Jacek
@Jarek - Piszesz o braku HDMI, bo chcesz wpiąć TV... A wejście optyczne to co? Przecież grając na konsoli czy oglądając koncert w telewizji masz włączony telewi...
Marcin
@Tomek - Wypróbuj Philips SHP9500. Bardzo spokojne, nie grają ostro tak neutralnie przyjemnie, bas jest, ale znacznie słabszy od HD 560 S. Śmieszna cena do jako...

Cytaty

FriedrichNietzsche.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.